Strona główna

wtorek, 14 czerwca 2016

II.Rozdział 11

~Oczami Niall'a~

Ostatni raz spojrzałem na Katie i zmieniłem się w wilka,żebym był szybciej w domu.Biegłem szybko gdy usłyszałem warczenie i pisk.Zaciekawiony pobiegłem w tam tą stronę i zauważyłem dobrze znaną postać.Był to Drake-syn Alvan'a,który pochylał się ze sztyletem nad nieznaną mi osobą.Gdy miał już wbić sztylet,skoczyłem zza krzaków i rzuciłem się na Drake'a,który pod moim ciężarem i siłą się przewrócił i wypuścił sztylet z dłoni.Spojrzał na mnie zdezorientowany,a następnie w jego oczach pojawiła się wściekłość.Przewrócił nas tak,że teraz ja leżałem pod nim przyciśnięty do ziemi.Zawarczałem na niego,a on się zaśmiał.
-Myślisz,że warczenie na mnie coś ci da?-zaśmiał się kręcąc głową.
Uderzył mnie w pysk przez co przed oczami pojawiły mi się mroczki.Przygniatając mnie dalej do podłoża pochylił się,żeby dosięgnąć sztyletu.Ostatnimi siłami zdążyłem go z siebie zrzucić gdy się pochylał po sztylet.Teraz ponownie ja na nim siedziałem,przygniatając do ziemi.Zawarczałem i ugryzłem go w rękę.Po chwili z rany zamiast czerwieni wypłynęła czerń.Zszedłem z Drake i ostatni raz spoglądając na niego jak się wije po ziemi i jęczy,podszedłem do osoby,która została przez niego zaatakowana.Była to dziewczynka na oko 10-letnia.Zmieniłem się ponownie w człowieka i biorąc ją na ręce pobiegłem do domu Harry'ego i Louis'a.Wleciałem do domu i z pośpiechu i adrenaliną trzasnąłem mocno drzwi,aż wszyscy z salonu przylecieli do przedpokoju.Harry był już przygotowany żeby włamywacza zamrozić,ale zauważył mnie i spuścił ręce.
-Niall?-zapytał ze zmarszczonymi brwiami rozglądając się na boki.-Gdzie Katie?
-Poszła jeszcze się przejść do Lori,ale za niedługo powinna wrócić-kłamię nie spoglądając mu w oczy,ale zwróciłem uwagę na dziewczynkę.Dopiero teraz jej się przyjrzałem.Miała brązowe włosy,które miała zaplecione w warkocza i puszczonego na lewe ramię.Oczy miała zamknięte,a klatka unosiła się równomiernie,co oznaczało,że Drake nie zdążył jej zrobić żadnej krzywdy.Ubrana była w leginsy i białą koszulkę z myszką Miki i myszką Mini,które trzymały się za rękę.Na to miała zarzuconą szarą bluzę,która od ziemi stała się na plecach brązowa.Wszystkie spojrzenia skierowały się na dziewczynkę na moich rękach.
-Kto to?-zapytał Tristan kiwając brodą na dziewczynkę.
-Nie wiem...zos-zacząłem ale Louis mi przerwał.
-Została zaatakowana przez Drake,a ty ją uratowałeś prawie sam nie ginąc.-odpowiedział Lou jak w transie,a ja spojrzałem na niego z otwartą buzią.
-Skąd wiedziałeś?-zapytałem marszcząc brwi.
-W sumie...sam nie wiem-odpowiedział i podrapał się po głowie.-często mi się tak teraz zdarza.
Pokiwałem głową i poszedłem do salonu,żeby położyć dziewczynkę na sofie.Przykryłem ją kocem który leżał "poskładany" na ziemi i wróciłem do pozostałych.
-Nic jej nie jest?-zapytał Brad,opierając się o ścianę koło mnie.Spojrzałem na niego i pokiwałem głową.
-Nic jej nie jest...ale mogło jej być-westchnąłem,a reszta spojrzała na mnie wystraszonym wzrokiem.
-Drake-odpowiedział Lou,a ja kiwnąłem głową potwierdzająco.
-Nic ci nie jest?-zapytał Zayn,podchodząc do mnie i klepiąc po ramieniu.
-Nic poważnego mi się nie stało,ale będą siniaki-odpowiedziałem,a reszta pokiwała głową.
-Zostańcie przy dziewczynce,a jak się obudzi to ją nie wystraszcie-odpowiedziałem i bez słuchania odpowiedzi reszty,wybiegłem z domu Larry'ego i pognałem do mojego i Katie.Gdy znajdowałem się przed domem,zacząłem szukać kluczy od domu po kieszeniach.Stojąc przed drzwiami włożyłem klucz do zamka i otworzyłem go.Pierwsze co usłyszałem po wejściu do domu to szczeknie psa.Zacząłem się zastanawiać skąd pies się tutaj wziął,a później mi się przypomniało,że Katie znalazła psa koło rzeki.Wchodząc głębiej poczułem jak coś zderza mi się z nogami i przez co prawie straciłem równowagę.Spojrzałem w dół i zauważyłem Fifi,która siedziała przede mną i wesoło merdając ogonkiem,spoglądała na mnie.Uśmiechnąłem się do niej i uklęknąłem,żeby pogłaskać ją po główce.Wstając wziąłem ją na ręce zważając na to,że jedną nogę ma zabandażowaną bandażem.Podniosłem ją i wraz z nią,ruszyłem do mojego i Katie pokoju,gdzie położyłem Fifi na posłaniu,które zrobiliśmy jej specjalnie dla niej.Składał się z kocu,a na kocu leżała stara poduszka,którą już od dawna nie używam.Koło poduszki walały się zabawki,które przyniósł nam Harry po Amisi.Niestety Amisia gdzieś zaginęła.Wszyscy jej szukaliśmy,ale nie udało nam się jej znaleźć.Dawaliśmy ogłoszenia na słupach i gdzie się dało,a nawet chodziliśmy ze zdjęciem i pytaliśmy się czy ktoś Amisię nie widział.Niestety zawsze spotykaliśmy się ze smutnym "nie",kręceniem głowy oraz smutkiem i współczuciem w oczach.Zdarzało się,że zatrzymywaliśmy nasze fanki przez przypadek,a one zaczynały krzyczeć i piszczeć na nasz widok.Nie wszystkie takie były...Na przykład spotkaliśmy dziewczyny,które grzecznie i z uśmiechem podeszły do nas i poprosiły o autografy.Pogadaliśmy chwilkę i wraz z pozostałymi musieliśmy się pożegnać z naszymi fankami,żeby kontynuować poszukiwania psa Harry'ego.Po tygodniu się poddaliśmy.Harry był załamany,ale ucieszył się na widok Fifi i z chęcią oddał jej wszystkie zabawki po Amisi.
Kładąc lekko Fifi na jej posłaniu,zauważyłem,że ma pustą miseczkę na jedzenie i picie.Wziąłem oby dwie i pognałem do kuchni.Położyłem miseczki na blat i podniosłem karmę dla psa.Wsypałem i nalałem zimną wodę do drugiej miski.Odniosłem i postawiłem dwie miski koło psiny,która na widok dwóch misek poderwała się do góry i zaczęła jeść i pić.Pokręciłem głową i podszedłem do stolika,który stał pod oknem.Kucnąłem i wyciągnąłem księgę Katie.Włożyłem ją pod kurtkę i głaskając psa po głowie,pognałem do drzwi,które następnie zamknąłem na klucz.Klucz wsadziłem do kieszeni i pobiegłem do lasu.

~Oczami Harry'ego~

Spoglądałem na oddalającą się sylwetkę Niall'a.
-Nie wierzę...on zostawił nas z tą nieznajomą dziewczynką-powiedział Lou kręcąc głową.
Spojrzałem na moje słoneczko i uśmiechnąłem się do niego pocieszająco.
-Spokojnie to tylko dziewczynka.-zacząłem i obróciłem się od wszystkich.Spoglądałem przez drzwi na słodko śpiącą dziewczynkę na naszej kanapie w salonie.Podszedłem do niej i podciągnąłem  jej bardziej koc,ponieważ się trochę zsunął.Uśmiechnąłem się do niej i obróciłem do pozostałych.Wszyscy stali w salonie i albo spoglądali na mnie,albo na dziewczynkę za mną.
-Co ty się taki opiekuńczy stałeś?-zapytał się James.
-Zawsze jestem opiekuńczy-odpowiedziałem i objąłem Louis'a w pasie.
-W to nie wątpcie!-zaśmiał się Lou i obrócił głowę w moją stronę,a następnie pocałował mnie w usta.
Gdy oderwaliśmy się od siebie,spojrzałem mu w oczy.Uśmiechnąłem się do niego i spojrzeliśmy na pozostałych zgromadzonych w tym pokoju.
-No więc co robimy?-zapytał Brad.
-Mieliście nas zaprowadzić do Connor'a-powiedział nagle Tristan.
-Nie wiemy jak na razie gdzie się znajduje-powiedziałem i szybko dopowiedziałem jak zobaczyłem miny Brad'a,James'a oraz Tristan'a-ale jak Katie wróci to się dowiemy,spokojnie.
Odetchnęli ale w dalszym ciągu spoglądali na nas.
-Ale naprawdę spokojnie-zaśmiał się cicho Zayn,który znajdował się koło dziewczynki.Spojrzałem na niego ze zdziwieniem.
-Kiedy ty przeszedłeś koło mnie?-zapytałem ze zmarszczonymi brwiami.
-Jak pożeraliście sobie twarze-odpowiedział,a ja przewróciłem oczami na te słowa.
-My nie pożeraliśmy sobie twarzy-zaprotestował Louis,a ja przytaknąłem.
-Tylko się całowaliśmy-odpowiedziałem kręcąc lekko głową.
-Przy okazji pożerając swoje twarze-ciągnął dalej Zayn.Już miałem mu odpowiedzieć,gdy przerwał nam ciche pociąganie nosem.Odwróciłem głowę i spojrzałem na Zayn'a,który spojrzał na mnie,a następnie na dziewczynkę.Gdy dziewczynka podniosła głowę i spojrzała na Zayn'a,zaczęła piszczeć i oddalać się od niego.Zayn podniósł się z kanapy z podniesionymi rękami i zaczął się od niej oddalać.
-Wyjdźcie na chwilę-zawołałem,a chłopaki spojrzeli na mnie,a Lou się uśmiechnął.
-Włączyła Ci się opcja Daddy Harry...-spytał retorycznie Lou,a następnie zaczął się cieszyć i skakać w miejscu-Kocham tego Harry'ego!-zawołał i po chwili go nie było w pokoju.Pokręciłem głową z uśmiechem.
-A ja kocham tego Louis'a-odpowiedziałem pod nosem śmiejąc się pod nosem.Gdy przestałem spojrzałem na dziewczynkę,która była przykryta po głowę kocem.Podszedłem do niej po woli,ale musiała mnie usłyszeć bo zaczęła szlochać.
-Spokojnie-zacząłem ale na mój głos dziewczynka się nie poruszyła-nic ci oraz moi znajomi nie zrobimy-odpowiedziałem spokojnie,ale dziewczynka w dalszym ciągu się nie poruszyła nawet o milimetr.
-Jestem Harry,a ty?-zacząłem spokojnie i usiadłem sobie na podłodze koło kanapy.Nie usłyszałem odpowiedzi,ale ciche chlipnięcie pod kołdrą .-Nic ci nie zrobię-zapewniłem spokojnie,a dziewczynka w końcu się przekonała i odsłoniła jedno oko z pod kołdry.
-Zawołam tutaj kogoś,ale on Ci nic nie zrobi-odpowiedziałem spokojnie,a jak nie otrzymałem odpowiedzi od dziewczynki,zapytałem-nie będziesz mieć nic przeciwko?
-Nie-odpowiedział mi drżący głos dziewczęcy.Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się do niej.Odsłoniła całą głowę i spojrzała na mnie swoimi zielono-niebieskimi dużymi oczkami-Jestem Lidia.-dopowiedziała,a ja pokiwałem głową z uśmiechem.
-Miło mi Ciebie poznać Lidia-odpowiedziałem,a dziewczynka się zaśmiała.
-Mi Ciebie również Harry-odpowiedziała i uśmiechnęła się lekko do mnie.
-Zawołam tu swojego przyjaciela-odpowiedziałem,a dziewczynka pokiwała głową.-Jesteś głodna?-zapytałem,a dziewczynka pokiwała głową.-Co byś zjadła?Chrupki z mlekiem,jakieś kanapki,ryż na mleku,kaszka?-zacząłem wymieniać,a dziewczynka mi przerwała.
-Chrupki z mlekiem-odpowiedziała,a ja pokiwałem głową i zawołałem Louis'a.Po chwili wychyliła się z przedpokoju głowa mojego słoneczka,a dziewczynka wystraszona,podskoczyła i przytuliła się do mnie.
-Spokojnie to tylko Louis,mój przyjaciel-odpowiedziałem i spojrzałem na Louis'a,który wyglądał jakby ktoś dał mu w twarz.-Wiesz z Louis'em jesteśmy bardzo złączeni i nie umiemy bez siebie żyć.
-Takie dwie papużki nierozłączki?-zapytała niepewnie,a ja pokiwałem głową z uśmiechem.
-Dokładnie-odpowiedziałem i spojrzałem na Lou,który nie wiedział co ze sobą zrobić.-To co chrupki chciałaś?-zwróciłem się do dziewczynki,a ona pokiwała energicznie główką.
-Lou mógłbyś jej zrobić chrupki z mlekiem?-zwróciłem się tym razem do szatyna.Pokiwał głową i miał już wychodzić gdy się zatrzymał.
-Ciepłe czy zimne mleko?-zapytał,a ja spojrzałem na dziewczynkę.
-Ciepłe-odpowiedziała,a Lou pokiwał głową i posyłając jej lekki uśmiech,wyszedł z pokoju.
-Chcesz coś pooglądać?-zaproponowałem,a dziewczynka pokiwała ochoczo głową.Posłałem jej uśmiech i podszedłem do DVD.Kucnąłem przy płytach i zacząłem je przeglądać.
-"Toy Story","Zakochany Kundel","Bambi","Tarzan"...-zacząłem wymieniać,ale blondynka mi przerwała.
-A jest może "Gdzie jest Nemo?"-zapytała niepewnie,a ja się uśmiechnąłem i kiwnąłem głową.
-"Gdzie jest Nemo" nie może zabraknąć w naszych filmach-odpowiedziałem i wyciągnąłem płytę z opakowania.Włączyłem telewizor i DVD.Gdy Ekran filmu rozbłysnął i poleciała muzyka,włączyłem "Play" na pilocie.Usiadłem koło dziewczynki,która nie odwracała wzroku od bajki.Po 5 minutach do pokoju wszedł po woli Lou i położył ciepłe mleko z czekoladowymi chrupkami na stole.Odwrócił się od nas i spojrzał na telewizor.
-Oglądacie "Gdzie jest Nemo"?-zapytał,a dziewczynka zafascynowana filmem pokiwała lekko głową.-Mogę się przyłączyć?-zapytał,a dziewczynka odwróciła wzrok od ekranu i spojrzała na mnie,a następnie na Louis'a.
-Oczywiści!-zawołała i przesunęła się na kanapie,prawie z niej spadając.
Oglądaliśmy bajkę przytuleni do siebie w trójkę.Gdyby ktoś wszedł do pokoju uznałby ten widok za słodki.Jeszcze słodszy byłby widok gdybyście zobaczyli jak Lidia się rozłożył i usnęła na moich kolanach.Gdy bajka się skończyła,a Lidia spała na moich kolanach,spojrzałem na Louis'a,który walczył z powiekami,żeby nie opadły.W końcu się poddał i zamykając oczy,oparł swoją głowę na moim ramieniu.
-Śpij Lou-szepnąłem i pocałowałem go w policzek na co się uśmiechnął.
-Kocham Cię-odpowiedział i usłyszałem po chwili cichutkie chrapanie.
-Ja Ciebie również,słońce-odpowiedziałem i spojrzałem na niego,a następnie na Lidię na moich kolanach.Wyglądali tak słodko gdy spali.Uśmiechnąłem się i poczułem,że robię się po woli senny.Chwyciłem pilota ze stołu i wyłączyłem telewizor oraz DVD.Nie wiem nawet kiedy moje powieki opadły i odpłynąłem do krainy Morfeusza...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za dwu tygodniowe spóźnienie,ale musiałam wszystko sobie uporządkować w domu oraz w szkole.Teraz postaram się dodawać częściej rozdziały,ale nie obiecuję,bo weny i pomysłów mi brakuje.Mam już trochę rozpisane jak się skończy to opowiadanie,ale jak wiecie-Wszystko się do tego momentu może zmienić :)
Dzisiaj miałam wystawienie ocen i teraz w szkole mam luzacko,ale się nie chce wstawać o 7:00 na 8:00 do szkoły ;/
Pozdrawiam i życzę wszystkim jak najlepszych ocen na świadectwie (wiem,że to już za późno na poprawianie ).
Kończę i życzę wszystkim miłej nocy :*

PS.Rozdział nie sprawdzany ponieważ jutro muszę wstać o 5:50,żeby zdążyć na 7:10 do szkoły ;)