Strona główna

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 10

Usłyszałam otwieranie drzwi i do pomieszczenia weszła Gemma cała poobijana i zapłakana...


-Boże co Ci się stało?-zapytałam na powitanie i podbiegłam do niej nadeptując niechcący na Niall'a.Niall jęknął i chwycił się za brzuch ale obrócił się na drugą stronę i poszedł spać dalej.Westchnęłam i przewróciłam oczami na Niall'a zachowanie.Po chwili przypomniałam sobie o poobijanej Gemmie.W szybkim tempie znalazłam się koło niej pomagając jej siąść na krześle koło drzwi.-Gemma co Ci się stało?-powtórzyłam pytanie.
-Zostałam zaatakowana w parku niedaleko szpitala-wyszeptała wystraszona spoglądając na boki czy przypadkiem nikt tego nie słyszy ani nie widzi.W pokoju byłam tylko ja,leżący na ziemi Niall oraz leżący na łóżku szpitalnym Harry.No i oczywiście Gemma poobijana.
-Chodź do recepcji-powiedziałam i chciałam pomóc dziewczynie wstać ale ona pokręciła głową przecząco.-proszę
-Już byłam w recepcji i lekarz mnie pooglądał-powiedziała i pokazała mi plaster pod którym jak myślałam były szwy.-Jakbym była pobita to miałabym krew,ale nie mam.
-Krew Ci się leje trochę z nosa-powiedziałam z troską i chciałam jej podać chusteczkę ale zatrzymała mnie ręką.Wyciągnęła z torebki chusteczkę i przyłożyła sobie jedną ręką do nosa a drugą zaczęła grzebać w torbie,którą trzymała w ręce jak weszła do sali.
-Masz-powiedziała po chwili wciskając mi 2 poduszki do ręki.
-Ja tylko żartowałam z poduszkami-zaśmiałam się i pokręciłam głową-Ale dlaczego aż 2?
-Dla Niallera i dla Hazzy-powiedziała wzruszając ramionami i lekko się uśmiechając w moją stronę.Pokręciłam głową rozumiejąc i podeszłam najpierw do Hazzy. Poprawiłam mu kołdrę i go przykryłam szczelniej.Podniosłam lekko jego głowę i wcisnęłam mu poduszkę,którą dała mi Gemma, pod głowę mojego brata. Następnie podeszłam do Niall'a i kucnęłam koło niego.Podniosłam lekko jego głowę jak Hazzy ale to nie byłby Niall gdyby nie zaczął bić rękami po bokach gdy się odwracał w moją stronę.Nie zdążyłam odskoczyć przed uderzeniami,ale na szczęście nie były bardzo mocne ale lekkie też nie były.Dostałam dwa raz w rękę,jeden raz w nogę i dwa razy w brzuch. Zegnę łam się lekko do przodu i podeszłam do Gemmy,która próbowała ukryć uśmiech,który wchodził jej na twarz.Przewróciłam oczami i usiadłam koło niej.
-Wszystko gra?-zapytała z troską spoglądając na mnie i próbując dalej ukryć uśmiech-Bardzo Cię uderzył?
Nie wytrzymała i zaczęła chichotać pod nosem.
-Obiecuje następnym razem nie będę dawać mu poduszki pod głowę-powiedziałam spoglądając na Niall'a i pokazałam na niego.Gemma zaczęła jeszcze bardziej się śmiać.
-Wiesz Katie mam jeszcze dla Niall'a koc,więc...-zaczęła machać mi nim przed nosem i chichotać.
-Dobra,dawaj ten koc!-powiedziałam i westchnęłam podchodząc ponownie do Niall'a,Przykryłam go a on się nie ruszył.Co dla mnie było wielki zacieszem,bo nie uśmiechało mi się jakbym miała ponownie dostać od niego w brzuch.Wstałam i ponownie usiadłam na krześle koło Gemmy spoglądając na Niall'a i na Harry'ego.
-Wiesz kto Ci to zrobił?-zapytałam pokazując na sobie miejsce gdzie Gemma miał ranę.
-Dwóch silnych facetów,Nie widziałam ich twarzy bo mieli maski.Jeden mnie złapał za ręce i wykręcił mi je do tyłu gdzie stał,a drugi zaczął mnie bić w brzuch.Jak już myślałam,że nie dam rady wytrzymać jakaś starsza pani się zjawiła i oni uciekli.-powiedziała drżącym głosem-Chciałam jej podziękować ale jej już nie było.
Przytuliłam ją mocno i siedzieliśmy w ciszy niekiedy zakłócany przez szloch dziewczyny.
-Co powiedział lekarz jak zobaczył twój brzuch?-zapytałam po 20 minutach.
-Powiedział,że to nie groźne ale,żebym się nie przemęczała i leżała w łóżku.-powiedziała wycierając oczy chusteczką i wysmarkując nos.
-Chodź odprowadzę Cię do domu-powiedziałam wstając ze swojego miejsca i podając dziewczynie rękę,żeby wstała.Chwyciła się za głowę i zachwiała się.Chwyciłam ją gdy zobaczyłam,że upada.Posadziłam ją ponownie na krześle i podbiegłam do Niall'a.
-Nawet się nie waż mnie uderzyć bo Ci coś zrobię-powiedziałam w stronę śpiącego Niall'a. Kucnęłam koło niego i zaczęłam go powoli budzić.Nic z tego...obrócił się na drugą stronę  przytulając się do mojej nogi.On sobie robi jaja ze mnie!Wymyśliłam odpowiedni pomysł,który powinien go obudzić.
-Niall naleśniki w kuchni!!!!-Zaczęłam się wydzierać a Niall wstał jak poparzony i miał już wychodzić z sali gdy chwyciłam go za rękę.-Niall,chodź musimy zawieź Gemmę do domu.
Niall popatrzył na mnie jakbym się z drzewa urwała.
-Katie co ty robisz w moim pokoju?-zapytał Niall mrużąc na mnie oczy.
-Niall po pierwsze:nie jestem w twoim pokoju.Po drugie:Jesteś w szpitalu ze mną u Harry'ego,a po trzecie:trzeba zawieź Gemmę do domu-powiedziałam spoglądają na Niall'a,który zaczął się rozglądać po sali w szoku.Przewróciłam oczami i pociągnęłam go lekko za dłoń do Gemmy,która prawie spadała z krzesła na którym siedziała. Niall wyszczerzył oczy na Gemmę.
-Co jej się stało?-zapytał chwytając Gemmę pod pachę i patrząc na mnie wyczekującą.Nie zrozumiałam o co mu chodzi aż po kilku minutach się skapnęłam i pomogłam mu wyjść z dziewczyną ze szpitala.oczywiście nie obeszło się od lekarzy i pielęgniarek ale wytłumaczyłam,że Gemma zapomniała wziąć tabletek i zasłabła.Łatwo złapali mój haczyk i po sekundzie byliśmy przed szpitalem.Podeszliśmy do samochodu i wepchaliśmy Gemmę do tyłu i usiadłam z nią,a Niall usiadł za kierownicą.Zapieliśmy pasy,z Gemmą było trudniej ale się udało i po chwili jechaliśmy w kierunku jej domu.Dojechaliśmy po 20 minutach i wysiedliśmy z samochodu a Niall wziął na ręce Gemmę.Otworzyłam furtkę i przepuściłam Niall'a pierwszego z dziewczyną,zamknęłam furtkę za nami.Podeszliśmy po drzwi i zadzwoniliśmy na dzwonek do domu.Po kilku minutach w drzwiach pojawiła się Mama Gemmy.Gdy nas zobaczyła otworzyła szerzej oczy i zasłoniła dłonią usta.
-Boże co jej się stało?-zapytała Anna spoglądając na Gemmę i na mnie.-Proszę wejdźcie!Nie będziemy stać w przejściu. Niall mógłbyś zanieś Gemmę do jej pokoju na łóżko a ciebie zapraszam do salonu.
Pani Anna przepuściła mnie i Niall'a przez drzwi. Niall poszedł z dziewczyną jak myślę do pokoju Gemy.
-Kawa,herbata?-zwróciła się do mnie Ann.
-A pani jakiś sok?-zapytałam niepewnie spoglądając na nią.
-Nie wstydź się mnie słońce.Mam sok,może być jabłkowy?-zapytała a ja kiwnęłam głową w potwierdzeniu.-A Niall?
-Emm...on chyba też będzie prosił o sok-podjęłam decyzję za Horan'a.
-Dobrze,więc się rozgość z Niall'em w salonie a ja zaraz wrócę-powiedziała i zniknęła za drzwiami jak przypuszczam do kuchni.
Poszłam prosto przed siebie.Dom był bardzo pięknie urządzony w pastelowych kolorach.W salonie znajdowała się średniej długości kanapa ze skóry w kolorze czarnym i ława ze szkła.Przed kanapą wisiał plazmowy średniej wielkości telewizor.Usiadłam niepewnie na kanapie a po chwili koło mnie pojawił się ładny mały szczeniaczek.
Rozpoznałam,że to Husky.Na początku się go wystraszyłam ale jak mnie powąchał i skoczył mi na kolana i się położył na moich kolanach.Zaczęłam go głaskać za uszkiem.Do pokoju wszedł Niall gdy mnie zobaczył z psem na kolanach otworzył buzię.
-Jak ty to zrobiłaś?-zapytał w szoku i spojrzał na psa.Pies gdy go zobaczył zaczął na niego warczeć.
Uspokoiłam psa i ponownie spojrzałam na Niall'a,który siedział najdalej jak się dało ode mnie i psa.Ciekawe czy odsuwa się ode mnie czy od psa?
-Jak się wabi?-zapytałam chłopaka,który zabijał wzrokiem psa.Przewróciłam oczami-Niall?-ponowiłam pytanie gdy nie usłyszałam odpowiedzi od chłopaka.
-Nie wiem jak się wabi-wzruszył ramionami-Wie to tylko Harry.Wszyscy gdy widzą tego psa od razu uciekają.Tam jest diabeł w tym psie!Na wszystkich warczy i próbował mnie ugryźć w tyłek!
Spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać.
-W tyłek?-zaczęłam się bardziej śmiać przez co prawie pies mi spadł z kolan ale zdążyłam go złapać w porę.
-To nie jest śmieszne!Przyszedłem pewnego dnia do Hazzy a nie było nikogo w domu.Gdy Harry poszedł do toalety ten pies się na mnie rzucił i mnie lekko ugryzł w rękę.Na szczęście nic wielkiego mi się nie stało!-westchnął i spojrzał z przymrużonych oczach na psa.
-Ten pies jest milutki!-zapewniłam i spojrzałam na Horan'a pokazując mu gestem ręki,żeby usiadł koło mnie.Horan spojrzał na mnie jak na wariatkę i pokiwał głową na nie.Pokręciłam głową-Chodź tu Nialler!
Horan westchnął i nie pewnie przysiadł się do mnie.Pies na niego tylko spojrzał i zwinął się w kłębek na moich nogach.
-Pogłaszcz go trochę-powiedziałam do Niall'a i odwróciłam głowę w jego stronę.Spojrzał na mnie i pokręcił głową w sprzeciwie.-On ci nic nie zrobi w moim towarzystwie.
-W twoim może nie,ale bez ciebie tak!-zawołał podnosząc ręce w geście rezygnacji.
-Ale teraz jesteś w moim towarzystwie więc nic nie zrobi-uśmiechnęłam się do niego i wzięłam jego dłoń w swoją i dałam ją powoli na futro zwierzęcia.Zaczął go głaskać i drapać za uszkiem-widzisz nic ci nie zrobi!
Do salonu weszła pani Anna i spojrzała na mnie.Zobaczyła psa na moich kolanach i dłoń na jego futrze Niall'a.
-Nic ci nie zrobił?-zapytała przestraszona, pokręciłam głową na nie.-Oooo Niall głaszczesz psa gdy on cie kiedyś ugryzł w tyłek.
Zaczęłam się ponownie śmiać z Horan'a z Mamą Gemmy a Niall zrobił naburmuszoną minę na co zaczęłam się śmiać bardziej.Po kilku minutach śmiania się z Horan'a przytuliłam go w geście pocieszenia.
-Nooo...Nialler nie gniewaj się na nas-powiedziałam i zrobiłam oczka kota ze shreka-proszę!
-Och...ty zawsze mnie musisz przekonać-powiedział i pokręcił głową.
-Więc co się stało Gemmie?-zapytała się Anna nas po chwili.-Ciebie kiedyś przypadkiem nie poznałam?
-Poznała mnie pani w domu Louis'a gdy on spał a ja siedziałam na górze w jego pokoju.Później wywróciłam się na schodach i z nich spadłam.Złamałam rękę i później obudziłam przez przypadek Louis'a,który mnie później zawiózł do szpitala.
-Dokładnie byłam z Gemmą zobaczyć jak się trzyma Lou-przyznała mi rację.-Co z twoją ręką?
-Jak zaczęłam brać leki na bia...złamaną rękę to przestało mnie boleć.-zdążyłam zmienić zdanie i nie powiedzieć o mojej chorobie. Niall na mnie spojrzał smutno,on wie co prawie powiedziałam.Uśmiechnęłam się smutno w jego kierunku.
-Więc Katie opowiadaj co się stało Gemmie-uratował mnie z opresji Niall o Anna miała zadawać mi pytania.
-Em,Okey...wywróciła się przez wystającą płytkę w chodniku i uderzyła głową o chodnik.Byłyśmy z nią w szpitalu jako jeszcze przytomną.Lekarz powiedział,że ma się oszczędzać,jak wracaliśmy zasnęła nam w samochodzie i to by było na wszystko-powiedziałam na raz i spojrzałam na Anne.Pokiwała głową,że rozumie.
-To co Katie zbieramy się?-zapytał mnie Niall po godzinnej rozmowie z panią Ann.
-Tak Niall zbieramy się muszę jeszcze zażyć lekarstwa w domu-powiedziałam i wstałam z kanapy,Położyłam śpiącego psa na ziemię i wraz z Niallem poszliśmy do przedpokoju,żeby ubrać gdy nagle usłyszałam warczenie za Niall'em.Niall spojrzał na mnie i przełknął ślinę.
-Mam prośbę mogłabyś wziąć ze sobą Amisię?-zapytała Anna spoglądając z prośbą w oczach na mnie.-tylko ciebie słucha!U nas tylko słuchała Harry'ego ale wiesz...Harry'ego teraz tutaj nie ma i zaczyna gryźć wszystko co napotka na drodze.
-Nooo dobrze...Amisia chodź tutaj !-zawołałam psa i po chwili pies chodził mi pod nogami.-Kiedy mam go oddać?
-Mogłabyś go zatrzymać chociaż na ten jeden tydzień,proszę
-No dobrze-uśmiechnęłam się do Ann i z psem na rękach wyszłam z posesji Stylesów. Niall szedł za mną.Wsiedliśmy do samochodu i zapieliśmy pasy. Niall ruszył i po chwili jechaliśmy w kompletnej ciszy.
-To był zły pomysł-Odezwał się do mnie Niall po kilku minutach.
-Z czym?-zapytałam nie rozumiejąc -Skręć w lewo!Muszę jeszcze pojechać do szpitala po poduszki Gemmy.
-Skąd się tam wzięły?
-Jak spałeś na ziemi dałam Ci jedną poduszkę i przykryłam kocem od Gemmy a ty mi się fajnie odwdzięczyłeś-zachichotałam ale zaraz z poważniałam-Nigdy więcej tego nie rób!
-Ja nawet nie wiem co zrobiłem!-zaczął się bronić Nialler a ja się zaśmiałam z niby nie winnego Horanka.
-Uderzyłeś mnie dwa razy w rękę,raz w nogę,dwa razy w brzuch i prawie w twarz gdy się odwracałeś w moją stronę.
Horan zaczął się śmiać i mnie przepraszać za swoje zachowanie.Przewróciłam oczami.
-A na dodatek jak Cię przykryłam kocem to się odwróciłeś i przytuliłeś się do mojej nogi jak dziecko-powiedziałam i zaczęłam się śmiać z Horan'a.
Niall zaparkował pod szpitalem i chciałam wyjść z samochodu bez psa.
-Nie zostawisz mnie z tą bestią-powiedział Niall pokazując na psa.
-Niall nie wezmę psa do szpitala nie wpuszczą mnie do środka.Nic ci nie zrobi on śpi.-zaśmiałam się i zamknęłam drzwi i zaczęłam się kierować do szpitala.Przed wejściem obróciłam się i zobaczyłam Niall'a opierającego się o samochód.Pokręciłam głową i weszłam do szpitala.Witając się z recepcją podążyłam do sali Harry'ego.Weszłam do środka i zostałam przywitana przez 2 dziewczyny.
-Kim wy jesteście?-zapytałam podchodząc po koc i poduszkę,która leżała na ziemi.Podeszłam do łóżka i położyłam na łóżku poduszkę dla Hazzy i koc koło jego nóg.Stanęłam koło niego po drugiej stronie i czekałam na odpowiedź dziewczyn.
-Nazywam się Rachel-Odezwała się pierwsza z koło łóżka Harry'ego.Była szatynką z zielonymi oczami.Była ubrana w krótkie zielone jeansowe spodenki do tego biała bokserka.Druga była blondynką o niebieskich oczach.Była ubrana w szare spodnie do kolan i w luźną niebiesko-białą bluzkę w paski.
-A ja jestem Jessica-przedstawiła się blondynka.
-Co tutaj robicie?-zapytałam mrużąc oczy
-Odwiedzamy Hazzę-powiedziała szatynka pokazując na Harry'ego,który chyba dalej spał.
-Jesteście z rodziny?-zapytałam i spojrzałam na Harry'ego,który miał odwróconą twarz w moją stronę.Nagle otworzył oczy i spojrzał na mnie.Pokręcił lekko głową i powiedział bez głośnie "nie znam je!"
-Tak jesteśmy rodziną-skłamała szatynka spoglądając mi w oczy.
-Na pewno?-zapytałam spoglądając na blondynkę,która przełknęła ślinę.-Jessica na pewno?
-No dobra nie jesteśmy nikim z rodziny Harry'ego tylko jesteśmy fankami,które chciały go odwiedzić i zobaczyć co z nim,bo się o niego martwią!-Wygadała się blondynka przez co dostała w ramię od szatynki-Ałł!Bolało!
-Należało Ci się!-zawołała szatynka
-Skąd wiedzieliście,która sala?-zapytałam zdziwiona bo nie wiem czy by im podali w recepcji.
-Emm..no..tak jakby..śledziliśmy Cię?-zapytała nie pewnie blondynka.Szatynka się w ogóle nie odzywała tylko była wkurzona na swoją chyba przyjaciółkę.
-Co?!-wydarłam się na nie.
-Nie wiedzieliśmy jaki numer ma sala Harry'ego,więc cię śledziliśmy-wzruszyła ramionami Rachel.
-Dobra my się będziemy zbierać pomału do domu-zapowiedziała szatynka.Podniosła się z krzesła,chwyciła swoją przyjaciółkę za rękę i wyszły z sali.Harry usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
-Widzisz jakie masz oddane fanki?Są zdolne aż do śledzenia mnie -zaśmiałam się i spojrzałam na chłopaka. Hazz pokręcił głową.
-Przyszłaś na nogach?-zapytał w szoku-o tej godzinie?-powiedział podnosząc z półeczki swoją komórkę.
-Nie jestem z Niall'em ale on siedzi w samochodzie z Amisią-powiedziałam i wyobraziłam sobie Niall'a z psem w środku-znaczy on stoi pewnie na polu a Amisia śpi w samochodzie.
-Chwila-podniósł dłoń do góry-jaka Amisia?Brzmi jak mój pies ale to nie ona.bo ona siedzi teraz w moim pokoju i pewnie nikt jej nie daje jedzenia.
-I tutaj się mylisz Gemma dawała jej jedzenie ale teraz nie da rady na razie...
-Dlaczego nie da rady?
-Bo na razie śpi i nie da rady.
-Aha,już myślałem,że jej się stało-chwycił się za serce Hazz wystraszony.
-Właściwie się jej stało coś...napadli na nią w parku przed szpitalem i pobili ją...
-jak to?Kto?Czemu?-zaczął zadawać pytania Hazz.
-Nie wiem ale będę się zbierać za nim Niall się nie pobije z Amisią.-zaśmiałam się
-Z jaką Amisią?
-Nie musisz mi dziękować za po popilnowanie i zainteresowaniem twojej Amisi-powiedziałam i spojrzałam na niego. Hazz w tym momencie wyglądał komicznie.
-Dlaczego wzięłaś ją z domu?-zapytał w szoku-przecież ona cie pogryzie!
-Twoja mama mnie prosiła,jak zobaczyła,że Amisia zasnęła mi na kolanach i dała się nawet pogłaskać Horan'owi.
-Wow,kobieto nie wieże,że Horan'owi dała się pogłaskać,gdy kiedyś go w tyłek ugryzła.
-Ona jest taka nie bezpieczna czy tak się nie lubią z Horan'em?
-Ona nie lubi nie znajomych za bardzo.
-To dlaczego mi się dała pogłaskać a nie warczały na mnie?
-Nie wiem Katie,nie wiem-pokręcił głową i ziewną
-Zmywam się bo tobie się ziewa a Horan mnie zabije!Miałam tylko podnieść poduszkę i koc z ziemi i wrócić a jestem tutaj chyba 30 minut!Dobra lecę pa!-powiedziałam,podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Zajrzyj jutro do Louis'a,proszę-poprosił mnie Hazzy.
-Dobrze Hazz zajrzę a teraz idź spać!Jednokierunkowych!-powiedziałam i chciałam wyjść ale Hazz mnie znów zatrzymał.
-Jednokierunowych?-zaśmiał się
-Dobra nic!Dobranoc!-zaśmiałam się i wyszłam z sali idąc do samochodu.Gdy zobaczyłam samochód zaczęłam się śmiać gdy zobaczyłam Horan'a siedzącego na ziemi i piszącego na telefonie.
-Dobra jestem możemy jechać!-zawołałam do Niall'a
-Alleluja!-zawołał a ja się zaśmiałam z jego reakcji-co tak długo kobieto?Już zacząłem pisać z Zayn'em bo mi się nudziło!
-Spotkałam w sali 2 dziewczyny i jak wyszły,Hazz mnie nie chciał puścić!
-Dobra jedziemy!-zawołał Niall i wsiadł do samochodu,zrobiłam to samo co on tylko usiadłam po drugiej stronie biorąc dalej śpiącego psa na kolana.
-Zawieź mnie do domu bo mi się spać chce!-powiedziałam i ziewnęłam dla potwierdzenia moich słów.
-Dobrze,dobrze.
-Mam prośbę zawieziesz mnie jutro do Lou?-zapytałam spogladając na Niall'a skupionego na drodze.
-Jak tak ładnie prosisz to oczywiście,ze cię zawiozę!Przecież nie pójdziesz taki kawał na nogach!
-Dziękuję-podziękowałam.Dojechaliśmy pod mój teraźniejszy dom i dziękując chłopakowi,pożegnałam się z nim i zamknęłam drzwi.Podeszłam do furki i otwarłam ją jakoś z psem na rękach.
Odszukałam klucze w torebce i otworzyłam drzwi.Weszłam do środka i w przedpokoju pojawiła się Lori.
-Gdzie byłaś?-zapytała mnie i spojrzała na moje ręce-i co to za pies?
-Byłam z Niall'em u Harry'ego,później u mamy Harry'ego i później ponownie u Harry'ego bo zapomniałam wziąć torebki.
-A ten pies?-powiedziała i pogłaskała psa za uszkiem.Pies się zbudził i spojrzał na Lori.Zamknął oczka po chwili i przytulił się bardziej do jej ręki.
-Alelluja!-zawołałam-ciebie też lubi!
-Kto,pies?
-Tak!Na Horan'a warczy i go ugryzł w tyłek raz!-zaśmiałam się.Chyba się zawsze będę z tego śmiać!
-Co?-zaczęła się śmiać Lori.
-Dobra ja idę spać,bo jestem padnięta-zawołałam i wzięłam z salonu koc z ziemi.Weszłam na schody i weszłam do mojego pokoju.Zrobiłam posłanie na ziemi dla psa i go tam położyłam.Nawet się nie zbudził!Podeszłam do łóżka i odsłaniając kołdrę wzięłam moją piżamę.Wzięłam i poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.Zrobiłam warkocza z włosów i zmazałam mój makijaż,który prawie mi się już zmazał.Wyszłam z łazienki i włączyłam lampkę na szafce.Wyłączyłam światło i położyłam się na łóżku przykrywając się kołdrą do połowy i biorąc w dłoń moją komórkę.Odblokowałam telefon i zobaczyłam 3 wiadomości.Od Horan'a,od nieznanego numeru i od Louis'a.Zaczęłam czytać wiadomości:

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Spij dobrze,słońce :D

Od Katie :**
Do Niall'a :*

Czy ty się dobrze czujesz? XD
Ale dziękuję i będę śniła o tobie :*
Opss przepraszam...ooo Zayn'ie :)

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Śnij o mnie kochanie a nie o Zayn'ie :*

Od Katie :**
Do Niall :*

Chciałbyś :*

Od Niall'a :*
Do Katie  :**

No pewnie :*
Dobranoc :)

Od Katie :**
Do Niall'a :*

Jednokierunkowych :D
(nie pytaj XD )

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Nie pytam :D

Nie odpisałam.Weszłam na SMS od Lou.

Od Lou XD
Do Katie :**

Katie mam pytanie!Przyjdziesz do mnie jutro,proszę :(

Od Katie :**
Do Lou XD

Miałam taki zamiar do ciebie wpaść jutro...więc do jutra!
Dobranoc :*

Lou pewnie śpi już bo nie odpisał po kilku minutach.Weszłam na ostatni SMS.

Od nieznajomy
Do Katie :**

Jednokierunkowych? :*

Od Katie :**
Do nieznajomego

Z kim mam przyjemność pisać?

Od nieznajomego
Do Katie :**

To ja Hazz :P
Więc...jednokierunkowych ? XD

Od Katie :**
Do Hazz  :P

Cicho bądź XD
Jednokierunkowych bo idę spać! :P

Od Hazz :P
Do Katie :**

Jednokierunkowych XD

położyłam komórkę na stolik i zgasiłam lampkę.Położyłam się wygodnie i zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie dam rady nie pisać :P Musiałam! To mnie kusi XD
Co wchodzę to mnie woła :)
"napisz mnie,napisz mnie na bloga,napisz mnie,napisz mnie" Zwariować się da XD
Rozdział nie sprawdziany.Przepraszam za błędy !




wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 9

Po rozmowie pożegnaliśmy się z Johanną. Niall nie mógł w to na początku uwierzyć w to co mu powiedzieliśmy z Johanną. Najpierw dowiedział się,że jestem chora,w przyszłości będziemy w związku,jak nic Johanna nie zniszczy a na koniec dowiedział się,że jego przyjaciele,baaa...bracia są w nie bezpieczeństwie i nic nawet o tym nie wiedział.Szłam z Ni na dół gdy przypomniałam sobie,że tylko ja i on możemy o tym wszystkim wiedzieć,nikt więcej.
-Ni...-chwyciłam go za dłoń. Niall obrócił się w moją stronę spoglądając na nasze ręce.Co z tego,że trzymałam go gdy nawet na nie spojrzał-nie możesz nikomu powiedzieć co Ci powiedziałam...
-Chodzi Ci o to,że jesteś chora-ledwo to powiedział,ledwo podtrzymując łzy-czy o Johannie?
-O tym i o tym-westchnęłam spoglądając na załamanego Niall'a smutnym wzrokiem.Wiedziałam,że tak będzie!Ale Johanna ma trochę racji,lepiej,żeby dowiedział się teraz niż ostatni.
-Lori wie o tym pierwszym?-zapytał spoglądając w moje oczy
-O chorobie wie-przytuliłam się do Niall. Potrzebowałam go w tym momencie.Gdy dowiedziałam się o chorobie byłam załamana ale pogodziłam się,ale wystarczył Niall,żeby zburzył wszystko co sama stworzyłam.Stworzyłam mur,żeby nikt więcej nie dowiedział się o mojej chorobie.Spoglądając mi w oczy przy pierwszym naszym spotkaniu,Niall zburzył ten mur.Westchnęłam "odklejając" się od Niall,spoglądając mu w oczy.Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się do salonu siadając na pustej sofie.Lori pewnie poszła do pokoju,jak nie mogła się nas doczekać albo wyszła z domu.
-Chcesz coś do picia?-zapytałam Niall'a wstając z kanapy
-Masz sok pomarańczowy?
-Mam,zaraz wracam!-zawołałam kierując się do kuchni.Wyciągnęłam dwie szklanki z półki i podeszłam do lodówki.Szukałam soku pomarańczowego ale nie mogłam go znaleźć,nie wiem czy go wujek nie dopił.
-Wczoraj jeszcze był...-westchnęłam do siebie.W lodówce był tylko sok jabłkowy.-Niall nie ma już soku pomarańczowego!Może być jabłkowy?!
Krzyknęłam z kuchni.
-Może być!-usłyszałam odpowiedź Niall'a.
Wzięłam sok z lodówki i zamykając lodówkę podeszłam do półki.Otworzyłam sok i rozlałam do szklanek.Zamknęłam sok i wsadziłam go z powrotem do lodówki.Wzięłam pudełko ciastek czekoladowych,które znalazłam na półce i położyłam je na talerzyku.Wzięła szklanki oraz talerzyk idąc po woli do salonu,żeby nie rozlać.Położyłam talerzyk z ciastkami na stół i podałam jedną szklankę Niall'owi.
Oglądaliśmy w spokoju telewizor,który włączył Niall gdy byłam w kuchni.
-Rozmawiałaś z Johanną gdy tak Cię długo nie było?-zapytał Niall biorąc jedno ciastko z talerza.
-Można tak powiedzieć-westchnęłam i popiłam sok z szklanki.
-Co rozumiesz pod "Można tak powiedzieć"?-Przewrócił oczami smutny Niall kręcąc głową.
-Zrobiło mi się słabo i usiadłam na podłodze a później pojawiła się Johanna prosząc mnie,żebym komuś więcej powiedzieć o chorobie niż Lori.Nie chciałam Ci mówić bo bałam się,że będziesz smutny i słusznie myślałam-westchnęłam spoglądając na Niall'a uśmiechając się smutno-ale Johanna uświadomiła mi,żebym Ci lepiej teraz powiedziała niż,żebyś się ostatni dowiedział.
Niall do mnie podszedł i przytulił mnie.Łza spłynęła mi po policzku ale szybko ją wytarłam,żeby nie widać było,że płaczę.Za dużo łez już wylałam przez tą chorobę.
-Nie płacz Katie...-przytulił mnie lekko kiwając się ze mną po bokach-Przetrwamy to razem...
-Niall jak to zrobimy?z Larrym i z wszystkimi?-powiedziałam wycierając łzę na policzku-Ja zaraz będę mieć chemioterapię i będę osłabiona.
-Wtedy ja się tym zajmę aż nie wyzdrowiejesz...-przetarł ręką twarz-później będziemy znów razem to rozwiązywać..
-Nie jesteś zły za to,że Cię to wszystko wplątałam?
-Nie jestem zły tylko rozczarowany zachowaniem Harry'ego i trochę Louis'a.
-Jedziesz ze mną do Harry'ego?-zapytałam z nadzieją w głosie-proszę...
-Okey -uśmiechnął się w moją stronę-muszę go ochrzanić...
Zaśmiałam się.No tak na początku miałam taką samą myśl co Niall ale jak mi Hazz wytłumaczył dlaczego to robi,to mi przeszło.
-To co?zbieramy się?-zapytałam,dopiłam sok i wzięłam jeszcze jedno ciastko z talerza.
-Dobra-odpowiedział Niall i dopił sok ze szklanki.
Wstałam z kanapy i ruszyłam do przedpokoju. Niall poszedł za mną i w tym czasie co ja zaczął ubierać buty.Wzięłam torebkę z salonu i wyszłam za Niall'em zamykając drzwi na klucz.Klucze wrzuciłam do torebki i ruszyłam do samochodu Niall'a. Wsiadłam i zapięłam pasy .Niall odpalił samochód i w ciągu 20 minut byliśmy pod szpitalem w którym był Harry.Niall zaparkował nie daleko wejścia do szpitala.Wyszliśmy ze samochodu i ruszyliśmy do szpitala pod salę Hazzy,po drodze przywitaliśmy się w recepcji.Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka a za mną Niall zamykając drzwi.Harry leżał na łóżku i miał zamknięta oczy,albo spał albo udawał.Podeszłam do niego i usiadłam na krześle za mną stanął Niall wzdychając.
-Hazz to ja Katie-powiedziałam na głos przewracając oczami gdy Niall siadł na ziemi za mną.Obróciłam się do niego twarzą i bez głośnie spytałam się go co robi.On tylko machnął lekceważąc dłonią.
-Hey Katie-powiedział Hazz i przytuliłam się do niego.
-Hey Hazz-powiedział dalej siedząc za mną Niall.Harry zmarszczył brwi.
-Czekaj skądś znam ten głos-westchnął Hazz-Wydawało mi się,że usłyszałem głos Niall'a. Tęsknię za nim i za Lou oraz resztą.
-Wiesz,my również-znów powiedział Niall-najbardziej Lou...
-Nie no Katie powiedź mi,że ty to też słyszysz bo boje się o mój stan psychiczny...
-Może masz wyrzuty sumienia i słyszysz Niall'a-powiedziałam ponuro za to w środku się śmiałam.Harry zrobił minę przestraszoną i nie wytrzymałam wybuchnęłam śmiechem wraz z Niall'em.
-Z czego się śmiejesz?-burzył się Harry
-Chyba z czego MY się śmiejemy!-zaśmiałam się z zdezorientowania Hazzy.
-Nie rozumiem...jest tutaj jeszcze ktoś?
-taaaa jestem-powiedział Niall wstając z ziemi i siadając koło mnie na krześle.Mina Harry'ego była w tym momencie bez cenna. Niall przybliżył się do Hazzy i lekko go przytulił. Hazz dalej w lekkim szoku objął go ramieniem.-Hej Curly...
-Hej-wyszeptał cicho Hazz
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że dostajesz groźby?-zapytał zasmucony Niall-nie ufasz mi?
-Powiedziałaś mu?-zapytał trochę zdenerwowany Harry
-Sam zauważył,że go okłamuję.-zaczęłam się tłumaczyć
-Taaaa jasne...
-Hazz ona mówi prawdę-stanął w mojej obronie Niall-sam zauważyłem po jej zachowaniu i częstym wychodzeniem z domu.
-Dobra ale nikt więcej nie może wiedzieć,obiecujecie,że nikt więcej się nie dowie?-zapytał z nadzieją Hazz.
-Nikt-potwierdziłam za mnie i Niall'a. Niall pokiwał głową w potwierdzeniu na moje słowa.
-Dlaczego nie powiedziałeś nic o groźbach?Jakoś byśmy na to zaradzili...-powiedział Niall drapiąc się po głowie-Zresztą to też się liczy do jeszcze jednej osoby...
-Katie ty dostajesz groźby?-zapytał się zmartwiony Curly.
-Nie ja Curly tylko Boo Bear-powiedziałam smutno się uśmiechając.
-Coooo...mój Boo Bear dostaje groźby?-załamał się Harry.Przytuliłam go patrząc na Niall'a smutnym wzrokiem.Usłyszałam sygnał powiadomienia na moim telefonie,że mam wiadomość.

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

Hey byłam u Ciebie ale Cię nie ma :P 
Gdzie jesteś?
Lori się martwi napisz jej gdzie jesteś,żeby się nie martwiła :)

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Hey :) 
Jestem u Hazzy ;)Gdzie mogłabym być jak nie tu ;D
Ok napiszę do Lori...

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

Ok będę tam zaraz :P
Słyszałam,że u was był Niall i znikł z Tobą...jest z tobą u Hazzy?

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Spoko wpadaj ;P 
Jestem z Niallem i rozmawiamy sobie z Harry'm 
Dozo baczenia xxx

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

spoko porozmawiamy na miejscu,pa xxx

Nie odpisałam.Weszłam na wiadomości do Lori 

Od Katie :**
Do Lori :3
Lori...Gemma mi pisała,że się o mnie martwisz ale się nie martw.Jestem z Niall'em wrócę około 21 xx

Od Lori :3
Do Katie :**

Dzięki za powiadomienie wcześniej :P
ale ok miłej zabawy :)
Czekam w domu xxx

Od Katie :**
Do Lori :3

Spoko dozo baczenia w domu xxx

odłożyłam telefon na półkę i spojrzałam na chłopaków,którzy cieszyli się swoim towarzystwem.
-Katie z kim pisałaś?-zapytał mnie Niall
-Gemma wpadnie tutaj i musiałam napisać do Lori bo się o mnie martwiła.
-No tak wyszliśmy bez jakiegokolwiek pożegnania i nie napisaliśmy żadnej kartki.
Usłyszałam powiadomienie,że wiadomość mi przyszła.
-Co znowu?-jęknęłam a chłopcy się zaśmiali.
Odblokowałam telefon i spojrzałam na wyświetlacz.
Zobaczyłam nie znany numer wstrzymałam oddech włączając wiadomość.Wypuściłam oddech to tylko Lou...

Od Lou XD
Do Katie :**

Katie!! 
Liam zaginął nie odbiera ode mnie telefonu i od Zayn'a!
Nie wiemy gdzie jest i nie wiemy z Zayn'em co robić!
Najpierw Harry w śpiączce teraz Liam on musi się odnaleźć!

Od Katie :**
Do Lou XD

Lou spokojnie...
Spróbuję do niego zadzwonić jak odbierze to dam Ci znać,nie mam na razie czasu do was przyjechać ale najszybciej jak będę mogła to przyjadę!Zachowajcie spokój z Zayn'em i nie wariujcie siądźcie na kanapie i obejrzyjcie coś.Mam pytanie Liam ma dziewczynę?

Od Lou XD
Do Katie :**

Nie,nie ma dziewczyny Katie! :'(
Jak mam być spokojny?Gdzie jest Niall?
Też się nie odzywa...

Od Katie :**
Do Lou XD

Niall jest ze mną...
nie martw się o niego...
A Liam mógł po prostu wyjść na miasto i zapomnieć napisać kartki z wiadomością.
Dobra dzwonię do Liam'a :P

Westchnęłam i spojrzałam na chłopaków,którzy nie spodziewają się co ode mnie usłyszą.
Chłopaki spojrzeli po chwili na mnie.
-kto pisał?-zapytał Harry i ziewnął
-Lou...-odpowiedziałam po chwili zastanawiając gdzie podziewa się Li
-Co chciał bo do mnie też dzwonił i napisał wiadomość,że Liam zaginął-powiedział spokojnie po chwili dotarło do niego co przeczytał i w szoku spojrzał na telefon a później na mnie.
-Co?...-zapytał w szoku Harry-To przeze mnie...ostrzegali mnie!
-O czym mówisz?-zapytałam przestraszona
-Nie dawno dostałam wiadomość,że powiedziałem tobie o tych groźbach i jak ktoś więcej się dowie to Liam'owi się coś stanie-powiedział wybuchając płaczem Hazz. Spojrzałam wystraszona na Niall'a ,który próbował uspokoić Harry'ego.
-Kurde to przeze mnie....-szepnęłam do siebie i powiedziałam głośniej-Powiedziałam to Gemmie a później Niall'owi.
-To nie przez ciebie!-zaczął się kłócić ze mną Hazz.
-Nie będę się z tobą kłócić!
Wzięłam telefon i zaczęłam wydzwaniać do Li.Nie odbiera,kurde!Zaczynam się niepokoić o Liam'a.
Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam wydzwaniać dalej i nic...
Zadzwoniłam jeszcze z 20 razy i stwierdziłam,że dzwonię ostatni raz jak nic to nie da to nie wiem co zrobię.Połączyłam się z Liam'em jeszcze raz.
-Hallo?-usłyszałam kobiecy głos
-Gdzie jest Liam?-zapytałam dziewczynę
-Liam?Liam jest w toalecie...-usłyszałam nie wyraźny głos i podanie telefonu do innej osoby.
-Hallo?-usłyszałam głos Liam'a
-Liam?-upewniłam się czy to na pewno on.
-Katie?-zapytał zaskoczony-po co dzwonisz?
-Liam mam Cię...przepraszam MAMY Cię udusić!-krzyknęłam zdenerwowana-ty się pytasz mnie dlaczego dzwonię.Wiesz może co to znaczy zadzwonić gdzie jesteś albo chociaż odebrać ten cholerny telefon?Wiesz jak ja z resztą odchodzimy od zmysłów?Louis się prawie załamał,teraz pewnie na kanapie płaczę oglądając telewizor tak jak mu powiedziałam.
-Napisałem SMS'a...-powiedział do słuchawki coś jedząc.
-Komu napisałeś?-zapytałam z westchnieniem w głosie i z ulgą.
-Harry'emu...-powiedział spokojnie
-Jak to Harry'emu?...przecież on jest w śpiączce-ledwo przez gardło mi to przeszło.Harry spojrzał na mnie zainteresowany jak wypowiedziałam jego imię. Niall ziewnął i podparł głowę dłonią.
-Ohh...-zasmucił się i troszeczkę zmieszał-zapomniałem,przepraszam.
-Nic się nie stało ale na drugi raz nie pisz Harry'emu-zaśmiałam się do słuchawki i jeszcze kątem oka patrząc na naburmuszonego Harry'ego.
-Spoko zapamiętam...-zaśmiał się
-Mam rozumieć,że jesteś z jakąś dziewczyną-wyobraziłam sobie zarumienionego Liam'a.
-Emm...takkk-odpowiedział niepewnie.
-Masz w banku,że będziesz mi opowiadać o tej dziewczynie-zaśmiałam się z Niall'a który prawie spadł z krzesła gdyby nie Harry go podtrzymał.-Dzięki.
-Za co mi dziękujesz-zmieszał się Li.O boże...spojrzałam na Hazze,który w tym momencie miał pewnie taki sam wyraz twarzy jak ja.-Katie?
-Sorry zamyśliłam się...a jak nazywa się ta dziewczyna?-próbowałam zmienić temat\
-Nazywa się Johanna ale...
-Jest pewnie bardzo fajna!Musisz mnie z nią zapoznać w najbliższym czasie!-przerwałam mu-Jak kończę Liam Niall mnie wzywa....co?!boże,co ja mówię Lori mnie wzywa!
Zmieszałam się. Liam zaczął się śmiać przez słuchawkę,Harry zaczął chichotać pod nosem za co dostał ode mnie w ramię,a Niall jak to Niall dalej spał na...ziemi?Przecież spał na krześle.Spojrzałam na Harry'ego pokazując mu Niall'a a on zaczął mi pokazywać,że Niall siedział a później spadł na ziemię.Zaśmiałam się gdy Harry prawie spadł z łóżka.
-Dobra Li ja kończę muszę wszystkim dać znać,że żyjesz-zaśmiałam się a Li po chwili również.
-Dobra i przepraszam za kłopoty.
-spoko to pa-rozłączyłam się spoglądając na Niall'a na ziemi.
-On żyje nie?...-zapytałam się Harry'ego,a on się zaśmiał
-Pewnie tak...

Od Katie :**
Do Lou XD

Lou!
Liam jest u swojej przyjaciółki wszystko z nim jest dobrze,rozmawiałam z nim przed chwilą,więc się nie martw.

Od Lou XD
Do Katie :**

Dzięki Bogu!
Dzięki za zadzwonienie xxx

Od Katie :**
Do Lou XD

Lou napisz do Zayn'a!
Bo ja nie mam do niego numeru :P

Od Lou XD
Do Katie :**

spoko xxx

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Gemma nie wiem czy Lou do Ciebie pisał o Liam'ie :P
Jak tak to Liam jest cały xxx
Gdzie jesteś? :D

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

Nie,nie pisał :P
Czy ja o czymś miałam wiedzić XD
Co z Liam'em :P
Wiesz zaraz będę byłam w sklepie,żebyśmy mieli co zjeść :)

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Z Liam'em już nie ważne XD
Aaaa mam pytanie masz może przy sobie poduszkę? XD

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

Nie,nie mam :P
Ale po co Ci? XD

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Niall potrzebuję :)
Wydaje mi się,że ziemia jest nie wygodna XP

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

aaaa...co on robi na ziemi??!! XD XD

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Nie ważne XP
Jak przyjedziesz to Ci wytłumaczę XD

Od Gemma ^.^
Do Katie :**

Spoko jestem przed wejściem :P
Czekajcie na mnie :*

Od Katie :**
Do Gemma ^.^

Czekamy,czekamy XD

Odłożyłam telefon na półce i spojrzałam na Harry'ego,który chyba zasnął.Spojrzałam na Niall'a,który spał na ziemi.Nie no oni robią sobie jaja!Zostałam sama,dobrze,że Gemma tu przyjdzie bo chyba bym zwariowała do momentu aż Niall by się obudził.Usłyszałam otwieranie drzwi i do pomieszczenia weszła Gemma cała poobijana i zapłakana...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Napisałam rozdział wcześniej! Pod tamtym rozdziałem nie było,żadnego komentarzu więc stwierdziłam,że nie dodam następnego rozdziału do momentu aż pod tym rozdziałem nie będzie 3 komentarzy!Więc dozo baczenia za 3 komentarze! 

                       3 Komentarze = Dodanie rozdziału 




niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 8

Pik,pik,pik..
Co to jest?Gdzie ja jestem?
Pik,pik,pik..
Niezadowolona otwarłam oczy.Siedziałam zwinięta w kłębek na krześle przy łóżku Harry'ego...chwila nie...Louis'a!
Co?..Nie rozumiem ...
Dlaczego Lou?
Ziewnęłam i przeciągnęłam się wstając z niewygodnego krzesła.Wzięłam telefon z szafki i odblokowałam go spoglądając na zegar.4 rano?!
-Co ja tutaj w ogóle robię?-zapytałam sama siebie próbując przypomnieć sobie po co tutaj przyszłam i co się stało.
-Musisz zmienić bieg wydarzeń-usłyszałam cichy kobiecy głos.Odwróciłam się w stronę gdzie usłyszałam głos.Na przeciw mnie stała kobieta około 50 z brązowymi włosami i kilkudziesięciu milimetrowymi odrostami przy głowie.Pokręciłam głową nie rozumiejąc.
-Nie rozumiem o co chodzi...i kim pani jest?
-Jestem Johanna i przybywam  z przeszłości.Możesz wziąć mnie za wariatkę ale ja mówię prawdę i nie kłamię,żeby Cię bardziej zdołować...-powiedziała spoglądając na Lou.
-Ja nawet nie wiem co się stało z Lou..co ja tutaj robię...ale wieżę pani bo życie mnie już kopnęło w tyłek...
-Możesz siąść to Ci opowiem wszystko od początku gdy spotkałaś słodkiego Niall'a,ściemniającego Harry'ego,załamanego Lou,zazdrosnego Liam'a i dziwnego Zayn'a. Wszystko zaczęło się psuć gdy weszłaś w chory układ z Harry'm,ukrywając przed Lou,że Harry jest dalej nie przytomny.Później znalazłaś pogróżki u Louis'a w domu jak go pocieszałaś.Wzięłaś je po miesiącu z jego mieszkania do siebie .Niall pomagał Ci w tym wszystkim jak zastał Ciebie gadającą z Harry'm,który siedział na łóżku szpitalnym śmiejąc się z twojego głosu gdy przed chwilą wciągnęłaś hel .Nialler na początku był na ciebie zły,że ukrywałaś przed nim,że Harry się obudził już dawno ale nie mógł się na ciebie długo gniewać ponieważ Cię kochał...co później wyszło jak Ci to wyznał podczas twojego wypadku w szpitalu.
-Chwila pogubiłam się...czyli ja w przyszłości będę z Niall'em?-zapytałam w szoku.
-Byłaś...później z nim zerwałaś ponieważ inną dziewczynę pocałował podczas gdy był z tobą w związku.
-Wiesz kto to był?Bo chcę zmieć bieg wydarzeń i chcę być do końca życia z Niall'em ponieważ go kocham całym sercem.
-No dobrze....ale się nie denerwuj...ja ci związek zepsułam.Miałam szczęśliwy związek,byłam z Liam'em i go kochałam ale wypiłam za dużo i podczas twojej nie obecności na imprezie,bo źle się czułaś pocałowałam go a ty niestety musiałaś wejść w momencie gdy go całowałam.Przepraszam ale mam do Ciebie  prośbę teraz w tym życiu jak usłyszysz,że Liam znalazł sobie nową dziewczynę to trzymaj mnie daleko od Niall'a ponieważ czuje się teraz winna. Liam zrobił się zazdrosny o mnie i pobił się z Niall'em i przez to czuje się jeszcze gorzej bo wszystko zepsułam.Zepsułam twój związek i jeszcze Niall stracił swojego najlepszego przyjaciela a nawet brata.Louis staczał się na dno zaczął pić,ćpać i nie odzywał się do nikogo,ale był mały wyjątek znalazła się jedna osoba,która będzie Ci wszystko mówiła co u Louis.
-Jak się nazywa?
-Będzie nazywała się Rose.Louis tak się stoczy,że aż trafi do szpitala i będzie w śpiączce przez nie wiem ile ale dalej się nie wybudził-powiedziała spoglądając smutnym wzrokiem na Lou.
Zayn po tym wszystkim zacznie wariować i wmawiać wszystkim,że Louis się z nim spotyka w pokoju.Niestety nikt mu nie uwierzył i Zayn trafił do psychiatry na szczęście wszystko doskonale pójdzie i Zayn po 4 miesiącach przestał widzieć niby Louis'a.Proszę Cie zmień bieg wydarzeń.Ja mogę być szczęśliwa z Liam'em,ty z Niall'em. Chłopaki byliby znów przyjaciółmi.Larry byłby znów razem szczęśliwi. Zayn również mógłby być znów z Lori.
-Co?Lori była razem z Zayn'em?
-Była do momentu aż się go nie wystraszyła jak zaczął "widzieć" Louis'a.
-No dobrze spróbuję jakoś zmienić bieg wydarzeń-pokręciłam głową-Ale mogę to powiedzieć Niall'owi?proszę on zaraz będzie wiedzieć,że mu czegoś nie powiedziałam i się na mnie obrazi a ja tego nie przeżyję.
-Nie...
-Ale proszę...jak mam sobie sama porazić?
-nie będziesz sama...będę z tobą tylko twoi przyjaciele mnie nie będą widzieć.
-Nooo proszę chociaż Niall...on nic nie wygada...proszę-zrobiłam oczka ze shreka. Pokręciła głową i wzięła głęboki oddech,
-No dobrze ale tylko on.zgadzam się tylko i wyłącznie,żebyś była z nim szczęśliwa a nie pokłócona-westchnęła podbiegłam do niej i uścisnęłam ją z całych sił nie przenikając przez nią.
-Dziękuję,dziękuję,dziękuję.-powtarzałam na okrągło.Pożegnałam się Johanną i szczęśliwa wyszłam z sali zabierając telefon w rękę i kierując się w stron sali Harry'ego.Weszłam do sali a tam Harry'ego nie ma.Po chwili poczułam się senna.

Gwałtownie podniosłam się z łóżka w..moim pokoju?Przecież byłam w szpitalu..chyba mi się to tylko przyśniło.Nie ma żadnej Johanny i nie kocham Niall'a...kogo ja oszukuję?ja kocham Niall'a ale on mnie nie.Posmutniałam naraz.
-Ej słonko dlaczego jesteś smutna?-podskoczyłam na łóżku spoglądając za siebie i zobaczyłam Niall'a z tacą.-Myślałem,że będziesz głodna to zrobiłem Ci śniadanie.Lori jest na dole siedzi na telewizorze.
-nie da się siedzieć na telewizorze Nialler. Można go oglądać ale nie na nim siedzieć.-podniosłam brwi i pokiwałam głową spoglądając na Niall'a.
-oj tam,oj tam!-pokręcił głową machając lekceważąco ręką.
-Dziękuję za śniadanie-powiedziałam i wzięłam od niego tackę z jedzeniem i zaczęłam przeżuwać kęs kanapki z serem i szynką i popijając owocową herbatą,którą uwielbiam.Gdy zjadłam Niall wziął ode mnie tackę i wyszedł na dół,żeby odłożyć tackę do kuchni i dając mi czas na przebranie.Nie minęła minuta a usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę!-zawołałam i po chwili ukazała mi się blond czupryna Niall'a.
-Przebrałaś się już?-zapytał spoglądając na mnie-Jeszcze nie?
-Niall nie minęła minuta a ty się mnie pytasz czy się przebrałam już.Kiedy miałam się przebrać?-zaśmiałam się z Niall'a a on się podrapał po karku.
-No dobra niech ci będzie za szybko przyszedłem do ciebie-zaśmiał się a ja po chwili również.
-mógłbyś..-zapytałam pokazując żeby wyszedł
-Nie,tak mi jest wygodnie-powiedział uśmiechając się do mnie i opierając się o zamknięte drzwi.
-Niall proszę...
-No dobra dobra-powiedział szybko gdy zobaczył,ze zbliżam się do poduszki od razu zwiał.
Podeszłam do szafy i zajrzałam do niej spoglądając co dziś ubrać.Zdecydowałam się na to:
Przebrałam się i stwierdziłam,że szalika nie założę ponieważ jest bardzo gorąco na polu.
Wzięłam jeszcze torebkę i włożyłam do niej telefon,portfel i chusteczki.Gdy wyszłam z pokoju zrobiło mi się trochę słabo.Usiadłam na ziemi.Spojrzałam na górę i zobaczyłam tą panią,która była w śnie.Czekaj jak ona miała?Jahna,Johannie...nie...Johanna!
-Dziewczyno musisz się oszczędzać bo jesteś chora-powiedziała Johanna.
-Skąd wiesz,że jestem chora?-zapytałam zdziwiona
-Bo jakby Ci to powiedzieć prawie umarłaś?-zapytała nie pewnie krzywiąc się.
-Jak to prawie umarłam?-zapytałam w szoku otwierając szerzej oczy.
-Nie mogę Ci mówić dużo i tak już Ci sporo powiedziałam...
-Ech....no dobra...
-No Katie wstawaj bo zaraz będą Cię szukać-powiedziała mi i pokazała gestem ręki,żebym wstawała.Pokręciłam tylko głową.
-Nie wstanę...
-Czemu?...
-Bo mi się nie chce...-powiedziałam podnosząc się-Ech....no dobra wstałam...
-Dzięki ale mam prośbę powiedz komuś że jesteś chora,proszę-powiedziała błagalnie Johanna
-Nie powiem...
-Dlaczego?
-Nie chce współczucia ze strony chłopaków i moich innych przyjaciół.
-Nie lepiej dostawać współczucia od swoich najbliższych niż później płakać po kątach,że Cię opuścili?-zapytała pochodząc do mnie i patrząc mi głęboko w oczy.
-Boje się jak na to zareagują wszyscy...-posmutniałam-nie chciałabym,żeby płakali i użalali się nad sobą gdy mnie na tym świecie zabraknie.
-To powiedź najpierw najbliższemu z przyjaciół...Lori wie?
-Wie,ona jedna wie o wszystkim i nikomu nie powiedziała jak mi obiecała...
-To może powiedź Niall'owi. Owszem na początku będzie mu źle po tym co mu powiesz ale przejdzie mu.Na pewno będzie mu lepiej gdy dowie się teraz niż ostatnia osoba ze swoich przyjaciół.
-Nie wiem boje się,że mnie odtrąci-skrzywiłam się przypominając swojego byłego chłopaka.
-Dlaczego tak myślisz?
-Ponieważ jednego już takiego miałam.Jak go najbardziej potrzebowałam wypiął się i powiedział mi,że nie będzie chodzić z dziewczyną,która ma białaczkę.
-To był dupiem...nie przejmuj się.
-Nie przejmuje się ale dobrze powiem Niall'owi...będzie trudno i mam nadzieję,że mnie nie odtrąci...
-Nie odtrąci Cię uwierz mi-puściła mi oczko.Co ona knuję?
-Ech....no dobra...A mam jeszcze pytanie.Mogę powiedzieć o tobie Niall'owi?-zapytałam nie pewnie.
-No dobra ale tylko jemu...
-Dzięki,dzięki,dzięki....
Zeszłam ze schodów bezpiecznie i poszłam do salonu gdzie Lori i Niall siedzieli przed telewizorami.
-Co Ciebie tak długo nie było?-zapytał Niall spoglądając na mnie.
-Lori mogę Ci wziąć na chwilę Niall'a?zaraz będziemy z powrotem.-powiedziałam spoglądając na Lori błagalnymi oczami.
-Spoko,miłej zabawy!-zawołała za nami gdy wychodziliśmy z Niallem na górę do mojego pokoju.
Niall siadł na moim łóżku i spojrzał na mnie.Wzięłam głęboki oddech.
-Niall,gdybyś miał białaczkę powiedziałbyś to swoim znajomym?-zapytałam studiując jego twarz.
-Em...bałbym się,że mnie odrzucą ponieważ jestem chory ale zaryzykowałbym,a coś się stało?Jest ktoś na coś chory,że się pytasz?-zmartwił się Niall i zmarszczył brwi.
-Tak jakby?-Odpowiedziałam nie pewnie
-O boże kto?-zmartwił się i zakrył swoją dłonią usta w szoku.-Lori,twój wujek,ciocia?
-Nie Niall....ja jestem chora-powiedziałam i spojrzałam na niego .Niall marszczył brwi i spoglądał na ziemię.Więc również spojrzałam na ziemię i okazała się nagle taka interesująca.
-Chyba sobie żartujesz Katie...-powiedział spoglądając na mnie z nadzieją,że kłamię,ale niestety nie zobaczył tego czego chciał.Posmutniał.
-Ej..nie bądź smutny..Niall-powiedziałam przytulając go.-Wiedziałam,że będziesz smutny...mówiłam Johanna!-powiedziałam do stojącej w drzwiach kobiety.
-Znasz mamę Louis'a?-zapytał zdziwiony rozglądając się na boki.Zatrzymał wzrok na Johannie.-Kim pani jest?
-Niall to długa historia ale musisz mi uwierzyć.Johanna jest to kobieta,która przybyła z przeszłości i pomaga mi zmienić bieg wydarzeń związanych z Larry'm.
-nie rozumiem-skrzywił się Niall-jak to z Larry'm?
-Niall...ja,Harry i Gemma mamy tajemnicę...Harry naprawdę nie jest już w śpiączce od momentu gdy tu przybyłam.Ukrywałam to bo mi Harry zakazał bo boi się o Lou.Harry dostawał pogróżki od nieznanego nadawcy.W jednym z wiadomości było,że Harry ma zerwać z Lou jeśli chce żyć.Niestety pamiętasz gdy Lou miał te koszmary byłam u Niego.On po 3 zasnął na sofie a ja poszłam do jego i Harry'ego pokoju gdzie znalazłam przez przypadek pogróżki do Louis'a.Jeszcze o tym nie mówiłam Harry'emu ale będę musiała mu o tym powiedzieć.Harry i Lou dostawał pogróżki od tego samego nadawcy na dole była litery "J" i "R".U Harry'ego była litera "R" a u Louis'a była "J".Pewnie skróty imion ale znalazły się też na których były oby dwie litery.Harry nie chce żeby ktoś się o tym dowiedział bo boi się,że się wkurzycie na niego.
-I dobrze myśli!Jak mógł to zrobić Louis'owi?!-zaczął wrzeszczeć Ni
-Ni spokojnie dlatego tutaj jestem-wtrąciła się Johanna-Harry chce ratować Lou ale sam się wkopał.Harry sam nie mógł trafić do szpitala w takim stanie,pewnie go ktoś napadł albo potrącił specjalnie.Mógł go przejechać a później mógł go włożyć do samochodu,który się rozbił na drzewie żeby to wyglądało na wypadek a nie przestępstwo.
-A z tablicą rejestracyjną to co?-zapytał Niall
-Nie było w ogóle tablicy rejestracyjnej przy samochodzie.
-Skąd to możesz wiedzieć?-zapytał Niall spoglądając na nią a później na mnie.
-Niall ona jest z przeszłości ona już to przeżyła...-spojrzałam na Nialler'a podchodząc do niego i siadając koło niego na łóżku na które siadł jak zaczęłam wszystko mu wyjaśniać.
-Ja nic w przyszłości nie rozwalę nie zniszczę,nie?-zapytał Niall spoglądając na Johannę i na mnie.
-Nieeee....-przeciągnęłam nie pewnie.
-Katie?-powiedział spoglądając na mnie podnosząc jedną brew do góry.
-Ech...no dobra...w przyszłości będę z Tobą w związku ale się rozstaniemy przez tą panią-pokazałam na Johanne która się skrzywiła odrobinkę-która cie na imprezie pod moją nie obecność pocałuję .Liam z nią zerwie i zostanie samiutka jak palec po tym. Zayn będzie  w związku z Lori.Czekaj coś ominęłam?
-Chyba nie...nie ominęłaś!że Lou się załamie i dziewczyna o imieniu Rose się pojawi oraz 4 chłopaków się pojawi.
-O tych chłopakach nic mi nie mówiłaś!-oburzyłam się
-Bo oni też namieszają w twoim związku i życiu...
-Kto to jest?-zapytał Niall dalej w szoku po tym co ode mnie usłyszał.
-Nie mogę powiedzieć-wzruszyła ramionami Johanna
-No to Niall pożyjemy zobaczymy-powiedziałam do Niall'a i przytuliłam się do niego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam za moją długą nie obecność ale napisałam tak szybko jak się dało.Rozdział jest kiepski :( Przepraszam za jakiekolwiek błędy w rozdziale :P
Zastanawiam się gdzie są komentarze...Jak dalej tak będzie to zawieszę bloga do momentu aż nie zobaczę przynajmniej 3 komentarzy pod rozdziałem.Dziękuję dozo baczenia przy następnej notce :)



                                                                                                                                            Katie :)