Strona główna

poniedziałek, 25 maja 2015

Hey :*

Utworzyłam stronę główną z boku na,której możecie polecać swoje blogi ;)
Z chęcią przeczytam ;)

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 6

-O co ci chodziło z nogą?-zapytałam Hazzy ale on nie odpowiedział bo jak.
westchnęłam.posiedziałam jeszcze z godzinę i miałam już wychodzić gdy przypomniałam sobie o torebce.Obróciłam się i ujrzałam szmaragdowe oczy wgapione we mnie...




Pierwsze co zrobiłam gdy zobaczyłam go to zatrzymałam się gwałtownie w miejscu i otwarłam buzię.Następnie Harry zaczął się krztusić.No tak on ma przecież w gardle rurkę,która pomaga mu oddychać.
-Zaraz przyjdę z lekarzem?-powiedziałam i zerwałam się z miejsca,otrząsnęłam się i wybiegłam z sali biegnąć z całych sił do lekarza.Bez pukania wbiegłam do gabinetu lekarza,na szczęście nie było nikogo w środku tylko doktor wypełniający dokumenty.Lekarz przeniósł na mnie swój wzrok.Pokazałam ręką "chwila".Doktor do mnie podszedł i pokazał mi na krzesło,z chęcią przejęłam propozycję.Wydyszałam po kilku sekundach:
-Harry...Styles...się;...wybudził...i się...krztu..si..
Lekarz spojrzał na mnie i pobiegł do sali Harry'ego.Wstałam z krzesła i ruszyłam po woli do sali,wchodząc do środka.
-Proszę wyjść badam pacjenta-powiedział lekarz.Kiwnęłam głową i wyszłam na korytarz siadając na krzesełku.Po 10 minutach z sali wyszedł lekarz,podbiegłam do niego.
-Co z nim?-zapytałam zmartwiona
-Jesteś z rodziny?-zapytał podejrzanie na mnie,pewnie pomyślał,ze jestem fanką.
-Jestem,jestem siostrą Harry'ego
-No dobrze.-westchnął i zaczął swój monolog lekarski-Rana na głowie po woli i prawidłowo się goi,stracił dużo krwi więc dalej będziemy mu dawać krew.Dożylnie będziemy mu podawać tabletki przeciwbólowe...
-Dlaczego nie do ustnie?-przerwałam lekarzowi,westchnął
-Styles skarży się na ból gardła i,że nie może połykać,więc jedzenie będzie miał również dożylnie,chyba,że przejdzie mu.
-Będziecie dawać mu jakieś leki na gardło?
-Oczywiście!dostanie syrop i tabletkę do muldania.
-Jakieś obrażenia wewnętrzne?
-Miał złamane żebra,ale one dobrze się zrastają a reszta dopiero po badaniach,które dopiero pan Harry Styles będzie mieć jutro.
-Rozumiem-pokiwałam głową ze zrozumieniem-dziękuję za informację.Mogę do niego wejść?
-Oczywiście ale nie długo pacjent musi też odpocząć.
-Ja to oczywiście rozumiem,to do zobaczenia.
Lekarz kiwnął głową i odszedł.Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka.Harry leżał na łóżku i wpatrywał się w biały sufit,nie zwrócił uwagi gdy weszłam,dopiero jak siadłam na krześle i odkaszlnąłem.Popatrzył na mnie.
-Kim jesteś?-zapytał spoglądając mi do oczów,przeszły mnie ciarki-gdzie jestem i gdzie jest Lou?
-Na początku się przedstawię.Jestem Kasia,ale mów mi Katie...
-Kasiea to nie jest angielskie imię-powiedział i podrapał się po głowie
-Nie,Kasia się nazywam ale mów mi Katie.Pochodzę z Polski i stąd jest to imię.
-Rozumiem-pokiwał głową zamyślony-To co tutaj robisz?
-Kuzynka Louis'a do mnie dzwoniła,że jesteś podobno moim bratem ale jej nie uwierzyłam i nakrzyczałam na nią,później Liam do mnie dzwonił.Tak wypadło,że mieliście koncert w Hiszpanii i poślizgnąłeś się na scenie przez wodę i wypadłeś za obręcze na beton.Miałeś połamane żebra i miałeś rozwaloną głowę i średni wstrząs mózgu.
-Chwila coś mi tam świta jak laliśmy się wodą na scenie i biegłem przed siebie,później poczułem ból.-po kilku minutach znów się odezwał-Chwila czyli mówisz mi,że jesteś tą śliczną mała dziewczynką,którą bawiłem z dwoma chłopakami?
-Może...jeden chłopak miał 10 a drugi 11 lat?
-Tak! i nie mieli angielskiego imienia a mi dała mama angielskie ponieważ wyjechaliśmy do Anglii,na początku nie wiedziałem po co....ale później-w jego oczach pojawiły się łzy-oddali mnie do adopcji,obwiniałem się,że jestem głupi,że nikt mnie nie chce do momentu,aż Pani Anna po mnie przyszła i zaadoptowała,późnej zapomniałem o mojej tam tej mamie i tacie o chłopakach również,ale o tobie zawsze myślałem,śniłem...nie mogłem się uwolnić,przez co mnie to jeszcze bardziej raniło...
Razem płakaliśmy...Harrry za rozdrapywanie starych blizn na sercu a ja za to co mi powiedział Hazz. Nie rozumiałam mamy...
Dlaczego?...to pytanie przez cały czas odbijało mi się w umyśle.
Siadłam koło Hazzy na łóżku i przytuliłam go,głaskając po włosach.Po kilku minutach przestaliśmy płakać.
-Hazz czekaj bo coś do mnie dzwoni-powiedziałam a on mnie puścił.-Hazz dzwoni Lou chcesz z nim gadać?
Harry gwałtownie pokręcił głową na nie-nie mogę z nim rozmawiać!
-Czemu?Powiesz mi zaraz muszę odebrać!
Przeciągnęłam zieloną słuchawkę i przystawiłam telefon do ucha.
-Katie...on zginął!Byłem na pogrzebie!Widziałem go w trumnie!zakopywali go do ziemi!-Louis zaczął krzyczeć do słuchawki i zanosić się płaczem.Odsunęłam słuchawkę krzywiąc się na głośne krzyki w słuchawce i spojrzałam na Hazze,który patrzył na mnie nie rozumiejąc sytuacji.Gdy Lou wziął głęboki oddech wbiłam mu się w słowo
-Lou spokojnie zaraz do ciebie przyjdę!Jesteś w domu?-zapytałam i spojrzałam znów na Hazze.
-Tak,sam
-Jak to sam?!Prosiłam Niall'a,zeby z tobą został na tą noc!Boże!-krzyknęłam sfrustrowana-Dobra Lou zaraz będę pa!
Rozłączył się a ja spojrzałam ponownie na Hazze.
-Co z nim?-zapytał przejętym głosem Harry
-Będę musiała zaraz do niego pojechać....Miał koszmar,że jest na twoim pogrzebie i zakopywali Cię do ziemi.
-Boże jaki koszmar nie dziwie się,ze potrzebuje teraz kogoś koło siebie...
-Najlepsza osoba,która mu w tym momencie pomoże to tą,którą zakopywali czyli Ciebie-westchnęłam  i zrobiło się smutno.
-Ale niestety nie może się ze mną spotkać dzisiaj...ani jutro..ani pojutrze...
-Ale dlaczego?...-zapytałam ze strachem
-Bo mi grożą jak ktoś sie dowie o nich to tą osobę zabiją-powiedział szeptem do mojego ucha przyciągając mnie do siebie.
-Wiesz...to właśnie powiedziałeś mi o tym...i naraziłeś mnie-powiedziałam szeptem ze strachem.
-Powiedziałem ci szeptem nie na głos....ten wypadek nie był wypadkiem.Zrobiłem to specjalnie!Dzień przed wypadkiem i koncertem dostałęm list,że jak nie zerwie z Louis'em to go zabije na tym koncercie...Więc zrobiłem trochę bałaganu na koncercie i tamtemu się nie udało.
-Owszem zrobiłeś bałagan ale kosztem swojego zdrowia!-powiedziałam i wstałam z łóżka chodzą dookoła łóżka
-Oj tam,oj tam!-powiedział i machnął ręką lekceważąc moje słowa.
-Ja ci dam!Oj tam,Oj tam!--westchnęłam i ruszyłam po woli do łóżka po torebkę.-będę się zbierać bo do Lou muszę jeszcze iść...
-Dziękuje,za to co robisz-powiedział i uśmiechnął się do mnie,odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam do drzwi.-Katie czekaj!
Usłyszałam i zatrzymałam się odwracając się twarzą do Hazzy.
-Ale mru mru Lou,że jestem przytomny...
-Hazz jak ty to sobie wyobrażasz?chłopcy przyjdą i ja i ty będziemy udawać,że jesteś nie przytomny?
-Niestety musimy....
-No dobra idę..pa-powiedziałam i wyszłam z sali,schodząc na dół po schodach.Pożegnałam się z recepcją i wyszłam na dwór.Zobaczyłam taksówkę,podeszłam do niej.Spytałam się czy można a taksówkarz kiwnął głową na zgodę.Wsiadłam do środka i podałam mu kartkę,którą użyłam po południu.Po 10 minutach byliśmy pod domem,zapłaciłam i wyszłam z samochodu kierując się do domofonu.Zadzwoniłam i po 3 minutach Lou wyleciał z domu otwierając bramkę i po prostu wtulając się do mnie jak koala.Przytuliłam go mocniej i wprowadziłam na podwórko zamykając bramkę za sobą.Dalej przytuleni weszliśmy do domu.Lou mnie puścił,a ja ściągnęłam kurtkę oraz buty i ruszyłam z nim do salonu. Usiedliśmy  na kanapie i oglądnęliśmy film.W połowie filmu usłyszałam chrapanie,Lou zasnął..uff.Zeszłam z kanapy i szukając koca w pokoju Lou i Hazzy znalazłam groźby,tylko,że na nich nie pisało Harry tylko Lou,czyli....boże Lou też dostaje pogróżki.
Wzięłam koc i schodząc ze schodów prawie znów się zabiłam przez buta...boże co się dzieje!
Przykryłam go i ruszyłam z powrotem na górę.Siadłam na łóżku i zaczęłam czytać.

To są te same pogróżki i groźby tylko do innego odbiorcy.Czytałam tak chyba z godzinę gdy usłyszałam jakieś głosy na dole,zignorowałam je myśląc,że Lou coś powiedział przez sen.Za drugim razem ciekawa i jednocześnie wystraszona zeszłam na dół.Na dole koło Lou siedziały 2 osoby.Jak na moje szczęście nie wzięłam tego buta i potknęłam się o niego spadając ze schodów.Na szczęście tak bardzo się nie poturbowałam tylko będą kilka siniaków.Chciałam już wstać gdy poczułam ból w prawej ręce.Jęknęłam i upadłam znów na podłogę.Podbiegły do mnie te dwie osoby,trochę się wystraszyłam ale jak włączyły światło odetchnęłam z ulgą...to tylko mama Harry'ego i Gemma.
-kim jesteś i co robisz w tym domu?-zapytała mama Hazzy
-Jestem Kasia ale zwą mnie Katie tutaj.....co do tego co tutaj robię to mnie Lou prosił,żebym do niego przyszła bo miał koszmar.
-Znasz Harry'ego?-zapytała Gemma podnosząc brew do góry.Obawiałam się tego pytania i co teraz Styles?-jesteś bardzo podobna do Hazzy.

No to pięknie! Jeszcze lepiej!Wzięłam głęboki oddech.
-Znam Harry'ego-powiedziałam drżącym głosem i podrapałam się po głowie-A z Harry'm znamy  się od dzieciństwa...
-Poznałaś Harry'ego w domu dziecka?-zapytała Mama Hazzy
-Na resztę pytań proszę do Hazzy...
-Harry jest nieprzytomny....
-Ależ...-Prawie się wygadamy,boże Harry by mnie utłukł-..nie!Znaczy wiem,że Harry jest nie przytomny.
-No proszę odpowiedź na to ostatnie pytanie,proszę-powiedziała błagalnie Gemma.
-No dobrze-zgodziłam się-Ale to nie będzie tylko jedno pytanie po mojej odpowiedzi wiec...
-Powiedz dlaczego jesteś taka podobna do Harry'ego,szczerze-dopowiedziała z naciskiem szczerze Gemma.
-Jestem....siostrą Harry'ego...
-Co?-powiedziała w szoku Pani Anne-To ty jesteś tą dziewczynka o której Harry przez cały czas mówił,śnił?
-Tak to ja-powiedziałam i kamień z serca mi spadł.
-Jak ja się cieszę,że w końcu zobaczyłam prawdziwą siostrę naszego Hazzy.-ucieszyła się siostra Harry'ego
-Miło mi,ze was spotkałam-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Och kochana,chodź tutaj-powiedziała mama Hazzy i mnie uścisnęła,pisnęłam i zajęczałam.
-Boże coś cię boli?-zapytała przestraszona Gemma
-Co Ci się stało?-zapytała zatroskana pani
-Em...potknęłam się o buta i spadłam ze schodów...-zarumieniłam się,boże jaka ja niezdara!
-Nic sobie nie złamałaś?-powiedziała Gemma sprawdzając mi nogę,drugą nogę,lewą rękę i jak poruszyła mi prawą to aż krzyknęłam z bólu.
-Przepraszam...-powiedziała Gemma smutno.-trzeba cię wziąć do szpitala na prześwietlenie tej ręki bo ona źle wygląda i szybko puchnie!
-Co się tutaj dzieje?-zapytał rozespany Lou
-Boże Lou!Przepraszam jak cię obudziłam!-przepraszałam go z 100 razy aż mi zatkał ręką buzię uciszając
-Dzięki Lou!-krzyknęła ucieszona Gemma i poklepała Louis'a po ramieniu.Zmroziłam ją wzrokiem i uśmiech jej zrzedł z buzi.Lou na mnie popatrzył.
-Nie będziesz już mnie przepraszała?-zapytał spoglądając mi w oczy,boże on jest jak Hazz on też patrzy w oczy jak mówi.Pokiwałam głową na potwierdzenie.Wziął rękę z mojej twarzy a ja otworzyłam buzię:
-Weźmiecie mnie do szpitala?-zapytałam spoglądając na wszystkich
-Hazz się obudził!!-zaczął krzyczeć Louis skakając po sofie w salonie.-Jedziemy do niego proszę...
-Lou...-powiedziałam smutnym głosem-Harry się nie obudził...tylko ja złamałam rękę i muszę mieć pomoc medyczną.Przykro mi...
Lou posmutniał,znów stał się bez emocji.Hazz źle to czuje nie wiem ile ja będę mieć sił by wszystkich okłamywać...skrzywiłam się.
-Ał!!-zawyłam gdy Louis mnie pociągnął lekko za prawą rękę złamaną.Jak mnie usłyszał puścił mnie jak poparzony.
-Przepraszam nie wiedziałem,że to ta ręka!-zaczął się tłumaczyć
-No dobra spoko,weźcie mnie do tego szpitala!-krzyknęłam z bólu i popłakałam się.
Lou wziął mnie na ręce i nawet nie przejmowałam się,ze mnie nosi i,że się przedźwiga przeze mnie.
Wsiedliśmy do samochodu Louis'a i pojechaliśmy do szpitala gdzie Harry leży.On pewnie teraz śpi,jutro go odwiedzę...
Lou wysadził nas przed szpitalem a ja podeszłam do recepcji,żeby podpisać dokumenty i jakieś papiery.
Usiadłam na krzesełku.
-Ale mnie ta ręka boli-westchnęłam z bólem.Po 10 minutach zawołali mnie do środka.Usiadłam i posprawdzali mi rękę,spytali się co się stało.Powiedziałam,że wywróciłam się i źle upadłam,przyjęli to!Później zrobili mi prześwietlenie,okazało się,ze złamałam tą rękę i muszą mi ją nastawić i nałożyć gips,nie powiem bolało jak cholera gdy mi nastawiali rękę.Wyszłam z gabinetu już z gipsem,
-Złamana?-zapytała Gemma
-Tak niestety...
-To co ty zrobiłaś?-zapytał tym razem Lou kierując się na wyższe piętro.Nie mówcie mi,że on idzie teraz do Hazzy.
-Gdzie idziesz?-zapytałam spoglądając na Lou
-Do Harry'ego na chwilę,idziecie?-zapytał przygnębiony
-Tak-zgodziłam się i mama Harry'ego i Gemma również.
Weszliśmy do środka i zobaczyłam Harry'ego,który patrzył na bok sali.Na szczęście Lou miał odwrócona głowę w moją stronę.
-Lou!Uważaj za tobą jest moja torebka!-krzyknęłam.Harry spojrzał na mnie wystraszony i padł na łóżko przestraszony zamykając oczy i udając,że śpi.
-Katie co robi tutaj twoja torebka?-zapytała Gemma
-Byłam tutaj przed przyjazdem do Louis'a i musiałam ją zostawić.
-Na ziemi?-zapytał w szoku Lou
-No dobra wypadła mi z rąk jak wychodziłam stąd do Ciebie-powiedziałam szybko a Gemma na mnie popatrzyła dziwnie.Tylko,żeby nic nie przeczuwała!-Co jest Gemma?
-Dziwne...Harry jak przyszliśmy leżał na plecach a teraz leży na prawym boku...-powiedziała a mi zabiło serce za szybko-...i dlaczego on nie jest podpięty do aparatury?
-No właśnie!Jak wychodziliśmy to był!-powiedział Lou zdezorientowany
-Nooo bo...lekarz przyszedł i powiedział,że Harry już lepiej oddycha i nie musi już być podpięty!
-Dobra,dobra rozumiemy...-powiedział Lou.Odetchnęłam,odpuścił.Posiedzieliśmy jeszcze z 30 minut i Lou żegnając się z Harrym pocałował go w usta,Harry leciutko oddał ten pocałunek,widziałam!Lou jak przestał go całować odsunął się w szoku dotykając swoich ust,uśmiechnęłam się.Gemma się pożegnałam przytulając go lekko,a mama jego całując w czoło.Teraz kolej na mnie podeszłam do niego i przytuliłam go lekko jedną ręką,mówiąc mu na ucho,że jutro wpadnę sama więc będziemy mogli sobie porozmawiać on w odpowiedzi lekko drgnął powiekami.Poczochrałam mu lekko włosy i wyszłam z resztą tym razem z torebką.Ręka boli,będę musiała jeszcze podjechać do apteki.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.
-Louis mam prośbę możesz mnie jeszcze podrzucić do apteki bo ręka bardzo boli a muszę kupić tabletki przeciwbólowe.-powiedziałam a on pokiwał głową na zgodę.
Zatrzymał się na jakieś ulicy i gdzieś pobiegł.Zmarszczyłam brwi i czekaliśmy na niego.Po 10 minutach wszedł do samochodu i podał mi tabletki przeciwbólowe.
-Ile za nie zapłaciłeś?-zapytałam wyjmując z torebki portfel.
-Nic mi nie dajesz!-powiedział pewnie i wziął mi portfel z rąk podając Gemmie.
-Gemma daj mi mój portfel-powiedziałam spokojnie do Gemmy .Gemma spojrzała na Louis'a.
-Dobra Gemma Ci odda ale ty mi nic nie płacisz.Tabletki są kupione za wdzięczność w pomocy mi.-powiedział i spojrzał na mnie w lusterku.
-No dobra,dobra-westchnęłam bezsilna.
Podjechaliśmy pod dom mojego wujka jak i mojego.Podziękowałam i wyszłam z samochodu żegnając się z wszystkimi.Wyjęłam klucze z torebki i od kluczyłam drzwi.Weszłam po cichu do środka,wszystko było pogaszone.Włączyłam światło w przedpokoju i ściągnęłam kurtkę z trudnościami oraz buty.Weszłam po cichu do pokoju gasząc światło w przedpokoju i włączając światło w moim pokoju.Usiadłam na łóżku ściągając sukienkę i rzucając ją na krzesło obok biurka i ubrałam się w moją kochaną piżamę.Włączyłam lampkę na stole koło łóżka i wyłączyłam światło.Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać o całej sprawie z Harrym,Louis'ie i teraz o mnie.Boże boje się co się będzie później dziać.Po chwili dostałam SMS od nieznanego numeru.

Od nieznanego numeru
Do Katie :*

Serio torebka sama upadła? :o
                           Gemma

O nie Gemma....

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Hey Gemma skąd masz mój numer? :o

Od Gemma ^.^
Do Katie

Od Lou :* 
Mów mi!nie pasuje mi tutaj coś....Harry lekko pocałował Lou w usta a tobie mrugnął powiekami...Co się tutaj dzieje?!

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Nie mogę nic ci powiedzieć nie chce cię narażać na niebezpieczeństwo :/

Od Gemma ^.^
Do Katie :* 

Nic mi się nie stanie!! Mam rozumieć,że to ma związek z Harrym?

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Nooo możeeee....

Od Gemma ^.^
Do Katie :*

Powiedz mi proszę! Nic nikomu nie powiem! :#

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

No dobra ale nie możesz nikomu nic powiedzieć! przede wszystkim Louis'ie! :C

Od Gemma ^.^
Do Katie :*

Dzięki za zaufanie :*

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Wiec tak...powiem ci prosto z mostu ( wdech i wydech) Harry nie jest w śpiączce on tylko udaje przed wszystkimi bo nie chce nikogo narażać :/ Ale masz nikomu nie mówić! :#
Sam mi zakazał komuś powiedzieć! :#

Od Gemma ^.^
Do Katie :*

Ale jak to udaje :o dlaczego udaje? :o
Dlaczego Lou nie może się dowiedzieć?wiesz jak przechodzi Lou śpiączkę Hazzy. Zawszę modlę się,ze jak przyjdę znów do Louis'a to on będzie w całości a nie w kawałkach :/

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Lou nic się nie stanie bo mam go pod okiem ;)
Hazz udaje bo mu grożąc śmiercią Louis'a...
Hazz specjalnie spadł ze sceny bo na tym koncercie chcieli zabić Lou...
Zrobił to,żeby go chronić kosztem siebie i już go opieprzyłam za to,że zamiast pomyśleć bardziej inteligentnie to skacze ze sceny!Więc jak chcesz go opieprzyć to droga wolna ale wiedź że ode mnie już dostał :D
Dzisiaj Hazz się obudził jak chłopacy i moja przyjaciółka wrócili do domu.
Później dostałam telefon od Lou czy mogę do niego przyjść,zgodziłam się oczywiście!
Przyszłam do niego i oglądnęliśmy film i on zaczął mi chrapać więc wyłączyłam telewizor i poszłam na górę po koc a pod kocem leżały jakieś list i okazały się,że to nie były groźby do Harry'ego tylko do Louis'a

Od Gemma ^.^
Do Katie :*

Czyli Harry i Lou dostawali razem pogróżki?

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Dokładnie nawet takie same :3
Wiesz Gemma jest już 3 idę spać do jutra ;)

Od Gemma ^.^
Do Katie :*

No dobra rozumiem cię! Też idę spać pa xx

Od Katie :*
Do Gemma ^.^

Dobranoc xx


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Napisałam :D Miałam się uczyć na Chemie a piszę rozdział na bloga XD
Przepraszam za jakieś błędy i literówki ;0
Rozdział nie sprawdzany :)

                                    2 komentarze = Nowy rozdział 

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 5

-Czyli Larry is real?-zapytała szczęśliwa
-Tak,chyba-westchnęłam-Na razie Niall siedzi u Lou i próbuje go przekonać,żeby się zdrzemnął.
-Mam pomysł!-uśmiechnęła się chytrze Lori.Już wiedziałam o co jej chodzi...





-Nawet o tym nie myśl...-pokazałam na nią palcem-Nie zaciągniesz mnie tam siłą!
-A kto Ci mówił,że siłą?Sama tam ze mną pójdziesz-przewróciła oczami i uśmiechnęła się Lori
-A kto Ci mówił,ze tam pójdę?-zadałam pytanie
-Nie mów mi,że nie chcesz się spotkać z Niallerem-zaśmiała się i puściła mi 3 całusy. w moją stronę.
Kurde dlaczego ona zawsze musi mieć rację?westchnęłam
-No nie wiem-przełamałam się.Lori zrobiła minę z nadzieją,ze się zgodzę.
-No proszę,nie daj się prosić-zrobiła oczka kota ze shreka.
-No dobra....raz się żyje-westchnęłam .Lori na moje słowa zaczęła skakała dokoła mnie jak jakiś kangur.
-Tak!! Udało się!-wrzeszczała na cały dom. Na szczęście mojego wujka nie było w domu bo chyba by dostał zawału od tego krzyku radości.
-Nie chce ci psuć humoru...ale wiesz,że nie wiem gdzie mieszka Lou i Hazz.
-To nic-machnęła ręką Lori-Napiszesz do Niall'a.
-Nie napiszę,chce mu zrobić niespodziankę.
-To nie wiem-posmutniała i zaczęła się intensywnie zastanawiać nad czymś.
-LIAM!!-Krzyknęłyśmy jednocześnie z Lori.Spojrzałyśmy na siebie jednocześnie i zaczęłyśmy się śmiać jak opętane.Po 10 minutach skończyliśmy się śmiać i zaczęłyśmy szukać mojego kochanego telefonu,który leżał pod moją szafką nocną.
Skąd on się tam znalazł?Zaczęłam kręcić głową i chichotać pod nosem z mojej głupoty,pewnie mi spadł jak wychodziłam z toalety  i spojrzałam na godzinę.Wzięłam telefon do dłoni i odblokowałam ekran.Weszłam na wiadomości i zaczęłam szukać imienia : Liam :)

Do Liam :)
Od Katie :D

Hey Li to ja Katie!
Mam pytanie podałbyś mi numer zamieszkania Lou i Hazzy?


Do Katie :D
Od Liam :)

A mogę wiedzieć po co ci?
Tak z ciekawości pytam :D

Do Liam :)
Od Katie :D

Możesz,możesz :D
Niall mi pisał,ze jest w domu u Louis'a z Lou.
Pomyślałam ( czytaj: zostałam zmuszona ),ze mogłabym mu potowarzyszyć xxx

Do Katie :D
Od Liam :)

Przez kogo zostałaś zmuszona? XD

Do Liam :)
Od Katie :D

Przez Lori xxx

Do Katie
Od Liam :)

To ona wie,że się przyjaźnimy?
Czyli ty,ja i reszta z zespołu :P

Do Liam :)
Od Katie :D

Już wie..xx
To mogę dostać numer domu i ulicę XD

Do Katie :D
Od Liam :)

Spoko,masz!(podał ulicę i numer domu)

Do Liam :)
Od Katie :D

Dziękuję xx

Zapisałam numer ulicy na karteczce i pobiegłam ( z telefonem ) na dół gdzie siedziała Lori i oglądała telewizję.Prawie rzuciłam się na łóżko potykając się o buta.
Skąd się w salonie znalazł but to ja nie wiem?Zawsze mi się takie coś dzieje.Potykam się o buty,które dopiero ściąg łam z nóg i odłożyłam na odpowiednią półeczkę wskazaną na buty w przedpokoju,a później znajduje je w salonie.Mamy jakieś zwierzątko i ja o tym nie wiem czy co?
-Lori!! Mam adres zamieszkania Larry'ego!-Krzyk łam do Lori.Ona jak poparzona skoczyła z kanapy na mnie przytulając się do mnie i prawie zwalając mnie z nóg.
-Udało Ci się-skakała jak oszalała po salonie.
-To co zbieramy się?-zapytałam kręcąc głową i wyłączając telewizor
-Spoko!Nie idę się przebierać bo nie trzeba,nie?-zapytała mnie a ja tylko przytaknęłam .
-Szykujesz się jakbyś szła na randkę a to jest tylko spotkanie w domu u Larry'ego i iście do szpitala-westchnęłam i pokręciłam głową smutna.Lori to zauważyła,podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Wywinie się.wierz mi,jak już prawie się spalił i spadł ze sceny to wiesz...-powiedziała i poklepała mnie po plecach.-wszystko będzie dobrze.
-dzięki-odpowiedziałam jak już się ogarnęłam.Wzięłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę,za ten czas jak jechała w stronę mieszkania wzięliśmy z Lori potrzebne rzeczy i ubraliśmy buty oraz kurtkę.W sam raz jak już mieliśmy się wychodzić taksówka zatrąbiła.Wyszliśmy i wsiedliśmy do taksówki.Podałam panu kartkę na której było napisane adres zamieszkania Lou i Hazzy,po chwili ruszyliśmy.Po 20 minutach byliśmy pod domem,zapłaciliśmy kierowcy i wysiadłyśmy.Podeszliśmy do domofonu.
-Mam nadzieję,że Lou nie śpi,bo jak śpi i my go obudzimy to Niall nas zabiję-powiedziałam i obróciłam się do Lori.Ona spojrzała na mnie.
-To do niego napisz,zeby wyszedł na pole bo mam złe przeczucia do tych 2 facetów,którzy się na nas patrzą-szepnęła do mnie.Nawet nie miałam zamiaru się odwracać i rozglądać po bokach.Wyjęłam telefon z kieszeni kurtki i wybrałam numer Niall'a. Po 3 sygnałach odebrał.
-Hallo?
-Masz mój numer czy nie?-zapytałam przewracając oczami
-Mam,mam nie martw się-zaśmiał się do słuchawki.Boże jego śmiech,kocham.
-Niall mam prośbę wyjdź na pole,pliss-poprosiłam błagalnie bo kątem oka zobaczyłam jak tych dwóch facetów idzie w naszą stronę.
-Po co?..
-Boże musisz pytać?wyłaź!-krzyknęłam wściekła-i rusz swój tyłek!
-Boże kobieto już wychodzę-powiedział i się rozłączył.
Dwóch facetów do nas podeszło.
-A panienki po co tu przyszły?-zapytał się jeden z facetów.Był cały na czarno i miał brązowe włosy.
-My?...-zapytałam drżącym głosem.Jeszcze nigdy nie prosiłam,żeby tutaj pojawił się Niall.
-Tak wy!-powiedział ten drugi.Miał niebieską koszulkę na to miał nałożoną   skórzaną kurtkę koloru również czarnego i jasne jeansy.Włosy miał krótko ścięte i miał ciemniejszą karnację niż ja.No dobra,ja to wyglądam jak zombi,a jak wstaje rano z łóżka to już nie wspomnę.koszmarnie!
-Em...my przyszliśmy do Niall'a i Louis'a?Mieliśmy się z Niallem spotkać-powiedziała nie pewnie Lori.
-Każda fanka tak mów,żeby się tylko dostać do środka!A teraz z racji spokoju proszę odejść z pod budynku albo wezwę policję.-powiedział znów ten pierwszy.Boże,Niall gdzie jesteś!
Spojrzałam na Lori ona tylko wzruszyła ramionami.
-Przepraszamy za problemy,już idziemy-przeprosiłam i zaczęliśmy z Lori odchodzić.
Jak jeszcze byliśmy blisko facetów,Lori krzyknęła,że jakby Niall się pytał gdzie jesteśmy to mają go powiadomić,że nas wyrzucili.Jak to usłyszałam przewróciłam oczami z uśmiechem na ustach.Jak już byliśmy prawie przy pasach i mieliśmy zamiar z Lori przechodzić,ktoś mnie pociągnął za ramię,obracając mnie.Zobaczyłam Niall'a zdyszanego.Czy on za nami biegł?Niall po chwili zaczął kaszleć.
-Spokojnie!Oddychaj!usiądź sobie na chodniku-poleciłam mu.On z chęcią przystał na moja propozycję.Po 10 minutach wszystko było już dobrze,oczywiście na to wygląda.
-Wszystko dobrze?-zapytałam a on tylko kiwnął głową na potwierdzenie.
Lori spojrzała na mnie a ja na nią.Uśmiechała się spoglądając na mnie i na Niall'a i z powrotem na mnie i tak w kółko.Przewróciłam oczami.Pomogłam wstać Niallowi.Jak już wstał to jeszcze chwilę trzymał się mojego ramienia.Kiwnęłam głową na Niall'a a później na dom w którym tym momencie pewnie jest Lou.Lori skojarzyła o co mi chodzi i pomogła mi wziąć Niall'a pod pachę.Był lekko przytomny więc oznajmił ochroniarzom,ze jesteśmy jego przyjaciółmi.Jak wchodziliśmy do bramy Lori pokazała język facetom.Ja ponownie przewróciłam oczami w jej stronę.Na szczęście dom był otwarty więc po prostu weszliśmy do środka.Dom był urządzony luksusownie. Przenieśliśmy Niall'a do salonu.Był z nie walający.Daliśmy mu się położyć na kanapie a my z Lori zajęliśmy pufy przy kanapie.Po 20 minutach Niall nie otworzył oczów.
-Chyba zasnął-szepnęła Lori
-Chyba tak,zostań tutaj gdyby się obudził.-powiedziała a ja wstałam z kanapy.
-A ty gdzie?-zapytała zaciekawiona
-A gdzie mam iść?Został tylko Lou-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Wiesz gdzie on śpi?-zapytała w szoku.
-Nie?Ale mam nadzieję,że go znajdę w tym ogromnej,ślicznej willi.-powiedziałam i ruszyłam po schodach na górę.
Na górze było 6 drzwi i jeszcze jedne schody.Boże jaki duży dom!
Spojrzałam do 4 drzwi i w środku znajdowały się puste piękne pokoje.
5 drzwi była to łazienka,jak ją zobaczyłam to aż otworzyłam buzię.Była ogromna wanna,jacuzzi i jeszcze prysznic oraz umywalka.Boże jak?
Zostały ostanie drzwi i jeszcze jedne schody.Boże żebyś tam był Lou bo jak wejdę na górę to dostanę zawału jak jeszcze zobaczę 6 drzwi!
Miałam szczęście,że drzwi otwierały się cicho.Na łóżku siedział Lou w opłakanym stanie.Włosy sterczące w różne strony i zaczerwienione oczy od płaczu.Jak mi się go żal zrobiło.
-Kim jesteś?-zapytał bez emocji w głosie.-i co robisz w moim i mojego przyjaciela domu?
-Lou Dobrze kłamiesz ale ja wiem,że ty i Hazz to nie jest tylko przyjaźń-powiedziałam smutno i spróbowałam się uśmiechnąć.
-Skąd?...-zapytał w szoku
-Na początku gdy byłam Directioners zauważyłam te wasze uśmiechy w swoją stronę,wasze spojrzenia pełne miłości,ta chęć bliskości przytulenia się do siebie podczas gali.Chwytanie się za ręce,te smutne spojrzenia w swoją stronę gdy nawet nie możecie koło siebie stanąć podczas zdjęcia,łzy.
-Skąd?...-powtórzył Lou
-Jestem spostrzegawcza i nie tylko ja myślę,że jesteście razem.-uśmiechnęłam się
-Skąd się tutaj dostałaś?Przed moim domem jest ochrona i pewnie nie przepuścili by cię więc?
-Napisałam do Niall'a...
-Skąd masz numer do Niall'a?-zapytał podnosząc jedną brew do góry
-Od Liam'a..
-Skąd masz numer do...-przerwałam mu
-dzwonił do mnie z wiadomością,ze Hazza jest w szpitalu.
-Dlaczego do ciebie?
-Jestem Katie i jestem siostrą Harry'ego,podobno-westchnęłam i podeszłam do niego.
-Aha...Mówisz,że do Niall'a napisałaś-powiedział a ja tylko przytaknęłam-Wiedz gdzie on jest?
-Leży na kanapie,moja przyjaciółka jest z nim na dole.
-Z twoją przyjaciółką?
-Z Lori,przyleciała ze mną tutaj do Hiszpanii.
-Chodź idziemy na dół-Lou podniósł  się z łóżka i miał zamiar odejść gdy chwyciłam go za rękę ciągnąc z powrotem na łóżko.
-Ja idę,ty idziesz się zdrzemnąć-powiedziałam i przykryłam go kołdrom,która leżała na ziemi.
-Ale..
-Żadnych ale idziesz się zdrzemnąć...pomyśl jakby się Harry poczuł jakbyś był w takim stanie i on by się obudził-Lou widocznie posmutniał na moje słowa ale pokiwał głową zgadzając się.Położył się i zamknął oczy.Posiedziałam 30 minut dla pewności,że zasnął i mnie nie oszukuje.Wyszłam i zeszłam na dół.Na dole siedział już obudzony Niall i Lori,którzy gadali ze sobą.jak mnie zobaczyli skończyli rozmowę.
-Co tak długo?-zapytała Lori i poklepała miejsce koło siebie na kanapie.
-Louis mnie zagadał a później nie mogłam mu przemówić do rozsądku,żeby poszedł spać,ale mi się udało,ale było trudno.
-Jak?..-zapytał w szoku Niall-Ja nie mogłem mu przemówić do rozsądku aż przez 4 godziny a tobie tylko potrzeba było godzinę.
-Szczerze czekałam z 30 minut aż miałam pewność,że śpi a resztę gadałam z nim.
-Co mu powiedziałaś?Nikogo nie słuchał
-Powiedziałam mu,że Harry nie chciałaby,żeby go zobaczył w takim stanie jeśli się obudzi.
-I co pomogło?-zapytała tym razem Lori
-Jak widzisz,śpi-odpowiedziałam
-Nie mogę w to uwierzyć-powiedział Niall dalej w szoku-ty jesteś chyba aniołem!Wszyscy próbowali go namówić,żeby poszedł spać.Ja,Liam,Zayn,jego rodzina oraz rodzina Hazzy jak go zobaczyli w szpitalu takiego załamanego ale zawsze on ich nie słuchał do momentu aż ty się nie pojawiłaś i on ciebie posłuchał.
-Widzisz,robię cuda-zaśmiałam się-jak chcesz możesz do niego podejść jeśli nie wierzysz
-Wierzę,wierzę-zaśmiał się cicho
-Idę jeszcze do niego zobaczyć czy przypadkiem nie udawał,że śpi,zaraz wracam-powiedziałam i ruszyłam na górę wchodząc w ostatnie drzwi w korytarzu. Zaglądnęłam do środka i co zobaczyłam?Lou,który był słodko przytulony do poduszki i jakiegoś misia z serduszkiem.Na ustach miał uśmiech,pewnie śnił mu się Harry.Mam nadzieję,ze wszystko skończy się szczęśliwie,bo jak pomyślę o moim śnie,który miałam za nim do mnie zadzwonił Liam to mnie aż ciarki przechodzą i płakać mi się chce.Spojrzałam na niego jeszcze raz i zamknęłam drzwi.Schodząc po schodach oczywiści bym się zabiła przez buta swojego.Jak boże!?Wzięłam swojego buta ze schodu i zeszłam na dół z nim.
-Serio?kto robi sobie ze mnie jaja?-zapytałam a Niall i Lori na mnie popatrzyli nie rozumiejąc o co chodzi.
-Ja na pewno nie i Niall również bo siedział cały czas ze mną na dole.-podniosła ręce w górę Lori i po chwili Niall również-Co tam u Lou?
-Śpi i uśmiecha się przez sen przytulając się do poduszki i jakiegoś misia z serduszkiem podejrzewam,ze ten misiu jest pewnie od Hazzy.
-Dobrze podejrzewasz...dostał go od niego na walentynki.
-Ładny misiu-westchnęłam-sama chciałabym mieć takiego.
Nikt się już nie odezwał.Po 10 minutach usłyszałam kroki na górze.Westchnęłam i poszłam na górę.
Weszłam po schodach na górę i weszłam do środka.Na ziemi siedział skulony Lou.Westchnęłam i podeszłam do niego siadając na przeciw niego.Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami.
-Co się stało Lou?-zapytałam go i wyciągnęłam ręce,żeby mógł się wtulić.
-Śnił mi się..-powiedział dławiąc się łzami-na początku było pięknie aż do momentu gdy nie zaczęliśmy się lać wodą po scenie.Rozlałem wodę na podłogę chcąc oblać Niall'a ale nie trafiłem i wszystko wylądowało na ziemi...
spojrzał na mnie.
-Mów Lou,wygadaj się!-poklepałam go po ramieniu.-Będzie ci lżej.
-I Hazz nie zauważył,że ja tam rozlałem i poślizgnął się i wyleciał za scenę.Byłem w szoku,nie mogłem się ruszyć,słyszałem jakby z oddali ktoś do mnie mówił a był tak blisko mnie.Byłem myślami gdzie indziej.Słyszałem karetkę,krzyki,piski,głosy ochrony.Padłem na kolana i zemdlałem obudziłem się w szpitalu.Dowiedziałem się od reszty,ze Harry jest w krytycznym stanie i jest w śpiączce.Od tam tego dnia nie przespałem nawet pół nocy,koszmary mnie nawiedzają.Mam wyrzuty sumienia gdyby nie ja to Harry pewnie teraz siedziałby ze mną w tym momencie na kanapie oglądając telewizję albo bylibyśmy w trasie i wszyscy byli by szczęśliwi-powiedział już rozklejając się na dobre-Ale jakby nie ten wypadek to bym ciebie nie poznał i byś na pewno dalej byś,żyła w nie wiedzy,że Harry to twój brat.
-Prawda sama byłam w szoku gdy jakaś pani do mnie zadzwoniła i mi powiedziała,że mam jeszcze jednego brata
-chwila,chwila....to przypadkiem nie byłaś ty co nakrzyczała na moją kuzynkę?
-Em..może-zarumieniłam się
-Dobra która godzina-zapytał.Wyciągnęłam z kieszeni moją komórkę.
-Jest dokładnie 18
-Jedziemy do Hazzy?-zapytał z nadzieją.
-Dobrze,ale masz mi się o kąpać bo śmierdzisz-zmarszczyłam nos.Lou przewrócił oczami.
-No dobrze,jeszcze coś?
-Ubierz się normalnie...nie w dresy,proszę-zrobiłam oczka ze shreka
-Dobra..
-A i jeszcze umyj włosy...
-Boże kobieto-pokręcił głową i zaczął się śmiać-jesteś wymagająca!współczuję twojego facetowi!
-Lou odszczeknij to!-powiedziałam i zaczęłam go gonić.
Po 5 minutach skończyliśmy biegać i Lou poszedł się o kąpać i ubrać przyzwoicie.
Zeszłam na dół,Nialler oglądał telewizję,a Lori coś pisała na telefonie.
-Co robicie?-zapytałam.Spojrzeli na mnie.
-Oglądam telewizję-odpowiedział Niall
-Piszę na fb.
-Co tak długo?-zapytał Niall
-Siedziałam z Lou i opowiedział mi co się stało w dniu wypadku Harry'ego.
Niall westchnął.
-Obwinia się za wypadek-powiedziałam i posmutniałam
-Dlaczego?-zapytał Niall w szoku
-Bo chciał rozlać wodę na ciebie a ty uciekłeś i rozlała się na ziemię.
-To tylko ja jestem winny-odpowiedział Ni i spuścił wzrok na ziemię.
-Dlaczego?
-Bo się odsunąłem gdybym się nie odsuną to by Harry nie wypadłby za scenę.
-O bożę następny!Ogarnijcie się!-powiedziałam i westchnęłam
Po 30 minutach do salonu wszedł Lou,o kąpany,umyte włosy i ustawione.Ubrany był w jeansy,koszulkę z logiem jakiegoś zespołu i na to jeszcze nałożył kurtkę.Perfekt!
-Ładnie wyglądasz-powiedziałam i podeszłam do niego czochrając jego za bardzo ustawione włosy.-No teraz to perfekt!Włosy w artystycznym nieładzie!
Obróciłam się do tyłu,żeby wsiąść torebkę i zobaczyłam zszokowaną minę Niall'a. Podeszłam do niego i wzięłam torebkę ciągnąc za sobą Lori i Niall'a.
Ubraliśmy buty i kurtki,wyszliśmy na pole i wsiedliśmy do samochodu Niall'a. Niall prowadził,koło niego siedziała Lori,a ja i Lou siedzieliśmy z tyłu.
Po 30 minutach byliśmy pod szpitalem . Niall zaparkował samochód i wyszliśmy z samochodu idąc do szpitala.Skierowaliśmy się na 2 piętro do sali 59.Wzięłam duży oddech i po prostu została popchnięta przez Louis'a do środka.Nie tylko nie to dlaczego?Wszyscy na mnie się patrzyli.Jak ja nie lubię być w centrum uwagi!Wzięłam oddech i usiadłam na krześle przy drzwi.
-Co tak daleko?-zapytał Liam
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami.
-Lou?-Powiedział w szoku Zayn-Nie poznałem Cię!Wykapałeś się i nie śmierdzisz..
-Następny-westchnął Lou
-Przyznaj się sam czy ktoś ci kazał?-zapytał Liam
-Noo...Katie mi powiedziała...-powiedział i po chwili wszystkie oczy na mnie spojrzały.Nie no,na serio?!
-Jak ty to zrobiłaś dziewczyno?-zapytał Zayn w szoku
-Spytałem się jej to samo jak Lou poszedł spać-westchnął
-Udało Ci się go dać do spania?-zapytał Li
-Nieee...mi to zajęło 4 godziny i tak nie poszedł spać,a Katie zajęło godzina.
-Chłopaki przestańcie!-krzyknęłam do nich a oni na mnie spojrzeli-Nic nie zrobiłam tylko zaproponowałam!To,że mnie posłuchał to już on sam zdecydował!A teraz przestańmy o tym gadać,bo nieswojo się czuje a jak patrzę na Louis'a on również.
Nagle poczułam jak mnie ktoś smyra po ręce.Popatrzyłam na swoje ręce i miałam je na pościeli przy nogach Hazzy. Później spojrzałam na niego i nic.Znów mnie dotknął palcem.Co się dzieje?Stwierdziłam,że nie będę się przejmować.Po 3 godzinach stwierdzili chłopaki,że już pojadą wraz z Lou.Przytaknęłam i pogroziłam palcem Lou,że jak jutro nie przyjdzie mi w takim stanie jak dzisiaj do szpitala to nie wiem co mu zrobię.Podałam mu jeszcze numer telefonu gdyby nie mógł zasnąć i powiedziałam mu,ze ma do mnie dzwonić gdyby co,zawsze odbiorę nawet o 3 rano.Pożegnałam się z wszystkimi i chłopcy wyszli,zostałam sama z Harry'm nieprzytomnym.W pewnym momencie przypomniała sobie o nodze Hazzy.
-O co ci chodziło z nogą?-zapytałam Hazzy ale on nie odpowiedział bo jak.
westchnęłam.posiedziałam jeszcze z godzinę i miałam już wychodzić gdy przypomniałam sobie o torebce.Obróciłam się i ujrzałam szmaragdowe oczy wgapione we mnie...




--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dzisiaj dodałam szybciej! jej w końcu to napisałam!Czekam na komentarze.Przepraszam za jakieś błędy i literówki.

                          1 komentarz = następny rozdział









wtorek, 5 maja 2015

Rozdział 4


Następnego dnia wstałam o 10 i zwlekłam swoje zwłoki z łóżka idąc do łazienki.Skorzystałam z toalety,o kąpałam się i wyszłam z łazienki w szlafroku,który znalazłam w łazience.Weszłam do pokoju i rozglądnęłam się za moją walizką,niestety nie mogłam ją znaleźć.Po 10 minutach szukania na marnie mojej walizki przypomniałam sobie,że chyba nie wzięliśmy z Lori walizki z bagażnika samochodu. klepnęłam się otwartą dłonią w czoło.Jak mogłam zapomnieć o walizce?Teraz nie mam się w co ubrać,westchnęłam-a na dodatek nie mam numeru Niall'a. Boże jaka ja głupia. Może ktoś będzie wiedział jego numer?

taaaa...na pewno-kpiła sobie ze mnie moja podświadomość.

-Kto mógłbym znać numer Niall'a?-Westchnęłam i stałam przez chwilę w jednym miejscu do momentu gdy dostałam oświecenia - Liam!!
Skoczyłam do mojego telefonu jak wygłodniała puma na jedzenie i szybko odblokowałam ekran.Jedno nie odebrane połączenie.Z ciekawością zobaczyłam kto dzwonił. Liam. Nie zastanawiając się od razu wcisnęłam zieloną słuchawkę i po chwili słuchałam sygnałów,aż odbierze.

-Halo?-zapytał nie pewnie.Czy on nie patrzył na wyświetlacz jak odbierał,czy co?
-Hej Liam! To ja Katie,pamiętasz mnie?-zapytałam z westchnieniem i podrapałam się po głowie.
-Jakbym mógł o Tobie zapomnieć?-powiedział a ja westchnęłam i poczułam ulgę,ze to nie był jakiś chory sen z którego się zbudziłam.- Nie mów mi,ze myślałaś,ze Cię nie pamiętam albo nie znam.
-Szczerze?bałam się tego,ze jednak to był sen,że pokłóciłam się z Lori i odwiózł nas Niall do domu wujka.Jeszcze raz dziękuję,ze po nas przyjechał ale zapomniałam coś od niego wziąć z samochodu.-westchnęłam i pomyślałam jeszcze raz "czy ja jestem taka głupia,żeby zapomnieć walizki do domu wziąć?"
-Czego zapomniałaś wziąć? Jak mogę wiedzieć -zapytał a ja przewróciłam oczami."Dlaczego on jest taki ciekawski?"
-Zapomniałam z Lori jej i mojej walizki-westchnęłam i usłyszałam chichot po drugiej stronie.-Nie śmiej się! Każdemu się zdarza.
-Jak mogłaś zapomnieć swojej walizki z bagażnika samochodu Niall'a,którym jechałaś do wujka?-zapytał dalej chichocząc.
-Wiesz?Sama się nad tym zastanawiałam.Dlaczego ja jestem taka głupia?- i wybuchłam śmiechem wyobrażając sobie siebie goniącą swoją walizkę za samochodem Niall'a.
-Niall Ci mówił,że po Ciebie przyjedziemy o 16 i pojedziemy do Hazzy?
-eee..mówił tylko,żebym była gotowa ponieważ po mnie przyjedzie i pojedziemy do Harry'ego.Ale oczywiście inteligentny Pan Horan zapomniał mi powiedzieć o której przyjedzie po mnie,ale dzięki,ze ty mi powiedziałeś.
-No tak nasz Horanek zabiegany-westchnął i po chwili usłyszałam głos Niallera" Nie jestem twoim Horankiem!"
-On w ogóle wie,że ty gadasz ze mną?-zapytałam ze śmiechem
-Nie wiem,może -odpowiedział-dobra kończę,do zobaczenia o 16,trzymaj się!
-Liam!Chwila!!-Zawołałam do słuchawki
-Co?-zapytał
-Wyślij mi SMS numer Niall'a pliss-poprosiłam słodkim głosem,on westchnał.
-A dlaczego nie poprosisz go sama o numer?Ale dobra wyślę ci,pa!-odpowiedział i rozłączył się.Po 5 minutach usłyszałąm sygnał SMS'a.Numer Niall'a zapisałam do kontaktów i otworzyłam nową wiadomość:

Od Katie 
Do Nialler :*


Hey!Nie zapomniałeś czegoś mi zwrócić?


Ciekawe czy się domyśli,po 3 minutach dostałam odpowiedz.


Od Nialler :*
Do Katie


Siema! Czy my się znamy? :p


Od Katie
Do Nialler :*


To ja Katie,dziewczyna,która zostawiła swoją i jej przyjaciółki walizkę w twoim bagażniku :/


Od Nialler :*
Do Katie


Aaaa...Hej Katie! Skąd masz mój numer telefonu?Przecież Ci nie dawałem wczoraj?:P


Od Katie
Do Nialler :*


Zapamiętaj mam swoje źródła :D Ale tak na serio mam od twojego koleżki B-)


Od Nialler :*
Do Katie


Zgaduję....Liam?! Bo do niego masz tylko numer.


Od Katie 
Do Nialler :*


Nie bądź na niego zły,prosiłam go.Nie masz nic przeciwko,że mam twój numer :(


Od Nialler :*
Do Katie


No coś ty! Nie mam żadnych wątów do Ciebie ani do Liam'a :)


Od Katie
Do Nialler :*


Ulga już myślałam,że się obraziłeś na mnie.Nie odpisywałeś :(


Od Nialler :*
Do Katie


Sorry,Lou mi gwizdnął telefon i zaczął czytać nasze wiadomości.Nie chciał oddać telefonu aż nie przeczyta wszystkich :P


Od Katie
Do Nialler :*


Cały Lou :D (przewracam oczami z uśmiechem)
Nie siedzi u Harry'ego?


Od Nialler :*
Do Katie


Nie siedzi u Harry'ego bo koszmarnie wyglądał i kazaliśmy mu iść do domu by się położył ale on jest uparty i owszem jest teraz w domu ale nie odpoczywa,a ja mam go pilnować by poszedł spać. Li mnie zabije!


Od Katie 
Do Nialler :*


Li cię nie zabije ponieważ:
1.jest łagodny i ma dobre serce
2.Nie pozwolę mu!


Od Nialler :*
Do Katie 


Och jaki zaszczyt Katie nie pozwoli mnie zabić z rąk Liam'a :D
Katie muszę lecieć i muszę kazać temu debilowi iść spać bo mnie wnerwia :P Bądź gotowa na 16,pa :)


Od Katie
Do Nialler :* 


Pa Nialler :*


Odłożyłam telefon i spojrzałam na zegar na ścianie.13:50.Mam dwie godziny i dziesięć minut do przyjazdu chłopaków.Ubrałam się w to co miałam wczoraj na sobie i zeszłam na duł na śniadanie.Przedpokoju zobaczyłam moją walizkę.W kuchni zastałam wujka.
-Skąd tutaj wzięła się moja walizka?-zapytałam wchodząc do kuchni.Wujek tylko wzruszył ramionami.
-Ten blondyn ją tutaj wniósł.
Przypomniałam sobie,że nie przywitałam się z wujkiem
-hej wujku!-przywitałam się z nim podchodząc do niego a później do lodówki
-Hej Katie! Co dziś porabiasz?-zapytał
-Idę spotkać się ze znajomymi.
-Masz tutaj już znajomych?-zapytała Lori wściekła wchodząc do kuchni-ale mi smutno a ja już tu nikogo nie mam!
-Lori,chciałam tylko powiedzieć przepraszam,okey?Bałam się Ci powiedzieć,że z nim piszę...-przerwał mi wujek
-z kim piszesz?-zapytał surowo
-z przyjacielem?-odpowiedziałam pytaniem
-No mam nadzieję-westchnął i uśmiechnął się w moja stronę-dobra zmykam,nie przerywam wam w kłótni,pa!
-Pa!
-Do widzenia panu!-odkrzyknęła Lori
-Myślisz,że mi to tak szybko przejdzie?Jak tak to się pomyliłaś-powiedziała po 2 minutach od kąt wujek wyszedł z domu zostawiając nam klucze na blacie.
-Dobra to bądź sobie zła na mnie i siedź sobie sama dzisiaj w domu,bo ja dzisiaj jadę do szpitala do Harry'ego i miałam zamiar Cię wziąć ze sobą tylko pani jest wielce urażona!-krzyknęłam wściekłam.
-Dobra to jedź do tego Harry'ego i powiedź mu,że nie życzę mu powrotu do zdrowia,ponieważ czuję,ze wolisz go od mnie!-odpowiedziała wściekle,odwróciła się na pięcie i wleciała po schodach do swojego pokoju,trzaskając drzwiami.
-Dla twojej wiadomości Harry jest moim bratem i się o niego martwię!Tak samo o Ciebie Krzyknęłam z dołu.Usłyszałam gwałtowne otworzenie się drzwi z góry.
-Właśnie widzę jak się o mnie troszczysz,wychodząc sama do Harry'ego-powiedziała i zatrzasnęła drzwi.
-Mówiłam Ci,że chcę Cię wziąć ze sobą ale ty jesteś na mnie wściekła-odkrzyknęłam z dołu.Nie usłyszałam odpowiedzi.Westchnęłam i po zjedzeniu śniadania ruszyła do swojego pokoju.Weszłam na fb i tt.  Poprzyjmowałam na fb 1D nawet Harry'ego,pewnie Lou z jego konta mi wysłał zaproszenie.Na tt również dostałam od nich follow i Lori również.Westchnęłam cicho i spojrzałam na zegar.
-15:15-szepnęłam i zamarłam-Co proszę!!
Rzuciłam się na moją walizkę,którą przyprowadziłam jak tutaj przyszłam z kuchni. Wyciąg łam to z walizki : 





Ubrałam się,pomalowałam rzęsy,spakowałam do małej torebeczki ,komórkę oraz chusteczki i byłam gotowa.Wyszłam z pokoju i stanęłam przed pokojem Lori,wzięłam głęboki oddech i zapłukałam.Stałam przed drzwiami chwilę aż nie otworzyła mi Lori.
-Co Chcesz?-zapytała chamsko
-nie bądź taka chamska!Jedziesz ze mną do szpitala czy nie?-zapytałam z podniesionym głosem.
-Pojechałabym jakbyś się na mnie nie darła!-krzyknęła
-I kto to mówi-prychnęłam pod nosem
-słyszałam!
-To co jedziesz czy nie?-zapytała spoglądając na nią
-No dobra,daj mi chwilę-powiedziała i zamknęła mi drzwi przed nosem.Spoko chciała się przebrać.Po 10 minutach wyszła ubrana w tym:

Zeszliśmy na dół i usiedliśmy na sofie włączając telewizję.Siedzieliśmy w ciszy.
-przepraszam-szepnęłam cicho ale mnie usłyszała bo spojrzała na mnie
-To ja przepraszam za unoszenie się ale się wściekłam.Myślałam,ze mi ufasz a tutaj ukrywałaś przede mną prawdę.Powiedz mi czy ty już pisałaś lub dzwoniłaś do Niall'a?
-Chodzi ci przed spotkaniem go czy już po spotkaniu,bo przed nie a po tak.Pisałam na początku tylko z Liam'em.
-No dobra wybaczam Ci ale jak będzie się coś działo to mam się o tym dowiedzieć jako pierwsza.-pogroziła mi palce z uśmiechem
-Dobra,dobra-podniosłam ręce w obronie-muszę ci jeszcze powiedzieć,że Harry to mój brat i Harry jest  najprawdopodobniej razem.
-Czyli Larry is real?-zapytała szczęśliwa
-Tak,chyba-westchnęłam-Na razie Niall siedzi u Lou i próbuje go przekonać,żeby się zdrzemnął.
-Mam pomysł!-uśmiechnęła się chytrze Lori.Już wiedziałam o co jej chodzi...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dodałam ten rozdział szybciej niż przewidziałam.Mam nadzieje,ze wam się spodoba i przepraszam za błędy i literówki.Do następnej notki :)


                                                  KOMENTARZ = MOTYWACJA

niedziela, 3 maja 2015

Hejka!

Chciałam Was powitać na moim nowym blogu.Jak zauważyliście tytuł bloga zwie się You And I - ciąg dalszy,kontynuuję mój poprzedni blok. Jakby ktoś był chętny przeczytać początek oto link do tamtego bloga :Link .Ten blok będzie pisany od 4 rozdziału.Zachęcam do czytania i komentowania.Do zobaczenia do następnej notki :)                      


                                                                                                         Katie :)