Strona główna

czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 25

~Oczami Niall'a~

Budząc się czułem pulsujący ból w skroniach,może dlatego,że nie przespałem prawie całej nocy tylko kilka godzin.Nie mogłem spać gdy mój przyjaciel jak i opiekun umiera mi na oczach!Westchnąłem i przeczesałem włosy palcami.Wstałem z łóżka zauważając,że na ziemi śpi...
-Katie?-zawołałem i klęknąłem koło niej.Katie wydała zduszony krzyk i poderwała się do siadu przez co oberwałem w nos.Jęknąłem i chwyciłem go.Gdy poczułem na palcach ciepłą ciecz stwierdziłem,że jest źle.Nie przejmując się za bardzo nosem,pomogłem wstać Katie,która zaczęła stęczeć.
-Było tyle sypialni,a ty właśnie wybrałaś ziemię w pokoju w którym spałem,czemu?-zapytałem krzywiąc się na kłamstwo.
-Nie kłam!Gdy tutaj przyszłam siedziałeś na łóżku i próbowałeś wymyślić sposób na uratowanie Liam'a!-Powiedziała i pokazała na mnie palcem.-Miałam Ci przesłać przeprosiny od Liam'a za tamten pamiętny dzień.
-Liam z tobą mówił?-zawołałem i chciałem ruszyć do Liam'a gdy Katie gwałtownie mnie pociągnęła przez co prawie straciłem równowagę.
-Doszliśmy do tego z Li i Zayn'em,że gdy Zayn'a nie ma przy Liam'ie,Liam staje się nie sobą-odpowiedziała i uśmiechnęła się w moją stronę a ja westchnąłem.
-Katie co ja mam zrobić?-Jęknąłem i w moich oczach pojawiły się łzy-Nie chce go stracić!
-Wiedź,że nie tylko ty-powiedziała i przytuliła mnie uśmiechając się smutno.-Ale wiedź,że wszyscy próbują znaleźć odtrutkę.
-Musicie się wszyscy razem zebrać bo tak to nic z tego nie wyjdzie.-Usłyszałem za sobą i spojrzałem w tym samym czasie co Katie.Zobaczyliśmy w drzwiach Johanne.
                                               * * *
~Oczami Katie~

Co ona tutaj chce do diabła!Byłam tak wkurzona na nią,że mnie nie powiadomiła,że musiałam się spytać czemu.
-Dlaczego nikogo z nas nie ostrzegłaś?-zawołałam przez zęby i z rozpaczą.
-Dostałaś SMS'a i mówiłam Ci w śnie,że coś się stanie na imprezie-powiedziała i uśmiechnęła się smutno do mas.Podeszła do nas i kucnęła przed nami.Spojrzałam wymownie z Niall'em na nią na co się zaśmiała-Nie martwcie się!Widać mnie jako ponad pięćdziesiątkę ale kości mam jak dwudziestolatka.
-Jakiego SMS'a?-Zapytał Niall podnosząc brew do góry i spoglądając na mnie.
-Eeee...od...nikogo ważnego--zaczęłam się jąkać.
-Katie?-ostrzegł mnie Niall a ja westchnęłam.
-Dostała groźbę,tylko nie związku z nią-prychnęła Johanna a ja spojrzałam na nią niepewnie.
Nagle usłyszeliśmy krzyk z dołu.Spojrzeliśmy po sobie z Niall'em i w szybkim tempie zbiegliśmy po schodach.Wpadliśmy do salonu w którym był Liam i Lou.
-Co się dzieje?-zawołał Niall a Liam zaczął jeszcze głośniej krzyczeć i robić ruchy jakby chciał jak najdalej być od nas.
-Chciałem dać mu tylko śniadanie-powiedział wystraszony Lou.
-A ja twierdzę,że stadium drugie się zaczęło-powiedziałam i spojrzałam smutnym wzrokiem na Liam'a,któremu po policzkach płynęły łzy-Spokojnie Liam to tylko my,twoi znajomi-zaczęłam się powoli do niego podchodzić a On zaczął znów płakać i głośno krzyczeć.Westchnęłam i spojrzałam smutnym wzrokiem na Lou i przeniosłam smutny wzrok na Niall'a kręcą głową na boki.
-On się nas boi-powiedziałam i odwróciłam się ponownie do Liam'a,który spoglądał na mnie niepewnie.-Nie wiem czy będzie się bać Zayn'a...
Odwróciłam się do Liam'a plecami i spojrzałam na Lou a później na Niall'a.Podeszłam do Lou i wzięłam od niego talerz z kanapkami i herbatę.
-Spokojnie Liam,daje tylko na stół jedzenie dla Ciebie-powiedziałam i zaczęłam się powoli poruszać do Liam'a.Położyłam na stole talerz i kubek.Wróciłam się do chłopaków i po prostu wyszłam z pokoju.
                                                 * * *
~Oczami Niall'a~
Spojrzałem na Liam'a,który spoglądał na mnie.Uśmiechnąłem się do prawdziwego Liam'a,żeby wiedział,że wszystko będzie dobrze i,że u mnie jest spoko,jak na razie.Louis wyszedł z salonu i ruszył schodami do góry,a ja miałem już wychodzić gdy mnie zatrzymał głos.
-Niall-powiedział drżącym głosem a ja obróciłem się do niego twarzą.Powoli zacząłem do niego podchodzić a on nie reagował na to.Nawet nie mrugnął oczami!Niepewnie usiadłem koło niego na łóżku i po chwili poczułem dłonie na plecach.Schował głowę w mój obojczyk i po chwili poczułem jak moja koszulka staje się pomału mokra.Przyciągnąłem go do siebie i objąłem ramionami.
-Ile mi zostało?-zapytał drżącym głosem a ja pokręciłem głową
-Nie masz lepszych tematów?-zapytałem przewracając oczami.
-Zastanawiałem się przez ten czas co leżałem:co jest po drugiej stronie?-powiedział spokojnie a ja zacząłem powstrzymywać łzy.-Ale u Ciebie wszystko w porządku co nie?Nie obwiniaj się o nic jak mnie zabraknie,ale wiedź,że zawsze będę nad tobą czuwał-powiedział i poczochrał mi fryzurę a mi spłynęła pierwsza łza po policzku.
-Przeżyjesz Liam!Próbujemy coś wymyślić ze wszystkimi!Rozumiesz?!-zacząłem krzyczeć załamany i po moich policzkach zaczęło coraz więcej łez spadać.
-Niall-westchnął Liam i przyciągnął mnie do siebie.-Dla mnie nie ma ratunku!
-Nie mów tak!
-Niall pogódź się z tym i daj mi w spokoju odejść,a może zdarzy się jakiś cud?
-Dokładnie stanie się cud bo nie odejdziesz!Nie pozwolimy Ci ze wszystkimi!
                                                                         * * *
~Oczami Liam'a~

Nie wiem jak to zrobię ale Niall musi się pogodzić z zaistniałą sytuacją!Ja umieram!Ja umrę a on zostanie wraz z moimi przyjaciółmi.Nie da się oszukać przeznaczenia!Niall był już taki załamany i niespokojny,że musiałem to zrobić.Musiałem zrobić,żeby zasnął i przespał w spokoju całą noc.Należy mu się po tym wszystkim.Niestety wszystkim się należy ale nie dam rady wszystkim zrobić.
-Niall-zacząłem spokojnie patrząc mu w oczy i jednocześnie go usypiać czarami.Po chwili Niall ledwo widział na oczy.
-Katie!-krzyknąłem-weź Niall'a!-zawołałem za nim Katie się zjawiła a ja się spłoszyłem ponownie jak jeleń.
Katie pokiwała głową i ledwo zaczęła z nim iść.Po chwili prawie się zabili o drzwi ale na pomoc przyszedł im Harry.Zmusiłem się kiwnąć głową na podziękowanie i zakopałem się po głowę w kocu.Leżałem spoglądając w sufit i rozmyślałem nad tym,że za niedługo umrę.Może po godzinie usłyszałem pukanie.Spojrzałem w tamtą stronę normalnie.Czyli albo Niall wrócił albo Zayn przyszedł.Mulat usiadł koło mnie i spojrzał na mnie a później na kanapki.
-Liam czemu nie jesz?-zapytał a ja spojrzałem na kanapki i wzruszyłem ramionami-Musisz jeść!
Przewróciłem oczami i stękając podniosłem się do siadu by podnieść kubek,ale niestety kubek wypadł mi z ręki i rozbił się na ziemi,a herbata rozlała się na koc oraz trochę na spodnie Zayn'a.
-Przepraszam-powiedziałem ze skruchą i próbowałem zetrzeć herbatę z koca.
-Nic się nie stało-powiedział i uśmiechnął się do mnie.Wstał i ruszył do góry-zaraz wracam!
Pokiwałem głową i czekałem na niego.Może po 3 minutach wrócił z nowym kocem.
-Nasz nowy koc a ten daj-powiedział a ja pokiwałem głową oddając mu.Nagle zauważyłem bandaż na jego ręce,ale stwierdziłem,że zapytam się go gdy wróci.Po chwili wrócił z nową herbatą i spojrzał na mnie z podniesioną brwią.Posprzątał kawałki szkła z podłogi i wyszedł je wyrzucić.
-Przepraszam za moją niezdarność-powiedziałem i skrzywiłem się gdy Zayn wrócił.
-Myślę,że nie jesteś niezdarny tylko to przez chorobę-odpowiedział i podał mi kubek.Chwyciłem go lekko ale na szczęście go nie upuściłem.-Jak się czujesz?
-Z myślą,że umieram?Wiesz nawet dobrze,mogło być gorzej-stwierdziłem i pokręciłem głową.-Za to gorzej się trzyma Niall.
-A jak myślisz?Jesteś jego przyjacielem od szkoły a później stałeś się jego opiekunem,który zawsze ratował mu tyłek i nie tylko jemu-powiedział i przypomniałem sobie pamiętny dzień gdy Zayn chciał wyjść z jakimś kumplem do klubu ale Modest się nie zgodził,więc Zayn sobie zażyczył,żebym go krył przed Modestem i takim sposobem się wydało przez to,że Zayn zamiast do mnie zadzwonić,żebym po niego do klubu przyjechał.Zadzwonił do menadżera,który się na niego wkurzył,oskarżył go o nie po słuszność i chciał wyrzucić z zespołu,ale ja uratowałem mu tyłek przez kilka sugestii po których Zayn został w zespole ale nie odzywał się do mnie przez tydzień.Pamiętam te dwa dni jakby były one wczoraj.
Uśmiechnąłem się na to wspomnienie i chwyciłem jedną kromkę do ręki.
-Wracając do Niall'a-zacząłem i ziewnąłem-Mam do Ciebie prośbę, jakbym umarł to zaopiekuj się Niall'em,proszę
-Nie spełnię tej prośby-powiedział a ja się zasmuciłem-ponieważ dalej będziesz jego opiekunem,bo nie pozwolimy Ci umrzeć.
-Ale jakbym już umarł,zaopiekujesz się?-zapytałem a on kiwnął głową z łzami w oczach na zgodę-Dziękuję!
Żal mi po prostu ich,ja się pogodziłem z zaistniałą sytuacją,a oni nie.
-Liam!!!-usłyszałem krzyk dziewczęcy i spojrzałem na drzwi.W drzwiach stała Katie z telefonem w ręce i spoglądała na niego w szoku.
-Hm?..
-Skąd fani wiedzą,że zostałeś otruty!?-zaczęła chodzić w kółko-i każda strona internetowa o tym trąbi!
Spoglądałem na nią w szoku.
-A nie wiedzą,że umieram?-zapytałem ciężko oddychając
-Li,spokojnie-zaczęła ale ja już wiedziałem,że fani wiedzą.
-Li wejdź na twitter'a i trochę uspokój swoich fanów,proszę-powiedziała a ja przytaknąłem spoglądając na nią.Spoglądałem na nią z podniesionymi brwiami.-Czemu nie piszesz?
-A na czym?Nie mam telefonu przy sobie-powiedziałem i uśmiechnąłem się kręcąc głową,a ona się klepnęła w czoło.
-Gdzie masz?-zaśmiała się.
-W kurtce na dole-pokiwała głową i po chwili jej nie było.
-To straszne!-szepnął wystraszony Zayn spoglądając na swój telefon.-Mam Ci chyba przekazać ze sto jak nie więcej pozdrowień i wracania do zdrowia,jak i przekleństw na oprawców.Skąd oni wiedzą,że to kilka oprawców a nie jeden?!
Otworzyłem szerzej oczy i nie mogłem uwierzyć,że tyle fanów się o mnie nie pokoi.
-Przykro mi Liam ale nie napiszesz swoją komórką-powiedziała Katie pokazując mi mój telefon,który nie miał ekranu z przodu.Niech to szlak!
Po chwili Zayn wręczył mi swój telefon do ręki.
-Dzięki-powiedziałem i zalogowałem się na swoje konto.

"Nie martwcie się o mnie,wszystko będzie dobrze :)
Cieszę się za wszystkie wiadomości do mnie i moich znajomych z zespołu. Kocham Was wszystkich,zawsze będziecie moimi księżniczkami i nigdy o Was nie zapomnę.
Na zawsze wasz Liam "

Wysłałem i po chwili miałem już z 20 tysięcy podań dalej i 10 tysięcy polubień oraz 3 tysiące wiadomości o różnych treściach.Uśmiechnąłem się smutno i oddałem telefon Zayn'owi wcześniej wylogowując się z konta.
-Nie,nie przyjedziemy!-usłyszałem krzyk z góry-Was tylko obchodzi zespół i kasa,a nie zdrowie Liam...nie,mam was dość!zostawcie nas na chwile samych a faną powiedźcie,że robimy sobie krótką przerwę....co proszę!..Jak to!?...Nic nie mówiliśmy...taa przekażę a teraz bye!
Nie minęła minuta a do salonu wszedł,nie on wpadł Harry spoglądając na mnie.
-Na tt mam z 20 tysięcy jak nie więcej wiadomości o twoim stanie-powiedział Harry podchodząc do mnie i pokazując mi telefon.Stanął koło mnie i popatrzył na mnie.
-Nie,nie mam zamiaru krzyczeć na twoją osobę-powiedziałem i przewróciłem oczami.-Napisałem już na twitter'ze do fanów.
-Dzwonił Modest?-zapytał Zayn a Harry przytaknął.
-I Simon-dopowiedział Hazz.
Pokiwałem głową nie pytając z jakiego powodu ponieważ dokładnie wiedziałem z jakiego.
Nagle poczułem mocny ból w skroniach i jęknąłem chwytając się za głowę.Po chwili była ciemność.

                                                   * * *
~Oczami Katie~

Podeszłam do lodówki z zamiarem czegoś zjedzenia.Otworzyłam i zobaczyłam tylko trzy serki.Westchnęłam i wyjęłam jeden o smaku truskawki.Zjadłam go i miałam zamiar wychodzić gdy skapnęłam się,że nie mam pieniędzy na jedzenie.Westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać od kogo pożyczyć.Jedna osoba nasuwała mi się na myśl. Niall,ale on śpi.
~Może jednak już nie śpi?~usłyszałam głos podobny do Niall'a. Przewróciłam oczami i poszłam w stronę pokoju,gdzie wraz z Harry'm go położyliśmy. Niall siedział ze skrzyżowanymi nogami na łóżku i spoglądał na ścianę.
-Musisz siedzieć w moich myślach?-zapytałam chłopaka siadając koło niego na łóżku.
-Teraz mnie nie ma-odpowiedział spokojnie i spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami.-Tutaj masz kartę kredytową-odpowiedział wyciągając z tylnej kieszeni spodni brązowy portfel i podając mi żółtą kartę.-i kup coś do jedzenia i sobie-powiedział i uśmiechnął się do mnie a ja spojrzałam na niego w szoku.
-Dziękuję-odpowiedziałam i przytuliłam go.Odsunęłam się od niego i spojrzałam na niego.-Może pójdziesz ze mną?
-Nie,idź sama-odpowiedział i posłał mi uśmiech-ja muszę coś przemyśleć.
-Eh...no dobra-westchnęłam i ostatni raz spojrzałam na niego i wyszłam.
Schodziłam schodami gdy usłyszałam w mojej głowie ponownie głos Niall.

~Tylko Katie,pamiętaj jakby coś się działo to wołaj!Nie ważne ile kilometrów jesteś ode mnie,ja ciebie usłyszę~usłyszałam i uśmiechnęłam się na jego słowa.

-Zapamiętam!-krzyknęłam i zeszłam z ostatniego schodka.Wyszłam z domu i podążyłam do sklepu.Weszłam i wzięłam koszyk.Wzięłam różne owoce i warzywa.Podeszłam do mięs i serów.Wzięłam trzy podwójne filety z kurczaka.Dwie różnego rodzaju szynki jak i seru.Podeszłam do półki z napojami.Wzięłam trzy soki. jeden sok-pomarańczowy,drugi-jabłkowo-miętowy,trzeci-multiwitaminę.Wzięłam jedną butelkę wody gazowanej jak i niegazowanej oraz colę.Podeszłam do słodyczy i wzięłam trzy paczki żelek,sześć batonów kit katów,dwie paczki pop corn'u oraz ciastka orzechowe.Podeszłam do zamrażarek i wzięłam różnego rodzaju serków.Dwa mleka,paczkę jajek,masło,śmietanę,dwie margaryny i pudełko serka waniliowego do sernika,z sześć ryb oraz frytki.Skierowałam się po cukier,mąkę,bułkę tartą,herbatę owocową i zwykłą,olej,miód,dżem truskawkowy,kakao,chrupki czekoladowe i zbożowe,kawę,przyprawę do mięsa i ryb oraz ciasto do robienia babeczek.Podeszłam do kasy i wzięłam z dziesięć bułek i dwa chleby.Sprzedawczyni spojrzała na mnie jak na wariatkę wraz z ludźmi za mną.Skasowała wszystko i zapłaciłam.Spakowałam i obciąża wyszłam ze sklepu wpadając na rudego chłopaka.
-O Katie!-zawołał a ja spojrzałam na niego i po chwili skapnęłam się,że to Ed.
-Ed!Jak tam u Ciebie?-zapytałam i podniosłam trzy reklamówki z żywnością.
-A spoczko!Co tam u Ciebie z reszty zgrai?-zapytał a ja się skrzywiłam.
-No cóż na razie wszyscy mamy załamanie nerwowe,przede wszystkim Niall-powiedziałam smutno.
-Czemu?-zapytał wystraszony i wziął ode mnie dwie reklamówki,które wydawały się najcięższe.
-Liam umiera-odpowiedziałam i spojrzałam na niego-nie byłeś na tt?-zapytałam zdziwiona a on pokręcił głową-pożegnał się już.
-Co mu jest?
-Jak był napad na mojej imprezie to Liam'owi włamywacz wbił w szyję zatrutą strzykawkę w której była trucizna. Niestety,Zayn się dowiedział,że nie ma na to odtrutki i Liam umrze.
-Może ja spróbuję pomóc-odpowiedział a ja spojrzałam na niego.-Wiesz o Niall'u,nie?
-Chodzi Ci,że jest wilkiem a Liam jest jego opiekunem?-zapytałam niepewnie.
-O to mi chodziło-powiedział i przeczesał swoje włosy-Jestem czarodziejem jak Liam.
Zatkało mnie i zatrzymałam się na środku ulicy.
-Serio?-zapytałam a on pokiwał głową.-wierzę Ci,nie martw się nikomu nie powiem.
Szliśmy parkiem do domu Larry'ego,gdy w drodze na mnie napadł pies,którym okazała się Amisia.Za nią biegła Lori.Zatrzymała się przed nami i spojrzała na mnie morderczym wzrokiem.
-Gdzieś ty była!Nie ma Ciebie w domu przez tydzień!-krzyknęła a ja podniosłam brwi.
-Nie ma mnie z dwa dni-odpowiedziałam spokojnie,a ta zaczęła się śmiać.
-Dwa dni?To nie były dwa dni!To był cholerny tydzień!-zaczęła na mnie krzyczeć,a ja spojrzałam na Ed'a,który pokiwał w potwierdzeniu.
-To nie możliwe-odpowiedziałam i pokręciłam głową
-A jednak Katie-powiedział Ed
-Masz tego kundla!-powiedziała i odeszła.-Wyjeżdżam do Londynu wraz z Ashton'em!Czuję się samotna!Olewasz mnie przez cały czas!Nie masz na mnie czasu!Jest tylko Niall,Larry,Niall,Liam,Niall,Zayn,Niall,Niall,Niall i jeszcze raz Niall!A ja to co:pies!?
Otwierałam usta,żeby coś powiedzieć gdy mi przerwała.
-Nie mów,wyjeżdżam-Krzyknęła i odeszła szybkim krokiem.Spojrzałam na Amisię,która siedziała przede mną i spoglądała na mnie.
-Chodźmy do domu mam dość!-powiedziałam i skierowałam się wraz z Ed'em i Amisią do domu Larry'ego.Myślałam sobie,że jak wrócę to będzie cud miód i malina,ale się myliłam.Jest gorzej....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem!Miałam napisać w wigilię lub podczas świąt ale się nie udało :(
Mam smutną wiadomość,pozostało do zakończenia opowiadania z 4-5 rozdziałów i epilog.

Chciałam złożyć serdeczne życzenia wszystkim moim czytelnikom,którzy czytają moje wypociny.

Życzę Wam, żeby spełniały się marzenia - te małe, o których wstydzimy się mówić głośno 
i te wielkie, które być może teraz wydają się niemożliwe.
Życzę także dobrych stopni w nauce,zdania jak najlepiej testów szóstoklasisty, zdania testów gimnazjalnych jak i zdania jak najlepiej matury. A w życiu rodzinnym spokoju i bezpieczeństwa.Tego życzę Wam w 2016 roku.
PS :Nie opić mi się! :D

Życzy Autorka :*












niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział 24 "Co się kurde ze mną dzieję?"

~Oczami Liam'a~

~Ale mnie łeb boli~pomyślałem za nim kaszlnąłem i otworzyłem oczy.
Kaszląc poderwałem się do góry i spojrzałem na wszystkich,którzy spoglądali na mnie z troską.
No może nie wszystkich...tylko Katie,Niall,Louis i Harry.
Chwyciłem się za głowę gdy poczułem ostry ból w skroniach.Ledwo dotknąłem swojej twarzy a wydałem zduszony krzyk.
-Ał-jęknąłem cicho
-Masz złamany nos i chyba dwa żebra złamane-powiedziała Katie,a ja przytaknąłem na znak,że rozumiem.
-Więc leż-powiedział Niall i lekko mnie popchnął na łóżko...chwila nie!Jestem na kanapie w salonie!
-Ile spałem?-zapytałem i przewróciłem oczami,gdy Niall mnie przykrył kocem.-To ja jestem opiekunem twoim a nie ty moim.-westchnąłem i spojrzałem na Niall,który wzruszył ramionami i uśmiechnął się.
-Nie umiem zliczyć ile uratowałeś mi tyłek lub pomogłeś-odpowiedział a ja pokiwałem głową sam próbując zliczyć,ale niestety miał rację.Nie dało się.-Więc teraz...nie powiem,że Cię ratuje bo Cię nie zdążyłem uratować przez to,że mi się przysnęło w samochodzie-westchnął a Katie pokiwała głową.
-To moja wina,przepraszam!-Krzyknęła i pokręciła głową.
-Nie prawda,to moja wina!-powiedział Lou pokazując na siebie palcem.
-Taaa...jasne.To prze zemnie,pokłóciłem się z Tobą Lou-dopowiedział Harry i takim sposobem zaczęła się kłótnia:przez kogo ja zostałem ranny.
Przewróciłem oczami i słuchałem ich kłótni nie chcą przerywać i nadwyrężać gardło przez krzyk.
Wiedziałem,że i tak nie przestaną się kłócić gdy krzyknę na nich,więc siedziałem cicho i podsłuchiwałem.
Niall kłócił się z Katie,a Lou znów z Harry'm.
Niall twierdził,że gdyby nie zasnął to by nie doszło do tej sytuacji a Katie twierdziła,że to przez nią ponieważ Niall nie spał tylko czuwał koło niej. Za to Lou,twierdził,że gdyby nie wkurzył się na Harry'ego i nie poszedł do ich pokoju,wszystko było by w porządku a Harry twierdził,że to on wszystko zaczął wraz z kłótnią jego i Louis'a.Przysłuchiwałem się i spoglądałem na jednego,drugiego,trzeciego oraz czwartego uderzając palcami w kanapę.Gdy oby dwie kłótnie wzięły oddechy,żeby zacząć ponownie się kłócić podniosłem głos nie chcąco. Nienawidzę na kogoś krzyczeć ale w tym wypadku jakbym nie krzyknął to by zaczęli się dalej kłócić.
-Przestańcie!-krzyknąłem i jęknąłem gdy gwałtownie usiadłem na tyłku.
-Leż-powiedziała spokojnie Katie, gdyby w ogóle przed chwilą się z Niall'em o nic nie kłóciła.
-Nie bądź taka spokojna po kłótni!-Krzyknąłem na nią,a ona spojrzała na mnie zdezorientowana.
-Czemu?Właśnie chce być spokojna jak rozmawiam z Tobą-Odpowiedziała spokojnie i usiadła koło mnie.-Połóż się,proszę bo coś sobie zrobisz.
-Katie ma racje-zgodził się Niall
-Ooo a teraz łaskawie się z nią zgadzasz!-powiedziałam przez zęby.
~Co się kurde ze mną dzieję?~krzyczałem w swoim umyśle ale nie dałem rady powiedzieć to na głos.Nie dałem rady nawet spojrzeć na nich smutnym wzrokiem,ani przeprosić!
~O cholera!Ocknąłem się gdy poczułem jakieś ukłucie w szyję a później zauważyłem nie przytomnego Niall'a!~
~Liam co się z Tobą dzieje?~usłyszałem zawiedzony głos Niall'a w głowie.Spojrzałem na niego,a on spoglądał na mnie smutnym wzrokiem.
-Co się tak gapisz!-krzyknąłem na niego,a nie chciałem.Znacie to uczucie gdy chcecie coś powiedzieć ale nie możecie,ponieważ coś wam na to nie pozwala?Chyba tylko ja to znam,a bardziej powiedziawszy, dopiero to poznałem.-Odejdźcie ode mnie!-krzyknąłem a chciałem poprosić,żeby odeszli,żebym im przykrości nie robić,ale cuż nie udało się i powiedziałem"odejdźcie ode mnie" przez zaciśnięte zęby.
Wszyscy spoglądali na mnie smutno a nie którzy spoglądali na mnie ze łzami w oczach(Niall,Katie) oraz nie którzy spoglądali na mnie z otwartą buzią kręcąc głową(Harry).Za to Lou spoglądał tylko w podłogę a później się obrócił na pięcie i podszedł do drzwi.Wziął głęboki oddech gdy stał przy drzwiach i odwrócił się w moją stronę ze smutnymi oczami.
-Przepraszam za wszystko,ale nie mścij się na innych swoich przyjaciołach tylko na mnie-powiedział smutno i wyszedł.
W tym momencie miałem ochotę się rozpłakać jak małe dziecko za to zacząłem się złowieszczo śmiać jak jakiś psychopata. Niall spojrzał na mnie smutno i podszedł do drzwi.Harry już dawno pobiegł za Lou.
-Zawiodłem się na tobie-Odpowiedział i pokręcił głową wychodząc.Katie została sama w pokoju.Spojrzała na mnie i powiedziała mi coś co mnie bardzo zdziwiło po tym co tu powiedziałem a jednocześnie ucieszyło.
-Wiem Liam,że coś nie gra-zaczęła i pokręciła głową-Może długo Cię nie znam,ale trochę jako Directioners byłam i wiem,że taki nie jesteś.Gdy Cię nie znałam to byłeś miły,uczynny i opiekuńczy-byłeś daddy Direction,więc wiedz,że mi coś nie gra i dowiem się co się dzieję!-Chciałem się uśmiechnąć za to miałem grobową minę,za co dziękuję!Mogło być gorzej!-A teraz leż i odpoczywaj!
Wstała ze swojego miejsca i szła w stronę drzwi.
-Niall...-powiedziałem smutno.Powiedziałem!I to smutno!Są postępy!
-Wytłumaczę mu i reszcie,że coś nie gra,więc się nie obwiniaj-powiedziała i posłała mi uśmiech a później wyszła.
~Jak mam się nie obwiniać?~powiedziałem i zacząłem bić głową w kanapę.Po chwili mi się z nudziło i poszedłem spać.
                             ***
~Oczami Zayn'a~

Miała być impreza,spóźniona urodzinowa Katie.Oczywiście jak to ja,nie udało mi się przyjść na czas.
~Katie mi wybaczy~pomyślałem gdy spóźniałem się z 40 minut na jej urodziny.Stałem przy bramie i miałem już wchodzić gdy nagle usłyszałem trzask szkła i wycie wilka .Ah...Niall. Pewnie zmienił się i zaczął się bawić piłką i ona wybiła szybę.Westchnąłem i miałem już wchodzić gdy coś przykuło moją uwagę.Był to czarny umięśniony facet,który spoglądał przez krzaki na dom Larry'ego.
~Co on tutaj robi?~pomyślałem i schowałem się po cichu przy jego krzaku.Dziękuje Ci Harry,że przekonałeś Louis'a o ten jeszcze krzak.
Po chwili ktoś zleciał z balkonu.Prawie krzyknąłem ale jak zobaczyłem,że ten człowiek powoli spada na ziemię a później wstaje na nogi to podziękowałem Bogu za coś takiego jak ręka i zęby.Gdy tam ten człowiek wyszedł sobie po prostu z ogródka bramką,wściekłem się.Jak tak można?!Drugi człowiek po prostu sobie również wyszedł ale stało się coś czego nawet bym się nie spodziewał.Pomyślałem sobie,żeby tam ten się potknął i upadł na twarz i co się stało?Tak to zrobił!Spróbowałem jeszcze raz tylko by podszedł do tamtego człowieka i zaczął mówić o tym co się tutaj stało.Nic nie słyszałem.
~Niech ten człowiek czy czym on jest!Niech mnie nie widzi!~pomyślałem i najpierw wyszedłem z krzaków,oczywiście potykając się i przewracając się na twarz.Spojrzałem wystraszony na tamtych,nawet mnie nie zauważyli,więc bez obaw poszedłem do nich i przysłuchałem się.
-I co udało Ci się?-zapytał ten co siedział w krzakach.
-Wątpisz we mnie?-wysyczał przez zęby drugi.-zrobiłem!Tylko niestety,zostałem zaatakowany przez wilka!
-Jakiego wilka!?-zapytał i przewrócił oczami kręcąc głową.-znowu sobie wszystko wymyśliłeś!
-Dobra wbiłem mu to i powinno zacząć działać za godzinę-zaczął się śmiać jak w filmach,złe postacie.
-A nawet lepiej!Będzie lepsza zabawa!Nie dałem Ci zwykłego...tylko mocniejszego-zaczął się śmiać.
~Mocniejszego?czyli jakiego?~pomyślałem i zaraz znałem odpowiedź.
-Eh...wycierpi się!Ale się mu należało,może nie mu ale jego przyjacielowi na pewno!
-Zgadzam się.Pierwsze będzie nie miły i nie będzie mógł powiedzieć nic co by chciał.Jak to minie będzie przez cały czas roztrzęsiony i będzie bał się nawet małego dotyku.Później dostanie drgawek i wysokiej gorączki i nie będzie można tego zbić.Będzie gorączka rosnąć,rosnąć i rosnąć do momentu aż nie umrze,a jego podopieczny się załamie,przez co będzie słabszy i szybciej się go pozbędziemy.
-Dwie pieczenie na jednym ogniu.-Skwitował i zaczął się śmiać,ten co wbił któremuś z moich przyjaciół to coś.
~Ciekawe czy jest jakieś lekarstwo na to?~pomyślałem i modliłem się w duchu.
-A co jest ciekawe?Nie ma na to lekarstwa więc na pewno umrze!-zaczął się śmiać a w moich oczach pojawiły się łzy.Któryś z moich znajomych umrze a ja nic z tym nie mogę zrobić.
Wściekły uderzyłem jednego i drugiego w głowę przez co stracili przytomność.Podniosłem ich i wrzuciłem do krzaków. Zażyczyłem sobie,żeby pojawiła się lina i scyzoryk. Odetnąłen dwa kawałki i zakneblowałem jednego a później drugiego.Związałem ich obu razem mocno liną i wyszedłem z krzaków.Wychodziłem z krzaków gdy zauważyłem,że do bramki wchodzi Katie i Harry.Stanąłem jak wryty i stałem tam chyba z 20 minut w szoku,że mnie nie zauważyli.Po chwili skapnąłem się,że jestem niewidzialny.
~Chce stać się widzialnym~poprosiłem i po chwili usłyszałem zduszony krzyk.Odwróciłem się w stronę głosu i zauważyłem małą dziewczynkę.Miała blond włosy związane w warkocze i zielone oczy.
~Niech zapomni,że zauważyła mnie jak się pojawiam!~krzyknąłem wystraszony.Po chwili dziewczynka się do mnie uśmiechnęła,przywitała się ze mną i poszła dalej z uśmiechem.Otworzyłem szerzej oczy i w szoku wszedłem do środka.Myślałem,że będzie spokój gdy usłyszałem krzyk i wychodzenie z salonu.Poszedłem do kuchni i usiadłem na krześle koło Lou.Po chwili w kuchni zjawił się Harry,a za nim przygnębiony Niall. Brakowało mi Katie.Po 5 minutach dołączyła do nas.
-Gdzie Li?-zapytałem a oni spojrzeli na mnie smutnym wzrokiem.Po ich wzroku stwierdziłem,że tym który dostał zastrzyk jest Liam. Świetnie!Tylko nie wiem czy teraz im mówić czy najpierw pogadam z Liam'em.Eh...idę do Liam'a.
-Zaraz wrócę-powiedziałem i ruszyłem do salonu gdzie na łóżku leżał blady Li.
-Bardzo szybko wrócisz-usłyszałem za sobą i zobaczyłem smutnego Niall'a,który miał łzy w oczach.Podszedł do kanapy i stanął koło mnie,spoglądając na swojego przyjaciela i opiekuna jednocześnie.
-Co się stało?-zapytałam go,ale sam wiedziałem co się dzieję,a on nie.Liam powoli umiera na naszych oczach,a my nic nie możemy zrobić.
Pokiwałem głową chcąc odgonić te złe myśli.Liam przeżyje!Nie wiem co zrobię ale mi się uda.Nawet jakbym miał oddać swoje życie za swojego przyjaciela,oddałbym go.Nawet jakbym miał szukać jego duszy w piekle,szukałbym.Ale wiem,że Liam tam na pewno nie trafi bo jest miłym człowiekiem i opiekuńczym.Bóg naprawdę musiałby się pomylić i go tam zesłać!
-Liam'owi odbija-odpowiedział i rozpłakał się na dobre.Westchnąłem i przytuliłem go mocno wychodząc z nim z salonu.Poszliśmy do kuchni i usiedliśmy na krzesłach.
-Jest źle-powiedział Lou
-Nie poznaje go-dopowiedział Harry przytulając Louis'a.
-Wydaje mi się,że coś musiało się stać podczas walki-powiedział Niall i pokręcił głową a ja skinąłem głową.
-Możliwe-Przytaknęła Katie i spojrzała po wszystkich.
-Musicie się pogodzić ze smutną wiadomością,którą wam przekażę-Powiedziałem cicho ze spuszczoną głową-Niall,twój opiekun umiera-powiedziałem i rozpłakałem się na dobre.Wszyscy spoglądali na mnie w szoku.
-Co?-powiedział Lou i pokręcił głową
-Chyba się przesłyszałem-dopowiedział Harry i schował swoją głowę w obojczyk Lou.Lou go przyciągnął do siebie i objął ramionami.
-To nie możliwe!-krzyknął Niall i poleciał na górę schodami.Westchnąłem i pokręciłem głową.
~To będzie trudna rozmowa i długa choroba Liam'a~Pomyślałem smutno.
-Zayn,skąd wziąłeś ten absurdalny pomysł?-zapytała Katie podnosząc lekko głos.
-Spóźniałem się z 40 minut na twoje urodziny-zacząłem a Katie spojrzała na mnie z byka-Ale dotarłem!Gdy wchodziłem do bramy usłyszałem tłuczona szybę i jakiegoś faceta w krzakach.Dzięki Harry,że przekonałeś Louis'a o ten jeden krzew po prawej-powiedziałem a Harry spojrzał z uśmiechem na Lou.
-Mówiłem,że na coś się przyda!-zaczął się cieszyć
-Spadaj!-jęknął Lou.
-Dobra Zayn,mów dalej-zażądała Katie olewając kłótnię pomiędzy Harry'm a Louis'em.
-No więc,podszedłem do tego krzaka i się schowałem przy tamtym facecie co był o jeden krzak dalej.
Po chwili usłyszałem wycie wilka i jak ktoś spada z balkonu.Miałem już krzyczeć gdy zauważyłem,że ten nie spada tylko zlatuje na dół powoli i wychodzi sobie po prostu z naszej bramki.Po chwili ten co siedział w krzakach,również wyszedł.Zaczęli rozmawiać co zrobili-jak teraz wiem Liam'owi,Wbili mu jakąś truciznę i wprowadzili do żył.Powiedzieli jaki to stadium i jak on przebiega.
-A ile ich jest?-usłyszałem za sobą głos.Obróciłem się i zobaczyłem Niall'a z zaczerwienionymi oczami i zasmarkanym nosem.-Ile się będzie męczył?
-Są cztery stadium'y,nie możemy do puścić do ostatniego-powiedziałem i pokręciłem głową.
-Jakiego?-zapytał Niall.
-Do śmierci twojego opiekuna-Odpowiedziałem i skierowałem się do góry schodami.W połowie schodów zatrzymałem się.-A Harry i Lou jak będziecie włączać zraszacze lub będziecie podlewać te krzaki to się nie wystraszcie...
Dopowiedziałem i ruszyłem do góry.Wszedłem do pokoju w którym była walka i zacząłem ją sprzątać,żeby zająć czymś swój umysł.Po chwili usłyszałem krzyk i moje imię.
-Znaleźli-skwitowałem ze śmiechem sprzątając większe kawałki szkła z ziemi. Zażyczyłem sobie miotły i łopatki i zacząłem zamiatać mniejsze kawałki szkła.Poszedłem do łazienki i do kosza wrzuciłem szkło,a wziąłem zieloną miskę i wlałem tam ciepłą wodę oraz płyn do podług.Wziąłem jakąś ściereczkę,która leżała na kaloryferze i wraz z miską wyszedłem z łazienki podążając do pokoju.Powoli położyłem na ziemię miskę i wrzuciłem ścierkę do wody,żeby się zamoczyła.Po chwili ją wyciągnąłem i zacząłem ścierać resztki krwi i zaschniętą krew z ziemi.Moczyłem i ścierałem i ponownie moczyłem gdy usłyszałem za sobą głos Harry'ego.
-Czemu tutaj sprzątasz?-zapytał i usiadł koło mnie na ziemi z inną ścierką.Zaczął mi pomagać ścierać zaschniętą krew.-To jest straszne i jednocześnie smutne gdy ścierasz krew swojego najlepszego przyjaciela z ziemi wraz z krwią włamywacza.
-Ciesz się,że Liam żyje a nie jest martwy.-Powiedziałem smutno i poczułem jakby ktoś mi łamał serce na kawałeczki.
-Wiesz,mówię to dla jego dobra ale wolałbym,żeby nie żył niż się męczył przez trzy stadium'y.
-Czemu przez trzy?-zapytałem i przerwałem pracę spoglądając na niego-jest cztery.
-Taaa wiem,ale śmierć chyba nie da rady się zaliczyć do cierpienia jego tylko naszego.Współczuje Liam'owi a przede wszystkim Niall'owi.
-To mógłby być każdy-powiedziałem dalej ścierając.-Ci włamywacze mówili,że tu nie chodziło o Liam'a tutaj chodziło o byle kogo.Chodziło im,żeby kogoś mocno zranić i twierdzę,że to chyba jest Niall...
-Albo ja-powiedział Harry a ja spojrzałem na niego zdziwiony.
-Czemu ty?-zapytałem i podniosłem się z podłogi podnosząc miskę z ziemi.Wrzuciłem moją i Harry'ego ścierkę całą z krwi do miski i wszedłem do łazienki wylewając wodę do toalety.Wróciłem do pokoju i poczułem jak mnie piecze ręka.Spojrzałem na nią i zobaczyłem szkła powbijane oraz krew.
-Macie pincetę?-zapytałem krzycząc i biegnąć do łazienki gdy krew zaczęła mi kapać z ręki na podłogę.Wystawiłem rękę nad umywalką i czekałem na Harry'ego.Po chwili do łazienki weszła Katie chcąc zgasić światło.
-Zayn?-zapytała zdziwiona podchodząc do mnie.Spojrzała na moją rękę i zakryła ręką usta.
-To był tylko wypadek-powiedziałem i zasyczałem gdy poczułem wodę na niej.-Co robisz!?
-Próbuje ci obmyć ranę!
-Pierwsze to muszę wyjąć kawałki szkła!
-To wyciągaj!-Powiedziała i spojrzała na mnie a ja westchnąłem przewracając oczami.
-Nie mam pincety!-uświadomiłem ją a ta się klepnęła otwartą dłonią w czoło.
~Poproszę pincetę~Poprosiłem i po chwili trzymałem w zdrowej ręce pincetę.
-Jak?-zapytała w szoku a ja spojrzałem na nią.
-Poprosiłem i się pojawiło-zaśmiałem się nerwowo.
-Zayn ty coś ukrywasz!-zawołała a ja zacząłem wyciągać pomału kawałki z ręki.Próbowałem drugi kawałek wyciągnąć,ale ręka zaczęła mi się trząść.
-Daj pomogę ci!-powiedziała i wyjęła mi pincetę z ręki.Oparłem się biodrem o umywalkę i spoglądałem gdy wyciągała mi odłamki szkła.Gdy już upewniła się,że wszystkie kawałki są wyciągnięte podłożyła moją dłoń pod zimną wodę,przez co syknąłem.-Przepraszam.
Pokiwałem głową a Katie wyszła z łazienki.Trzymałem dłoń pod lecącą wodą i próbowałem trochę zmyć krew gdy do łazienki wróciła Katie z bandażem i wodą utlenioną.Gdy oczyściłem rękę z krwi,Katie zaczęła mi ją opatrywać.Nalała trochę wody utlenionej na wacik i przyłożyła mi do reki.Zagryzłem wargi,żeby nie jęknąć.Katie trzymając spojrzała na mnie.
-I co teraz zrobimy z Liam'em?-zapytała smutna a ja przyciągnąłem ją do siebie.
-Nie wiem Katie,nie wiem-odpowiedziałem zgodnie z prawdą-Ale wiem,że jakbym miał poświęcić swoje życie poświęciłbym.
-Jakie są następne objawy?
-Strach przed jakimkolwiek dotykiem i roztrzęsienie-odpowiedziałem i pociągnąłem nosem.Katie ściągnęła mi wacik z rany i obandażowała mi rękę.Podziękowałem jej i wyszliśmy razem do kuchni.W kuchni wszyscy siedzieli prócz Niall'a.
-Gdzie Niall?-zapytałem ale doskonale znam odpowiedź.
-A jak myślisz?-powiedział Lou
-Liam-powiedziałem jedno słowo i zauważyłem,że Lou pokiwał głową na potwierdzenie.
Wyszedłem z kuchni i podążyłem do salonu. Liam dalej spał a Niall koło niego na podłodze.Podszedłem do Niall'a i zacząłem go budzić.
-Liam?-zapytał spokojnym głosem i spojrzał na mnie zaspanymi oczami.
-Nie Niall,to ja Zayn-odpowiedziałem cicho i podniosłem go do siadu-połóż się do łóżka na górze.
-Ale Liam?...-zaczął ale mu przerwałem
-Zostanę z nim i jak się coś stanie to cię od razu obudzę,dobrze?-zapytałem a on kiwnął głową stając.Zachwiał się a ja go złapałem.Posadziłem go na chwilę na kanapie koło Liam'a i poszedłem do kuchni.Chciałem zawołać Lou albo Hazze ale w kuchni była tylko Katie.
-Gdzie Larry?-zapytałem a Katie zaśmiała się.
-Poszli do swojego pokoju.
-Mam prośbę-zacząłem a ona spojrzała na mnie zainteresowana-pomogłabyś Niall'owi dojść do pokoju?Bo się chwieje,a Liam'a nie zostawi sam,więc będę z nim siedzieć.
-Spoko-powiedziała i wstała z krzesła ruszając ze mną do salonu.Niall spoglądał smutnym wzrokiem na Liam'a,przecierając czasem policzki.Katie do niego podeszła i położyła na jego ramionach dłonie.Nachyliła się i powiedziała coś na ucho Niall'owi,który pokiwał głową i wstał.Spojrzał na Liam'a ostatni raz i ruszył z Katie do pokoju.Gdy stanął koło mnie,spojrzał na mnie i wyszeptał.
-Opiekuj się nim
-Dobrze a ty odpoczywaj. Liam później będzie Ciebie potrzebował bardziej niż teraz-odpowiedziałem i poczochrałem mu fryzurę na co jęknął,a ja się zaśmiałem.Katie z nim wyszła a ja usiadłam koło Liam'a.
-Oj Liam co my zrobimy bez Ciebie?-westchnąłem i nie spodziewałem się odpowiedzi.
-Przeżyjecie-usłyszałem i spojrzałem na Liam'a,który spoglądał na mnie w szoku.-Przepraszam za wszystko-mówił dalej w szoku a jednocześnie się uśmiechał.-O bożę ja mogę mówić co chcę!Przeproś ode mnie wszystkich,nie chciałem na Niall'a,Katie,Louis'a i Harry'ego wrzeszczeć,to nie byłem ja!
-Spokojnie Liam,wiem-odpowiedziałem uspakajając.
-Skąd wiesz?-zapytał zdziwiony-A w ogóle czemu ja z Tobą gadam?Przecież z Niall'em,Katie i Larry'm nie mogłem!
-Od początku-zacząłem a on spojrzał na mnie zdziwiony-wstrzyknięto ci jakiś lek,który po woli Cię..za..za..-Nie mogłem tego wymówić a w moich oczach pojawiły się łzy.
-Zabija mnie?-powiedział spokojnie a ja kiwnąłem lekko głową.-O boże?...
-Spokojnie,nie wiemy co zrobić,bo lekarstwa nie ma na to,ale ja Ci obiecuję,że nawet jakbym miał oddać swoje życie,żeby stworzyć lek,oddałbym-powiedziałem szczerze patrząc w oczy Liam'owi w których pokazały się łzy.
-Dziękuję-powiedział a na jego policzkach pojawiły się łzy,które starł.-Jaki jest dalszy rozwój choroby?Bo nie sądzę,żeby się skończyło na tym co jest teraz.
-Owszem-odpowiedziałem i westchnąłem-przygotuj się na....strach przed jakimkolwiek dotykiem i roztrzęsienie,to jest następne-powiedziałem a Liam kiwnął głową.-Później jest drgawki i wysoka gorączka,która będzie rosnąć i rosnąć i rosnąć aż osłabi twój organizm i umrzesz-powiedziałem drżącym głosem.
-Mogło być gorzej-zaśmiał się a ja spojrzałem na niego zdziwiony.
-Jesteś głodny lub pić ci się chce?-zapytałem zmieniając temat na trochę lepszy.
-Tak i tak-zaśmiał się a ja pokręciłem głową z uśmiechem.
-Dobra,zaraz wracam-powiedziałem i wyszedłem do kuchni w której siedziała...
-Znów tutaj siedzisz?-zapytałem Katie i podniosłem brew.
-A co mam robić innego?-zapytała i westchnęła podpierając brodę na ręce.-Niall śpi,Liam jest nieprzytomny,Larry w pokoju,a ty u Liam'a.
-Dokładniej powinno być,że Liam gada-zaśmiałem się a Katie spojrzała na mnie w szoku-i jest głodny.
-Liam z tobą normalnie gada?-zapytała a ja kiwnąłem głową na potwierdzenie podchodząc do lodówki.Wyciągnąłem z lodówki szynkę,ser oraz masło i zagotowałem wodę.Zrobiłem z dwadzieścia kromek i trzy herbaty.Pociągnąłem Katie do salonu gdzie był Liam,który się do niej uśmiechnął.
Katie niosła kanapki i jedną herbatę a ja dwie herbaty ponieważ mam tylko jedną czynną rękę.
Położyliśmy wszystko na stoliku który Katie przysunęła i zaczęliśmy rozmowę z Liam'em od czasu do czasu jedząc kanapki i popijając herbatę.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

321....wyrobiłam się :D
Zdążyłam napisać jeszcze przed 16 :)
Do następnego postu,pa pa :*
Następny rozdział możliwe,że uda mi się napisać w wigilie gdy już będziemy mieć wszystko przygotowane ^^




poniedziałek, 14 grudnia 2015

Rozdział 23

~Oczami Katie~

Rozglądnęłam się ostatni raz po gościach;zauważając,że Liam idzie na górę za Louis'em-wybiegłam na podwórko za Harry'm.Harry szedł szybko przez co nie mogłam go dogonić.Wołałam go ale się nie zatrzymywał,nawet nic nie odpowiedział.Wiedziałam gdzie on biegnie bo zaczynałam rozpoznawać okolicę koło parku.I jak myślałam znalazłam w parku,a Harry zatrzymał się koło jednej ławki i usiadł na niej.Pochylił się do przodu i przykrył twarz dłońmi. Westchnęłam i po woli zaczęłam się kierować w jego stronę.Gdy znalazłam się koło niego usiadłam na ławce przy nim i spojrzałam na niego.
-Harry-powiedziałam przyciszonym głosem i położyłam dłoń na jego ramieniu.Harry zadrżał i nie pewnie spojrzał na mnie.Pierwsze co rzuciło mi się w oczy były jego zapłakane oczy i zasmarkany nos.Chciałam poszukać chusteczek w kurtce,gdy skapnęłam się,że wybiegłam na pole w samych spodniach i bluzce w krótkim rękawku oraz butach,których nawet nie zdążyłam ściągnąć po wejściu z Liam'em i Niall'em do domu.Westchnęłam.-No fajnie...
-Masz-powiedział Harry i rozpiął swoją bluzę zostając w samej bluzce z krótkim rękawkiem,a swoją bluzę narzucił na mnie.
-Ale teraz tobie będzie zimno-powiedziałam i przytuliłam się do niego.-Chodź tutaj może trochę Ci będzie cieplej.Co się stało pomiędzy Tobą a Louis'em?
-Pokłóciłem się z nim-odpowiedział i w jego oczach pojawiły się nowe łzy.
-Zauważyła już-odpowiedziałam i przewróciłam oczami-A dokładniej?
-Powiedziałem mu,że wiem o jego groźbach-odpowiedziałem i wzruszył ramionami,a mi wyszły gały.
-To ty wiesz,że Lou dostaje groźby?-powiedziałam w szoku spoglądając na niego szerokimi oczami.
-Nooo....powiedziałaś mi o tym?-zapytał nie pewnie i podniósł brwi do góry.
-Serio?Nie pamiętam!-zaczęłam się śmiać z samej siebie.-Skleroza-dopowiedziałam gdy Harry spoglądałam na mnie nie pewnie.
-Wracamy?-zapytał gdy zaczęłam się trząść.
~Nie wiem gdzieś jesteś Katie ale wracaj do domu Harry'ego i Louis'a i to już!~Usłyszałam głos Niall'a w głowie
-Chyba musimy bo mnie Niall woła-odpowiedziałam i pośpiesznie wstałam z ławki.Harry stanął zaraz za mną i ruszyliśmy szybkim krokiem do domu Harry'ego i Lou.Gdy mieliśmy wchodzić w bramę.
~Gdzie jesteś?~usłyszałam ponownie głos Niall'a w głowie,a później pierwsze co zobaczyłam to rozbitą szybę w balkonie.Zbladłam i spojrzała na Harry'ego,który miał tą samą minę co ja.
Weszłam pośpiesznie do domu.Impreza się pewnie skończyła po tym wydarzeniu z szybą na balkonie ponieważ nie ma już nikogo.Drugie co mi się w oczy rzuciło to Niall i leżący Liam na sofie.
Podeszłam do nich nie pewnie.
-Niall!Co się tutaj stało?-zapytałam w szoku i położyłam dłoń na jego ramieniu.
-Lou został zaatakowany przez kogoś,kto się włamał do jego pokoju jak się pokłócił z Harry'm.Liam go odbił i został pobity do nieprzytomności.Zrzuciłem-pod postacią wilka,przestępce ale nie zdołałem go złapać,uciekł mi.-powiedział a ja podeszłam do niego i przytuliłam.
-Boże,gdzie Lou?-zapytał spanikowany Harry-Nic mu nie jest!?
-Jest w kuchni-odpowiedział Niall spoglądając na niego.Usłyszałam kroki i odwróciłam się ale Harry'ego już nie było.
-Co z nim?-zapytałam kiwając podbródkiem w stronę leżącego i nieprzytomnego Liam'a.
-Z tego co widzę to ma,chyba z dwa żebra złamane i połamany nos.-odpowiedział i skrzywił się.
-Od momentu pobicia się na chwile obudził?-zapytałam a Niall tylko pokiwał głową.
-Niestety nie.
-Dzwoniliście na policję i po karetkę?-zapytałam spoglądając na Niall'a.
-Nie,bo nie jestem pewny czy zaatakowali Louis'a ludzie którzy wysyłali mu i Harry'emu pogróżki,czy ludzie którzy chcieli mnie zranić pod przykrywką Louis'a-odpowiedział,a jak powtórzyłam sobie to ponownie w myślach to zabrzmiało strasznie.Dopiero po chwili doszły do mnie słowa Niall'a "czy ludzie,którzy chcieli mnie zranić...".
-Chwila...-zaczęłam a Niall spojrzał na mnie i zakrył usta dłonią,jakby skapnął się,że powiedział coś co nie powinien.-Na Ciebie też polują?! I nic mi nie powiedziałeś!
-Przepraszam nie chciałem Ciebie to wplątać,wystarczy,że jesteś wplątana w sprawę Larry'ego-odpowiedział przyciszonym głosem,a później się zachwiał i upadł nieprzytomny.
-Niall!-zawołałam i uklęknęłam koło niego.Na brzuchu zaczęła się pokazywać powoli czerwona plama.Z drżącymi rękoma podwinęłam koszulkę i zobaczyłam wszędzie szkła powbijane i krew.-No nie następny!


                                      ***
~Oczami Louis'a~

Pobiegłem do pokoju gdzie znajdował się Niall,który wstał gwałtownie gdy szybko otworzyłem drzwi,które prawie wypadły z nawiasów.
-Niall!....Liam....walka....pokój...mój i...Harry'ego...-wydyszałem i usiadłem na miejscu Niall'a,który po moich słowach wstał na równe nogi i wybiegł za drzwi.Minęła może minuta gdy Niall pojawił się ponownie w pokoju i spojrzał na mnie.
-Lou nie wychodź z tego pokoju,nie ważne co będzie się działo,zrozumiałeś?-zapytał poważnie,a ja przytaknąłem na jego słowa i położyłem się na łóżku,a Niall wybiegł z pokoju.Słyszałem różne dźwięki od rozbijania szkła po krzyki do wycia wilka.Pewnie,Niall zmienił się w wilka,żeby jakby mu się coś stało to nic poważnego.Wilkom rany się szybciej goją niż wilkowi pod postacią człowieka.Nagle usłyszałem bieg po schodach i wszystko ucichło jak makiem zasiał.Po kilku minutach usłyszałem jak ktoś wchodzi do pokoju.Niepewnie podniosłem głowę ale jak zobaczyłem w drzwiach Niall'a ulżyło mi,na moment.Po kilku sekundach zauważyłem,że ma zakrwawioną bluzkę.
-Boże Niall!Co Ci się stało?!-zawołałem i podbiegłem do niego.
-Wpadłem tylko pod postacią wilka na szkło,ale zaraz się zagoi-powiedział a ja pokiwałem głową.
-Niall...tak szybko ci się nie zagoi bo jesteś pod postacią człowieka a nie wilka.
-Mi nic nie jest....gorzej z Liam'em-odpowiedział i spojrzał za siebie.Spojrzałem gdzie on spogląda i zobaczyłem Liam'a całego w krwi.
-Boże co mu jest!-krzyknąłem i pobiegłem do niego.Uklęknąłem koło niego i spojrzałem na Niall'a.-Niall idź do gości i powiedź,że impreza odwołana i,że przepraszamy,ale stał się mały problem.
Niall pokiwał głową i wyszedł na dół.Po kilku minutach wrócił a z nim Ed. Ed zakrył usta i podbiegł do Liam'a. Uklęknął koło niego i wypowiedział coś cicho,ale nie usłyszałem.Po chwili wstał na równe nogi i spojrzał na Niall'a.
-Będzie żył-powiedział i spojrzał na Niall'a-tylko nie dam rady zrobić,żeby zrosły mu się żebra,a nos sam się zrośnie.
Niall pokiwał głową i uśmiechnął się.
-Dziękuję
Ed pokiwał głową i już miał wyjść gdy wrócił jeszcze do Liam'a i klęknął koło niego i ponownie coś powiedział.Wstał i żegnając się wyszedł z domu.
Mrugałem oszołomiony oczami i nie dowierzałem oczom.Co się tutaj dokładnie stało?
-Czy Ed jest?...-zacząłem a Niall dopowiedział.
-Czarodziejem,jak Liam?Owszem-odpowiedział a ja poczułem się jakby wszyscy o tym wiedzieli tylko nie ja.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-zapytałem wkurzony.
-Tylko ja,Liam i ty wiesz o Edzie.-odpowiedział i wzruszył ramionami.
-Co on zrobił Liam'owi?-zacząłem się wypytywać
-Pewnie założył ochronę i,żeby mu się rany szybciej goiły.-odpowiedział i trochę stękając wyszedł z Liam'em na rękach.
-Na pewno nic Ci nie jest?-zapytałem ponownie widząc jego grymas na twarzy.
-Nic mi nie jest tylko brzuch mnie boli,ale to wszystko.-odpowiedział i położył Liam'a na sofie w salonie gdzie nie dawno była impreza.Zaburczało mi w brzuchu więc wyszedłem do kuchni coś zjeść. Wszedłem do kuchni i podążyłem do lodówki i wyciągnąłem składniki na naleśniki.Zacząłem je powoli robić.Gdy zacząłem je smażyć poczułem ręce na moich biodrach.Wystraszony podskoczyłem i krzyknąłem zamachując się łyżką,którą miałem pod rękę.Uderzyłem przeciwnika w czoło.
-Ał!-usłyszałem znajomy głos i w szoku odwróciłem się.Uderzyłem...-Harry!Przepraszam!-zawołałem i przykryłem dłońmi usta.
-Serio Lou,łyżka?-zawołał i podniósł się na równe nogi.Przez moje uderzenie trochę się zachwiał i upadł na tyłek.Trzymał rękę w miejscu uderzenia.Odciągnąłem jego ręce i spojrzałem na małego guza.
-Będziesz żył-odpowiedziałem i przytuliłem się-przepraszam za wszystko!
-To ja powinienem przeprosić za wszystkie moje tajemnice-powiedziałem i dodałem cicho-i o których jeszcze nie wiesz...
-Boli?-Zapytałem i spojrzałem w jego oczy,a on pokiwał na potwierdzenie-przepraszam!
-No już...wszystko jest dobrze,przechodzi-odpowiedział i uśmiechnął się a zaraz zmarszczył nos-Co tutaj tak śmierdzi?
Otworzyłem w szoku oczy i pośpiesznie odwróciłem się do kuchenki.Harry poleciał do okna aby go otworzyć,żeby chociaż trochę dymu wyleciało z kuchni.Ja ściągnąłem w tym momencie z palnika patelnie na której znajdował się spalony naleśnik.
-Co tutaj tak śmierdzi?-zapytała Katie wchodząc do kuchni.
-Lou spalił naleśnika-odparł Harry a ja spojrzałem na niego morderczym wzrokiem..
-Zagadałeś mnie ,to przez Ciebie naleśnik się spalił!-zawołałem ze chichotem,a Harry przewrócił oczami.
-drobiazg-odparł a ja pokiwałem głową z uśmiechem.
-Dobra nie ważne kto to zrobił,ale zróbcie coś z tym dymem!-zawołała Katie kaszląc.
-Się robi-odpowiedzieliśmy równo z Harry'm.
Harry pootwierał wszystkie okna jakie się dało na parterze.Stojąc w salonie spojrzał na nas a później na Liam'a.
-Boże co mu jest?-zawołał głośno przez co usłyszałem go aż w kuchni;robiąc nowe naleśniki,próbując je nie sfajczyć ponownie.
-Dwa żebra złamane i nos złamany-odpowiedział mi Niall,który na mnie spojrzał.- a co tam u Ciebie?
-Dokładnie co tam u Ciebie i Louis'a?-dopowiedziała Katie.
-Pogodziliśmy się i prawie spaliliśmy kuchnię,przepraszamy-skruszył się,a ja westchnąłem podchodząc do niego i objąłem go jednym ramieniem.
-Wyjdzie z tego?-zapytałem pokazując na Liam'a.
-Z nosem na pewno tak,ale z żebrami....-odpowiedział Niall i wziął drżący oddech a w jego oczach pojawiły się łzy.Gdy Katie to zobaczyła obróciła jego twarz w swoją stron i spojrzała mu w oczy.
-Liam wyjdzie z tego,Nialler-odpowiedziałam i przytuliłam go.Nagle Liam zaczął kaszleć i otworzył oczy.
-Mówiłam-stwierdziłam i spojrzałam na wszystkich po kolei,zatrzymując się dłużej na Liam'ie i Niall'u.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,za taką długą nie obecność na bloggerze ale nie miałam czasu w weekendy i dopiero teraz udało mi się siąść na tyłku i napisać ponieważ jestem chora i siedzę w domu,pozdrawiam :)
Rozdział nie sprawdzany,przepraszam!

sobota, 5 grudnia 2015

Rozdział 22

~Oczami Lori~

I ponownie siedzę sama w domu.Katie znowu wywiała z Niall'em. Jakbym wiedziała,że tak będzie to bym w ogóle z nią nie wyjeżdżała,ale są też plusy.Poznałam One Direction i 5 Second Of Summer w tym Ashton'a w którym się zakochałam i wzajemnością.Poszłam do kuchni i nalałam sobie soku pomarańczowego z lodówki.Piłam go duszkiem gdy do drzwi ktoś zapukał.Odłożyłam szklankę na półkę i podeszłam do drzwi.Otworzyłam i zobaczyłam uśmiechniętego Ashton'a.
-Hej słońce-przywitał się i złożył mi całusa w policzek.
-Hej misiek-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się promiennie do niego.
-Pomyślałem z chłopakami,że były już urodziny Katie i może zrobilibyśmy jej niespodziankę urodzinową?-zamarłam w miejscu
-Który dzisiaj jest?
-28 lipiec-odpowiedział Ashton i pocałował mnie w usta.-nie mów mi,że zapomniałaś o urodzinach swojej najlepszej przyjaciółki.
-Nieeee?czemuuu...-zaczęłam przeciągać i rozglądać się dookoła.
-Wiesz jakbym tutaj nie przyszedł to byś nawet nie wiedziała,że jest już 28 lipiec.-pokiwał głową na boki spoglądając na mnie z pod byka.
-Tak mi to przeleciało i na dodatek Katie chyba też zapomniała,ponieważ nie wydawała się smutna faktem,że nikt nie złożył jej życzeń.Zabiegana przez cały czas z Niall'em,nie wiem gdzie...
-Myślisz,że Katie kocha Niall'a?-spytał a ja pokiwałam głową na potwierdzenie.
-I to bardzo...
-Stwierdziliśmy,że jak jest to osiemnastka Katie to potrzeba alkoholu...jedzenia i picia też,oczywiście-dodał po chwili.
- Kto się czym zajmuje?-zadałam pytanie a Ashton'a złapała czkawka,która nie ustępowała-moment przyniosę ci coś do picia.
Wstałam i skierowałam się do kuchni.Wyciągnęłam sok z lodówki i szklankę z półki.Nalałam soku i odłożyłam na miejsce.Chwyciłam szklankę i podążyłam z nią do salonu.Usiadłam koło miśka i podałam mu szklankę.Podziękowałam kiwnięciem głowy.Wypił i odłożył szklankę na stolik.
-Ustaliśmy,że ja z Calum'em pójdziemy po alkohol a Michael i Luke po jedzenie i picie.
-A co ze mną,Harry'm,Louis'em,Liam'em,Zayn'em i Niall'em?
-Zayn,Harry i Lou mogą się zając dekoracją.Ty możesz zadzwonić i pozapraszać wszystkie osoby,które znasz i dadzą rady dojechać na imprezę. Niall zostanie z Katie i nie zostanie poinformowany o niczym,a Liam będzie ich powstrzymać od przyjazdu do domu.
-Spoko,fajne rozmieszczenie poszczególnych prac-powiedziałam i poczochrałam mu fryz na co się skrzywił.
-Ej!wynocha od mojej fryzury!-krzyknął i zaczął ją poprawiać,a ja zaczęłam się śmiać i pomagać mu "poprawić" trochę fryz. Rzeczywistością jest,że teraz jego włosy wyglądają jeszcze gorzej niż na początku.Kosmyki porozrzucane w wszystkie strony tworząc tak zwany "nieład artystyczny".
-Eh...dobra,nie ważne!-westchnął i czepną mi w rękę gdy chciałam jeszcze poprawić mu fryz.
-Ej!-krzyknęłam i spojrzałam na niego obrażona,ale nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.
-Dobra ja się zbieram i idę z Calum'em po ten alkohol-powiedział i podniósł swój tyłek z sofy.
-Na którą jest impreza?
-Na 18-odpowiedział i skierował się do przedpokoju by założyć buty i kurtkę.Już miał wychodzić gdy go zawołałam.
-Ashton,ale ja nie mam do nikogo numeru z chłopaków tylko ma Katie.
-napiszę ci wszystkie numery w Sms'ie.
-Spoko-odpowiedziałam i pocałowałam go w usta na pożegnanie.-To pa.
-pa-odpowiedział i po chwili go już nie było.Skierowałam się do pokoju i wyciągnęłam brudnopis w którym będę zapisywać osoby,które zaproszę.Wyrwałam kartkę i wzięłam długopis.Zeszłam na dół i usiadłam na sofie w salonie.Telefon mi za wibrowałam w kieszeni.Wyciągnęłam go i odblokowałam.Ashton napisał SMS'a.

Od Ashton'a
Do Lori

Harry- *** *** ***
Louis- *** *** ***
Liam- *** *** ***
Zayn- *** *** ***
Podam Ci też Niall'a ale nie musisz do niego dzwonić :*
Niall- *** *** ***

Wybrałam numer do Harry'ego.
-Halo?-usłyszałam w słuchawce i odchrząknął-kto mówi?
-Przepraszam,zamyśliłam się-odpowiedziałam pośpiesznie-Harry z tej strony Lori.Pamiętasz mnie?
-Tak,tak pamiętam cię
-Mój chłopak wraz z przyjaciółmi wymyślili,że zrobimy spóźnioną imprezę urodzinową Katie.
Nastała cisza pomiędzy nami.
-Kiedy były?-zapytał zdziwiony.
-Czyli nie tylko ja zapomniałam o jej urodzinach?-zapytałam i przewróciłam oczami.
-Jak mogłaś zapomnieć o urodzinach swojej najlepszej przyjaciółki!
-Jak ty!mogłeś zapomnieć o urodzinach własnej siostry!
-Ty z nią byłaś na codzień a ja nie!Nawet nie pamiętam kiedy ma urodziny bo dopiero miesiąc temu się z nią spotkałem po tylu latach!
-Dobra nie denerwujmy się.Ty z Lou i Zayn'em możecie przygotować salę albo dom,nie wiem gdzie robimy imprezę!
-Dobra zrobimy u nas w domu.
-Spoko to zadzwoń jeszcze do Zayn'a bo ja jeszcze do Liam'a muszę zadzwonić i innych osób.
-Dobra to pa.
-Pa-odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Wybrałam numer Liam'a tym razem.
-Halo?-usłyszałam
-Liam tu Lori.Robimy spóźnioną imprezę dla Katie i mógłbyś ją i Niall'a przypilnował,żeby nie wrócili do domu przed 18?.
-Przecież ja zawsze się nimi opiekuję,ale spoko przypilnuję ich.-odpowiedział i rozłączył się,a ja siedziałam i nie rozumiałam jak to się nimi zawsze opiekuję,ale dobra!Nie ważne!Westchnęłam i zaczęłam zapisywać osoby,które chce zaprosić.

~Oczami Liam'a.~

No kurczę!Prawie się wygadałem,mam nadzieję,że nie będzie mnie później wypytywać o co mi chodziło.
Wziąłem głęboki oddech i teleportowałem się do Katie i Niall'a z powrotem.Co zastałem?Dwie osoby śpiące i nie wypuszczające się z objęć.Jeden czuje się bezpiecznie w drugich ramionach,a drugi w pierwszych.Przetarłem oczy dłońmi i ziewnąłem.Ale mi się zachciało spać!Zamknąłem tylko na chwile oczy i była ciemność.Może po dwóch godzinach obudziłem się w....lesie!?Jak to?!Już nie śnie,na pewno.
-Oj Liam,Liam,Liam-usłyszałem za sobą i odwróciłem się w tam tą stronę.
-Alvan!-zawołałem wściekły i próbowałem się poruszyć ale to na nic.Związał mnie!-rozwiąż mnie dupku!
-Odpowiedź brzmi:NIE-odpowiedział a ja się zacząłem wyrywać ale sznur wrzynał mi się i kaleczył moje nadgarstki.-Zostaw w spokoju Niall'a!
-Przecież nie chcę mu nic zrobić,tylko chce,żeby popamiętał mnie za to co mi zrobił.Niech poczuję się tak samo jak ja się czuję do dzisiaj!-krzyknął i zaczął zmierzać do wyjścia z lasu.Próbowałem się teleportować ale każda próba szła na marne i tylko się bardziej męczyłem,na dodatek zaczęło mi być przeraźliwie zimno.Zacząłem próbować zawołać Niall'a w myślach.Przecież jesteśmy złączeni to on powinien mnie usłyszeć!Wstałem na chwiejnych nogach i ruszyłem w stronę wyjścia,gdzie nie dawno poszedł Alvan. Może po 15 minutach wyszedłem z lasu i szybkim krokiem podążyłem do domku przy klifie.Wleciałem do domu w szybkim tempie i co zastałem?Aż trudno uwierzyć ale ten sam widok co zostałem porwany przez Alvan'a. Czyli albo ja przyszedłem szybciej niż on,albo mówił prawdę i nie chce zrobić krzywdy Niall'u.Westchnąłem sfrustrowany nie wiedząc w co wierzyć.Poczułem wibrację w kieszeni spodni.Wyciągnąłem telefon i spojrzałem na wyświetlacz.Lori.
-Halo?-zapytałem cicho i przetarłem dłonią twarz.
-Hej,gdzie jesteście?Jest już po 18!
-Śpią oby dwoje-odpowiedziałem i Niall się poruszył a po chwili podniósł się do siadu.-A może już nie?
-Dobra to się pośpiesz,czekamy w domu u Harry'ego i Louis'a.
-Co tutaj robisz?-zapytał Niall i przetarł oczy ręką.
-Stoję-Odpowiedziałem i wzruszyłem ramiona.
-Od kiedy?
-Przed chwilą przyszedłem po Was,bo robią imprezę spóźnioną dla Katie-szepnąłem i kiwnąłem głową na Katie.
-Dobra,wezmę ją na ręce i wrócimy samochodem.-powiedział Niall i wziął ją na ręce.Podszedłem do niego.
-Co z twoimi plecami?-zapytałem i wziąłem Katie na chwilę od niego,żeby mógł ubrać się.Wziął ją ode mnie i chciał już wychodzić gdy go zatrzymałem.
-Czekaj!-zawołałem i podążyłem po koc.Narzuciłem na Katie koc i wziąłem jej rzeczy. Niall podążył do samochodu i posadził ją,a ja zamknąłem drzwi domu na klucz.Podążyłem do samochodu i usiadłem za kierownicą,ponieważ Niall usiadł z tyłu z Katie.
-Poprowadzisz?-zapytał Niall a ja przytaknąłem głową.Odpaliłem silnik i wyjechałem samochodem na drogę.Po godzinie byliśmy w domu u Harry'ego i Louis'a,ponieważ były straszne korki na drogach.Z jednego korku wjechaliśmy w drugi.Katie się obudziła a Niall właśnie nie dawno zasnął.Katie przetarła oczy i spojrzała na mnie.
-Gdzie jesteśmy?-zapytała zdezorientowana i rozglądnęła się dookoła,aż zauważyła Niall'a koło siebie-Niall!
-Spokojnie przed chwilą zasnął,czuwał nad tobą przez cały powrót.-odpowiedziałem i obróciłem się w jej stronę.-Chodź!
Otworzyłem drzwi i czekałem aż drzwi otworzy Katie ale to się nie stało.Westchnąłem i obszedłem samochód dookoła.Otworzyłem drzwi i wyciągnąłem Niall'a przewieszając sobie go przez ramię.
-Wyłaź-powiedziałem do Katie,która przewróciła oczami,ale otworzyła drzwi i wyszła.-Chodź.
Podążyłem do drzwi a za mną wlekła się Katie.Otworzyłem drzwi jedną ręką ponieważ drugą trzymałem Niall'a.
-Wszystkiego Najlepszego Katie!-usłyszeliśmy po zamknięciu przeze mnie drzwi.Katie stała w szoku gdy ja przytulałem.
-Sto lat!Wiem spóźnione ale są-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się w jej stronę-A teraz idę położyć Niall'a do łóżka gościnnego.Odszedłem od niej i podążyłem do Louis'a,który stał koło Harry'ego.Chyba gadali o czymś zacięcie bo nawet nie zauważyli,że stoję koło nich.Stałem koło nich gdy Niall zaczął być udręką na moje ramię i uginały się pod mną moje nogi.
-Przepraszam,że przerywam wam waszą zaciętą rozmowę ale mogę położyć Niall'a w gościnnym!-przekrzyknąłem ich gdy zaczęli się sprzeczać o coś.
-Tak!-krzyknęli oby dwoje na raz na mnie.Westchnąłem i podążyłem na schody do góry.Skręciłem w lewo i znalazłem się przy trzech drzwiach. Wszedłem do drugich drzwi i znalazłem się w pokoju gościnnym.Położyłem Niall na łóżku i popatrzyłem na chwilę na niego i wyszedłem na korytarz przymykając drzwi.Zeszedłem na dół i zauważyłem,że Lou kręcąc głową odchodzi od Harry'ego i przechodzi koło mnie kierując się na górę.Nie rozumiejąc sprawy spojrzałem na Katie,która wybiegła za Harry'm na pole.Skierowałem się na górę gdy usłyszałem huk rozbijającego się szkła i spadającego na ziemię.Przyśpieszyłem kroków i zauważyłem całą czarną postać próbującego wyciągnąć siłą Louis'a przez okno.Louis się szarpał ale nie mógł nic powiedzieć bo był zakneblowany.Spojrzał na mnie załzawionymi oczami i po jego policzkach zaczęły spływać nowe łzy.Pokazałem mu palcem,żeby był cicho i koło ściany zacząłem się poruszać w szybkim tempie. Gdy byłem na wyciągnięcie ręki chwyciłem Louis'a za jedną rękę i stanąłem porywaczu na nogę,przez co puścił Louis'a i chwycił swoją nogę skacząc na jednej.Pociągnąłem Louis'a do ściany i spojrzałem na niego gdy ściągał knebel z ust.
-Idź do Niall'a i siedź z nim tam aż po Ciebie nie przyjdę,zrozumiałeś?-powiedziałem szybko po porywacz patrzył na mnie morderczym wzrokiem-A teraz biegnij!
Louis pokiwał głową i po chwili go już w pokoju nie było.
-Możesz zostawić moich przyjaciół w spokoju-zapytałem spoglądając na niego z podniesioną brwią do góry.
-Nigdy!-zawołał a ja pokręciłem głową.
-Zła odpowiedź-zawołałem  i użyłem swoich mocy,żeby go powalić z nóg.Gdy byłem już pewny,że jest nie przytomny podszedłem do niego i uklęknąłem koło niego.Spojrzałem na niego i chciałem już ściągnąć mu kaptur z głowy gdy podniósł rękę i wstał gwałtownie przez co się przewróciłem.Zaczął mnie bić po twarzy i po żebrach.Usłyszałem chrupnięcie i po woli zacząłem tracić orientacje.Jedyne co usłyszałem przed ciemnością to wycie wilka i zepchnięcie kogoś ze mnie.Straciłem przytomność.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,że dopiero teraz to dodaję ale w tamtym tygodniu nie miałam czasu,za co przepraszam ;/Rozdział nie sprawdzany dokładnie za co przepraszam :/ Do następnej notki ;)Pozdrawiam 

niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 21

Oczami Harry'ego.

Podszedł do siostry siadając koło niej na łóżku.Spojrzała na mnie nie dowierzając.
-Co tutaj robisz?Nie powinieneś leżeć w szpitalu?-zapytał i podniosła jedną brew,a później kaszlnęła.
-Wypisałem się na żądanie-odpowiedziałem i wzruszyłem ramionami.-ale teraz to nie ja jestem ważny,tylko ty!Jak się czujesz?
-Głowa mi pęka i zimno mi-odpowiedziała i zaczęła się trzęś.Spojrzałem na Horan'a,który podszedł do sofy i wziął kołdrę do rąk a później podszedł do nas.Przykrył szczelnie Katie i usiadł koło niej,obejmując ją jednym ramieniem.Katie położyłam głowę na ramieniu Niall'a i spojrzała na mnie.
-Gdzie Liam?-zapytała i podniosła wzrok na Niall'a.
-Poszedł przyrządzać antidotum,żeby zrzucić z ciebie zaklęcie,ale jakbym wiedział,że Harry to umie zrobić to bym go nie wysyłał-odpowiedział Niall,a Katie spojrzała na mnie,a ja miałem wystrzeżyłem oczy na Niall'a.
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytała Katie spoglądając na mnie,na Horan'a i na Lou.-Harry?
-Od niedawana mam moc lodu i pomogłem Liam'owi zrzucić z Ciebie klątwę-odpowiedziałem i zruszyłem ramionami.
-Dziękuję-podziękowała spoglądając na mnie i obróciła się w stronę Niall'a-Tobie też dziękuję.Wiem,że byłeś pod postacią wilka i mnie strzegłeś.
Horan pokiwał głową i spojrzał w oczy Katie.Spojrzałem na Lou,który pokazał mi głową na drzwi.Pokiwałem głową i wstałem z miejsca.
-To my będziemy się zbierać-zacząłem i przytuliłem Katie i przybiłem żółwika z Niall'em.
-Źle się czuję-dopowiedział Lou i skrzywił się.Podszedłem do Lou i objąłem go w pasie.Wyciągnąłem rękę i zamachnąłem się nią.Po chwili nad Katie i Niall'em pokazały się płatki śniegu.Pomachałem im razem z Lou na pożegnanie.
-Weź to od nas!-zawołał Niall'a i po chwili usłyszałem śmiech Katie.
-Zaraz przestanie padać,nie martw się-odpowiedziałem i wyszliśmy z Lou na pole kierując się do domu.

                                     * * *
Oczami Katie.


Harry wyszedł wraz z Louis'em.Wydaje mi się,że ta choroba była tylko przykrywką,żebyśmy z Niall'em zostali sami.Spojrzałam na Niall'a,który spoglądał na mnie.Uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego.Objął mnie w pasie i położył się na łóżku tak,że ja leżałem na nim.
-Wiesz,jesteś wygodny-powiedziałam ze śmiechem.
-Dzięki-odpowiedział i przytulił mnie mocniej.-co robimy z Larry'm?
-A co mamy z nimi robić?-zapytałam i podniosłam głowę spoglądając na jego twarz.
-Mówiłaś już Harry'emu,że Lou dostaje te same pogróżki jak on?
-Nie,jeszcze nic nie wspomniałam o ty.
-To pomyślałem,że ty jesteś siostrą Hazzy więc ty możesz powiedzieć Harry'emu o Lou,a ja powiem Lou o Harry'm,a później wezwiemy ich razem i porozmawiamy o tym.
-Dobry pomysł-pochwaliłam chłopaka ponownie kładąc się na jego klatce piersiowej.
-To kiedy to zrobimy?-zapytał a ja wzruszyłam ramionami przecierając oczy dłońmi.-śpiąca?
-Zgadza się,jestem padnięta i nie wiem z czego-przyznałam i ziewnęłam.
-To śpij-odpowiedział szeptem i pocałował mnie w czoło.Mruknęłam coś niezrozumiałego w odpowiedzi i zapadła ciemność.
Otworzyłam oczy i zauważyłam,że jest ciemno i jestem samiutka jak palec w lesie.Po cholerę jestem w lesie?W oddali słychać było tylko sowy i szum liści.Nagle usłyszałam warczenie a później jęk po prawej stronie,odwróciłam w tamtą stronę głowę i zobaczyłam dwa wilki,które walczyły ze sobą.Jeden był całkowicie biały,a drugi był brązowy z białą pręgą na grzbiecie.Zacięcie o coś walczyły.Nagle brązowy rzucił się na białego i ugryzł go najpierw w bok zostawiając gryz swoich zębów,a później ugryzł go w nogę.Oby dwie części bardzo krwawiły i futro zwierzęcia z białego robiło się najpierw różowe,a później przybierał kolor czerwieni.Brązowy wilk zawarczał jeszcze raz na białego i odszedł w przeciwną stronę.Przechodząc koło mnie zawarczał na mnie pokazując swoje kły.W końcu odszedł i ruszył dalej.Niepewnie podeszłam do wilka i uklękłam koło niego.Pogłaskałam go po głowie,a zwierzę otworzyło oczy,a mnie poraziły niebieskie oczy jak ocean,które znałam aż za dobrze.
-Niall!-krzyknęłam wystraszona,a po moim policzku spłynęła pierwsza łza.-Dlaczego Liam'a nie ma!?
Zerwałam pierwszy kawałek dolnej część mojej koszulki,którą miałam na sobie,a później zerwałam drugi.Chrzanie moją koszulkę,Niall ważniejszy!Wzięłam jeden kawałek i obwiązałam nogę.Wilk zaskomlał,więc pogłaskałam go po głowie.
-Spokojnie-powiedziałam i zaczęłam do niego mówić okręcając wilka większym kawałkiem koszulki,żeby go rozproszyć ale słabo mi to szło.Wilk zaskomlał gdy za mocno zawiązałam. Skrzywiłam się i spojrzałam na niego smutnymi oczami-Przepraszam.
Wyciągnęłam z kieszeni komórkę i wybrałam numer Liam'a. Nie odbiera,wybrałam numer ponownie ale znów nie odebrał.Wybrałam numer tym razem do Harry'ego.
-Halo?-zapytał zachrypnięty głos-wiesz,która godzina jest Katie?
-Przepraszam,że Cię budzę ale jeden z twoich przyjaciół jest ranny a drugi nie odbiera ode mnie telefonu.-odpowiedziałam pośpiesznie i spojrzałam na Nandoo,który zaczynał zamykać oczy.-Nie zamykaj mi tutaj oczów Nandoo...
Zaczęłam się zastanawiać co zrobić,żeby nie zasnął.Wiem!Będę zadawać mu pytania a on będzie kiwał głową na "nie" lub na "tak".
-Katie!Halo,jesteś?-usłyszałam głos Harry'ego.
-Jestem-odpowiedziałam
-Gdzie jesteście z Niall'em?-zapytał i usłyszałam szuranie w słuchawce.
Spojrzałam na Niall'a,który spoglądał na mnie.
~Powiedź Harry'emu,że jesteśmy w najbliższym lesie i niech się pośpieszy~usłyszałam w myślach.Spojrzałam na Niall'a i kiwnęłam głową.
-Harry,jesteśmy w najbliższym lesie i pośpiesz się-odpowiedziałam i rozłączyłam połączenie.
-Jak się czujesz?-zapytałam cicho spoglądając z troską.
~A jak mam się czuć?Zostałem zaatakowany przez innego i mocniejszego wilka~
-Przepraszam to nie było odpowiednie pytanie-skruszyłam się
~Nic się nie stało,nie przejmuj się~
-Jak mam się nie przejmować gdy leżysz pogryziony w nogę i w bok przy mnie i wykrwawiasz się na moich oczach?-krzyknęłam załamana i po policzku poleciała mi pierwsza łza.
~Przepraszam za wszystko co zrobiłem i mogę zrobić.Wiedź,że jesteś moją ulubioną przyjaciółką i kocham Cię~powiedział a ja spojrzałam na niego.Spoglądał na mnie swoimi oczami
a po chwili zamknął je a ja zamarłam.
-O cholera!Nie zamykaj oczów!Nie umieraj!-krzyczałam zrozpaczona na całe gardło sama w lesie.
~przepraszam~dopowiedział i nastała cisza.Sowy już nie gruchotały,liście przestały szeleścić pod wpływem wiatru i wiewiórki przestały skakać z jednego drzewa na drugie.Wszystko ucichło jak Niall powiedział ostatnie słowo.Zaczęłam się trząść tylko nie wiem czy z zimna czy przez szloch w futro Nandoo. Telefon zaczął mi wibrować w kieszeni.Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz.Na wyświetlaczu wyświetlało mi się imię Liam'a,numer oraz jego zdjęcie.
-Hey Katie!Dzwoniłaś?Coś się stało?Przepraszam,że nie odebrałem telefonu ale robiłem sobie w kuchni kolację.-odpowiedział a we mnie się zagotowało.
-To ty robisz sobie kolację a mi Nandoo najprawdopodobniej zmarł na rękach przy mnie!Co z Ciebie za opiekun,jak nie wiesz czy Niall jest bezpieczny!-zaczęłam się na niego wydzierać i usłyszałam jak odłożył coś na stół.
-O kurde!Gdzie jesteście?-zawołał i usłyszałam szelest kurtki w słuchawce.
-Niall mówił,że w najbliższym lesie.
-Okey,zaraz będę!-zawołał i rozłączył się.Po 5 minutach zobaczyłam,że w naszą stronę biegnie Harry wraz z Lou.Zatrzymali się kucnęli koło nas.
-Boże co się tutaj stało?-zapytał przerażony Lou.
-Niall został zaatakowany przez innego wilka i to nie była żadna sprzeczka tylko jakaś wojna o kogoś cennego dla nich obu.-odpowiedziałam i chłopcy spojrzeli na mnie a później na siebie ale nic nie powiedzieli w tej sprawie.
~Gdzie jest Li?~usłyszałam ponownie głos Niall'a w swojej głowie.
-Będzie za chwilę i przepraszam,że dostał taki lekki ochrzan ale następny będzie gorszy niech się spodziewa i niech nie myśli,że mu się upiecze.-odpowiedział i przytuliłam się do futra ponownie.
-Nie możemy nic z nim zrobić dopóki nie pojawi się Li.-powiedział Harry i przejechał ręką po futrze Niall'a-sorry stary ale moglibyśmy Ci pogorszyć,a tego nie chcemy i wiedź,że nie chcielibyśmy mieć później na pieńku z Katie.
-A twoja moc nie może nic zdziałać?-zapytał Lou,a ja go poparłam.
-Mogę tylko oszczędzić mu trochę cierpienia i zatamować krwawienie.-spojrzałam morderczym wzrokiem na Harry'ego.
-Teraz o tym mówisz jak prawie się biedak wykrwawił!-krzyknęłam na niego i odsunęłam się minimalnie,żeby zrobić miejsce Harry'emu.
-Stary to na początku może trochę boleć bo jesteś wilkołakiem a nie człowiekiem.-powiedział i  spoglądając w jego oczy.
~powiedź mu,żeby kontynuował~usłyszałam i pokiwałam głową.
-Mówi,żebyś kontynuował-powiedziałam i usiadł na przeciw łba wilka.Harry pokiwał głową i położył dłonie na łbie.Zamknął oczy i wypowiedział jakieś zaklęcie. Niall zaczął się szamotać po bokach próbując się wyrwać spod rąk Harry'ego.Harry na chwilę przerwał ale dalej trzymał dłonie i spojrzał na mnie.
-Musisz przytrzymać mu łeb,bo jak nie dokończę i przerwę dotyk z Niall'em może mu się coś stać.
Pokiwałam głową i położyłam się na brzuchu.Chwyciłam mu łeb i nakierowałam łeb w moja stronę. Niall czując nowy dotyk otworzył oczy i spojrzał na mnie z bólem w oczach.
-Musisz to wytrzymać,to dla twojego dobra i musisz przestać się wyrywać bo przeszkadzasz Harry'emu a czym szybciej to zrobi to tym mniej będziesz cierpieć.-powiedziałam i przysunęłam się bliżej łba.-zrobisz to dla mnie?
~Tak,dla Ciebie~usłyszałam i uśmiechnęłam się pocieszająco.
-Gotowy?
~Tak~
-To zaczynaj Harry-powiedziałam do chłopaka spoglądając w oczy Niall'a.
Harry kontynuował a Niall prawie się nie ruszał tylko zamykał to otwierał oczy spoglądając na mnie z bólem.Pocałowałam pysk zwierzęcia gdy zaczęło piszczeć.
-Jeszcze trochę stary,wytrzymaj-powiedział Hazzy i kontynuował.
-Niall jak nazywał się twój przyjaciel?-zapytałam szeptem do ucha zwierzęcia.Ni spojrzał na mnie.
~Nazywał się Will i miałby tyle samo lat co ja,Zayn i Li.~powiedział piskliwie.
-Ile masz kuzynek?-zapytałam a wszyscy spojrzeli na mnie a ja wzruszyłam ramionami-No co?próbuję go czymś zająć nie widać?
~4 kuzynki i 3 kuzynów,dzięki za zwrócenie mojej uwagi na ciebie~
Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Co byś robił jakbyś nie był w One Direction?
~Pewnie zaszyłbym się w lesie i wychodziłbym tylko do pracy lub do sklepu~
-Jaki byłby zawód?
~Może sprzedawca w sklepie muzycznym~
-dobry zawód.Kim był ten drugi wilk?
~Nie mogę Ci powiedzieć to dla twojego dobra~
-Rozumiem-odpowiedziałam i zauważyłam,że Harry przestał i spogląda  na mnie z Lou.-Już skończyłeś?
-Tak od kilku minut,a wy dalej sobie gadacie-odpowiedział Harry, a Lou mu przytaknął
~Jestem śpiący~
-Niall może spać?-zapytałam Harry'ego,który pokiwał głową na zgodę.
-To śpij,jesteś wykończony-odpowiedziałam i pogłaskałam go po łbie na co zamknął oczy.
Upłynęło z 10 minut gdy pojawił się Liam.
-Szybciej się nie dało?-zapytałam wściekła.
-Boże święty,co tutaj się stało?-zapytał przerażony i uklęknął koło łba Nandoo.
-Teraz śpi bo jest wykończony po pobieraniu cierpienia i zamrożeniu krwinek.
-Czyś ty zgłupiał chciałeś go zabić?Mogłeś go zabić to jest wilk a nie człowiek!-krzyczał na Harry'ego Liam.
-On z przypadku do Ciebie chociaż uśmierzył mu ból i zatamował krwawienie przez zamrożenie krwinek,a ty co zrobiłeś?Nic!Więc się nie wściekaj na mojego brata bo on mu krzywdy nie zrobił ani nie chciał zrobić!-krzyczałam wściekła na Liam'a,który nie robił sobie nic z tego.
-Zamknij się Natie!-krzyknął wściekły Li.
-Nie nazywam się Natie!Tylko Katie!-krzyknęłam na niego.
~Katie to nie jest Liam,którego znamy.Ktoś przyjął jego postać albo go coś opętało,bo go nie wyczuwam w pobliżu~spojrzałam na wilka,który miał zamknięte oczy ale otwarł jedno oko.
-To nie jest Liam!-zawołałam do wszystkich.
-Skąd takie przypuszczenia?-zaśmiał się Liam.
-To powiedź mi gdzie było pierwsze spotkanie twoje z Niall'em?-zapytałam podstępnie.
-Nie mogłaś dać trudniejszego?-zapytał i przewrócił oczami.-To jest oczywiste,że w X-Factorze.
Spojrzałam na Harry'ego który kiwnął wraz z Lou głową w stronę Liam'a. Mrugnęłam oczami .
Harry zaczął odliczać do trzech na palcach.Gdy doliczył do dwóch,Liam zaczął się przybliżać do Niall'a. Od razu szybkim krokiem podeszłam do Niall'a i ochroniłam go ciałem przed strzałą,którą wypuścił "Liam".Resztkami sił podniosłam się z Niall'a i upadłam koło niego.
~Katie,nie zasypiaj!~krzyczał w mojej podświadomości.
Gwałtownie usiadłam na łóżku w pokoju w którym byłam z Niall'em. To był tylko sen.Jestem cała,Niall jest cały i Liam jest normalny.Spojrzałam w bok i zauważyłam,że Niall śpi obok mnie.
Nie chcą go obudzić poszłam do łazienki.Skorzystałam z toalety i w momencie w którym wyszłam z łazienki Niall już nie spał i nerwowo rozglądał się na boki.
-Co jest Niall?-zapytałam chłopaka z założonymi rękami na biodrach.
-Miałem koszmarny sen-odpowiedział a ja pokiwałam głową.
-Zostałeś ranny przez innego wilka w lesie i później ja się zjawiłam i siedziałam koło ciebie do momentu aż Harry z Lou nie dołączyli do nas.Było pobieranie cierpienia i zamrażanie krwinek.Później ochrzaniłam Liam'a i okazało się,że Liam to nie był Liam. Ochroniłam cię ciałem i dostałam strzałą a później się obudziłam.-opowiedziałam chłopakowi nie pomijając żadnego ważnego tematu-a twój sen też był taki straszny i dziwny jak mój?
Chłopak pokręcił głową i po chwili w naszym pokoju były trzy osoby a nie dwie. Liam do nas dołączył.
-O obudziłaś się-powiedział szczęśliwy i usiadł koło mnie.
-I takiego Liam'a ja znam-odpowiedziałam do siebie.
-Co?-zapytał Li.
-Miała sen gdzie ktoś albo cię opętał albo podszywał się pod Ciebie i chciałeś mnie zabić,ale nie udało się bo Katie osłoniła mnie swoim ciałem.
-przecież bym cię nie zabił-powiedział Li a ja pokręciłam głową.
-Pewnie po zmrożeniu mnie i odmrożeniu przez Harry'ego powstały jakieś objawy-powiedziałam i wzruszyłam ramionami przytulając się do Niall'a.
-Jak to Harry cię odmroził?-zapytał a ja przewróciłam oczami.
-Harry nie dawno dostał moc lodu-powiedział Niall,który ponownie zaczął zasypiać.Przewróciłam oczami i rozczepiałam mu fryz.
-Jak słodko patrzeć na Was-powiedział Li,który się do nas uśmiechnął.-Ja pójdę już tylko powiedź mi czy wszystko w porządku?-skierował pytanie do mnie na co pokiwałam głową-nie boli cię głowa,ani nie masz zawrotów?Jak masz to mów teraz bo może to się źle skończyć.
-Nie mam żadnych z tych objawów ale jakby były to albo powiem Niall'owi albo zawołam Ciebie,zgoda?
-Tak-odpowiedział i zniknął.Spojrzałam do tyłu i zauważyłam Niall'a który chrapał w poduszkę.Pokręciłam głową ze śmiechem i położyłam się koło niego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,nie zdążyłam wczoraj dodać tego rozdziału.Mam nadzieję,że się podoba :)

                                                                                                                                                         

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 20

-To może wydawać się dziwna rozmowa dla Ciebie,ale wierzysz w wilkołaki,wampiry,czarownice i tak dalej?-zapytał a ja wiedziałam już,że będzie ta rozmowa związana z moim snem.Znaczy miałam taką nadzieję...


Spojrzałam na niego i kiwnęłam lekko głową spoglądając mu w oczy nie pewnie.
-Wierzę-przyznałam szczerze i westchnęłam- i zawsze chciałam zostać wampirem,czarodziejką lub wilkiem.-przyznałam i zarumieniłam się a Niall się zaśmiał.Spojrzałam na niego zdezorientowana. ~Z czego się on śmieje?~pomyślałam i zmrużyłam oczy.
-Nie do wiary-zaśmiał się cicho-myślałem,że będzie gorzej-odpowiedział i odetchnął z ulgą.
Siedziałam na miejscu przez kilka dobrych minut nie rozumiejąc sytuacji i o co chodzi Niall'owi,a  on się  ze mnie przez cały czas śmiał.
Niall widząc moją minę zlitował się i zaczął opowiadać.
-Wiesz gdy miałem może z 15 lat,pierwszy raz się zamieniłem.To było straszne.Nie wiedziałem co się ze mną dzieję i jak mam na to zareagować gdy zaczęły mi się pojawiać kły i bardzo dobrze słyszałem wszystko.Każdy szelest liści na dworze,każde szczekanie psa w ogrodzie mojego sąsiada kończąc na znienawidzonym jak dla mnie chrapaniem moich rodziców w pokoju obok.Uciekanie z lekcji do łazienki,żeby nikt później nie pokazywał na mnie palcem i się nie śmiał.Moja szkoła nie była tolerancyjna.Jak byłeś inny niż inni z twojego otoczenia pokazywali na ciebie palcem i obgadywali na każdym kroku.Mój były najlepszy przyjaciel jest najlepszym przykładem,niestety nie wytrzymał wytykania palcami i następnego dnia gdy przyszedłem do szkoły zostałem poinformowany,że popełnił samobójstwo w domu.Byłem załamany gdy w mojej szkole pojawił się Liam. Wszystkie Directioners myślały,że poznałem Liam'a gdy przyszedłem na przesłuchania do X-Factora,lecz to nie prawda.Jesteś jedyną osobą,która o tym wie prócz Liam'a.-odpowiedział a ja siedziałam na przeciwko niego z otwartą buzią.Przełknęłam ślinę i spojrzałam na niego.
-A reszta zespołu wie?...-zapytałam nie pewnie
-Wie...byli w wielkim szoku ale jakoś pogodzili się z zaistniałą sytuacją.Oczywiście dowiedzieli się po przesłuchaniach do X-Factora i do powstania zespołu nie wiedzieli o tym.Dopiero po.Wracając do Liam'a...Pomagał mi się podnieść po stracie najlepszego przyjaciela i pogodzenia się z zaistniałą sytuacją.Nie wiem czy sobie Liam życzy żebym mówił o nim ale nie zamierzam.Jak będzie chciał sam Ci powie.-odpowiedział a ja pokiwałam głową rozumiejąc.
-Czy jak się dzisiaj obudziłam ze snu to ty naprawdę się zamyśliłeś?-zapytałam podejrzanie i zmrużyłam na niego oczy.
-Może?....-stwierdził niepewnie drapiąc się po karku.
-Jak tam twój kręgosłup?-zapytałam spoglądając na niego
-już jest dobrze.Jestem wilkiem więc...szybko wyzdrowiałem.Mój organizm jest inny niż wasz i szybko się regeneruje.-odpowiedział a ja pokiwałam głową i przysunęłam się do niego.Chciałam się do niego przytulić ale się przesunął dalej.Nie powiem zabolało...
-Zaraz przyjdę-powiedział i ruszył do drzwi na przeciw.Jak się domyślam to są drzwi do łazienki.Drzwi od łazienki nie zostały dokładnie zamknięte tylko przymknięte.Siedziałam może sama z 7 minut i zaczęłam się denerwować bo Niall'a dalej nie było,gdy poczułam jak coś smyra mi po nodze.Odruchowo spojrzałam na dół i zobaczyłam trochę większego wilka niż są u nas.Miał białą sierść i niebieskie jak ocean oczy,które spoglądały na mnie niepewnie.To był ten wilk z mojego snu,którego Liam wołał do siebie.Chyba nazywał się....Nandoo!!Nandoo jak Nandos!Czyli...to Niall!
-Chodź tu Nandoo!-zawołałam wilka i poklepałam siedzenie koło siebie.Wilk wskoczył na miejsce,które wskazywałam i spojrzał na mnie nie pewnie.Przewróciłam oczami i przytuliłam go głaskając go po plecach.Gdy odsunęłam się od Niall'a pod postacią wilka zostałam przez niego polizana po twarzy.
-Niall!-zaśmiałam się przecierając twarz.Nagle ktoś zaczął się dobijać do drzwi.Spojrzałam na wilka a on spojrzał na drzwi.Nagle wszystko ucichło i usłyszałam jakby w moich myślach.
~Otwórz,spokojnie to tylko Liam,a ja zaraz wrócę~spojrzałam na wilka,który zeskoczył na podłogę i wszedł do łazienki usiłując zamknąć drzwi.Zaśmiałam się i podeszłam do drzwi przymykając je.
Nie pewnie otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się we własnej osobie Liam,który spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co tutaj robisz?-zapytał wchodząc do środka i zamykając drzwi.
-Przyjechałam z Nialler'em.-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-A on jest?...-odpowiedział i zaczął się rozglądać dookoła.
-Zaraz wróci,jest w łazience-odpowiedziałam i usiadłam na łóżku przejeżdżając ręką po pościeli.
Liam usiadł koło mnie i zaczął się natarczywie spoglądając w ścianę naprzeciwko,a ja się trochę spięłam.Nie wiedziałam gdzie ręce włożyć.Liam to zauważył i spojrzał na mnie.
-Nie denerwuj się przecież nic ci nie zrobię-odpowiedział i objął mnie ramieniem.
-Nie denerwuję się tylko czuję się nieswojo-sprostowałam i zgięłam łokieć w ręce opierając się o kolano.Westchnęłam i spojrzałam na otwierające się drzwi łazienki.Po chwili pokazał się w drzwiach blondyn,który uśmiechnął się w moja stronę.Usiadł po mojej prawej stronie i westchnął.Nastała niezręczna cisza pomiędzy nami.
-Więc?...-podjął się rozmowy Niall po kilku minutach,gdy nikt nie miał ochoty się odezwać.Spojrzeliśmy z Liam'em na Niall'a w tym samym czasie.
-Więc...co?-zapytałam i podrapałam się po głowie.
-Wierzysz mi?-zapytał a ja załamałam ręce.
-Jak widziałam Nandoo to chyba Ci wierzę,nie?-odpowiedziałam retorycznie
-Co się stało Liam?-zapytał Niall spoglądając na swojego przyjaciela na którego również spojrzałam.
-Wyczuwałem kogoś koło ciebie i się wystraszyłem,że Ci grozi niebezpieczeństwo ale to tylko Katie-odpowiedział Liam a ja pokiwałam tylko głową.
-Taaa...to tylko ja-przytaknęłam głową-skąd wiedziałeś,że za drzwiami był Liam?-zwróciłam się do Niall'a.
-Liam jest moim opiekunem i wyczułem go a on może wyczuć niebezpieczeństwo koło mnie.-odpowiedział a ja przesunęłam się na łóżku i oparłam się plecami o ścianę kładąc głowę na niej.Westchnęłam i przetarłam oczy ręką ziewając.
-Ktoś się nie wyspał-powiedział Liam a ja przetarłam dłońmi twarz.Położyłam się na boku twarzą zwróconą w stronę chłopaków,którzy zacięcie rozmawiali o czymś.Po kilku minutach poczułam jak coś kapie mi nosa,myśląc,że to po prostu katar przetarłam palcem pod nosem.Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam krew na palcu.Gwałtownie wstałam i zastraszająco szybkim tempem przecisnęłam się pomiędzy chłopakami,którzy przestali rozmawiać gdy wstałam gwałtownie i pobiegłam do łazienki urywając kawałek papieru toaletowego.Przyłożyłam sobie pod nos i usiadłam na brzegu wanny pochylając się do przodu.Po chwili do łazienki wszedł Niall,który zatroskaną miną podszedł do mnie i kucnął,żeby miał twarz na wprost mojej.
-Co jest słońce?-zapytał i położył dłoń na moim kolanie.
-Krew mi się leje z nosa-odpowiedziałam i odsunęłam papier od nosa sprawdzając czy dalej krew mi się leje.Niestety intensywnie mi się lało i po chwili cały papier był czerwony.Niall zerwał kawałek i podał mi go.Podziękowałam kiwnięciem głowy i z pomocą Niall powoli wstałam z brzegu wanny przechodząc ten kawałek od łazienki do pokoju siadając na łóżku.
-Co jest?-zapytał Liam,który spojrzał dopiero na nas
-Leje się jej krew i nie wiem jak zatamować krwawienie-odpowiedział Niall a mi się zrobiło lekko słabo,że się prawie przewróciłam do tyłu uderzając głową o ścianę.Pewnie byłoby tak gdy Liam nie miał dobrego refleksu i nie złapałby mnie.Niall usiadł koło mnie przytrzymując mnie,żebym się za bardzo nie odchyliła do tyłu i nie uderzyła głową o ścianę albo,żebym się za bardzo nie przechyliła do przodu i żebym nie spadła z łóżka na twarz.Byłam słaba,że nie miałam siły trzymać wacika w ręce.
-Liam zrób coś!Przecież ona się wykrwawia!-krzyknął Niall jak zaczęłam tracić orientacje w terenie i zamykały mi się oczy.
-Co miałbym zrobić?Przecież to żadne zaklęcie tylko Katie nie wysypia się!-krzyknął a mi zawdzięczało w uszach.
~Słabo?Jak tak to dobrze,bo ma~usłyszałam szyderczy głos i szyderczy śmiech po chwili.Spojrzałam na chłopaków,którzy dalej się kłócili czy to zaklęcie czy nie,ale ja już wiedziałam,że to zaklęcie i to mi się wcale nie podoba,bo ktoś chce się mnie pozbyć.
-Niall-powiedziałam cicho a chłopaki przestali się kłócić i spojrzeli na mnie. Niall usiadł koło mnie a ja spojrzałam raz na niego i raz na Liam'a.-To zaklęcie-odpowiedziałam słabo i nastała ciemność.

                                                  * * *
Oczami Niall'a

Byłem w szoku,że mi uwierzyła.Szczerze kamień spadł mi z serca bo się tej rozmowy obawiałem.Myślałem,że mnie wyśmieję i wyzwie od dziwadła,a tu jaka niespodzianka.Specjalnie,żeby mi bardziej uwierzyłam zamieniłem się w Nandoo. Szczerze nie wiem kto wymyślił tą nazwę,ale chyba Liam. Siedziałem pod postacią wilka koło Katie gdy usłyszałem pukanie do drzwi.Spojrzałem w tym samym momencie na drzwi jak Katie.Wyczułem,że to Liam za nimi stoi więc przemówiłem do Katie w myślach,żeby się nie bała i otworzyła ponieważ to tylko Liam i przeszedłem do łazienki się zmienić w człowieka.Niestety gdy się jest wilkiem nie jest takim dużym i nie dosięgałem do klamki,więc Katie z chichotem przymknęłam drzwi za mną.Zmieniłem się z powrotem w człowieka i ubrałem w poprzednie ubrania.Wyszedłem z łazienki i usiadłem koło dziewczyny.Spytałem się dziewczyny czy wierzy mi a ona odpowiedziała odpowiedzią retoryczną.
Oparła się o ścianę  z tyłu i po chwili leżała na boku twarzą do nas.Spojrzałem na nią chwilę i zacząłem rozmawiać z Liam'em o Lou.Nagle Katie gwałtownie wstała i wbiegła do łazienki nie zamykając jej.Spojrzałem na Liam'a który spojrzał na mnie.Wstałem z łózka i podszedłem do drzwi i zobaczyłem Katie przechyloną do przodu.W ręce miała papier toaletowy zwinięty,który zaczął po woli przemakać.Podałem dziewczynie następny kawałek za który podziękowała skinięciem głowy.Po kilku minutach pomogłem dziewczynie wstać z brzegu wanny i przejść na łóżko koło Liam'a,który dopiero zwrócił uwagę na naszą dwójkę.Zacząłem się kłócić z moim opiekunem,że to zaklęcie bo krew z nosa przecież leje się nie dłużej niż 5 minut a jej się lała z 10 minut i się zaraz wykrwawi jak czegoś nie zrobimy.Katie bladła z każdą kolejną minutą a krew nie przestawała się lać.Dziewczyna mnie zawołała więc usiadłem koło niej i powiedziała tylko,że to zaklęcie a po chwili zemdlała na moich rękach.Jak kiedyś powiedziałem,że się boję to teraz mówię,że jestem więcej niż przerażony.Moja przyjaciółka,którą kocham zemdlała na moich rękach.Spojrzałem na Liam'a,który miał oczy jak pięciozłotówki.Podbiegł do nas i uklęknął.Położył dłoń na głowie Katie i nic nie mówił a ja się przyglądałem jego poczynaniom.Pokiwał głową i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Miała rację to jest zaklęcie,nie wiem czemu go nie wyczułem,przepraszam-powiedział ze skruchom a ja pokiwałem tylko głową.-będę musiał wrócić do domu i przygotować lekarstwo bo to bardzo mocne zaklęcie i nie wystarczy,że powiem jakieś zaklęcie,a na razie Katie będzie w stanie hibernacji i przestanie się jej lać krew.
Pokiwałem głową ze zrozumieniem i głośno westchnąłem.Spojrzałem na Katie,którą Liam przygotowuje do  stanu hibernacji.Była blada jak kreda i ledwo oddychała.Gdy Liam skończył wstał i ruszył do drzwi gdy zatrzymałem chłopaka.
-Liam ale Katie nie straci oddechu?-zapytałem ze łzami w oczach.
-Nie wiem Niall,przepraszam ale nie mam pojęcia-odpowiedział i uśmiechnął się pocieszająco ale nie udało mu się.Wiem,że Katie też była ważna dla Liam'a. Gdyby nie Liam nie poznałbym nawet jej,to on ją przekonał,żeby się z nami spotkała i uwierzyła nam.-Ale gdyby tak się stało to wołał mnie i...nie wiem spróbuj reanimacji i przywróć jej oddech.-Odpowiedział i zniknął na moich oczach kiwając mi głową na pożegnanie.Westchnąłem i spojrzałem na dziewczynę,która zaczęła coś mówić pod nosem.Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki.Przemieniłem się w wilka i ułożyłem się koło niej żeby ją trochę ogrzać.Zamknąłem oczy i usłyszałem głos.
~I co jak się czujesz z tym,że osoba,którą kochasz leży nie przytomna?Źle?Czyli wiesz jak się ja czuję gdy zrobiłeś to mojemu bracie,kochaniutki~Usłyszałem chytry głos i otworzyłem oczy rozglądając się dookoła,ale niczego podejrzanego nie zobaczyłem.Spojrzałem na dziewczynę gdy usłyszałem Drag Me Down i wiedziałem,że to telefon Katie.Podniosłem się i wszedłem do środka przemieniając się w człowieka i ubierając się pośpiesznie.Doskoczyłem do telefonu w ostatniej sekundzie odbierając.Na wyświetlaczu wyświetlał się numer Louis'a.
-Halo?-zapytałem po odebraniu telefonu.
-Katie!Harry się obudził-zawołał szczęśliwy a ja zmarszczyłem brwi..Jak to się obudził?
-Jak to się obudził?-spytałem nie rozumiejąc
-Niall?to ty?-zapytał Lou a ja pokiwałem głową ale przypomniałem sobie,że przecież on tego nie widzi.
-Tak to ja-odpowiedziałem i spojrzałem na Katie.
-Możesz dać mi Katie?-zapytał niepewnie
-Mógłbym dać ją wcześniej jakbyś zadzwonił ale teraz to jest nie wykonalne-odpowiedziałem ze smutkiem.
-Dlaczego?-zapytał przestraszony a w słuchawce usłyszałem cichy głos Harry'ego.
-Co jest z moją siostrą?-usłyszałem pytanie Hazzy
-Jest w tym momencie w stanie hibernacji.
-ponieważ?...
-Ktoś rzucił na nią czar i Liam,żeby ją ratować z hibernował ją-odpowiedziałem i nastała cisza pomiędzy nami.
-Gdzie jesteście?-usłyszałem po chwili głos Harry'ego
-W naszym domku przy klifie-odpowiedziałem i zauważyłem że Katie zaczęła się kręcić na boki.
-Zaraz będę-odpowiedział i rozłączył a ja spoglądałem na zakończoną rozmowę na telefonie w szoku.
~Ale jak?Przecież on jest w szpitalu?~pomyślałem i podrapałem się po brodzie.Podeszłem do Katie i usiadłem koło niej chwytając jej dłoń.Była zimna jak lód a jednocześnie ciepła.To było bardzo dziwne.Po 10 minutach do domku wpadł zdyszany Harry a za nim Lou.Otworzyłem usta z wrażenia.
~Jak przecież on był w szpitalu~pomyślałem a Harry spojrzał na mnie.
-Wypisali już mnie-odpowiedział i wzruszył ramionami podchodząc do Katie.Siadł koło niej i po jego policzku spłynęła łza.-Co się stało?
-Przyjechałem z Katie tutaj i wszystko jej powiedziałem-zacząłem i spojrzałem na Harry'ego a później na Louis'a,który kiwnął głową,żebym kontynuował.-Pojawił się później Liam,który wyczuł koło mnie niebezpieczeństwo i chyba miał rację bo coś zaatakowało Katie.Puściła się jej krew z nosa i później zemdlała na moich rękach.-opowiedziałem wszystko Harry'emu ze szczegółami.Harry położył rękę na głowie siostry i wyszeptał coś.Po chwili pod jego dłonią pojawił się kwiatek z lodu,który później się stopił na głowie  Katie.Otworzyłem buzię i spojrzałem na Harry'ego,który spojrzał na mnie.
-No co?Pomogłem jej-odpowiedział i po prostu wstał podchodząc do Louis'a.Oparł się o jego ramię i spojrzał na mnie.
-Od kiedy ty masz moc lodu?-zapytałem podnosząc brew.
-Szczerze od niedawna-odpowiedział i wzruszył ramionami.
-A ty Lou?-zapytałem a Lou pokręcił głową.
Nagle usłyszałem kaszel za nami i odwróciłem się.Katie patrzyła się na nas swoimi piwno-zielonymi oczami.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział niesprawdzany,przepraszam za jakieś błędy :)