Strona główna

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 17

Po godzinie wróciłam do domu od lekarza w wielkim szoku i załzawionymi oczami.Weszłam do domu i w przed pokoju ściągnęłam buty.Z salonu grała po cichu muzyka a ja nie przejmując się nią poszłam do swojego pokoju.Na moje nieszczęście na schodach spotkałam...
-Niall!Powinieneś leżeć!-zawołałam na chłopaka,który spoglądał na mnie z troską.
-Co się stało?-zapytał miękko nie przejmując się moimi słowami.Westchnęłam i pokręciłam głową.
-Nie tutaj...chodźmy do salonu,żebyś się nie przemęczał-powiedziałam i pomogłam chłopakowi dojść do salonu.
-Więc?...-zaczął Niall i pokazał ręką,żebym mówiła.Nie odzywałam się przez kilka minut,a Niall zbladł po twarzy-O bożę ktoś cię napadł i pobił,prawda?!-krzyknął i chwycił w swoje dłonie moją twarz i zaczął się mi przypatrywać doszukując się jakiś obrażeń.
-Nic mi nie jest Niall!Nikt mnie nie napadł ale płaczę z radości-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego .Niall zmarszczył brwi a ja pokręciłam głową z politowaniem-wyzdrowiałam!Nie mam już białaczki!!-Krzyknęłam szczęśliwa i zaczęłam płakać ze szczęścia a Niall siedział z otwartą buzią a później posmutniał.
-To znaczy,że....tak szybko się ciebie nie pozbędę?-powiedział smutno a później wybuchł śmiechem i pokazał palcem na moją twarz-Ale miałaś minę!To było bez cenne!
-ha ha ha-odpowiedziałam i pokręciłam głową.-bardzo śmieszne.
Niall do mnie podszedł i pocałował mnie w policzek a ja się zarumieniłam i spuściłam głowę na dół,żeby nie zobaczył moich policzków,ale musiał je wcześniej zauważyć bo zaczął chichotać pod nosem.
-Zamknij się-krzyknęłam ze śmiechem i uderzyłam go lekko w ramię na co on się za nie chwycił i udawał,że go to zabolało.Pokręciłam głową i wstałam z sofy.-No więc...co robimy?
-Zagrajmy w chińczyka!-usłyszałam koło siebie i zobaczyłam uśmiechniętą Lori.
-Taaaakk!...-Zawołał Niall jak dziecko.
-Okey-odpowiedziałam i odchodząc usłyszałam krzyk radości.
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku schylając się po grę planszową pod łóżkiem.Zaczęłam grzebać w papierach i grach szukając oczekiwanej przez "dzieci"na dole grę.Odnalazłam ją po kilku minutach i podniosłam ją.Podnosząc ją z ziemi wypadła z niej karteczka.Na której było napisane:

   "Białaczka może odeszła ale mnie się tak szybko nie pozbędziesz!
      Będziesz mnie jeszcze błagała o litość dla siebie i swoich                 bliskich.Ciekawe na kogo teraz padnie?Entliczek pentliczek,           czerwony stoliczek,na kogo wypadnie dlatego bęc?Może Lori         albo nie...
      Może jednak Liam?"
                                                      
                                                                                  "J" i "R"

Wstałam z grą na chwiejnych nogach i już miałam z chodzić na dół z karteczką gdy z gry wypadła następna karteczka.

    Aaaaa...i nie waż się nikomu mówić co się tutaj stało
    bo komuś może się stać krzywda szybszym tempie niż
    się spodziewasz...

                                                                    "J" i "R"

~I co ja mam teraz robić?~ pomyślałam i westchnęłam.Wstałam z ziemi na którą usiadłam gdy zobaczyłam drugą karteczkę i otrzepałam się z kurzu,który nagromadził się na podłodze w moim pokoju.
~Kiedyś będę musiała tutaj zrobić porządne porządki~westchnęłam w myślach i spojrzałam na drzwi w których zobaczyłam zaniepokojoną Johanne,która spoglądała na mnie smutnym wzrokiem.
-To się już zaczyna-powiedziała i zniknęła zostawiając mnie z milionami pytań i bez żadnej odpowiedzi na żadne z nich.Westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać.
-O co jej chodziło?-usłyszałam i w drzwiach zobaczyłam Niall'a,który opierał się bokiem o ścianę.Podskoczyłam w miejscu i spojrzałam na niego ze strachem w oczach.
-Od kiedy tutaj stoisz?-zapytałam nie pewnie
-Wystarczająco długo,żebym usłyszał słowa Johanny.-odpowiedział i kulejąc podszedł do mnie.Poklepałam miejsce koło siebie dając mu znak,żeby siadł koło mnie.Usiadł i spojrzał na mnie a ja na niego.Włożyłam w jego dłoń karteczki z groźbami i wtuliłam się w jego bok,nie chcąc widzieć to ponownie.To zostanie mi przed oczami na zawsze.Pierwszy raz dostałam groźbę i mam nadzieję,że ostatni raz jak żyję. Niall zaczął czytać i w pewnym momencie znieruchomiał zostawiając swoją dłoń w moich włosach,którymi się bawił gdy czytał.
-Kiedy to dostałaś?-zapytał i spojrzał na mnie
-Wyciągałam chińczyka i wypadła mi najpierw ta kartka-wskazałam na kartkę,którą trzymał Niall w lewej dłoni-a ta mi wypadła następna z chińczyka-odpowiedziałam i wskazałam na drugą kartkę,którą Niall trzymał w prawej dłoni.
-Trzeba powiedzieć wszystkim-odpowiedział i chciał wstać gdy pociągnęłam go za dłoń.
-Nie mogę!-odpowiedziałam drżącym głosem.
-Musisz....a jak na przykład prześladowcy nie podążą za swoją groźbą i mogą zrobić któremuś z nas krzywdę?-zapytał i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-ja już mam dość cierpienia...
-A ja myślisz,że nie?...musiałam patrzyć jak mojego przyjaciela,którego najprawdopodobniej kocham zostaje wynoszony na noszach na moich oczach!Później płacz Lou,który był załamany z powodu Harry'ego,płacz i szok Gemmy,która została zaatakowana w parku!Jedyni,którym się nic nie stało to Liam,Zayn,ja,Lori,Harry oraz Lou,ale nie zapeszajmy!!-wykrzyczałam co mi leżało na sercu od dłuższego czasu.-A na dodatek to się wszystko dzieję przeze mnie!Kocham Was i chyba odejdę dla waszego i swojego dobra i bezpieczeństwa!
-Co ty wygadujesz!-krzyknął Niall i chwycił mnie za dłonie,które zaczęły drżeć przez zdenerwowanie.-Nigdzie nie pójdziesz bo może nie zdajesz sobie sprawy ale my wszyscy cię potrzebujemy!Ja cię najbardziej potrzebuję!-krzyknął,puścił moje dłonie i przetarł swoimi dłońmi o twarz-Nie puszczę Cię bo jesteś dla mnie bardzo ważna...Kocham Cię!
Stałam w miejscu i ledwie oddychałam.Byłam w takim szoku,że wstrzymałam oddech i później próbowałam łapczywie złapać oddech.Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami gdy nagle w moich płucach pojawił się tlen.Zaczęłam się uspokajać powoli.Gdy poczułam się lepiej otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam dwie pary zmartwionych oczów.Niebieskie w których się zakochałam i brązowe należące do Liam'a. Głowę miałam położoną na kolanach Horan'a. Musiałam przyznać,że kolana Niall'a są bardzo wygodne.Wstałam powoli się podnosząc do pozycji siedzącej gdy zakręciło mi się lekko w głowie.Podparłam się jedną ręką z tyłu a drugą się chwyciłam za głowę.Nagle poczułam,że ktoś mnie podnosi.Krzyknęłam wystraszona i zarzuciłam ręce na szyję Niall'a,który mnie podniósł.Zamknęłam oczy zmęczona gdy poczułam coś miękkiego pod plecami i uświadomiłam sobie,że leże na łóżku.Podniosłam powieki i spojrzałam w oczy Niall'a.
-Dziękuję-szepnęłam cicho na co chłopak kiwnął tylko głową.Uśmiechnęłam się do niego-Też cię kocham,ale pozwolisz,że się zdrzemnę.
Usłyszałam chichot ze strony Niall'a i wiedziałam,że to Niall bo on ma zaraźliwy śmiech,które zawsze rozpoznam nawet z zamkniętymi oczami.
-Śpij słońce-odpowiedział i pocałował mnie w czoło wstając z łóżka.-Dobranoc
-Dobrano-odpowiedziałam i spojrzałam na Niall'a,który zaczynał już wychodzić z pokoju.-możesz zostać ze mną?
Niall zatrzymał się i obrócił z uśmiechem na twarzy.
-Z przyjemnością-odpowiedział a później spalił buraka i zaczął się jąkać-znaczy..errr...no wiesz...jak chcesz...
Zaśmiałam się i poklepałam miejsce koło mnie odkrywając kawałek kołdry.
-Wskakuj-zawołałam i zachęciłam chłopaka ręką .Niall podszedł do mnie i położył się koło mnie przykrywając się kołdrą.-dobranoc
-Dobranoc-odpowiedział i zamknął oczy,a ja nie wiedziałam jak się ułożyć.
~Tak źle,tak nie dobrze o tak perfekcyjnie.~pomyślałam i spojrzałam w jakiej pozycji leżę.Spałam na klatce piersiowej Niall'a a on się w ogóle nie przeją,nawet mnie objął ramionami.Czując na ciele jego oddech uspokoiłam się i w spokoju usnęłam w objęcia Morfeusza.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                         * * *
Oczami Liam'a.

Miałem zamiar odwiedzić Katie,Niall'a oraz Lori.Ubrałem się pośpiesznie i wyszedłem z domu zamykając drzwi na klucz,który schowałem pod doniczką.Szybkim krokiem podeszłem do bramki otwierając ją i wychodząc.Szybkim krokiem ruszyłem w drogę do domu Katie bo na dworze było bardzo zimno.Gdzie nie gdzie leżał jeszcze śnieg po wczorajszej zamieci śnieżnej.Usłyszałem dzwonek mojego telefonu więc go pośpiesznie wyciągnąłem.Na wyświetlaczu wyświetlało mi się imię Louis'a.
-Co jest Lou?-zacząłem odbierając telefon
-Liam gdzieś ty jesteś?-zapytał lekko wkurzony-czekam na ciebie w parku od 20 minut!
-Czekaj co?-zapytałem i stanąłem na chodniku przez co usłyszałem przeklęcie na mnie bo ktoś z tyłu na mnie wpadł.-przepraszam!-krzyknąłem do odchodzącego pana.
-Liam jak nie pojawisz się mi tutaj za 10 minut to ci nogi z dupy powyrywam!-odpowiedział i rozłączył się.Westchnąłem skręciłem w lewo w stronę parku.Byłem w parku po 5 minutach wolnego biegu.Z daleka zobaczyłem Louis'a,który siedział wściekły na ławce i przeglądał coś na telefonie.Powoli podeszłem do niego i stanąłem przed nim.
-Cześć!-powiedziałem i spojrzałem na niego-zapomniałem kompletnie o naszym spotkaniu!przepraszam!-zacząłem się tłumaczyć na co chłopak zaczął się śmiać.Przestałem i zmarszczyłem brwi nie rozumiejąc sytuacji.
~Ja się tutaj tłumaczę a on się zaczyna śmiać!Czy to jest normalne?~pomyślałem i przerzuciłem oczami na moje myśli.
-spoko zdarza się-odpowiedział i spojrzał na mnie z uśmiechem-szybko przyleciałeś!
-Bo ktoś przekazał mi,że jak za 10 minut nie pojawię się w parku wyrwie mi nogi z dupy-odpowiedziałem i pokręciłem lekko głowę-a po pierwsze szedłem do Katie,Niall'a i Lori.Miałem po drodze...
Lou pokręcił głową i wstał z ławki.
-Rozumiem,chodźmy do kawiarni-powiedział i zaczął się kierować do bramy parku wychodząc za nie.Ruszyliśmy do pobliskiej kawiarni,którą najbardziej lubiliśmy.Tam zawsze były przepyszne ciasta i cudowne,różnego rodzaju kawy i herbaty.Przywitał nas jak prawie co dzień dzwonek nad drzwiami.Przywitaliśmy się z obsługą i usiedliśmy do stolika przy oknie.Ściągnęliśmy kurtki,szaliki i rękawiczki.Usiedliśmy na krzesłach i po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.Miała ładne długie brązowe włosy aż po łopatki,orzechowe oczy i pełne czerwone usta.Policzki i nos miała zarumieniony przez zimno na dworze.
-Witam co podać-przywitała się i uśmiechnęła się do nas.
-Ja poproszę jedno ciasto czekoladowe i kawę czarną parzoną-zaczął mówić Lou a kelnerka zaczęła zapisywać jego zamówienie.
-A dla ciebie?-zapytała i spojrzała na mnie
-Ja poproszę jeden kawałek szarlotki i cappuccino-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do dziewczyny.
Kelnerka zapisała i oddaliła się od nas.Spojrzałem na Lou i zobaczyłem,że mi się przygląda.
-Co?mam coś na twarzy?-zapytałem ze śmiechem i zacząłem trzeć twarz pozbywając się "brudu" z niej.
-Nie!Nie po prost myślę,że ta kelnerka i ty byście tworzyli bardzo ładną parę-odpowiedział i podrapał się po brodzie a ja spojrzałem na niego jak na nie normalnego psychicznie,który uciekł z zakładu psychicznego.
-Co?Chyba żartujesz!-powiedziałem i pokręciłem głową na jego słowa.Miałem już coś mówić gdy koło nas pojawiła się ta sama kelnerka,która ostatnio brała od nas zamówienie.Postawiła przed nami ciasta i kawy za co jej podziękowaliśmy.Odeszła z uśmiechem i puściła oczko Lou.Spojrzałem na Lou,który był w takim szoku,że nie poczuł nawet,że uszczypnąłem go w rękę.Lou gdy się otrząsnął z transu spojrzał na mnie.
-Co to miało być?-zapytał a ja wzruszyłem ramionami.-ona miała przystawiać się do ciebie a nie do mnie!-powiedział głośno na co kilka osób zwróciło na nas uwagę.Miałem nadzieję,że ta kelnerka nie usłyszała naszej rozmowy.Spojrzałem na bar i z  ulgą stwierdziłem,że nie ma nikogo za ladą.Czyli niczego nie słyszała,na szczęście!
-O bożę to Liam i Louis z One Direciton!-Usłyszałem i spojrzałem na Lou z miną " i widzisz co narobiłeś?".Uśmiechnąłem się jak najlepiej umiem i obróciłem się do dziewczyn,które stały za mną.
-Hej dziewczyny!Jak się nazywacie?-zapytałem z uśmiechem spoglądając na blondynkę i szatynkę.
Blondynka miała proste,blond włosy po ramiona i niebieskie oczy,a druga miała kręcone,czarne włosy po łopatki i zielone oczy.Spoglądały na mnie z uśmiechem na ustach.
-Jestem Rachel-zaczęła mówić szatynka
-A ja jestem Jessica-dopowiedziała blondynka i uśmiechnęła się do mnie.-Możemy prosić autografy?
-Oczywiście-zgodził się Lou i odebrał kartkę od szatynki a ja odebrałem od blondynki.Dałem autograf i zamieniliśmy się z Lou kartkami dając autograf na tej drugiej kartce.Oddaliśmy kartki dziewczyną.Pożegnały się z nami,dziękując nam i wyszły z kawiarni biorąc z krzeseł swoje kurtki.Louis dokańczał jeść ciasto gdy rzuciła mi się biała karteczka złożona i położona na talerzyku.Wziąłem ją do ręki i otworzyłem:

                       ### ### ### Zadzwoń do mnie :*

Wybuchłem śmiechem i spojrzałem na Louis'a.
-Ty to może schowaj przed Harry'm!-zaśmiałem się i podałem karteczkę chłopakowi
-No chyba ją pogięło!Jestem Gejem!-powiedział i pokręcił głową wrzucając kartkę do kubka.
-Dobra ja się będę zbierać Lou-powiedziałem i zacząłem ubierać kurtkę.Założyłem na szyję szalik i rękawiczki na ręce.Pożegnałem się z Lou i kazałem przekazać pozdrowienia Herry'emu a on kazał przekazać mi pozdrowienia Niall'owi,Katie i Lori.Zostawiłem wyliczone pieniądze na stoliku i wyszedłem z kawiarni.Poczułem zimne powietrze przez co zadrżałem z zimna.Szybkim krokiem podążyłem do domu moich przyjaciół.Po 20 minutach byłem pod drzwiami.Zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż mi ktoś otworzy.Po kilku sekundach usłyszałem,że ktoś idzie.Drzwi mi otworzyła Lori.Przywitała się ze mną i wpuściła do środka.
-Co tam Li?-zapytała gdy weszliśmy do salonu a ja ściągnąłem kurtkę,szalik i rękawiczki.
-Po staremu a u was?-zapytałem siadając na sofie-gdzie podział się Niall i Katie?
-Katie poszła po chińczyka i jeszcze nie wróciła,więc Niall zaczął się o nią martwić i poszedł do niej.Jeszcze nie wrócili na dół,więc....-powiedziała a ja pokiwałem głową spoglądając na telewizor.
Po 10 minutach usłyszeliśmy jak coś spada i krzyk.Podniosłem się i podążyłem do góry po schodach.
Weszłem do środka i zobaczyłem Katie,która próbowała złapać oddech i Niall'a,który ją trzymał.
-Co się stało?-zapytałem i podbiegłem do nich.
-Zaczęliśmy gadać i nagle nie może złapać oddechu-odpowiedział wystraszony a ja spojrzałem na niego.
-Masz inhalator?-zapytałem Horan'a na co on pokiwał głową na "nie".Westchnąłem i pokręciłem głową.
-Wypakowywałeś rzeczy z torby?-zapytałem a Niall pokręcił przecząco-a gdzie masz torby?
-Leżą w salonie!-odpowiedział a ja popędziłem na dół.Wpadłem do salonu i zacząłem szybko przeszukiwać rzeczy Horan'a. Po minucie odnalazłem inhalator po bluzką na samym dole.
Chwyciłem go i szybkim tempem pokonałem odległość od salonu do pokoju Katie.Nie odpowiadałem na pytanie Lori.Wbiegłem do pokoju i podbiegłem do Niall'a podając mu inhalator a on spojrzał na mnie nie rozumiejąc o co mi chodzi.
-Chłopie użyj go!-zawołałem na Niall'a a on w końcu otrząsnął się i użył.Użył go dwa razy.Po kilku minutach oddech Katie się wyrównał i otworzyła oczy.
-Dziękuję-szepnęła dziewczyna spoglądając na  Niall'a-Też cię kocham,ale pozwolisz,że się zdrzemnę.
Niall się zaśmiał a ja siedziałem na ziemi w szoku.Czy ona mu odpowiedziała,że go kocha?Jak ona mu odpowiedziała to on musiał jej powiedzieć? No nie?
Podniósł ją na ręce i zaniósł na łóżko.Katie podczas podnoszenia wystraszyła się objęła rękami szyję Niall'a.
Wyszedłem z pokoju i poszedłem do salonu usiąść koło Lori na sofie.Czekałem aż Niall mi wszystko wytłumaczy ale czas płynął a go dalej nie było...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam nie mogłam się wyrobić w weekend :/
Napisał rozdział i mam nadzieję,że się wam spodoba :)
I mamy Niall i Katie :)
Ktoś wymyśli shipp do tej dwójki? :*
Dozo baczenia do następnej notki :)

                                                                                                                                            Katie :*










sobota, 3 października 2015

Rozdział 16

Oczami Katie

Minęły 2 tygodnie od włamania się do domu  Niall'a i dzisiaj Niall miał już wychodzić ze szpitala.Miał po niego przyjechać Liam,który go później odwiezie do mnie,bo Niall pozwolił mieszkać swojemu bratu i jego żonie wraz z Theo w jego domu.Rehabilitacja Niall'a idzie pomyślnie,nie musi już używać wózka tylko gdy będzie chciał chodzić to z pomocą kogoś w pobliżu.Ciekawe czy wypuścili też Harry'ego?Zadziwia mnie fakt,że Harry'ego tak długo trzymali jak mu nic już nie było poważnego.Może coś mu jeszcze jest ale nikt mi nie chce o tym powiedzieć?Moje rozmyślenia przerwało pukanie gdzieś niedaleko mnie.Wystraszona podskoczyła i zobaczyła Johanne z przeszłości.
-Nie strasz mnie!-zawołałam trzymając rękę na klatce piersiowej gdzie jest serce.
-Przepraszam,nie chciałam-powiedziała i podeszła do mnie siadając koło mnie na łóżku-Wszystkiego Najlepszego!-Krzyknęła z uśmiechem i podała mi muffinkę w której była na środku wbita jedna duża świeczka.Byłam w szoku.Jak ja mogłam zapomnieć o moich 18-nastych urodzinach?
-Dziękuję-podziękowałam dalej trochę w szoku-kompletnie o nich zapomniałam...tyle się w moim życiu dzieje.-westchnęłam i miałam już dmuchać świeczkę gdy przerwała mi czynność Johanna.
-Nie zapomnij o życzeniu!-zawołała i spojrzała na mnie z uśmiechem a ja się do niej uśmiechnęłam i zamknęłam oczy.Wzięłam głęboki oddech.
-Chciałabym,żeby Niall później nie cierpiał gdy odejdę z tego świata-pomyślałam w myślach i z zamkniętymi oczami zdmuchnęłam świeczkę.Otworzyłam oczy i spojrzałam na drzwi w których usłyszałam jakieś szmery.W drzwiach stał Liam i spoglądał na mnie a koło niego stała Lori.
-Przywiozłem Niall'a i teraz siedzi na dole na kanapie-odpowiedział i uśmiechnął się-Z wszystkimi chłopakami zapraszamy Cię do domu Lou i Hazzy o godzinie 18-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie wychodząc z mojego pokoju a później z mojego domu.
-Wszystkiego najlepszego!-krzyknęła Lori i rzuciła się na mnie przytulając mnie mocno-Przebierz się i schodź na dół!Twój książę z bajki się nie może Ciebie doczekać!-powiedziała i wychodząc z pokoju pokazała mi język.Zamknęła za sobą drzwi a ja spojrzałam w bok gdzie siedziała Johanna,ale jej nie już nie było.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wybierając czarne leginsy,szarą bluzkę z napisem selfi ,która odkrywała mi brzuch.Na to wzięłam czarno-miętową bluzę i miętowe vansy. Biorąc ubrania do ręki weszłam do łazienki włączając światło w łazience.Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic ustawiając odpowiednią temperaturę wody.Po kilku minutach wyszłam spod prysznica i wytarłam się puchatym ręcznikiem.Ubrałam bieliznę i ubrałam przyszykowane ubrania na dzisiaj.Rozczesałam włosy szczotką i zrobiłam sobie kłosa.Pomalowałam sobie rzęsy i pomalowałam lekko na czarno powieki.Uznając,że dobrze wyglądam wyszłam z łazienki i wrzuciłam piżamę jak zwykle pod pierzynę.Zaścieliłam łóżko i biorąc telefon z półki wyszłam z pokoju,schodząc po schodach do kuchni gdzie roznosił się śliczny zapach naleśników.W salonie leżał rozłożony na sofie Niall. Twarz miał odwróconą w stronę telewizora.Podeszłam do niego i zobaczyłam,że się zdrzemnął.Podeszłam do fotela gdzie leżał koc i przykryłam nim Niall'a. Uśmiechnęłam się gdy Niall coś powiedział pod nosem i podrapał się po policzku.Obróciłam się i podążyłam za znakomitym zapachem naleśników.W kuchni zastałam Lori,która piekła a przy stole siedział z burzą loków na głowie chłopak,który na włosy miał założoną czerwoną bandamę.Nie wierzyłam w to co widzę!To był ten chłopak,który podłożył mi w szpitalu nogę przez którą się potknęłam.Chłopak podniósł do góry głowę i w szoku spojrzał na mnie.Nawet nie mrugnął ani nic nie powiedział!Nawet głupiego przepraszam za tamto zdarzenie,które miało miejsce w szpital!
-To ty?...-powiedział w szoku i spoglądając dalej na mnie podszedł do mnie.Spojrzał na moją rękę i zblaknął-złamałaś sobie rękę gdy podstawiłem Ci nogę w szpitalu?
-Nie to dawno sobie zrobiłam....-zatrzymałam się w zdaniu i dopowiedziałam-Ashton.
-Skąd znasz moje imię?-zapytał w szoku a ja wzruszyłam ramionami.
-Z Lori oglądamy wasze filmiki na youtube-powiedziałam spokojnie-a ty co robisz w mojej kuchni?
-Em..no bo..ten..-zaczął się plątać i westchnął spoglądając na moją przyjaciółkę.
-Co on tu robi?-zwróciłam się do mojej przyjaciółki,która spojrzała na mnie a później na Ashton'a
-No bo wiesz...-zaczęła ale przerwała biorąc głęboki oddech-Ashton jest moim od niedawna chłopakiem.
Jak to usłyszałam myślałam,że zejdę na zawał!Chłopak,który podłożył mi nogę w szpitalu jest chłopakiem mojej przyjaciółki.Boże święty!Westchnęłam i podeszłam do nich.
-Gratulację!-zawołałam cicho przypominając sobie o Niall'u,który spał w salonie i przytuliłam ich.-Ale czekam na przeprosiny za podstawienie mi nogi w szpitalu-zwróciłam się do Ashton'a i podeszłam do stołu.Usłyszałam ciche "ała" za mną i wiedziałam,że pewnie Ashton dostał lekko od Lori.Nie myliłam się bo po kilku sekundach od powiedzenia "ała" usłyszałam przeprosiny od Ashton'a na które skinęłam głową i uśmiechnęłam się do niego.
-Przeprosiny przyjęty a teraz siadać i jeść bo ja jestem strasznie głodna ale zostawcie z pięć naleśników dla Niall'a-powiedziałam i zaśmiałam się wesoło.Gdy zjadłam 3 naleśniki i byłam pełna usłyszałam jęknięcie z salonu.
-Chyba twój królewicz się obudził-powiedziała Lori a ja zmroziłam ją wzrokiem wstając z krzesła.Trzepnęłam ją lekko w głowę wychodząc z kuchni i poszłam do salonu.Zobaczyłam Niall'a,który próbował wstać z sofy.Podeszłam do niego i kucnęłam przed nim.
-Jak się czujesz?-zapytałam i spojrzałam w jego smutne oczy.
-Jak jakaś kaleka i nieudacznik-powiedział ze smutkiem a ja westchnęłam i chwyciłam go za zdrową rękę i przetarłam swoim kciukiem po jego dłoni w geście otuchy.
-Za kilka miesięcy będzie już lepiej-próbowałam go pocieszyć
-Lekarz powiedział,że nigdy nie wrócę do mojego dawnego stanu zdrowia-westchnął i próbował wstać ale na marne.
-Nie wierz lekarzom...wierz w Boga.Nie lekarze decydują o twoim życiu tylko Bóg.-powiedziałam i przytuliłam go-Ja jestem przykładem...jestem chora ale bogowi się nie śpieszy zrobić ze mnie anioła...-powiedziałam i poczułam smutek gdy zobaczyłam jak Niall'owi pokazują się łzy w oczach-nie płacz,nie warto...
-Bóg nie wszystkich kocha-powiedział i po jego policzku popłynęła łza,którą starłam kciukiem-Ciebie nie chce ocalić...a jesteś taka młoda,miła,uczynna.Dlaczego muszą cierpieć osoby,które nie zawiniły w życiu a nie te które były nie dobre na świecie i zabijały osoby?-powiedział przez łzy a mi się robi coraz smutniej.
-Niall,Bóg jest sprawiedliwy.Bóg w niebie rozdziela osoby,które pójdą do nieba,a które pójdą do piekła bo podczas swojego życia zrobiły komuś krzywdę-odpowiedziałam i starłam ponownie kciukiem łzę,która zaczęła spływać po policzku chłopaka-Niall,spójrz na mnie-poprosiłam i zobaczyła najpiękniejsze oczy,które -według mnie są najpiękniejsze na świecie.-Niall wiedź,że nie ważne co by się działo zawszę będę przy tobie i będę nad tobą czuwać.Będę zawsze się o ciebie martwiła,lubiła a nawet kochała...nie wiemy co nam przyniesie los.Nikt nie wie co się stanie za rok,za miesiąc a nawet nie wiesz co może się stać jutro!-powiedziałam i wstała z podłogi na której siedziałam i podeszłam do półki sięgając po chusteczki.-proszę!
Niall tylko siknął głową w podziękowaniu i wysmarkał nos w chusteczkę.Pomogłam mu wstać z sofy i z moją pomocą pójść do kuchni zjeść naleśniki po których roznosił się jeszcze pyszny zapach po domu.Posadziłam go na krześle i spojrzałam na Lori  i na Ashton'a,którzy się na mnie patrzyli.
-Cześć stary-powiedział Niall i zaczął dyskutować z Ashton'em a ja westchnęłam.
-Czy tylko ja nie znałam tutaj Ashton'a?-zapytałam gdy przestali gadać a Niall zaczął jeść swoje naleśniki,które zaczęły być zimne.
-Tak!-zawołali chórem wszyscy a ja przerzuciłam oczami.
-Musisz kiedyś poznać Luka,Michael'a i Calum'a.
-Chce ci przypomnieć,że nie tylko ty siedziałeś w szpitalu jak mi podstawiłeś nogę!-przypomniałam mu i pokręciłam głową.
-To był on co ci podstawił nogę?-zawołał Niall,a ja tylko przytaknęłam i przerwałam Niall'owi,który chciał coś dodać.
-Ale mnie przeprosił!-powiedziałam i spojrzałam na Ashton'a uśmiechając się lekko.-Czy ty się boisz Niall'a?
-Może...-odpowiedział wymijająco
-Okey-zaśmiałam się z resztą z Ashton'a.
-Ale wiesz Ashton...Niall nie jest taki straszny na jakiego wygląda.-powiedziałam i pokręciłam głową.
-Dla Ciebie ta osoba jest straszna?-zaśmiała się Lori i pokazała ręką na Niall'a-On jest słodziutki jak cukierek...
-Nie porównuj mnie z cukierkiem!-zawołał Niall ze śmiechem.
-Dlaczego?...-zaczęła się droczyć Lori z Niall'em a ja nie mogłam uspokoić śmiechu.
-Bo tylko ja tak...haha mogę mówić-odpowiedziałam śmiejąc się.
-Dzisiaj impreza-powiedziała Lori a ja przytaknęłam.
-ooo....ty też jesteś zaproszona?-zawołał Ashton
-Dziwne była by ta impreza bez solenizantki-zaśmiałam się a Ashton chyba nie skumał bo dalej na mnie patrzył nie rozumiejąc.Westchnęłam i pokręciłam głową-ja mam dzisiaj 18-naste urodziny!
-że co...przecież miała mieć urodziny jakaś Katie a ty masz na imię...-zatrzymał się zdając sobie sprawę,że mu się nie przedstawiłam.
-Jestem Katie Styles i dzisiaj kończę 18-nastke.
-Wszystkiego najlepszego!-zawołał a ja podziękowałam mu cicho i poczułam jak ktoś mnie obejmuję ramieniem i zobaczyłam uśmiechniętego Niall'a.
-Wszystkiego najlepszego piękna-powiedział i pocałował mnie w policzek a ja się zarumieniłam.
-Dziękuję-odpowiedziałam i spojrzałam w jego piękne oczy.Czy ja już mówiłam,że kocham jego oczy?Jak nie to właśnie to mówię!
Usłyszałam dźwięk SMS'a i ponownie spaliłam buraka bo mam na SMS'ie piosenkę 5sos  Good Girl's.Usłyszałam śmiech Ashton'a a później głośne "ała".

 Do Katie :*
Od Gemma ^.^

Hey!słyszałam,że masz dzisiaj 18-nastke!
Wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich marzeń a przede wszystkim zdrowia ! :)

Do Gemma ^.^
Od Katie :*

Dziękuję Gemma! Będziesz na imprezie u Hazzy i Louis'a? :*

Do Katie :*
Od Gemma ^.^

Najprawdopodobniej będę ale mogę się spóźnić więc..poproszę jeden kawałek tortu zostawić dla mnie i schować go przed Horan'em! XD

Do Gemma ^.^
Od Katie :*

Postaram się XD

Zaśmiałam się i odłożyłam telefon blokując go.Nie minęła minuta a usłyszałam Drag Me Down i przewróciłam oczami jak ponownie usłyszałam śmiech ze strony Ashton'a,
Spojrzałam na telefon i zobaczyłam,że ciocia do mnie dzwoni więc pośpiesznie odebrałam i zaczęłam rozmawiać z nią po polsku przez co Ashton i Niall nie rozumieli o czym gadam a Lori przewracała przez cały czas oczami jak Ashton przez cały czas mówił jej coś do ucha.Pewnie związanego z moją rozmową z ciotką.
-...taa ciociu,muszę kończyć!-zawołałam do telefonu i pożegnają się z moją ciotką rozłączyłam się i westchnęłam.Następnie zadzwonił do mnie mój brat a później następny i wypytywali się jak tam u mnie.Porozmawialiśmy trochę i  pożegnałam się z nimi rozłączając się.
-Masakra!-zaczęłam już mówić po angielsku.
-Kto dzwonił?-zapytał Horan
-ciotka i moi bracia
-Harry dzwonił-zapytał zdziwiony Niall
 -Nie on...zadzwonili do mnie przyrodni bracia...-odpowiedziałam i podrapałam się po policzku.
-Która godzina?zapytała Lori
-Zbliża się 14-odpowiedziałam po sprawdzeniu zegarku na telefonie.
-Dobra my z Ashton'em się zbieramy bo coś musimy zrobić na mieście-powiedziała Lori i wstała z krzesła a za jej krokami poszedł Ashton,który również wstał z krzesła.Pożegnali się z nami i wyszli razem z domu. Pomogłam przejść Niall'owi do salonu.Usiedliśmy na sofie i zaczęliśmy oglądać jakiś film.
-Jak myślisz Ashton i Lori są razem?-zapytał Niall a ja zdałam sobie sprawę,że Ni nic nie wie.
-On są już od niedawna razem-powiedziałam i oderwałam się od telewizora i spojrzałam na Niall'a.
-Jak myślisz co z tymi tajemnicami i sprawą,którą musimy zmienić i nie dopuścić do tego,żeby Lou się zabił?-zapytał Niall przerywając ciszę po między nami.W tle było słysząc jak bohaterowie filmu się kłócą o coś.
-Nie mam pojęcia ale musimy do tego nie dopuścić. Na razie dobrze nam idzie bo Lou nie jest obrażony na Harry'ego bo myśli,że Harry dopiero się obudził a nie miesiąc temu.Co dalej to nie mam pojęcia...
-Kiedy masz wizytę u lekarza?-zapytał Niall a ja zamarłam w miejscu.Dzisiaj są moje urodziny więc dzisiaj mam spotkanie z lekarzem,o kurdę!
-Dzisiaj o boże!-powiedziałam i wstałam z sofy i pobiegłam ubrać buty bo mam na godzinę 14:00 a jest 13:40.-lecę Niall! pa!
Krzyknęłam,wybiegłam z domu i pobiegłam do lekarza ale daleko nie miałam.Wbiegłam zdyszana do środka jak wywołali moje nazwisko.Przywitałam się grzecznie z lekarzem i usiadłam na krześle przy biurku lekarza.
-Witam panią Katie Styles,przyszła pani na badania na białaczkę?-zapytał a ja kiwnęłam głową.
-Dobrze pobierzemy krew a później cię zbadam-powiedział i zawołał pielęgniarkę,która pobrała mi krew.Czekałam 20 minut na werdykt i jak go usłyszałam to aż mi się buzia otworzyła i zaczęłam płakać....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejo!Przepraszam,że nie napisałam rozdziału w tamtym tygodniu ale byłam w wielkim szoku.Miałam w piątek wypadek i w sobotę byłam cała obolała.Na dodatek wena mnie opuściłam jak ją potrzebowałam!Mam nadzieję,że rozdział się wam podoba i przepraszam za jakiekolwiek błędy.

                                                                                                                                                     Katie :*