Strona główna

sobota, 3 września 2016

Statystyki drugiej książki ;*

Statystyki:

Prolog + 20 rozdział + Epilog 

Łączna ilość wyświetleń : 133 wyświetlenia (rozdziały)

Łączna ilość komentarzy : 0 

Obserwatorzy : 0


Pisałam to ile wyświetleń,komentarzy i obserwatorów pojawiło się od początku prologu drugiej części historii Niall'a,Katie i ich przyjaciół ;*
Życzę Wam co najlepsze i uwielbiam was :*
Jakby ktoś był zainteresowany zapraszam na mój profil na Wattpadzie : Kasia1318 , gdzie będę kontynuować moją twórczość i gdzie może znajdziecie jeszcze jakieś ciekawe opowiadania dla siebie ^.^



II.Epilog

*20 lat później!*


-Mamo!Tato!-usłyszałam krzyk dziewczyny-Bo Liam mi przeszkadza!
Odwróciłam się do dzieci i spojrzałam na dziewczynę.
-Diano oglądałaś to już z 3 razy-odpowiedziałam,a dziewczyna jęknęła.
-Ale to jest słodkie,a nie jakaś myszka miki-zawołała wkurzona i rzuciła pilotem o kanapę,który niesfornie odbił się od kanapy i uderzył Liam'a w głowę.Liam zaczął płakać i trzymać się za głowę.Wystraszona dziewczyna nie wiedziała co zrobić,więc stała tylko w miejscu i spoglądała na wszystko z boku.Podeszłam szybkim krokiem do Liam'a i klęknęła koło niego.Obejrzałam mu głowę i zauważając małego guza,spojrzałam na Dianę.
-Bądź trochę ostrożniejsza,to jest jeszcze dziecko-zawołałam,a dziewczyna przewróciła oczami i wyszła z salonu.Podmuchałam miejsce guza i pocałowałam tamto miejsce.Spojrzałam w oczy Liam'a i pocałowałam go w nosek,na co się zaśmiał.
-Chodź Liam,włączymy Myszkę Miki-odpowiedziałam i włączyłam chłopczykowi bajkę.
Tak to ja Katie! Ta która 30 lat temu poznała wspaniałego chłopaka,który okazał się wilkiem,a teraz jestem z nim w szczęśliwym związku z dwójką dzieci.14-letnią Dianą i 3-letnim Liam'em.Liam dostał imię po swoim wujku.Co do Liam'a...jego drugą połówką okazała się Rachel,która go tutaj,nie zdając sobie z tego sprawy,sprowadziła do nas.Rachel i Liam nie zdecydowali jeszcze,żeby założyć rodzinę czy się pobrać.Jak na razie żyją w szczęśliwym związku i niech tak pozostanie.Harry z Louis'em adoptowali małą Lidię i w tym momencie są na  wakacjach na Hawajach.Żyje im się super....skąd ja to wiem? Bo jak na razie na nic nie marudzą. Zayn postanowił zostać razem z moją drugą ukochaną przyjaciółką.Zayn z Johanną są już 10 lat po ślubie,a za 3 miesiące ma im się urodzić dziewczynka-Vanessa.Lori z Ashton'em dalej są razem i wzięli ślub,ale postanowili wyjechać na zawsze do Francji przez co zespół Ashton'a - 5 Seconds Of Summer się rozpadło,a reszta chłopaków zaczęła odpoczywać i układać sobie na spokojnie życie.Moi rodzice postanowili spróbować coś stworzyć od nowa i cieszą się swoim szczęściem.Jessica z  Connor'em po tylu latach w końcu,postanowili się pobrać i za tydzień ma się odbyć ich ślub na którego zostaliśmy z Niall'em i dziećmi zaproszeni,a co do mnie i Niall'a...za niedługo będzie już nasza 15 rocznica ślubu i jak na początku mówiłam mamy dwójkę dzieci-Liam'a i Dianę.Liam jest 3-letnim chłopcem o niebieskich oczach i brązowych włosach.Jest odzwierciedleniem małego Niall'a.Takiego małego i słodkiego.Trochę umie rozrabiać i jest czasem niegrzeczny,przez co czasem się z Niall'em denerwujemy,ale kto mówił,że będzie łatwo? Nikt nie mówił,ale my zdawaliśmy sobie z tego sprawę od początku.Diana jest za to straszą bałaganiarą i czasem umie komuś odpyskować,nawet się zdarza,że mi lub Niall'owi.Ludzie i dzieci nie są idealne i dlatego nasze dzieci tak kochamy.Nie zmienilibyśmy je na inne.Może czasem dają w kość,ale ich kochamy.Westchnęłam i odwróciłam się od Liam'a.Wróciłam do kuchni i zaczęłam kończyć obiad.Po kilku minutach poczułam dłonie oplatające mnie w pasie i pocałunki na szyi.Odwróciłam się przodem i zauważyłam Niall'a.Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta.
-Cześć słońce-powiedział i podał mi świeżę kwiaty.Powąchałam się i wsadziłam do wazonu.Wróciłam do chłopaka i w podzięce pocałowałam.
-Coś się ciekawego dzisiaj działo?-zapytał,a ja pokręciłam głową.
-Jak zwykle Diana kłóciła się z Liam'em o pilota do telewizora-odpowiedziałam,a Niall westchnął.
-Coś się komuś stało?-zapytał i pokręcił głową.
-Skończyło się na małym guzie na głowie u Liam'a-odpowiedziałam,a blondyn westchnął.
-Mówiłem ci jak ja cię kocham?-zapytał,a ja się zaśmiałam.
-Codziennie mi to powtarzasz kochanie-odpowiedziałam i złączyłam moje usta z jego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i to by było na tyle ;p Dziękuje wszystkim za czytanie moich wypocin i nie mam za złe,że w ogóle komentarze się nie pojawiały pod rozdziałami,bo do tego jestem przyzwyczajona ^.^
Za chwilę na blogu pojawi się ilość wyświetleń itd ;)
Życzę wszystkim dobrej nocy i miłego roku szkolnego ;*
Co ja gadam...życzę wam,żebyście mieli  takiego kochanego męża jakim jest Niall w tym opowiadaniu ;* Każda z was na niego zasłużyłam...Zasłużyłam na księcia z bajki ;*

II.Rozdział 20

~Oczami Niall'a~


Wbiegłem do domu,a za mną pobiegł Harry.Gdy wbiegliśmy gwałtownie do domu,koło nas pojawił się ojciec mojej ukochanej oraz Ed.Drake odsunął się od Lou i odwrócił się do nas.
-Idź do Rachel,Jessici,Connor'a oraz Lidii-zawołał Harry do Louis'a.Kiwnął głową i odwrócił się.Miał już przechodzić przez próg gdy usłyszał,że coś jeszcze mówię.
-A gdzie jest Katie?-zapytałem zdziwiony i odrobinę wystraszony.Lou spojrzał za siebie,a następnie odwróciłem się z powrotem do nas.
-Katie otwierała drzwi i Drake ją odepną tak,że przeleciała przez próg salonu i leży teraz nieprzytomna w salonie-odpowiedział,a ja zamarłem i po chwili ruszyłem biegiem do salonu.Lou odsunął się trochę do tyłu,żeby mnie przepuścić do salonu i spoglądał na Harry'ego,który spoglądał z nienawiścią na Drake.Następnie Harry spojrzał na Lou i smutno się do niego uśmiechnął.
-Pilnuj Rachel,Jessici,Connor'a,Katie i przede wszystkim Lidię-zawołał,a on kiwnął głową i ruszył do salonu.W salonie na ziemi leżała w dalszym ciągu nieprzytomna Katie,a nad nią pochylałem się ja.
-Ja z nią zostanę Niall,a ty idź wysłać tego drania do swojego ojca-szepnął do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu.Kiwnąłem głową i gwałtownie poderwałem się do góry i ruszyłem szybkim krokiem do przedpokoju.Gdy stanąłem przed Drake,wściekłem się i zacząłem go bić,ale chłopak nie robił sobie nic z tego.Po jakimś czasie Harry postanowił mnie odsunąć od Drake,a Ed i ojciec Katie zajęli się nim.Zaczęli go osłabiać swoimi mocami,aż Drake padł nieprzytomny na ziemię .Ed chwycił dłoń ojca mojej dziewczyny i moich przyjaciół.Zamknęli oczy i wypowiedzieli coś pod nosem.Po chwili pod Drake pojawiła się duża czarna dziura,do której wpadł i zniknął Drake.
-Katie nie rób nam tego!-Usłyszałem z salonu zdesperowany głos Louis'a.Spojrzałem na wszystkich i wbiegłem do salonu.Za mną wszedł Harry z krwią na rękach oraz ojciec Katie i Ed.
-Co z nią?-zawołałem ,klękając koło Lou.
-Nie mam pojęcia co robić!-zawołał wystraszony i spojrzał na mnie.
-Ed spróbuj ją uzdrowić!-krzyknął Harry,a Ed pokręcił głową.
-Nie mogę jej kompletnie uzdrowić,mogę jedynie dać jej parę godzin więcej życia-odpowiedział i podszedł do nas.Klęknął koło głowy dziewczyny i położył dłoń na jej czole.Zamknął oczy i coś wymówił niezrozumiałego dla mnie,pod nosem.
-Gotowe...ma z 4 godziny więcej życia-odpowiedział i spojrzał smutnym wzrokiem na mnie.-Przykro mi Niall,nie umiem ją uzdrowić...
Przeczesałem fryzurę Katie,a następnie złożyłem całusa na jej czole.Po moich policzkach zaczęły spływać łzy,a po chwili z moich ust zaczął wychodzić głośny szloch.Położyłem sobie jej głowę na kolanach i spojrzałem na nią.Lou pokręcił głową koło mnie i również wraz z wszystkimi zaszlochał.Po kilku godzinach wszyscy postanowili iść do swoich pomieszczeń gdzie będą mogli spędzić te wszystkie łzy i rozpacz.Ja na początku się nie poddawałem i rzucałem nowymi pomysłami,aby tylko Katie uratować,ale po dziesiątym pomyśle odrzuconym przez wszystkich,poddałem się.Siedziałem koło Katie i głaskałem ją po włosach.Czasem się schylałem i całowałem ją w usta,albo w czoło.Po jakimś czasie Katie zaczęła ledwo oddychać,a ja zalewałem się nowymi łzami.Moglibyśmy zadzwonić na karetkę i przyjechali by tutaj,ale jakbyśmy to wytłumaczyli,że przeleciała przez drzwi i została dziabnięta czymś ostrym w brzuch.Jeszcze oskarżyliby nas i co byśmy zrobili.Wziąłem głęboki oddech i położyłem się koło Katie na ziemi.Odwróciłem się bokiem do niej i zamknąłem oczy.


*Godzinę później* 

~Oczami Harry'ego~

To jest nie sprawiedliwe!Czemu to Katie się musiało przytrafić,a nie mnie?Czemu to zawsze muszą cierpieć bliskie dla mnie osoby?Westchnąłem i spojrzałem na Louis'a,który spoglądał na Lidię,która spała słodko pomiędzy nami i nie zdawała sobie sprawy,że w salonie ktoś umiera.Louis na moje westchnięcie spojrzał mi w oczy.
-To jest moja wina-zaczął Lou rozmowę,a ja zmarszczyłem brwi na jego słowa.
-Czemu tak uważasz?-odpowiedziałem,a Lou wzruszył ramionami.
-Kilka dni wcześniej śniła mi się ta sytuacja,że Katie zostanie ranna i umrze-odpowiedział,a mi coś zaświtało.Faktycznie mówił coś o jakimś koszmarze.
-A nie było mówiono co trzeba zrobić,żeby ją uratować?-zapytałem z nadzieję,ale Lou pokręcił głową.
-Niestety nie było nic...jakbym coś wiedział to bym już dawno o tym śnie wspomniał-odpowiedział,a po jego policzku spłynęła łza,którą starłem wskazującym palcem.
-To nie była twoja wina-odpowiedziałem,a Lou westchnął.
-Chcesz coś może do picia?-zapytałem,a Lou pokiwał głową.-Soku?
-Może być-odpowiedział,a ja kiwnąłem głową i wstałem z łóżka.Przed wyjście z pokoju pocałowałem Lou i Lidię w czoło.Schodząc na dół usłyszałem cichą rozmowę.Wydawało mi się,że znam te głosy,aż za dobrze,ale to jest nie możliwe.Z nadzieją podszedłem po cichu do drzwi i schowałem się za ścianą.
-Tak bardzo tęskniłam-usłyszałem dziewczęcy głos.
-Dziękuje-powiedział nagle chłopak i nastała pomiędzy nimi cisza.
-Za co mi dziękujesz?-zapytała ponownie.
-Za to,że nie zwątpiłaś w wszystko i uwierzyłaś Niall'owi w to,że się ze mną spotkał-odpowiedział,a ja już wiedziałem kto to jest.Z uśmiechem w parowałem do pokoju i przytuliłem dwójkę najważniejszych dla mnie osób,które siedziały na kanapie.Na początku były zdziwione moim towarzystwem w pokoju,ale po chwili przyciągnęli mnie do siebie.
-Katie? Liam?-powiedziałem szeptem zauważając Niall'a śpiącego na ziemi pod kołdrą.-jakim sposobem?
-Liam wrócił i mnie uzdrowił-odpowiedziała Katie i posłała mi uśmiech.
-A ja nie wiem jakim sposobem wróciłem,ale wróciłem-odpowiedział i zaśmiał się.
-A nasza mama?-zwróciłem się do dziewczyny,która wzruszyła ramionami i spojrzała na Liam'a.
-Nie mam zielonego pojęcia-odpowiedział Liam,a my z Katie posmutnieliśmy.
-Może chcecie soku?-zapytałem,a oni pokiwali głowami.Wyszedłem z salonu i w przedpokoju krzyknąłem na Lou,który po chwili pojawił się koło mnie.
-Co się stało?-zapytał,a ja się uśmiechnąłem.
-Weź Lidię na ręce i idź do salonu-odpowiedziałem tajemniczo,a Lou zmarszczył brwi.
-Po co?-zapytał,a ja przewróciłem oczami.
-Weź Lidię to się przekonasz-odpowiedziałem i odwróciłem się od Lou i wszedłem do salonu w którym na krześle siedziała moja i Katie matka,a przed nią siedział naszej trójki nieprzytomny ojciec.Po wejściu do kuchni,moja matka się odwróciła i spojrzała na mnie.
-Harry?-zapytała i podeszła do mnie.Położyła swoją dłoń na moim policzku i spojrzała mi w oczy.
-Tak to ja mamo-odpowiedziałem,a kobieta się uśmiechnęła i mnie przytuliła.
-Jak się tutaj pojawiłaś?-zapytałem,a kobieta się uśmiechnęła i wskazała na mojego ojca.Pokiwałem głową i podszedłem do lodówki,gdzie wyjąłem sok jabłkowy.Położyłem na blacie i podszedłem do półki,gdzie wyjąłem osiem szklanek.Spojrzałem na moją matkę,a ona spojrzała na mnie.
-Oczywiście pomogę ci-odpowiedziała i wzięła sześć szklanek w ręce.Ruszyliśmy do salonu,gdzie już siedział Lou i na jego kolanach spała dalej Lidia.Rozmowy ucichły jak wszedłem do salonu.Wszyscy zamarli na widok mojej i Katie matki.
-Mamo?-zapytała Katie i wstała z kanapy.Podeszła szybkim krokiem do niej i przy okazji omijając śpiącego nadal Niall'a na ziemi.Przytuliła ją i spojrzała na mnie,a następnie nas oby dwóch przytuliła.
-Moment Katie,bo mamy szklanki-powiedziałem szeptem,a dziewczyna odsunęła się od nas i wzięła kilka szklanek ode mnie i naszej mamy.Położyliśmy wszystkie szklanki i sok na ławie.
-Jak się cieszę,że wszystko jest dobrze-odpowiedział Lou,a Katie pokręciła głową.
-No nie wiem czy wszystko jest tak dobrze-odpowiedziała i spojrzała po wszystkich,aż zatrzymała swój wzrok na Niall'u.
-Przecież on śpi-odpowiedział zdziwiony Liam'a,a Katie się zaśmiała i wstała z kanapy.Podeszła do Niall'a i położyła się koło niego na podłodze.Przysunęła się do niego i przykryła się kocem.Przytuliła go mocno i zaczęła go całować po szyi.Po jakimś czasie Niall dalej nie obudził się.Lekko wkurzona Katie wstała na nogi i wyszła z salonu.Po jakiejś minucie wróciła do salonu z szklanką z wodą.Pochyliła się nad Niall'em i pocałowała go w szyję,ale dalej to nic nie dawało.
-Dobra Niall...sam tego chciałeś-odpowiedziała wraz ze śmiechem wylała na blondyna zimną wodę ze szklanki.Niall poderwał się do góry i stanął na proste nogi.Spojrzał najpierw na Katie jakby zobaczył ducha.Nagle ją mocno przytulił i nie chciał puścić.
-Bo ją udusisz Nialler,a ja nie będę ją ponownie ratował-Powiedział Liam,który stał za Katie.Gdy Niall skapnął się do kogo należy głos.odsunął się od Katie i spojrzał na Liam'a.Podbiegł do niego i rzucił się na niego,prawie się razem wywracając.
-Dobra Niall,nic mi nie jest-zaśmiał się chłopak.Po jakimś czasie do salonu weszła Jessica z Connorem przy boku,Rachel,mój ojciec oraz Ed.Wszyscy usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy dziękować Bogu,że to się tak skończyło,a nie inaczej.
-Jak dobrze,że wróciliście wszyscy cali i zdrowi-odpowiedział Niall,a my przytaknęliśmy i utworzyliśmy wielki grupowy przytulas.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej kochani ;* I mamy następny rozdział mam nadzieje,że się podoba.Może mi się uda dzisiaj jeszcze wrzucić epilog,ale nie obiecuje ;/ Jak mi się dzisiaj nie uda to wrzucę go jutro ;*
Może do zobaczenia ^^

! Rozdział dokładnie nie sprawdzany ! 


piątek, 2 września 2016

II.Rozdział 19

~Oczami Niall'a~


Spojrzałem na Harry'ego i wybiegłem z budynku.Rozglądnąłem się i zauważyłem jakąś postać odwróconą plecami do mnie.Podszedłem do niej i objąłem ją swoimi ramionami.Katie westchnęła i położyła swoją głowę na moim ramieniu.
-I co my mamy teraz zrobić?-zapytała jakby sama do siebie.Westchnąłem i obróciłem głowę,składając całusa na jej policzku.
-Nie martw się,coś wymyślimy-odpowiedziałem pewnie,a dziewczyna wyswobodziła się z moich ramion i odwróciła do mnie twarzą.Jej twarz pokazywała smutek,dezorientacje oraz złość.Przyciągnąłem ją do siebie,a on przytuliła mnie.Pocałowałem ją w usta,a ona oddała pocałunek i całowalibyśmy się dłużej gdyby nie przerwało nam odchrząknięcie za nami.Odsunąłem swoje usta od Katie i odwróciłem głowę do tyłu.Za nami stał Harry ze złożonymi na piersi rękoma.Odwróciliśmy się wraz z Katie do niego twarzą,ale dalej ją obejmowałem.
-Wracamy moje gołąbeczki-powiedział Harry i odwrócił się od nas.Katie spojrzała na mnie i ponownie wyswobodziła się z moich ramion,ale złapała mnie za dłoń.Uśmiechnąłem się pod nosem i ruszyłem za Katie.Po chwili szliśmy z Harry'm w jednym tempie.
-Mam pomysł kto mógłby nam pomóc w znalezieniu prawdziwej miłości Liam'a i naszej mamy-zaczął temat Harry.Spojrzeliśmy z Katie na Harry'ego.
-Jaki masz pomysł?-zapytała z westchnieniem i pokręciła głową.-w ogóle jest jakaś osoba,która wie,albo umie komuś wywróżyć kto będzie z kim na zawsze?
-Istnieje jeden taki magik i jest niedaleko nas-odparł Harry i posłał nam smutny uśmiech.
-No to dobra,chodźmy tam-odpowiedziała Katie i przyśpieszyła tempo.Spojrzałem na Harry'ego,który spojrzał na mnie.Pokiwaliśmy głowami w tym samym momencie i przyśpieszyliśmy tempo.Po 15 minutach znajdowaliśmy się przy jakimś bardziej zadbanym budynku.Stanąłem koło Katie,która rozglądała się dookoła.Harry wziął głęboki oddech i wszedł do budynku przed nami.Następnie wraz z Katie weszliśmy za nim.W środku budynku świeciła się jedynie jedna żarówka,która znajdowała się na suficie i z której prawie nic nie było widać.Harry przeklną pod nosem i po chwili było słychać głośny szmer na ziemi.
-Co to było?-zapytała wystraszona Katie.
-Spokojnie to byłem ja!-zawołał Harry,a Katie zgromiła go wzrokiem-przepraszam kopnąłem w coś...
Przewróciłem oczami i ruszyliśmy w głąb mieszkania.Gdy przeszliśmy przez następny próg,zobaczyliśmy zadbany pokój.Dobrze oświetlony przez co widziałem co znajdowało się w nim i w jakim miejscu to stało.Ściany były koloru jasnego fioletu,a sufit był biały.Po lewej stronie,przy drzwiach znajdowała się komoda,a na niej jakieś zdjęcia i nieznane mi rzeczy.Spojrzałem na wszystkich i dopiero po kilku minutach skapnąłem się,że nie tylko my jesteśmy w pokoju.Moi towarzysze również musieli to zauważyć,bo się zatrzymali i spojrzeliśmy na niego w tym samym momencie.
-Co was do mnie sprowadza?-zapytał i spojrzał na nas.Był młody.Miał na oko 25 lat.Nie był na pewno starszy niż Harry i reszta.
-Potrzebujemy twojej pomocy-odpowiedzieliśmy razem z Katie.
-Jesteście w sobie zakochani-stwierdził,a ja lekko kiwnąłem głową.
-Skąd wiedziałeś?-zapytała Katie,a czarownik przewrócił oczami.
-Jestem czarownikiem,który umie wyczuć miłość pomiędzy ludźmi i wie kto jest prawdziwą miłością danej osoby-odpowiedział,a Katie lekko pokiwała.-Zgaduje,że chcecie żebym dowiedział się kto jest prawdziwą miłością Liam'a i twojej i twojej matki-odpowiedział i wskazał na Katie,a następnie na Harry'ego.Kiwnęliśmy w trójkę głowami,a ja następnie zmarszczyłem brwi.
-Skąd wiedziałeś,że się zjawimy?-zapytałem,a czarownik się zaśmiał.
-Jestem czarodziejem i pokazuje mi się przyszłość-odpowiedział,a ja pokręciłem głową.Chociaż brzmi to dla mnie niedorzecznie,to nie drążyłem tematu dalej.Czarownik westchnął i zamknął oczy.-Oby dwie osoby są waszymi najbliższymi-odpowiedział,a Katie westchnęła.
-Może więcej szczegółów?-zapytała,a czarownik przewrócił oczami.
-Mogę jedynie powiedzieć,że jedna osoba to,która zostawiła twoją mamę w przeszłości,a drugą osobą jest osoba,która chciała zabić Liam'a i to zro....-przerwał nagle i zasłonił usta dłonią.-Tego ostatniego nie słyszeliście!
-Okey to się bardziej nam przydało.-Odpowiedział Harry i pokiwał mu głową w podzięce.
-Dziękujemy-dopowiedzieliśmy z Katie i wyszliśmy na pole,a za nami podążył Harry.
-Chyba wiem kto może mamę uwolnić-powiedziała po jakimś czasie Katie.Spojrzeliśmy na nią jednocześnie z Harry'm.
-O kim myślisz?-zapytałem,a dziewczyna się do mnie przytuliła.
-To jest na pewno nasz ojciec-odpowiedziała i spojrzała na Harry'ego.Harry pokiwał głową i podrapał się po brodzie.
-A kto jest drugą połówką Liam'a?-zadałem nurtujące mnie pytanie,a reszta westchnęła.
-Jest to osoba,która próbowała Liam'a zabić-powiedział Harry,a ja przypomniałem sobie moment w którym znalazłem Liam'a dziabniętego nożem w brzuch.Zdążył jeszcze odczarować Rachel i Jessicę,a później umarł i powrócił jako anioł.
-A to może jest Jessica?-podpowiedziałem,a Katie pokręciła głową.
-Jessica nie chciała zabić Liam'a-odpowiedział Harry i pokręcił głową.
-Ale Rachel również nie chciała go zabić...lecz go zabiła-odpowiedziałem,a reszta stanęła w miejscu i spojrzała na mnie.
-Pamiętasz co na koniec powiedział czarownik?-zadała pytanie Katie,a ja pokiwałem głową.
-Że mieliśmy czegoś nie usłyszeć-odpowiedziałem,a Katie pokiwała głową.
-Właśnie!-zawołała i kontynuowała dalej-ja to usłyszałam i złączyłam razem....powiedział coś podobnego do...-przerwała i wzięła głęboki oddech-drugą osobą jest osoba,która próbowała zabić Liam'a i to zrobiła...
-To by się kupy trzymało-odpowiedziałem,a Katie pokiwała głową.
-Wiecie?-zapytał Harry,a my z Katie spojrzeliśmy razem na Harry'ego-My dalej nie wiemy jak przywołać ich z powrotem do naszego świata...
-Faktycznie!-zawołała Katie stanęła w miejscu.Również z Harry'm stanęliśmy i spojrzeliśmy na dziewczynę.-Musimy do niego wrócić!-zawołał i odwróciła się od nas.Ruszyła przed siebie,a ja spojrzałem na Harry'ego i ze wzruszeniem ramion powłóczyliśmy się za Katie.Po jakimś momencie doszliśmy pod dom z którego nie dawno wyszliśmy.Właśnie w tym momencie Katie z tamtą wychodziła i kierowała się w naszą stronę.
-Chyba wiem jak to zrobić-odpowiedziała i już nie odzywając się,zaczęliśmy wracać do domu.Po chwili staliśmy przed domem i Katie weszła pierwsza do domu,a ja miałem już wchodzić za nią gdy Harry złapał mnie za ramię.Odwróciłem się do niego i podniosłem brwi.
-Co ty właściwie czujesz do Katie?-zapytał,a ja zmarszczyłem brwi.
-Kocham ją-odpowiedziałem retorycznie,a Harry prychnął.
-Nie rób sobie ze mnie jaja,tylko odpowiadaj!-zawołał,a ja przewróciłem oczami.
-A tobie się włączyła opcja ochrony swojej młodszej siostrzyczki?-zapytałem,a Harry podszedł do mnie i dziabnął mnie wskazującym palce w klatę piersiową.
-Nie rób sobie jaj,tylko mów prawdę!-zawołał jeszcze raz.
-Okey! Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej i zawsze będę jej pomagać w potrz..-przerwało mi krzyk,a ja przerażony spojrzałem na Harry'ego,a następnie odwróciłem się do drzwi.Zdziwiłem się,bo w drzwiach stał Drake i zaczynał się zbliżać do Louis'a...

~Oczami Rachel~

To jest bardzo dziwne! Nie umiem przestać myśleć o chłopaku,którego zabiłam gdy byłam pod zaklęciem.On ostatnimi siłami zdążył mnie uratować i odczarować,a następnie nie przeżył mojego ataku na niego.Stałam w szoku w miejscu,gdy do pokoju wleciał Niall,a następnie pozostali.Klęczeli przy Liam'ie i prosili go,żeby z nami zostali.Niestety zmarł na miejscu i to przez moją winę.Obwiniałam się,ale później Jessica przekonała mnie,że to nie jest moja wina.Teraz stoją w miejscu przy Jessicę i Connor'ze zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim.Jessica musiała zauważyć ze dziwnie się zachowuje,bo zwróciła się do mnie.
-Co jest Rachel?-zapytała i podeszła do mnie,kładąc mi dłoń na ramieniu.
-Chyba zakochałam się...-odpowiedziałam,a dziewczyna wstrzymała oddech.
-Kto jest tym szczęściarzem?-zapytał Connor za Jessicą.
-Jest to chłopak,którego zabiłam gdy byłam pod zaklęciem.-odpowiedziałam i posmutniałam.Usiadłam na ziemi i podkuliłam nogi do klatki piersiowej.
-Oj Rachel-powiedziała Jessica i usiadła przede mną.
-A ja go dalej kocham!-zawołałam i zaniosłam się szlochem.Po jakimś czasie zachciało mi się spać,więc się położyłam i zasnęłam.

~Oczami taty Katie,Harry'ego i Liam'a~


Jakie to jest pogmatwane!Czyli tak na prawdę to Dagmara jeszcze żyje,lecz siedzi w innym świecie z moim synem.Super.Westchnąłem i usiadłem na krześle w kuchni.
-Coś się stało proszę pana?-zapytał Louis wchodzący do kuchni i podchodzący do lodówki z której wyciągnął sok i nalał sobie go do szklanki,którą najpierw wyciągnął z półki.
-Doszło teraz do mnie,że tak na prawdę to kocham dalej matkę Harry'ego i Katie-odpowiedziałem,a Lou odstawił sok do lodówki i włożył do zlewozmywaku szklankę.
-Ale Pani Dagmara jeszcze wróci,niech się pan o to nie martwi-odpowiedział,a ja pokiwałem głową.
-A jak wróci to jej wyznam,że ją kocham-odpowiedziałem,a Lou uśmiechnął się lekko i wyszedł z kuchni.Po chwili przed oczami stało mi się czarno i chyba zasnąłem na stole....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani ;* I mamy następny rozdział.Powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania,a ja niestety dalej go nie skończyłam w wakacje XD Czas jak dla mnie za szybko w wakacje leciał i nie zdążyłam ;/ Do końca opowiadania pozostało jeden rozdział i epilog,kochani ;*
Dobranoc wszystkim i miłego weekendu oraz miłego tego roku szkolnego ;*

! PS.Rozdział nie sprawdzany-przepraszam !