Strona główna

niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 21

Oczami Harry'ego.

Podszedł do siostry siadając koło niej na łóżku.Spojrzała na mnie nie dowierzając.
-Co tutaj robisz?Nie powinieneś leżeć w szpitalu?-zapytał i podniosła jedną brew,a później kaszlnęła.
-Wypisałem się na żądanie-odpowiedziałem i wzruszyłem ramionami.-ale teraz to nie ja jestem ważny,tylko ty!Jak się czujesz?
-Głowa mi pęka i zimno mi-odpowiedziała i zaczęła się trzęś.Spojrzałem na Horan'a,który podszedł do sofy i wziął kołdrę do rąk a później podszedł do nas.Przykrył szczelnie Katie i usiadł koło niej,obejmując ją jednym ramieniem.Katie położyłam głowę na ramieniu Niall'a i spojrzała na mnie.
-Gdzie Liam?-zapytała i podniosła wzrok na Niall'a.
-Poszedł przyrządzać antidotum,żeby zrzucić z ciebie zaklęcie,ale jakbym wiedział,że Harry to umie zrobić to bym go nie wysyłał-odpowiedział Niall,a Katie spojrzała na mnie,a ja miałem wystrzeżyłem oczy na Niall'a.
-Czy ja o czymś nie wiem?-zapytała Katie spoglądając na mnie,na Horan'a i na Lou.-Harry?
-Od niedawana mam moc lodu i pomogłem Liam'owi zrzucić z Ciebie klątwę-odpowiedziałem i zruszyłem ramionami.
-Dziękuję-podziękowała spoglądając na mnie i obróciła się w stronę Niall'a-Tobie też dziękuję.Wiem,że byłeś pod postacią wilka i mnie strzegłeś.
Horan pokiwał głową i spojrzał w oczy Katie.Spojrzałem na Lou,który pokazał mi głową na drzwi.Pokiwałem głową i wstałem z miejsca.
-To my będziemy się zbierać-zacząłem i przytuliłem Katie i przybiłem żółwika z Niall'em.
-Źle się czuję-dopowiedział Lou i skrzywił się.Podszedłem do Lou i objąłem go w pasie.Wyciągnąłem rękę i zamachnąłem się nią.Po chwili nad Katie i Niall'em pokazały się płatki śniegu.Pomachałem im razem z Lou na pożegnanie.
-Weź to od nas!-zawołał Niall'a i po chwili usłyszałem śmiech Katie.
-Zaraz przestanie padać,nie martw się-odpowiedziałem i wyszliśmy z Lou na pole kierując się do domu.

                                     * * *
Oczami Katie.


Harry wyszedł wraz z Louis'em.Wydaje mi się,że ta choroba była tylko przykrywką,żebyśmy z Niall'em zostali sami.Spojrzałam na Niall'a,który spoglądał na mnie.Uśmiechnęłam się i przytuliłam się do niego.Objął mnie w pasie i położył się na łóżku tak,że ja leżałem na nim.
-Wiesz,jesteś wygodny-powiedziałam ze śmiechem.
-Dzięki-odpowiedział i przytulił mnie mocniej.-co robimy z Larry'm?
-A co mamy z nimi robić?-zapytałam i podniosłam głowę spoglądając na jego twarz.
-Mówiłaś już Harry'emu,że Lou dostaje te same pogróżki jak on?
-Nie,jeszcze nic nie wspomniałam o ty.
-To pomyślałem,że ty jesteś siostrą Hazzy więc ty możesz powiedzieć Harry'emu o Lou,a ja powiem Lou o Harry'm,a później wezwiemy ich razem i porozmawiamy o tym.
-Dobry pomysł-pochwaliłam chłopaka ponownie kładąc się na jego klatce piersiowej.
-To kiedy to zrobimy?-zapytał a ja wzruszyłam ramionami przecierając oczy dłońmi.-śpiąca?
-Zgadza się,jestem padnięta i nie wiem z czego-przyznałam i ziewnęłam.
-To śpij-odpowiedział szeptem i pocałował mnie w czoło.Mruknęłam coś niezrozumiałego w odpowiedzi i zapadła ciemność.
Otworzyłam oczy i zauważyłam,że jest ciemno i jestem samiutka jak palec w lesie.Po cholerę jestem w lesie?W oddali słychać było tylko sowy i szum liści.Nagle usłyszałam warczenie a później jęk po prawej stronie,odwróciłam w tamtą stronę głowę i zobaczyłam dwa wilki,które walczyły ze sobą.Jeden był całkowicie biały,a drugi był brązowy z białą pręgą na grzbiecie.Zacięcie o coś walczyły.Nagle brązowy rzucił się na białego i ugryzł go najpierw w bok zostawiając gryz swoich zębów,a później ugryzł go w nogę.Oby dwie części bardzo krwawiły i futro zwierzęcia z białego robiło się najpierw różowe,a później przybierał kolor czerwieni.Brązowy wilk zawarczał jeszcze raz na białego i odszedł w przeciwną stronę.Przechodząc koło mnie zawarczał na mnie pokazując swoje kły.W końcu odszedł i ruszył dalej.Niepewnie podeszłam do wilka i uklękłam koło niego.Pogłaskałam go po głowie,a zwierzę otworzyło oczy,a mnie poraziły niebieskie oczy jak ocean,które znałam aż za dobrze.
-Niall!-krzyknęłam wystraszona,a po moim policzku spłynęła pierwsza łza.-Dlaczego Liam'a nie ma!?
Zerwałam pierwszy kawałek dolnej część mojej koszulki,którą miałam na sobie,a później zerwałam drugi.Chrzanie moją koszulkę,Niall ważniejszy!Wzięłam jeden kawałek i obwiązałam nogę.Wilk zaskomlał,więc pogłaskałam go po głowie.
-Spokojnie-powiedziałam i zaczęłam do niego mówić okręcając wilka większym kawałkiem koszulki,żeby go rozproszyć ale słabo mi to szło.Wilk zaskomlał gdy za mocno zawiązałam. Skrzywiłam się i spojrzałam na niego smutnymi oczami-Przepraszam.
Wyciągnęłam z kieszeni komórkę i wybrałam numer Liam'a. Nie odbiera,wybrałam numer ponownie ale znów nie odebrał.Wybrałam numer tym razem do Harry'ego.
-Halo?-zapytał zachrypnięty głos-wiesz,która godzina jest Katie?
-Przepraszam,że Cię budzę ale jeden z twoich przyjaciół jest ranny a drugi nie odbiera ode mnie telefonu.-odpowiedziałam pośpiesznie i spojrzałam na Nandoo,który zaczynał zamykać oczy.-Nie zamykaj mi tutaj oczów Nandoo...
Zaczęłam się zastanawiać co zrobić,żeby nie zasnął.Wiem!Będę zadawać mu pytania a on będzie kiwał głową na "nie" lub na "tak".
-Katie!Halo,jesteś?-usłyszałam głos Harry'ego.
-Jestem-odpowiedziałam
-Gdzie jesteście z Niall'em?-zapytał i usłyszałam szuranie w słuchawce.
Spojrzałam na Niall'a,który spoglądał na mnie.
~Powiedź Harry'emu,że jesteśmy w najbliższym lesie i niech się pośpieszy~usłyszałam w myślach.Spojrzałam na Niall'a i kiwnęłam głową.
-Harry,jesteśmy w najbliższym lesie i pośpiesz się-odpowiedziałam i rozłączyłam połączenie.
-Jak się czujesz?-zapytałam cicho spoglądając z troską.
~A jak mam się czuć?Zostałem zaatakowany przez innego i mocniejszego wilka~
-Przepraszam to nie było odpowiednie pytanie-skruszyłam się
~Nic się nie stało,nie przejmuj się~
-Jak mam się nie przejmować gdy leżysz pogryziony w nogę i w bok przy mnie i wykrwawiasz się na moich oczach?-krzyknęłam załamana i po policzku poleciała mi pierwsza łza.
~Przepraszam za wszystko co zrobiłem i mogę zrobić.Wiedź,że jesteś moją ulubioną przyjaciółką i kocham Cię~powiedział a ja spojrzałam na niego.Spoglądał na mnie swoimi oczami
a po chwili zamknął je a ja zamarłam.
-O cholera!Nie zamykaj oczów!Nie umieraj!-krzyczałam zrozpaczona na całe gardło sama w lesie.
~przepraszam~dopowiedział i nastała cisza.Sowy już nie gruchotały,liście przestały szeleścić pod wpływem wiatru i wiewiórki przestały skakać z jednego drzewa na drugie.Wszystko ucichło jak Niall powiedział ostatnie słowo.Zaczęłam się trząść tylko nie wiem czy z zimna czy przez szloch w futro Nandoo. Telefon zaczął mi wibrować w kieszeni.Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz.Na wyświetlaczu wyświetlało mi się imię Liam'a,numer oraz jego zdjęcie.
-Hey Katie!Dzwoniłaś?Coś się stało?Przepraszam,że nie odebrałem telefonu ale robiłem sobie w kuchni kolację.-odpowiedział a we mnie się zagotowało.
-To ty robisz sobie kolację a mi Nandoo najprawdopodobniej zmarł na rękach przy mnie!Co z Ciebie za opiekun,jak nie wiesz czy Niall jest bezpieczny!-zaczęłam się na niego wydzierać i usłyszałam jak odłożył coś na stół.
-O kurde!Gdzie jesteście?-zawołał i usłyszałam szelest kurtki w słuchawce.
-Niall mówił,że w najbliższym lesie.
-Okey,zaraz będę!-zawołał i rozłączył się.Po 5 minutach zobaczyłam,że w naszą stronę biegnie Harry wraz z Lou.Zatrzymali się kucnęli koło nas.
-Boże co się tutaj stało?-zapytał przerażony Lou.
-Niall został zaatakowany przez innego wilka i to nie była żadna sprzeczka tylko jakaś wojna o kogoś cennego dla nich obu.-odpowiedziałam i chłopcy spojrzeli na mnie a później na siebie ale nic nie powiedzieli w tej sprawie.
~Gdzie jest Li?~usłyszałam ponownie głos Niall'a w swojej głowie.
-Będzie za chwilę i przepraszam,że dostał taki lekki ochrzan ale następny będzie gorszy niech się spodziewa i niech nie myśli,że mu się upiecze.-odpowiedział i przytuliłam się do futra ponownie.
-Nie możemy nic z nim zrobić dopóki nie pojawi się Li.-powiedział Harry i przejechał ręką po futrze Niall'a-sorry stary ale moglibyśmy Ci pogorszyć,a tego nie chcemy i wiedź,że nie chcielibyśmy mieć później na pieńku z Katie.
-A twoja moc nie może nic zdziałać?-zapytał Lou,a ja go poparłam.
-Mogę tylko oszczędzić mu trochę cierpienia i zatamować krwawienie.-spojrzałam morderczym wzrokiem na Harry'ego.
-Teraz o tym mówisz jak prawie się biedak wykrwawił!-krzyknęłam na niego i odsunęłam się minimalnie,żeby zrobić miejsce Harry'emu.
-Stary to na początku może trochę boleć bo jesteś wilkołakiem a nie człowiekiem.-powiedział i  spoglądając w jego oczy.
~powiedź mu,żeby kontynuował~usłyszałam i pokiwałam głową.
-Mówi,żebyś kontynuował-powiedziałam i usiadł na przeciw łba wilka.Harry pokiwał głową i położył dłonie na łbie.Zamknął oczy i wypowiedział jakieś zaklęcie. Niall zaczął się szamotać po bokach próbując się wyrwać spod rąk Harry'ego.Harry na chwilę przerwał ale dalej trzymał dłonie i spojrzał na mnie.
-Musisz przytrzymać mu łeb,bo jak nie dokończę i przerwę dotyk z Niall'em może mu się coś stać.
Pokiwałam głową i położyłam się na brzuchu.Chwyciłam mu łeb i nakierowałam łeb w moja stronę. Niall czując nowy dotyk otworzył oczy i spojrzał na mnie z bólem w oczach.
-Musisz to wytrzymać,to dla twojego dobra i musisz przestać się wyrywać bo przeszkadzasz Harry'emu a czym szybciej to zrobi to tym mniej będziesz cierpieć.-powiedziałam i przysunęłam się bliżej łba.-zrobisz to dla mnie?
~Tak,dla Ciebie~usłyszałam i uśmiechnęłam się pocieszająco.
-Gotowy?
~Tak~
-To zaczynaj Harry-powiedziałam do chłopaka spoglądając w oczy Niall'a.
Harry kontynuował a Niall prawie się nie ruszał tylko zamykał to otwierał oczy spoglądając na mnie z bólem.Pocałowałam pysk zwierzęcia gdy zaczęło piszczeć.
-Jeszcze trochę stary,wytrzymaj-powiedział Hazzy i kontynuował.
-Niall jak nazywał się twój przyjaciel?-zapytałam szeptem do ucha zwierzęcia.Ni spojrzał na mnie.
~Nazywał się Will i miałby tyle samo lat co ja,Zayn i Li.~powiedział piskliwie.
-Ile masz kuzynek?-zapytałam a wszyscy spojrzeli na mnie a ja wzruszyłam ramionami-No co?próbuję go czymś zająć nie widać?
~4 kuzynki i 3 kuzynów,dzięki za zwrócenie mojej uwagi na ciebie~
Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Co byś robił jakbyś nie był w One Direction?
~Pewnie zaszyłbym się w lesie i wychodziłbym tylko do pracy lub do sklepu~
-Jaki byłby zawód?
~Może sprzedawca w sklepie muzycznym~
-dobry zawód.Kim był ten drugi wilk?
~Nie mogę Ci powiedzieć to dla twojego dobra~
-Rozumiem-odpowiedziałam i zauważyłam,że Harry przestał i spogląda  na mnie z Lou.-Już skończyłeś?
-Tak od kilku minut,a wy dalej sobie gadacie-odpowiedział Harry, a Lou mu przytaknął
~Jestem śpiący~
-Niall może spać?-zapytałam Harry'ego,który pokiwał głową na zgodę.
-To śpij,jesteś wykończony-odpowiedziałam i pogłaskałam go po łbie na co zamknął oczy.
Upłynęło z 10 minut gdy pojawił się Liam.
-Szybciej się nie dało?-zapytałam wściekła.
-Boże święty,co tutaj się stało?-zapytał przerażony i uklęknął koło łba Nandoo.
-Teraz śpi bo jest wykończony po pobieraniu cierpienia i zamrożeniu krwinek.
-Czyś ty zgłupiał chciałeś go zabić?Mogłeś go zabić to jest wilk a nie człowiek!-krzyczał na Harry'ego Liam.
-On z przypadku do Ciebie chociaż uśmierzył mu ból i zatamował krwawienie przez zamrożenie krwinek,a ty co zrobiłeś?Nic!Więc się nie wściekaj na mojego brata bo on mu krzywdy nie zrobił ani nie chciał zrobić!-krzyczałam wściekła na Liam'a,który nie robił sobie nic z tego.
-Zamknij się Natie!-krzyknął wściekły Li.
-Nie nazywam się Natie!Tylko Katie!-krzyknęłam na niego.
~Katie to nie jest Liam,którego znamy.Ktoś przyjął jego postać albo go coś opętało,bo go nie wyczuwam w pobliżu~spojrzałam na wilka,który miał zamknięte oczy ale otwarł jedno oko.
-To nie jest Liam!-zawołałam do wszystkich.
-Skąd takie przypuszczenia?-zaśmiał się Liam.
-To powiedź mi gdzie było pierwsze spotkanie twoje z Niall'em?-zapytałam podstępnie.
-Nie mogłaś dać trudniejszego?-zapytał i przewrócił oczami.-To jest oczywiste,że w X-Factorze.
Spojrzałam na Harry'ego który kiwnął wraz z Lou głową w stronę Liam'a. Mrugnęłam oczami .
Harry zaczął odliczać do trzech na palcach.Gdy doliczył do dwóch,Liam zaczął się przybliżać do Niall'a. Od razu szybkim krokiem podeszłam do Niall'a i ochroniłam go ciałem przed strzałą,którą wypuścił "Liam".Resztkami sił podniosłam się z Niall'a i upadłam koło niego.
~Katie,nie zasypiaj!~krzyczał w mojej podświadomości.
Gwałtownie usiadłam na łóżku w pokoju w którym byłam z Niall'em. To był tylko sen.Jestem cała,Niall jest cały i Liam jest normalny.Spojrzałam w bok i zauważyłam,że Niall śpi obok mnie.
Nie chcą go obudzić poszłam do łazienki.Skorzystałam z toalety i w momencie w którym wyszłam z łazienki Niall już nie spał i nerwowo rozglądał się na boki.
-Co jest Niall?-zapytałam chłopaka z założonymi rękami na biodrach.
-Miałem koszmarny sen-odpowiedział a ja pokiwałam głową.
-Zostałeś ranny przez innego wilka w lesie i później ja się zjawiłam i siedziałam koło ciebie do momentu aż Harry z Lou nie dołączyli do nas.Było pobieranie cierpienia i zamrażanie krwinek.Później ochrzaniłam Liam'a i okazało się,że Liam to nie był Liam. Ochroniłam cię ciałem i dostałam strzałą a później się obudziłam.-opowiedziałam chłopakowi nie pomijając żadnego ważnego tematu-a twój sen też był taki straszny i dziwny jak mój?
Chłopak pokręcił głową i po chwili w naszym pokoju były trzy osoby a nie dwie. Liam do nas dołączył.
-O obudziłaś się-powiedział szczęśliwy i usiadł koło mnie.
-I takiego Liam'a ja znam-odpowiedziałam do siebie.
-Co?-zapytał Li.
-Miała sen gdzie ktoś albo cię opętał albo podszywał się pod Ciebie i chciałeś mnie zabić,ale nie udało się bo Katie osłoniła mnie swoim ciałem.
-przecież bym cię nie zabił-powiedział Li a ja pokręciłam głową.
-Pewnie po zmrożeniu mnie i odmrożeniu przez Harry'ego powstały jakieś objawy-powiedziałam i wzruszyłam ramionami przytulając się do Niall'a.
-Jak to Harry cię odmroził?-zapytał a ja przewróciłam oczami.
-Harry nie dawno dostał moc lodu-powiedział Niall,który ponownie zaczął zasypiać.Przewróciłam oczami i rozczepiałam mu fryz.
-Jak słodko patrzeć na Was-powiedział Li,który się do nas uśmiechnął.-Ja pójdę już tylko powiedź mi czy wszystko w porządku?-skierował pytanie do mnie na co pokiwałam głową-nie boli cię głowa,ani nie masz zawrotów?Jak masz to mów teraz bo może to się źle skończyć.
-Nie mam żadnych z tych objawów ale jakby były to albo powiem Niall'owi albo zawołam Ciebie,zgoda?
-Tak-odpowiedział i zniknął.Spojrzałam do tyłu i zauważyłam Niall'a który chrapał w poduszkę.Pokręciłam głową ze śmiechem i położyłam się koło niego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,nie zdążyłam wczoraj dodać tego rozdziału.Mam nadzieję,że się podoba :)

                                                                                                                                                         

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 20

-To może wydawać się dziwna rozmowa dla Ciebie,ale wierzysz w wilkołaki,wampiry,czarownice i tak dalej?-zapytał a ja wiedziałam już,że będzie ta rozmowa związana z moim snem.Znaczy miałam taką nadzieję...


Spojrzałam na niego i kiwnęłam lekko głową spoglądając mu w oczy nie pewnie.
-Wierzę-przyznałam szczerze i westchnęłam- i zawsze chciałam zostać wampirem,czarodziejką lub wilkiem.-przyznałam i zarumieniłam się a Niall się zaśmiał.Spojrzałam na niego zdezorientowana. ~Z czego się on śmieje?~pomyślałam i zmrużyłam oczy.
-Nie do wiary-zaśmiał się cicho-myślałem,że będzie gorzej-odpowiedział i odetchnął z ulgą.
Siedziałam na miejscu przez kilka dobrych minut nie rozumiejąc sytuacji i o co chodzi Niall'owi,a  on się  ze mnie przez cały czas śmiał.
Niall widząc moją minę zlitował się i zaczął opowiadać.
-Wiesz gdy miałem może z 15 lat,pierwszy raz się zamieniłem.To było straszne.Nie wiedziałem co się ze mną dzieję i jak mam na to zareagować gdy zaczęły mi się pojawiać kły i bardzo dobrze słyszałem wszystko.Każdy szelest liści na dworze,każde szczekanie psa w ogrodzie mojego sąsiada kończąc na znienawidzonym jak dla mnie chrapaniem moich rodziców w pokoju obok.Uciekanie z lekcji do łazienki,żeby nikt później nie pokazywał na mnie palcem i się nie śmiał.Moja szkoła nie była tolerancyjna.Jak byłeś inny niż inni z twojego otoczenia pokazywali na ciebie palcem i obgadywali na każdym kroku.Mój były najlepszy przyjaciel jest najlepszym przykładem,niestety nie wytrzymał wytykania palcami i następnego dnia gdy przyszedłem do szkoły zostałem poinformowany,że popełnił samobójstwo w domu.Byłem załamany gdy w mojej szkole pojawił się Liam. Wszystkie Directioners myślały,że poznałem Liam'a gdy przyszedłem na przesłuchania do X-Factora,lecz to nie prawda.Jesteś jedyną osobą,która o tym wie prócz Liam'a.-odpowiedział a ja siedziałam na przeciwko niego z otwartą buzią.Przełknęłam ślinę i spojrzałam na niego.
-A reszta zespołu wie?...-zapytałam nie pewnie
-Wie...byli w wielkim szoku ale jakoś pogodzili się z zaistniałą sytuacją.Oczywiście dowiedzieli się po przesłuchaniach do X-Factora i do powstania zespołu nie wiedzieli o tym.Dopiero po.Wracając do Liam'a...Pomagał mi się podnieść po stracie najlepszego przyjaciela i pogodzenia się z zaistniałą sytuacją.Nie wiem czy sobie Liam życzy żebym mówił o nim ale nie zamierzam.Jak będzie chciał sam Ci powie.-odpowiedział a ja pokiwałam głową rozumiejąc.
-Czy jak się dzisiaj obudziłam ze snu to ty naprawdę się zamyśliłeś?-zapytałam podejrzanie i zmrużyłam na niego oczy.
-Może?....-stwierdził niepewnie drapiąc się po karku.
-Jak tam twój kręgosłup?-zapytałam spoglądając na niego
-już jest dobrze.Jestem wilkiem więc...szybko wyzdrowiałem.Mój organizm jest inny niż wasz i szybko się regeneruje.-odpowiedział a ja pokiwałam głową i przysunęłam się do niego.Chciałam się do niego przytulić ale się przesunął dalej.Nie powiem zabolało...
-Zaraz przyjdę-powiedział i ruszył do drzwi na przeciw.Jak się domyślam to są drzwi do łazienki.Drzwi od łazienki nie zostały dokładnie zamknięte tylko przymknięte.Siedziałam może sama z 7 minut i zaczęłam się denerwować bo Niall'a dalej nie było,gdy poczułam jak coś smyra mi po nodze.Odruchowo spojrzałam na dół i zobaczyłam trochę większego wilka niż są u nas.Miał białą sierść i niebieskie jak ocean oczy,które spoglądały na mnie niepewnie.To był ten wilk z mojego snu,którego Liam wołał do siebie.Chyba nazywał się....Nandoo!!Nandoo jak Nandos!Czyli...to Niall!
-Chodź tu Nandoo!-zawołałam wilka i poklepałam siedzenie koło siebie.Wilk wskoczył na miejsce,które wskazywałam i spojrzał na mnie nie pewnie.Przewróciłam oczami i przytuliłam go głaskając go po plecach.Gdy odsunęłam się od Niall'a pod postacią wilka zostałam przez niego polizana po twarzy.
-Niall!-zaśmiałam się przecierając twarz.Nagle ktoś zaczął się dobijać do drzwi.Spojrzałam na wilka a on spojrzał na drzwi.Nagle wszystko ucichło i usłyszałam jakby w moich myślach.
~Otwórz,spokojnie to tylko Liam,a ja zaraz wrócę~spojrzałam na wilka,który zeskoczył na podłogę i wszedł do łazienki usiłując zamknąć drzwi.Zaśmiałam się i podeszłam do drzwi przymykając je.
Nie pewnie otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się we własnej osobie Liam,który spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co tutaj robisz?-zapytał wchodząc do środka i zamykając drzwi.
-Przyjechałam z Nialler'em.-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-A on jest?...-odpowiedział i zaczął się rozglądać dookoła.
-Zaraz wróci,jest w łazience-odpowiedziałam i usiadłam na łóżku przejeżdżając ręką po pościeli.
Liam usiadł koło mnie i zaczął się natarczywie spoglądając w ścianę naprzeciwko,a ja się trochę spięłam.Nie wiedziałam gdzie ręce włożyć.Liam to zauważył i spojrzał na mnie.
-Nie denerwuj się przecież nic ci nie zrobię-odpowiedział i objął mnie ramieniem.
-Nie denerwuję się tylko czuję się nieswojo-sprostowałam i zgięłam łokieć w ręce opierając się o kolano.Westchnęłam i spojrzałam na otwierające się drzwi łazienki.Po chwili pokazał się w drzwiach blondyn,który uśmiechnął się w moja stronę.Usiadł po mojej prawej stronie i westchnął.Nastała niezręczna cisza pomiędzy nami.
-Więc?...-podjął się rozmowy Niall po kilku minutach,gdy nikt nie miał ochoty się odezwać.Spojrzeliśmy z Liam'em na Niall'a w tym samym czasie.
-Więc...co?-zapytałam i podrapałam się po głowie.
-Wierzysz mi?-zapytał a ja załamałam ręce.
-Jak widziałam Nandoo to chyba Ci wierzę,nie?-odpowiedziałam retorycznie
-Co się stało Liam?-zapytał Niall spoglądając na swojego przyjaciela na którego również spojrzałam.
-Wyczuwałem kogoś koło ciebie i się wystraszyłem,że Ci grozi niebezpieczeństwo ale to tylko Katie-odpowiedział Liam a ja pokiwałam tylko głową.
-Taaa...to tylko ja-przytaknęłam głową-skąd wiedziałeś,że za drzwiami był Liam?-zwróciłam się do Niall'a.
-Liam jest moim opiekunem i wyczułem go a on może wyczuć niebezpieczeństwo koło mnie.-odpowiedział a ja przesunęłam się na łóżku i oparłam się plecami o ścianę kładąc głowę na niej.Westchnęłam i przetarłam oczy ręką ziewając.
-Ktoś się nie wyspał-powiedział Liam a ja przetarłam dłońmi twarz.Położyłam się na boku twarzą zwróconą w stronę chłopaków,którzy zacięcie rozmawiali o czymś.Po kilku minutach poczułam jak coś kapie mi nosa,myśląc,że to po prostu katar przetarłam palcem pod nosem.Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam krew na palcu.Gwałtownie wstałam i zastraszająco szybkim tempem przecisnęłam się pomiędzy chłopakami,którzy przestali rozmawiać gdy wstałam gwałtownie i pobiegłam do łazienki urywając kawałek papieru toaletowego.Przyłożyłam sobie pod nos i usiadłam na brzegu wanny pochylając się do przodu.Po chwili do łazienki wszedł Niall,który zatroskaną miną podszedł do mnie i kucnął,żeby miał twarz na wprost mojej.
-Co jest słońce?-zapytał i położył dłoń na moim kolanie.
-Krew mi się leje z nosa-odpowiedziałam i odsunęłam papier od nosa sprawdzając czy dalej krew mi się leje.Niestety intensywnie mi się lało i po chwili cały papier był czerwony.Niall zerwał kawałek i podał mi go.Podziękowałam kiwnięciem głowy i z pomocą Niall powoli wstałam z brzegu wanny przechodząc ten kawałek od łazienki do pokoju siadając na łóżku.
-Co jest?-zapytał Liam,który spojrzał dopiero na nas
-Leje się jej krew i nie wiem jak zatamować krwawienie-odpowiedział Niall a mi się zrobiło lekko słabo,że się prawie przewróciłam do tyłu uderzając głową o ścianę.Pewnie byłoby tak gdy Liam nie miał dobrego refleksu i nie złapałby mnie.Niall usiadł koło mnie przytrzymując mnie,żebym się za bardzo nie odchyliła do tyłu i nie uderzyła głową o ścianę albo,żebym się za bardzo nie przechyliła do przodu i żebym nie spadła z łóżka na twarz.Byłam słaba,że nie miałam siły trzymać wacika w ręce.
-Liam zrób coś!Przecież ona się wykrwawia!-krzyknął Niall jak zaczęłam tracić orientacje w terenie i zamykały mi się oczy.
-Co miałbym zrobić?Przecież to żadne zaklęcie tylko Katie nie wysypia się!-krzyknął a mi zawdzięczało w uszach.
~Słabo?Jak tak to dobrze,bo ma~usłyszałam szyderczy głos i szyderczy śmiech po chwili.Spojrzałam na chłopaków,którzy dalej się kłócili czy to zaklęcie czy nie,ale ja już wiedziałam,że to zaklęcie i to mi się wcale nie podoba,bo ktoś chce się mnie pozbyć.
-Niall-powiedziałam cicho a chłopaki przestali się kłócić i spojrzeli na mnie. Niall usiadł koło mnie a ja spojrzałam raz na niego i raz na Liam'a.-To zaklęcie-odpowiedziałam słabo i nastała ciemność.

                                                  * * *
Oczami Niall'a

Byłem w szoku,że mi uwierzyła.Szczerze kamień spadł mi z serca bo się tej rozmowy obawiałem.Myślałem,że mnie wyśmieję i wyzwie od dziwadła,a tu jaka niespodzianka.Specjalnie,żeby mi bardziej uwierzyłam zamieniłem się w Nandoo. Szczerze nie wiem kto wymyślił tą nazwę,ale chyba Liam. Siedziałem pod postacią wilka koło Katie gdy usłyszałem pukanie do drzwi.Spojrzałem w tym samym momencie na drzwi jak Katie.Wyczułem,że to Liam za nimi stoi więc przemówiłem do Katie w myślach,żeby się nie bała i otworzyła ponieważ to tylko Liam i przeszedłem do łazienki się zmienić w człowieka.Niestety gdy się jest wilkiem nie jest takim dużym i nie dosięgałem do klamki,więc Katie z chichotem przymknęłam drzwi za mną.Zmieniłem się z powrotem w człowieka i ubrałem w poprzednie ubrania.Wyszedłem z łazienki i usiadłem koło dziewczyny.Spytałem się dziewczyny czy wierzy mi a ona odpowiedziała odpowiedzią retoryczną.
Oparła się o ścianę  z tyłu i po chwili leżała na boku twarzą do nas.Spojrzałem na nią chwilę i zacząłem rozmawiać z Liam'em o Lou.Nagle Katie gwałtownie wstała i wbiegła do łazienki nie zamykając jej.Spojrzałem na Liam'a który spojrzał na mnie.Wstałem z łózka i podszedłem do drzwi i zobaczyłem Katie przechyloną do przodu.W ręce miała papier toaletowy zwinięty,który zaczął po woli przemakać.Podałem dziewczynie następny kawałek za który podziękowała skinięciem głowy.Po kilku minutach pomogłem dziewczynie wstać z brzegu wanny i przejść na łóżko koło Liam'a,który dopiero zwrócił uwagę na naszą dwójkę.Zacząłem się kłócić z moim opiekunem,że to zaklęcie bo krew z nosa przecież leje się nie dłużej niż 5 minut a jej się lała z 10 minut i się zaraz wykrwawi jak czegoś nie zrobimy.Katie bladła z każdą kolejną minutą a krew nie przestawała się lać.Dziewczyna mnie zawołała więc usiadłem koło niej i powiedziała tylko,że to zaklęcie a po chwili zemdlała na moich rękach.Jak kiedyś powiedziałem,że się boję to teraz mówię,że jestem więcej niż przerażony.Moja przyjaciółka,którą kocham zemdlała na moich rękach.Spojrzałem na Liam'a,który miał oczy jak pięciozłotówki.Podbiegł do nas i uklęknął.Położył dłoń na głowie Katie i nic nie mówił a ja się przyglądałem jego poczynaniom.Pokiwał głową i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Miała rację to jest zaklęcie,nie wiem czemu go nie wyczułem,przepraszam-powiedział ze skruchom a ja pokiwałem tylko głową.-będę musiał wrócić do domu i przygotować lekarstwo bo to bardzo mocne zaklęcie i nie wystarczy,że powiem jakieś zaklęcie,a na razie Katie będzie w stanie hibernacji i przestanie się jej lać krew.
Pokiwałem głową ze zrozumieniem i głośno westchnąłem.Spojrzałem na Katie,którą Liam przygotowuje do  stanu hibernacji.Była blada jak kreda i ledwo oddychała.Gdy Liam skończył wstał i ruszył do drzwi gdy zatrzymałem chłopaka.
-Liam ale Katie nie straci oddechu?-zapytałem ze łzami w oczach.
-Nie wiem Niall,przepraszam ale nie mam pojęcia-odpowiedział i uśmiechnął się pocieszająco ale nie udało mu się.Wiem,że Katie też była ważna dla Liam'a. Gdyby nie Liam nie poznałbym nawet jej,to on ją przekonał,żeby się z nami spotkała i uwierzyła nam.-Ale gdyby tak się stało to wołał mnie i...nie wiem spróbuj reanimacji i przywróć jej oddech.-Odpowiedział i zniknął na moich oczach kiwając mi głową na pożegnanie.Westchnąłem i spojrzałem na dziewczynę,która zaczęła coś mówić pod nosem.Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki.Przemieniłem się w wilka i ułożyłem się koło niej żeby ją trochę ogrzać.Zamknąłem oczy i usłyszałem głos.
~I co jak się czujesz z tym,że osoba,którą kochasz leży nie przytomna?Źle?Czyli wiesz jak się ja czuję gdy zrobiłeś to mojemu bracie,kochaniutki~Usłyszałem chytry głos i otworzyłem oczy rozglądając się dookoła,ale niczego podejrzanego nie zobaczyłem.Spojrzałem na dziewczynę gdy usłyszałem Drag Me Down i wiedziałem,że to telefon Katie.Podniosłem się i wszedłem do środka przemieniając się w człowieka i ubierając się pośpiesznie.Doskoczyłem do telefonu w ostatniej sekundzie odbierając.Na wyświetlaczu wyświetlał się numer Louis'a.
-Halo?-zapytałem po odebraniu telefonu.
-Katie!Harry się obudził-zawołał szczęśliwy a ja zmarszczyłem brwi..Jak to się obudził?
-Jak to się obudził?-spytałem nie rozumiejąc
-Niall?to ty?-zapytał Lou a ja pokiwałem głową ale przypomniałem sobie,że przecież on tego nie widzi.
-Tak to ja-odpowiedziałem i spojrzałem na Katie.
-Możesz dać mi Katie?-zapytał niepewnie
-Mógłbym dać ją wcześniej jakbyś zadzwonił ale teraz to jest nie wykonalne-odpowiedziałem ze smutkiem.
-Dlaczego?-zapytał przestraszony a w słuchawce usłyszałem cichy głos Harry'ego.
-Co jest z moją siostrą?-usłyszałem pytanie Hazzy
-Jest w tym momencie w stanie hibernacji.
-ponieważ?...
-Ktoś rzucił na nią czar i Liam,żeby ją ratować z hibernował ją-odpowiedziałem i nastała cisza pomiędzy nami.
-Gdzie jesteście?-usłyszałem po chwili głos Harry'ego
-W naszym domku przy klifie-odpowiedziałem i zauważyłem że Katie zaczęła się kręcić na boki.
-Zaraz będę-odpowiedział i rozłączył a ja spoglądałem na zakończoną rozmowę na telefonie w szoku.
~Ale jak?Przecież on jest w szpitalu?~pomyślałem i podrapałem się po brodzie.Podeszłem do Katie i usiadłem koło niej chwytając jej dłoń.Była zimna jak lód a jednocześnie ciepła.To było bardzo dziwne.Po 10 minutach do domku wpadł zdyszany Harry a za nim Lou.Otworzyłem usta z wrażenia.
~Jak przecież on był w szpitalu~pomyślałem a Harry spojrzał na mnie.
-Wypisali już mnie-odpowiedział i wzruszył ramionami podchodząc do Katie.Siadł koło niej i po jego policzku spłynęła łza.-Co się stało?
-Przyjechałem z Katie tutaj i wszystko jej powiedziałem-zacząłem i spojrzałem na Harry'ego a później na Louis'a,który kiwnął głową,żebym kontynuował.-Pojawił się później Liam,który wyczuł koło mnie niebezpieczeństwo i chyba miał rację bo coś zaatakowało Katie.Puściła się jej krew z nosa i później zemdlała na moich rękach.-opowiedziałem wszystko Harry'emu ze szczegółami.Harry położył rękę na głowie siostry i wyszeptał coś.Po chwili pod jego dłonią pojawił się kwiatek z lodu,który później się stopił na głowie  Katie.Otworzyłem buzię i spojrzałem na Harry'ego,który spojrzał na mnie.
-No co?Pomogłem jej-odpowiedział i po prostu wstał podchodząc do Louis'a.Oparł się o jego ramię i spojrzał na mnie.
-Od kiedy ty masz moc lodu?-zapytałem podnosząc brew.
-Szczerze od niedawna-odpowiedział i wzruszył ramionami.
-A ty Lou?-zapytałem a Lou pokręcił głową.
Nagle usłyszałem kaszel za nami i odwróciłem się.Katie patrzyła się na nas swoimi piwno-zielonymi oczami.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział niesprawdzany,przepraszam za jakieś błędy :)

sobota, 7 listopada 2015

Rozdział 19

Oczami Katie

-Katie!-usłyszałam za mną,więc się odwróciłam w stronę z której dochodzi głos jakiejś kobiety.Za mną stała Johanna i rozglądała się nerwowo na boki.
-Co jest Johanna?-zapytałam dziewczyny również się rozglądając na boki.
-Muszę się sprężać bo jak skapną się,że Cię ponownie odwiedzam to mnie chyba zabiją-odpowiedziała pośpiesznie,a ja chciałam coś powiedzieć.Już otwierałam usta,żeby coś powiedzieć,gdy mi przerwała-Ooł...już mnie szukają!Będę się sprężać.Nie lubię gdy ktoś musi się domyślać ale niestety nie mam wystarczająco dużo czasu,żeby ci wszystko wytłumaczyć,ale strzeż siebie i swoich przyjaciół na swojej imprezie urodzinowej.U góry mówią,że przez tą imprezę zmieni się twoje życie o 180 stopni,więc się strzeż.Ja lecę pa!-powiedziała i już jej przy mnie nie było,a ja zaczęłam się rozglądać dookoła.Pusta czarna przestrzeń w,której nie było żadnej żywej duszy.Mój wzrok nagle zatrzymał się na kącie w którym zauważyłam dwoje ślepiów wgapiających się we mnie.Miały bardzo podobny kolor oczów jak Niall ma.Nagle zaczęło się do mnie przybliżać i gdy było już niedaleko mnie,ukazał mi się wilk.Trochę większy niż przecięty wilk ale wilk.Miał białą sierść i niebieski oczy jak ocean.Usiadł naprzeciw mnie i przekręcił głowę w bok.Podeszłam powoli do niego i gdy chciałam go pogłaskać po głowie,zaczął na mnie skakać i lizać po twarzy.Zaczęłam się śmiać i próbowałam odciągnąć wilka od mojej twarzy.
-No już-zaśmiałam się i uspokoiłam w małym stopniu wilka,który usiadł na ziemi i spoglądał na mnie swoimi niebieskimi oczami.Usiadłam naprzeciw go i spojrzałam na niego.-Wiesz twoje oczy przypominają mi oczy kogoś kogo znam i kocham.
Wilk podszedł do mnie i położył swój łeb na moim udzie a ja zaczęłam go głaskać za uchem.
-Katie!-nagle usłyszałam głos jakiegoś chłopaka.Podniosłam głowę i zauważyłam przed sobą Liam'a.
Wilk również podniósł łeb i spojrzał na Liam'a,ale nie przejął się nim i z powrotem położył głowę na moim udzie.
-Co Li?-zapytałam chłopaka i ziewnęłam.
-Śpiąca jesteś,chodź Nandoo-krzyknął na wilka i poklepał swoje udo.Wilk niechętnie  wstał z moich ud  i polizał mnie po policzku.Podszedł do Liam'a i usiadł koło niego patrząc na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami. Liam pstryknął na palcach i poczułam jakbym spadała.Zaczęło mi się w głowie kręcić i nagle otworzyłam oczy.Byłam w swoim pokoju a koło mnie siedział Niall spoglądający na mnie tymi niebieskimi oczami.
-Co tu robisz?-zapytałam się Niall'a a on podskoczył w miejscu i spojrzał na mnie wystraszonymi tęczówkami.
-Ja?-zapytał pokazując na siebie-siedzie na łóżku koło ciebie i rozmyślam.
-Nad czym tak się zastanawiałeś?-zapytałam spoglądając na niego ze zmrużonymi oczami.
-Nad fanami,nad moją rodziną,nad koncertami,nad moim przyszłym związkiem-zaczął wyliczać na palcach-aaaa właśnie ubierz się ładnie na godzinę 16 pójdziemy gdzieś-powiedział tajemniczo a ja otworzyłam usta z wrażenia.
-Czy ty mnie zapraszasz na randkę?-zapytałam w szoku a w środku skakałam ciesząc się.
-Może-odpowiedział i uśmiechnął się.-Bądź gotowa na 16-dopowiedział,pocałował mnie w policzek i już po chwili go już nie było w moim pokoju.
~on zaprosił mnie na randkę~ Pomyślałam i zaczęłam piszczeć jak szalona.Do pokoju wbiegła wystraszona Lori.
-Co się dzieje!-zawołała rozglądając się dookoła poszukując wroga w moim pokoju.
-Jest Niall na dole?-zapytałam szeptem
-Nie,wyszedł przed chwilą tłumacząc mi,że idzie coś załatwić i wróci o 16-machnęła ręką w moją stronę a ja zaczęłam ponownie piszczeć.
-Co się stało?-zapytała nie rozumiejąc mnie Lori.
-Niall zaprosił mnie na randkę!-zawołałam i zaczęłam tańczyć.Nie wiem czy można nazwać tańca wyrzutami rąk w wszystkie strony.
Lori zaczęła ze mną piszczeć i skakać po całym pokoju.
-Na którą zaprosił cię?-zapytała gdy emocje przestały u nas buzować i leżeliśmy w tym momencie na moim łóżku.
-Na 16-odpowiedziałam i westchnęłam-nie wiem w co się ubrać!-zawołałam i wstałam jak poparzona z łóżka podbiegając do szafy.Zaczęłam ją intensywnie przeszukiwać rozwalając po pokoju wszystkie rzeczy z mojej szafy.Wyrzuciłam z mojej szafy wszystkie ubrania tylko zostawiłam kilka sukienek,bluzek,spodni oraz spódnic na łóżku.-I w co ja mam się ubrać?
-Nie wiem,może napisz SMS'a do Niall'a jak masz się ubrać?-zaproponowała Lori,która przeglądała moje rzeczy.
Chwyciłam do ręki mój kochany iphone i weszłam w wiadomości.

Od Katie :*
Do Niall :**

Hey Niall :*
Jak mam się ubrać?
Na elegancko czy bardziej luzacko?


Wysłałam i po kilku minutach przyszła mi odpowiedź na moją wiadomość.

Od Niall :**
Do Katie :*

Hey Katie :*
Ubierz się bardziej luzacko bo nie idziemy do żadnej eleganckiej restauracji xxx


Uśmiechnęłam się na buziaczki na końcu wiadomości.

Od Katie :*
Do Niall :**

Się rozumie do godziny 16 xxxx

Westchnęłam i odstawiłam telefon na bok.Spojrzałam z założonymi rękami na Lori.
-I jak?Wiesz jak się masz ubrać?-zapytała się mnie
-Mam się ubrać luźno bo nie idziemy do żadnej restauracji.
-Może się ubierz w to?-zapytała i pokazała mi na jedną z sukienek na łóżku.Podeszłam do łóżka i spojrzałam na sukienkę,którą mi zaproponowała Lori.
Była piękna,kupiła mi ją mama jak jeszcze żyła z tatą.Uśmiechnęłam się smutno i podniosłam ją do rąk. Wyciągnęłam jeszcze ładny komplet biżuterii: bransoletkę,kolczyki i pierścionek z różową różą.Odstawiłam biżuterię na szafkę koło łóżka i poszłam ubrać sukienkę i rajtki do łazienki.
Wyszłam z łazienki  i założyłam biżuterię.Spojrzałam na zegar 15:30.
-O bożę o której ja wstałam,że jest już 15:30?-zapytałam w szoku.
Wbiegłam w pośpiechu do łazienki i zrobiłam lekki makijaż.Pomalowałam powieki lekkim łososiem,podkreśliłam oczy czarną kredką i potuszowałam rzęsy na czarno.Wyszłam z łazienki i zauważyłam,że jest godzina 15:50.Zabrałam w pośpiechu czarną kopertówkę do której wrzuciłam telefon,kluczę,portfel i chusteczki.
Zeszłam ze schodów uważając na buty,które jak zawsze muszą leżeć na schodach gdy schodzę i podeszłam do przedpokoju gdzie ubrałam łososiowe szpilki w czarne kokardki.Ściągnęłam z wieszaka czarną skórzaną kurtkę zapinaną na boku.Gdy byłam całkowicie ubrana usłyszałam dzwonek do drzwi.Przeglądnęłam się w lustrze i otworzyłam drzwi z uśmiechem na twarzy spodziewając się Niall'a. Niestety za drzwiami nie stał Niall lecz Liam. Zeskanował mnie wzrokiem od dołu do góry i uśmiechnął się w moją stronę.
-Pięknie wyglądasz-skomplementował mnie a ja się lekko zarumieniłam-dla kogo się tak pięknie ubrałaś?
-Dziękuję-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego-Niall mnie zabiera na randkę.
-ooooo...to miłej randki-odpowiedział i uśmiechnął się szerzej w moją stronę.
-Dziękujemy-usłyszałam głos Niall'a,który opierał się o framugę drzwi.-Pięknie wyglądasz!
-Dziękuję-odpowiedziałam i schowałam twarz do ramienia,żeby nie zobaczył moich wypieków na policzkach .Niall się zaśmiał,podszedł do mnie przytulając mnie do swojej klatki piersiowej i całując w czoło.
-To co słonko idziemy?-zapytał a ja tylko przytaknęłam.Wyciągnął w moją stronę dłoń którą uścisnęłam i podążyliśmy do jego samochodu.
-Możesz prowadzić?-zapytałam i spojrzałam na niego.
-Mogę-odpowiedział i otworzył mi drzwi samochodu.Wsiadłam do środka i zapięłam pasy,a Niall zamknął za mną drzwi.Obszedł dookoła samochód i wsiadł za kierownicą.
Odpalił samochód i wyjechaliśmy na drogę.Jechaliśmy z 10 minut w ciszy gdy zaczęłam rozmowę.
-Gdzie mnie zabierasz?
-Jedziemy do chatki w lesie.Będę Ci musiał coś opowiedzieć o naszym świecie o którym nie masz pojęcia,że żyjesz.
Po 30 minutach Niall zgasił auto a mi się pokazała ładna i skromna chatka,koło klifu.
Niall obszedł dookoła samochód i otworzył mi drzwi.Pomógł mi wysiąść z samochodu,który później zamknął na klucz.
Weszliśmy przez bramkę i stanęliśmy przed drzwiami .Niall wyją klucze z kieszeni spodni.Otworzył drzwi przede mną i przepuścił mnie w drzwiach pierwszą.W chatce było przeciętnie.Jedno łóżko w rogu.Kanapa na przeciw łóżka pod oknem.Telewizor wisiał na ścianie pod stołem i pięcioma krzesłami.Na kanapie leżały poukładane kołdry,koce,poduszki i jaśki.Przy drzwiach stała szafa,a koło stołu i krzeseł stała mała komoda,na której stała mała lodówka.Koło lodówki stał mała kuchenka,a na lodówce stała mikrofalówka.Pod lodówką była szafka w której były patelnie,garnki i różnego rodzaju zioła,przyprawy i lekarstwa.
Usiadłam na łóżku i spojrzałam na Niall'a który chodził po pokoju w tą i we w tą.
-Kawa,herbata,gorąca czekolada,woda,cola co sobie pani życzy?-zapytał a ja nie mogłam się zdecydować
-A masz kakao?-zapytałam niepewnie
-Już się robi-powiedział i podszedł do mnie dając mi buziaka w policzek.Pokręciłam głową ze śmiechem i oglądałam jak Niall robi nam gorące kakao.Nasypał po 4 małe łyżeczki do każdej ze szklanki i zalał zimnym mlekiem,który później podgrzał w mikrofali.Gdy już mleko się podgrzało podał mi ostrożnie szklankę i usiadł koło mnie na łóżku.
-To może wydawać się dziwna rozmowa dla Ciebie,ale wierzysz w wilkołaki,wampiry,czarownice i tak dalej?-zapytał a ja wiedziałam już,że będzie ta rozmowa związana z moim snem.Znaczy miałam taką nadzieję...


Przepraszam za taki krótki ale mama mnie ściga do czytania lektury,którą muszę przeczytać na poniedziałek na Polski.Następny rozdział powinien być dłuższy.


niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 18

Oczami Katie

Obudziłam się czując lekki i równomierny oddech na twarzy.Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy siadając na łóżku patrząc na śpiącego Niall'a przy moim boku.Przeciągnęłam się i cicho wstałam z łóżka stękając gdy usłyszałam jak moje kości strzelają.Podeszłam do łazienki i z pralki wzięłam poukładają bluzkę w paski i czarne leginsy.Zamknęłam się w łazience i ubrałam się pośpiesznie.Pomalowałam lekko oczy i potuszowałam rzęsy tuszem.Spojrzałam na lustro i zobaczyłam swoje odbicie na,którym pod powiekami miałam cienie od niewyspania się.Od kilku dni męczą mnie koszmary,że dwie postacie knują przeciwko mnie,Harry'emu i Louis'owi a później nagle pojawia mi się Liam,który klęczy nad ciałem ciemnowłosego chłopaka.Był nim Zayn. Spojrzał na mnie z bólem w oczach i wykrzyknął mi prosto w twarz
-Nienawidzę Cię!To twoje wina!-krzyczał zrozpaczony.
Wyszłam z pokoju dalej myśląc o moim śnie i zderzyłam się z Liam'em w salonie.Przestraszona aż podskoczyłam w miejscu przez mój snem i popatrzyłam niepewnie na niego.
-Katie!-zawołał a ja spojrzałam na niego wystraszonymi oczami.-Gdzie jest Niall?!
-Emmm....śpi?-odpowiedziałam zmieszana-w moim pokoju.
-Co się stało w twoim pokoju?-zapytał zatroskany-Od kiedy masz astmę?
-Nie mam astmy-odpowiedziałam i pokręciłam wolno głową spoglądając na Li.
-Wcześniej jak upadłaś miałaś napad astmy i dobrze,że Niall choruje na astmę i miał inhalator bo byś się udusiła.-odpowiedział a mi się oczy szerzej otworzyły.Ja i astma?nic mi o tym nie wiadomo...
-jak to?-wykrztusiłam-od kiedy tutaj siedzisz?-zmieniłam temat
-Od momentu gdy odzyskałaś przytomność a później poszłaś spać,a ja czekałem na Niall'a-odpowiedział i zmarszczył brwi.
-Niestety ale Niall'owi się przysnęło koło mnie-zaśmiałam się cicho
-Co ja?-nagle usłyszałam śpiący i zachrypnięty głos Niall'a za nami.Obróciliśmy się z Liam'em w jego stronę.
-Już nie śpisz?-zapytałam spoglądając na niego,podeszłam do niego i przeczesałam mu roztrzepane ,w wszystkie strony, kosmyki włosów.
-Obudziłem się bo zabrakło mi ciepła,które przez cały czas leżało na mnie-odpowiedział wesoło a ja się zarumieniłam się-a tak na serio przywaliłem głową w szafkę-odpowiedział i przyłożył do głowy rękę.Stanęłam na palcach u jego boku chcąc zobaczyć czy sobie głowy nie rozciął,ale jestem za niska i nie dosięgnę do jego włosów lecz do twarzy.
-Mógłbyś się trochę schylić chciałabym zobaczyć czy nie rozciąłeś głowy czy skończy się tylko na guzie.-powiedziałam a Niall spełnił moją prośbę uginając nogi w kolanach.Sprawdziłam i stwierdzając,że niczego nie ma,pozwoliłam chłopakowi powrócić do wyprostowanych nóg.-masz szczęście!Skończy się tylko na guzie.
Poklepałam go po ramieniu i usłyszałam głośne burczenie w brzuchu. Byjąc pewna,że to Nialler spojrzałam na niego z politowaniem a on popatrzył na mnie i pokręcił głową.
-To nie ja!-odpowiedział a ja spojrzałam na Liam'a.
-Przepraszam-odpowiedział ze skruchą.Westchnęłam i chwyciłam Niall'a po jednej stronie a Liam'a po drugiej i poszłam z nimi do kuchni.Wskazałam im siedzenia i kazałam usiąść.
-Co sobie życzycie?-zapytałam spoglądając do lodówki-tosty,naleśniki,kanapki,omleta,jajecznicę?-zaczęłam wymieniać.
-Naleśniki-odpowiedzieli równo
Pokiwałam głową i podeszłam do lodówki wyjmując potrzebne produkty do zrobienia naleśników.
Wzięłam mikser z górnej półki nad zlewem i miskę z dolnej półki.Położyłam patelnie na ogniu wcześniej wyciągając ją z półki.Wsypałam wszystkie produkty i zaczęłam je miksować.Gdy ciasto było już gotowe,a patelnia rozgrzana nalałam trochę oleju na patelnie a później nalałam ciasto,rozprowadzając go po całej powierzchni patelni.Gdy naleśniki zaczęły się smażyć usiadłam sobie koło Liam'a przy stole.Spojrzałam na chłopaków,którzy zacięcie o czymś gadali.Jedyne o czym usłyszałam to koncert i Modest,więc stwierdziłam,że rozmawiają o zespole.Podeszłam do kuchenki i obróciłam naleśnika.Zaczęłam zastanawiać się o co chodziło w moim śnie.Co ja mogłabym zrobić Zayn'owi,że Liam by się na mnie obraził?Gdzie był Niall,Harry,Lou?Nawet nie wiem kiedy w mojej ręce pojawił się nóż,przecież nic nie kroiłam!
 -Katie!-usłyszałam krzyk i poczułam ból w ręce.

                                                                         * * *
Oczami Louis'a.


Siedziałem w szpitalu koło śpiącego Harry'ego,którego zaczęła głowa boleć.Siedziałem,siedziałem,siedziałem i siedziałem.Zaczynało mi się nudzić bo mój misiek dalej spał,gdy drzwi do pokoju się otworzyły i do środka weszły dwie dziewczyny.Rozpoznałem w nich te dwie dziewczyny,które prosiły mnie i Liam'a o autograf w kawiarni.
-Co tutaj robicie?-zapytałem i spoglądając morderczym wzrokiem na dziewczyny.Dziewczyny podskoczyły na mój głos i powoli się odwróciły.
-O Lou!-zawołała szatynka,a ja się skrzywiłem.Niech mi obudzą mojego skarba to zabiję!-Jesteś tutaj! to nie będziemy Ci przeszkadzać-odpowiedziały i w szybkim tempie ulotniły się z pokoju gdy chciałem się czegoś spytać.Wzruszyłem ramionami i spojrzałem na Hazzę,spał dalej jak  niewiniątko.
Nagle dostałem SMS'a.Odblokowałem telefon i otworzyłem wiadomość.

Do Louis
od nieznajomy

Nie ciekawi Cię dlaczego Harry się nie budzi?
Może jednak nie boli go głowa ale co innego i się nie budzi?
Kocham cię słoneczko i miłego cierpienia...

Siedziałem na miejscu w szoku.Spojrzałem na Hazze i wstałem jak poparzony podbiegając do niego.Obróciłem go na plecy-ponieważ leżał bokiem i sprawdziłem puls.Był słaby ale był i sprawdziłem czy oddycha.

O cholera on nie oddycha!-krzyknąłem w myślach sprawdzając jeszcze raz czy oddycha ale niczego nie usłyszałem.
Nacisnąłem czerwony guzik nad łóżkiem i zacząłem próbować przywrócić oddech ale to nic nie dawało!Przez łzy niczego nie widziałem,rozmazywał mi się obraz.Do pokoju wbiegł lekarz i dwie pielęgniarki.
-Co się stało?-zapytał mnie lekarz a ja wziąłem drżący oddech.
-Nie wiem!Bolała go głowa więc się położył a teraz nie oddycha!Ratujcie goo!-krzyknąłem zalewają się łzami
-Wyprowadźcie go!-zawołał lekarz a jedna z pielęgniarek podeszła do mnie i próbowała mnie wyprowadzić ale ja nie stawiałem oporu.Sam wyszedłem nie robiąc w środku zamieszania.Lepiej,żeby zajęli się Harry'm  niż mną.Siadłem sobie na krześle i wyciągnąłem iPhone z kieszeni spodni. Po chwili wyszedł lekarz,podbiegłem do niego.
-I co z nim?-zapytałem ze strachem
-Przykro mi ale Panu Styles'owi nie udało nam się przywrócić oddech,ale jest podłączony ponownie do aparatury,która będzie podtrzymywać mu oddech.
-Dziękuję za powiadomienie mnie-odpowiedziałem smutno-mogę do niego wejść?
-Oczywiście jutro będą badania dlaczego Pan Styles przestał oddychać,dowiedzenia-odpowiedział i odszedł zostawiając mnie z samym sobą na korytarzu. Wszedłem do sali i zobaczyłem ten sam widok,który widziałem jeszcze nie dawno.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że coś cię boli oprócz głowy-zapytałem szlochając-Nic ci by nie było teraz,jakbym zawołał lekarza od razu,a nie kazał tobie się zdrzemnąć,przepraszam słoneczko-odpowiedziałem i wybuchnąłem większym płaczem.Odblokowałem telefon,który trzymałem w dłoni i wybrałem numer do Katie.Czekałem aż odbierze ale nie odebrała.Spróbowałem jeszcze i po chwili usłyszałem łagodny głos w słuchawce.
-Tak słucham?-zapytała a ja cicho zaszlochałem-Lou co jest?!
-Mogłabyś przyjechać do szpitala?-zapytałem z nadzieją w głosie-i przyjść do pokoju Harry'ego?
-Zaraz będę-odpowiedziała i rozłączyła się.Nie minęło kilka minut a w sali pokazała się Katie z Niall'em i Liam'em.
-O Bożę!Co się tutaj stało!?-zapytała i podeszła do Harry'ego.
-Bolała go głowa więc powiedziałem mu żeby się zdrzemną,a później długo się nie budził i zauważyłem,że nie oddycha!To jest moja wina bo zamiast wołać lekarza to kazałem mu się zdrzemnąć!
-Lou-spokojnie powiedział Niall i podszedł do Lou-to nie twoja wina!Nikt by tego nie przewidział nawet duch z przyszłości-odpowiedział i spojrzał na mnie przez chwilę-więc się nie obwiniaj!
-Może jednak tylko go głowa bolała i przez głowę przestał oddychać a nie na przykład stało mu się coś z płucami.-dopowiedziałam i spojrzałam smutno na Hazze-Hazz wyjdzie z tego,jest silny i ma dla kogo walczyć-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się smutno ocierając łzę,która wypłynęła mi z oka.
-Miałem do Ciebie przyjść dzisiaj ty...ty świnio!-zawołał Liam wycierając łzę z policzka a ja się cicho zaśmiałam.
-O Katie nie masz już gipsu!-zmienił temat Lou
-Taaaa...za to mam szwy na połowie ręki-odpowiedziałam i pokazałam mu prawą dłoń.
-Coś ty robiła?-zapytałem w szoku spoglądając na jej dłoń.
- Zamyśliłam się i nie wiem skąd się wziął w mojej dłoni nóż -odpowiedziała i wzruszyła ramionami.
Usiadłem na krześle i zrobiło mi się słabo.
-Lou dobrze się czujesz?Zbladłeś-zapytała Katie zatroskana.
-Jesteście samochodem tutaj?-zapytałem z nadzieją
-Jesteśmy-odpowiedziałam i podeszłam do Lou-chodź odwieziemy Cię
Przytaknąłem i wstałem z krzesła żegnając się z moim misiem i zapewniając go,że jutro przyjdę.
Reszta również się z nim pośpiesznie pożegnała i ruszyliśmy do samochodu szybkim krokiem.
Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w stronę mojego i Hazzy domu.Po 5 minutach byliśmy pod moim domu.Podziękowałem i wysiadłem z samochodu,żegnając się z wszystkimi. Wszedłem do środka zamykając za sobą drzwi na klucz.Podążyłem do pokoju i przebrałem się w lekki dres i zdarty podkoszulek.Wyłączyłem światło i oddałem się Morfeuszowi.

                                     * * *
Oczami Niall'a

-To było bardzo dziwne-zacząłem rozmowę gdy Lou opuścił samochód.
-Aż za bardzo-odpowiedziała sennie Katie obok mnie.Spojrzałem na nią.Kleiły jej się oczy.Przysunąłem się bliżej jej i zaoferowałem jej swoje ramię.Z przyjemnością go przyjęła kładąc głowę na nim i zamykając oczy.Moja księżniczka....znaczy nie moja.Może w przyszłości...ale ją kocham a teraz tak słodko i niewinnie wygląda gdy śpi mi na ramieniu.Pogłaskałem ja po głowie gdy usłyszałem głos Li.
-Słodko razem wyglądacie-powiedział szeptem,żeby nie zbudzić Katie.
-Dziękujemy-odpowiedziałem za nas dwóch
-Kochasz ją a on kocha Ciebie-odpowiedział i spojrzał na nas w lusterku-widać to.
-Aż tak to widać u mnie?-zapytałem i ziewnąłem lekko.
-Tak,u Katie również-odpowiedział a ja westchnąłem-Kochasz ją to dlaczego nie zapytasz się jej czy zostanie twoją dziewczyną?
-Bo nie jestem pewny czy ona kocha mnie-odpowiedziałem a Katie zaczęła się nie spokojnie ruszać.Zacząłem ją lekko głaskać po włosach,żeby się nie zbudziła.Zadziałało i dziewczyna przestała się niespokojnie ruszać.Po kilku minutach podjechaliśmy pod dom Katie i Lori.Wysiadłem z Katie na rękach i miałem już ruszać do drzwi gdy Liam mnie zatrzymał.
-Przemyśl co Ci mówiłem.Katie cię kocha ty też ją kochasz....-odpowiedział i ruszył do swojego samochodu gdy zatrzymał się jeszcze przed drzwiami-i uważaj na swój kręgosłup.
Pokiwałem głową i ruszyłem do drzwi,żegnając się z Liam'em. Wszedł do środka i ściągnąłem buty.Podążyłem do pokoju dziewczyny i położyłem ją lekko na łóżku ściągając jej tylko buty.Przykryłem ją kąłdrą i podążyłem do salonu.Położyłem się na sofie i odpłynąłem do krainy Morfeusza.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,że w tamtym tygodniu nie dodałam nic :/ Na Wattpad'zie otworzyłam ten blog więc jakby ktoś miał ochotę zamiast tutaj czytać rozdziały,lecz na wattpad'zie to zapraszam serdecznie :)
Ale tam dopiero jestem na 3 rozdziale więc możecie zacząć czytać od początku :)
Oto link Opowiadanie na Wattpad'zie :) Do zobaczenia w następnym poście :P