Strona główna

środa, 24 sierpnia 2016

II.Rozdział 18

*Tydzień później*


~Oczami Katie~


Spoglądam na Niall,który śpi przy moim boku.Od tygodnia nie mamy pojęcia jak wyciągnąć Liam'a i jak to powiedział Niall,moją matkę.Wzdycham i kładę się bokiem do Niall'a.A jakby iść do tego samego magika,którego prosiliśmy o pomoc w związku z Harry'm?Podnioszę się gwałtownie,przez co budzę Nialler'a,który siada gwałtownie i spada z łóżka.Wstaje z ziemi z jękiem siada koło mnie.Spogląda na mnie z podniesionymi brwiami i zaczyna przecierać najprawdopodobniej obolały łokieć,po tym jak spadł z łóżka na ziemię.
-Co się stało Katie?-pyta z troską i obejmuje mnie.Przysuwam się do niego i przytulam się mocnej.
-Myślałam o Liam'ie i o mojej mamie...a jakby zrobić tak,że pójdziemy do tego magika co szliśmy do niego o pomoc w związku z Harry'm?
-Hm....dobry pomysł Katie-odpowiada i wstaje z łóżka.Podchodzi do krzesła i zakłada na siebie spodnie oraz zmienia koszulkę.Również wstaje z łóżka i podchodzę do niego.Całuje go w policzek i kieruje się do naszej wspólnej szafy.Ubieram podziurawione jeansy i białą koszulkę z dużym sercem,które składa się ze słów.



Biorę te ubrania do łazienki i korzystam z toalety,ubieram się,a następnie robię lekki makijaż.Wychodzę z łazienki i wracam do pokoju,gdzie Niall zaściela łóżko.Spoglądam na zegar na mojej półce i się śmieję.Niall spogląda na mnie i marszczy brwi.
-Z czego się śmiejesz?-pyta,a ja kręcę głową.
-Niall jest godzina 4:37,a ty już się ubierasz i ścielisz łóżko-odpowiadam,a Niall pośpiesznie się odwraca do zegara i po chwili rzuca się na łóżko.
-Jaja sobie ze mnie robisz Katie? Budzić mnie o tej godzinie?-woła,a ja kręcę głową i podchodzę do mojej biżuterii.Wyciągam z niej moją srebrną bransoletkę z kamyczkami i do tego kolczyki z perełkami.Zakładam biżuterię i siadam na krześle.Schylam się i z pod krzesła wyciągam moje trampki,które od razu naciągam na moje stopy odziane w skarpetki.Wychodzę z pokoju i z szuflady wyciągnęłam moją szarą czapkę beanie i naciągam ją na swoją głowę.Schodzę na dół i ruszam do kuchni.Po drodze dołącza do mnie Fifi i wraz z nią wchodzę do kuchni.Od dwóch dni Fifi już chodzi bez gipsu i ma się dobrze.Polubiła nas i uwielbia się z nami bawić piłką.Narzuciłam jej karmę do miski i dolałam wody do drugiej miski,a następnie podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej jajka,masło i kiełbasę.Postanowiłam zrobić jajecznicę,bo dawno jej nie jadłam,a mam teraz na nią taką ochotę.Wyciągnęłam z półki patelnię i położyłam ją na palniku.Włączyłam palnik i odkroiłam mały kawałek masła.Podczas gdy masło się roztapiało,zaczęłam kroić kiełbasę i niestety nie zdążyłam odsunąć palca,przez co ciachnęłam sobie nim w palca.Momentalne pojawiła się krew,która zaczęła powoli się gromadzić i spadać mi po dłoni.Jęknęłam i upuściłam przez przypadek nóż na ziemię,który zrobił dużo hałasu.Podbiegłam do kranu i odkręciłam kran.Po chwili do kuchni wpadł Niall,którego wzrok od razu znalazł się na mnie.Szybkim krokiem do mnie podszedł i spojrzał na moją rękę.
-Co się stało?-zapytał wystraszony,jak zobaczył ile krwi leje się z mojego palca i farbuje wodę czerwienią.
-Przecięłam się jak kroiłam kiełbasę do naszego śniadania.-wytłumaczyłam i wyciągnęłam palca z pod wody.Powoli zaczynało przestawać się lać krew,ale i tak to było dużo.Niall wyłączył palnik i podniósł nóż z ziemi.Następnie podszedł do półki i wyciągnął wodę utlenioną oraz bandaż.Spojrzałam na niego zdziwiona,a on podniósł brwi z zapytaniu.
-Czemu bandaż,a nie zwykły plaster?-pytam,a chłopak wzrusza ramionami i podchodzi do mnie bliżej.
-Skończyły się plastry-tłumaczy i leje mi po ranie wodą utlenioną.Krzywię się i lekko jęczę,a następnie chłopak podnosi moją dłoń i owija mi ją bandażem.Po skończonym opatrywaniu mojej rany,dziękuje Niall'owi i siadam przy stole.
-To może ja skończę nasze śniadanie?-mówi i kontynuuje śniadanie zaczęte przeze mnie.Po jakimś czasie śniadanie jest gotowe,a my je szybko zjadamy.Niall odkłada talerze do zlewozmywaka i siada przede mną.Spogląda na mnie,a mój wzrok jest skierowany na moją dłoń,która jest obwiązana w bandaż.Podnoszę wzrok i spoglądam w piękne błękitne tęczówki mojego chłopaka,a następnie przenoszę swój wzrok na zegar na kuchence.6:03. Czy ja naprawdę robiłam śniadanie z godzinę?Wstałam z siedzenia i usiadłam na kolanach u Niall'a.Niall przyciągnął mnie do siebie bardziej,żebym nie spadła i objął mnie ramionami w pasie.Przytuliłam się do niego,uważając na mój nieszczęsny palec.Po chwili odsunęłam się od niego i pocałowałam go w usta.Całowaliśmy się przez jakiś czas i odsunęliśmy się od siebie jak zabrakło nam powietrza w płucach.Pocałowałam ostatni raz Niall'a w usta i wstałam z jego kolan.Podeszłam do Fifi i wzięłam ją na ręce.Ruszyłam z nią do salonu i usiadłam na kanapie.Po chwili w salonie pojawił się również Niall i rękach trzymał ciepły i jednoczesnie mój ulubiony kocyk.Podziękowałam i przykryłam się nim,a Niall zajął miejsce koło mnie.Fifi zeszła z moich kolan i weszła na kolana Niall'a,a następnie położyła się na kocyku koło niego.Wyciągnęłam rękę po pilota i włączyłam telewizor,a następnie zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś fajnego filmu.W końcu z Niall'em postanowiliśmy obejrzeć jakiś przygodowy film.Po jakimś czasie nie wiem nawet kiedy,zamknęłam oczy i zasnęłam.

Obudziłam się około godziny 14 bo słońce świeciło do środka mieszkania.Podniosłam się do siadu i przetarłam twarz dłonią.Wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni.Na stole leżała jakaś kartka.Podeszłam do stołu i podniosłam białą kartkę z czarnymi literami.


Jestem u Larry'ego.Potrzebowali mnie,a ja nie miałem serca Cię budzić.Jak się obudzisz to sobie coś zjedź i przyjdź do Larry'ego ;*

                                                                  Kocham Cię.Twój Niall 



Westchnęłam i zgniotłam kartkę.Wyrzuciłam ją do kosza i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam jogurt i zaczęłam się nim zajadać.Gdy go zjadałam,wyrzuciłam opakowanie do kosza,a łyżeczkę wrzuciłam do zlewozmywaka.Poszłam do przedpokoju i z torebki wyciągnęłam klucze do domu.Komórkę wsadziłam do kieszeni i mogłam już wychodzić.Wyszłam z domu i zamknęłam dom na klucz,a klucz wrzuciłam do kieszeni moich jeansów.Ruszyłam szybkim krokiem do domu Larry'ego i po 10 minutach znajdowałam się przed bramą mojego brata i jego chłopaka.Weszłam na ogródek i nie pukając do drzwi,weszłam po prostu do środka.W domu słychać było głosy i śmiechy.Ściągnęłam moje trampki i po cichu weszłam do salonu.Oparłam się bokiem o próg i spojrzałam na moich przyjaciół.Harry z Niall'em siedzą na kanapie i spoglądają na Louis'a,który łaskocze Lidię,która płaczę już ze śmiechu.Z uśmiechem na ustach,kręcę głową i ujawniam swoją obecność w salonie,siadając przy Harry'm,który podskakuje wystraszony i spogląda na mnie jak na jakiegoś ducha.
-Katie!Nie strasz mnie tak!-zawołał Harry trzymając się za klatkę piersiową,gdzie ma serce.Zaśmiałam się.
-Jak się spało misiu?-zapytał Niall,a ja spojrzałam na niego.
-Lepiej się by spało jakbyś do końca ze mną leżał na tej kanapie-odparłam i wystawiłam mu język.Chłopak przewrócił oczami,a ja się zaśmiałam.
-Myśleliśmy o tym twoim pomyśle i stwierdziliśmy,że wpadniemy do tego magika jak się obudzisz-odpowiedział Harry,a ja pokiwałam głową i wstałam z łóżka.
-No to chodźmy-oznajmiłam,a wszyscy pokiwali głowami i wstali z kanapy.Uzgodniliśmy,że Louis zostanie z Lidią wraz z Connor'em,Rachel i Jessicą.Ubraliśmy pośpiesznie buty i wyszliśmy z domu.Po jakimś czasie pojawiliśmy się w jakimś starym budynku z którego spadał tynk.Spojrzałam zniesmaczona na brudne ściany i od razu spojrzałam na Niall'a.Ruszyliśmy do następnego pomieszczenia gdzie siedział jakiś starszy człowiek.Jego włosy były siwe,a skóra była naciągnięta i pomarszczona.Przeszedł mnie dreszcz i Niall musiał to zaważyć,bo podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Czego potrzebujecie dzieci?-usłyszałam donośny stary głos.Spojrzałam na Nialla,który spoglądał na Harry'ego.
-Potrzebujemy twojej pomocy.Nasz przyjaciel i moja matka zostali uwięzieni w innym świecie i nie wiemy jaki ich uwolnić-odpowiadam po chwili.Nastaje cisza,a ja się boję,że ten magik już nie żyje,ale uspokajam się gdy zaczyna coś mówić.
-Jak mają na imię wasz przyjaciel i twoja matka?-zapytał ponownie głośnym tonem.
-Liam Payne i Dagmara Styles-odpowiadam,a magik kiwa głową i wypowiada coś na głos,ale nie umiem tego zrozumieć.Spoglądam na Niall'a i widzę,że ma taką samą minę jak ja,więc wiem,że on również tego nie rozumie jak ja.
-Przykro nie umiem wam pomóc-odpowiada,a my spoglądamy na niego.-Ten czar jest silniejszy ode mnie...
-Przecież jesteś najsilniejszym magikiem na tej ziemi-woła Harry roztrzęsiony,a magik kręci głową przecząco.Spoglądam na niego zdziwiona,a on pokazuje na mnie,a następnie na Niall'a.Spoglądam na Niall'a,a on spogląda na mnie.
-Co to ma znaczyć?-zapytam zdezorientowana,a magik kręci głową.
-Nie mogę wam więcej nic powiedzieć,musicie się domyślić-odpowiada,a następnie pomiędzy nami nastaje cisza.
-Możesz dać nam jeszcze małą wskazówkę,prosimy-proszę w imieniu nas wszystkich,a magik wzdycha i lekko kiwa głową.
-Niech wam będzie....jest to pomiędzy wami-odpowiada,a ja marszczę brwi.
-Dalej nie rozumiem-odpowiadam wzdychając,a Harry spogląda na magika.
-Czy to jest uczucie?-pyta,a magik nie pewnie kiwa głową.
-Już po tej podpowiedzi wiem co to jest-zaczyna Harry,ale zatrzymuj się na chwilę,a po chwili dodaje szybko-co jest pomiędzy wami i jest to uczucie?
-Chodzi ci o miłość?-pytam,a Harry kiwa głową.
-Czyli musimy znaleźć miłość Liam'a i naszej matki?-pytam dla potwierdzenia,a gdy Harry potwierdza głową,dodaje-no to fajnie!-odpowiadam z sarkazmem i odwracam się do wyjścia i wychodzę ze starego budynku....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Hej kochani...tak jak mówiłam postanowiłam dokończyć to opowiadanie w te wakacje...
Do końca opowiadania pozostało 2 rozdziały i epilog ^.^
Do następnego kochani,dobranoc ;*

środa, 17 sierpnia 2016

II.Rozdział 17

~Oczami Louis'a~


-Pan?-zapytałem zdziwiony.
-Witaj Louis-przywitał się ze mną,a ja nie pewnie przepuściłem go w drzwiach.-Jest może Katie?
-Jestem-odpowiedziała niepewnie szatynka wchodząca do przedpokoju z salonu.
-Witaj Katie-przywitał się ponownie ojciec Katie,Liam'a i mojego chłopaka.
-Czego chcesz?-syknęła wściekła i spojrzała na niego złowrogo.
-Chciałem pogadać-odpowiedział,a ja spojrzałem na dziewczynę,która mi kiwnęła głową. Od kiwałem jej i poszedłem do salonu,gdzie reszta zajęła miejsca na kanapie.Po chwili do salonu weszła wściekła  dziewczyna i jej ojciec.
-Teraz niby się o niego martwisz!Nie widziałeś się z nim przez kilka lat,dlatego,że nas wszystkich rozdzieliście! Liam umarł i doskonale o tym wiesz!-zawołała dziewczyna i zaczęła chodzić w kółko.Spojrzeliśmy wszyscy pozostali na siebie.
-Wiem,że jakimś sposobem macie z nim jeszcze kontakt!-zawołał,a ja i reszta wstrzymaliśmy oddech.Katie się zatrzymała i spojrzała na niego.
-A jak to co!? I tak się z nim nie spotkasz bo jest uwięziony!-zawołał,a ja westchnąłem.Spojrzałem na Harry'ego,który bawił się z Lidią w papier,kamień i nożyce i uśmiechnąłem się na ten widok.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-powiedział szeptem Niall,a wszyscy spojrzeliśmy na niego,a on po chwili podniósł wzrok i spojrzał na Katie.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Katie,a Niall westchnął.
-Twoja mama jest tam również uwięziona-powiedział chłopak,a ja poczułem jak wszyscy zamarli w miejscu.O czym on mówi?!


~Oczami Niall'a~

Usłyszeliśmy dzwonek i Louis zbiegł na dół.Zeszliśmy z Harry'm i Katie na dół i Katie ruszyła do drzwi.Po jakimś czasie do salonu wrócił sam Lou.Spojrzałem na niego,a on pokręcił głową.Po chwili do salonu weszła wściekła moja księżniczka,a za nią jej...ojciec?!Kłócili się o coś.Ale po chwili usłyszałem wzmiankę o imieniu Liam'a i domyśliłem się,że pewnie chodzi o jej przyrodniego brata,a mojego jednego z opiekunów.Wziąłem głęboki oddech przy zmiance o uwięzionym Liam'ie.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-wtrąciłem się,a reszta spojrzała na mnie.Nie mogłem znieść ich wzroku,więc schyliłem głowę i nastała pomiędzy nami cisza.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Kate,a ja westchnąłem i podniosłem wzrok na nią.
-Twoja mama również tam jest-odpowiedziałem,a reszta jakby zamarła.Patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Skąd ty to wiesz?-zapytał Harry zdziwiony.
-Pamiętasz jak Katie zadzwoniła do Ciebie,że nie oddycham,a później wam wyznałem,że rozmawiałem z Liam'em?-zapytałem,a gdy chłopak kiwnął głową,kontynuowałem-to właśnie w tym momencie rozmawiałem o tym z Liam'em...
-Rozmawiałeś z moją mamą?-zapytała z nadzieją Katie,a ja pokręciłem smutno głową.
-Niestety nie,przykro mi-odpowiedziałem,a Katie tylko pokiwała głową.
-Macie pomysł jak wyciągnąć ich?-zapytał ojciec mojej dziewczyny,mojego opiekuna i mojego przyjaciela,a ja pokręciłem z resztą głowami smutno.Mężczyzna usiadł na ziemi i westchnął.
-Przydała by się nam kogoś pomoc-zaczął Harry,a Katie pokiwała głową i spojrzała na swojego ojca.
-Umiałbyś zrzucić silny czar z moich znajomych?-zapytałem,a ojciec wzruszył ramionami.
-Nie jestem pewny,bo teraz jestem słabym czarownikiem i potrzebowałbym kogoś pomoc-odpowiedział,a ja pokazałam na siebie.
-Niestety Katie,ty nic nie zdziałasz,przykro mi....-odpowiedział mężczyzna,a Katie westchnęła i podeszła do mnie.Usiadła na moich kolanach,a ja objąłem ją ramionami i pocałowałem w szyję.
-Oni tak zawsze mają?-zapytał ojciec dziewczyny.
-Miej więcej-odpowiedział ze śmiechem Harry.

Po jakimś czasie ciszy i cieszenia się swoim towarzystwem,zadzwonił dzwonek.Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na pozostałych.Lou zaczął nerwowo obgryzać paznokcie,a Harry go przytulił.Katie zeszła z moich kolan,a wstałem i podszedłem do drzwi wejściowych.Wziąłem głęboki oddech i gwałtownie je otworzyłem.W drzwiach stał Ed i spoglądał na mnie zdziwiony.

-Coś ty taki wystraszony?-zapytał,a ja wzruszyłem ramionami i poczułem ulgę na sercu.Ed ściągnął buty i wraz z nim wszedłem do salonu,gdzie w dalszym ciągu była cisza.Usiadłem tam gdzie siedziałem,a Katie usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta.Oddałem pocałunek i spojrzałem na pozostałych.
-Cześć Ed-przywitał się Harry wraz z Louis'em na kolanach.Lidia zainteresowana przywitaniem kogoś nowego podniosła swój wzrok na Ed'a z kolorowanki,którą nie wiem czemu znalazłem w jakieś półce w komodzie.
-Dzień dobry!-przywitała się dziewczynka.Ed na nią spojrzał,a następnie spojrzał na mnie i Katie.My pokręciliśmy głową i wskazałem głową na Harry'ego i Louis'a.Ed pokiwał głową i uśmiechnął się do dziewczynki.
-Hej mała...jak masz na imię?-zapytał i podszedł do niej.
-Mam na imię Lidia-odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego słodko.
-A ja Ed-odpowiedział chłopak i usiadł na ziemi.
-Co cię do nas sprowadza Ed?-zapytała Katie,a Ed wzruszył ramionami.
-Przyszedłem odwiedzić was-odpowiedział,a ja pokiwałem głową.
-Dasz radę odczarować naszych znajomych?-zapytała moja księżniczka,a Ed pokiwał nie pewnie głową.
-To super!-zawołała i wyplątała się z moich objęć,wstając na równe nogi.Ed wstał za nią,a po chwili również i reszta się podniosła do góry.Spojrzeliśmy wszyscy na nią.
-Gdzie są te osoby?-zapytał Ed,a Katie wzruszyła ramionami.
-Muszę zadzwonić do Jessici-odpowiedziała i poszła do kuchni po swój telefon.Po jakimś czasie wróciła i spojrzała na nas.-Są jak zwykle w lesie...
-To ruszamy do lasu?-zapytałem,a Katie pokiwała głową i spojrzała na pozostałych.
-My z Louisem i Lidią....-zaczął Harry,a Louis za niego dokończył.
-Nie jesteśmy wam tam potrzebni...jedzcie w czwórkę-dopowiedział jeszcze Harry,a Katie przewróciła oczami,ale się do nich uśmiechnęła.Spojrzała na mnie i podeszła do mnie,całując mnie w policzek.Po chwili wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do najbliższego lasu,gdzie właśnie tam przebywa Jessica z Connor'em i Rachel....

~Oczami Katie~


Ruszyliśmy do lasu wraz z Niall'em,moim ojcem i Ed'em.Spojrzałam na wszystkich i zatrzęsłam się lekko.Z moich ust uciekł dymek,bo teraz noce robiły się już chłodniejsze.Niall do mnie podszedł i ściągnął z siebie i założył ją na mnie.W podzięce pocałowałam go w policzek i uśmiechnęłam się do niego.
-A tobie teraz nie będzie zimno?-zapytał mój ojciec,a Niall pokręcił głową z uśmiechem.
-Zamrożenie mi nie grozi-odpowiedział,a mój ojciec podniósł brwi do góry.
-On umie się zamienić w wilka,więc mu jest przez cały czas ciepło-wyjaśniłam mojemu ojcu,który się zatrzymał i spojrzał na mnie,a następnie na Niall'a.
-Umawiasz się z zmiennokształtnym?-zapytał lekko zdezorientowany.
-Od jakiegoś czasu i jestem jego opiekunem,tak jak twój drugi syn-odpowiedziałam,a ojciec spojrzał na mnie.
-Harry jest kogoś opiekunem?-zapytał zdziwiony.
-Nie Harry,tylko Liam-wyjaśnił Niall i spojrzał na mnie.
-Okey-odpowiedział mój ojciec i pomiędzy nami nastała cisza.
Szliśmy jakiś czas i doszliśmy do polany o której opowiadała mi Jessica.Po jednym drzewem opierała się trójka moich przyjaciół.Podeszliśmy do niech i usiedliśmy przed nimi.Spojrzeli na nas i zmarszczyli brwi.
-Co chcieliście od nas?-zapytała Rachel.Ed spojrzał na mnie,a ja kiwnęłam głową.Podszedł do niej i przyłożył jej dłoń do czoła.Wymówił coś i po chwili Rachel siedziała i spoglądała na nas jak na idiotów.
-Co w tutaj robicie?-zapytała,a po chwili jej oczy się rozszerzyły i rozglądnęła się dookoła-Co JA tutaj robię!?
-Spokojnie Rachel byłaś pod zaklęciem...jesteś w lesie z nami-odpowiedziała,a dziewczyna jedynie pokiwała głową.Ed spojrzał na mnie nie wiedząc,która jest tą drugą osobą.
-Chłopak-odpowiedziała,a Ed pokiwał głową i podszedł do Connor'a.Położył mu dłoń na czole i tak jak Rachel,wymówił jakieś zaklęcie.Po chwili wszystko było dobrze i mogliśmy już spokojnie wracać do domu...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Postanowiłam napisać już całe opowiadanie do końca wakacji ;)
Mam nadzieje,że się spodobał rozdział i zapraszam na następne ;*
Życzę miłej nocy i do zobaczenia kochani ^^

PS.Rozdział nie sprawdzany-przepraszam!!!

niedziela, 14 sierpnia 2016

II.Rozdział 16

~Oczami Katie~


-Więc jakieś pomysły?-zapytałam po prawie godzinnym głowieniu się nad wydostaniem Liam'a.
-Nic,a nic-westchnął niewyraźnie Lou z podpartą głową o dłoń.
-Mi się już pomysły wyczerpały-odpowiedział Harry z Lidią na kolanach.Louis ziewnął i przetarł dłonią twarz.
-Może połóż się?-zaproponowałam Lou.Louis wstała z kanapy i spojrzała na mnie,a następnie na Harry'ego.
-U góry jest wolny pokój-powiedział Niall i spojrzał na Louis'a.-Wiesz gdzie ten pokój jest?-zwrócił się do chłopaka,który kiwnął głową.Ostatni raz spojrzał na nas i ruszył na schody.
-A ty nie śpiąca Lidia?-zwrócił się do dziewczynki Harry.
-Nie chce mi się spać-odparła i oparła się plecami o jego klatkę piersiową.
-W porządku-odpowiedział Harry i spojrzał na mnie i na Niall'a.-Nie mam zielonego pojęcia jak wyciągnąć z tamtą Liam'a.
-Dobra posiedzimy jeszcze nad tą księgom i może coś uda nam się wymyślić-westchnął Niall,podpierając głowę o dłoń...


~Oczami Louis'a~

Ruszyłem po schodach do wskazanego przez Niall'a pokoju.Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.Pokój nie był jakiś wielki.Mieściło się jedynie łóżko,szafka koło łóżka,szafa i połka na książki.Zamknąłem drzwi i usiadłem na łóżku.Pogładziłem kołdrę i ziewnąłem.Położyłem się na prawy bok i zamknąłem oczy.Po chwili zasnąłem.


-Rachel!-zawołała koło mnie Katie.Rachel po chwili pojawiła się w drzwiach salonu i spojrzała na nas.
-O co chodzi?-zapytała cicho.
-Jesteś nam potrzebna w ściągnięciu Liam'a z powrotem-powiedziałem,a dziewczyna zmarszczyła brwi.
-Czemu właśnie ja?-zapytała zdziwiona,a ja wzruszyłem ramionami.
-Jesteś prawdziwą miłością Liam'a-odpowiedziała Katie,która się odwróciła i wyszła z salonu.Rachel spojrzała na mnie zdziwiona,a ja wzruszyłem ramionami.
-Mnie się nie pytaj...mnie tam nie było-odpowiedziałem szybko z podniesionymi rękami do góry,gdy dziewczyna miała się o coś zapytać.
Dziewczyna pokręciła głową i wyszła z salonu.Ruszyłem za nią i stanąłem w przedpokoju.Ktoś zapukał w drzwi,Katie ze zmarszczonymi brwiami otwarła je.Ja się odwróciłem i chciałem już wejść do salonu,gdy koło mnie Katie przeleciała,a drzwi wypadły z zawiasów.Wystraszony odwróciłem się do osoby,która stała za drzwiami.Był to Drake,który złowieszczo się do mnie uśmiechał.Miałem ochotę go uderzyć przez ten jego irytujący uśmieszek na ustach,przy okazji,go mu ściągając.Drake zaczął do mnie podchodzić i miał mnie już na wyciągnięcie ręki,gdy jego brwi się zmarszczyły i odwrócił się ode mnie.Spojrzałem za Drake i zobaczyłem Harry'ego,Niall'a,Ed'a oraz ojca Liam'a,Harry'ego i Katie.
-Idź do Rachel,Jessici,Connor'a oraz Lidii-zawołał Harry do mnie.Kiwnąłem głową i odwróciłem się.Miałem już przechodzić przez próg gdy usłyszałem jeszcze Niall'a.
-A gdzie jest Katie?-zapytał zdziwiony i odrobinę wystraszony.Spojrzałem na nieprzytomną dziewczynę,a następnie odwróciłem się z powrotem.
-Katie otwierała drzwi i Drake ją odepną tak,że przeleciała przez próg salonu i leży teraz nieprzytomna w salonie-odpowiedziałem,a Niall zamarł i po chwili ruszył biegiem do salonu.Odsunąłem się trochę do tyłu,żeby go przepuścić do salonu i spojrzałem na Harry'ego,który spoglądał z nienawiścią na Drake.Następnie spojrzał na mnie i smutno się do mnie uśmiechnął.
-Pilnuj Rachel,Jessici,Connor'a,Katie i przede wszystkim Lidię-zawołał,a ja kiwnąłem głową i ruszyłem do salonu.W salonie na ziemi leżała w dalszym ciągu nieprzytomna Katie,a nad nią pochylał się Niall.
-Ja z nią zostanę Niall,a ty idź wysłać tego drania do swojego ojca-szepnąłem i położyłem dłoń na ramieniu blondyna,który poderwał się do góry i ruszył szybkim krokiem do przedpokoju.Klęknąłem koło Katie i spojrzałem na mocno krwawiącą ranę na brzuchu.Spojrzałem zdziwiony.Dlaczego ta rana krwawi,gdy Katie została jedynie odepchnięta,a nie dziabnięta czymś?.Zmarszczyłem brwi gdy rozpoznałem ranę kłutą.Kiedy?Dobra nie ważne...Ja się tutaj zastanawiam kiedy została dziabnięta czymś zamiast to uciskać i ratować jej życie.Oparłem się całym swoim ciężarem na jej ranie,nakładając jedną dłoń na drugą.Westchnąłem i spojrzałem na jej twarz.Zaczynała się robić blada.
-Katie nie rób nam tego!-zawołałem do dziewczyny.Po chwili w do salonu wbiegł Niall oraz Harry z dłońmi w krwi,a szybszym krokiem do salonu wszedł ojciec dziewczyny,mojego chłopaka i mojego przyjaciela, oraz Ed.
-Co z nią?-zawołał Niall klękając koło mnie.
-Nie mam pojęcia co robić!-zawołałem wystraszony i spojrzałem na blondyna.
-Ed spróbuj ją uzdrowić!-krzyknął Harry,a Ed pokręcił głową.
-Nie mogę jej kompletnie uzdrowić,mogę jedynie dać jej parę godzin więcej życia-odpowiedział i podszedł do nas.Klęknął koło głowy dziewczyny i położył dłoń na jej czole.Zamknął oczy i coś wymówił niezrozumiałego dla mnie,pod nosem.
-Gotowe...ma z 4 godziny więcej życia-odpowiedział i spojrzał smutnym wzrokiem na Niall'a.-Przykro mi Niall,nie umiem ją uzdrowić...
Niall przeczesał fryzurę Katie,a następnie złożył całusa na jej czole.Po jego policzkach zaczęły lecieć łzy,a z jego ust zaczął wychodzić głośny szloch.Położył sobie jej głowę na kolanach i spojrzał na nią.Pokręciłem głową i również zaszlochałem...


Poderwałem się do siadu z krzykiem.Do pokoju wparowała cała trójka.Harry podszedł do mnie i objął mnie.Oparłem policzek na jego ramieniu,a po moim policzku spłynęła jedna samotna łza.
-Co się stało Lou?-zapytał szeptem Harry,a ja spojrzałem mu w oczy.
-Miałem koszmar-odpowiedziałem,a Harry pokiwał głową i przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
-Co ci się śniło Lou?-zapytała Katie,a ja przełknąłem ślinę.
-Śniła mi się twoja śmierć-odpowiedziałem,a wszyscy zamarli.
-To był tylko sen Louis-powiedział Niall i objął Katie.
-Wiem,przepraszam,że was wystraszyłem-odpowiedziałem i westchnąłem.-Już nie zasnę...
-Spokojnie Lou-odpowiedział Harry i po chwili słychać było w domu dzwonek do drzwi.Podskoczyłem i zrobiłem wielkie oczy.
-Mój koszmar też zaczynał się dzwonkiem.-zawołałem i wstałem z łóżka.Wyszedłem z pokoju i podszedłem do drzwi.Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem je.Nie spodziewałem się tutaj tej osoby.Był to ojciec Liam'a,Katie oraz Harry'ego....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że ten rozdział jest do dupy i taki krótki,lecz teraz rozdziały będą się pojawiały takie-przepraszam.
Do końca pozostało 4 rozdziały i epilog...
Miłej nocy  kochani ;*