Strona główna

czwartek, 26 maja 2016

II.Rozdział 10

~Oczami Katie~

-Usiądźcie-proponuje Lou pokazując na kanapę.Chłopacy kiwają głową i siadają,a następnie spoglądają na nas.
-To gdzie jest Connor?-pyta brunet.
-Musieliśmy go wraz z przyjaciółką mojej koleżanki odnieś do lasu-odpowiadam,a wszystkie pary oczów spoczęły na mnie.-Tak właściwie jestem Katie.
-Nazywam się Brad-odpowiada brunet,a ja kiwam głową.
-Wiem kim jesteście oraz jak się nazywacie-odpowiadam,a Brad posyła mi lekki uśmiech.
-Wracając do Connor'a-zaczyna Niall i kładzie mi dłoń na ramieniu-Musieliśmy Connor i Rachel przenieś do lasu,ponieważ są pod czarem.Gdy wyszliśmy z lasu Connor nam zemdlał wraz  z Rachel i wraz z moją dziewczyną Katie doszliśmy do tego,że oni są związani z lasem przez czar...
-Gdy wyjdą zaczynają nam mdleć-dopowiadam i spoglądam na wszystkich.Trisian marszczy brwi.
-Czar? Magia? Czy takie coś istnieje w ogóle?-pyta,a ja kiwam głową i zauważam,że mój chłopak spogląda na mnie,a gdy spojrzałam na niego,mrugnął do mnie.

~Masz zamiar się zmienić w wilka?-pytam się Niall'a przez myśli.Spoglądam na niego,a on kiwa głową na potwierdzenie.

Po chwili odwraca się ode mnie i kieruje się do łazienki.Obserwuję go,aż nie dociera do niej i zamyka drzwi.Odwracam się do pozostałych,którzy o czymś rozmawiają.Zaczynam poszukiwać wolnego miejsca i zauważam go przy Brad'zie.Podchodzę do bruneta i siadam koło niego i zaczynam się przysłuchiwać o czym rozmawiają.
-Co tam u Ciebie?-słyszę koło siebie i odwracam się do Brad'a.
-Martwię się bo moja koleżanka nie dała mi znaku życia,a rozdzieliśmy się dzisiaj rano jak poszliśmy do lasu wraz z Connor'em i Rachel.-odpowiadam,a chłopak kiwa mi głową po woli.
-Spokojnie nic się im nie stało-pociesza mnie,a następnie słyszę lekkie drapanie o drzwi i domyślam się,że to Niall.

~Możesz mi pomóc?-słyszę głos Niall'a w głowie.

Wstaję a Brad spogląda na mnie zdziwionym wzrokiem.Podchodzę do drzwi i otwieram je na oścież.Spoglądam na dół i widzę białego wilka.Wychodzi przede mną,a ja kucam koło Nandoo i spoglądam na wszystkich.Harry,Lou oraz Zayn nie zdawali się,żeby byli zdziwieni tym,że Niall miał zamiar się zmienić.Za to Brad,Tristan i James wyglądali jakby mieli zamiar mdleć.
-Spokojnie to tylko Nandoo-odpowiadam,a Nandoo mnie polizał po policzku.Odwróciłam się i pocałowałam go w pysk.
-Jesteś jakąś czarownicą,że Nandoo jest twoim stróżem?-pyta Brad,a ja marszczę brwi.
-Skąd wpadłeś na taki pomysł?-pytam,a chłopak podnosi brwi do góry.
-A jesteś?-zadaje pytanie James,a ja kiwam lekko głową.
-Ale Nandoo nie jest moim stróżem lecz ja jestem jego-odpowiadam spokojnie i spoglądam na Nandoo.
-Nandoo jest Niall'em-dopowiada Louis,a ja kiwam głową.
-Dokładnie-mówię pod nosem.
Siedzimy przez kilka minut w całkowitej ciszy gdy słyszę dzwonek telefonu Niall'a.Spoglądam na niego z pozwoleniem,a on kiwa lekko głową.Prostuje nogi i podchodzę do telefonu Niall'a,który leży na ławce.Chwytam go i odblokowuje.Pierwsze co rzuca mi się w oczy to nasze zdjęcie.Było zrobione na naszej pierwszej randce w której dowiedziałam się,że Niall zmienia się w wilka.Wchodzę w wiadomości i zaczynam czytać.


Niall to znowu ja.Nie wiem co mam robić! Nie mam numeru do Katie,a Connor mi zemdlał.Od kilku minut próbujemy go wraz z Rachel ostudzić ale nie dajemy rady.              
                                                                                                                            Jessica.

Gdy odczytałam wiadomość spojrzałam przerażonym wzrokiem na Niall'a.

~Co się stało? Kto to?-usłyszałam w swoich myślach głos Niall'a.

~Jessica napisałam,że Connor im zemdlał i nie mogą go ostudzić-odpowiadam i spoglądam na Niall'a,który wraca do łazienki i próbuje zamknąć drzwi.

Podchodzę do niego i zamykam mu drzwi.Po chwili stoi koło mnie i próbujemy wyjść z pokoju niespostrzeganie,ale nam się nie udało.
- Gdzie się wybieracie?-słyszę głos Harry'ego.Odwracam się wraz z Niall'em do niego,a następnie spoglądam na Niall'a wystraszonymi oczami.
-Idziemy na spacer-odpowiada i złącza nasze palce,a następnie ciągnie mnie za sobą do drzwi.Ubieramy pośpiesznie buty i prawie,że wybiegamy z domu.Idziemy z rękę do lasu szybkim krokiem.
-Dobrze,że nie powiedzieliśmy im,że coś jest nie tak z Connor'em-wzdycha z ulgą Niall.
-Zamartwiali by się tylko-odpowiadam,a chłopak kiwa głową.-W ogóle gdzie jest ten dom?-pytam po chwili wzdychając,a Niall wychodzi przede mną i staje mi na drodze przez co musiałam przystanąć.
-Nie martw się,nic mu nie będzie,a domek znajduje się koło rzeki-odpowiada spokojnie,a ja wcale nie staję się spokojniejsza.Kiwam jedynie głową i idziemy dalej.Po 10 minutach znajdowaliśmy się przed domem koło rzeki.
-Czy to na pewno tutaj?-pytam,a chłopak wzrusza ramionami.
-Módlmy się,żeby tak było-odpowiada i puka do drzwi.Po chwili pojawia się wystraszona blondynka,która gdy nas widzi wzdycha z ulgą.
-To tylko wy-odpowiada i wpuszcza nas do środka.
-Co się stało?-pytam,a dziewczyna kręci głową.
-Nie mam pojęcia-odpowiada,a w jej oczach się pojawiają łzy-byliśmy na spacerze wszyscy w trójkę i nagle Connor nam zemdlał.
-Zaprowadź nas do niego-odpowiada Niall,a Jessica kiwa głową i rusza w nieznanym mi kierunku.
W pokoju zastajemy Connor'a nieprzytomnego na łóżku,a koło niego siedziała Rachel,która w dalszy ciągu próbowała go zbudzić.Gdy weszłam do pokoju zakręciło mi się w głowie.Upadłabym gdyby mnie Niall nie złapał w ostatnim momencie.Posadził mnie powoli na ziemi,a ja westchnęłam.
-Musicie mnie stąd wyprowadzić tak samo jak Connor'a-odpowiadam,a Niall wkłada jedną rękę pod moje kolana,a drugą pod plecy i podnosi.Wychodzimy z tego domu i od razu czuje się lepiej.Niall mnie postawia na ziemię,ale w dalszym ciągu mnie asekuruje gdybym miała upaść.Spoglądam na Connor'a,który jęknął i obrócił się na bok.Podeszłam do niego w tym samym momencie co Jessica uklękła koło niego.
-Connor-powiedziała spokojnie-otwórz oczy.
-Nie chce mi się mamusiu,jeszcze godzinka-wymamrotał i obrócił się na brzuch.
-CONNOR!-krzyknęła wściekła Jessica,a Connor podniósł się jak poparzony,uderzając przy okazji Jessicę w czoło.-Ała!-Jęknęła,a Connor zakrył usta dłonią.
-Nic ci nie jest?-zapytał z troską i odciągnął jej dłoń od czoła. Na Jessicii czoło było całe czerwone i oznaczał się mały guz.
-Nic mi nie jest-zapewniła i usiadła na trawie.
-Co właściwie się stało i co tutaj robicie?-zadał pytanie zdziwiony Connor.
-Zemdlałeś i nie wiedzieliśmy co robić-odpowiedziała Rachel-Więc napisaliśmy do Katie i Niall'a.
-Twoi znajomi się już pojawili-Mówi Niall z założonymi rękami.
-Coś mówili?-zadaje pytanie i wstaje na równe nogi,a następnie pomaga wstać z ziemi Jessice.
-Pytali się gdzie jesteś-odpowiadam i kierujemy się do domku.Gdy Connor wraz z Jessicą mieli już przechodzić przez próg,stanęłam im na drodze.
-Przepuść nas-mówi Connor i próbuje mnie obejść,lecz ponownie zagradzam mu drogę.
-Nie mogę was tam wpuścić-odpowiadam,a Niall staje za mną.
-Czemu?-pyta zdziwiony chłopak.
-Tam jest za dużo magii i może się wam coś stać jak tam wejdziecie-odpowiada blondyn za mną.
-Dalej nie rozumiem-odpowiada Connor kręcąc głową.
-Przez to,że tam weszliśmy zemdlałeś,a następnie po tobie Katie by zemdlała.-tłumaczy Rachel,która odezwała się po długim czasie milczenia.
-Dobra trochę kumam-odpowiada i wzdycha-To gdzie mamy się podziać?-pyta smutno.Spoglądam na Niall'a,a on na mnie.
-Może mi się uda z was ściągnąć ten czar albo przynajmniej go osłabić-odpowiadam i prowadzę Connor'a i pozostałych na wolną przestrzeń.Stajemy w kółku,a ja zaczynam się zastanawiać co mam robić.
-Nie wiesz jak to robić-pyta retorycznie Jessica,a ja gromię ją wzrokiem.
-Od niedawna wiem,że jestem czarownicą-syczę przez zęby.
-Może ci przyniosę księgę?-podsuwa pomysł Niall,a ja kiwam głową.
-Jakbyś mógł to by było świetnie.-odpowiadam i po chwili Niall'a koło nas nie było...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,że takie krótkie,ale chciałam to dzisiaj napisać bo później mogę nie mieć czasu.Za dużo nie mam co pisać,ale dziękuje za wszystkie wyświetlenia,tylko szkoda,że nikt nie komentuje.Smutno mi :(

piątek, 13 maja 2016

II.Rozdział 9

~Oczami Katie~

Leżałam właśnie w łóżku koło Niall'a i zastanawiałam się co zrobić,żeby sprowadzić z powrotem do nas Liam.Niall mi wszystko opowiedział.Jak go porwali,jak go torturowali,jak pojawiła się Jessica,jak pojawił się Liam i go wciągnęło oraz jak spotkali Rachel i Connor'a w lesie.Musiał tyle przeżyć,a ja mu nie pomogłam tylko sobie spałam.Chłopaki z The Vamps jeszcze nie przyjechali,a my z resztą stwierdziliśmy,że jeszcze położymy się i zdrzemniemy,zanim się pojawią u nas.Nie mogłam spać,więc wstałam z łóżka i zakładając kapcie na nogi,spojrzałam na Niall'a,który sobie smacznie spał.Słyszałam ciche pochrapywanie przez niego.Uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju.Weszłam do salonu i zobaczyłam Jessicę,która patrzyła się na Connor'a i głaskała po policzku.Tak jak myślałam...zakochała się w Connorze .Odchrząknęłam a dziewczyna podskoczyła i spojrzała na mnie wystraszona.
-Spokojnie to tylko ja-szepnęłam i usiadłam na podłodze ,naprzeciwko niej.
-Czemu się nie budzą?-pyta smutno,a ja wzruszałam ramionami.
-Mówiliście z Niall'em,że jak wyszliście z lasu to oni zemdleli.To może oni są związani przez zaklęcie z tym lasem?-pytam wpadając na pomysł.Dziewczyna spogląda na mnie i wstaje ze swojego miejsca.Chodzi przez chwilę i staję na przeciw mnie.
-Sprawdźmy to-mówi,a ja wzdycham.
-Jak masz zamiar ich zanieść?-pytam,a dziewczyna podchodzi do Connor'a i bierze go na ręce.Otwieram usta ze zdziwienia,a dziewczyna zaczyna się śmiać.-Jak?-pytam,a dziewczyna wybucha jeszcze większym śmiechem.
-Od momentu gdy zostałam odczarowana przez Liam'a.Dostałam wraz z Rachel moce.W tym większą siłę.-odpowiada,a ja przytakuje.Biorę Rachel na ręce i wychodzimy z domu.Idziemy przez opustoszałe miasto.Od czasu do czasu,koło nas przejeżdża samochód.Latarnie na ulicy po woli przestają świecić bo świta.Jesteśmy niedaleko lasu gdy słyszymy ponownie samochód i zaczynam się zastanawiać czy ten samochód nas nie śledzi,ponieważ widzę go już z piąty raz koło siebie.Mrużę oczy gdy ponownie ten sam samochód przejeżdża koło nas.Zaczynam się bać.Spoglądam na Jessicę,która nie była w lepszym stanie niż ja.
-Czy tylko mi się wydaje,że widzę ten sam samochód z piąty raz?-pyta,a ja kiwam głową.
-Siódmy raz-poprawiam dziewczynę,gdy widzę ponownie ten sam samochód.W pewnym momencie samochód stanął i wyszła z niego jakaś kobieta z mikrofonem i facet z kamerą.Spojrzałam wystraszona na moją towarzyszkę,która spojrzała na Connor'a.Spojrzeliśmy na siebie,a następnie na paparazzi.
-Czemu pani niesie Connor'a Ball'a?Co mu się stało?Gdzie podziewa się reszta zespołu?Jest pomiędzy wami jakaś więź?Kim pani jest i jak się nazywasz?-zaczęła zasypywać nas pytaniami reporterka,a następnie przystawiła nam mikrofon.Spojrzałam na Jessicę,która spojrzała na mnie.Pokazałam jej wzrokiem,że wiejemy,a ona lekko kiwnęła głową.Kiwnęła 3 razy głową i za 4 razem zaczęliśmy uciekać,a za nami popędziło paparazzi.Schowaliśmy się za drzewami,a paparazzi minęło nas.Nawet nie zauważyli nas.Jacy głupcy.W sumie lepiej dla nas.Spojrzałam na dziewczynę,która spoglądała na mnie.Naglę usłyszeliśmy jęki.Spojrzeliśmy skąd dochodzą i zobaczyliśmy,że Connor i Rachel się budzą.Mówiłam.Gdy Connor otworzył oczy to zmarszczył brwi.
-Czemu ty mnie nosisz?-zapytał Jessicę,a ta go postawiła.
-Jakoś trzeba było was tutaj przyprowadzić-odpowiedziałam i postawiłam Rachel na ziemię.
-Nie mogliście poczekać,aż się obudzimy-westchnęła dziewczyna,a ja spojrzałam na nią.
-Nie obudziłabyś się-odpowiadam,a ona i Connor spoglądają na mnie ze zmarszczonymi brwiami.
-Czemu?-pyta Connor.
-Spokojnie.Usiądźmy-mówi Jessica,a my kiwamy głową i siadamy na trawie,koło drzewa.
-Otóż tak-zaczyna Jessica i odkaszluje-Rozwiązaliśmy z Katie czemu zemdleliście nam po wyjściu z lasu.
-Ponieważ?-pyta z podniesionymi brwiami Connor.
-Jesteście zaczarowani i nie możecie wyjść z lasu,bo od razu mdlejecie-odpowiadam,a chłopak kręci głową.
-To nie możliwe!-krzyczy i wstaje z ziemi,a następnie kieruje się w stronę wyjścia z lasu.Jessica podbiega do niego w ostatnim momencie i go łapie.Chłopak upada,a Jessica wzdycha.Spoglądam na Rachel,która miała otwarte usta.Jessica podnosi Connor'a i podchodzi ponownie do nas.Klęka i kładzie sobie Connor'a głowę na swoich kolanach.
-Widzisz?Nie możecie wyjść z lasu-odpowiadam,a dziewczyna koło mnie wzdycha.-Ale spokojnie jak uratuję swojego brata to zrzuci z was czar i będziecie mogli sobie żyć jak chcecie. -pocieszam ją,a ona się do mnie uśmiecha.Naglę słyszę ponownie jęk i spoglądam na Connor'a,który podnosi się z kolan Jessici.
-Co się stało?-pyta cicho,a ja wywracam oczami.
-Nie możecie wyjść-odpowiadam,a chłopak wzdycha smutno.
-Nie martw się-zaczyna Jessica,a my na nią spoglądamy-Będę was odwiedzać.
-W to nie wątpię-mówię pod nosem do siebie.
-Co?-pyta Connor,a ja macham lekceważąco ręką.
-Nie ważne-odpowiadam i posyłam mu uśmiech.Marszczy brwi,ale już się nie odzywa.
-Wiecie gdzie jest jakaś chatka czy domek?-pytam,a oni zaczynają się zastanawiać.
-Pamiętasz ten dom jak szliśmy na polanę?-pyta po pewnym momencie Rachel,a Connor kiwa głową.-Może da się tam zatrzymać.
-Warto to sprawdzić-odpowiadam i wstaję z ziemi,a za mną pozostali.
-Prowadźcie-dopowiada Jessica gdy wszyscy już wstali z ziemi.Connor kiwa głową i kieruje się prosto przed siebie.Idziemy koło rzeki i zauważam małego pieska,który kwiczy.Podbiegam do niego i klękam koło niego.Głaskam go uspokajająco,a on po chwili leży i tylko się na mnie patrzy.Wszyscy zdążyli do mnie podejść za nim zaczęłam głaskać pieska,więc przyglądali się psu.
-Jest ranny-mówi po chwili Rachel,a ja przyznaję jej rację.Pies wygląda jak Cavalier king charles spaniel.Jest prawie cały biały,tylko jedynie boki koło oczów i jego uszy są brązowe.




Od zawsze chciałam mieć takie pieska,lecz rodzice się na niego nie zgadzali,ponieważ bym się nim nie interesowała i oni by się musieli nim zajmować.Spojrzałam na pozostałych,a oni na mnie.
-Musicie tutaj zostać-mówię do Connor'a i Rachel.-Jessica zostań z nimi-mówię do dziewczyny,a ona kiwa głową przytakująco.Biorę psa na ręce i gnam do domu Harry'ego i Louis'a.Na szczęście nie spotkałam po drodze tych upierdliwych paparazzi.Wpadłam do domu  i od razu popędziłam do pokoju Niall'a.Niall siedział na łóżku i ubierał spodnie.Gdy mnie zobaczył wstał z łóżka i podszedł do mnie.Uśmiech mu zrzedł gdy zobaczył na moich rękach psa.
-Co on tutaj robi?-pyta z podniesionymi brwiami.
-Jest ranny-odpowiadam mu,a on wzdycha.-Co mu jest dokładnie?
-Chyba skaleczył się w nogę-wzdycham i spoglądam na chłopaka z miną kotka ze Shreka.-Weźmiemy go do weterynarza,proszę.
-No dobrze-odpowiada i przechodzi koło mnie.Schodzę ostrożnie za nim po schodach,żeby się nie przewrócić.Gdy stoimy w przedpokoju.Niall się ubiera,a ja czekam,aż weźmie ode mnie psa,bym mogła ubrać kurtkę.
-Niall potrzymasz ją na chwile?-pytam,a chłopak kręci głową przeciwnie.
-Przecież to nie Amisia,nie ugryzie cię-odpowiadam,a chłopak nie chętnie odbiera ode mnie psa.Pośpiesznie ubieram kurtkę na siebie i biorę od Niall'a psa.Wychodzimy na pole i wsiadamy do samochodu.Gdy Niall odpala samochód,spoglądam na psa.Albo mi zemdlał,albo zasnął.Po chwili stoimy przed nie wielkim budynkiem z szyldem weterynarii.Wchodzimy do środka i tłumaczę wszystko pani weterynarz.Otóż okazało się,że pies ma wbite szkła w nogę.Pani weterynarz wyciągnęła wszystkie szkła,odkaziła ranę i założyła bandaż.Nie były głęboki rany więc nie musiała zakładać szwów.
-Pokażcie się z psem na obserwację za 2 tygodnie-odpowiedziała zdejmują zużyte rękawiczki i wyrzuciła je do kosza.-Jest państwo opiekunami tego psa?
-Nie,tylko znalazłam go koło rzeki w lesie-odpowiadam,a weterynarz kiwa głową.
-Bierzecie opiekę nad psem?-pyta,a ja spoglądam błagająco na Niall'a,który wzdycha.
-Oczywiście-odpowiada blondyn,a ja uśmiecham się do niego.
-Poczekajcie na chwilę.Zaraz wypiszę książeczkę zdrowia psa i wam dam-odpowiada i wychodzi z sali.Spoglądam na Niall'a,który spogląda na mnie.
-Dziękuje-odpowiadam,a on kiwa głową.Podchodzę do niego i całuję go w policzek.Następnie podchodzę do psa i mam zamiar go brać na ręce,gdy Niall mnie wyprzedza.Uśmiecham się do niego i głaszczę psa po głowie,który jest w ramionach Niall'a.Po chwili w sali pojawia się z uśmiechem weterynarz.Podaje mi książeczkę i życzy miłego dnia.Odpowiadamy jej z uśmiechem i wychodzimy z weterynarii.Blondyn podaje mi psa i wsiada za kierownicę.Odpala samochód i wracamy do domu.Po drodze wpadamy do zoologicznego w którym od niedawna pracuje Johanna.Johanna wprowadziła się do Londynu tydzień po "pogrzebie" Liam'a.Niall został w samochodzie ale dał mi 5 funtów* bym kupiła tą karmę.Weszłam do sklepu i przywitał mnie dzwoneczek nad drzwiami.Weszłam głębiej i zauważyłam uśmiechniętą Johannę,która rozmawiała z jakąś panią.Gdy ta pani zaczęła się rozglądać po sklepie,Johanna do mnie podeszła.
-Witaj Katie-zawołał i uśmiechnęła się do mnie-Co cię do mnie sprowadza?
-Potrzebuję karmy dla psa-odpowiadam,a dziewczyna kiwa głową.Idzie w głąb sklepu pokazując mi,że mam podążyć za nią.
-Ile lat ma piesek?-pyta,a ja wzruszam ramionami.
-Nie mam pojęcia-odpowiadam,a dziewczyna marszczy brwi-znalazłam go w lesie przy rzece rannego.
-Jak duży jest?-pyta,a ja pokazuję jej średnią wielkość.-Będzie mieć 6 miesięcy.-odpowiada i podaje mi karmę.
-Ile płacę-mówię,a dziewczyna spogląda na mnie i uśmiecha się.
-Bierz za darmo-odpowiada szeptem,a ja spoglądam na nią w szoku.
-Nie wywalą cię?-pytam zdziwiona.
-Nie-odpowiada,a ja marszczę brwi-Szefowa musiała wyjechać na stałe z mężem i teraz ten sklep należy do mnie.-odpowiada,a ja kiwam głową.
-No dobra.Ja lecę,bo pies jest głodny-odpowiadam,a Johanna kiwa głową.-Pa.
-Pa-odpowiada,a ja wychodzę ze sklepu.Wsiadam do samochodu i wracamy do domu.Gdy wchodzimy do domu w dalszym ciągu jest cicho.

~Czyżby wszyscy jeszcze spali?-pytam się Niall'a w myślach.

~Możliwe-odpowiada zdziwiony.

Spogląda na mnie i kiwa głową.
-Sprawdzę czy śpią-odpowiada,a ja kiwam głową.Kieruję się do kuchni przyrządzić jakieś śniadanie.Decyduję zrobić naleśniki z dżemem truskawkowym,truskawkami i polewą czekoladową.Wyciągam wszystkie potrzebne mi produkty do zrobienia naleśników.Gdy już nakładam ciasto na rozgrzaną patelnie,do kuchni wchodzi Niall i reszta zgrai.Siadają na krzesłach i spoglądają na mnie.Przewracam oczami i kręcę głową.
-To sobie jeszcze poczekacie-odpowiadam,a oni jęczą.
-To po cholerę obudziłeś nas tak wcześnie Horan-jęczy Lou.
-Louis jest godzina 10,zdajesz sobie z tego sprawę,co nie?-pytam ze śmiechem,a on robi komiczną minę.Po 10 minutach na każdym talerzu znajdowały się po 3 naleśniki z dżemem truskawkowym,truskawkami i polewą czekoladową.Zaczęliśmy się zajadać gdy usłyszałam piski.Zerwałam się z krzesła i pognałam do salonu.Na śmierć zapomniałam o psu.Nasypałam mu karmy do miski,którą gwizdnęłam z kuchni.Czemu oni mają miskę w kuchni dla psów?Wyciągnęłam z kieszeni książeczkę i spojrzałam co napisała weterynarz.Imienia nie było,za to była płeć.Dziewczynka.
-Jak cię nazwać?-zaczęłam się zastanawiać.-Może Fifi?-zapytałam,a piesek szczeknął.Po chwili do salonu wpadli chłopacy prawie się wywracając.Spojrzeli na mnie,a następnie na psa.
-Co mu się stało?-zapytał Harry,który klęknął koło psa i zaczął go głaskać.
-Miała wbite szkła w nogę-odpowiedziałam,a chłopak spojrzał na kanapę.Zmarszczył brwi i ponownie na mnie spojrzał.
-Obudzili się?-zapytał pokazując na kanapę,a ja kiwnęłam głową.
-Są w lesie-odpowiedziałam,a chłopak spojrzał na mnie ze zmarszczonymi brwiami.
-Rozwiązałam zagadkę czemu Connor i Rachel się nie budzili-zaczęłam,a pozostali chłopacy usiedli naprzeciwko mnie.-są związani z lasem przez zaklęcie.
-A to teraz wszystko się zgadza czemu zemdleli nam po wyjściu z lasu-odparł Niall,a ja pokiwałam głową.
-To co oglądamy jakiś film?-pyta po chwili Harry,a wszyscy się zgadzają.Siadamy na kanapie i zaczynamy oglądać jakąś komedię.Po kilku minutach Niall dostał widomość.Pokazał mi ją,a ja kiwnęłam głową.Gdy skończył się film usłyszeliśmy pukanie do drzwi.Za nim Harry wstał z kanapy,żeby otworzyć drzwi-do pokoju wbiegło dwóch blondynów i jeden szatyn.Rozpoznałam ich.Byli to znajomi Connor'a z zespołu.The Vamps właśnie stało w tym samym pokoju co ja...


~Oczami Jessici~

Katie pobiegła z psem i zostawiła mnie samą z Connor'em i Rachel oraz bez telefonu.Connor się obrócił i wraz z Rachel pognali przed siebie.Dogoniłam ich po chwili.Może po 10 minutach staliśmy przed niewielkim domkiem.Weszliśmy do środka i zauważyliśmy wielki syf.Spojrzałam na moich towarzyszy,a on westchnęli.Zaczęliśmy sprzątać.Po godzinie domek lśnił czystością.Usiedliśmy na kanapie i zauważyłam,że jest jeszcze lodówka i kuchenka.Dziwne,że nikt tutaj nie mieszka.Spojrzałam na Connor'a,który przeglądał coś na telefonie.
-Mogę na chwilę telefon?-zapytałam,a chłopak kiwnął głową i podał mi swoją własność.
Weszłam w kontakty,ale nie zauważyłam żadnej Katie,ale za to znalazłam Niall'a.Weszłam w SMS'a i zaczęłam pisać.

Od Connor *u*
Do Niall :**

Hejka! Tutaj Jessica.Zapomniałam wziąć telefonu ze sobą.Znajdujemy się w domku koło rzeki.Z łatwością go znajdziecie :) Do zobaczenia ;)

Wysłałam i oddałam chłopakowi telefon.
-To co robimy?-pytam,a reszta wzrusza ramionami.
-Chodźmy się przejść-proponuje Rachel.Zgadzamy się na jej propozycję i po chwili spacerujemy sobie po pięknym lesie.



*Wiem w pierwszej części było napisane 5(?) euro,ale nie zdawałam sobie sprawy,że w Anglii nie można zapłacić euro,więc...przepraszam xd

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Yeah! Zdążyłam napisać rozdział jeszcze przed 00:00 xD Za dużo nie mam co pisać,więc miłych snów i miłego weekendu :* Dobranoc ^,^



niedziela, 8 maja 2016

II.Rozdział 8

~Oczami Jessici~

-Nie poznajesz mnie?-pytam nie biorąc pod uwagę jej oczy.Może ma soczewki czy coś?
-Kim ty kobieto jesteś i czemu mnie przytulasz?-pyta i odpycha mnie od siebie.Marszczę brwi i spoglądam na chłopaka koło niej.Również ma fioletowe oczy jak Rachel.
-Nie pamiętasz mnie?-pytam zszokowana-Jestem Jessica,twoja najlepsza przyjaciółka.
Dziewczyna spogląda na mnie kręcąc głową.
-Nie jesteś moją przyjaciółką!-krzyczy podniesionym głosem.
-Ależ jestem!-odpowiadam jej również krzykiem.
-Wiedziałabym chyba,że jesteś moją przyjaciółką,co nie?-pyta sarkazmem,a mi się łzy w oczach pojawiły.
Ona mnie nie pamięta!-krzyczą moje myśli.Kręcę głową oddalając się od dwójki.
-Co się z wami stało?-szepczę i wzdycham.
-Poznałam nowego przyjaciela,a on mnie zapoznał z Connor'em-odpowiada pokazując na szatyna z przefarbowaną na blond grzywką,koło niej.Spoglądam na niego i nie mogę sobie przypomnieć kogo on mi przypomina.Kręcę głową.
Pewnie mi się wydawało-Myślę i zaczyna słuchać ponowie Rachel.
-Na prawdę nie wiem kim jesteś-odpowiada dziewczyna,a ja spuszczam głowę na dół i kopię czubkiem buta ziemię.-Przykro mi jeszcze raz.
-Ale możemy się zaprzyjaźnić-wtrąca się niepewnie blondyn.Spoglądam na niego i posyłam mu lekki uśmiech.
-Ależ oczywiście!-krzyczy radośnie Rachel-żadnego problemu nie widzę,a ty Connor?
-Nie-odpowiada i spogląda na mnie-A ty?
-Żadnego-zapewniam i siadamy pod drzewem.
-Opowiedz nam trochę o sobie-zachęca Connor.
-Nazywam się Jessica Kelly.Mam 17 lat.Urodziłam i wychowałam się w Glasgow.W wieku 13 lat poznałam Ciebie Rachel.Trafiłaś ze mną do klasy.Od razu po pierwszej naszej rozmowie zaprzyjaźniliśmy się.Wszędzie razem chodziliśmy.Uwielbialiśmy zespół One Direction,który w tamtym roku po śmierci jednego z członków zespołu-rozpadł się.
-Słyszałem o tym podobno jakaś dziewczyna go zadźgała-wtrąca się Connor.
-I wiem kto to zrobił-odpowiadam smutno i spoglądam na nich.Connor i Rechal spoglądają na nas.
-Kto?-dopytuje się Rachel.
-Ty-odpowiadam i nastaje cisza pomiędzy naszą trójką.Po chwili słyszę histeryczny śmiech ze strony dziewczyny.
-Chyba uderzyłaś się w głowę-odpowiada ze śmiechem dziewczyna,a ja wzdycham.
-To jest prawda-słyszę za sobą.Odwracam się i odnajduje niebieskie tęczówki Niall'a.Patrzymy na siebie,aż w końcu tęczówki chłopak spoczywa na Rachel i Connor'ze.
-Connor?-Spogląda na chłopaka zszokowany.-Co ty tutaj robisz?
-Czy my się znamy?-pyta zdziwiony,a ja spoglądam to na Niall'a,to na Connor'a.
-Nie pamiętasz mnie?Jestem Niall Horan z One Direction-zaczyna Niall,a chłopak kręci powoli głową.-Poznaliśmy się gdy ty wraz ze swoimi przyjaciółmi mieliście trasę koncertową.
-To ja jestem piosenkarzem-pyta zszokowany,a Niall kręci głową potwierdzająco.
-I grasz na gitarze basowej-odpowiadam,a Connor spogląda na mnie zdziwiony.
-Skąd to wiesz?-pyta z podniesionymi brwiami.
-Interesowałam się twoim zespołem i teraz już wiem skąd Cię kojarzę-odpowiadam i kręcę lekko głową.
-Jak się nazywał ten zespół?-pyta cicho,a ja uśmiecham się lekko w jego stronę.
-The Vamps-odpowiada Niall a Connor kręci głową.
-Czemu ja tego nie pamiętam?-pyta smutno,a ja wzdycham i spoglądam na Niall'a.
-Nie umiemy odpowiedzieć na to pytanie-kręci głową Niall odpowiadając.
Niall podchodzi do nas,a ja klepię miejsce koło siebie.
-Właściwie co tutaj robicie?-pytam zdziwiona.
-Przyszliśmy na spacer-odpowiada Connor,a ja wstaję szybko z ziemi.Wszyscy spoglądają na mnie ze zmarszczonymi brwiami.
-Co jest?-pyta Niall również wstając.
-Wiecie jak wyjść z tego lasu?-podskakuje i modlę się,żeby tak było.
-Taakk?...-mówi niepewnie Connor,a ja krzyczę ze szczęścia.
-Co się tak cieszysz?-pyta zdziwiona Rachel i wstaje z ziemi,a za nią Connor.
-Byliśmy porwani,spaliśmy przez dwie noce w jakiejś jaskini,jedliśmy rośliny i chcemy już wracać-odpowiadam z westchnieniem.Pozostała trójka kiwa głowami i ruszamy w podróż do domu.Przechodziliśmy przez drzewa,strumyki i przeskakiwaliśmy kałuże.Wlokłam się z tyłu, ponieważ mnie już nogi bolały,a przede mną szedł Connor.Nagle się zatrzymał i spojrzał na mnie.Zmarszczyłam brwi i podeszłam do niego.
-Co się stało?-pytam i kładę dłoń na jego ramieniu.
-Czekam na Ciebie-odpowiada,a ja marszczę brwi.-Chciałem porozmawiać.
-O czym?-pytam kopiąc kamyk.Przede mną szedł Niall i Rachel,którzy o czymś zawzięcie rozmawiali.
-Jaki byłem przed straceniem pamięci?-pyta smutno,a ja kręcę głową.
-Lubiłam Was,ale za bardzo nie interesowałam się waszym życiem prywatnym,więc nie wiem co robiłeś w domu,na podwórku czy w trasie koncertowej-odpowiadam,a chłopak spuszcza głowę na dół.-Nie przejmuj się..wróci ci pamięć-mówię pocieszająco,a chłopak spogląda na mnie.
-Co ty tak pewna?
-To jest zaklęcie i z pomocą twoich przyjaciół i rodziny uda nam się zrzucić ten czar-odpowiadam i posyłam mu uśmiech.
-Czar?-pyta zdziwiony.
-Rachel gdy zabiła Liam'a również pod nim była-odpowiadam,a chłopak podnosi brwi i otwiera lekko usta-Również pod nim byłam,ale zdążyli mnie odczarować przed zabiciem któregoś z nich.
-Rachel nie odczarowali?-pyta,a ja kręcę głową.
-Odczarowali,ale już po dziabnięciu nożem-odpowiadam,a chłopak kiwa głową.
-Jak poznałaś się z Niall'em?-pyta,a ja wzdycham.
-Próbowałam go zabić-śmieję się cicho pod nosem,a chłopak oddala się ode mnie na bezpieczną odległość.-Spokojnie byłam pod zaklęciem-śmieję się,a chłopak podchodzi do mnie.
Idziemy jeszcze może z 30 minut gdy ponownie się odzywam.
-Daleko jeszcze?-jęczę,a chłopak się śmieje.
-Nie-odpowiada kręcąc głową.Wychodzimy z lasu i idziemy jeszcze kilka kroków.Naglę widzę,że Rachel upada,a Niall ją łapie.Marszczę brwi i spoglądam na Connor'a,któremu nogi nie utrzymują jego ciężaru.Wiem co to oznacza i podchodzę do niego szybkim krokiem.
-Spokojnie...usiądź na ziemi i odpocznij-odpowiadam i pomagam usiąść chłopakowi.Chłopak chowa głowę w kolanach,a ja spoglądam na Niall'a,który pochyla się nad Rachel.
-Nic jej nie jest?-pytam chłopaka,a on kręci głową.
-Zdążyłem ją złapać przed upadkiem-odpowiada wykończony.Też jestem zmęczona i czuje,że zaraz zemdleję.
-Dobra chodźmy już-odpowiada Connor i wstaje chwiejnie z ziemi.Podchodzę do niego i asekuruje go,by jakby co to zdążyć go złapać,jakby miałby upaść.Idę koło niego i spoglądam na niego.
-Lepiej się już czuje-odpowiada,a ja kręcę głową.
-Może i lepiej się czujesz,ale i tak będę cię asekurować jakby co-odpowiadam,a chłopak kręci głową.Niall bierze na barana dziewczynę i idzie koło nas.Wychodzimy z lasu i idziemy kilkanaście kroków,gdy widzę,że Connor kręci głową i chwieje się.Zatrzymuję się,a wraz ze mną Connor i Niall.Gdy stajemy chłopakowi nogi nie wytrzymują i podginają się pod jego ciężarem.Jedynie zdążyłam chwycić jego głowę,by nie uderzył nią o ziemię.Spoglądam na chłopaka,który wzdycha.
-To co teraz robimy?-pyta wzdychając.
-Może ja wezmę jakoś Rachel,a ty Connor'a?-wzdycham,a chłopak kiwa głową.Podaje mi brunetkę,a sam bierze szatyna z blond grzywką.
-Mamy szczęście,że wiem gdzie się znajdujemy-odpowiada blondyn,a ja kiwam głową-Jest nie całe 10 minut do domu Harry'ego i Louis'a.
Gdy upłynęło z 10 może minut znajdowaliśmy się przed znanym mi już domem.Przeszliśmy przez bramę i weszliśmy do budynku.Była cichota w domu.Spojrzałem na blondyna,który poszedł do salonu.Położył Connor'a po jednej stronie kanapy,a ja położyłam Rachel po drugiej.
Wyprostowałam się i spojrzałam na blondyna.Spojrzałam na zegar,który znajdował się na półce.4:45.
-Chodźmy coś przekąsić-odpowiada Niall a ja kiwam głową i kieruje się za nim.Wchodzimy do kuchni i zastajemy Zayn'a,Louis'a oraz Harry'ego opierających się o stół i śpiących.Niall mi pokazuje bym zachowywała się cicho.Kiwam głową i stoję w miejscu.Chłopak podchodzi do lodówki i po cichu wyjmuje z niej jogurt.Podaje mi jeden,a drugi bierze dla siebie.Podaje mi łyżeczkę umytą i jedną bierze dla siebie.Wychodzimy z kuchni i kierujemy się do salonu.Connor i Rachel dalej są nie przytomni.Siadamy na ziemi i zajadamy się jogurtem.Gdy zjadam,kładę się na podłodze.Przed zaśnięciem czuję jak ktoś mnie podnosi,a następnie coś się pod moim ciężarem ugina.Kanapa.Odwracam się i otwieram oczy.Spoglądam i widzę Connor'a nie przytomnego.
Wzdycham i zamykam oczy wtulając się bardziej w kanapę.Naglę czuję ręce oplatające mnie i przyciągające do swojego ciała.Otwieram oczy i spoglądam na Connor'a,który spogląda na mnie.
-Śpij-mówi bezgłośnie,a ja kiwam głowę i kładąc głowę na jego klatce piersiowej.Zasypami.

*Następny dzień,rano*

Obudziłam się w objęciach Connor'a.Wyplątałam się z jego objęć i usiadłam na łóżku.Na ziemi leżał Niall i smacznie sobie spał.Wstałam i poszłam do kuchni.Przy stole siedział Zayn,Harry,Lou oraz Katie.Gdy mnie zobaczyli wstali z krzeseł.
-Co ty tutaj robisz?!-krzyknął Harry
-Co ty robisz w naszym domu!-dodał krzykiem Lou.
-Spokojnie bo wszystkich obudzicie.-odpowiadam spokojnie,a on spoglądają na mnie zdziwieni.
-W salonie śpi Niall,Connor oraz Rachel-odpowiadam,a Katie spogląda na mnie,a następnie biegnie do salonu i słyszę pisk,a następnie głos Niall'a.Śmieję się cicho i siadam na krześle,które zajmowała Katie.Spoglądam na pozostałych,a oni na mnie.Po chwili do kuchni wchodzi Niall obejmujący Katie.
-Witaj stary-mówi Lou,a reszta kiwa głowami.
-Jak się tutaj znaleźliście?-pyta Katie.
-Liam nam pomógł uciec Alvanowi i spotkaliśmy po drodze Connor'a i Rachel,którzy są zaczarowani i nic nie pamiętają-odpowiada Niall.
-A to nie przypadkiem Connor Ball z The Vamps?-pyta Katie,a ja przytakuje.
-To co on tutaj robi?-pyta zdziwiony Harry.
-Podobno poszli z Rachel na spacer do lasu-odpowiadam,a oni kiwają głową.
-Wczoraj właśnie do mnie dzwonił Brad,James oraz Tristan z pytaniem czy widzieliśmy Connor'a,bo od dwóch tygodni się nie pojawił w mieście i na próbach-powiedział Lou i wstaje z krzesła.-Zadzwonię do Brad'a,że Connor jest u nas zdrowy i bezpieczny.
-No nie jestem taki pewny czy zdrowy-odpowiada Niall,a ja kiwam głową.-Jest zaczarowany i od 4:30 nie przytomny.
-Właściwie około 5:00 mnie objął i przyciągnął do siebie,żebym nie spadła i mogłam spać na jego klatce piersiowej-odpowiadam a Niall spogląda na mnie.-Spałeś-dodaje,a on kiwa głową.
Zjadamy śniadanie i zaczynamy rozmawiać co się działo przez te wszystkie dni.

*7 godzin później*

W dalszym ciągu Connor i Rachel się nie obudzili.Siedzimy właśnie koło nich i zastanawiamy się co mogło się stać.Siedzę na kanapie koło Connor'a i bawię się jego dłonią z nudów.Chwytam go w pewnym momencie i spoglądam na pozostałych.Czuję lekki uścisk na dłoni i spoglądam na Connor'a,który się lekko uśmiecha z zamkniętym oczami.
-...Nie wiem co możemy zrobić-mówi Harry.
-A właściwie gdzie podział się Liam?-zdziwi się Katie,a po chwili krzyczy-LIAM!
-Liam próbował nas uratować i szarpał się z Alvan'em-zaczyna Niall i spogląda na wszystkich po kolei-Musiał się utworzyć jakiś tunel,bo Liam wrzucił do niego Alvan'a,ale niestety Alvan zdążył chwycić Liam'a i razem wpadli do środka-kończy z westchnieniem,a ja zaczynam z nudów bawić się grzywką Connor'a.Wiem dziwnie się zachowuje,ale sama nie wiem co się ze mną dzieje.Boję się,że mogło się im coś poważniejszego stać,a my o tym jeszcze nie wiemy.Nie mogę siedzieć z założonymi rękami.Musimy działać.Z chęcią chciałabym odebrać od niego ból i to wszystko przez co teraz przechodzi.Strata pamięci jest najgorszą rzeczą.Chodzisz po mieście i nagle zatrzymuje cię znajomy,albo ktoś z rodziny,a ty sobie nie zdajesz sprawy,że to on,bo straciłeś pamięć.To nie możliwe,żebym się w nim zakochała co nie?Spoglądałam na niego i myślałam nad tym wszystkim i nie słuchałam rozmów pozostałych w pomieszczeniu.
-Jessica-słyszę głos.Podnoszę głowę i spostrzegam,że wszyscy się na mnie patrzą,a Katie nawet się uśmiecha do mnie.-Connor i Rachel zemdleli nam po wyjściu z lasu co nie?
-Owszem,ale Rachel wcześniej-odpowiadam,a Harry spogląda z podniesionymi brwiami na Niall'a.
-A nie mówiłem-odpowiada,a ja marszczę brwi.
-A co mówiłeś?-pytam,a wszyscy się na mnie patrzą.
-Najprawdopodobniej oni się nie obudzą do momentu,aż nie pojawią się w lesie.-mówi Lou,a ja kiwam głową.
-Ale możemy również poprosić o pomoc Ed'a-podsuwa pomysł Katie,a Zayn wstaje z ziemi i wychodzi do pokoju.Naglę słyszę telefon i spoglądam na Louis'a,który go wyciąga z kieszeni.Spogląda na wyświetlacz i wzdycha spoglądając na nas.
-To Tristan-mówi Lou i spogląda na nas.-Co mam mu powiedzieć?
-Powiedź,że Connor jest z nami bezpieczny,ale nie przytomny i dopiero im wszystko wytłumaczymy jak tutaj przyjadą-odpowiada Niall,a Lou kiwa głową i odbiera.
-Hej..tak...poczekaj!Connor jest nie przytomny....wszystko wam wytłumaczymy jak do nas przyjedziecie...tak...spoko...do zobaczenia-odpowiada i rozłącza się.-Wszyscy w trójkę przyjadą za 8 godzin z małymi przerwami.
Kiwamy głową i wszyscy podnoszą się z ziemi,a ja dalej siedzę na kanapie i bawię się fryzurą Connor'a.
Co się ze mną dzieje?
Wszyscy wychodzą oprócz Katie,która siada koło mnie.
-Jak tam?-pyta,a ja wzdycham i wzruszam ramionami.
-Źle,nie wiem co robić-odpowiadam smutno i spoglądam na chłopaka i moją przyjaciółkę.
-Odzyskają pamięć,obiecuję ci-odpowiada,a ja próbuję jej uwierzyć.
-Mam taką nadzieję-odpowiadam i wzdycham smutno.
-Widzę,że coś jeszcze cię gryzie-mówi po chwili i spogląda na mnie.
-Nie wiem co się ze mną dzieje...-odpowiadam,a dziewczyna marszczy brwi.
-A co się dzieje?-pyta z podniesionymi brwiami.
-Boję się o niego,że coś mu się stało-odpowiadam a dziewczyna się do mnie uśmiecha.
-Niall mi opowiadał,że zdążyłaś mu chwycić głowę przed uderzeniem o ziemię.Dobrze zrobiłaś.Jakbyś nie złapała to nie wiem co by z nim teraz było-odpowiada i uśmiecha się do mnie,kładąc swoją drobną dłoń na moim ramieniu.
-Ale to nie zmienia nic,bo dalej nie wiem co się ze mną dzieje.Gdy patrzę na niego to mam ochotę się uśmiechać,a gdy jest w tym stanie to mam ochotę płakać i łkać.-odpowiadam smutno i chwytam jego dłoń.
-To się nazywa miłość Jessica-mówi dziewczyna,a ja spoglądam na nią.-Miłość jest gdy martwisz się bardziej o inną osobę niż o siebie.Na przykład w tym momencie bardziej martwisz się o zdrowie Connor'a,niż o swoje,a powinnaś coś zjeść.Chodź coś zjeść-odpowiada i wstaje z kanapy.Spoglądam na nią,a ona przewraca oczami.-Dobra przyniosę ci coś-odpowiada,a ja posyłam jej uśmiech.Dziewczyna wychodzi i zostaję sama w salonie z nieprzytomną przyjaciółką i nieprzytomnym chłopakiem w którym najprawdopodobniej się zakochałam...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam w końcu!Nie wiem kiedy ostatnio rozdział napisałam :) Nie mogłam powstrzymać się przed nie dodaniem "The Vamps" do mojej historii :) Brad,Tristan i James będą pobocznymi postaciami.Będą się pojawiać,ale nie tak często ;) Dziękuje za wszystkie wyświetlenia i do zobaczenia w następnym rozdziale :)