~Oczami Liam'a~
-Nie mogę go uderzyć-krzyknąłem
-Musisz o to w tym chodzi!-krzyknęła moja siostra.Po trzeciej próbie wygrania w grę,nie udało mi się.Rzuciłem kartami w planszę.
-To nie dla mnie-jęknąłem na co usłyszałem śmiech dziewczyny-Nie śmiej się ze mnie!
-Boże Li,powiedź mi co dla ciebie jest takie trudne w słowie "uderz"?
-Jestem aniołem stróżem i nie będę nikogo bić!-zawołałem na co dziewczyna wywróciła oczami.
-Ale to tylko chłopek!-powiedziała dziewczyna pokazując na plastikowego chłopaka na środku stołu.
-Ale nie znoszę przemocy i nigdy nie będę jej lubić-skrzywiłem się na moje wspomnienia ze szkoły.
-Dobra poddaje się,nie gram z tobą nigdy w tą grę-zawołała dziewczyna ze śmiechem i rzuciła we mnie kartą.Spojrzałem na nią groźnie i odrzuciłem kartę z powrotem w stronę dziewczyny.Po kilku minutach nasze karty były wszędzie i nie które zostały naderwane.
-Ja tego nie sprzątam!-powiedziała dziewczyna i wstała z podłogi podnosząc ręce i wycofując się po woli w stronę drzwi.
-O nie moja droga!Sprzątamy to razem!Ty to zaczęłaś!-zawołałem na dziewczynę,ale ona zdążyłam się ulotnić z pokoju nim skończyłem zdanie do końca.-super...
Gdy posprzątałem do końca,zeszedłem na dół do kuchni.Gdy wszedłem do kuchni,przy stole siedziała Katie i popijała swój ulubiony sok oraz przeglądała coś na telefonie.Usiadłem na przeciw niej i oparłem łokcie o stół i zakryłem twarz dłońmi.
-Co u Niall'a?-zapytałem dziewczynę,a ona spojrzała na mnie.
-W tym momencie jest gdzieś z chłopakami-odpowiedziała a ja się zainteresowałem.
-To dlaczego tutaj siedzisz ze mną,a nie z nimi?
-Bo chciałam by spędził kilka dni z przyjaciółmi i chciałam trochę posiedzieć z tobą-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Bardzo fajnie,ale czuję,że jest jakieś drugie dno pod tym-podniosłem brew do góry,spoglądając na nią.
-Martwię się o niego i czasem mam zawroty głowy i krwotoki z nosa,ale o mnie się nie martwię...bardziej o Niall'a,który stacza się i nie umiem go pociągnąć na powierzchnię przez co razem toniemy.
-Od kiedy to masz?-zapytałem za niepokojony.
-Czemu zaczynamy ode mnie,a nie od Niall'a?
-Bo ty jesteś moją siostrą i podopieczną...
-A Niall jest twoim przyjacielem i podopiecznym...
-Niall nie jest moim podopiecznym tylko twoim,ja jedynie jestem tak jakby pomocnikiem twoim z nim.-wytłumaczyłem dziewczynie,która pokiwała głową i zacząłem ponownie.-To od kiedy masz te zawroty i krwotoki?
-Może od miesiąca?-powiedziała,a ja wytrzeszczyłem oczy spoglądając na nią.
-Chyba sobie żartujesz...-powiedziałem,a dziewczyna zmarszczyła brwi.-Od miesiąca to masz i nic mi nie powiedziałaś?
-Bo to jest mało ważne...to tylko jest przemęczenie organizmu.
-Oby-powiedziałem i spojrzałem na nią.Zaczęła po chwili zamykać oczy i je otwierać,aż spojrzała na mnie.
-Co ty robisz?-zapytała słabo.
-Usypiam Cię-odpowiedziałem i skupiłem się bardziej przez co dziewczyna się lekko zachwiała,prawie spadając z krzesła gdyby nie ja.Podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce.-śpij!
-Nie mog...
-Możesz a teraz mi tutaj spać-powiedziała i skupiłem się.Zamknęła oczy i rozluźniła się.
-Zabiję Cię-wyszeptała i po chwili odpłynęła.
-Też Cię kocham-zaśmiałem się i położyłem ją na łóżku,przykrywając ją kołdrą.
Usiadłem koło niej i spoglądałem na nią gdy usłyszałem szmery w głowie. Wiem co to oznacza....albo Katie,albo Niall....
Szmery nasiliły się do takiego stopnia,że aż zakręciło mi się w głowie.Usłyszałem tłuczenie szkła i wycie wilka,a później skomlenie.Wypowiedziałem zaklęcie by Katie była bezpieczna jakby to coś tu wpadło i wybiegłem na dół.Na ziemi leżał biały wilk i nad nim stał brązowy wilk z białą pręgą na grzbiecie.Zawył i przybliżał swoje kły do Niall'a,gdy odepchnąłem go na ścianę.Wilk zawył i spojrzał na mnie z furią.Wiem co to za wilk i wcale mi się to nie podoba...
Wilk rzucił się w moją stronę,ale odrzuciłem go ponownie na ścianę.Odbił się od niej i spadł uderzając mocno o ziemię.Zawarczał na mnie i uciekł z domu.Spojrzałem ostatni raz na drzwi i podbiegłem do Niall'a.Był nieprzytomny ale oddychał.Posprawdzałem czy wszystko jest w normie,ale nie zobaczyłem niczego co by mnie wystraszyło.Jedynie szramy i podrapania.Mogłoby się to gorzej skończyć,gdybym nie zjawił się w tym momencie co się zjawiłem.Wziąłem Niall'a ,który zamienił się z powrotem w człowieka z lekko podrapanymi oraz lekko rozdartymi ubraniami i zaniosłem go do pokoju.Przykryłem ich kołdrą i wyszedłem do kuchni.Po drodze zamknąłem drzwi na klucz i poprawiłem obraz na ścianie,który został trochę naruszony przez bitwę.
-Liam!Niall jest w niebezpieczeństwie!-usłyszałem na przeciw siebie i spojrzałem do góry.Przede mną stał Piotr.
-Wiem,zaatakował go Alvan-westchnąłem a on usiadł na przeciw mnie.
-Skąd wiesz?-zmarszczył brwi.
-Uratowałem go-powiedziałem i wzruszyłem ramionami.
-Ufff....to dobrze-powiedział i westchnął-kamień z serca.
-Co tutaj robisz?-zapytałem po chwili ciszy.
-Nie wiem...sam chciałbym wiedzieć-odpowiedział smutno,a ja spojrzałem na niego-Jedynie kto ze mną rozmawia to ty...
-A Jakub?-zapytałem i zrobiło mi się żal Piotra.
-On mnie nie lubi,tylko wszystko udaje,by wszyscy myśleli,że jest inaczej-westchnął głośno.-Więc jesteś jedyny,który w ogóle ze mną rozmawia...
-Wierz mi...i na pewno zostanę.-odpowiedziałem a anioł na mnie spojrzał.
-Na serio?
-Oczywiście!Czemu nie?-zapytałem ale nie usłyszałem odpowiedzi.Trwaliśmy w miłej ciszy,gdy w końcu Piotr się odezwał.
-To co idziemy ćwiczyć latanie?-zapytał ze śmiechem.On się ze mnie nabija!Ostatnio gdy lataliśmy wpadłem na drzewo i prawie skrzydło bym sobie złamał.
-Oj wierz mi...w tym momencie nie ma szans-zawołałem,ale przypomniałem sobie,że na górze śpią Niall i Katie.
-Czemu?-zaśmiał się.
-Ostatnio to bym złamał sobie skrzydło!
-Wyleczyło by się!
-Nie wątpie....
-LIAM!!-Usłyszałem za sobą.Gdy się obróciłem to dostałem prawie zawału.W drzwiach stał Louis z otwartą buzią.Spojrzałem na Piotra ale go nie było już....
No to pięknie...-pomyślałem....
* * *
~Oczami Harry'ego~
Siedzieliśmy przy ognisku w najbliższym lesie,gdy Niall zaczął świrować.Zaczął wrzeszczeć,piszczeć...aż w końcu zmienił się w wilka i pobiegł w las.Spojrzeliśmy po sobie.Czyli ja,Lou i Zayn.Katie nakłaniała nas byśmy go wzięli gdzieś na noc by trochę się odstresował.Stwierdziliśmy,że do klubu to będzie zły pomysł,bo jakby coś Niall zrobił to na pierwszy rzut to byśmy my zginęli a następnie Horan.No jak widać nie wyszło i teraz łazimy po lasie w poszukiwaniu naszego najlepszego wilka przyjaciela...
-Czy ktoś go widział?-zapytałem gdy spotkaliśmy się w umówione miejsce po godzinie.
-Niestety...jakby zaginął...
-Spróbuj zadzwonić do Katie-zaproponował Zayn,a ja pokiwałem głową i wybrałem numer do mojej siostry ale ona nie odebrała.Po dwóch godzinach stwierdziliśmy,że Lou ruszy do domu Niall'a oraz Katie,a my się jeszcze z Zayn'em rozejrzymy po okolicy.Przeszliśmy po całym mieście i porozdawaliśmy kilka autografów.Owszem po śmierci Liam'a stwierdziliśmy razem,że bez niego ten zespół nie istnieje i teraz jesteśmy wolni.Ja zacząłem pracować w piekarni,Lou w kawiarni,a Zayn jak i Niall dopiero poszukują pracy.Katie nawet nie wiem czy gdzieś pracuje...dawno się nie widzieliśmy.Gdy mnie o to prosiła byśmy wzięli Niall'a to rozmawialiśmy przez telefon.
Nagle odezwał się mój telefon;Na wyświetlaczu pojawił mi się numer mojego słońca.
-Harry...Niall jest w domu z Katie i możecie tutaj przyjść z Zayn'em-powiedział trochę zszokowany.
-Dobrze...czemuś jesteś taki zszokowany?-zapytałem a Zayn na mnie spojrzał.
-Gdy to zobaczysz też będziesz zszokowany jak ja-powiedział i żegnając się krótko,rozłączył się.
Spojrzałem na Zayn'a,który spoglądał na mnie.
-Niall jest bezpieczny w domu z Katie,a Lou był zszokowany i prosił byśmy przyszli do Niall'a oraz Katie.
Zayn pokiwał głową i ruszyliśmy.Po 40 minutach byliśmy pod domem przyjaciół.Zapłukałem i drzwi otworzył nam zszokowany Lou.
-Co jest Lou?-zapytałem przytulając go-Nic ci nie jest?
-Nic mi nie jest,ale idź do kuchni to będziesz wiedział co mnie tak zszokowało,że prawie zawału dostałem na miejscu.
Pokiwałem głową i wraz z Zayn'em ruszyliśmy do kuchni.Przy stole siedział chłopak łudząco podobny do naszego zmarłego przyjaciela-Liam'a.Gdy nas usłyszał odwrócił się twarzą do nas i pomachał nam.
-Witam w skomplikowanym życiu-zaśmiał się Liam,a ja patrzyłem na chłopaka z otwartą buzią.Następnie spojrzałem na Zayn'a,który prawie mi tutaj mdlał.
-Nie mdlej tutaj,bo wystarczyły mi tutaj już ratowanie dwóch osób.Trzeciej mi nie trzeba!-zawołał...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam! :D W końcu :D Nie wiem kogo to zasługa ale wena zaczyna do mnie po woli wracać i mam parę pomysłów co dalej :*
Miłego dnia w szkole i czego sobie życzycie ;'D