Strona główna

poniedziałek, 29 lutego 2016

II.Rozdział 3.


~Oczami Liam'a~

-Nie mogę go uderzyć-krzyknąłem
-Musisz o to w tym chodzi!-krzyknęła moja siostra.Po trzeciej próbie wygrania w grę,nie udało mi się.Rzuciłem kartami w planszę.
-To nie dla mnie-jęknąłem na co usłyszałem śmiech dziewczyny-Nie śmiej się ze mnie!
-Boże Li,powiedź mi co dla ciebie jest takie trudne w słowie "uderz"?
-Jestem aniołem stróżem i nie będę nikogo bić!-zawołałem na co dziewczyna wywróciła oczami.
-Ale to tylko chłopek!-powiedziała dziewczyna pokazując na plastikowego chłopaka na środku stołu.
-Ale nie znoszę przemocy i nigdy nie będę jej lubić-skrzywiłem się na moje wspomnienia ze szkoły.
-Dobra poddaje się,nie gram z tobą nigdy w tą grę-zawołała dziewczyna ze śmiechem i rzuciła we mnie kartą.Spojrzałem na nią groźnie i odrzuciłem kartę z powrotem w stronę dziewczyny.Po kilku minutach nasze karty były wszędzie i nie które zostały naderwane.
-Ja tego nie sprzątam!-powiedziała dziewczyna i wstała z podłogi podnosząc ręce i wycofując się po woli w stronę drzwi.
-O nie moja droga!Sprzątamy to razem!Ty to zaczęłaś!-zawołałem na dziewczynę,ale ona zdążyłam się ulotnić z pokoju nim skończyłem zdanie do końca.-super...
Gdy posprzątałem do końca,zeszedłem na dół do kuchni.Gdy wszedłem do kuchni,przy stole siedziała Katie i popijała swój ulubiony sok oraz przeglądała coś na telefonie.Usiadłem na przeciw niej i oparłem łokcie o stół i zakryłem twarz dłońmi.
-Co u Niall'a?-zapytałem dziewczynę,a ona spojrzała na mnie.
-W tym momencie jest gdzieś z chłopakami-odpowiedziała a ja się zainteresowałem.
-To dlaczego tutaj siedzisz ze mną,a nie z nimi?
-Bo chciałam by spędził kilka dni z przyjaciółmi i chciałam trochę posiedzieć z tobą-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Bardzo fajnie,ale czuję,że jest jakieś drugie dno pod tym-podniosłem brew do góry,spoglądając na nią.
-Martwię się o niego i czasem mam zawroty głowy i krwotoki z nosa,ale o mnie się nie martwię...bardziej o Niall'a,który stacza się i nie umiem go pociągnąć na powierzchnię przez co razem toniemy.
-Od kiedy to masz?-zapytałem za niepokojony.
-Czemu zaczynamy ode mnie,a nie od Niall'a?
-Bo ty jesteś moją siostrą i podopieczną...
-A Niall jest twoim przyjacielem i podopiecznym...
-Niall nie jest moim podopiecznym tylko twoim,ja jedynie jestem tak jakby pomocnikiem twoim z nim.-wytłumaczyłem dziewczynie,która pokiwała głową i zacząłem ponownie.-To od kiedy masz te zawroty i krwotoki?
-Może od miesiąca?-powiedziała,a ja wytrzeszczyłem oczy spoglądając na nią.
-Chyba sobie żartujesz...-powiedziałem,a dziewczyna zmarszczyła brwi.-Od miesiąca to masz i nic mi nie powiedziałaś?
-Bo to jest mało ważne...to tylko jest przemęczenie organizmu.
-Oby-powiedziałem i spojrzałem na nią.Zaczęła po chwili zamykać oczy i je otwierać,aż spojrzała na mnie.
-Co ty robisz?-zapytała słabo.
-Usypiam Cię-odpowiedziałem i skupiłem się bardziej przez co dziewczyna się lekko zachwiała,prawie spadając z krzesła gdyby nie ja.Podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce.-śpij!
-Nie mog...
-Możesz a teraz mi tutaj spać-powiedziała i skupiłem się.Zamknęła oczy i rozluźniła się.
-Zabiję Cię-wyszeptała i po chwili odpłynęła.
-Też Cię kocham-zaśmiałem się i położyłem ją na łóżku,przykrywając ją kołdrą.
Usiadłem koło niej i spoglądałem na nią gdy usłyszałem szmery w głowie. Wiem co to oznacza....albo Katie,albo Niall....
Szmery nasiliły się do takiego stopnia,że aż zakręciło mi się w głowie.Usłyszałem tłuczenie szkła i wycie wilka,a później skomlenie.Wypowiedziałem zaklęcie by Katie była bezpieczna jakby to coś tu wpadło i wybiegłem na dół.Na ziemi leżał biały wilk i nad nim stał brązowy wilk z białą pręgą na grzbiecie.Zawył i przybliżał swoje kły do Niall'a,gdy odepchnąłem go na ścianę.Wilk zawył i spojrzał na mnie z furią.Wiem co to za wilk i wcale mi się to nie podoba...
Wilk rzucił się w moją stronę,ale odrzuciłem go ponownie na ścianę.Odbił się od niej i spadł uderzając mocno o ziemię.Zawarczał na mnie i uciekł z domu.Spojrzałem ostatni raz na drzwi i podbiegłem do Niall'a.Był nieprzytomny ale oddychał.Posprawdzałem czy wszystko jest w normie,ale nie zobaczyłem niczego co by mnie wystraszyło.Jedynie szramy i podrapania.Mogłoby się to gorzej skończyć,gdybym nie zjawił się w tym momencie co się zjawiłem.Wziąłem Niall'a ,który zamienił się z powrotem w człowieka z lekko podrapanymi oraz lekko rozdartymi ubraniami i zaniosłem go do pokoju.Przykryłem ich kołdrą i wyszedłem do kuchni.Po drodze zamknąłem drzwi na klucz i poprawiłem obraz na ścianie,który został trochę naruszony przez bitwę.
-Liam!Niall jest w niebezpieczeństwie!-usłyszałem na przeciw siebie i spojrzałem do góry.Przede mną stał Piotr.
-Wiem,zaatakował go Alvan-westchnąłem a on usiadł na przeciw mnie.
-Skąd wiesz?-zmarszczył brwi.
-Uratowałem go-powiedziałem i wzruszyłem ramionami.
-Ufff....to dobrze-powiedział i westchnął-kamień z serca.
-Co tutaj robisz?-zapytałem po chwili ciszy.
-Nie wiem...sam chciałbym wiedzieć-odpowiedział smutno,a ja spojrzałem na niego-Jedynie kto ze mną rozmawia to ty...
-A Jakub?-zapytałem i zrobiło mi się żal Piotra.
-On mnie nie lubi,tylko wszystko udaje,by wszyscy myśleli,że jest inaczej-westchnął głośno.-Więc jesteś jedyny,który w ogóle ze mną rozmawia...
-Wierz mi...i na pewno zostanę.-odpowiedziałem a anioł na mnie spojrzał.
-Na serio?
-Oczywiście!Czemu nie?-zapytałem ale nie usłyszałem odpowiedzi.Trwaliśmy w miłej ciszy,gdy w końcu Piotr się odezwał.
-To co idziemy ćwiczyć latanie?-zapytał ze śmiechem.On się ze mnie nabija!Ostatnio gdy lataliśmy wpadłem na drzewo i prawie skrzydło bym sobie złamał.
-Oj wierz mi...w tym momencie nie ma szans-zawołałem,ale przypomniałem sobie,że na górze śpią Niall i Katie.
-Czemu?-zaśmiał się.
-Ostatnio to bym złamał sobie skrzydło!
-Wyleczyło by się!
-Nie wątpie....
-LIAM!!-Usłyszałem za sobą.Gdy się obróciłem to dostałem prawie zawału.W drzwiach stał Louis z otwartą buzią.Spojrzałem na Piotra ale go nie było już....
No to pięknie...-pomyślałem....

* * *

~Oczami Harry'ego~

Siedzieliśmy przy ognisku w najbliższym lesie,gdy Niall zaczął świrować.Zaczął wrzeszczeć,piszczeć...aż w końcu zmienił się w wilka i pobiegł w las.Spojrzeliśmy po sobie.Czyli ja,Lou i Zayn.Katie nakłaniała nas byśmy go wzięli gdzieś na noc by trochę się odstresował.Stwierdziliśmy,że do klubu to będzie zły pomysł,bo jakby coś Niall zrobił to na pierwszy rzut to byśmy my zginęli a następnie Horan.No jak widać nie wyszło i teraz łazimy po lasie w poszukiwaniu naszego najlepszego wilka przyjaciela...
-Czy ktoś go widział?-zapytałem gdy spotkaliśmy się w umówione miejsce po godzinie.
-Niestety...jakby zaginął...
-Spróbuj zadzwonić do Katie-zaproponował Zayn,a ja pokiwałem głową i wybrałem numer do mojej siostry ale ona nie odebrała.Po dwóch godzinach stwierdziliśmy,że Lou ruszy do domu Niall'a oraz Katie,a my się jeszcze z Zayn'em rozejrzymy po okolicy.Przeszliśmy po całym mieście i porozdawaliśmy kilka autografów.Owszem po śmierci Liam'a stwierdziliśmy razem,że bez niego ten zespół nie istnieje i teraz jesteśmy wolni.Ja zacząłem pracować w piekarni,Lou w kawiarni,a Zayn jak i Niall dopiero poszukują pracy.Katie nawet nie wiem czy gdzieś pracuje...dawno się nie widzieliśmy.Gdy mnie o to prosiła byśmy wzięli Niall'a to rozmawialiśmy przez telefon.
Nagle odezwał się mój telefon;Na wyświetlaczu pojawił mi się numer mojego słońca.
-Harry...Niall jest w domu z Katie i możecie tutaj przyjść z Zayn'em-powiedział trochę zszokowany.
-Dobrze...czemuś jesteś taki zszokowany?-zapytałem a Zayn na mnie spojrzał.
-Gdy to zobaczysz też będziesz zszokowany jak ja-powiedział i żegnając się krótko,rozłączył się.
Spojrzałem na Zayn'a,który spoglądał na mnie.
-Niall jest bezpieczny w domu z Katie,a Lou był zszokowany i prosił byśmy przyszli do Niall'a oraz Katie.
Zayn pokiwał głową i ruszyliśmy.Po 40 minutach byliśmy pod domem przyjaciół.Zapłukałem i drzwi otworzył nam zszokowany Lou.
-Co jest Lou?-zapytałem przytulając go-Nic ci nie jest?
-Nic mi nie jest,ale idź do kuchni to będziesz wiedział co mnie tak zszokowało,że prawie zawału dostałem na miejscu.
Pokiwałem głową i wraz z Zayn'em ruszyliśmy do kuchni.Przy stole siedział chłopak łudząco podobny do naszego zmarłego przyjaciela-Liam'a.Gdy nas usłyszał odwrócił się twarzą do nas i pomachał nam.
-Witam w skomplikowanym życiu-zaśmiał się Liam,a ja patrzyłem na chłopaka z otwartą buzią.Następnie spojrzałem na Zayn'a,który prawie mi tutaj mdlał.
-Nie mdlej tutaj,bo wystarczyły mi tutaj już ratowanie dwóch osób.Trzeciej mi nie trzeba!-zawołał...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Napisałam! :D W końcu :D Nie wiem kogo to zasługa ale wena zaczyna do mnie po woli wracać i mam parę pomysłów co dalej :*
Miłego dnia w szkole i czego sobie życzycie ;'D

sobota, 20 lutego 2016

II. Rozdział 2

~Oczami Katie~

Po rozmowie z Zayn'em wybiegłam z domu.Na dworze nikogo nie było.Zaczęłam się rozglądać i miałam się wracać do domu by się cieplej ubrać,gdy coś przykuło mój wzrok.Podeszłam bliżej i rozpoznałam Niall,a który siedział na ławeczce pochylając się do przodu.
-Niall?-zapytałam spokojnie i położyłam dłoń na jego ramieniu,siadając koło niego.Niall lekko podniósł głowę do góry i spojrzał na mnie nietomnym  wzrokiem.
-Hm?...-zamruczał cicho
-Co się dzieje?-zapytałam kładąc swoją dłoń na jego policzku.
-Słabo mi ale pewnie z tych nerwów,które teraz przeżywam-odpowiedział,a ja położyłam mu dłoń na czole.
-Chodź-powiedziałam i pomogłam mu wstać z ławki.Skierowaliśmy do środka,a ja zostawiłam go w przedpokoju by się ubrał a sama pognałam poszukać Lori lub Ashton'a.Lori dopiero spotkałam gdy wychodziła z łazienki.
-Lori?-zapytałam a ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła się
-Co Katie?-zapytała a ja westchnęłam,a ona zmarszczyła brwi.-Co się stało?
-Niall ma gorączkę i musimy wracać,przepraszam,że już wychodzimy-powiedziałam smutno,a ona pokiwała głową i mnie przytuliła.
-Idź lecz swojego księcia!-zawołała a ja się zaśmiałam.
-Sie wie-odpowiedziałam i żegnając się z nią,poszłam do Niall'a.Ubrałam się i wyszliśmy z domu.Po 20 minutach staliśmy pod naszym pokojem.Niall wszedł i ściągnął bluzkę i spodnie,pozostając w samych bokserkach.Wskoczył pod kołdrę i przykrył się nią.
-Oj mój kochanieńki ubierasz się-powiedziałam i spojrzałam na niego zła-i to już...
Westchnął i wstał z łóżka podchodząc do szafy biorąc piżamę w ręce.Usiadł na łóżku i ubrał się pośpiesznie.Gdy był już ubrany wskoczył pod ciepłą pierzynę,przykrywając się nią aż po szyję.
Pokiwałam głową i ruszyłam na dół.Weszłam do naszej kuchni i zaczęłam przygotowywać gorącą herbatę oraz kanapki.Gdy wszystko było gotowe podeszłam do szafki i zaczęłam przeszukiwać lekarstwa by znaleźć pudełko tabletek przeciwgorączkowych.Gdy odnalazłam wrzuciłam sobie je do kieszeni bluzy i w ręce wzięłam kubek z herbatą a w drugą rękę talerz z kanapkami.Gdy weszłam do pokoju Niall leżał cały rozwalony na naszym łóżku.Zapomniałam wspomnieć,że od kilku tygodni mieszkamy razem z Niall'em w jego domu.Lori po "śmierci" Liam'a wyjechała,lecz po tygodniu wróciła i stwierdziła,że mi wybacza.W dalszym ciągu nie wie o tym o czym ja wiem i niech tak na razie pozostanie. Robię to dla jej bezpieczeństwa.Podeszłam do mojego "księcia" -jak to stwierdziła Lori i usiadłam koło niego.
-Niall wstawaj-powiedziałam spokojnie i położyłam dłoń na jego ramieniu.Zaczął coś mamrotać pod nosem-Zjedź,wypij herbatę,weź tabletkę i możesz iść dalej spać.
Niall usiadł na łóżku i przetarł dłonią twarz.Wziął ode mnie kanapki i zjadł je,a następnie wypił herbatę i połknął tabletkę.Pokiwałam głową i patrzyłam na skarba,który walczył by nie zasnąć.
-Jeżeli chcesz spać to idź-powiedziałam a on pokiwał lekko głową i zamknął oczy.Po chwili słyszałam równomierny oddech.Wstałam z łóżka i podążyłam do kuchni wkładając talerz i kubek do zmywarki.Gdy się odwróciłam dobrze,że niczego nie miałam w rękach.Stał Liam cały zakrwawiony a po jego dwóch stronach stali jacyś czarni gostkowie.Byłam tak zszokowany,że nawet nie wiem kiedy rzucili Liam'em na ziemię.Jeden pokazał na mnie palce,a następnie na górę i zniknęli.

~Mam nadzieję,że nie chodziło o Niall'a~Pomyślałam,a  zaraz usłyszałam głos w głowie.

~O niego chodziło niestety~Usłyszałam bardzo znany mi głos.Liam.

Obróciłam się do niego i spojrzałam na niego.Liam spoglądał na mnie ocierając swój kącik wargi z krwi.Wstał na równe nogi i lekko się zachwiał.Podeszłam do niego pośpiesznie i pomogłam mu usiąść.Usiadłam na przeciw niego i spojrzałam na niego.
-Co się stało i kto to byli?-zapytałam chłopaka po chwili.
-Zaatakowali mnie gdy byłemu ucgóry,wiesz jaka jest sytuacja w tym momencie-zaczął a ja pokiwałam głową-Brama pomiędzy ziemią a niebem jest zachwiana i każdy da radę się tam dostać.
-Wiem...ale czemu zaatakowali ciebie?-zapytałam smutno i spojrzałam na chłopaka,który już lepiej wygląda niż po "przyjściu" do mnie.
-Wiedzą,że jestem "opiekunem" Niall'a-powiedział i zrobił króliczki przy słowie "opiekunem"
Pokiwałam głową i pochyliłam się do przodu opierając ręce na kolana.Westchnęłam i usłyszałam lekki szum w uszach.Nie przejęłam się za bardzo tym,ale Liam to co innego.Poderwał się do pionu i spojrzał na mnie,a ja zmarszczyłam brwi.Wstałam na nogi i spojrzałam na niego nie wiedząc o co mu chodzi.Już otwierał usta,gdy usłyszałam głośny pisk z góry i uderzenie.Rozwarłam oczy i spojrzałam na Liam'a,a następnie pobiegłam na górę.Wpadłam do pokoju i zobaczyłam Niall'a siedzącego na łóżku,który ciężko oddychał i jakąś zieloną istotę pod nogami łóżka.Podeszłam do Niall'a i usiadłam na przeciw niego.Przytuliłam go i odsuwając go od siebie,spojrzałam na niego sprawdzając obrażenia.
-Nic ci nie jest?-zapytałam wystraszona do chłopaka,a on pokiwał głową przecząco.Spojrzałam na postać na ziemi,ale jej już tam nie było.

~Albo Liam ją wziął,albo uciekła~Pomyślałam,a Niall spojrzał na mnie.

~Katie Liam nie żyje...to w jaki sposób mógł ją wziąć?~Zapytał a ja spojrzałam na niego w szoku.

~Zapomniałam...dalej nie pogodziłam się z jego śmiercią~Skłamałam chłopakowi.Jakby się dowiedział prawdy to byłby w większym niebezpieczeństwie niż jest w tym momencie i by się na mnie obraził,a później pewnie wybaczył.

-Oj Katie-powiedział i mnie uścisnął.-Liam'owi tam lepiej,wierz mi.
-Wierzę-Ponownie skłamałam.Ja doskonale wiem,że teraz w niebie jest harmider.Przekonałam się po dzisiejszym "przyjściu" Liam'a z "przyjaciółmi ".-Jak się czujesz?
-Lepiej,dziękuje misiu-powiedział i pocałował mnie w policzek by mnie nie zarazić.
-To ja ocenie czy jest dobrze-zaśmiałam się i położyłam dłoń na jego czole,a następnie na policzkach.
-Chyba jest lepiej,ale moment-powiedziałam i wyszłam z pokoju,kierując się do kuchni.Podskoczyłam gdy zobaczyłam tą postać leżącą na stole,a Liam siedział sobie na krześle opierając ręce na klatce piersiowej.
-Katie...-zaczął i miał już coś dopowiedzieć,lecz mu przerwałam.
-Zaraz pogadamy-powiedziałam pośpiesznie i wyszłam z kuchni z termometrem w dłoni.Weszłam do pokoju i zastałam Niall'a rozłożonego ponownie na całym łóżku-ale wiesz,że masz zostawić mi przynajmniej połowę łóżka wieczorem?
-Wiem-zaśmiał się chłopak,a ja podeszłam do niego.Podałam mu termometr,a on włożył go pod pachę.Czekaliśmy w ciszy aż zacznie piszczeć i gdy to nadeszło,Niall wyciągnął termometr z pod pachy i mi podał.
- 42 stopnie - powiedziałam wystraszona,a chłopak westchnął.
-Nie zapominaj,że jestem wilkiem i ja nie mam takiego stopnia ciała jak wy.Ja mam 37,8 stopni Celsjusza,a wy macie 36,5 , 36,6 , to jest u was stała temperatura.
-Ale nie zmienia to faktu,że masz gorączkę-powiedziałam do chłopaka,a on pokiwał głową.
-Owszem.
Podałam chłopakowi tabletkę i wodę,a on na to spojrzał a następnie na mnie.
-Wypij
-Wiesz,że to na mnie za bardzo nie działa?-powiedział ze śmiechem,a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Jak to?
-Ja się leczę lekami magicznymi.
-Gdzie mogę je znaleźć?
-Poproś Liam'a-powiedział a mnie wmurowało.
-Przecież Liam nie żyje-Ponownie skłamałam mojemu chłopakowi.Będę się smażyć w piekle.
-Ołł...-posmutniał i zaczął bardziej zgaszonym głosem-zapomniałem,to zostaje tylko Ed.
-I ja,ale ja jeszcze dopiero się przyzwyczajam do tego,ale nie ważne-zaczęłam a chłopak się zaśmiał-Gdzie znajdę Ed'a?
-Nie wiem,nie widziałem się z nim od dawna.Ostatnio to się spotkaliśmy na pogrzebie.
-Rozumiem,a masz numer telefonu do niego?-zapytałam,a chłopak pokazał mi swój telefon.Podniosłam i odblokował go.Na zdjęciu blokady było zdjęcie uśmiechniętego Liam'a i Niall'a.Gdy wpisałam kod-czyli datę powstania naszego związku,zobaczyłam na tapecie mnie i Niall'a podczas jednego wypadku ze znajomymi do kina.Spojrzałam na Niall'a,ale on spał.Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni,po drodze szukając kontaktu o nazwie Ed.Gdy usiadłam na przeciwko Liam'a,ciało na stole się poruszyło a ja pisnęłam cicho.Poderwałam się na równe nogi i stanęłam przy kuchence,trzymając w dłoni nuż.
-On ci nic nie zrobić,jest za słaby-powiedział Liam,a po chwili musiałam dźgnąć nożem tego osobnika,który jest "słaby" ponieważ ja bym była dziabnięta szybciej niż on gdybym nie miała tego noża.Poczułam ostry ból w nodze i spojrzałam na to miejsce.Na łydce zaczęła się pojawiać krew,która zaczęła przenikać przez moje jeansy.-Zwracam honor,dobrze,że miałaś ten nuż.
Spojrzałam na Liam'a i pokręciłam głową.Doczołgując się do krzesła usiadłam i chciałam podwinąć nogawkę,ale nie dałam rady.Spojrzałam na Liam'a,a on na mnie.
-No dobra gdzie masz te nożyczki?-zapytał przewracając oczami.
-W przedpokoju w koszyczku na komodzie.-poinstruowałam chłopaka,a on ruszył w skazane przeze mnie miejsce.Po chwili wrócił z nożyczkami i podał mi je.Podziękowałam i rozcięłam nogawkę.Stwierdziłam,że nogawka jest i tak już ubrudzona krwią i na dodatek ma rozcięcie.Zobaczyłam ciągnącą się od kolana do środka łydki ranę,która bardzo krwawiła.
Liam pokiwał głową i ruszył do toalety.Po chwili wrócił z apteczką i usiadł przed moją prawą nogą.Zaczął mi ją odkażać i tak dalej.Założył mi opatrunek i spojrzał na mnie.
-Przepraszam-powiedział a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Za co mnie przepraszasz?
-Za wszystko-powiedział a ja westchnęłam.
-Nie gadaj głupot!Nie masz za co przepraszać,bo nic nie zrobiłeś!
-Zrobiłem....-powiedział jedno słowo a mnie zszokowało.-Ale nie powiem czego,musisz poczekać...
-Rozumiem nie będę naciskać,ale wiedź,że cokolwiek zrobiłeś nie jesteś sam i zawsze ci pomogę.Nie ważne czy okradłeś bank,zabiłeś człowieka czy porwałeś Obamę....zawsze będę po twojej stronie,bo o to chodzi w przyjaźni.
-Dziękuje-powiedział a ja się do niego uśmiechnęłam.
-Możesz mi podać telefon Niall'a?-Liam pokiwał głową i podał mi o co go prosiłam.
Odblokował telefon i zaczęłam dalej przeglądać numery.Westchnęłam gdy ponownie przeglądając numery nie znalazłam numeru do Ed'a.
-Co jest?-zapytał Li,a ja na niego spojrzałam.
-Nie mogę znaleźć numeru do Ed'a a potrzebuję lekarstwa-powiedziałam wściekła,odłożyłam telefon na stół i zakryłam dłońmi twarz.Poczułam dłoń na ramieniu i podniosłam głowę spoglądając na zatroskanego Liam'a.
-Co mu jest?
-Ma 42 stopnie gorączki-westchnęłam
-Wiesz,że wilki mają inną temperaturę ciała niż człowiek?
-Już jedna osoba mi to dziś przypomniała i następna nie musi-zaśmiałam się-zapamiętałam.
-Ed najprawdopodobniej u Niall'a ma nazwę "Rudo" ale nie dzwoń do niego-powiedział a ja spojrzałam na niego.-Sam zrobię lekarstwo i przede wszystkim takie jakie lubi Ni.
 -Nie pomyślałeś,że Niall może się skapnąć,że smakuje jak twoje?
-To powiesz mu,że znalazłaś to w moim pokoju,gdy przyszłaś po księgę.
-On nie wie,że mam twoją księgę-przypomniałam mu.
-To najwyższy czas by się dowiedział-powiedział i uśmiechnął się-Ja lecę zrobić to lekarstwo a ty leć do swojego księcia.
-Mówisz jak Lori!-zaśmiałam się przypominając sobie Lori,która jeszcze nie dawno to samo mówiła.
-Dobra,dobra...lecę-powiedział i zniknął.
Spojrzałam na ciało,które leży na ziemi,ale go nie było,tylko pozostało po nim pył.Zmiotłam to wszystko na łopatkę i wyrzuciłam do kosza.Podążyłam trochę kulejąc do pokoju mojego i Niall'a.Gdy weszłam Niall leżał na swojej połówce.Położyłam się na swojej i spoglądałam na chłopaka,rozmyślając co mógł zrobić takiego strasznego Liam.Po kilku sekundach,minutach czy godzinach zaczęły mi się zamykać oczy,więc wstałam z łóżka i wyciągnęłam z pod pierzyny piżamę.Przebrałam się i położyłam się koło Niall'a przykrywając się kołdrą po szyję.Przytuliłam się do pleców Niall'a i odpłynęłam do krainy Morfeusza


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli ktoś mi wziął lub widział moją wenę to dajcie mi znać to ją odbiorę xD
Nienawidzę tego uczucia gdy nie wiem co pisać i siedzę przed komputerem jak głupia przez kilka godzin.

piątek, 5 lutego 2016

II. Rozdział 1

~Oczami Katie~

Odetchnęłam dopiero gdy Niall spokojnie usnął.Od momentu "śmierci" Liam'a,Niall nie spał za dobrze.Martwił się o niego.Obwiniał się za jego śmierć.
-Gdybym nie zasnął tylko bym był przy nim,nic by mu nie było-Twierdził i powtarzał sobie każdego dnia,dołując siebie jeszcze bardziej.
Próbowałam go przekonać,że Liam'owi jest tam dobrze i to nie jego wina.Prawda była taka,że Liam przez cały czas był w naszym otoczeniu,lecz ukrywając się.Jedynie jego podopieczna mogła o tym wiedzieć-którą byłam ja.Liam próbował mi wytłumaczyć co nie co,co się stało gdy wrócił na ziemię.Jedynie mówił coś o kodeksie anioła,podopiecznym i niebezpieczeństwach czyhającym w tym momencie na mnie i Niall'a.Liam dowiedział się od innych aniołów,że jego były podopieczny-Niall,jest w niebezpieczeństwie.Nikt nie wiedział dokładnie co się stanie w najbliższym czasie.Wszystkich przerażała myśl,że Niall może dostać się w niepowołane ręce,jakim jest Alvan i jego zgraja.Westchnęłam i spojrzałam na chłopaka,który spokojnie spał.Nagle łóżko się koło mnie ugięło,a ja spojrzałam na mojego nowego towarzysza.
-Jest źle-zaczął Li,a ja westchnęłam-aniołowie są coraz bardziej przerażeni.
-Siedzę przez cały czas przy nim-powiedziałam i poczułam ramiona obejmujące mnie.
-Wiem...zdrzemnij się-powiedział gdy ziewnęłam i przymknęłam lekko oczy.-Zostanę tutaj,zdrzemnij się i nie martw się.Mam wszystko pod kontrolą.
Kiwnęłam głową i zasnęłam wtulona w Niall'a.


                                                                            * * * 

~Oczami Liam'a~

Siedziałem z 2 godziny koło Niall'a i Katie,gdy ktoś koło mnie się pojawił.Zszokowany wypuściłem zaklęcie przez co osoba uderzyła mocno ciałem,wpadając na ścianę.Spojrzałem najpierw na Natie,ale spali smacznie w swoich objęciach,a następnie zwróciłem uwagę na osobę,która podnosiła się z podłogi.Chwyciłem się za głowę i podszedłem do blondyna.
-Przepraszam Piotr-szepnąłem nie chcą zbudzić Natie.
-Nic nie szkodzi-uśmiechnął się i wstał podpierając się ściany-dobrze się spisujesz w obronie.
-Wiem-zaśmiałem się wraz z blondynem.
-Aniołowie wraz z Panem są przerażeni-zaczął na co pokiwałem głową.-Czują,że za nie długo stanie się coś bardzo strasznego,ale nie mogą stwierdzić czy Niall'owi czy twojej podopiecznej.
Westchnąłem i pokiwałem głową.
-Będę mieć dużo pracy
-Owszem-powiedział Piotr i spojrzał na Niall'a i Katie.-Ładnie razem wyglądają,są razem?
-Tak,pamiętam jak nie dawno się dowiedziałem i byłem w wielkim szoku.
-Teraz masz na oby dwóch oko,przynajmniej-powiedział a ja pokiwałem głową przeciwnie.
-Niall'a obserwuje z kilku metrów,bliżej nie mogę-posmutniałem i przetarłem twarz dłonią spoglądając na naszą zakochaną parę,która spokojnie sobie spała.
-Po jakimś czasie będziesz mógł się pokazać przyjaciołom-powiedział blondyn,a ja spojrzałem na niego zaciekawiony-też tak miałem.Na początku wszyscy zachowywali się wobec mnie delikatnie i uważali na mnie by mi nic nie brakowało,ale to ja powinienem się nimi opiekować nie oni mną.To ja tutaj byłem aniołem stróżem,a nie oni.No cóż już się do tego przyzwyczaiłem,że o mnie też się będą troszczyć,nie tylko ja o nich.
-Czekam z niecierpliwością na ten dzień-odpowiedziałem i usiadłem na ziemi,a koło mnie usiadł Piotr.
 * * *

~Oczami Niall'a~

Jaki ja jestem głupi.Czemu pozwoliłem Liam'owi tak po prostu odejść jak go w tym momencie potrzebuje?Od momentu gdy Liam umarł czuje jakby coś się za niedługo miało stało.Śnią mi się jakieś głupoty,czuje się słaby,mam zawroty głowy.Pewnie wszyscy powiedzieliby mi,że pewnie to są objawy choroby lub osłabienia,ale no cóż...też tak twierdziłem do momentu gdy usłyszałem w swojej głowie jakąś rozmowę przy której czułem,że coś rozrywa mi głowę od środka.Przestraszyłem się nie na żarty,ale nie powiedziałem Katie,bo nie chcę ją martwić.Owszem jest moim opiekunem ale nie chce zamartwiać jej swoimi problemami.Katie od dłuższego czasu zachowuje się dziwnie.Gdy jestem w jej pobliżu wychodzi z pokoju i rozmawia sama do siebie.
Spojrzałem przed siebie i zobaczyłem,że jestem w parku.Jęknąłem i podrapałem się po głowie.
-Skąd się tutaj wziąłem?-zapytałem siebie i westchnąłem odwracając się na pięcie.Zszokowany spoglądałem na osobę przez sobą.Do moich oczów napłynęły łzy,które po chwili spadały w dół po mojej twarzy,kapiąc na bluzkę,którą mam na sobie.Poczułem dłoń na moim policzku.
-Nie płacz,proszę-usłyszałem głos,który tak bardzo mi brakowało od ostatnich tygodni.-Dobrze mi tam jest.
-Brakuje mi Ciebie-powiedziałem zduszonym głosem przez szloch.Poczułem ramiona obejmujące mnie.
-Jestem bliżej niż Ci się wydaje Ni-powiedział i uśmiechnął się do mnie,a później zniknął.
Jęknąłem głośno i wstałem zaspany spoglądając na Katie u mojego boku.Spała tak słodko,że żal mi było ją budzić,ale musiałem.
-Katie wstawaj-powiedziałem i pocałowałem ją lekko w usta.Wymamrotała coś i obróciła się na drugi bok.Westchnąłem i wstałem z łóżka.Na ziemi leżały kwiatki.Zmarszczyłem brwi i  kucnąłem koło nich.Wziąłem jeden płatek niebieskiej róży,który leżał na ziemi i usiadłem na ziemi.
-Tęsknie za Tobą-szepnąłem i spojrzałem do góry.Westchnąłem i przetarłem twarz dłonią,ścierając pojedyncze łzy.Wstałem i podszedłem do Katie i usiadłem na krawędzi łóżka po stronie Katie.
-Kochanie,czas wstać-szepnąłem jej do ucha i pocałowałem ją w usta.
-Która godzina?-zapytała,a ja spojrzałem na zegarek przy łóżku.
-14:45,wstawaj kochanie-powiedziałem i przejechałem dłonią po jej włosach na co zamruczała jak kotek.
Usiadła na łóżku naprzeciwko mnie i przetarła dłonią oczy.Następnie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.Pocałowała mnie krótko w usta i zeszła z łóżka,podchodząc do szafy.Zatrzymała się w połowie drogi i spojrzała na mnie.
-Rozsypałeś dla mnie płatki róż?-zapytała a ja spojrzałem na nią,a później na kwiatki.
-To nie ja-odpowiedziałem i wstałem.Podszedłem do Katie i stanąłem koło niej,spoglądając z nią na kwiatki.
-Okey-odpowiedziała nie zadając żadnych pytań.
Następna rzecz,którą Katie robi teraz,a nie robiła wcześniej.Na początku zadawała dużo pytań,a teraz jakby wiedziała co się dzieje i to mi się nie podoba,bo może jej grozić niebezpieczeństwo,a ja o tym nie wiem.Nie wiem co bym zrobił jakby coś się jej stało.Liam,później ona....nie przeżyłbym tego.
-Niall...Niall...Niall-słyszałem jak przez cały czas ktoś powtarza moje imię.Otrząsnąłem się z mojego myślenia i spojrzałem na moją dziewczynę.-Słuchasz mnie?
-Tak-odpowiedziałem urywając niepewność
-To co powiedziałam?-powiedziała i oparła dłonie na biodrach,a ja westchnąłem.
-Przepraszam kochanie,nie wiem
-Niall co się dzieje?Od jakiegoś czasu jesteś nieobecny,martwię się o Ciebie-powiedziała a ja się uśmiechnąłem.
-Nic mi nie jest,nie masz o co się martwić-powiedziałem i złożyłem całusa na jej czole.
-Na pewno?
-Na pewno-przytaknąłem i uśmiechnąłem się.

* 2 godziny później*
~Oczami Katie~

Zapłukałam do drzwi i stanęłam koło Niall'a.Po minucie w drzwiach pojawiła się uśmiechnięta buzia Lori.
-Witaj Lori-powiedzieliśmy razem z Niall'em na co się zaśmiała.
-Cześć wam-powiedziała i wpuściła nas do środka.Gdy weszliśmy do środka od razu uderzyła w nas pyszny zapach kurczaka.Ściągnęliśmy kurtki i buty,a następnie weszliśmy do salonu gdzie siedzieli już wszyscy.Wszyscy czyli: Ashton,Luka koło niego siedziała Alice kuzynka Louis'a.Następnie koło Alice siedział Harry z Louis'em,naprzeciwko Louis'a siedział Michael.Koło Michaela siedział Zayn. Uśmiechnęłam się do Zi i usiadłam koło niego,a koło mnie usiadł Ni.
-Hej Zi!Jak ja Ciebie dawno nie widziałam!Gdzie byłeś?-zapytałam chłopaka,który na moje słowa się uśmiechnął.
-Wyjechałem do Francji gdzie przemyślałem wszystko-odpowiedział,a następnie wyczarował kwiatek,który mi podał.-proszę.
-Czuje się zazdrosny-usłyszałam za sobą głos mojego chłopaka.Odwróciłam się i pocałowałam go.-Teraz mniej.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na Zayn'a,który spoglądał na ścianę.Odwróciłam głowę i spojrzałam tam gdzie Zayn patrzy.Dostałam prawie zawału gdy zobaczyłam pod ścianą Liam'a,który spoglądał na nas,a później się rozpłyną.
-Widziałem Liam'a-powiedział szeptem,ale wszyscy go usłyszeli ponieważ nastała cisza w salonie.
-Nie wygłupiaj się Zayn-powiedział Luke-Liam nie żyje i musimy się z tym pogodzić.
-On ma racje Zayn-zaczęłam niepewnie-wydawało ci się.
-Może...-powiedział cicho i spojrzał ponownie na tą ścianę,lecz pewnie niczego nie zobaczył ponieważ zwrócił swój wzrok ponownie na stół.
-Kto jest głody?-Usłyszałam głos Lori,a po chwili cały chór krzyków.
Po kilku minutach przede mną pojawił się talerz z kurczakiem,ziemniakami i dwoma surówkami.Jedną z marchewki a druga z czerwonej kapusty.
Zaczęłam przeżuwać powoli i spojrzałam na górę.W tym samym miejscu stał Liam,który pokazał mi palcem na drzwi.Spojrzałam na wszystkich,ale wszyscy byli zajęci jedzeniem.
-Przepraszam,muszę do toalety-odpowiedziałam grzecznie i wyszłam z salonu kierując się do łazienki.Zamknęłam się w łazience i spojrzałam na Li.
-Wiesz,że Zayn cię widział,a ja uratowałam Ci tyłek?-zapytałam na co on pokiwał głową.
-Wiem,przepraszam.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytał chłopaka podnosząc jedną brew do góry.
-problemy
-Jakie?-zapytałam wystraszona.
-Granica pomiędzy ziemią a niebem została naruszona przez co do naszego świata może się dostać Alvan,a to może zniszczyć całe niebo i....
-Ziemię-szepnęłam przerywając chłopakowi na co on pokręcił głową przytakując.
-Dokładnie.
-To co ja mam zrobić?
-Ty...nie martw się niczym i pilnuj Niall'a jak oko w głowie.-powiedział a ja przytaknęłam.
-Dobrze...kocham Cię-powiedziałam na co Li się uśmiechnął.
-Też Cię kocham-szepnął mi do ucha przytulając mnie i znikając przed moimi oczami.
Westchnęłam i wyszłam z łazienki.Weszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli i rozmawiali ze sobą.Szukałam wzrokiem Niall'a,ale go nie znalazłam.Podeszłam do Zayn'a.
-Widziałeś Niall'a?-zapytałam ze strachem.
-Wyszedł przed chwilą,poszedł Cię szukać-odpowiedział a ja wstrzymałam oddech-nie spotkaliście się?
-Kiedy wyszedł?
-Może minęło z 5 minut.
-Dobra ja wychodzę i zaraz wrócę-odpowiedziałam i pośpiesznie wyszłam z salonu.Jak Niall'owi coś się stało to mnie Liam zamorduje...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------