Strona główna

czwartek, 21 stycznia 2016

II. Prolog

~Oczami Liam~

Zastanawialiście się jak przyjęliby Twoi znajomi,gdy pewnego dnia jako zmarła osoba pojawiasz się w ich domu niezapowiedzianie? Cóż ja również się nad tym zastanawiam.Minął rok od mojej "śmierci".Jedynie o tym co się stało to wie Katie-moja przyrodnia siostra i podopieczna.Zastanawiacie się czemu nie powiedziałem nic swoim przyjaciołom? Otóż kodeks nieba nie pozwala mi na pokazywanie się znajomym ani rodzinie,jedynie może mnie widzieć Katie bo jest moją podopieczną.

~Li! Jeżeli zaraz nie pojawisz się przy mnie i Niall'u to Cię zamorduję,chociaż jesteś już martwy!~ Usłyszałem spanikowany jak i smutny głos Katie w głowie.

~Przecież wiesz Katie,że nawet gdybym bardzo chciał nie mogę~

~Proszę Li,on się załamuje i  jeszcze bardziej jest chudy! On zaraz zniknie z tego świata!~

~Wiesz,że mu nie pozwolę?~

~Li,proszę~Usłyszałem błagalny głos dziewczyny w głowie.

~Mogę jedynie przy nim być,gdy zaśnie~

~To,to zrób!~

~Nie mogę,przecież on nie śpi Katie~

~Drobnostka~

~Pojawię mu się w śnie gdy zaśnie,dobrze?~

~Ok,ale wiesz,że kiedyś się to wyda,że jesteś z nami?~

~Najlepiej najpóźniej jak się da~

Katie nie odpowiedziała,a ja westchnąłem przecierając swoje oczy.Wstałem i ruszyłem na swój grób.Ale to dziwnie brzmi! Iść na swój grób...
Gdy byłem niedaleko grobu zobaczyłem klęczącego Zayn'a. Stanąłem sobie daleko od grobu,tuż przy drzewie.Pokręciłem głową i wystawiłem rękę w stronę Zayn'a z której wypłynęło światło,które weszło w Zayn'a.Po chwili Zayn wstał i ocierając oczy z łez spojrzał na niebo z uśmiechem.
-Mam rozumieć,że nie trafiłeś do piekła?-zapytał krzycząc,pokręciłem głową i z liści,które leżały na ziemi ułożyłem koło Zayn'a słowo : Nie,nie trafiłem :)
On pokręcił głową i odszedł.Podszedłem do swojego grobu i spojrzałem na niego.


Liam James Payne 


Ur. 29 sierpnia 1993
Zm. 2 sierpień 2015

Syn,brat,przyjaciel,kolega,idol

Spoczywaj w spokoju


Miałem spoczywać w spokoju,a tym czasem nie chciałem i wolałem zostać opiekunem Katie oraz pobocznym opiekunem Niall'a,Może to dobrze,że zostałem na ziemi z przyjaciółmi,którzy nie zdają sobie sprawy,że jestem bliżej niż oni sobie wyobrażają.Może kiedyś,któryś będzie potrzebował mojej pomocy? Może,któryś będzie tak ranny,że tylko ja będę mógł go uratować swoją mocą? No cóż...zobaczymy co nam czas przyniesie.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zdecydowałam się napisać drugą cześć :) Mam nadzieję,że moje opowiadanie również się Wam spodoba.Dozobaczenia :) 

środa, 20 stycznia 2016

Statystyki pierwszej książki :)


Statystyki:

Prolog + 30 rozdziałów + Epilog

Łączna ilość wyświetleń : 788

Łączna ilość komentarzy : 5

Obserwatorzy : 1


Dziękuję bardzo wszystkim za czytanie moich wypocin i zapraszam na następną cześć,która ruszy jutro,na tym samym blogu  :*


wtorek, 19 stycznia 2016

Epilog / Druga część?

                                                           * Tydzień później*                                               

~Oczami Katie~

Dzisiaj dzień pogrzebu Liam'a.Jego ciało zostało przetransportowane do Londynu,gdzie zostanie pochowane.Lecieliśmy tym samym samolotem,co Liam i nie minęło 10 minut a ja już płakałam,gdy sobie przypomniałam,że wieziemy Liam'a w trumnie.Nie wiem co zrobię jak go zobaczę w trumnie i jeszcze zasypywanej ziemią.Ubrałam się w czarną sukienkę i czarny kapelusz.Makijaż zrobiłam słaby,by później nie wyglądać jak czarownica,którą  jestem.Zbliżała się 14 na którą miał być pogrzeb,a później stypa w domu Liam'a.Skąd mam zamiar pożyczyć księgę zaklęć Liam'a.Była 13:40 gdy wyjechaliśmy z domu.Podjechaliśmy do kwiaciarni po różyczki.Wiadomo,że każdy kupi czerwoną różę,więc my z chłopakami kupiliśmy białe.Tak jak w mojej wiadomości było,żebyśmy go pochowali z komórką,tak też zrobiliśmy.O 13:50 byliśmy już w kościele.Gdy zobaczyłam trumnę na środku,serce mi się ścisnęło.Chciało mi się płakać.Usiedliśmy w drugiej ławce.Cały kościół był wypchany po brzegi.Więcej było fanek,niż bliskich Liam'a,ale przyznajmy dla Li fanki również były osobami bliskim.Równo o 14 zaczęła się msza.Już po pierwszym zdaniu księdza zaczęłam płakać.Niall mnie przytulał.Po drugiej stronie siedziała Lori wraz z 5 Second of Summer.Przyjechali na pogrzeb Liam'a,jednego z najsławniejszych ludzi na świecie.Msza trwała może około godziny.Po mszy wzięli trumnę i skierowaliśmy się na cmentarz.Był bardzo długi tłum.Nigdy nie widziałam tylu ludzi,co na pogrzebie Liam'a.Gdy dotarliśmy do pomnika zaczęłam szlochać.Nie obchodziło mnie ile osób zobaczy mnie z rozmazanym makijażem.Gdy ksiądz skończył mówić modlitwę,chłopcy chcieli powiedzieć kilka słów które składały się w piosenkę.
 
  
It's been a long day / To był długi dzień

Without you my friend / Bez Ciebie,mój przyjacielu
And I'll tell you all about it / Opowiem Ci o nim,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 

We've come a long way     
From where we began /   Zaszliśmy bardzo daleko
Oh,I'll tell you all about it / Opowiem Ci o tym,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 



 Damn who no / Cholera,kto by pomyślał
All the planes we flew / samoloty,którymi lataliśmy

Good things we've been through  / Dobre rzeczy, które nam się przytrafiły.

That I'll be standing right here talking to you / Nie sądziłem, że będę tutaj stał i mówił ci 
'Bout another path / O innej ścieżce
I know we loved to hit the road and laugh / Wiem, że uwielbialiśmy wsiadać do samochodu i śmiać                                                              się, jadąc przed siebie.
But something told me that it wouldn't last / Ale coś mi mówiło, że to się kiedyś skończy.

Had to switch up /Musiałem się zmienić.
Look at things different, see the bigger picture /I spojrzeć na wszystko pod innym kątem, żeby                                                                dostrzec w tym jakiś cel.

Those were the days / Co to były za dni...
Hard work forever pays / Ciężka praca się opłaca.



Now I see you in a better place / Teraz widzę cię w lepszym miejscu..


Uh!



How could we not talk about family / Jak mamy nie mówić o 
          rodzinie,
When family's all that we got?   /  skoro rodzina to wszystko,co mamy?
Everything I went through you  Were standing there by my side /  Stałeś po mojej stronie bez                                                              względu na to, co przeżywałem,
And now you gonna be with me / a teraz będziesz moim towarzyszem podczas mojej 
for the last ride / Ostatniej przejażdżki 



   It's been a long day / To był długi dzień

Without you my friend / Bez Ciebie,mój przyjacielu
And I'll tell you all about it / Opowiem Ci o nim,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 
We've come a long way     
From where we began /   Zaszliśmy bardzo daleko
Oh,I'll tell you all about it / Opowiem Ci o tym,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 

First you both go out your way / Najpierw dwójka ludzi podąża swoimi ścieżkami.
And the vibe is feeling strong / posiada siłę
And what's small turn to a friendship / Coś małego zmienia się w przyjaźń,
A friendship turn into a bond / A przyjaźń w więzi
And that bond will never be broken / Te więzi nigdy nie zostaną zerwane
And the love will never get lost / A miłość nigdy nie zniknie
And when brotherhood come first / Jeśli braterstwo jest najważniejsze
Then the line will never be crossed / Granicy nikt nie przekroczy
Established it on our own / Bo sami ją postawiliśmy 
When that line had to be drawn / Kiedy odczuliśmy,że musi gdzieś leżeć
And that line is what we reached / Właśnie się do niej zbliżamy
So remember me when I'm gone / Więc nie zapomnij mnie,gdy odejdę

How could we not talk about family / Jak mam nie mówić o rodzinie
When family's all that we got? / Skoro rodzina to wszystko,co mamy?
Everything I went through you / Stałeś po mojej stronie bez względu na to,
Were standing there by my side / Co przeżywałem,
And now you gonna be with me / A teraz będziesz moim towarzyszem podczas mojej
For the last ride / Ostatniej przejażdżki.

So let the light quide your way ,yeah / Niech światło wskaże ci drogę,yeah
Hold every memory as you go /Niech przypomina o Tobie,gdy będziesz szedł przed siebie
And every road you take /  Każda droga,którą wybierzesz,
Will always lead you home / Zawsze doprowadzi cię do domu

Ooou

It's been a long day / To był długi dzień
Without you my friend / Bez Ciebie,mój przyjacielu
And I'll tell you all about it / Opowiem Ci o nim,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 

We've come a long way     
From where we began /   Zaszliśmy bardzo daleko
Oh,I'll tell you all about it / Opowiem Ci o tym,
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy 

Oooo
Yeah
When a see you again,see you again / Gdy znowu  się spotkamy,spotkamy
Oo
When a see you again / Gdy znowu się spotkamy...


Po występie usłyszałam brawa,więc również zaczęłam bić brawa,uśmiechając się z łzami w oczach.Chłopaki wrócili na swoje miejsca,a Niall mnie przytulił,nie puszczając mnie z objęć,jak zaczęli wkładać mojego przyrodniego brata do ziemi.Zaczęłam krzyczeć i szlochać w ramię Niall'a.który również płakał.Gdy trumna była w ziemi,każdy podchodził i wrzucał garść ziemi.Gdy była moja kolej chwyciłam garść ziemi i miałam już wrzucać,gdy coś,a może ktoś zwrócił na siebie moją uwagę.Wrzuciłam ziemię i przeżegnałam się.Omijając Niall'a podeszłam do drzewa,przy którym stał człowiek,którego bardzo dobrze znałam i w ogóle się nie zmienił.
-Ty....bezduszniku,jak mogłeś!-zaczęłam krzyczeć,a po chwili koło mnie pojawił się Niall-Nic się nie dzieję Niall.
-Katie,zrozum mnie!-zawołał,a ja prychnęłam.
-I dopiero teraz ruszyło cię serce,gdy Liam'a już nie ma!-zawołałam z łzami w oczach-Nienawidzę Cię!
Wykrzyknęłam to własnemu ojcu w twarz i odeszłam wściekła.Podeszłam do reszty i już nie patrząc na ojca,przeczekałam do końca pogrzebu.Wróciliśmy do domu.Ja pojechałam do domu z wujkiem,który jak Liam pisał jest również jego.Niall pojechał do siebie,a Zayn z Larry'm do domu Larry'ego.Zastanawiacie się czemu nie pis zę co się stało po spotkaniu z ojcem.Nikt w tym ja,nie chciałby mówić,że jego najbliższa osoba została zakopana 2 metry pod ziemią.Poszliśmy na chwilę do domu Liam'a gdzie miała odbyć się stypa.Złożyliśmy z chłopakami najszczersze kondolencje rodzicą,w tym mojemu ojcu,na którego nawet nie patrzyła.Po zjedzeniu czegoś,wyszliśmy i rozdzieliliśmy się.Chłopcy odjechali i zostałam ja wraz z Niall'em i moim wujkiem.
-Wujku idź odpal samochód-powiedziałam do wuja,na co pokiwał głową.
-Kocham Cię,Katie!-powiedział Niall,a ja uśmiechnęłam się.
-Ja Ciebie też skarbie-powiedziałam i pocałowałam go w usta,co odwzajemnił.
-Gratulację za uratowanie Larry'ego i odkręcenie wszystkiego w moim świecie-powiedziała Johanna na którą spojrzałam i uśmiechnęłam się smutno.
-Ale co z tego,że uratowałam mojego brata i jego chłopaka,gdy straciłam innego brata i przyjaciela?
-Katie nie wiesz co się dzieję teraz w moim świecie-powiedziała a ja pokiwałam głową.
-To mnie oświeć!-krzyknęłam na nią i pokręciłam głową.-Przepraszam jestem zła na siebie,że musiałam wyjść z twojego domu.Jakbym nie wyszła i została na noc.Nic by mi się nie stało i Liam by żył.
-Katie nie zadręczaj się kochanie-powiedział Niall i objął mnie w pasie.-Muszę iść,kochanie-powiedział Niall i ostatni raz pocałował mnie w usta.Wsiadł do samochodu i odjechał.Gdy Niall odjechał Johanna również zniknęła.Wsiadłam do samochodu wujka i odjechaliśmy z pod byłego już domu Liam'a.Wysiadłam i przemycając książkę do pokoju,weszłam do domu i skierowałam się do pokoju.Usiadłam na łóżku i otworzyłam pierwszą stronę,zaczynając czytać...

                                                                                * * * 
~Oczami Liam'a~

Pewnie zastanawiacie się co się ze mną stało.Otóż wam opowiem.
Gdy zostałem oślepiony przez blask zobaczyłem dwóch facetów z białymi skrzydłami.Anioły.Jednak niebo i piekło istnieje.Znaczy nie jestem pewny czy piekło,ale nie chciałbym się przekonać na własnej skórze,broń boże.Zostałem poprowadzony przez białe miasteczko.Przechodziliśmy pomiędzy domkami,placami zabaw dla dzieci.Nie wiedziałem,że w niebie są takie luksusy.Nawet jest basen!
Weszliśmy do jakiegoś zamku.Spojrzałem na dwóch aniołów.
-Dokąd idziemy?-zapytałam a jeden z aniołów o kasztanowych włosach spojrzał na mnie.
-Do Pana Naszego-rzekł a ja pokiwałem głową.Przemierzyliśmy z dwa korytarze i dotarliśmy do wielkich drzwi.
-Wejdź-powiedział przyjaźnie drugi anioł o blond włosach.Skinąłem i niepewnie wszedł do środka.Wszystko było tutaj białe,ale czego ja się spodziewałem? To jest niebo,tutaj będzie zawsze biało.Gdy zobaczyłem,że pan wchodzi do pokoju,padłem na kolana kłaniając się przed nim.On podszedł do mnie i położył dłoń na moim ramieniu.
-Wstań chłopcze mój-powiedział Bóg,a ja wstałem z kolan i spojrzałem na Pana.-Dobrze się spisałeś i teraz czeka cię odpoczynek,chłopcze.
-Ja nie chcę odpoczynku,Panie-Powiedziałem smutno i spojrzałem na niego-Tylko chcę szczęścia moich przyjaciół.
-Otrzymają je w swoim czasie,Liam'ie
-Co to znaczy?
-Możesz wrócić na ziemię pod postacią anioła stróża,jakiegoś człowieka.-powiedział,a ja skinąłem głową.
-Kto to by był?
-Katie Styles-powiedział krótko a ja wstrzymałem oddech.Nie mogę uwierzyć w to,że Bóg dał mi szansę na wrócenie na ziemię i na dodatek być ponownie kogoś opiekunem.Mogę zostać opiekunem mojej siostry i przy okazji być blisko Niall'a i go ochraniać
-Dokładnie-powiedział Pan Bóg-Katie jest z Niall'em,a Niall jest w wielkim niebezpieczeństwie.Przyda mu się jeszcze jeden opiekun.Twoje poświęcenie dla tej dziewczyny,dużo też mi dało do myślenia.
-Kiedy będę mógł wrócić-powiedziałem szczęśliwy.
-Już możesz-powiedział Pan,a ja się skłoniłem.
-Dziękuję-powiedziałem i miałem wychodzić gdy usłyszałem głos Pana.
-Liam poczekaj,zapomniałeś czegoś chyba-powiedział i wyciągnął dłoń,a ja po chwili poczułem coś ciężkiego i miłego w dotyku.Spojrzałem na moje plecy i zobaczyłem skrzydła.Były w jasnym odcieniu bielu.Podziękowałem i ukłoniłem się.Wyszedłem z pomieszczenia,a tam stali ci sami aniołowie,którzy mnie tutaj przyprowadzili.
-Mógłby któryś z was pomóc mi wrócić na ziemię? Mam podopieczną -powiedziałem a blondyn się uśmiechnął.
-Chodź ze mną,a ty Jakubie idź odpocząć-Drugi anioł pokiwał głową i ruszył w nieznanym mi kierunku.
-Jestem Piotr-powiedział blondyn a ja pokiwałem głową.
-Liam.Jestem Liam-Odpowiedziałem na co tym razem Piotr pokiwał głową.
-Lekcja 1.Musisz chcieć bardzo ale to bardzo wrócić na tamten świat.-powiedział a ja pokiwałem głową.-Lekcje drugą zaczniemy na twojej planecie.
-Jaka będzie ta druga lekcja?-zapytałem zaciekawiony
-Latanie-odpowiedział,a ja rozszerzyłem oczy.
-Chcesz mnie zabić?
-Nie dam rady Cię zabić,chyba,że zatrutą strzałą od największego maga na świecie.-powiedział a ja wziąłem głęboki oddech.Przynajmniej Niall z Katie nie będą się martwić o to czy żyję.Zaśmiałem się i zacząłem pisać kwiatkami bez sensownie zdania.
-Dobra Liam,wracaj już na tą ziemię swoją-powiedział Piotr,a ja się skupiłem i po chwili otworzyłem oczy.Znajdowałem się w lesie nie daleko domu Larry'ego.Westchnąłem i schowałem swoje skrzydła.
-Pójdę do domu Katie,najpierw-powiedziałem i zamknąłem oczy.Gdy je otworzyłem stałem w łazience.Serio łazienka?A jakby tak się ktoś kąpał,albo był na kiblu?Pokręciłem głową i ruszyłem do pokoju Katie.Pamiętam drogę,gdy tutaj przyszedłem,a Katie się dusiła.Otworzyłem drzwi.W pokoju świeciło się tylko światło z lampki,koło łóżka.Podszedłem do lampki i zobaczyłem,że Katie na brzuchu ma moją książkę z zaklęciami.Pokręciłem głową z uśmiechem i powoli jak umiałem wziąłem książkę i położyłem na szafce.Katie coś wymamrotała,a ja się uśmiechnąłem na jej widok.
Wyłączyłem lampkę i usiadłem na ziemi pod ścianą.Wiem,że anioły nie śpią.Więc sobie poczuwam koło niej.A Niall'owi nic nie jest,bo wyczuwam spokojnie bijące serce,to chyba zasnął.Gdy była może 9 Katie zaczęła się budzić, a ja się zestresowałem.Co ja mam jej powiedzieć? Hej Katie,wróciłem i jestem twoim opiekunem,co tam u ciebie?
Katie podniosła się i spojrzała na okno,a później podniosła wzrok na mnie.Zrobiła się bardzo blada i usiadła na łóżku.
-Liam?-zapytała niepewnie szczypiąc się po ręcę. Podszedłem do niej i wziąłem jej dłonie w swoje.
-Witaj Katie-powiedziałem i uśmiechnąłem się do dziewczyny.
-Czy ja mam zwidy czy śnię?
-Ani to ani to-uśmiechnąłem się do niej,a ona zmarszczyła brwi.
-Co tutaj robisz?-zapytała i przytuliła mnie.-nie wierzę,że tutaj jesteś.
-Jestem opiekunem
-Niall'a?
-Tak,ale nie tylko jego.
-To kogo jeszcze?-zapytała się a ja się uśmiechnąłem.
-Jestem Twoim aniołem-powiedziałem i przytuliłem zszokowaną dziewczynę.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i koniec opowiadania :(
Chcecie następną część czy nie?



















sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział 30

~Oczami Niall'a~


Katie wręczyłam mi list i odeszła.Spojrzałem na wszystkich.Wszyscy otwierali list.Zacząłem go otwierać.

Drogi Niallu,

Nie załamuj się po mojej śmierci,kto wie co się jeszcze może stać :) Opiekuj się Katie i pilnuj jej jak oka w głowie,ponieważ jest moją przyrodnią siostrą. Niall znając Katie,Katie powiedziała Ci,że zmarł ci jeden z dwóch opiekunów.To jest prawda,Niall!Masz dwóch opiekunów.Jednym z nich byłem ja(i nadal jestem,będę czuwał) i twoja dziewczyna Katie.Pewnie ciekawi cię czemu właśnie Katie? Mój ojciec zakochał się w jej mamie i wzięli ślub.Później się urodziła Katie.W jej żyłach płynie trochę tej samej krwi co u mnie.Czyli jest czarodziejką i jednocześnie twoim opiekunem.Od początku o tym wiedziałem temu Ci mówiłem,żebyś się nie załamywał i nie zostaniesz bez opiekuna.Nie załamuj się,nie czuj ból i nie opłakuj mnie-wiesz czym to może się skończyć :) Nie chcę po jakimś czasie odbierać mojego podopiecznego z ziemi :)
Więc Niall,trzymaj się i opiekuj się Katie :*


                                                                                                             Natie forever!
                                                                                                   Twój ukochany opiekun:

                                                                                                                               Liam

Odłożyłem kartkę na stół i popłakałem się.

~Nigdy o Tobie nie zapomnę Liam~pomyślałem i uśmiechnąłem się smutno.

        
                                                                            * * *

~Oczami Harry'ego~

Jako pierwszy otworzyłem kopertę z całej czwórki i zacząłem czytać.


Drogi Harry,


Pewnie jak to czytasz to nie ma mnie na tej planecie.Chciałem Ci podziękować za wszystkie momenty spędzone z Tobą.Te dobre jak i te złe :) Cieszę się,że odnalazłeś swoją siostrę :) Niestety ja nie odnalazłem swojego przyrodniego brata i chyba już nie odnajdę :/ Harry,Katie mówiła Ci,że wasi rodzice nie żyją,ale to nie prawda! Matka umarła w szpitalu,a ojciec nie mógł znieść straty żony i uciekł do innego kraju.Pomóż Katie i sobie znaleźć ojca i przy okazji mojego.....Chwila moment....jeżeli ty jesteś bratem Katie i jesteś szatynem z loczkami i zielonymi oczami....o boże czemu ja dopiero się skapnąłem teraz gdy to piszę,że jesteś moim poszukiwanym przyrodnim bratem? Ok,nie wiem :D Ale witaj mój znaleziony w końcu przyrodni bracie! :* 
Kocham Cię i opiekuj się Katie oraz Niall'em.

                                                                                                               Larry is real!
                                                                                     Twój znaleziony przyrodni brat:
        
                                                                                                                           Liam

Odłożyłem kartkę na stół i spojrzałem na Horan'a,który wycierał łzy.
-Będzie dobrze Niall-powiedziałem do niego,na co on pokiwał głową.

                                                                                * * *
~Oczami Louis'a~

Od razu po Harry'm wziąłem i otworzyłem kopertę z wiadomością.

Drogi Lou,

Jak pewnie skapnąłeś się po moim piśmie to piszę ja,twój jeden z przyjaciół-Liam :)
Opiekuj się Harry'm,bo nie dawno skapnąłem się,że Harry to mój poszukiwany brat przyrodni.Nie wiem w jakim będzie szoku jak przeczyta wiadomość ode mnie.Lou zauważyłem,że tylko ty nie masz mocy z nas wszystkich :/

~Niall-telepatia,zmiana w wilka

~Katie-telepatia,czarodziejka,opiekun

~Harry-Moc lodu

~Zayn-co sobie zażyczy to ma

~Ja-Telepatia,czarodziej,były opiekun (Ps.Dalej będę opiekunem Niall'a,a chrzanić to)

Ale to nie prawda,ty też masz jakąś moc i na pewno się ujawni,ale w swoim czasie Lou.Nic na siłę :) Opiekuj się wszystkimi Lou :*

                                                                                                                Larry is real!
                                                                                              Wasz nadopiekuńczy Liam

                                                                   
Spojrzałem na Harry'ego,który siedział na krześle w szoku,a po chwili poszedł na górę.Odłożyłem list i pobiegłem za nim.Harry stał i przytulał się do Katie,która płakała w jego ramionach.Podszedłem do nich i przytuliłem,robiąc grupowego miśka.
-Zgaduję Katie,że ty też dopiero dzisiaj się dowiedziałaś o tym,że Li jest twoim przyrodnim bratem-powiedział Harry,na co Katie przytaknęła.Po chwili z góry zaczęły spadać kwiatki,na które Katie przewróciła oczami.Kwiatki utworzyły napis:Kocham Was  i przepraszam,że nie powiedziałem :(
Harry spoglądał na to wraz ze mną.
-Taaa,Liam podlizuj się dalej-powiedziała i chciała wyjść,ale drzwi nie chciały jej przepuścić.-Wypuszczaj mnie,Liam i to w tej chwili!
Nagle kwiatki zaczęły spać ponownie.Ułożyły zdanie:Nie,jeżeli nie przeprosisz siostrzyczko :)
-Eh...przepraszam,zadowolony?-krzyknęła i próbowała wyjść,ale drzwi mnie nie puściły ponownie.-Nie rób sobie jaj Liam!Wypuszczaj!
Nagle zaczęły ponownie spadać kwiatki ale w tym razem niebieskie,a ostatnio padały białe.
Nie umiem-ułożyły się  kwiatki.
-To próbuj!To ty nas tutaj zamknąłeś!-krzyknęła i zaraz pojawił się Niall.Zaczęliśmy wrzeszczeć,ale Niall wlazł do środka.
-No to pięknie ostatnia nadzieja w Zayn'ie lub w moim kochanym braciszku-powiedziała sarkastycznie.Nagle koło niej uderzył piorun.Krzyknęła i podskoczyła-No dobra,kocham Cię!Ale nie strzelaj we mnie piorunami,dobrze?
Kwiatki spadły i ułożyły słowo : Dobra,spróbuj teraz ;)
Wstała na nogi i podeszła do drzwi.Odliczyła do trzech i już miała przechodzić gdy cofnęła się z powrotem do Niall'a. Pocałowała go w usta i wróciła pod drzwi.
-To,jakby wyrzuciło mnie kilometry od Ciebie-powiedziała Katie i wysłała buziaka Niall'owi,który jej odesłał również.
Przeszła przez drzwi z zamkniętymi oczami.
-Udało się-krzyknęła szczęśliwa.

                                                                            * * * 

~Oczami Zayn'a~

Gdy wszyscy wyszli z kuchni wraz z Niall'em,dopiero zacząłem czytać.

Drogi Zayn'ie,

Mój drogi przyjacielu,przepraszam,że Cię zostawiłem.One Direction rozpadnie się,smutno mi i to jeszcze przeze mnie się rozpadnie!Opiekuj się wszystkimi i miej w opiece moją duszę.Mam nadzieję,że moja dusza nie trafi do piekła,bo jakby trafiła to pamiętasz co mi obiecałeś?Miałeś przyjść po moją duszę i odtransportować ją tam gdzie powinna,czyli do nieba :)Zi przepraszam,że kazałem Ci,żebyś obiecał mi,że zaopiekujesz się Niall'em i będziesz jego opiekunem,ale później Katie zaczęła wszystko słyszeć i odróżniać,że na pierwszy rut oka,było wiadomo,że jest opiekunką Niall'a tak jak ja :) Nie zapomnijcie o mnie i opiekujcie się naszymi fanami :*

                                                                                                                  Kocham Liam

Odłożyłem list w kopercie na stół i wyszedłem na pole.Muszę zapalić.To wszystko mnie przerasta!


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ten rozdział jest krótszy ponieważ,chciałam dać tylko listy jakie dostał każdy chłopak :)
Następny będzie dłuższy ;)







poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 29

~Oczami Liam'a~


-Dobra to zaczynajmy-powiedziałem,a reszta przytaknęła.-Hazz podaj nożyczki,zaczniemy od nogi,żeby nie miała sparaliżowanej jej.
Hazz podał mi nożyczki a ja rozciąłem jej nogawkę.Mam nadzieję,że mnie nie zabije za spodnie.
Obciąłem nogawkę do końca i spojrzałem na ranę.
-Spokojnie noga będzie cała to tylko draśnięcie-powiedziałem i zacząłem oglądać z każdej strony czy aby na pewno to tylko draśnięcie.Ale jak nie zobaczyłem innej rany to chyba to była ta rana. Wystawiłem ręce i wypowiedziałem zaklęcie.Odkaziłem ranę przez zaklęcie,ale dla bezpieczeństwa poleje go wodą utlenioną.
-Podajcie wodę utlenioną i rękawiczki-powiedziałem a oni poszli szukać rękawiczki.

~Co Ci się stało?~Zapytałem ale wiedziałem,że ona nie odpowie.

~Zaatakowało mnie dwóch facetów,byli więksi nie dałam radę.Uciekłam ale strzelili najpierw mi w ramię a później w nogę,Niall~

~Nie rozmawiasz z Niall'em,Niall śpi~~

~To z kim ja gadam?Przecież Harry i Lou nie mają telepatii a Li jest nie przytomny!~

~Hej!To,że z Tobą gadam to jest cud i nasza ostatnia rozmowa, bo jak się obudzisz to już nie pogadamy~

~Li ty żyjesz! A mówiłam Niall'owi,że będziesz żył!~

~Na razie się ciesz,bo jak się ockniesz to ja będę nie przytomny~

~Czemu ?~

~Gdy zemdlałaś a Niall wraz z tobą,to ja się obudziłem.Gdy Niall się ocknął to się stałem słaby.Wniosek? Gdy wy się oby dwoje obudzicie,ja ponownie zasnę,ale mam prośbę zabijcie mnie,nie chcę tak żyć!~

~Nie zabijemy Cię!~

~Proszę!~

~Nie ma mowy!~

-Masz-Do kuchni wszedł Harry z rękawiczkami i podszedł do półki podając mi wodę utlenioną.

~Będzie piekło!Muszę odkazić ranę na nodze~

~Oj tam,oj tam! Przeżyję~

~Ok,zaczynam~ Pomyślałem i zalałem ranę wodą utlenioną.
Powycierałem wodę dookoła i założyłem opatrunek na nogę.

~Dobra noga z głowy,teraz ramię.Z tym będzie gorzej.~

-Dobra teraz ramię-powiedziałem do siebie i rozciąłem rękaw bluzki wraz z kawałkiem na ramieniu.

~Zabijesz mnie za zepsucie spodni i bluzki?~zapytałem poważnie,a po chwili usłyszałem śmiech w głowie.

~Może...~

Pokręciłem głową z uśmiechem.Harry spojrzał na mnie,a ja na niego.
-No co?-zapytałem a on tylko wzruszył ramionami.
-Czemu się uśmiechasz?
-Katie stwierdziła,że chyba mnie zabije za spodnie i bluzkę.
-Skąd wiesz?-zapytał w szoku-Przecież ona jest nie przytomna!
-Telepatia....-zacząłem i przejechałem ręką po twarzy-Kiedyś odkryliśmy,że Katie słyszy pomoc Niall'a,gdy jej potrzebuje.Katie może również rozmawiać telepatycznie z nami.Gdy ona mówi telepatycznie do Niall'a ja to słyszę,a gdy Niall ze mną rozmawia to ona to słyszy.
-Porąbane-stwierdził Harry,na co się zaśmiałem
-Może troszeczkę
Oglądnąłem ranę i stwierdziłem,że tutaj niestety dostała.

~Muszę Ci wyciągnąć palcem kulę,będzie bolało i to bardziej niż przy polaniu wodą utlenioną nogi.~

~Oh,boże!Tylko nie to!~

~Muszę to zrobić,bo zginiesz!~Powiedziałem smutno i usłyszałem westchnienie.

~Okey,gdzie w ogóle jest Niall?~

~Śpi w pokoju u Larry'ego,nie martw się,nie zostawiłem go z psychopatką.~

~Ona nie jest psychopatką,po prostu ktoś rzucił na nią czar i przypuszczam,że na jej przyjaciółkę również.~

~Skąd wiesz,że nie jest psychopatką?~Zacząłem mówić i jednocześnie szukać kuli w ramieniu~przecież próbowała zabić Ni~

~Czy ty próbujesz mnie rozproszyć mówieniem i zadawaniem pytań?~powiedziała słabo i po chwili jęknęła~Ał!Pośpiesz się...~

Po 20 minutach znalazłem tą cholerną kulę,którą nie mogłem znaleźć od jakiegoś momentu.Odkaziłem ranę i zszyłem zaklęciem.Starłem wodą,zaschniętą krew z boków rany i zabandażowałem ramię.
-Mówi coś?-zapytał Harry a ja pokręciłem głową przecząco.
-Pewnie zasnęła z wycieńczenia po wyciąganiu kuli z ramienia.-powiedziałem,ściągnąłem rękawiczki z rąk i wyrzuciłem do kosza.-Przydałoby się ją gdzieś przynieść,do jakiegoś pokoju.
-Może do naszego?-zaproponował Lou,a ja pokręciłem głową.
-Tam jest Niall
-To do Niall'a-powiedział Harry podnosząc brew.Przecież jeszcze taki głupi nie jestem,żeby zostawiać nieprzytomną przyjaciółkę samą z psychopatką.
-Nie zostawię Katie samej z psychopatką-stwierdziłem,a  Harry klepnął się w czoło
-Przepraszam zapomniałem,że tam jest.
-To może do nas,gdzie jest Niall?-zaproponował Lou,a ja kiwnąłem głową.
Chciałem ją przenieś gdy zrobiło mi się trochę słabo.
-Daj Li,ja ją zaniosę,a ty połóż się do łóżka-powiedział Hazz i wziął Katie jak księżniczkę uważając,żeby nie zrobić jej większej krzywdy,a ja kiwnąłem głową kierując się do salonu.Wszedłem do salonu,a tutaj jak po wojnie.Prawie wszystko było zakrwawione i stały koło kanapy różne rzeczy medyczne.

-Co tutaj się działo?-zapytałem w szoku,a zaraz poczułem ramiona obejmujące mnie od tyłu.
-Chodź stąd Li-powiedział za mną głos,rozpoznałem głos Niall'a. Obróciłem się i zobaczyłem blondyna,który spoglądał na mnie smutno.Kiwnąłem głową i poszliśmy do góry.Weszliśmy do pokoju Larry'ego.Katie była cała blada i nieprzytomna.Usiedliśmy koło niej i spojrzeliśmy smutnym wzrokiem na nią.Po chwili przypomniały mi się słowa Harry'ego.

"
-Może z przemęczenia?-zaproponował Lou.
-Nie to nie możliwe-odpowiedziałem i pokręciłem głową.
-Czemu?Katie wraz z Niall'em nie spali już od momentu gdy zasnąłeś i nie obudziłeś się. Niall więcej spał ponieważ Katie się wygadała,że dorzucała Niall'owi środki nasenne do herbaty,by mógł chociaż przespać te 6 godzin,za to Katie siedziała czasem z tobą lub czasem w kuchni,nie śpiąc-odpowiedziałem,a ja posmutniałem.


                                                                                                                                                                 "
Aż się smutno zrobiło,że moi bliscy tak cierpią jeszcze przeze mnie.Chciałbym coś zrobić ale nie wiem co.Przecież ja wiem,że ja w końcu zginę.Nie oszukam przeznaczenia.
-Niall powiedź mi czemu ty nie śpisz?-zapytałem oskarżycielsko.
-Nie zaczynaj jeszcze ty!-Jęknął głośno-Katie,Lou,Hazz,Zayn mi to powtarzają i zrzędzą nad uchem.
-Oni nie zrzędzą tylko chcą twojego dobra.-powiedziałem i przysunąłem się bliżej obejmując go ramieniem-Ja również chcę twojego dobra,więc Niall śpij.Proszę!
Niall pokiwał głową i spojrzał na mnie.
-Co robimy?-zapytał a ja przypomniałem sobie,że miałem coś zrobić.
-Ty idziesz spać,a ja muszę coś załatwić-odpowiedziałem i usłyszałem dźwięk sprzeciwu.Spojrzałem morderczym wzrokiem na Niall'a,który pod moim wzrokiem tylko skinął głową i przytulił Katie do siebie.Uśmiechnąłem się i wyszedłem z pokoju,przechodząc do następnego pokoju.Wszystko było porozwalane,a blondynka siedziała na krześle związana i spoglądała na mnie wściekłym wzrokiem.Spojrzałem jej w oczy i Katie miała rację!Na tą dziewczynę,ktoś rzucił zaklęcie!Podszedłem do niej i uklęknąłem koło niej.
-Spójrz na mnie-poprosiłem spokojnie,ale ona pokiwała głową przecząco-Jessica jak spojrzysz na mnie to wszystko wróci jak było na początku,tylko spójrz na mnie.
-Nic nie będzie takie same-szepnęła do siebie cicho,ale to usłyszałem.
-Czemu?-zapytałem i zmarszczyłem brwi.
-Próbowałam z moją przyjaciółką zabić swoich idoli-odpowiedziała a w jej oczach pojawiły się łzy-Nie będę mogła żyć na tym świecie z myślą,że zabiłam jednego ze swoich idoli.
-Hej,spójrz na mnie-powiedziałem spokojnie a ona spojrzała na mnie-Nikogo nie zabiłaś i masz jeszcze czas na odkręcenie wszystkiego,tylko daj mi cię odczarować.
Jessica pokiwała głową i spojrzała w moje oczy.Wypowiedziałem zaklęcie i po chwili źrenice dziewczyny wróciły jak miały być,lecz dziewczyna zemdlała.Wiedząc,że nic mi nie grozi odwiązałem ją i położyłem na łóżku.Odwróciłem się i jedynie co zobaczyłem to brunetkę i ból w klatce piersiowej.Dziewczyna,która była z Jessicą w kawiarni gdy byłem tam wraz z Louis'em na kawie i ciastku,spoglądała na mnie morderczym wzrokiem.Z ostatnich sił pociągnąłem ją za nogę przez co się przewróciła koło mnie. Wspiąłem się na nią i spoglądając jej w oczy wypowiedziałem zaklęcie ostatnimi siłami.Przed odczarowaniem dziewczyna zdążyłam mi wpić nóż w podbrzusze.Odczarowałem dziewczynę,a ja sam padłem koło niej i zamknąłem oczy.Zobaczyłem białe światełko w tunelu,a później oślepiająca jasność.Czyli to jest mój koniec?

                                                     * Dwie godziny później *
~Oczami Niall'a~

Przetarłem oczy dłońmi,wyplątując się z objęć Katie.Jęknąłem na ból w klatce piersiowej i podbrzuszu,przez co musiałem zbudzić Katie.Katie również usiadła na łóżku i jęknęła.
-Ale mnie łeb,podbrzusze,klatka piersiowa,łydka i ramię boli-zaczęła wyliczać na palcach.
-Jak się czujesz?-zapytałem swoją dziewczynę.Ale to pięknie brzmi!
-Wszystko mnie boli!-zaczęła jęczeć,a ja się do niej przybliżyłem.Objąłem ją i pocałowałem w usta,co odwzajemniła.Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam powietrza.
-Chcesz coś jeść?-zapytałem i pogłaskałem ją po policzku.
-Nie dzięki,ale wody bym się napiła.-powiedziała i uśmiechnęła się słodko.Pokręciłem głową i cmoknąłem ją w usta.Wyszedłem z pokoju i kierując się do kuchni usłyszałem jęk z pokoju obok.Obróciłem głowę i spojrzałem do środka.Pokój był dalej tak samo rozwalony.Blond włosa dziewczyna teraz zamiast siedzieć na krześle związana siedziała na łóżku i spoglądała na mnie,trzymając się za głowę.Na podłodze leżał Liam i brunetka,którą za nic nie mogę sobie przypomnieć skąd się tutaj znalazła.Podszedłem do Liam'a,który leżał na brzuchu.Chwyciłem jego ramię i zacząłem nim trząść,żeby się obudził,ale to poszło na nic.Spojrzałem na dziewczynę,która spoglądała na brunetkę.Chociaż tak mi się wydawało.Niestety gdy podniosłem się wyżej zauważyłem,że niedaleko niej leży zakrwawiony nóż.Otworzyłem szeroko i panikując obróciłem Liam'a na plecy.To co zobaczyłem przerosło mnie.Liam miał dziurę po nożu w klatce piersiowej i wbity nóż w podbrzusze.Wyciągnąłem nóż ostrożnie.Zacząłem krzyczeć i szlochać sprawdzając puls,ale był nie wyczuwalny.Właśnie gdy spałem mój przyjaciel i opiekun został dziabnięty dwa razy nożem.Co ze mnie podopieczny?Do pokoju weszła zdezorientowana dziewczyna i podeszła do mnie przytulając od tyłu.
-Obudzi się jak ktoś przywali mi w głowę i zemdleję-odpowiedziała i zaśmiała się-nie martw się.
-On się nie obudzi już nigdy!Nie zobaczę jego uśmiechu,nie zobaczę jego opiekuńczych oczów!-zacząłem krzyczeć w klatkę piersiową Liam'a,nie zważając,że brudzę sobie ręce i koszulkę jego krwią.Szlochałem a Katie spoglądała na mnie.
-Nie mów tak-powiedziała spokojnie-obudzi się....
-Jasne,spójrz!-powiedziałem i odsunąłem się od Liam'a,który leży nie żywy na ziemi-On nie żyje,mój opiekun i przyjaciel został zamordowany!
Katie podbiegła do noża i odkopnęła go pod ścianę gdy dziewczyna,która leżała koło Liam'a zaczęła się budzić.Jęknęła i usiadła,chwytając się za głowę.
-Niall,siostra Harry'ego?-zapytała zszokowana i wstała-Co ja tutaj robię?
-Liam odczarował Cię,pamiętasz coś?-zapytała Jessica z łóżka. Rachel spojrzała na nią,a później na nas.
-Jedyne co pamiętam to,że weszłam do pokoju z nożem z kuchni,Liam'a i przepychanie się na ziemi,on spojrzał mi w oczy coś powiedział i później nic nie pamiętam,pewnie zemdlałam.-zaczęła a po chwili otwarły jej się szerzej oczy i w jej oczach pojawiły się łzy-Nie dziabnęła go tym nożem?Proszę powiedźcie,że nie!
-Rachel-zaczęła Jessica a Rachel zaczęła szlochać.
-NIEEEE!!ZABIŁAM SWOJEGO IDOLA!!-Wrzeszczała dusząc się łzami.Nie przejmowała się,że ktoś może ją usłyszeć.
Do pokoju wleciał Harry i Lou,a za nim Zayn.Stanęli zszokowani.Wszyscy mieli łzy w oczach,gdy zauważyli Liam'a.Wzięli Liam'a,który już nie żył oraz Jessicę i Rachel.Pomogłem wstać Katie z podłogi i biorąc telefon zadzwoniłem na policję zgłaszając morderstwo.Wiem,że one to specjalnie nie zrobiły.Po 30 minutach w domu znalazła się policja.Wzięli Rachel i Jessicę,a Liam'a wzięła karetka zapinając w czarny worek.Gdy to zobaczyłem zacząłem się wyrywać Katie,ale ona mnie nie puszczała trzymając z całych sił przy sobie.
-No już spokojnie-zaczęła mnie uspakajać kiwając się ze mną na boki-Liam'owi tam będzie lepiej.
-Pamiętasz co Liam Ci powiedział nim zginął?-zapytał Zayn,a ja kiwnąłem przecząco głową.
-Żeby po jego śmierci się nie załamywać i iść dalej.
-Ale ja nie umiem-powiedziałem szczerze.
-Poradzisz sobie skarbie-powiedziała Katie i uśmiechnęła się smutno-masz mnie,Zayn'a,Harry'ego,Louis'a,Ed'a i innych znajomych...
-Ale nie mam opiekuna-powiedziałem kręcąc głową.
-Masz,ja obiecałem Liam'owi,że będę twoim opiekunem-powiedział Zayn,a ja zmarszczyłem brwi-Owszem nie słyszę Cię ale spróbuję co w mojej mocy by nic ci się nie stało-powiedział i po chwili dodał-i Katie.
Wymusiłem uśmiech i odszedłem.

                                                                               * * * 
~Oczami Katie~

To było straszne!Usłyszałam krzyki Niall i pobiegłam do pokoju obok,nie zważając na moją łydkę,która bolała.Jessica siedziała na łóżku,a Niall siedział koło Liam'a pochylając się nad nim i szlochając.Koło Liam'a leżała nie przytomna dziewczyna,którą poznałam razem gdy była z Jessicą w szpitalu u Harry'ego.Gdy Niall mi pokazał,że Liam nie żyje załamałam się.Jak ja mogłam do tego dopuścić?Niall zadzwonił na policję i po 30 minutach policja zabierała od nas Jessicę i Rachel,a karetka Liam'a w czarnym worku.Okazało się po rozmowie z Zayn'em,że Liam kazał obiecać Zayn'owi by się zaopiekował Niall'em i mną gdy on zginie.Po rozmowie Niall odszedł,a ja zostałam sama,ponieważ Zayn'a wołał policjant.
-Pani Katie Styles?-zapytał wysoki mężczyzna w granatowym ubraniu.Policja.-Pojedzie pani z nami na przesłuchanie.
-Dobrze-powiedziałam i dałam się poprowadzić do radiowozu.Gdy wsiadłam i spojrzałam za okno,karetka właśnie wyjeżdżała a z nią nie żywy Liam.Po moim policzku spłynęła samotna łza,którą starłam natychmiastowo.Westchnęłam i odjechaliśmy spod domu.Po 20 minutach byliśmy na policji.Zostałam wprowadzona do małego pomieszczenia.Jeden z policjantów usiadł naprzeciw mnie.
-Katie,powiedź co wiesz o morderstwie Liam'a Payne'a-powiedział policjant,a po moim policzku spłynęła łza.
-Mój chłopak mnie obudził z pytaniem czy chcę coś jeść.Powiedziałam,że nie chcę ale wody się napiję.Mój chłopak Niall wyszedł z pokoju.Nagle kroki ucichły i usłyszałam głośny krzyk i szloch.Przestraszona weszłam do pokoju.Niall klęczał już nad nie żywym Liam'em,Rachel,ta brunetka była nieprzytomna,a Jessica,ta blondynka siedziała na łóżku i patrzyła zszokowana na nóż,który jej przyjaciółka trzymała.Później dziewczyny zaczęły nam się tłumaczyć,że one tego nie chciały,że zostały zmuszone do przestępstwa.Później mój chłopak zadzwonił po was i wy przyjechaliście-powiedziałam zapłakana i zasmarkanym nos.Policjant podał mi paczkę chusteczek za które podziękowałam.
-Co Cię łączyło z tymi dziewczynami?-zapytał policjant podstępnie.
-Nic,byłam u mojego brata w szpitalu i one tam siedziały-powiedziałam spokojnie,na co policjant pokiwał głową.-Siedziały i przedstawiły się,przez co wiem jak mają na imię.
-Dobrze podaj w rejestracji swój numer telefonu,a jak będzie coś wiadomo to zadzwonimy do Ciebie.-powiedział i wstał,a ja przytaknęłam.Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się do rejestracji gdzie spotkałam Lou.
-Cześć Lou-westchnęłam smutno,a on spojrzał na mnie
-Cześć Katie,jak się trzymasz?-zapytał  a ja spojrzałam na niego z łzami w oczach.
-Źle,nie mogę się z tym pogodzić-odpowiedziałam smutno
-Ja również.Będzie mi się po nocach śnił Liam zbitym nożem w podbrzusze-odpowiedział i po jego policzku spłynęła łza.
-Mi również-westchnęłam smutno i spojrzałam na niego-Pytałaś się kiedy będzie można wziąć Liam'a ze szpitala by go pochować?
-Powiedzieli,że za tydzień-pokiwałam głową,a po chwili przyszła reszta.Podeszłam do Niall'a i rozpłakałam się jak małe dziecko.Objął mnie i głaskał po włosach.Wyszliśmy z policji i skierowaliśmy się z powrotem do domu Larry'ego.Weszliśmy do domu i usiedliśmy w kuchni na krzesłach.Obok mnie było jedno miejsce wolne,które było Liam'a. Spojrzałam tęsknym wzrokiem na krzesło.Nie wytrzymałam wstałam z krzesła i poszłam do łazienki.Wzięłam wiaderko i nalałam ciepłej wody i płyn do podług.Wzięłam mop i ściereczkę,którą wrzuciłam do ciepłej wody.W kuchni panowała cisza.Pewnie wszyscy byli zajęci swoimi myślami.Ja tak bym nie mogła.Jak tak bym zrobiła to bym się załamała,a nie mogę bo obiecałam Liam'owi,że będę dzielna.Zaczęłam myć podłogę,gdy znalazłam 5 białych kopert.Wstrzymałam powietrze i spojrzałam na imiona.Niall,Katie,Harry,Lou,Zayn.Odłożyłam koperty i skończyłam do końca sprzątać.Wylałam wodę w łazience.Będę musiała jeszcze posprzątać pokój w,którym Liam został zamordowany.Dobrze,że policja wykluczyła osoby z tego domu,bo byłoby przerąbane.Wróciłam do salonu i ściągnęłam kołdrę i poszewkę z poduszki.Odłożyłam poduszkę i kołdrę złożoną na bok.Chwyciłam 5 kopert zaadresowanych do nas.Chwyciłam zaadresowaną do mnie.

Katie,

Pewnie znalazłaś to sprzątając w salonie po mojej śmierci.Obiecałaś mi,że się nie załamiesz i właśnie tego nie robisz,bo zamiast użalać się nad sobą,siedzisz teraz w salonie sprzątając lub czytając mój ostatni list do Ciebie.Chciałem Ci wyjaśnić parę rzeczy.
1.Jakim sposobem wiedziałem,że jesteś siostrą Harry'ego i skąd miałem twój numer.

Nie wiedziałem o Tobie od Harry'ego.Harry zawsze dusił w sobie swoje smutki.Proszę Cię,gdy zginę to zaopiekuj się nim.On ma słabą psychikę.Wracając do pytania...Wiedziałem o Tobie od twojego taty.Pewnie myślisz: Skąd ja znałem twojego tatę? Otóż on był również moim tatą.Jestem twoim przyrodnim bratem.Wiem,może nie możesz w to uwierzyć,ale to jest prawda.Nigdy bym Cię nie okłamał,przecież wiesz :)
A Twój numer miałem od twojego wujka,który również jest moim wujkiem.Wujek jest bratem mojego i twojego ojca,jak mi nie wierzysz to spytaj się go ;)

2.Twoi rodzice.

Jak wiesz twoi rodzice zginęli w wypadku samochodowym,ale to nie prawda.
Nasz ojciec dalej żyje,tylko twoja matka nie przeżyła wypadku.Nigdy nie widziałaś swojego ojca w szpitalu bo Ci przyrodni bracia zawsze nie pozwalali? Pamiętam jak ojciec opowiadał mi o chłopaku,którego oddali za nim ty się urodziłaś.Był szatynem o loczkach i zielonych oczach.

-Jakbyś wiedział Li to ta osoba jest bardzo blisko Ciebie-powiedziałam i popłakałam się ponownie-Tęsknię za Tobą,mój przyrodni braciszku.-szepnęłam i zaczęłam czytać dalej list.

 Oni wiedzieli,że ojciec się nie pogodził ze śmiercią swojej żony i wyjechał do innego państwa.Mi niestety wujek nie chciał zdradził,ponieważ byłem za mały i powiedział naszemu wujkowi,żeby nic nie mówić o nim ani o jego zamieszkaniu.Niestety do swojej śmierci się tego nie dowiedziałem,ale mam nadzieję,że ty odnajdziesz naszego ojca.

3.Opiekun.

Pewnie ciekawi Cię:Czemu właśnie opiekun?Powiem Ci,pamiętasz jak zaczęłaś słyszeć pomoc Niall'a gdy jest w niebezpieczeństwie?Jesteś moją przyrodnią siostrą,ale naszymi żyłami płynie cząstka tej samej krwi i dar.Tak Katie,jesteś czarodziejką jak ja i temu słyszałaś Niall,ale to nie wszystko. Niall ma dwóch opiekunów o których nie wie.Jestem to ja i ty Katie. Niall jest w wielkim niebezpieczeństwie i temu bóg zesłał na ziemię dwóch opiekunów dla niego.Niestety po mojej śmierci zostaniesz sama,ale nie martw się.Jakby szło coś naprawdę źle to wam pomogę :D Masz telepatie,umiesz odczarować ludzi i zaczarować,umiesz uleczać(ale nie siebie),masz czary,zaklęcia,w moim pokoju w domu jest książka z czarami,weź ją sobie ;)
Ps.Klucze w kopercie :)

4.Niall.

Wiesz,że Niall jest słaby psychicznie,więc proszę cię po mojej śmierci zrób tak,żeby się nie załamał i nie odkrył. Niall jest bezpieczny gdy jego moc jest sprawna,a przez kłótnie,załamania czy ból moc się osłabia,przez co Niall się odsłania i grozi mu wielkie niebezpieczeństwo,zapamiętaj chroń Niall'a jak oka w głowie.(Wiem,że już go chronisz jak oka w głowie) (Powodzenia w związku,ale jak on cię zrani to pożałuje,a jeżeli ty go zranisz to ty pożałujesz chociaż jesteś moją siostrą :*) (Kocham Natie!Natie rządzi!)

5.Twitter.

Katie napisz ze swojego konta o tym,że nie żyję.Wiem fani się załamią,ale życie to życie :/ Będą o mnie pamiętać,mam nadzieję :D
Ps.Mam nadzieję,że ty o mnie nie zapomnisz :*

Chyba już Ci wszystko napisałem a jak nie to nie wiń mnie.Zastanawiałem się przez całą, moją gorączkę co wam napisać na pożegnanie :) Ps.pochowajcie mnie z komórką :)

                                                                    
                                                                                  Twój kochany przyrodni brat :

                                                                                                                            Liam

Wytarłam policzki z łez i złożyłam kartkę,wkładając ją z powrotem do koperty.Złożyłam kopertę na pół i włożyłam do kieszeni spodni.

-Obiecuję,że zaopiekuję się Niall'em,spróbuję znaleźć naszego ojca i napiszę na twitterze,kocham Cię mój braciszku.Przyrodni ale będę Cię nazywała jak prawdziwego brata.Dałeś mi tyle szczęścia i miłości,kocham cię-powiedziałam i wytarłam policzki z łez.Nagle nade mną zaczęły spadać kwiatki.Gdy wszystkie upadły utworzył się napis:Natie!.Zaśmiałam się i pokręciłam głową.Nie nadeptując po arcydziele Liam'a (ponieważ tylko ona nazywał mnie i Niall'a-Natie) wzięłam koperty i poszłam do kuchni.Wszyscy siedzieli zasmarkani i z załzawionymi oczami.Uśmiechnęłam się do nich,a oni spojrzeli na mnie jak na nienormalną.No cóż nie codziennie umiera ci przyjaciel i brat.Ale to pięknie brzmi!
-Co cię cieszy?-zapytał Harry-Właśnie za tydzień będziemy chować naszego przyjaciela i opiekuna Niall'a.
-Owszem naszego przyjaciela,twojego przyrodniego brata,który cię nie dał rady odnaleźć-pokazałam na Harry'ego,który spoglądał na mnie w szoku.Spojrzałam na Niall'a-A tobie umarł tylko jeden opiekun z dwóch.
-Skąd o tym wiesz?-zapytał Zayn,a ja pomachałam kopertami.Porozdawałam je i wyszłam z pokoju,chcąc posprzątać pokój gdzie umarł mi brat.Po moim policzku spłynęła łza....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam wcześniej końcowe rozdziały,ale stwierdziłam,że to by się za szybko skończyło i dodałam dzisiaj. :) 
Nie bijcie!Wiem jestem zła jak ja mogłam zabić Liam'a :/

sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 28

                    * 3 godziny po wydarzeniu w ostatnim rozdziale *

~Oczami Katie~

Siedziałam w kuchni opierając łokieć na stole,a głowę na dłoni,przysypiając na siedząco.Poszłabym spać ale obiecałam sobie,że będę przez całe dnie i noce czuwać nad Liam'em.Harry,Lou,Zayn i Niall śpią.Przy tym ostatnim musiałam dosypać środki usypiając,ponieważ by nie zasnął.Ziewnęłam i przetarłam oczy.Nagle usłyszałam u góry huk i huk spadającego szkła na ziemię.Otworzyłam szeroko oczy i pobiegłam na górę.Wszyscy powychodzili z pokojów prócz Niall'a.Wzięłam głęboki oddech i przełknęłam ślinę.Weszłam do pokoju i prawie zawału dostałam.Drzwi wypadły mi z zawiasów,okna były porozbijane,stolik był rozwalony a komoda była przewrócona.Na łóżku nikogo nie było. Niall'a nie było.Nagle w rogu pokoju coś się poruszało.Nie pewnie tam podeszłam i zobaczyłam dwie postacie.Poczułam ulgę,jedną był Niall,a drugą była Jessica.Niall trzymał dziewczynę za ręce,które wykręcił jej do tyłu.Otworzyłam oczy w szoku,a za mną podeszli chłopcy,którzy zabrali dziewczynę od chłopaka.Lou spoglądał na Jessice w takim samym szoku co ja.
-Jessica?-zapytałam,a ona spojrzała na mnie.Spojrzałam na nią,a ona na mnie.Jej źrenice były bardziej rozszerzone.-Czekajcie chłopaki!-Rozkazałam a oni zatrzymali się.Podeszłam o nich i chwyciła podbródek Jessici. Spojrzałam na jej oczy,a ona odwróciła wzrok.
-Trzeba wezwać Ed'a-powiedziałam a oni spojrzeli na mnie dziwnie.
-Czemu?-zapytał Harry podnosząc jedną brew.
-Gdy była ze swoją przyjaciółką u Ciebie,gdy ty udawałeś nieprzytomnego...-zaczęłam a po chwili dotarło do mnie co powiedziałam.Nikt z tą nie wiedział,że Harry obudził się wcześniej niż go Lou przyłapał,oprócz Mnie,Niall'a,Gemmy oraz oczywiście Harry'ego i Johanny,ale Johanne tylko ja z Niall'em widzimy.Harry spoglądał na mnie wściekły,a Niall spoglądał na mnie w szoku.Pewnie sama tak wyglądałam jak Niall,ponieważ ja tego nie chciałam powiedzieć.Po prostu mi się wymknęło!
-Jak to udawał nie przytomnego? Harry o co chodzi?!-zawołał Lou wściekły i jednocześnie smutny.
-No..bo..-zaczął i się zaciął.Westchnęłam i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.

~Harry może powinniśmy już im o tym powiedzieć?~usłyszałam głos Niall'a w głowie.Harry spojrzał na mnie oraz Niall'a i pokręcił głową przecząco.

~Oni zasługują na prawdę~Dodałam i spojrzałam na niego,a jak pokiwał ponownie głową przecząco.Wzięłam sprawy w swoje ręce.

-Harry tak na prawdę nie chciał nikogo okłamywać i ranić-zaczęłam mówić,a Harry chciał mi przerwać.-Nie Harry oni zasługują na prawdę,nawet na tą najgorszą!
-Ok,ale to ja tak zdecydowałem,żeby tak cierpieli,nie ty!Więc się nie wtrącaj nie w swoje sprawy!-krzyknął a ja poczułam gniew. Niall do mnie podszedł i objął od tyłu.

~Nie zaczynaj Katie,bo pogorszysz sprawę~usłyszałam w głowie głos Niall,który cmoknął mnie w policzek.

-A mam Ci przypomnieć kto potrzebował mojej pomocy?!Kto potrzebował pomocy w odzyskaniu swoich sił?!Kto codziennie wysyłał mnie do Lou,sprawdzając czy wszystko u niego spoko?!Ja!Wszystko było na mojej głowie!-zaczęłam krzyczeć przez łzy,a Harry już miał otwierać usta,gdy mu przerwałam-Wiesz mój kochany braciszku?!pierdol się!
Krzyknęłam i z łzami w oczach wybiegłam z pokoju.Zbiegłam ze schodów i podbiegłam do kurtki oraz butów,ubierając je.Za nim wybiegłam,słyszałam krzyki z góry.Wybiegłam i zamykając bramkę w rozbitym szkle zobaczyłam jak na mnie spogląda Niall i wybiega z pokoju.Wiedząc,że Niall pewnie pobiegnie za mną,pobiegłam ile sił w nogach.Trzy osoby mi wpadły do głowy kto mógłby mnie przenocować.Lori,Ed i Johanna ze sklepu zoologicznego.Najpierw pobiegłam do domu,ale drzwi były zamknięte,a ja zapomniałam klucz.Nikt nie otwierał drzwi,pewnie już wyjechali.Odeszłam spod domu i pobiegłam do sklepu zoologicznego przypominając sobie,że przecież nie wiem gdzie Ed mieszka.
-Czyli ostatnia nadzieja w Johannie-szepnęłam i biegiem ruszyłam do sklepu. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do sklepu.Za ladą siedziała Johanna,która wstała z siedzenia gdy usłyszała dzwonek nad drzwiami.Gdy zobaczyłam moją sylwetkę to się uśmiechnęła przypominając sobie,że to ja,lecz gdy zobaczyła moją zapłakaną twarz.Podbiegła do mnie.
-Boże Katie!-zawołała,a ja się do niej przytuliłam.-Co się stało?
-Pokłóciłam się z bratem-odpowiedziałam i zaszlochałam-przenocujesz mnie,proszę?!
-Dlaczego nie pójdziesz do Gemmy,przyjaciółki lub któregoś z 1D?
-Do 1D odpada,bo wszyscy są razem z Harry'm,do Gemmy nie,bo od razu pewnie tam pójdą,a z przyjaciółką się pokłóciłam i wyjechała ze swoim chłopakiem i jego przyjaciółmi do innego państwa.
-Przykro mi-powiedziała a ja pokiwałam głową
-Mi również-odpowiedziałam i pokręciłam głową-to przenocujesz mnie? Proszę!
-Oczywiście,od początku miałam zamiar cię przenocować jak weszłaś i powiedziałaś-powiedziała i uśmiechnęła się,a ja odwzajemniłam.
-To choć bo już miałam zamykać sklep-odpowiedziała,a ja pokiwałam głową i podeszłam do drzwi.
Dziewczyna posprawdzała wszystkie klatki czy są dobrze pozamykane i wyszliśmy zamykając sklep na klucz.
-O co dokładnie się pokłóciliście?-zapytała jak szliśmy parkiem.
-Nie chcę o tym rozmawiać na razie
-Dobrze,nie będę zmuszać
-Dzięki.
Po 20 minutach byliśmy u Johanny w domu przemarznięte.Ściągnęłyśmy kurtki i buty.Dziewczyna poprowadziła mnie schodami na górę i otworzyła jedne z dwóch drzwi.
-Tutaj możesz przenocować-powiedziała a ja byłam jej wdzięczna.
-Dziękuję tak bardzo,nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła!Pewnie teraz bym siedziała pod mostem.
-Nie ma za co-odpowiedziała i wyszła z pokoju,zostawiając mnie na chwile.Po chwili wróciła i podała mi jakieś spodenki i bluzkę.
-Weź prysznic i przebierz się-powiedziała i wręczyła mi ubrania.-Łazienka jest na dole.Pierwsze drzwi od schodów.Ręczniki masz u góry na półce w łazience.
-Dziękuję-powiedziałam i zeszłam schodami na dół.
Trochę zajęło mi szukanie tych drzwi bo były tak jakby przedsionku.Zapaliłam światło i zamknęłam drzwi na klucz.Rozebrałam się i położyłam rzeczy na pralce.Weszłam pod prysznic i ustawiłam na letnią wodę.Czułam jak kropelki wody spływają po moim ciele,aż spadają.Wzięłam szampon do włosów i umyłam nim włosy.Spłukałam i zaczęłam namydlać się żelem pod prysznic.Po spłukaniu piany z siebie,wyszłam spod prysznica.Wysuszyłam włosy ręcznikiem i zrobiłam z niego turban.Wzięłam z półki ręcznik i zaczęłam się wycierać.Gdy wytarłam się,założyłam swoją bieliznę i ubrałam to co dała mi Johanna na przebranie.Zwykłe zielone spodnie do kolan i zwykła szara bluzka z krótkim rękawkiem.Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju,gdy usłyszałam swoje imię.Obróciłam się i za mną stała Johanna.
-Chodź na kolację-powiedziała a ja pokiwałam głową ruszając za nią.
Usiadłam na krześle na przeciw niej i na talerzu znalazły mi się naleśniki.
-Smacznego-powiedziała a ja pokiwałam głową.
-Dziękuję i wzajemnie-odpowiedziałam i ugryzłam kęs naleśnika-pyszny!
-Dziękuję-zaśmiała się.
Gdy zjadłam kolację,Johanna zaproponowała oglądanie filmu,ale ja się wykręciłam,że chce mi się spać.Weszłam do pokoju,który mi udostępniła dziewczyna i położyłam się na łóżku.Dobrze,że w kieszeni spodni noszę zawsze komórkę.Odblokowałam ją i zobaczyłam z 30 nieodebranych połączeń od Niall'a,22 nieodebrane połączenia od Zayn'a,7 nieodebrane od Lou i 2 nieodebrane od Hazzy.On by do mnie dzwonił,pewnie za namową Niall'a i reszty.Przewróciłam oczami i położyłam się na łóżku.Weszłam na Fb,Twittera,Instagrama,Snapa oraz Wattpada.Zobaczyłam,że dziewczyna napisała następny rozdział do mojego ulubionego opowiadania o Niall'u. Włączyłam go i wyłączyłam lampkę koło łóżka.Gdy przeczytałam,zaczęłam szukać jakiś ciekawych opowiadań.Gdy nic nie znalazłam,odłożyłam na szafkę komórkę,gdy miałam już zasypiać,usłyszałam wibracje koło siebie.Podniosłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz.Dzwoni Harry. Taaa jasne bo pomyślę,że się o mnie martwi.Ale z ciekawości co ma mi do powiedzenia,odebrałam.
-Czego?!-powiedziałam niemiło gdy odebrałam.Usłyszałam jak ktoś wstrzymuje oddech i nie odzywa się-Zabrakło języka w gębie?Ostatnio co się widzieliśmy to było go aż za dużo.
-Katie,przestań-powiedział a ja pokręciłam głową-zdenerwowałem się,wróć do domu,do nas.
-Nie,nie wrócę-zaczęłam i zacisnęłam usta-Może kiedyś.
-Katie,potrzebujemy Cię wszyscy-usłyszałam szelest,jakby odbieranie telefonu z ręki do ręki i głos Niall'a na który stanęło mi serce.-Nie wiemy co robić z Jessicą,a z Liam'em jest coraz gorzej!
-Tak szybko nie wrócę do was,przepraszam-powiedziałam i wzruszyłam ramionami-Jessicę związcie i wezwijcie Ed'a,niech ściągnie z niej zaklęcie,a Liam'em przecież nic nie dam rady zrobić.
-Nie chcesz być przy nim gdy umrze-powiedział wściekły.
-Niall on nie umrze-powiedziałam spokojnie.
-Czemu tak sądzisz?
-Gdyby miał umrzeć to by dawno umarł!-powiedziałam i rozłączyłam się.Wyciągając baterię z komórki.Była może już po drugiej gdy jeszcze nie spałam.Nie chciałam tego powiedzieć Niall'owi. Wiem,że się martwi o Liam'a,ale ja trochę racji miałam.Gdyby miał umrze,dawno by nie żył już.Westchnęłam i wstałam z łóżka.Ubrałam spodnie i bluzkę.Wyszłam z pokoju,a na dole spotkałam Johannę.
-A ty gdzie?-zapytała a ja pokręciłam głową.
-Przepraszam ale przyjaciel mnie potrzebuje,nie mogę zostawić go samego.-powiedziałam płaczliwym głosem,a Johanna pokiwała głową.
-Rozumiem
-Nie jesteś zła?-zapytałam niepewnie
-Czemu miałabym?-zapytała zdziwiona
-Ponieważ chciałam u Ciebie nocować,a byłam tylko na 8 godzin...
-To nic naprawdę-uśmiechnęła się do mnie,a ja to odwzajemniłam.Ubrałam kurtkę,buty i pożegnałam się z Johanną jeszcze raz jej dziękując.Wyszłam z jej domu.Wiedziałam mniej więcej gdzie jestem.Szłam tą drogą do lasu po Niall'a,gdy skręcił kostkę.Nie było tak daleko do domu Larry'ego.Gdy byłam w połowie drogi zastąpili mi drogę dwaj faceci w kominiarce.Jeden mnie chwycił za ręce,a drugi za nogi.Zaczęłam się szarpać i krzyczeć,ale wiedziałam,że nikt mnie nie usłyszy.Nawet Niall,bo on słyszy mnie gdy chce,ale teraz na pewno tak nie jest.Wzięłam głęboki oddech i gdy poczułam,że jednemu facetowi wypada moja noga,uderzyłam nią z całej siły w jego twarz,przez co złamałam mu nos.Stanęłam na nogach i trochę się pochylając do przodu przerzuciłam drugiego.Kopnęłam jednego i drugiego i zaczęłam uciekać najszybciej jak umiałam,pragnąc,żeby znaleźć się w ramionach Niall'a.Gdy myślałam,że uciekłam poczułam ostry ból w ramieniu i wystrzał.Strzelili do mnie.Zaczęłam jeszcze szybciej biec,przez co zgubiłam ich w zaułkach.Gdy wiedziałam,że nie ma nikogo wyszłam z kryjówki i biegiem pokonałam ostatnie metry od domu reszty.Wbiegłam do bramki i zamknęłam ją.Gdy miałam wbiegać do domu poczułam następny ostry ból w okolicy łydki.Nie przejmując się nią,weszłam do środka kulejąc i padając na kolana w ostatnim momencie by ominąć strzał z lodu,który przeleciał mi koło głowy.Nie mogąc wytrzymać bólu,jęknęłam i zemdlałam.Ostatnie co usłyszałam to jęknięcie Niall'a i Liam'a oraz padnięcie koło mnie.
                                                                            * * *
~Oczami Harry'ego~

Byłem wściekły na Katie,że mnie wydała,ale to jest moja siostra,nie dam rady długo się na nią gniewać.Gdy Niall skończył rozmawiać z Katie przez mój telefon,oddał mi go i poszedł do pokoju.
Opowiedziałem mojemu skarbu czemu to zrobiłem.Oczywiście był zły na mnie,ale wiem,że mu przejdzie.Gdy skończyliśmy rozmawiać z Lou,usłyszeliśmy strzał koło domu.Poszliśmy do salonu w którym po chwili wbiegł Niall.
-Co to było?-zapytał zdyszany
-strzał-odpowiedziałem
-To już wiemy,Hazz-odpowiedział Lou.
Po chwili drzwi się otworzyły i ktoś wszedł.Nie patrząc strzeliłem lodem w tą osobę.Usłyszałem trzy jęki i huk spadających ciał.Spojrzałem kto oberwał i zobaczyłem,że lód jest na drzwiach,a pod drzwiami leży z zamkniętymi oczami Katie.Podbiegłem do niej sprawdzając puls.Żyje,a po chwili zobaczyłem,że na podłodze pokazuje się kałuża krwi.Sprawdziłem skąd krwawi i zobaczyłem postrzelenie w ramię i w łydkę.Lou podbiegł do Niall,sprawdzając tętno, ja pobiegłem do salonu,gdzie Liam siedział i patrzył na mnie.
-Liam,obudziłeś się-powiedziałem,ale nie dałem rady się uśmiechnąć gdy wiedziałem,że w przedpokoju są dwie osoby nieprzytomne w tym jedna z dwoma kulami.
-Ale się ucieszyłeś-powiedział sarkastycznie.
-Sorry Li,ale w przedpokoju mamy dwie nieprzytomne osoby w tym jedną z dwoma kulami.-powiedziałem szybko,a Liam wstał z łóżka i poszedł do przedpokoju,a ja razem z nim.
-Boże Niall i Katie!-krzyknął i podbiegł do nich.Klęknął pomiędzy nimi i położył na jednym i drugim rękę.Zamknął oczy.-Będą żyć,są tylko nieprzytomni.Znaczy wiem,że Katie zemdlała na pewno,ale czemu Niall?
-Może z przemęczenia?-zaproponował Lou.
-Nie to nie możliwe-odpowiedział i pokręcił głową.
-Czemu?Katie wraz z Niall'em nie spali już od momentu gdy zasnąłeś i nie obudziłeś się. Niall więcej spał ponieważ Katie się wygadała,że dorzucała Niall'owi środki nasenne do herbaty,by mógł chociaż przespać te 6 godzin,za to Katie siedziała czasem z tobą lub czasem w kuchni,nie śpiąc-odpowiedziałem,a Li posmutniał.
-Wiecie,że będzie powtórka?Gdy oni oprzytomnieją to ja ponownie zasnę?-odpowiedział,a my wraz z Lou spojrzeliśmy na niego.
-Czemu miałbyś zasnąć?-zapytał Lou.
-Nie zauważyliście,że jak oni upadli i zemdlali to ja się obudziłem?-zapytał i podniósł jedną brew.
-To nie oznacza,że znów zaśniesz-odpowiedziałem i spojrzałem na Lou.
-Kochanie zadzwoń po swojego przyjaciela ze szpitala,ponieważ moja siostra się wykrwawia!-zawołałem na Lou,który oprzytomniał i pobiegł po komórkę.
-Hazz ja mogę to zrobić-powiedział Li,a ja spojrzałem na niego.-Mogę wyciągnąć kulę,odkazić,zszyć,obandażować i jest bez głupich pytań i policji.
-Ok,to ja lecę po Lou-odpowiedziałem i wbiegłem na górę schodami. Wszedłem do pokoju i Lou miał już wybierać gdy ja zawołałem.
-Nie dzwoń,Li to wszystko zrobi
-Spoko i tak nie mogę się dodzwonić,pewnie ma jakąś operację-powiedział i zeszliśmy na dół,gdzie Li próbował ostudzić Niall'a.Po chwili Niall wziął głęboki oddech i otworzył oczy,a Liam stał się słabszy.
-Li-powiedziałem i podbiegłem do niego.Posadziłem go na ziemi,a on spojrzał po wszystkich.
-Mówiłem,że jak oni się obudzą to ja zapadnę ponownie w sen?
Westchnąłem,a Niall patrzył na Liam'a jak na kosmitę.
-Niall nie wydaje ci się,tu naprawdę jest Li-zaśmiał się mój skarb.Po chwili Niall rzucił się na Liam'a prawie go dusząc od przytulenia.
-Nie rób nigdy tak więcej-powiedział i zamknął oczy,a Li westchnął.-W ogóle kto wszedł do przedpokoju
-Niall-zaczął spokojnie Li-Nie panikuj,nic jej nie będzie.
-Nie tylko nie to!To nie może być Katie!-krzyczał głośno,a Li go przytulił.Po chwili Niall zaczął zasypiać.Wziął go na ręce i poszedł na górę.Wziąłem wszystko ze stołu z kuchni i z pomocą Lou przenieśliśmy Katie.Li po chwili do nas wrócił.
-Lou co robi związana dziewczyna,którą spotkaliśmy w kawiarni u was w domu?-zapytał,a Lou westchnął.
-Dokładnie to nie wiem,ale wiem,że chyba chciała coś zrobić Niall'owi.-powiedział Lou,a Li otworzył szerzej oczy i pobiegł na górę.Po chwili wrócił z powrotem.
-Gdzie byłeś?-zapytałem a Li westchnął.
-Przenieś Niall'a jak najdalej od tej psychopatki.
-Li będziesz później mógł zrzucić czar z niej?-zapytał Lou,a ja kiwnąłem głową podłączając się do pytania.
-To ona jest pod czarem?-zapytał a my wzruszyliśmy ramionami.
-Z tego co Katie mówiła to chyba tak-powiedziałem,a Li zbliżył się do niej.
-Dobra to zaczynajmy-powiedział,a ja przytaknąłem.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

2 rozdziały w jednym tygodniu?Szaleję! :)
Od 18 stycznia mam ferie i spodziewajcie się rozdziałów :)
Będziecie chcieli następną część czy dać sobie spokój?
Czekam na komentarze :)

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 27

                                                                             * * *
~Oczami Niall'a~

Przyznajmy szczerze,że połowy momentów tamtego dnia nie pamiętam.Jakby ktoś mi wymazał pamięć.Aaa...bym zapomniał powiedzieć,że byliśmy tak blisko odtrutki tylko niestety teraz jest od nas hen kilometrów daleko.Pamiętam,że prosiłem Katie by została z Liam'em. Później,że spotkałem Ed'a gdy szukałem chłopaków,bo się rozdzieliliśmy by znaleźć kwiatek,który powinien pomóc Liam'owi,niestety gdy już go Harry znalazł,dzieci przebiegły po nim,zwiędnął i zniknął.Wróciliśmy do czarownicy i ona nam oznajmiła,że jest jeszcze jeden kwiat,lecz on rośnie w Rosji.Poszliśmy tym razem do czarownika,który oznajmił nam,że nie da rady zrobić tego lekarstwa bez żaby,która znajduje się w Afryce.Podziękowaliśmy i ruszyliśmy do ostatniej nadziei,który był mag.Oznajmił nam,że ma dwa rozwiązania.Albo pojechać do Stanów Zjednoczonych by odnaleźć jego przyjaciela,który będzie wstanie móc mu pomóc w zaklęciu lub znaleźć osobę,którą Liam naprawdę kocha.Były rzucane prze różne imiona ale za każdym razem mag kiwał głową przecząco.Skąd on cholera wiedział kto jest drugą połówką Liam'a!?Przyznajmy szczerze kamień mi spadł z serca gdy starzeć pokręcił głową przecząco na imię Katie.Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia gdy odbierałem ją i jej przyjaciółkę Lori z lotniska za prośbą Liam'a.
Eh...co by było gdyby Katie nie było?
Kto by się Liam'em,mną i chłopakami opiekował?Zawsze robimy jakieś błędy i ona próbuje zawsze je rozwiązać jak Liam.Nikt nie jest idealny,każdy popełnia błędy a przede wszystkim ja.Wracając do mojego poprzedniego dnia.Zawiedzeni wyszliśmy od Maga.Żadna osoba o zdolnościach nad przyrodzonych nie zdołała uratować Liam'a.Miałem nadzieję każdego dnia,ale każdym kolejnym dniem moja nadzieja powoli znikała,aż do tego momentu,gdy żadna osoba nadprzyrodzona nie zdołała nam pomóc.Będziemy musieli pogodzić się z sytuacją jak powiedział Li.Wszyscy pewnie się pogodzą w którymś momencie a ja będę każdego dnia czuć pustkę w sercu i w duszy.Stracę jednocześnie przyjaciela jak i opiekuna,który zawsze nade mną czuwał i zawsze się zjawiał przed problemami jak i niebezpieczeństwem.To jest straszne uczucie,gdy pewnego dnia jak w moim przypadku opuszczają cię dwie najważniejsze osoby w jednej.Później nie pamiętam drogi do lasu ani nawet zderzenia z ziemią tylko straszny ból w kostce i głowie.Jakby świat był rozmazany lub nie dostępny dla moich oczów.Z całych sił próbowałem nie zasnąć ale czułem jak moja głowa jest ciężka i pęka.Odpłynąłem nie wiedząc kiedy.Usłyszałem później moje imię i przemagając się otwarłem powieki ukazując swoje niebieskie oczy.Ujrzałem zatroskaną Katie,która się mną zajęła.Wróciliśmy do domu i w salonie zastałem słabego już Liam'a i resztę moich przyjaciół,nawet był Ed!Nogi się pode mną uginały więc wraz z pomocą Katie i Liam'a usiadłem na kanapie.Katie zajęła się moją "zwichniętą" kostką,która się okazała sina,a Lou ściągnął mi prawego buta z nogi.Moja lewa noga była tak sina i opuchnięta,że trzeba było jechać do szpitala.Larry został z Liam'em,który się buntował,że pojedzie z nami,lecz kategorycznie zakazałem mu i z naburmuszoną miną został z Larry'm w domu a Ed wyszedł mówiąc mi i Katie,że niestety nie da rady mu pomóc.Ja,Katie i Zayn jako kierowca pojechaliśmy do szpitala,gdzie stwierdzono,że nie mam złamanej nogi lecz zwichniętą i żebym smarował ją jakąś maścią na opuchnięcia i obrzęki.Wracając Katie wstąpiła po maść i pojechaliśmy do domu,gdzie po wejściu zostałem zgnieciony przez Liam'a na wstępie przez co przewróciłem Katie,która stłukła sobie tyłek.Z pomocą Zayn'a doczłapałem się do pokoju w którym spałem ostatnio gdy Liam został ranny.Pomógł mi siąść i po chwili do pokoju wlazł Liam niosący maść.Oczywiście dostał ode mnie ochrzan,że ma leżeć bo ma gorączkę.Wzruszył ramionami i usiadł koło mnie przykrywając się kocem który leżał na krześle.Przewróciłem oczami i wyciągnąłem tubkę z maścią z opakowania.Odkręciłem zakrętkę i zacząłem rozsmarowywać maść po całej lewej stopie.Gdy skończyłem,zakręciłem i odłożyłem tubkę na stolik Zayn'a nie było,a Liam przyglądał się moim poczynaniom.Gdy noga mi wyschła z maści,zacząłem przysypać. Liam widząc to wstał z łóżka i pomógł mi wstać.Odwinąłem pościel i położyłem się a Li mnie przykrył.Poczochrał mi fryzurę i przybił mi żółwika.Zgasił światło a ja zasnąłem wtulony w poduszkę.Może w tym momencie jest około 4 godziny a ja zacząłem nad tym się zastanawiać.Próbowałem wszystkiego by sobie przypomnieć jak znalazłem się w lesie i co naprawdę się w nim stało.Nie przypuszczam by się to stało co powiedziałem im,czyli z korzeniem,ponieważ po prawej stronie brzucha ciągnęła się długa blizna.Od żeber wolnych po podbrzusze.Nie chciałem nikogo martwić przede wszystkim Liam'a i Katie.Oni oboje się o wszystkich martwią bardziej niż o siebie. Dla nich najważniejsze jest dobro innych niż swoje.Zaczęła mnie potwornie boleć stopa i chciałem jakieś tabletki przeciwbólowe.Chciałem zawołać Katie by przyniosła mi te tabletki lecz bałem się,że Liam też to usłyszy i go obudzę.Opiekunowie budzą się od razu po zawołaniu swojego podopiecznego jak za dotknięciem magicznej różdżki i to pewnie jest jakaś różdżka.Skupiłem się i z zamkniętymi oczami i ściśniętymi dłońmi.
~Katie możesz tutaj przyjść?~
Od razu po powiedzeniu zdania usłyszałem otwieranie drzwi.Pokój się oświetlił i w drzwiach stanęła Katie.Weszła i zamknęła za sobą drzwi.Usiadła na łóżku i spojrzała na moją stopę a później na moją twarz.
-Co jest Ni?-zapytała i ziewnęła.
-Noga mnie boli,mogłabyś przynieś tabletkę przeciwbólową?-zapytałem a ona kiwnęła głową na potwierdzenie i wyszła z pokoju.Słyszałem jak schody skrzypią jak Katie schodziła.Modliłem się by Liam'a nie zbudziła bo pewnie ochrzan bym dostał od niego za to,że nie śpię.Po chwili drzwi się otworzyły i pewny,że Katie przyszła spojrzałem na drzwi.W drzwiach stał Liam z rękami na biodrach i spoglądający na mnie morderczym wzrokiem.
-Czemu nie śpisz?-zapytałem go i podrapałem się po policzku.
-Pytanie czemu ty nie śpisz?-odpowiedział i usiadł koło mojej nogi.
-Noga mnie bolała i wołałem Katie,nie chciałem Cię budzić-powiedziałem skruszony a Liam wymusił uśmiech.-Coś cię boli?
-Tylko brzuch,przejdzie-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie na co odpowiedziałem również uśmiechem.
-Niall znalazłam tylko jedną tabletkę,jutro pojadę do apteki-powiedziała i podała mi tabletkę i wodę.Połknąłem i popiłem dużymi łykami wody.Odstawiłem kubek i spojrzałem na Katie i Liam'a.
-Li czemu nie leżysz w łóżku?-powiedziała Katie kładąc dłoń na jego czole a później na policzkach.-Jesteś cały rozpalony!Już do łóżka,zaraz przyjdę-powiedziała Katie a Liam naburmuszony wyszedł z pokoju.Zaśmiałem się i usiadłem zakładając skarpetkę.Już miałem wstawać i iść do kuchni coś przekąsić gdy Katie zagrodziła mi drogę.
-A księżniczka numer 2 gdzie idzie?-zapytała a ja przewróciłem oczami.
-Tylko do kuchni coś zjeść-odpowiedziałem i miałem wstawać gdy Katie popchnęła mnie na łóżko.-Po pierwsze : zrobię Ci, a po drugie : czyś ty zwariował skakać na jednej nodze w skarpetce?!
-Nie bądź nadopiekuńcza,mamo-powiedziałem i przewróciłem oczami.
-Leż i nie wstawaj bo coś sobie zrobisz,kochanie-odpowiedziała a ja zamarłem.Ona do mnie powiedziała kochanie!! Najlepszy dzień w moim życiu!
-Katie chciałem Ci to dawno powiedzieć ale bałem się,kocham Cię.Od początku gdy Cię zobaczyłem,zakochałem się w tobie.Jesteś moim misiem,którego uwielbiam przytulać,jesteś moim światełkiem w tunelu.Kocham twoje oczy gdy patrzą w moje,kocham jak się uśmiechasz,kocham twój śmiech po którym nie mogę odzyskać swojej codziennej mimiki.Kocham Cię Katie! Zostaniesz moją dziewczyną?-zapytałem nie pewnie.Nastała cisza pomiędzy nami.
-Niall,kocham cię!Zastanawiałam się kiedy uświadomisz sobie,że cię kocham?No i nadszedł ten dzień.Kocham twoje oczy,błękitne jak ocean.Twój uśmiech i twój śmiech po którym nie mogę przestać się uśmiechać.Kocham jak grasz na gitarze i pięknie śpiewasz.Szkoda,że ja takich zdolności nie mam.Umiem zagrać kolędy i to byłoby wszystko, a co do śpiewu to pewnie ogłuchłbyś jakbyn zaczęła śpiewać.Uwielbiam twoje zdolności zmienia się,kiedy chcesz w wilka i empatię.Uwielbiam twoje wady i zalety jak i też niedoskonałości.Kocham Cię i zostanę twoją dziewczyną-powiedziała a ja się uśmiechnąłem się.Przybliżyła się i usiadła koło mnie na łóżku.Zaczęliśmy się przybliżać twarzami do siebie,już byliśmy kilka milimetrów od złączenia się wargami i pocałunku,gdy usłyszeliśmy krzyk z pokoju obok.
-Szlak!
Spojrzałem na Katie i pocałowałem ją.Na początku była zszokowana i nie oddawała pocałunku,dopiero po chwili oddała.Położyłem dłonie na jej biodrach,a Katie wplątała dłonie w moje włosy,burząc je do końca.Gdy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się.Cmoknąłem ją jeszcze raz w usta a ona ułożyła swoją głowę w mojej szyi.Objąłem ją ramionami przyciągając bliżej.
-Choć idziemy spać-powiedziałem jej do ucha na co przytaknęła i wstała gasząc światło a następnie wracając do mnie.Przytuliła się i położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej.Objąłem ją i już traciłem kontakt z rzeczywistością gdy usłyszałem głos Katie.
-Niall,puść na chwilę.Muszę iść do Liam'a dać mu tabletki na gorączkę.-powiedziała a ja kiwając głową puściłem ze swoich objęć.Miała już wychodzić z pokoju gdy wróciła się i pocałowała mnie w usta.
-Buziak na dobranoc,bo nie wiem czy jak wrócę nie będziesz już spał-odpowiedziała i pocałowała mnie a później wyszła.Czekałem na Katie,aż mnie zmroziło i tylko zamknąłem oczy i poszedłem spać.
                                                                              * * *
~Oczami Katie~

Jest!W końcu wyznał mi miłość,myślałam,że nigdy mi nie wyzna, a tu nagle...
Niall świetnie całuje!mogę powiedzieć to w spokoju i pewna.Położyłam się koło Niall'a i czułam się w jego ramionach bezpiecznie i kochana.Już zasypiałam gdy sobie przypomniałam o Liam'ie i jego lekarstwach.Szepnęłam do Niall'a na ucho by mnie puścił, ponieważ muszę iść dać lekarstwa Liam'owi.Nie chętnie mnie puścił.Wstałam i miałam wychodzić gdy wróciłam się i całując go, życzyłam dobrej nocy.Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół po schodach.Weszłam do salonu i zastałam Liam'a,który przeglądał jakiś magazyn.
-Co tak długo?-jęknął a ja się zaśmiałam.Poszłam do kuchni zrobiłam kanapkę i herbatę.Obiecuję jak nie będzie chciał mi to jeść to wepcham mu to dosłownie do buzi,bo nie mam w tym momencie sił na użeranie się z niejadkiem.Wzięłam tabletkę na gorączkę wraz z jedzeniem i piciem.Z wszystkim podążyłam do salonu.Weszłam i gdy Liam spojrzał na to co niosę,spochmurniał.
-Nie będę połykać tych tabletek! Jedzenie możesz mi dać,ale tabletek nie połknę.-odpowiedział a ja z westchnieniem podeszłam do niego.
-Li musisz to połknąć,to dla twojego dobra-odpowiedziałam i usiadłam koło niego na kanapie,odkładając na stół talerz,herbatę i tabletkę.-Połknij,nie męcz się.
-Nie dacie mi odejść w spokoju?
-Li nikt nie będzie odchodzić-odpowiedziałam i przewróciłam oczami.-Może trucizna nie zadziałała i to była tylko choroba?Widzę,że Ci lepiej...
-Może nie zadziałała i nie umieram-szepnął do siebie a ja pokiwałam energicznie głową-a może zadziała i umrę,kto to wie.
-Li-powiedziałam ostrzegawczym tonem.
-Eh...nie rozmawiajmy o tym-odpowiedział i wziął kanapkę z talerza gryząc i popijając herbatą,a ja przytaknęłam.
Miałam już pytać go jakim sposobem znaleźli się razem w jednej szkole z Niall'em,gdy Li zaczął jęczeć i drżeć.
-Ale mnie głowa boli i zimno mi-odpowiedziała a ja przysunęłam w jego stronę herbatę i tabletkę.
-To połykaj,człowieku-przewróciłam oczami,ale Li pokręcił głową przecząco.
-Czuje,że umieram.Za niedługo będę wąchać kwiatki od spodu-odpowiedział a mi się łzy pokazały w oczach.
-Nie mów tak,bo będę ryczeć!-powiedziałam żałośnie,a Li westchnął i przysunął się bliżej mnie.
-Nie rozpaczajcie po mojej śmierci-odpowiedział a ja już nie wytrzymałam i rozpłakałam się jak małe dziecko.Nie widziałam nic na oczy przez łzy.Miałam zakatarzony nos i czerwone oczy.Czułam tylko jak ktoś mnie objął i zaczął ścierać łzy z moich policzków.-Gdyby nie ty,nie dowiedziałabym się,że Harry jest moim biologicznym bratem.Gdyby nie ty,nie poznałabym Niall'a i nie byłby teraz moim chłopakiem,nie poznałabym Was i waszego porąbanego jak i świetnego życia.Gdyby nie ty,nie wiedziałabym co to miłość i uczucie pustki po stracie ukochanej osoby.
-Ej!Ja jeszcze żyje!-powiedział oburzony a ja pokręciłam głową.
-Straciłam najlepszą przyjaciółkę,która wyjechała wraz z Ashton'em i jego zgrają do innego kraju.
-Współczuje...ale teraz zejdźmy na temat....CZEMU JA NIE WIEM,ŻE MÓJ OPIEKUN MA DZIEWCZYNĘ!?-powiedział a ja się zarumieniłam.
-Skąd wiesz?-zapytałam skruszona i podrapałam się po karku.
-Sama się wydałaś,jak wyliczałaś co dla Ciebie zrobiłem-odpowiedział a ja siedziałam z otwartą buzią.
-Upss...wymsknęło mi się-zaśmiałam się nie zręcznie.
-Nie mów mi,że miałem się nie dowiedzieć-powiedział i spojrzał na mnie spod byka.
-Nie wiem,nie mówiłam o tym jeszcze z Niall'em
-No,dobrze.-powiedział i uśmiechnął się do mnie-uznam,że tamtego nie słyszałem.Macie moje błogosławieństwo.
-Ej,ej!Ja dopiero jestem z Niall'em od godziny,a ty już chcesz nas pobrać?-powiedziałam i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Może-odpowiedział i pokazał mi język, a ja go uderzyłam w ramię.Chwycił się w tamto miejsce i spojrzał na mnie smutnymi oczami-ał...bolało...
-Bo miało-powiedziałam i pokazałam mu język.-A teraz tabletki,do łóżka i lula spać...bo mnie Nialler zabije jak się zaraz obudzi a mnie przy nim nie będzie.
Liam przewrócił oczami,położył się i przykrył się pościelą po szyję.
-Ej,ej!Nie ma tak!Połykaj tabletkę-odpowiedziałam i przystawiłam mu tabletkę pod nos wraz z zimną już herbatą.
-Eh...dlaczego ja każdemu ulegam?-szepnął i wziął ode mnie tabletkę i wodę.Połknął i oddał mi pustą szklankę po herbacie a sam się przykrył po szyję.Położyłam mu dłoń na czole sprawdzając gorączkę.Westchnęłam gdy okazała się ogromna.
-Wołaj gdy będziesz czegoś potrzebował,ale najlepiej spróbuj się zdrzemnąć na kilka godzin-odpowiedziałam i położyłam mu dłoń na ramieniu.
-Nie będę Cię wołać aż sama się nie obudzisz,należy ci się-odpowiedział i uśmiechnął się-Gonisz ode mnie do Niall'a,do sklepu,do Larry'ego,do Zayn'a.Masz różne zmartwienia a ty się nami opiekujesz,czemu?
-Bo jesteście w tym momencie dla mnie najważniejsi,bo nie mam nikogo już tutaj-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się smutno w jego stronę.
-Lori zrozumie,nie martw się-próbował mnie pocieszyć,a ja pokiwałam głową
-Spij,dobranoc-powiedziałam i ruszyłam do schodów-ale jak będę potrzebna to wołaj!
-Wybij sobie to z głowy!-odkrzyknął a przewróciłam oczami,wracając do łóżka Niall'a.Położyłam się koło niego a on mnie objął.
-Co tak długo?-zapytał zachrypniętym głosem.
-Wiesz jaki jest w tym momencie Liam jak chodzi o tabletki-westchnęłam i przytuliłam się bardziej do niego.
-Oj,tak-westchnął i spojrzał na mnie smutnymi oczami.-Co my zrobimy bez niego?
-Nie wiem Niall,nie wiem-powiedziałam płaczliwym głosem i pokręciłam głową.
-Jak umrze to stracę jednocześnie przyjaciela jak i opiekuna-odpowiedział i przetarł policzek ręką.Podniosłam się wyżej i spojrzałam w jego oczy.W których było widać ból i rozdarcie,pewnie moje oczy wyglądały tak samo.
-Jak chcesz to mogę spróbować być twoim opiekunem,a przyjacielem już jestem,co nie?-zaśmiałam się.
-Ale jak ty to sobie wyobrażasz?Przecież mnie nie słyszysz jak wzywam pomoc!
-To spróbuj wezwać opiekuna i oznajm Liam'owi,że chcesz coś sprawdzić.

~Boże,jaki porąbany pomysł!Ona mnie przecież nie słyszy!Na pewno nie powie tego co ja myślę,ale kocham ją~usłyszałam w głowie.

-Też cię kocham słońce-odpowiedziałam uśmiechnięta a on spojrzał na mnie zdezorientowany.-i wiem,że mogłam lepszy pomysł wymyślić!Słyszę cię aż dokładnie!

~To jest jakieś porąbane~ponownie usłyszałam

-zgadzam się i nie wytłumaczalne,zapomniałeś dodać
-Jakim ty sposobem to słyszysz?
-Nie mam pojęcia misiu-powiedziałam i cmoknęłam go w usta.

~ Jak ja ją kocham,mam nadzieję,że też mnie kocha~

-Kocham,kocham nie martw się

~Dzieci wy moje przestańcie eksperymentować!Kazaliście mi iść spać,ale przez wasze rozmowy telepatycznie nie dam rady!~usłyszeliśmy głos Liam'a.

-Sorry Li!-krzyknęłam z pokoju-już nie będziemy!

~No mam nadzieję,dobranoc~

~Dobranoc~pomyślałam intensywnie i po chwili zobaczyłam jak Niall spogląda na mnie.

-Co?-zapytałam i podniosłam jedną brew.
-Zrób to jeszcze raz!

~O co mu chodzi? Przepraszam Li jak mnie słyszysz!~pomyślałam intensywnie i spojrzałam na niego.

~Dobra,dobra.Idźcie spać dzieci!~usłyszałam Liam'a,
~Chwila moment,Katie!~usłyszałam zdezorientowany głos Liam'a w głowie.

-O to mi chodzi! Słyszę Ciebie i Liam również Ciebie słyszy-odpowiedział i pocałował mnie-a teraz chodźmy spać,jutro pomyślimy i spróbujemy znaleźć rozwiązanie.
-Okey-odpowiedziałam i ostatni raz go pocałowałam nim zapadłam w sen.Ostatnie co pamiętam to ramiona owijające się dookoła mnie i zasnęłam z uśmiechem na twarz,myśląc jakie ja mam szczęście.


                                                     * Następnego dnia,rano*

~Oczami Liam'a~

Po genialnej rozmowie Katie z Niall'em.Długo nie mogłem zasnąć,zastanawiając się,czemu Katie mnie i Niall'a słyszy.I nie udało mi się do tego dojść,ponieważ tak rozmyślałem,że zasnąłem po chwili.Przespałem w miarę spokojnie noc i obudziłem się około 9 rano.Wstałem z kanapy i owinięty w koc ruszyłem do kuchni.W kuchni nikogo nie było. Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem potrzebne składniki na naleśniki. Wsypałem wszystko i zmiksowałem na wodniste ciasto.Sprawdzając czy ciasto nie jest za rzadkie,postawiłem patelnię na piecu.Polałem patelnie olejem i wlałem ciasto,rozlewając go na płaskiego naleśnika.Poczekałem i obróciłem go na drugą stronę.Odszedłem od pieca i podszedłem do lodówki,wyciągając dżemy,kakao i różne składniki,którymi można posmarować naleśnika.Postawiłem wszystko na stole i wróciłem ściągnąć naleśnika z patelni.Gdy miałem już z 8 naleśników na talerzu,zebrała się cała zgraja głodna w kuchni oprócz Niall'a i Katie.Oni pewnie jeszcze śpią.A niech śpią,najwyżej dopiekę albo wsadzą sobie do mikrofalówki.Gdy skończyłem robić naleśniki,pomyślałem,że może im zaniosę do pokoju i w pokoju sobie zjedzą.Wzruszyłem ramionami i wyciągnąłem dwa talerze.Dałam po dwa naleśniki,które posmarowałem truskawkowym dżemem,posypałem kakao i na końcu polałem czekoladą oraz położyłem po jednej truskawce na każdym talerzu.Wziąłem dwa talerze i poszedłem na górę.Drzwi były otwarte przez co było mi łatwo wejść do pokoju z dwoma talerzami.Położyłem jeden talerz po stronie Katie i drugi po stronie Niall'a. Spojrzałem na nich i uśmiechnąłem się.Wyszedłem z pokoju,zamykając drzwi i pukając głośno by ich zbudzić.Gdy usłyszałem szelest pościeli,szybkim krokiem poszedłem na dół i położyłem się,przykrywając się kołdrą.Po chwili w drzwiach stanął Niall na jednej nodze.Poklepałem miejsce koło siebie.Podskoczył z trzy razy i już był koło mnie,gdy noga mu ujechała i zbił sobie tyłek.Pokręciłem głową i wstałem z łóżka,pomagając mu wstać i dojść do łóżka bezpiecznie.
-Czyś ty normalny,żeby skakać na panelach w skarpetkach?-powiedziałem opiekuńczo.
-Mówiłam to samo!-usłyszałem głos w drzwiach i zobaczyłem Katie.Podeszła do nas i usiadła na kolanach Niall'a.

~Katie złaź z moich kolan,przecież on nie wie,że jesteśmy razem!~powiedział Niall pewnie do Katie,ale zapomniał o jednej,rzeczy,że ja go również słyszę.

~Niall zapomniałeś o najważniejszej rzeczy....jestem twoim opiekunem i również wszystko słyszę.Wiem,że jesteście razem,gratulacje.Macie moje błogosławieństwo.~

-A ty znów z tym pobraniem się-zaśmiała się Katie a ja pokręciłem głową. Niall spoglądał to na mnie to na Katie.
-Skąd on to wie?
-Po pierwsze sam się wygadałeś tak jak Katie wczoraj zapominając o tym,że ja o tym nie wiem,a po drugie widziałem was razem w łóżku,przytulonych gdy przynosiłem wam śniadanie.
-A to ty pukałeś w drzwi?-zapytał Niall na co pokiwałem głową.
-Miałeś leżeć w łóżku a nie robić śniadanie głodomorom-powiedziała Katie i poczułem jej dłoń na mojej głowie.Przewróciłem głową a ona pokiwała głową.-Dalej masz gorączkę i nie wiem czy nawet nie większą,niż miałeś.
Katie wstała i poszła do kuchni,pewnie po tabletkę,którą znów nie będę chciał zjeść.Pewnie zastanawiacie czemu nie chcę jeść tych tabletek?Stwierdziłem,że te tabletki będą pewnie bardziej potrzebne niż mi,bo ja wiem,że one mi nic nie pomagają.Może lekko pomagają ale przy temperaturze 39,4 stopni Celsjusza to tylko spanie temperatura do 39,2 stopni Celsjusza,jak nie mniej.To po co ja mam brać tabletki,które mi nie pomagają?
Podczas mojego rozmyślania Katie już wróciła z...tabletką i wodą!Wiedziałem,że ją przyniesie!
-Najpierw muszę zjeść śniadanie i wam radzę również-powiedziałem i wstałem z łóżka.Ledwo stanąłem na nogach gdy przed oczami pojawiła mi się ciemność i upadłem.

                                      * Ten sam dzień,3 godziny później*

~Oczami Louis'a~

Nic się nie zmieniło od 3 godzin,gdy Liam zemdlał.Ani się nie obudził,ani się nie rusza.Wydaje tylko drżący oddech i próbuje łapczywie złapać oddech przez co kaszle.Kaszel,wszyscy pomyślą,że to zwykły kaszel u przeziębionego.Też tak bym uważał jakby nie kaszlał krwią i krew by mu z nosa nie leciała.Nikt go nie opuszcza chociaż na moment z oka,by jakby coś się działo to zareagować szybko.Nie chcemy już go tracić!Nie jesteśmy jeszcze na to gotowi!Każdy człowiek ,wiedzący,że jego kolega,przyjaciel,koleżanka,przyjaciółka,chłopak czy dziewczyna  oraz ktoś z rodziny umiera nie jest na to gotowy by pożegnać swojego bliskiego.Niestety my jesteśmy wszyscy w tym momencie,ale chyba najgorzej jest z Niall'em,który nic nie je,ani nie zjadł śniadania od samego rana.Siedzi przez cały czas przy Liam'ie modląc się by jego przyjaciel i opiekun nie umarł.Katie próbowała go przekonać by poszedł spać a ona posiedzi z nim,ale Ni się nie zgodził i teraz śpi na ziemi,przykryty kocem,który Katie przyniosła z pokoju.
-Louis pójdziesz do sklepu?-poprosiła Katie a ja kiwnąłem głową-możesz kupić chleb,masło,jakąś wodę i wstąp jeszcze do apteki po tabletki na gorączkę i jakąś maskę tlenową załatw.
-Skąd mam ci załatwić maskę tlenową?-zapytałem z podniesioną brwią.
-Nie wiem! Ale on się dusi!-krzyknęła a ja kiwnąłem głową.

~Muszę coś wymyślić.Nie mogę tak zostawić Liam'a!~pomyślałem i wyszedłem z domu.

Szybkim tempem ruszyłem do sklepu i kupiłem to o co mnie Katie prosiła.Później wyszedłem ze sklepu i ruszyłem do apteki.Wszedłem do środka i poprosiłem o tabletki i plastry na gorączkę.Zapłaciłem i ruszyłem szybkim krokiem do szpitala.Wszedłem i pognałem na drugie piętro.Przed gabinetem nie było nikogo więc zapłukałem i sprawdzając czy nikogo w środku nie ma wszedłem.Za biurkiem siedział mój stary przyjaciel.
-Witaj Will-przywitałem się z nim a on się uśmiechnął do mnie.
-Cześć Lou! Co cię do mnie sprowadza?-zapytał a ja wziąłem głęboki oddech wiedząc,że będzie to trudna rozmowa.
-Powiedź mi...ciekawi mnie medycyna-odpowiedziałem a on spojrzał na mnie zainteresowany-co oznacz jak ktoś gorączkuję,dusi się,kaszle krwią i leci mu krew z nosa?
-Kaszel z krwią,krew z nosa,duszności i gorączka są to objawy raka płuc lub gruźlicę,albo zatrucie się.Trucizna dostaje się do płuc przez co człowiek kaszle i dusi się.Gdy pacjent się dusi trzeba założyć mu maskę tlenową podpiętą do aparatury.
-Można używać maski tlenowej podczas jak ktoś kaszle krwią?
-Z tych objawów,które mi podałeś to kaszel z krwią wywodzi się z duszenia się i zaczerpnięcia powietrza.Jak założysz maskę to pacjent przestanie się dusić i będzie mógł w spokoju zaczerpnąć powietrze przez co nie będzie kaszlu z krwią.Ile stopni ma? Bo zgaduje,że to ktoś z twojego otoczenia i nie chcesz go przywieźć do szpitala?
-Owszem,przyjaciel z zespołu.Ostatnio miał 39,4 stopni Celsjusza.Moja przyjaciółka próbowała zbijać temperaturę tabletkami przeciw gorączkowymi ale one nie dawały rezultatów i przyszedłem do Ciebie z prośbą o pożyczenie maski tlenowej z przenoszoną aparaturą.
-Wiesz,że będę naginać zasady szpitala i będą mogli później mnie zwolnić?-powiedział Will poważnie a ja pokiwałem głową zawiedzony.-Ale jesteś moim przyjacielem i poświęcę się dla Ciebie i twojego przyjaciela.-Powiedział i wstał z siedzenia podchodząc do mnie.-Pójdę do szefa i powiem mu,że jeden z moich przyjaciół jest bardzo chory i potrzebuje maski tlenowej z przenoszoną aparaturą i że potrzebuje w tej chwili,a mamy na zbyciu.Oddacie nam później jak mu przejdzie?
-Oczywiście-powiedziałem w swoich myślach.Jak w ogóle przeżyje.
Will otworzył drzwi a ja wszedłem a on za mną,zamykając biuro na klucz.Usiadłem pod recepcją jak mi powiedział Will nim wszedł do szefa.Może po 30 minutach niecierpliwości Will wyszedł od szefa z uśmiechem.
-Ordynator pożycza wam-odpowiedział a ja w środku zacząłem skakać-pojadę z tobą i cię wysadzę pod domem.-kiwnąłem głową z uśmiechem.Po 30 minutach byliśmy pod moim i hazzy domem.Miałem już wychodzić gdy przypomniało mi się.
-Jak mam podawać przyjacielowi tabletki na gorączkę?
-Rozgnieć je na łyżce i podaj mu je z kropelką wody.
-Ok,a krew z nosa?
-Ustaw go w pozycji bezpiecznej dla jego zdrowia czyli na boku  dawaj mu kompleksy na nos,szyję i tak dalej.
-Dziękuję za wszystko-powiedziałem i wyszedłem z samochodu wyciągając reklamówki i butlę z tlenem oraz maskę.-pa.
-Pa,masz mój numer gdyby co?-zapytał a ja pokręciłem przecząco głową.Wyrwał jakąś kartkę i odnalazł długopis w schowku.Napisał na kartce ciąg 9 liczb i odjechał.Podążyłem do domu i otworzyłem drzwi.Wszedłem do środka i postawiłem butlę z tlenem na ziemi.Ściągnąłem buty i poszedłem do kuchni zostawiając reklamówki.Wróciłem do pokoju i wszyscy siedzieli nad duszącym się Liam'em...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jutro do szkoły a ja się nie uczyłam tylko pisałam rozdział :)
No i mamy Niall'a i Katie :) Kto się cieszy? :D
W ogóle mnie nie było dziś w szkole.Pojechałam z tatą zawieźć mamę do sanatorium.
Jechaliśmy 5 godzin w jedną stronę i jestem padnięta,dobranoc wszystkim :*