* * *
~Oczami Niall'a~
Przyznajmy szczerze,że połowy momentów tamtego dnia nie pamiętam.Jakby ktoś mi wymazał pamięć.Aaa...bym zapomniał powiedzieć,że byliśmy tak blisko odtrutki tylko niestety teraz jest od nas hen kilometrów daleko.Pamiętam,że prosiłem Katie by została z Liam'em. Później,że spotkałem Ed'a gdy szukałem chłopaków,bo się rozdzieliliśmy by znaleźć kwiatek,który powinien pomóc Liam'owi,niestety gdy już go Harry znalazł,dzieci przebiegły po nim,zwiędnął i zniknął.Wróciliśmy do czarownicy i ona nam oznajmiła,że jest jeszcze jeden kwiat,lecz on rośnie w Rosji.Poszliśmy tym razem do czarownika,który oznajmił nam,że nie da rady zrobić tego lekarstwa bez żaby,która znajduje się w Afryce.Podziękowaliśmy i ruszyliśmy do ostatniej nadziei,który był mag.Oznajmił nam,że ma dwa rozwiązania.Albo pojechać do Stanów Zjednoczonych by odnaleźć jego przyjaciela,który będzie wstanie móc mu pomóc w zaklęciu lub znaleźć osobę,którą Liam naprawdę kocha.Były rzucane prze różne imiona ale za każdym razem mag kiwał głową przecząco.Skąd on cholera wiedział kto jest drugą połówką Liam'a!?Przyznajmy szczerze kamień mi spadł z serca gdy starzeć pokręcił głową przecząco na imię Katie.Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia gdy odbierałem ją i jej przyjaciółkę Lori z lotniska za prośbą Liam'a.
Eh...co by było gdyby Katie nie było?
Kto by się Liam'em,mną i chłopakami opiekował?Zawsze robimy jakieś błędy i ona próbuje zawsze je rozwiązać jak Liam.Nikt nie jest idealny,każdy popełnia błędy a przede wszystkim ja.Wracając do mojego poprzedniego dnia.Zawiedzeni wyszliśmy od Maga.Żadna osoba o zdolnościach nad przyrodzonych nie zdołała uratować Liam'a.Miałem nadzieję każdego dnia,ale każdym kolejnym dniem moja nadzieja powoli znikała,aż do tego momentu,gdy żadna osoba nadprzyrodzona nie zdołała nam pomóc.Będziemy musieli pogodzić się z sytuacją jak powiedział Li.Wszyscy pewnie się pogodzą w którymś momencie a ja będę każdego dnia czuć pustkę w sercu i w duszy.Stracę jednocześnie przyjaciela jak i opiekuna,który zawsze nade mną czuwał i zawsze się zjawiał przed problemami jak i niebezpieczeństwem.To jest straszne uczucie,gdy pewnego dnia jak w moim przypadku opuszczają cię dwie najważniejsze osoby w jednej.Później nie pamiętam drogi do lasu ani nawet zderzenia z ziemią tylko straszny ból w kostce i głowie.Jakby świat był rozmazany lub nie dostępny dla moich oczów.Z całych sił próbowałem nie zasnąć ale czułem jak moja głowa jest ciężka i pęka.Odpłynąłem nie wiedząc kiedy.Usłyszałem później moje imię i przemagając się otwarłem powieki ukazując swoje niebieskie oczy.Ujrzałem zatroskaną Katie,która się mną zajęła.Wróciliśmy do domu i w salonie zastałem słabego już Liam'a i resztę moich przyjaciół,nawet był Ed!Nogi się pode mną uginały więc wraz z pomocą Katie i Liam'a usiadłem na kanapie.Katie zajęła się moją "zwichniętą" kostką,która się okazała sina,a Lou ściągnął mi prawego buta z nogi.Moja lewa noga była tak sina i opuchnięta,że trzeba było jechać do szpitala.Larry został z Liam'em,który się buntował,że pojedzie z nami,lecz kategorycznie zakazałem mu i z naburmuszoną miną został z Larry'm w domu a Ed wyszedł mówiąc mi i Katie,że niestety nie da rady mu pomóc.Ja,Katie i Zayn jako kierowca pojechaliśmy do szpitala,gdzie stwierdzono,że nie mam złamanej nogi lecz zwichniętą i żebym smarował ją jakąś maścią na opuchnięcia i obrzęki.Wracając Katie wstąpiła po maść i pojechaliśmy do domu,gdzie po wejściu zostałem zgnieciony przez Liam'a na wstępie przez co przewróciłem Katie,która stłukła sobie tyłek.Z pomocą Zayn'a doczłapałem się do pokoju w którym spałem ostatnio gdy Liam został ranny.Pomógł mi siąść i po chwili do pokoju wlazł Liam niosący maść.Oczywiście dostał ode mnie ochrzan,że ma leżeć bo ma gorączkę.Wzruszył ramionami i usiadł koło mnie przykrywając się kocem który leżał na krześle.Przewróciłem oczami i wyciągnąłem tubkę z maścią z opakowania.Odkręciłem zakrętkę i zacząłem rozsmarowywać maść po całej lewej stopie.Gdy skończyłem,zakręciłem i odłożyłem tubkę na stolik Zayn'a nie było,a Liam przyglądał się moim poczynaniom.Gdy noga mi wyschła z maści,zacząłem przysypać. Liam widząc to wstał z łóżka i pomógł mi wstać.Odwinąłem pościel i położyłem się a Li mnie przykrył.Poczochrał mi fryzurę i przybił mi żółwika.Zgasił światło a ja zasnąłem wtulony w poduszkę.Może w tym momencie jest około 4 godziny a ja zacząłem nad tym się zastanawiać.Próbowałem wszystkiego by sobie przypomnieć jak znalazłem się w lesie i co naprawdę się w nim stało.Nie przypuszczam by się to stało co powiedziałem im,czyli z korzeniem,ponieważ po prawej stronie brzucha ciągnęła się długa blizna.Od żeber wolnych po podbrzusze.Nie chciałem nikogo martwić przede wszystkim Liam'a i Katie.Oni oboje się o wszystkich martwią bardziej niż o siebie. Dla nich najważniejsze jest dobro innych niż swoje.Zaczęła mnie potwornie boleć stopa i chciałem jakieś tabletki przeciwbólowe.Chciałem zawołać Katie by przyniosła mi te tabletki lecz bałem się,że Liam też to usłyszy i go obudzę.Opiekunowie budzą się od razu po zawołaniu swojego podopiecznego jak za dotknięciem magicznej różdżki i to pewnie jest jakaś różdżka.Skupiłem się i z zamkniętymi oczami i ściśniętymi dłońmi.
~Katie możesz tutaj przyjść?~
Od razu po powiedzeniu zdania usłyszałem otwieranie drzwi.Pokój się oświetlił i w drzwiach stanęła Katie.Weszła i zamknęła za sobą drzwi.Usiadła na łóżku i spojrzała na moją stopę a później na moją twarz.
-Co jest Ni?-zapytała i ziewnęła.
-Noga mnie boli,mogłabyś przynieś tabletkę przeciwbólową?-zapytałem a ona kiwnęła głową na potwierdzenie i wyszła z pokoju.Słyszałem jak schody skrzypią jak Katie schodziła.Modliłem się by Liam'a nie zbudziła bo pewnie ochrzan bym dostał od niego za to,że nie śpię.Po chwili drzwi się otworzyły i pewny,że Katie przyszła spojrzałem na drzwi.W drzwiach stał Liam z rękami na biodrach i spoglądający na mnie morderczym wzrokiem.
-Czemu nie śpisz?-zapytałem go i podrapałem się po policzku.
-Pytanie czemu ty nie śpisz?-odpowiedział i usiadł koło mojej nogi.
-Noga mnie bolała i wołałem Katie,nie chciałem Cię budzić-powiedziałem skruszony a Liam wymusił uśmiech.-Coś cię boli?
-Tylko brzuch,przejdzie-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie na co odpowiedziałem również uśmiechem.
-Niall znalazłam tylko jedną tabletkę,jutro pojadę do apteki-powiedziała i podała mi tabletkę i wodę.Połknąłem i popiłem dużymi łykami wody.Odstawiłem kubek i spojrzałem na Katie i Liam'a.
-Li czemu nie leżysz w łóżku?-powiedziała Katie kładąc dłoń na jego czole a później na policzkach.-Jesteś cały rozpalony!Już do łóżka,zaraz przyjdę-powiedziała Katie a Liam naburmuszony wyszedł z pokoju.Zaśmiałem się i usiadłem zakładając skarpetkę.Już miałem wstawać i iść do kuchni coś przekąsić gdy Katie zagrodziła mi drogę.
-A księżniczka numer 2 gdzie idzie?-zapytała a ja przewróciłem oczami.
-Tylko do kuchni coś zjeść-odpowiedziałem i miałem wstawać gdy Katie popchnęła mnie na łóżko.-Po pierwsze : zrobię Ci, a po drugie : czyś ty zwariował skakać na jednej nodze w skarpetce?!
-Nie bądź nadopiekuńcza,mamo-powiedziałem i przewróciłem oczami.
-Leż i nie wstawaj bo coś sobie zrobisz,kochanie-odpowiedziała a ja zamarłem.Ona do mnie powiedziała kochanie!! Najlepszy dzień w moim życiu!
-Katie chciałem Ci to dawno powiedzieć ale bałem się,kocham Cię.Od początku gdy Cię zobaczyłem,zakochałem się w tobie.Jesteś moim misiem,którego uwielbiam przytulać,jesteś moim światełkiem w tunelu.Kocham twoje oczy gdy patrzą w moje,kocham jak się uśmiechasz,kocham twój śmiech po którym nie mogę odzyskać swojej codziennej mimiki.Kocham Cię Katie! Zostaniesz moją dziewczyną?-zapytałem nie pewnie.Nastała cisza pomiędzy nami.
-Niall,kocham cię!Zastanawiałam się kiedy uświadomisz sobie,że cię kocham?No i nadszedł ten dzień.Kocham twoje oczy,błękitne jak ocean.Twój uśmiech i twój śmiech po którym nie mogę przestać się uśmiechać.Kocham jak grasz na gitarze i pięknie śpiewasz.Szkoda,że ja takich zdolności nie mam.Umiem zagrać kolędy i to byłoby wszystko, a co do śpiewu to pewnie ogłuchłbyś jakbyn zaczęła śpiewać.Uwielbiam twoje zdolności zmienia się,kiedy chcesz w wilka i empatię.Uwielbiam twoje wady i zalety jak i też niedoskonałości.Kocham Cię i zostanę twoją dziewczyną-powiedziała a ja się uśmiechnąłem się.Przybliżyła się i usiadła koło mnie na łóżku.Zaczęliśmy się przybliżać twarzami do siebie,już byliśmy kilka milimetrów od złączenia się wargami i pocałunku,gdy usłyszeliśmy krzyk z pokoju obok.
-Szlak!
Spojrzałem na Katie i pocałowałem ją.Na początku była zszokowana i nie oddawała pocałunku,dopiero po chwili oddała.Położyłem dłonie na jej biodrach,a Katie wplątała dłonie w moje włosy,burząc je do końca.Gdy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się.Cmoknąłem ją jeszcze raz w usta a ona ułożyła swoją głowę w mojej szyi.Objąłem ją ramionami przyciągając bliżej.
-Choć idziemy spać-powiedziałem jej do ucha na co przytaknęła i wstała gasząc światło a następnie wracając do mnie.Przytuliła się i położyła swoją głowę na mojej klatce piersiowej.Objąłem ją i już traciłem kontakt z rzeczywistością gdy usłyszałem głos Katie.
-Niall,puść na chwilę.Muszę iść do Liam'a dać mu tabletki na gorączkę.-powiedziała a ja kiwając głową puściłem ze swoich objęć.Miała już wychodzić z pokoju gdy wróciła się i pocałowała mnie w usta.
-Buziak na dobranoc,bo nie wiem czy jak wrócę nie będziesz już spał-odpowiedziała i pocałowała mnie a później wyszła.Czekałem na Katie,aż mnie zmroziło i tylko zamknąłem oczy i poszedłem spać.
* * *
~Oczami Katie~
Jest!W końcu wyznał mi miłość,myślałam,że nigdy mi nie wyzna, a tu nagle...
Niall świetnie całuje!mogę powiedzieć to w spokoju i pewna.Położyłam się koło Niall'a i czułam się w jego ramionach bezpiecznie i kochana.Już zasypiałam gdy sobie przypomniałam o Liam'ie i jego lekarstwach.Szepnęłam do Niall'a na ucho by mnie puścił, ponieważ muszę iść dać lekarstwa Liam'owi.Nie chętnie mnie puścił.Wstałam i miałam wychodzić gdy wróciłam się i całując go, życzyłam dobrej nocy.Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół po schodach.Weszłam do salonu i zastałam Liam'a,który przeglądał jakiś magazyn.
-Co tak długo?-jęknął a ja się zaśmiałam.Poszłam do kuchni zrobiłam kanapkę i herbatę.Obiecuję jak nie będzie chciał mi to jeść to wepcham mu to dosłownie do buzi,bo nie mam w tym momencie sił na użeranie się z niejadkiem.Wzięłam tabletkę na gorączkę wraz z jedzeniem i piciem.Z wszystkim podążyłam do salonu.Weszłam i gdy Liam spojrzał na to co niosę,spochmurniał.
-Nie będę połykać tych tabletek! Jedzenie możesz mi dać,ale tabletek nie połknę.-odpowiedział a ja z westchnieniem podeszłam do niego.
-Li musisz to połknąć,to dla twojego dobra-odpowiedziałam i usiadłam koło niego na kanapie,odkładając na stół talerz,herbatę i tabletkę.-Połknij,nie męcz się.
-Nie dacie mi odejść w spokoju?
-Li nikt nie będzie odchodzić-odpowiedziałam i przewróciłam oczami.-Może trucizna nie zadziałała i to była tylko choroba?Widzę,że Ci lepiej...
-Może nie zadziałała i nie umieram-szepnął do siebie a ja pokiwałam energicznie głową-a może zadziała i umrę,kto to wie.
-Li-powiedziałam ostrzegawczym tonem.
-Eh...nie rozmawiajmy o tym-odpowiedział i wziął kanapkę z talerza gryząc i popijając herbatą,a ja przytaknęłam.
Miałam już pytać go jakim sposobem znaleźli się razem w jednej szkole z Niall'em,gdy Li zaczął jęczeć i drżeć.
-Ale mnie głowa boli i zimno mi-odpowiedziała a ja przysunęłam w jego stronę herbatę i tabletkę.
-To połykaj,człowieku-przewróciłam oczami,ale Li pokręcił głową przecząco.
-Czuje,że umieram.Za niedługo będę wąchać kwiatki od spodu-odpowiedział a mi się łzy pokazały w oczach.
-Nie mów tak,bo będę ryczeć!-powiedziałam żałośnie,a Li westchnął i przysunął się bliżej mnie.
-Nie rozpaczajcie po mojej śmierci-odpowiedział a ja już nie wytrzymałam i rozpłakałam się jak małe dziecko.Nie widziałam nic na oczy przez łzy.Miałam zakatarzony nos i czerwone oczy.Czułam tylko jak ktoś mnie objął i zaczął ścierać łzy z moich policzków.-Gdyby nie ty,nie dowiedziałabym się,że Harry jest moim biologicznym bratem.Gdyby nie ty,nie poznałabym Niall'a i nie byłby teraz moim chłopakiem,nie poznałabym Was i waszego porąbanego jak i świetnego życia.Gdyby nie ty,nie wiedziałabym co to miłość i uczucie pustki po stracie ukochanej osoby.
-Ej!Ja jeszcze żyje!-powiedział oburzony a ja pokręciłam głową.
-Straciłam najlepszą przyjaciółkę,która wyjechała wraz z Ashton'em i jego zgrają do innego kraju.
-Współczuje...ale teraz zejdźmy na temat....CZEMU JA NIE WIEM,ŻE MÓJ OPIEKUN MA DZIEWCZYNĘ!?-powiedział a ja się zarumieniłam.
-Skąd wiesz?-zapytałam skruszona i podrapałam się po karku.
-Sama się wydałaś,jak wyliczałaś co dla Ciebie zrobiłem-odpowiedział a ja siedziałam z otwartą buzią.
-Upss...wymsknęło mi się-zaśmiałam się nie zręcznie.
-Nie mów mi,że miałem się nie dowiedzieć-powiedział i spojrzał na mnie spod byka.
-Nie wiem,nie mówiłam o tym jeszcze z Niall'em
-No,dobrze.-powiedział i uśmiechnął się do mnie-uznam,że tamtego nie słyszałem.Macie moje błogosławieństwo.
-Ej,ej!Ja dopiero jestem z Niall'em od godziny,a ty już chcesz nas pobrać?-powiedziałam i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
-Może-odpowiedział i pokazał mi język, a ja go uderzyłam w ramię.Chwycił się w tamto miejsce i spojrzał na mnie smutnymi oczami-ał...bolało...
-Bo miało-powiedziałam i pokazałam mu język.-A teraz tabletki,do łóżka i lula spać...bo mnie Nialler zabije jak się zaraz obudzi a mnie przy nim nie będzie.
Liam przewrócił oczami,położył się i przykrył się pościelą po szyję.
-Ej,ej!Nie ma tak!Połykaj tabletkę-odpowiedziałam i przystawiłam mu tabletkę pod nos wraz z zimną już herbatą.
-Eh...dlaczego ja każdemu ulegam?-szepnął i wziął ode mnie tabletkę i wodę.Połknął i oddał mi pustą szklankę po herbacie a sam się przykrył po szyję.Położyłam mu dłoń na czole sprawdzając gorączkę.Westchnęłam gdy okazała się ogromna.
-Wołaj gdy będziesz czegoś potrzebował,ale najlepiej spróbuj się zdrzemnąć na kilka godzin-odpowiedziałam i położyłam mu dłoń na ramieniu.
-Nie będę Cię wołać aż sama się nie obudzisz,należy ci się-odpowiedział i uśmiechnął się-Gonisz ode mnie do Niall'a,do sklepu,do Larry'ego,do Zayn'a.Masz różne zmartwienia a ty się nami opiekujesz,czemu?
-Bo jesteście w tym momencie dla mnie najważniejsi,bo nie mam nikogo już tutaj-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się smutno w jego stronę.
-Lori zrozumie,nie martw się-próbował mnie pocieszyć,a ja pokiwałam głową
-Spij,dobranoc-powiedziałam i ruszyłam do schodów-ale jak będę potrzebna to wołaj!
-Wybij sobie to z głowy!-odkrzyknął a przewróciłam oczami,wracając do łóżka Niall'a.Położyłam się koło niego a on mnie objął.
-Co tak długo?-zapytał zachrypniętym głosem.
-Wiesz jaki jest w tym momencie Liam jak chodzi o tabletki-westchnęłam i przytuliłam się bardziej do niego.
-Oj,tak-westchnął i spojrzał na mnie smutnymi oczami.-Co my zrobimy bez niego?
-Nie wiem Niall,nie wiem-powiedziałam płaczliwym głosem i pokręciłam głową.
-Jak umrze to stracę jednocześnie przyjaciela jak i opiekuna-odpowiedział i przetarł policzek ręką.Podniosłam się wyżej i spojrzałam w jego oczy.W których było widać ból i rozdarcie,pewnie moje oczy wyglądały tak samo.
-Jak chcesz to mogę spróbować być twoim opiekunem,a przyjacielem już jestem,co nie?-zaśmiałam się.
-Ale jak ty to sobie wyobrażasz?Przecież mnie nie słyszysz jak wzywam pomoc!
-To spróbuj wezwać opiekuna i oznajm Liam'owi,że chcesz coś sprawdzić.
~Boże,jaki porąbany pomysł!Ona mnie przecież nie słyszy!Na pewno nie powie tego co ja myślę,ale kocham ją~usłyszałam w głowie.
-Też cię kocham słońce-odpowiedziałam uśmiechnięta a on spojrzał na mnie zdezorientowany.-i wiem,że mogłam lepszy pomysł wymyślić!Słyszę cię aż dokładnie!
~To jest jakieś porąbane~ponownie usłyszałam
-zgadzam się i nie wytłumaczalne,zapomniałeś dodać
-Jakim ty sposobem to słyszysz?
-Nie mam pojęcia misiu-powiedziałam i cmoknęłam go w usta.
~ Jak ja ją kocham,mam nadzieję,że też mnie kocha~
-Kocham,kocham nie martw się
~Dzieci wy moje przestańcie eksperymentować!Kazaliście mi iść spać,ale przez wasze rozmowy telepatycznie nie dam rady!~usłyszeliśmy głos Liam'a.
-Sorry Li!-krzyknęłam z pokoju-już nie będziemy!
~No mam nadzieję,dobranoc~
~Dobranoc~pomyślałam intensywnie i po chwili zobaczyłam jak Niall spogląda na mnie.
-Co?-zapytałam i podniosłam jedną brew.
-Zrób to jeszcze raz!
~O co mu chodzi? Przepraszam Li jak mnie słyszysz!~pomyślałam intensywnie i spojrzałam na niego.
~Dobra,dobra.Idźcie spać dzieci!~usłyszałam Liam'a,
~Chwila moment,Katie!~usłyszałam zdezorientowany głos Liam'a w głowie.
-O to mi chodzi! Słyszę Ciebie i Liam również Ciebie słyszy-odpowiedział i pocałował mnie-a teraz chodźmy spać,jutro pomyślimy i spróbujemy znaleźć rozwiązanie.
-Okey-odpowiedziałam i ostatni raz go pocałowałam nim zapadłam w sen.Ostatnie co pamiętam to ramiona owijające się dookoła mnie i zasnęłam z uśmiechem na twarz,myśląc jakie ja mam szczęście.
* Następnego dnia,rano*
~Oczami Liam'a~
Po genialnej rozmowie Katie z Niall'em.Długo nie mogłem zasnąć,zastanawiając się,czemu Katie mnie i Niall'a słyszy.I nie udało mi się do tego dojść,ponieważ tak rozmyślałem,że zasnąłem po chwili.Przespałem w miarę spokojnie noc i obudziłem się około 9 rano.Wstałem z kanapy i owinięty w koc ruszyłem do kuchni.W kuchni nikogo nie było. Podszedłem do lodówki i wyciągnąłem potrzebne składniki na naleśniki. Wsypałem wszystko i zmiksowałem na wodniste ciasto.Sprawdzając czy ciasto nie jest za rzadkie,postawiłem patelnię na piecu.Polałem patelnie olejem i wlałem ciasto,rozlewając go na płaskiego naleśnika.Poczekałem i obróciłem go na drugą stronę.Odszedłem od pieca i podszedłem do lodówki,wyciągając dżemy,kakao i różne składniki,którymi można posmarować naleśnika.Postawiłem wszystko na stole i wróciłem ściągnąć naleśnika z patelni.Gdy miałem już z 8 naleśników na talerzu,zebrała się cała zgraja głodna w kuchni oprócz Niall'a i Katie.Oni pewnie jeszcze śpią.A niech śpią,najwyżej dopiekę albo wsadzą sobie do mikrofalówki.Gdy skończyłem robić naleśniki,pomyślałem,że może im zaniosę do pokoju i w pokoju sobie zjedzą.Wzruszyłem ramionami i wyciągnąłem dwa talerze.Dałam po dwa naleśniki,które posmarowałem truskawkowym dżemem,posypałem kakao i na końcu polałem czekoladą oraz położyłem po jednej truskawce na każdym talerzu.Wziąłem dwa talerze i poszedłem na górę.Drzwi były otwarte przez co było mi łatwo wejść do pokoju z dwoma talerzami.Położyłem jeden talerz po stronie Katie i drugi po stronie Niall'a. Spojrzałem na nich i uśmiechnąłem się.Wyszedłem z pokoju,zamykając drzwi i pukając głośno by ich zbudzić.Gdy usłyszałem szelest pościeli,szybkim krokiem poszedłem na dół i położyłem się,przykrywając się kołdrą.Po chwili w drzwiach stanął Niall na jednej nodze.Poklepałem miejsce koło siebie.Podskoczył z trzy razy i już był koło mnie,gdy noga mu ujechała i zbił sobie tyłek.Pokręciłem głową i wstałem z łóżka,pomagając mu wstać i dojść do łóżka bezpiecznie.
-Czyś ty normalny,żeby skakać na panelach w skarpetkach?-powiedziałem opiekuńczo.
-Mówiłam to samo!-usłyszałem głos w drzwiach i zobaczyłem Katie.Podeszła do nas i usiadła na kolanach Niall'a.
~Katie złaź z moich kolan,przecież on nie wie,że jesteśmy razem!~powiedział Niall pewnie do Katie,ale zapomniał o jednej,rzeczy,że ja go również słyszę.
~Niall zapomniałeś o najważniejszej rzeczy....jestem twoim opiekunem i również wszystko słyszę.Wiem,że jesteście razem,gratulacje.Macie moje błogosławieństwo.~
-A ty znów z tym pobraniem się-zaśmiała się Katie a ja pokręciłem głową. Niall spoglądał to na mnie to na Katie.
-Skąd on to wie?
-Po pierwsze sam się wygadałeś tak jak Katie wczoraj zapominając o tym,że ja o tym nie wiem,a po drugie widziałem was razem w łóżku,przytulonych gdy przynosiłem wam śniadanie.
-A to ty pukałeś w drzwi?-zapytał Niall na co pokiwałem głową.
-Miałeś leżeć w łóżku a nie robić śniadanie głodomorom-powiedziała Katie i poczułem jej dłoń na mojej głowie.Przewróciłem głową a ona pokiwała głową.-Dalej masz gorączkę i nie wiem czy nawet nie większą,niż miałeś.
Katie wstała i poszła do kuchni,pewnie po tabletkę,którą znów nie będę chciał zjeść.Pewnie zastanawiacie czemu nie chcę jeść tych tabletek?Stwierdziłem,że te tabletki będą pewnie bardziej potrzebne niż mi,bo ja wiem,że one mi nic nie pomagają.Może lekko pomagają ale przy temperaturze 39,4 stopni Celsjusza to tylko spanie temperatura do 39,2 stopni Celsjusza,jak nie mniej.To po co ja mam brać tabletki,które mi nie pomagają?
Podczas mojego rozmyślania Katie już wróciła z...tabletką i wodą!Wiedziałem,że ją przyniesie!
-Najpierw muszę zjeść śniadanie i wam radzę również-powiedziałem i wstałem z łóżka.Ledwo stanąłem na nogach gdy przed oczami pojawiła mi się ciemność i upadłem.
* Ten sam dzień,3 godziny później*
~Oczami Louis'a~
Nic się nie zmieniło od 3 godzin,gdy Liam zemdlał.Ani się nie obudził,ani się nie rusza.Wydaje tylko drżący oddech i próbuje łapczywie złapać oddech przez co kaszle.Kaszel,wszyscy pomyślą,że to zwykły kaszel u przeziębionego.Też tak bym uważał jakby nie kaszlał krwią i krew by mu z nosa nie leciała.Nikt go nie opuszcza chociaż na moment z oka,by jakby coś się działo to zareagować szybko.Nie chcemy już go tracić!Nie jesteśmy jeszcze na to gotowi!Każdy człowiek ,wiedzący,że jego kolega,przyjaciel,koleżanka,przyjaciółka,chłopak czy dziewczyna oraz ktoś z rodziny umiera nie jest na to gotowy by pożegnać swojego bliskiego.Niestety my jesteśmy wszyscy w tym momencie,ale chyba najgorzej jest z Niall'em,który nic nie je,ani nie zjadł śniadania od samego rana.Siedzi przez cały czas przy Liam'ie modląc się by jego przyjaciel i opiekun nie umarł.Katie próbowała go przekonać by poszedł spać a ona posiedzi z nim,ale Ni się nie zgodził i teraz śpi na ziemi,przykryty kocem,który Katie przyniosła z pokoju.
-Louis pójdziesz do sklepu?-poprosiła Katie a ja kiwnąłem głową-możesz kupić chleb,masło,jakąś wodę i wstąp jeszcze do apteki po tabletki na gorączkę i jakąś maskę tlenową załatw.
-Skąd mam ci załatwić maskę tlenową?-zapytałem z podniesioną brwią.
-Nie wiem! Ale on się dusi!-krzyknęła a ja kiwnąłem głową.
~Muszę coś wymyślić.Nie mogę tak zostawić Liam'a!~pomyślałem i wyszedłem z domu.
Szybkim tempem ruszyłem do sklepu i kupiłem to o co mnie Katie prosiła.Później wyszedłem ze sklepu i ruszyłem do apteki.Wszedłem do środka i poprosiłem o tabletki i plastry na gorączkę.Zapłaciłem i ruszyłem szybkim krokiem do szpitala.Wszedłem i pognałem na drugie piętro.Przed gabinetem nie było nikogo więc zapłukałem i sprawdzając czy nikogo w środku nie ma wszedłem.Za biurkiem siedział mój stary przyjaciel.
-Witaj Will-przywitałem się z nim a on się uśmiechnął do mnie.
-Cześć Lou! Co cię do mnie sprowadza?-zapytał a ja wziąłem głęboki oddech wiedząc,że będzie to trudna rozmowa.
-Powiedź mi...ciekawi mnie medycyna-odpowiedziałem a on spojrzał na mnie zainteresowany-co oznacz jak ktoś gorączkuję,dusi się,kaszle krwią i leci mu krew z nosa?
-Kaszel z krwią,krew z nosa,duszności i gorączka są to objawy raka płuc lub gruźlicę,albo zatrucie się.Trucizna dostaje się do płuc przez co człowiek kaszle i dusi się.Gdy pacjent się dusi trzeba założyć mu maskę tlenową podpiętą do aparatury.
-Można używać maski tlenowej podczas jak ktoś kaszle krwią?
-Z tych objawów,które mi podałeś to kaszel z krwią wywodzi się z duszenia się i zaczerpnięcia powietrza.Jak założysz maskę to pacjent przestanie się dusić i będzie mógł w spokoju zaczerpnąć powietrze przez co nie będzie kaszlu z krwią.Ile stopni ma? Bo zgaduje,że to ktoś z twojego otoczenia i nie chcesz go przywieźć do szpitala?
-Owszem,przyjaciel z zespołu.Ostatnio miał 39,4 stopni Celsjusza.Moja przyjaciółka próbowała zbijać temperaturę tabletkami przeciw gorączkowymi ale one nie dawały rezultatów i przyszedłem do Ciebie z prośbą o pożyczenie maski tlenowej z przenoszoną aparaturą.
-Wiesz,że będę naginać zasady szpitala i będą mogli później mnie zwolnić?-powiedział Will poważnie a ja pokiwałem głową zawiedzony.-Ale jesteś moim przyjacielem i poświęcę się dla Ciebie i twojego przyjaciela.-Powiedział i wstał z siedzenia podchodząc do mnie.-Pójdę do szefa i powiem mu,że jeden z moich przyjaciół jest bardzo chory i potrzebuje maski tlenowej z przenoszoną aparaturą i że potrzebuje w tej chwili,a mamy na zbyciu.Oddacie nam później jak mu przejdzie?
-Oczywiście-powiedziałem w swoich myślach.Jak w ogóle przeżyje.
Will otworzył drzwi a ja wszedłem a on za mną,zamykając biuro na klucz.Usiadłem pod recepcją jak mi powiedział Will nim wszedł do szefa.Może po 30 minutach niecierpliwości Will wyszedł od szefa z uśmiechem.
-Ordynator pożycza wam-odpowiedział a ja w środku zacząłem skakać-pojadę z tobą i cię wysadzę pod domem.-kiwnąłem głową z uśmiechem.Po 30 minutach byliśmy pod moim i hazzy domem.Miałem już wychodzić gdy przypomniało mi się.
-Jak mam podawać przyjacielowi tabletki na gorączkę?
-Rozgnieć je na łyżce i podaj mu je z kropelką wody.
-Ok,a krew z nosa?
-Ustaw go w pozycji bezpiecznej dla jego zdrowia czyli na boku dawaj mu kompleksy na nos,szyję i tak dalej.
-Dziękuję za wszystko-powiedziałem i wyszedłem z samochodu wyciągając reklamówki i butlę z tlenem oraz maskę.-pa.
-Pa,masz mój numer gdyby co?-zapytał a ja pokręciłem przecząco głową.Wyrwał jakąś kartkę i odnalazł długopis w schowku.Napisał na kartce ciąg 9 liczb i odjechał.Podążyłem do domu i otworzyłem drzwi.Wszedłem do środka i postawiłem butlę z tlenem na ziemi.Ściągnąłem buty i poszedłem do kuchni zostawiając reklamówki.Wróciłem do pokoju i wszyscy siedzieli nad duszącym się Liam'em...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jutro do szkoły a ja się nie uczyłam tylko pisałam rozdział :)
No i mamy Niall'a i Katie :) Kto się cieszy? :D
W ogóle mnie nie było dziś w szkole.Pojechałam z tatą zawieźć mamę do sanatorium.
Jechaliśmy 5 godzin w jedną stronę i jestem padnięta,dobranoc wszystkim :*