Strona główna

sobota, 3 września 2016

Statystyki drugiej książki ;*

Statystyki:

Prolog + 20 rozdział + Epilog 

Łączna ilość wyświetleń : 133 wyświetlenia (rozdziały)

Łączna ilość komentarzy : 0 

Obserwatorzy : 0


Pisałam to ile wyświetleń,komentarzy i obserwatorów pojawiło się od początku prologu drugiej części historii Niall'a,Katie i ich przyjaciół ;*
Życzę Wam co najlepsze i uwielbiam was :*
Jakby ktoś był zainteresowany zapraszam na mój profil na Wattpadzie : Kasia1318 , gdzie będę kontynuować moją twórczość i gdzie może znajdziecie jeszcze jakieś ciekawe opowiadania dla siebie ^.^



II.Epilog

*20 lat później!*


-Mamo!Tato!-usłyszałam krzyk dziewczyny-Bo Liam mi przeszkadza!
Odwróciłam się do dzieci i spojrzałam na dziewczynę.
-Diano oglądałaś to już z 3 razy-odpowiedziałam,a dziewczyna jęknęła.
-Ale to jest słodkie,a nie jakaś myszka miki-zawołała wkurzona i rzuciła pilotem o kanapę,który niesfornie odbił się od kanapy i uderzył Liam'a w głowę.Liam zaczął płakać i trzymać się za głowę.Wystraszona dziewczyna nie wiedziała co zrobić,więc stała tylko w miejscu i spoglądała na wszystko z boku.Podeszłam szybkim krokiem do Liam'a i klęknęła koło niego.Obejrzałam mu głowę i zauważając małego guza,spojrzałam na Dianę.
-Bądź trochę ostrożniejsza,to jest jeszcze dziecko-zawołałam,a dziewczyna przewróciła oczami i wyszła z salonu.Podmuchałam miejsce guza i pocałowałam tamto miejsce.Spojrzałam w oczy Liam'a i pocałowałam go w nosek,na co się zaśmiał.
-Chodź Liam,włączymy Myszkę Miki-odpowiedziałam i włączyłam chłopczykowi bajkę.
Tak to ja Katie! Ta która 30 lat temu poznała wspaniałego chłopaka,który okazał się wilkiem,a teraz jestem z nim w szczęśliwym związku z dwójką dzieci.14-letnią Dianą i 3-letnim Liam'em.Liam dostał imię po swoim wujku.Co do Liam'a...jego drugą połówką okazała się Rachel,która go tutaj,nie zdając sobie z tego sprawy,sprowadziła do nas.Rachel i Liam nie zdecydowali jeszcze,żeby założyć rodzinę czy się pobrać.Jak na razie żyją w szczęśliwym związku i niech tak pozostanie.Harry z Louis'em adoptowali małą Lidię i w tym momencie są na  wakacjach na Hawajach.Żyje im się super....skąd ja to wiem? Bo jak na razie na nic nie marudzą. Zayn postanowił zostać razem z moją drugą ukochaną przyjaciółką.Zayn z Johanną są już 10 lat po ślubie,a za 3 miesiące ma im się urodzić dziewczynka-Vanessa.Lori z Ashton'em dalej są razem i wzięli ślub,ale postanowili wyjechać na zawsze do Francji przez co zespół Ashton'a - 5 Seconds Of Summer się rozpadło,a reszta chłopaków zaczęła odpoczywać i układać sobie na spokojnie życie.Moi rodzice postanowili spróbować coś stworzyć od nowa i cieszą się swoim szczęściem.Jessica z  Connor'em po tylu latach w końcu,postanowili się pobrać i za tydzień ma się odbyć ich ślub na którego zostaliśmy z Niall'em i dziećmi zaproszeni,a co do mnie i Niall'a...za niedługo będzie już nasza 15 rocznica ślubu i jak na początku mówiłam mamy dwójkę dzieci-Liam'a i Dianę.Liam jest 3-letnim chłopcem o niebieskich oczach i brązowych włosach.Jest odzwierciedleniem małego Niall'a.Takiego małego i słodkiego.Trochę umie rozrabiać i jest czasem niegrzeczny,przez co czasem się z Niall'em denerwujemy,ale kto mówił,że będzie łatwo? Nikt nie mówił,ale my zdawaliśmy sobie z tego sprawę od początku.Diana jest za to straszą bałaganiarą i czasem umie komuś odpyskować,nawet się zdarza,że mi lub Niall'owi.Ludzie i dzieci nie są idealne i dlatego nasze dzieci tak kochamy.Nie zmienilibyśmy je na inne.Może czasem dają w kość,ale ich kochamy.Westchnęłam i odwróciłam się od Liam'a.Wróciłam do kuchni i zaczęłam kończyć obiad.Po kilku minutach poczułam dłonie oplatające mnie w pasie i pocałunki na szyi.Odwróciłam się przodem i zauważyłam Niall'a.Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w usta.
-Cześć słońce-powiedział i podał mi świeżę kwiaty.Powąchałam się i wsadziłam do wazonu.Wróciłam do chłopaka i w podzięce pocałowałam.
-Coś się ciekawego dzisiaj działo?-zapytał,a ja pokręciłam głową.
-Jak zwykle Diana kłóciła się z Liam'em o pilota do telewizora-odpowiedziałam,a Niall westchnął.
-Coś się komuś stało?-zapytał i pokręcił głową.
-Skończyło się na małym guzie na głowie u Liam'a-odpowiedziałam,a blondyn westchnął.
-Mówiłem ci jak ja cię kocham?-zapytał,a ja się zaśmiałam.
-Codziennie mi to powtarzasz kochanie-odpowiedziałam i złączyłam moje usta z jego.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i to by było na tyle ;p Dziękuje wszystkim za czytanie moich wypocin i nie mam za złe,że w ogóle komentarze się nie pojawiały pod rozdziałami,bo do tego jestem przyzwyczajona ^.^
Za chwilę na blogu pojawi się ilość wyświetleń itd ;)
Życzę wszystkim dobrej nocy i miłego roku szkolnego ;*
Co ja gadam...życzę wam,żebyście mieli  takiego kochanego męża jakim jest Niall w tym opowiadaniu ;* Każda z was na niego zasłużyłam...Zasłużyłam na księcia z bajki ;*

II.Rozdział 20

~Oczami Niall'a~


Wbiegłem do domu,a za mną pobiegł Harry.Gdy wbiegliśmy gwałtownie do domu,koło nas pojawił się ojciec mojej ukochanej oraz Ed.Drake odsunął się od Lou i odwrócił się do nas.
-Idź do Rachel,Jessici,Connor'a oraz Lidii-zawołał Harry do Louis'a.Kiwnął głową i odwrócił się.Miał już przechodzić przez próg gdy usłyszał,że coś jeszcze mówię.
-A gdzie jest Katie?-zapytałem zdziwiony i odrobinę wystraszony.Lou spojrzał za siebie,a następnie odwróciłem się z powrotem do nas.
-Katie otwierała drzwi i Drake ją odepną tak,że przeleciała przez próg salonu i leży teraz nieprzytomna w salonie-odpowiedział,a ja zamarłem i po chwili ruszyłem biegiem do salonu.Lou odsunął się trochę do tyłu,żeby mnie przepuścić do salonu i spoglądał na Harry'ego,który spoglądał z nienawiścią na Drake.Następnie Harry spojrzał na Lou i smutno się do niego uśmiechnął.
-Pilnuj Rachel,Jessici,Connor'a,Katie i przede wszystkim Lidię-zawołał,a on kiwnął głową i ruszył do salonu.W salonie na ziemi leżała w dalszym ciągu nieprzytomna Katie,a nad nią pochylałem się ja.
-Ja z nią zostanę Niall,a ty idź wysłać tego drania do swojego ojca-szepnął do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu.Kiwnąłem głową i gwałtownie poderwałem się do góry i ruszyłem szybkim krokiem do przedpokoju.Gdy stanąłem przed Drake,wściekłem się i zacząłem go bić,ale chłopak nie robił sobie nic z tego.Po jakimś czasie Harry postanowił mnie odsunąć od Drake,a Ed i ojciec Katie zajęli się nim.Zaczęli go osłabiać swoimi mocami,aż Drake padł nieprzytomny na ziemię .Ed chwycił dłoń ojca mojej dziewczyny i moich przyjaciół.Zamknęli oczy i wypowiedzieli coś pod nosem.Po chwili pod Drake pojawiła się duża czarna dziura,do której wpadł i zniknął Drake.
-Katie nie rób nam tego!-Usłyszałem z salonu zdesperowany głos Louis'a.Spojrzałem na wszystkich i wbiegłem do salonu.Za mną wszedł Harry z krwią na rękach oraz ojciec Katie i Ed.
-Co z nią?-zawołałem ,klękając koło Lou.
-Nie mam pojęcia co robić!-zawołał wystraszony i spojrzał na mnie.
-Ed spróbuj ją uzdrowić!-krzyknął Harry,a Ed pokręcił głową.
-Nie mogę jej kompletnie uzdrowić,mogę jedynie dać jej parę godzin więcej życia-odpowiedział i podszedł do nas.Klęknął koło głowy dziewczyny i położył dłoń na jej czole.Zamknął oczy i coś wymówił niezrozumiałego dla mnie,pod nosem.
-Gotowe...ma z 4 godziny więcej życia-odpowiedział i spojrzał smutnym wzrokiem na mnie.-Przykro mi Niall,nie umiem ją uzdrowić...
Przeczesałem fryzurę Katie,a następnie złożyłem całusa na jej czole.Po moich policzkach zaczęły spływać łzy,a po chwili z moich ust zaczął wychodzić głośny szloch.Położyłem sobie jej głowę na kolanach i spojrzałem na nią.Lou pokręcił głową koło mnie i również wraz z wszystkimi zaszlochał.Po kilku godzinach wszyscy postanowili iść do swoich pomieszczeń gdzie będą mogli spędzić te wszystkie łzy i rozpacz.Ja na początku się nie poddawałem i rzucałem nowymi pomysłami,aby tylko Katie uratować,ale po dziesiątym pomyśle odrzuconym przez wszystkich,poddałem się.Siedziałem koło Katie i głaskałem ją po włosach.Czasem się schylałem i całowałem ją w usta,albo w czoło.Po jakimś czasie Katie zaczęła ledwo oddychać,a ja zalewałem się nowymi łzami.Moglibyśmy zadzwonić na karetkę i przyjechali by tutaj,ale jakbyśmy to wytłumaczyli,że przeleciała przez drzwi i została dziabnięta czymś ostrym w brzuch.Jeszcze oskarżyliby nas i co byśmy zrobili.Wziąłem głęboki oddech i położyłem się koło Katie na ziemi.Odwróciłem się bokiem do niej i zamknąłem oczy.


*Godzinę później* 

~Oczami Harry'ego~

To jest nie sprawiedliwe!Czemu to Katie się musiało przytrafić,a nie mnie?Czemu to zawsze muszą cierpieć bliskie dla mnie osoby?Westchnąłem i spojrzałem na Louis'a,który spoglądał na Lidię,która spała słodko pomiędzy nami i nie zdawała sobie sprawy,że w salonie ktoś umiera.Louis na moje westchnięcie spojrzał mi w oczy.
-To jest moja wina-zaczął Lou rozmowę,a ja zmarszczyłem brwi na jego słowa.
-Czemu tak uważasz?-odpowiedziałem,a Lou wzruszył ramionami.
-Kilka dni wcześniej śniła mi się ta sytuacja,że Katie zostanie ranna i umrze-odpowiedział,a mi coś zaświtało.Faktycznie mówił coś o jakimś koszmarze.
-A nie było mówiono co trzeba zrobić,żeby ją uratować?-zapytałem z nadzieję,ale Lou pokręcił głową.
-Niestety nie było nic...jakbym coś wiedział to bym już dawno o tym śnie wspomniał-odpowiedział,a po jego policzku spłynęła łza,którą starłem wskazującym palcem.
-To nie była twoja wina-odpowiedziałem,a Lou westchnął.
-Chcesz coś może do picia?-zapytałem,a Lou pokiwał głową.-Soku?
-Może być-odpowiedział,a ja kiwnąłem głową i wstałem z łóżka.Przed wyjście z pokoju pocałowałem Lou i Lidię w czoło.Schodząc na dół usłyszałem cichą rozmowę.Wydawało mi się,że znam te głosy,aż za dobrze,ale to jest nie możliwe.Z nadzieją podszedłem po cichu do drzwi i schowałem się za ścianą.
-Tak bardzo tęskniłam-usłyszałem dziewczęcy głos.
-Dziękuje-powiedział nagle chłopak i nastała pomiędzy nimi cisza.
-Za co mi dziękujesz?-zapytała ponownie.
-Za to,że nie zwątpiłaś w wszystko i uwierzyłaś Niall'owi w to,że się ze mną spotkał-odpowiedział,a ja już wiedziałem kto to jest.Z uśmiechem w parowałem do pokoju i przytuliłem dwójkę najważniejszych dla mnie osób,które siedziały na kanapie.Na początku były zdziwione moim towarzystwem w pokoju,ale po chwili przyciągnęli mnie do siebie.
-Katie? Liam?-powiedziałem szeptem zauważając Niall'a śpiącego na ziemi pod kołdrą.-jakim sposobem?
-Liam wrócił i mnie uzdrowił-odpowiedziała Katie i posłała mi uśmiech.
-A ja nie wiem jakim sposobem wróciłem,ale wróciłem-odpowiedział i zaśmiał się.
-A nasza mama?-zwróciłem się do dziewczyny,która wzruszyła ramionami i spojrzała na Liam'a.
-Nie mam zielonego pojęcia-odpowiedział Liam,a my z Katie posmutnieliśmy.
-Może chcecie soku?-zapytałem,a oni pokiwali głowami.Wyszedłem z salonu i w przedpokoju krzyknąłem na Lou,który po chwili pojawił się koło mnie.
-Co się stało?-zapytał,a ja się uśmiechnąłem.
-Weź Lidię na ręce i idź do salonu-odpowiedziałem tajemniczo,a Lou zmarszczył brwi.
-Po co?-zapytał,a ja przewróciłem oczami.
-Weź Lidię to się przekonasz-odpowiedziałem i odwróciłem się od Lou i wszedłem do salonu w którym na krześle siedziała moja i Katie matka,a przed nią siedział naszej trójki nieprzytomny ojciec.Po wejściu do kuchni,moja matka się odwróciła i spojrzała na mnie.
-Harry?-zapytała i podeszła do mnie.Położyła swoją dłoń na moim policzku i spojrzała mi w oczy.
-Tak to ja mamo-odpowiedziałem,a kobieta się uśmiechnęła i mnie przytuliła.
-Jak się tutaj pojawiłaś?-zapytałem,a kobieta się uśmiechnęła i wskazała na mojego ojca.Pokiwałem głową i podszedłem do lodówki,gdzie wyjąłem sok jabłkowy.Położyłem na blacie i podszedłem do półki,gdzie wyjąłem osiem szklanek.Spojrzałem na moją matkę,a ona spojrzała na mnie.
-Oczywiście pomogę ci-odpowiedziała i wzięła sześć szklanek w ręce.Ruszyliśmy do salonu,gdzie już siedział Lou i na jego kolanach spała dalej Lidia.Rozmowy ucichły jak wszedłem do salonu.Wszyscy zamarli na widok mojej i Katie matki.
-Mamo?-zapytała Katie i wstała z kanapy.Podeszła szybkim krokiem do niej i przy okazji omijając śpiącego nadal Niall'a na ziemi.Przytuliła ją i spojrzała na mnie,a następnie nas oby dwóch przytuliła.
-Moment Katie,bo mamy szklanki-powiedziałem szeptem,a dziewczyna odsunęła się od nas i wzięła kilka szklanek ode mnie i naszej mamy.Położyliśmy wszystkie szklanki i sok na ławie.
-Jak się cieszę,że wszystko jest dobrze-odpowiedział Lou,a Katie pokręciła głową.
-No nie wiem czy wszystko jest tak dobrze-odpowiedziała i spojrzała po wszystkich,aż zatrzymała swój wzrok na Niall'u.
-Przecież on śpi-odpowiedział zdziwiony Liam'a,a Katie się zaśmiała i wstała z kanapy.Podeszła do Niall'a i położyła się koło niego na podłodze.Przysunęła się do niego i przykryła się kocem.Przytuliła go mocno i zaczęła go całować po szyi.Po jakimś czasie Niall dalej nie obudził się.Lekko wkurzona Katie wstała na nogi i wyszła z salonu.Po jakiejś minucie wróciła do salonu z szklanką z wodą.Pochyliła się nad Niall'em i pocałowała go w szyję,ale dalej to nic nie dawało.
-Dobra Niall...sam tego chciałeś-odpowiedziała wraz ze śmiechem wylała na blondyna zimną wodę ze szklanki.Niall poderwał się do góry i stanął na proste nogi.Spojrzał najpierw na Katie jakby zobaczył ducha.Nagle ją mocno przytulił i nie chciał puścić.
-Bo ją udusisz Nialler,a ja nie będę ją ponownie ratował-Powiedział Liam,który stał za Katie.Gdy Niall skapnął się do kogo należy głos.odsunął się od Katie i spojrzał na Liam'a.Podbiegł do niego i rzucił się na niego,prawie się razem wywracając.
-Dobra Niall,nic mi nie jest-zaśmiał się chłopak.Po jakimś czasie do salonu weszła Jessica z Connorem przy boku,Rachel,mój ojciec oraz Ed.Wszyscy usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy dziękować Bogu,że to się tak skończyło,a nie inaczej.
-Jak dobrze,że wróciliście wszyscy cali i zdrowi-odpowiedział Niall,a my przytaknęliśmy i utworzyliśmy wielki grupowy przytulas.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej kochani ;* I mamy następny rozdział mam nadzieje,że się podoba.Może mi się uda dzisiaj jeszcze wrzucić epilog,ale nie obiecuje ;/ Jak mi się dzisiaj nie uda to wrzucę go jutro ;*
Może do zobaczenia ^^

! Rozdział dokładnie nie sprawdzany ! 


piątek, 2 września 2016

II.Rozdział 19

~Oczami Niall'a~


Spojrzałem na Harry'ego i wybiegłem z budynku.Rozglądnąłem się i zauważyłem jakąś postać odwróconą plecami do mnie.Podszedłem do niej i objąłem ją swoimi ramionami.Katie westchnęła i położyła swoją głowę na moim ramieniu.
-I co my mamy teraz zrobić?-zapytała jakby sama do siebie.Westchnąłem i obróciłem głowę,składając całusa na jej policzku.
-Nie martw się,coś wymyślimy-odpowiedziałem pewnie,a dziewczyna wyswobodziła się z moich ramion i odwróciła do mnie twarzą.Jej twarz pokazywała smutek,dezorientacje oraz złość.Przyciągnąłem ją do siebie,a on przytuliła mnie.Pocałowałem ją w usta,a ona oddała pocałunek i całowalibyśmy się dłużej gdyby nie przerwało nam odchrząknięcie za nami.Odsunąłem swoje usta od Katie i odwróciłem głowę do tyłu.Za nami stał Harry ze złożonymi na piersi rękoma.Odwróciliśmy się wraz z Katie do niego twarzą,ale dalej ją obejmowałem.
-Wracamy moje gołąbeczki-powiedział Harry i odwrócił się od nas.Katie spojrzała na mnie i ponownie wyswobodziła się z moich ramion,ale złapała mnie za dłoń.Uśmiechnąłem się pod nosem i ruszyłem za Katie.Po chwili szliśmy z Harry'm w jednym tempie.
-Mam pomysł kto mógłby nam pomóc w znalezieniu prawdziwej miłości Liam'a i naszej mamy-zaczął temat Harry.Spojrzeliśmy z Katie na Harry'ego.
-Jaki masz pomysł?-zapytała z westchnieniem i pokręciła głową.-w ogóle jest jakaś osoba,która wie,albo umie komuś wywróżyć kto będzie z kim na zawsze?
-Istnieje jeden taki magik i jest niedaleko nas-odparł Harry i posłał nam smutny uśmiech.
-No to dobra,chodźmy tam-odpowiedziała Katie i przyśpieszyła tempo.Spojrzałem na Harry'ego,który spojrzał na mnie.Pokiwaliśmy głowami w tym samym momencie i przyśpieszyliśmy tempo.Po 15 minutach znajdowaliśmy się przy jakimś bardziej zadbanym budynku.Stanąłem koło Katie,która rozglądała się dookoła.Harry wziął głęboki oddech i wszedł do budynku przed nami.Następnie wraz z Katie weszliśmy za nim.W środku budynku świeciła się jedynie jedna żarówka,która znajdowała się na suficie i z której prawie nic nie było widać.Harry przeklną pod nosem i po chwili było słychać głośny szmer na ziemi.
-Co to było?-zapytała wystraszona Katie.
-Spokojnie to byłem ja!-zawołał Harry,a Katie zgromiła go wzrokiem-przepraszam kopnąłem w coś...
Przewróciłem oczami i ruszyliśmy w głąb mieszkania.Gdy przeszliśmy przez następny próg,zobaczyliśmy zadbany pokój.Dobrze oświetlony przez co widziałem co znajdowało się w nim i w jakim miejscu to stało.Ściany były koloru jasnego fioletu,a sufit był biały.Po lewej stronie,przy drzwiach znajdowała się komoda,a na niej jakieś zdjęcia i nieznane mi rzeczy.Spojrzałem na wszystkich i dopiero po kilku minutach skapnąłem się,że nie tylko my jesteśmy w pokoju.Moi towarzysze również musieli to zauważyć,bo się zatrzymali i spojrzeliśmy na niego w tym samym momencie.
-Co was do mnie sprowadza?-zapytał i spojrzał na nas.Był młody.Miał na oko 25 lat.Nie był na pewno starszy niż Harry i reszta.
-Potrzebujemy twojej pomocy-odpowiedzieliśmy razem z Katie.
-Jesteście w sobie zakochani-stwierdził,a ja lekko kiwnąłem głową.
-Skąd wiedziałeś?-zapytała Katie,a czarownik przewrócił oczami.
-Jestem czarownikiem,który umie wyczuć miłość pomiędzy ludźmi i wie kto jest prawdziwą miłością danej osoby-odpowiedział,a Katie lekko pokiwała.-Zgaduje,że chcecie żebym dowiedział się kto jest prawdziwą miłością Liam'a i twojej i twojej matki-odpowiedział i wskazał na Katie,a następnie na Harry'ego.Kiwnęliśmy w trójkę głowami,a ja następnie zmarszczyłem brwi.
-Skąd wiedziałeś,że się zjawimy?-zapytałem,a czarownik się zaśmiał.
-Jestem czarodziejem i pokazuje mi się przyszłość-odpowiedział,a ja pokręciłem głową.Chociaż brzmi to dla mnie niedorzecznie,to nie drążyłem tematu dalej.Czarownik westchnął i zamknął oczy.-Oby dwie osoby są waszymi najbliższymi-odpowiedział,a Katie westchnęła.
-Może więcej szczegółów?-zapytała,a czarownik przewrócił oczami.
-Mogę jedynie powiedzieć,że jedna osoba to,która zostawiła twoją mamę w przeszłości,a drugą osobą jest osoba,która chciała zabić Liam'a i to zro....-przerwał nagle i zasłonił usta dłonią.-Tego ostatniego nie słyszeliście!
-Okey to się bardziej nam przydało.-Odpowiedział Harry i pokiwał mu głową w podzięce.
-Dziękujemy-dopowiedzieliśmy z Katie i wyszliśmy na pole,a za nami podążył Harry.
-Chyba wiem kto może mamę uwolnić-powiedziała po jakimś czasie Katie.Spojrzeliśmy na nią jednocześnie z Harry'm.
-O kim myślisz?-zapytałem,a dziewczyna się do mnie przytuliła.
-To jest na pewno nasz ojciec-odpowiedziała i spojrzała na Harry'ego.Harry pokiwał głową i podrapał się po brodzie.
-A kto jest drugą połówką Liam'a?-zadałem nurtujące mnie pytanie,a reszta westchnęła.
-Jest to osoba,która próbowała Liam'a zabić-powiedział Harry,a ja przypomniałem sobie moment w którym znalazłem Liam'a dziabniętego nożem w brzuch.Zdążył jeszcze odczarować Rachel i Jessicę,a później umarł i powrócił jako anioł.
-A to może jest Jessica?-podpowiedziałem,a Katie pokręciła głową.
-Jessica nie chciała zabić Liam'a-odpowiedział Harry i pokręcił głową.
-Ale Rachel również nie chciała go zabić...lecz go zabiła-odpowiedziałem,a reszta stanęła w miejscu i spojrzała na mnie.
-Pamiętasz co na koniec powiedział czarownik?-zadała pytanie Katie,a ja pokiwałem głową.
-Że mieliśmy czegoś nie usłyszeć-odpowiedziałem,a Katie pokiwała głową.
-Właśnie!-zawołała i kontynuowała dalej-ja to usłyszałam i złączyłam razem....powiedział coś podobnego do...-przerwała i wzięła głęboki oddech-drugą osobą jest osoba,która próbowała zabić Liam'a i to zrobiła...
-To by się kupy trzymało-odpowiedziałem,a Katie pokiwała głową.
-Wiecie?-zapytał Harry,a my z Katie spojrzeliśmy razem na Harry'ego-My dalej nie wiemy jak przywołać ich z powrotem do naszego świata...
-Faktycznie!-zawołała Katie stanęła w miejscu.Również z Harry'm stanęliśmy i spojrzeliśmy na dziewczynę.-Musimy do niego wrócić!-zawołał i odwróciła się od nas.Ruszyła przed siebie,a ja spojrzałem na Harry'ego i ze wzruszeniem ramion powłóczyliśmy się za Katie.Po jakimś momencie doszliśmy pod dom z którego nie dawno wyszliśmy.Właśnie w tym momencie Katie z tamtą wychodziła i kierowała się w naszą stronę.
-Chyba wiem jak to zrobić-odpowiedziała i już nie odzywając się,zaczęliśmy wracać do domu.Po chwili staliśmy przed domem i Katie weszła pierwsza do domu,a ja miałem już wchodzić za nią gdy Harry złapał mnie za ramię.Odwróciłem się do niego i podniosłem brwi.
-Co ty właściwie czujesz do Katie?-zapytał,a ja zmarszczyłem brwi.
-Kocham ją-odpowiedziałem retorycznie,a Harry prychnął.
-Nie rób sobie ze mnie jaja,tylko odpowiadaj!-zawołał,a ja przewróciłem oczami.
-A tobie się włączyła opcja ochrony swojej młodszej siostrzyczki?-zapytałem,a Harry podszedł do mnie i dziabnął mnie wskazującym palce w klatę piersiową.
-Nie rób sobie jaj,tylko mów prawdę!-zawołał jeszcze raz.
-Okey! Kocham ją i nie wyobrażam sobie życia bez niej i zawsze będę jej pomagać w potrz..-przerwało mi krzyk,a ja przerażony spojrzałem na Harry'ego,a następnie odwróciłem się do drzwi.Zdziwiłem się,bo w drzwiach stał Drake i zaczynał się zbliżać do Louis'a...

~Oczami Rachel~

To jest bardzo dziwne! Nie umiem przestać myśleć o chłopaku,którego zabiłam gdy byłam pod zaklęciem.On ostatnimi siłami zdążył mnie uratować i odczarować,a następnie nie przeżył mojego ataku na niego.Stałam w szoku w miejscu,gdy do pokoju wleciał Niall,a następnie pozostali.Klęczeli przy Liam'ie i prosili go,żeby z nami zostali.Niestety zmarł na miejscu i to przez moją winę.Obwiniałam się,ale później Jessica przekonała mnie,że to nie jest moja wina.Teraz stoją w miejscu przy Jessicę i Connor'ze zaczęłam się zastanawiać nad tym wszystkim.Jessica musiała zauważyć ze dziwnie się zachowuje,bo zwróciła się do mnie.
-Co jest Rachel?-zapytała i podeszła do mnie,kładąc mi dłoń na ramieniu.
-Chyba zakochałam się...-odpowiedziałam,a dziewczyna wstrzymała oddech.
-Kto jest tym szczęściarzem?-zapytał Connor za Jessicą.
-Jest to chłopak,którego zabiłam gdy byłam pod zaklęciem.-odpowiedziałam i posmutniałam.Usiadłam na ziemi i podkuliłam nogi do klatki piersiowej.
-Oj Rachel-powiedziała Jessica i usiadła przede mną.
-A ja go dalej kocham!-zawołałam i zaniosłam się szlochem.Po jakimś czasie zachciało mi się spać,więc się położyłam i zasnęłam.

~Oczami taty Katie,Harry'ego i Liam'a~


Jakie to jest pogmatwane!Czyli tak na prawdę to Dagmara jeszcze żyje,lecz siedzi w innym świecie z moim synem.Super.Westchnąłem i usiadłem na krześle w kuchni.
-Coś się stało proszę pana?-zapytał Louis wchodzący do kuchni i podchodzący do lodówki z której wyciągnął sok i nalał sobie go do szklanki,którą najpierw wyciągnął z półki.
-Doszło teraz do mnie,że tak na prawdę to kocham dalej matkę Harry'ego i Katie-odpowiedziałem,a Lou odstawił sok do lodówki i włożył do zlewozmywaku szklankę.
-Ale Pani Dagmara jeszcze wróci,niech się pan o to nie martwi-odpowiedział,a ja pokiwałem głową.
-A jak wróci to jej wyznam,że ją kocham-odpowiedziałem,a Lou uśmiechnął się lekko i wyszedł z kuchni.Po chwili przed oczami stało mi się czarno i chyba zasnąłem na stole....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani ;* I mamy następny rozdział.Powoli zbliżamy się do końca tego opowiadania,a ja niestety dalej go nie skończyłam w wakacje XD Czas jak dla mnie za szybko w wakacje leciał i nie zdążyłam ;/ Do końca opowiadania pozostało jeden rozdział i epilog,kochani ;*
Dobranoc wszystkim i miłego weekendu oraz miłego tego roku szkolnego ;*

! PS.Rozdział nie sprawdzany-przepraszam !

środa, 24 sierpnia 2016

II.Rozdział 18

*Tydzień później*


~Oczami Katie~


Spoglądam na Niall,który śpi przy moim boku.Od tygodnia nie mamy pojęcia jak wyciągnąć Liam'a i jak to powiedział Niall,moją matkę.Wzdycham i kładę się bokiem do Niall'a.A jakby iść do tego samego magika,którego prosiliśmy o pomoc w związku z Harry'm?Podnioszę się gwałtownie,przez co budzę Nialler'a,który siada gwałtownie i spada z łóżka.Wstaje z ziemi z jękiem siada koło mnie.Spogląda na mnie z podniesionymi brwiami i zaczyna przecierać najprawdopodobniej obolały łokieć,po tym jak spadł z łóżka na ziemię.
-Co się stało Katie?-pyta z troską i obejmuje mnie.Przysuwam się do niego i przytulam się mocnej.
-Myślałam o Liam'ie i o mojej mamie...a jakby zrobić tak,że pójdziemy do tego magika co szliśmy do niego o pomoc w związku z Harry'm?
-Hm....dobry pomysł Katie-odpowiada i wstaje z łóżka.Podchodzi do krzesła i zakłada na siebie spodnie oraz zmienia koszulkę.Również wstaje z łóżka i podchodzę do niego.Całuje go w policzek i kieruje się do naszej wspólnej szafy.Ubieram podziurawione jeansy i białą koszulkę z dużym sercem,które składa się ze słów.



Biorę te ubrania do łazienki i korzystam z toalety,ubieram się,a następnie robię lekki makijaż.Wychodzę z łazienki i wracam do pokoju,gdzie Niall zaściela łóżko.Spoglądam na zegar na mojej półce i się śmieję.Niall spogląda na mnie i marszczy brwi.
-Z czego się śmiejesz?-pyta,a ja kręcę głową.
-Niall jest godzina 4:37,a ty już się ubierasz i ścielisz łóżko-odpowiadam,a Niall pośpiesznie się odwraca do zegara i po chwili rzuca się na łóżko.
-Jaja sobie ze mnie robisz Katie? Budzić mnie o tej godzinie?-woła,a ja kręcę głową i podchodzę do mojej biżuterii.Wyciągam z niej moją srebrną bransoletkę z kamyczkami i do tego kolczyki z perełkami.Zakładam biżuterię i siadam na krześle.Schylam się i z pod krzesła wyciągam moje trampki,które od razu naciągam na moje stopy odziane w skarpetki.Wychodzę z pokoju i z szuflady wyciągnęłam moją szarą czapkę beanie i naciągam ją na swoją głowę.Schodzę na dół i ruszam do kuchni.Po drodze dołącza do mnie Fifi i wraz z nią wchodzę do kuchni.Od dwóch dni Fifi już chodzi bez gipsu i ma się dobrze.Polubiła nas i uwielbia się z nami bawić piłką.Narzuciłam jej karmę do miski i dolałam wody do drugiej miski,a następnie podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej jajka,masło i kiełbasę.Postanowiłam zrobić jajecznicę,bo dawno jej nie jadłam,a mam teraz na nią taką ochotę.Wyciągnęłam z półki patelnię i położyłam ją na palniku.Włączyłam palnik i odkroiłam mały kawałek masła.Podczas gdy masło się roztapiało,zaczęłam kroić kiełbasę i niestety nie zdążyłam odsunąć palca,przez co ciachnęłam sobie nim w palca.Momentalne pojawiła się krew,która zaczęła powoli się gromadzić i spadać mi po dłoni.Jęknęłam i upuściłam przez przypadek nóż na ziemię,który zrobił dużo hałasu.Podbiegłam do kranu i odkręciłam kran.Po chwili do kuchni wpadł Niall,którego wzrok od razu znalazł się na mnie.Szybkim krokiem do mnie podszedł i spojrzał na moją rękę.
-Co się stało?-zapytał wystraszony,jak zobaczył ile krwi leje się z mojego palca i farbuje wodę czerwienią.
-Przecięłam się jak kroiłam kiełbasę do naszego śniadania.-wytłumaczyłam i wyciągnęłam palca z pod wody.Powoli zaczynało przestawać się lać krew,ale i tak to było dużo.Niall wyłączył palnik i podniósł nóż z ziemi.Następnie podszedł do półki i wyciągnął wodę utlenioną oraz bandaż.Spojrzałam na niego zdziwiona,a on podniósł brwi z zapytaniu.
-Czemu bandaż,a nie zwykły plaster?-pytam,a chłopak wzrusza ramionami i podchodzi do mnie bliżej.
-Skończyły się plastry-tłumaczy i leje mi po ranie wodą utlenioną.Krzywię się i lekko jęczę,a następnie chłopak podnosi moją dłoń i owija mi ją bandażem.Po skończonym opatrywaniu mojej rany,dziękuje Niall'owi i siadam przy stole.
-To może ja skończę nasze śniadanie?-mówi i kontynuuje śniadanie zaczęte przeze mnie.Po jakimś czasie śniadanie jest gotowe,a my je szybko zjadamy.Niall odkłada talerze do zlewozmywaka i siada przede mną.Spogląda na mnie,a mój wzrok jest skierowany na moją dłoń,która jest obwiązana w bandaż.Podnoszę wzrok i spoglądam w piękne błękitne tęczówki mojego chłopaka,a następnie przenoszę swój wzrok na zegar na kuchence.6:03. Czy ja naprawdę robiłam śniadanie z godzinę?Wstałam z siedzenia i usiadłam na kolanach u Niall'a.Niall przyciągnął mnie do siebie bardziej,żebym nie spadła i objął mnie ramionami w pasie.Przytuliłam się do niego,uważając na mój nieszczęsny palec.Po chwili odsunęłam się od niego i pocałowałam go w usta.Całowaliśmy się przez jakiś czas i odsunęliśmy się od siebie jak zabrakło nam powietrza w płucach.Pocałowałam ostatni raz Niall'a w usta i wstałam z jego kolan.Podeszłam do Fifi i wzięłam ją na ręce.Ruszyłam z nią do salonu i usiadłam na kanapie.Po chwili w salonie pojawił się również Niall i rękach trzymał ciepły i jednoczesnie mój ulubiony kocyk.Podziękowałam i przykryłam się nim,a Niall zajął miejsce koło mnie.Fifi zeszła z moich kolan i weszła na kolana Niall'a,a następnie położyła się na kocyku koło niego.Wyciągnęłam rękę po pilota i włączyłam telewizor,a następnie zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś fajnego filmu.W końcu z Niall'em postanowiliśmy obejrzeć jakiś przygodowy film.Po jakimś czasie nie wiem nawet kiedy,zamknęłam oczy i zasnęłam.

Obudziłam się około godziny 14 bo słońce świeciło do środka mieszkania.Podniosłam się do siadu i przetarłam twarz dłonią.Wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni.Na stole leżała jakaś kartka.Podeszłam do stołu i podniosłam białą kartkę z czarnymi literami.


Jestem u Larry'ego.Potrzebowali mnie,a ja nie miałem serca Cię budzić.Jak się obudzisz to sobie coś zjedź i przyjdź do Larry'ego ;*

                                                                  Kocham Cię.Twój Niall 



Westchnęłam i zgniotłam kartkę.Wyrzuciłam ją do kosza i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam jogurt i zaczęłam się nim zajadać.Gdy go zjadałam,wyrzuciłam opakowanie do kosza,a łyżeczkę wrzuciłam do zlewozmywaka.Poszłam do przedpokoju i z torebki wyciągnęłam klucze do domu.Komórkę wsadziłam do kieszeni i mogłam już wychodzić.Wyszłam z domu i zamknęłam dom na klucz,a klucz wrzuciłam do kieszeni moich jeansów.Ruszyłam szybkim krokiem do domu Larry'ego i po 10 minutach znajdowałam się przed bramą mojego brata i jego chłopaka.Weszłam na ogródek i nie pukając do drzwi,weszłam po prostu do środka.W domu słychać było głosy i śmiechy.Ściągnęłam moje trampki i po cichu weszłam do salonu.Oparłam się bokiem o próg i spojrzałam na moich przyjaciół.Harry z Niall'em siedzą na kanapie i spoglądają na Louis'a,który łaskocze Lidię,która płaczę już ze śmiechu.Z uśmiechem na ustach,kręcę głową i ujawniam swoją obecność w salonie,siadając przy Harry'm,który podskakuje wystraszony i spogląda na mnie jak na jakiegoś ducha.
-Katie!Nie strasz mnie tak!-zawołał Harry trzymając się za klatkę piersiową,gdzie ma serce.Zaśmiałam się.
-Jak się spało misiu?-zapytał Niall,a ja spojrzałam na niego.
-Lepiej się by spało jakbyś do końca ze mną leżał na tej kanapie-odparłam i wystawiłam mu język.Chłopak przewrócił oczami,a ja się zaśmiałam.
-Myśleliśmy o tym twoim pomyśle i stwierdziliśmy,że wpadniemy do tego magika jak się obudzisz-odpowiedział Harry,a ja pokiwałam głową i wstałam z łóżka.
-No to chodźmy-oznajmiłam,a wszyscy pokiwali głowami i wstali z kanapy.Uzgodniliśmy,że Louis zostanie z Lidią wraz z Connor'em,Rachel i Jessicą.Ubraliśmy pośpiesznie buty i wyszliśmy z domu.Po jakimś czasie pojawiliśmy się w jakimś starym budynku z którego spadał tynk.Spojrzałam zniesmaczona na brudne ściany i od razu spojrzałam na Niall'a.Ruszyliśmy do następnego pomieszczenia gdzie siedział jakiś starszy człowiek.Jego włosy były siwe,a skóra była naciągnięta i pomarszczona.Przeszedł mnie dreszcz i Niall musiał to zaważyć,bo podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Czego potrzebujecie dzieci?-usłyszałam donośny stary głos.Spojrzałam na Nialla,który spoglądał na Harry'ego.
-Potrzebujemy twojej pomocy.Nasz przyjaciel i moja matka zostali uwięzieni w innym świecie i nie wiemy jaki ich uwolnić-odpowiadam po chwili.Nastaje cisza,a ja się boję,że ten magik już nie żyje,ale uspokajam się gdy zaczyna coś mówić.
-Jak mają na imię wasz przyjaciel i twoja matka?-zapytał ponownie głośnym tonem.
-Liam Payne i Dagmara Styles-odpowiadam,a magik kiwa głową i wypowiada coś na głos,ale nie umiem tego zrozumieć.Spoglądam na Niall'a i widzę,że ma taką samą minę jak ja,więc wiem,że on również tego nie rozumie jak ja.
-Przykro nie umiem wam pomóc-odpowiada,a my spoglądamy na niego.-Ten czar jest silniejszy ode mnie...
-Przecież jesteś najsilniejszym magikiem na tej ziemi-woła Harry roztrzęsiony,a magik kręci głową przecząco.Spoglądam na niego zdziwiona,a on pokazuje na mnie,a następnie na Niall'a.Spoglądam na Niall'a,a on spogląda na mnie.
-Co to ma znaczyć?-zapytam zdezorientowana,a magik kręci głową.
-Nie mogę wam więcej nic powiedzieć,musicie się domyślić-odpowiada,a następnie pomiędzy nami nastaje cisza.
-Możesz dać nam jeszcze małą wskazówkę,prosimy-proszę w imieniu nas wszystkich,a magik wzdycha i lekko kiwa głową.
-Niech wam będzie....jest to pomiędzy wami-odpowiada,a ja marszczę brwi.
-Dalej nie rozumiem-odpowiadam wzdychając,a Harry spogląda na magika.
-Czy to jest uczucie?-pyta,a magik nie pewnie kiwa głową.
-Już po tej podpowiedzi wiem co to jest-zaczyna Harry,ale zatrzymuj się na chwilę,a po chwili dodaje szybko-co jest pomiędzy wami i jest to uczucie?
-Chodzi ci o miłość?-pytam,a Harry kiwa głową.
-Czyli musimy znaleźć miłość Liam'a i naszej matki?-pytam dla potwierdzenia,a gdy Harry potwierdza głową,dodaje-no to fajnie!-odpowiadam z sarkazmem i odwracam się do wyjścia i wychodzę ze starego budynku....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Hej kochani...tak jak mówiłam postanowiłam dokończyć to opowiadanie w te wakacje...
Do końca opowiadania pozostało 2 rozdziały i epilog ^.^
Do następnego kochani,dobranoc ;*

środa, 17 sierpnia 2016

II.Rozdział 17

~Oczami Louis'a~


-Pan?-zapytałem zdziwiony.
-Witaj Louis-przywitał się ze mną,a ja nie pewnie przepuściłem go w drzwiach.-Jest może Katie?
-Jestem-odpowiedziała niepewnie szatynka wchodząca do przedpokoju z salonu.
-Witaj Katie-przywitał się ponownie ojciec Katie,Liam'a i mojego chłopaka.
-Czego chcesz?-syknęła wściekła i spojrzała na niego złowrogo.
-Chciałem pogadać-odpowiedział,a ja spojrzałem na dziewczynę,która mi kiwnęła głową. Od kiwałem jej i poszedłem do salonu,gdzie reszta zajęła miejsca na kanapie.Po chwili do salonu weszła wściekła  dziewczyna i jej ojciec.
-Teraz niby się o niego martwisz!Nie widziałeś się z nim przez kilka lat,dlatego,że nas wszystkich rozdzieliście! Liam umarł i doskonale o tym wiesz!-zawołała dziewczyna i zaczęła chodzić w kółko.Spojrzeliśmy wszyscy pozostali na siebie.
-Wiem,że jakimś sposobem macie z nim jeszcze kontakt!-zawołał,a ja i reszta wstrzymaliśmy oddech.Katie się zatrzymała i spojrzała na niego.
-A jak to co!? I tak się z nim nie spotkasz bo jest uwięziony!-zawołał,a ja westchnąłem.Spojrzałem na Harry'ego,który bawił się z Lidią w papier,kamień i nożyce i uśmiechnąłem się na ten widok.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-powiedział szeptem Niall,a wszyscy spojrzeliśmy na niego,a on po chwili podniósł wzrok i spojrzał na Katie.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Katie,a Niall westchnął.
-Twoja mama jest tam również uwięziona-powiedział chłopak,a ja poczułem jak wszyscy zamarli w miejscu.O czym on mówi?!


~Oczami Niall'a~

Usłyszeliśmy dzwonek i Louis zbiegł na dół.Zeszliśmy z Harry'm i Katie na dół i Katie ruszyła do drzwi.Po jakimś czasie do salonu wrócił sam Lou.Spojrzałem na niego,a on pokręcił głową.Po chwili do salonu weszła wściekła moja księżniczka,a za nią jej...ojciec?!Kłócili się o coś.Ale po chwili usłyszałem wzmiankę o imieniu Liam'a i domyśliłem się,że pewnie chodzi o jej przyrodniego brata,a mojego jednego z opiekunów.Wziąłem głęboki oddech przy zmiance o uwięzionym Liam'ie.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-wtrąciłem się,a reszta spojrzała na mnie.Nie mogłem znieść ich wzroku,więc schyliłem głowę i nastała pomiędzy nami cisza.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Kate,a ja westchnąłem i podniosłem wzrok na nią.
-Twoja mama również tam jest-odpowiedziałem,a reszta jakby zamarła.Patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Skąd ty to wiesz?-zapytał Harry zdziwiony.
-Pamiętasz jak Katie zadzwoniła do Ciebie,że nie oddycham,a później wam wyznałem,że rozmawiałem z Liam'em?-zapytałem,a gdy chłopak kiwnął głową,kontynuowałem-to właśnie w tym momencie rozmawiałem o tym z Liam'em...
-Rozmawiałeś z moją mamą?-zapytała z nadzieją Katie,a ja pokręciłem smutno głową.
-Niestety nie,przykro mi-odpowiedziałem,a Katie tylko pokiwała głową.
-Macie pomysł jak wyciągnąć ich?-zapytał ojciec mojej dziewczyny,mojego opiekuna i mojego przyjaciela,a ja pokręciłem z resztą głowami smutno.Mężczyzna usiadł na ziemi i westchnął.
-Przydała by się nam kogoś pomoc-zaczął Harry,a Katie pokiwała głową i spojrzała na swojego ojca.
-Umiałbyś zrzucić silny czar z moich znajomych?-zapytałem,a ojciec wzruszył ramionami.
-Nie jestem pewny,bo teraz jestem słabym czarownikiem i potrzebowałbym kogoś pomoc-odpowiedział,a ja pokazałam na siebie.
-Niestety Katie,ty nic nie zdziałasz,przykro mi....-odpowiedział mężczyzna,a Katie westchnęła i podeszła do mnie.Usiadła na moich kolanach,a ja objąłem ją ramionami i pocałowałem w szyję.
-Oni tak zawsze mają?-zapytał ojciec dziewczyny.
-Miej więcej-odpowiedział ze śmiechem Harry.

Po jakimś czasie ciszy i cieszenia się swoim towarzystwem,zadzwonił dzwonek.Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na pozostałych.Lou zaczął nerwowo obgryzać paznokcie,a Harry go przytulił.Katie zeszła z moich kolan,a wstałem i podszedłem do drzwi wejściowych.Wziąłem głęboki oddech i gwałtownie je otworzyłem.W drzwiach stał Ed i spoglądał na mnie zdziwiony.

-Coś ty taki wystraszony?-zapytał,a ja wzruszyłem ramionami i poczułem ulgę na sercu.Ed ściągnął buty i wraz z nim wszedłem do salonu,gdzie w dalszym ciągu była cisza.Usiadłem tam gdzie siedziałem,a Katie usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta.Oddałem pocałunek i spojrzałem na pozostałych.
-Cześć Ed-przywitał się Harry wraz z Louis'em na kolanach.Lidia zainteresowana przywitaniem kogoś nowego podniosła swój wzrok na Ed'a z kolorowanki,którą nie wiem czemu znalazłem w jakieś półce w komodzie.
-Dzień dobry!-przywitała się dziewczynka.Ed na nią spojrzał,a następnie spojrzał na mnie i Katie.My pokręciliśmy głową i wskazałem głową na Harry'ego i Louis'a.Ed pokiwał głową i uśmiechnął się do dziewczynki.
-Hej mała...jak masz na imię?-zapytał i podszedł do niej.
-Mam na imię Lidia-odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego słodko.
-A ja Ed-odpowiedział chłopak i usiadł na ziemi.
-Co cię do nas sprowadza Ed?-zapytała Katie,a Ed wzruszył ramionami.
-Przyszedłem odwiedzić was-odpowiedział,a ja pokiwałem głową.
-Dasz radę odczarować naszych znajomych?-zapytała moja księżniczka,a Ed pokiwał nie pewnie głową.
-To super!-zawołała i wyplątała się z moich objęć,wstając na równe nogi.Ed wstał za nią,a po chwili również i reszta się podniosła do góry.Spojrzeliśmy wszyscy na nią.
-Gdzie są te osoby?-zapytał Ed,a Katie wzruszyła ramionami.
-Muszę zadzwonić do Jessici-odpowiedziała i poszła do kuchni po swój telefon.Po jakimś czasie wróciła i spojrzała na nas.-Są jak zwykle w lesie...
-To ruszamy do lasu?-zapytałem,a Katie pokiwała głową i spojrzała na pozostałych.
-My z Louisem i Lidią....-zaczął Harry,a Louis za niego dokończył.
-Nie jesteśmy wam tam potrzebni...jedzcie w czwórkę-dopowiedział jeszcze Harry,a Katie przewróciła oczami,ale się do nich uśmiechnęła.Spojrzała na mnie i podeszła do mnie,całując mnie w policzek.Po chwili wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do najbliższego lasu,gdzie właśnie tam przebywa Jessica z Connor'em i Rachel....

~Oczami Katie~


Ruszyliśmy do lasu wraz z Niall'em,moim ojcem i Ed'em.Spojrzałam na wszystkich i zatrzęsłam się lekko.Z moich ust uciekł dymek,bo teraz noce robiły się już chłodniejsze.Niall do mnie podszedł i ściągnął z siebie i założył ją na mnie.W podzięce pocałowałam go w policzek i uśmiechnęłam się do niego.
-A tobie teraz nie będzie zimno?-zapytał mój ojciec,a Niall pokręcił głową z uśmiechem.
-Zamrożenie mi nie grozi-odpowiedział,a mój ojciec podniósł brwi do góry.
-On umie się zamienić w wilka,więc mu jest przez cały czas ciepło-wyjaśniłam mojemu ojcu,który się zatrzymał i spojrzał na mnie,a następnie na Niall'a.
-Umawiasz się z zmiennokształtnym?-zapytał lekko zdezorientowany.
-Od jakiegoś czasu i jestem jego opiekunem,tak jak twój drugi syn-odpowiedziałam,a ojciec spojrzał na mnie.
-Harry jest kogoś opiekunem?-zapytał zdziwiony.
-Nie Harry,tylko Liam-wyjaśnił Niall i spojrzał na mnie.
-Okey-odpowiedział mój ojciec i pomiędzy nami nastała cisza.
Szliśmy jakiś czas i doszliśmy do polany o której opowiadała mi Jessica.Po jednym drzewem opierała się trójka moich przyjaciół.Podeszliśmy do niech i usiedliśmy przed nimi.Spojrzeli na nas i zmarszczyli brwi.
-Co chcieliście od nas?-zapytała Rachel.Ed spojrzał na mnie,a ja kiwnęłam głową.Podszedł do niej i przyłożył jej dłoń do czoła.Wymówił coś i po chwili Rachel siedziała i spoglądała na nas jak na idiotów.
-Co w tutaj robicie?-zapytała,a po chwili jej oczy się rozszerzyły i rozglądnęła się dookoła-Co JA tutaj robię!?
-Spokojnie Rachel byłaś pod zaklęciem...jesteś w lesie z nami-odpowiedziała,a dziewczyna jedynie pokiwała głową.Ed spojrzał na mnie nie wiedząc,która jest tą drugą osobą.
-Chłopak-odpowiedziała,a Ed pokiwał głową i podszedł do Connor'a.Położył mu dłoń na czole i tak jak Rachel,wymówił jakieś zaklęcie.Po chwili wszystko było dobrze i mogliśmy już spokojnie wracać do domu...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Postanowiłam napisać już całe opowiadanie do końca wakacji ;)
Mam nadzieje,że się spodobał rozdział i zapraszam na następne ;*
Życzę miłej nocy i do zobaczenia kochani ^^

PS.Rozdział nie sprawdzany-przepraszam!!!

niedziela, 14 sierpnia 2016

II.Rozdział 16

~Oczami Katie~


-Więc jakieś pomysły?-zapytałam po prawie godzinnym głowieniu się nad wydostaniem Liam'a.
-Nic,a nic-westchnął niewyraźnie Lou z podpartą głową o dłoń.
-Mi się już pomysły wyczerpały-odpowiedział Harry z Lidią na kolanach.Louis ziewnął i przetarł dłonią twarz.
-Może połóż się?-zaproponowałam Lou.Louis wstała z kanapy i spojrzała na mnie,a następnie na Harry'ego.
-U góry jest wolny pokój-powiedział Niall i spojrzał na Louis'a.-Wiesz gdzie ten pokój jest?-zwrócił się do chłopaka,który kiwnął głową.Ostatni raz spojrzał na nas i ruszył na schody.
-A ty nie śpiąca Lidia?-zwrócił się do dziewczynki Harry.
-Nie chce mi się spać-odparła i oparła się plecami o jego klatkę piersiową.
-W porządku-odpowiedział Harry i spojrzał na mnie i na Niall'a.-Nie mam zielonego pojęcia jak wyciągnąć z tamtą Liam'a.
-Dobra posiedzimy jeszcze nad tą księgom i może coś uda nam się wymyślić-westchnął Niall,podpierając głowę o dłoń...


~Oczami Louis'a~

Ruszyłem po schodach do wskazanego przez Niall'a pokoju.Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.Pokój nie był jakiś wielki.Mieściło się jedynie łóżko,szafka koło łóżka,szafa i połka na książki.Zamknąłem drzwi i usiadłem na łóżku.Pogładziłem kołdrę i ziewnąłem.Położyłem się na prawy bok i zamknąłem oczy.Po chwili zasnąłem.


-Rachel!-zawołała koło mnie Katie.Rachel po chwili pojawiła się w drzwiach salonu i spojrzała na nas.
-O co chodzi?-zapytała cicho.
-Jesteś nam potrzebna w ściągnięciu Liam'a z powrotem-powiedziałem,a dziewczyna zmarszczyła brwi.
-Czemu właśnie ja?-zapytała zdziwiona,a ja wzruszyłem ramionami.
-Jesteś prawdziwą miłością Liam'a-odpowiedziała Katie,która się odwróciła i wyszła z salonu.Rachel spojrzała na mnie zdziwiona,a ja wzruszyłem ramionami.
-Mnie się nie pytaj...mnie tam nie było-odpowiedziałem szybko z podniesionymi rękami do góry,gdy dziewczyna miała się o coś zapytać.
Dziewczyna pokręciła głową i wyszła z salonu.Ruszyłem za nią i stanąłem w przedpokoju.Ktoś zapukał w drzwi,Katie ze zmarszczonymi brwiami otwarła je.Ja się odwróciłem i chciałem już wejść do salonu,gdy koło mnie Katie przeleciała,a drzwi wypadły z zawiasów.Wystraszony odwróciłem się do osoby,która stała za drzwiami.Był to Drake,który złowieszczo się do mnie uśmiechał.Miałem ochotę go uderzyć przez ten jego irytujący uśmieszek na ustach,przy okazji,go mu ściągając.Drake zaczął do mnie podchodzić i miał mnie już na wyciągnięcie ręki,gdy jego brwi się zmarszczyły i odwrócił się ode mnie.Spojrzałem za Drake i zobaczyłem Harry'ego,Niall'a,Ed'a oraz ojca Liam'a,Harry'ego i Katie.
-Idź do Rachel,Jessici,Connor'a oraz Lidii-zawołał Harry do mnie.Kiwnąłem głową i odwróciłem się.Miałem już przechodzić przez próg gdy usłyszałem jeszcze Niall'a.
-A gdzie jest Katie?-zapytał zdziwiony i odrobinę wystraszony.Spojrzałem na nieprzytomną dziewczynę,a następnie odwróciłem się z powrotem.
-Katie otwierała drzwi i Drake ją odepną tak,że przeleciała przez próg salonu i leży teraz nieprzytomna w salonie-odpowiedziałem,a Niall zamarł i po chwili ruszył biegiem do salonu.Odsunąłem się trochę do tyłu,żeby go przepuścić do salonu i spojrzałem na Harry'ego,który spoglądał z nienawiścią na Drake.Następnie spojrzał na mnie i smutno się do mnie uśmiechnął.
-Pilnuj Rachel,Jessici,Connor'a,Katie i przede wszystkim Lidię-zawołał,a ja kiwnąłem głową i ruszyłem do salonu.W salonie na ziemi leżała w dalszym ciągu nieprzytomna Katie,a nad nią pochylał się Niall.
-Ja z nią zostanę Niall,a ty idź wysłać tego drania do swojego ojca-szepnąłem i położyłem dłoń na ramieniu blondyna,który poderwał się do góry i ruszył szybkim krokiem do przedpokoju.Klęknąłem koło Katie i spojrzałem na mocno krwawiącą ranę na brzuchu.Spojrzałem zdziwiony.Dlaczego ta rana krwawi,gdy Katie została jedynie odepchnięta,a nie dziabnięta czymś?.Zmarszczyłem brwi gdy rozpoznałem ranę kłutą.Kiedy?Dobra nie ważne...Ja się tutaj zastanawiam kiedy została dziabnięta czymś zamiast to uciskać i ratować jej życie.Oparłem się całym swoim ciężarem na jej ranie,nakładając jedną dłoń na drugą.Westchnąłem i spojrzałem na jej twarz.Zaczynała się robić blada.
-Katie nie rób nam tego!-zawołałem do dziewczyny.Po chwili w do salonu wbiegł Niall oraz Harry z dłońmi w krwi,a szybszym krokiem do salonu wszedł ojciec dziewczyny,mojego chłopaka i mojego przyjaciela, oraz Ed.
-Co z nią?-zawołał Niall klękając koło mnie.
-Nie mam pojęcia co robić!-zawołałem wystraszony i spojrzałem na blondyna.
-Ed spróbuj ją uzdrowić!-krzyknął Harry,a Ed pokręcił głową.
-Nie mogę jej kompletnie uzdrowić,mogę jedynie dać jej parę godzin więcej życia-odpowiedział i podszedł do nas.Klęknął koło głowy dziewczyny i położył dłoń na jej czole.Zamknął oczy i coś wymówił niezrozumiałego dla mnie,pod nosem.
-Gotowe...ma z 4 godziny więcej życia-odpowiedział i spojrzał smutnym wzrokiem na Niall'a.-Przykro mi Niall,nie umiem ją uzdrowić...
Niall przeczesał fryzurę Katie,a następnie złożył całusa na jej czole.Po jego policzkach zaczęły lecieć łzy,a z jego ust zaczął wychodzić głośny szloch.Położył sobie jej głowę na kolanach i spojrzał na nią.Pokręciłem głową i również zaszlochałem...


Poderwałem się do siadu z krzykiem.Do pokoju wparowała cała trójka.Harry podszedł do mnie i objął mnie.Oparłem policzek na jego ramieniu,a po moim policzku spłynęła jedna samotna łza.
-Co się stało Lou?-zapytał szeptem Harry,a ja spojrzałem mu w oczy.
-Miałem koszmar-odpowiedziałem,a Harry pokiwał głową i przyciągnął mnie do siebie z powrotem.
-Co ci się śniło Lou?-zapytała Katie,a ja przełknąłem ślinę.
-Śniła mi się twoja śmierć-odpowiedziałem,a wszyscy zamarli.
-To był tylko sen Louis-powiedział Niall i objął Katie.
-Wiem,przepraszam,że was wystraszyłem-odpowiedziałem i westchnąłem.-Już nie zasnę...
-Spokojnie Lou-odpowiedział Harry i po chwili słychać było w domu dzwonek do drzwi.Podskoczyłem i zrobiłem wielkie oczy.
-Mój koszmar też zaczynał się dzwonkiem.-zawołałem i wstałem z łóżka.Wyszedłem z pokoju i podszedłem do drzwi.Wziąłem głęboki oddech i otworzyłem je.Nie spodziewałem się tutaj tej osoby.Był to ojciec Liam'a,Katie oraz Harry'ego....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że ten rozdział jest do dupy i taki krótki,lecz teraz rozdziały będą się pojawiały takie-przepraszam.
Do końca pozostało 4 rozdziały i epilog...
Miłej nocy  kochani ;*

wtorek, 26 lipca 2016

II.Rozdział 15

~Oczami Harry'ego~

Gdy wściekła i załamana Katie wyszła,ochrzaniliśmy Zayn'a za to co zrobił.Po 30 minutach Katie z Niallem,który wyszedł za nią po upływie 2 minut,wrócili i Zayn od razu przeprosił Katie za swoje zachowanie i za swoje nie potrzebne słowa.Ponownie usiedliśmy przy stole i spojrzeliśmy wszyscy po sobie.
-Gdzie właściwie jest Jessica?-zapytałem po chwili ze zmarszczonymi brwiami.
-Nie widziałem jej od rana-przyznał Lou i wzruszył ramionami.
-Może gdzieś się poszła przejść?-zapytała Katie.
-Możliwe-poparł ją Niall i spojrzeli na mnie.
-Jakieś pomysły jak możemy uratować Liam'a?-zapytał po chwili Lou,a Katie zmarszczyła brwi.
-Jakbym miała miała więcej siły to może udałoby mi się go tutaj jakoś ściągnąć-powiedziała Katie i pokręciła głową.-Ale taka silna nie jestem...
-A jakby tak skontaktować się z nim?-zapytał Zayn,a Niall pokiwał głową.
-Już z Liam'em gadałem i on sam nie wiedział jak wrócić tutaj-odpowiedział Niall.
-Liam jest aniołem?-zapytała Lidia,a wszyscy spojrzeli na nią.
-Do czego zmierzasz,Lidia?-zapytałem dziewczynkę.
-Liam jest aniołem,a anioły mogą na swoje życzenie mogą się teleportować gdzie chcą...a jak Liam może się tutaj teleportować i z pomocą Katie zrzucić ten czar i on tutaj wróci już na zawsze?-zaczęła tłumaczyć dziewczynka,a ja pokiwałem głowa.
-To może się udać-oznajmiłem,a Katie pokiwała głową.
-Ale jak poinformujemy o naszym pomyśle Liam'a?-zapytał Zayn.
-To już jest pytanie-odpowiedział Lou i ziewnął.
-Idź może Lou się zdrzemnąć?-oznajmiłem spokojnie i spojrzałem w oczy Louis'owi,który pokiwał głową i wstał z kanapy.Spojrzał na Katie i Niall'a.
-Możesz iść do naszej sypialni-powiedziała Katie,a Lou pokiwał i ruszył do sypialni.
-Wiecie co ja się będę już zbierał-odpowiedział Zayn i wstał z kanapy.
-Okey..my coś wymyślimy-odpowiedział Niall i wstał z kanapy.Ruszył do drzwi,a za nim Zayn.Pożegnał go i po chwili wrócił do nas z powrotem.
-To co?-zacząłem,a reszta wzruszyła ramionami.
-Może,niech Katie swoją mocą się z nim skontaktuje-podsunęła pomysł Lidia,która usiadła koło mnie.
-Nie wiem jak-odpowiedziała Katie smutno,a Niall ją objął.
-Może zamknij oczy i zacznij o nim myśleć i wspominać najlepsze i najważniejsze wspomnienia z nim?-zapytał ponownie dziewczynka,a Katie pokiwała głową i zamknęła oczy.Po chwili jej ciało upadło na kolana Niall'a,a on spojrzał na nas wystraszony.
-Co się stało?-zapytał wystraszony i zaczął trząść Katie.
-Spokojnie Niall,może udało się skontaktować z Liam'em.
Minęło może z 10 minut,gdy Katie poderwała się do siadu i spojrzała na nas.
-Widziałam się z nim,ale nie zdążyłam mu powiedzieć o tym pomyśle,bo miałam jakby buzię zaklejoną taśmą klejącą.-odpowiedziała i oparła głowę na ramieniu Niall'a.
-No dobra...ten pomysł mógł się udać,ale się nie udał...Może jakieś inne pomysły?-zapytałem po chwili,a reszta westchnęła i zaczęliśmy rzucać różnymi pomysłami,ale żaden się nie udał,albo nie dawało się go zrobić...

~Oczami Zayn'a~

Postanowiłem już wracać do domu.Pożegnałem się z Niall'em i ruszyłem wolnym krokiem do domu.Miałem trochę daleko,ale nie przejmowałem się tym.Słońce oświetlało mi twarz i czułem się szczęśliwy.Gdy tak szedłem nie zważając na to gdzie idę,wpadłem na kogoś.Podniosłem głowę i spojrzałem na dziewczynę,która siedziała na ziemi.Miała brązowe włosy do ramion i piwne oczy.Ubrana była w krótkie spodenki i w bokserkę.Podniosła się i spojrzała na mnie złym wzrokiem.
-Jak idziesz?!-zawołała na mnie,a ja westchnąłem.
-Przepraszam,zamyśliłem się...-odparłem,a dziewczyna wywróciła oczami.-Nic ci nie jest?
-Nie-odpowiedziała i chciała już ode mnie odejść,ale złapałem ją za dłoń.
-Może chcesz iść ze mną na kawę i ciastko?-zapytałem,a dziewczyna westchnęła.
-Nie piję kawy-odpowiedziała,ale posłała mi uśmiech-ale z chęcią napije się herbaty.-odpowiedziała i uśmiechnęła się do mnie.Ruszyliśmy wolnym krokiem do mojej ulubionej kawiarni i usiedliśmy przy dwuosobowym stoliku.Po chwili koło nas zjawiła się kelnerka i uśmiechnęła się do nas.
-Co podać?-zapytała z uśmiechem.
-Ja poproszę Latte Macchiato i kawałek placku czekoladowego-powiedziałem,a kelnerka zapisała i spojrzała na moją towarzyszkę.
-Ja poproszę herbatę malinową i również kawałek placku czekoladowego-odpowiedziała,a kelnerka przyjęła jej zamówienie i odeszła od naszego stolika.
-Jak masz na imię?-zapytałem,a dziewczyna na mnie spojrzała.
-Jestem Johanna-odpowiedziała szatynka i posłała mi uśmiech-a ty?
-Jestem Zayn,miło mi-odpowiedziałem i podałem jej dłoń,którą po chwili uścisnęła.
Siedzieliśmy i poznawaliśmy się,aż nie zjedliśmy naszych ciast i nie wypiliśmy naszych napoi.Spojrzałem na dwór i zauważyłem,że się z ciemniało.
-Wiesz ja już będę wracać do domu-odpowiedziała dziewczyna i wstała z krzesła.Pokiwałem głową i wstałem tak jak dziewczyna.Podszedłem do kasy i zapłaciłem za nasze ciasta i napoje.Wyszliśmy z kawiarni i ruszyliśmy wolnym krokiem do domu dziewczyny.W połowie drogi zauważyłem,że się trzęsie z zimna,więc ściągnąłem bluzę z siebie i nałożyłem ją na dziewczynę,która podziękowała mi cicho.Po jakimś czasie znajdowałem się pod nieznanym mi domem.Dziewczyna się zatrzymała i spojrzała na mnie.
-Może dasz mi swój numer telefonu?-zapytałem drapiąc się po karku,a dziewczyna się zaśmiała i pokiwała głową.Wyciągnąłem telefon i odblokowałem go.Wręczyłem go dziewczynie,która wpisała swój numer i mi oddała telefon.Zapisałem numer i włożyłem telefon do kieszeni.Pożegnałem się z dziewczyną i ruszyłem do domu.Gdy dotarłem do domu,wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka,a po chwili zasnąłem.

~Oczami Jessici~

-Jeszcze trochę Jessica i będziesz w lesie-powtarzałam sobie to przez cały czas.Niosłam Connor'a i Rachel na rękach.Musiało to dziwnie i strasznie wyglądać...dziewczyna zmachana nosząca chłopaka większego od siebie i trochę kruchszą od niej dziewczynę na rękach.Zrobiłam jeszcze z 3 kroki i upadłam na ziemię.Po chwili poczułam jak coś mnie podnosi do góry.Podniosłam głowę i spojrzałam na Connor'a,który spoglądał na mnie ze smutkiem.Po chwili mnie podniósł i zaczął mnie nosić.
-Wiesz,że nie musisz mnie nosić?-zapytałam go,a chłopak pokiwał głową.
-Jesteś zmęczona-odpowiedział,a ja pokręciłam głową,ale zdradziło mnie ziewnięcie.-No widzisz? Prześpij się...-odparł,a ja pokiwałam głową i oparłam się policzkiem o jego klatkę piersiową...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witam wszystkich :) Przepraszam,że rozdział taki krótki,ale zauważyłam,że już nie czuję frajdy z pisania tego opowiadania.Owszem uwielbiam naszego Larry'ego i Natie,ale możliwe,że mi się to opowiadanie przejadło.Tak samo jak wam.Zauważyłam właśnie,że coraz mniej osób to czyta i postanowiłam,że powoli będę to opowiadanie kończyć.Więc do końca tego opowiadania i przygód naszych bohaterów: Niall'a,Katie,Liam'a,Harry'ego,Louis'a,Zayn'a,Jessici,Connor'a,Rachel,Johanny-pozostało 5 rozdziałów i epilog :( :P Życzę miłej nocy kochani ;*

PS.Rozdział nie sprawdzany!! 



wtorek, 12 lipca 2016

II.Rozdział 14

~Oczami Niall'a~

-To się połóż kochanie-powiedziała szeptem Katie,która po moim piątym jęknięciu,podeszła do mnie.Pocałowała mnie w policzek i usiadła koło mnie.Spojrzała mi w oczy,a ja pokiwałem głową i wstałem z kanapy.Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie,a ja wyszedłem z salonu i poszedłem do naszej sypialni.Gdy byłem na schodach dostałem tak mocnego bólu głowy,że aż straciłem czucie w nogach.Na szczęście Katie postanowiła iść za mną i w odpowiednim momencie zdołała mnie złapać,żebym nie uderzył głową o ziemię.Pomogła mi się podnieść i z jej pomocą zdołałem jakoś dojść do naszej sypialni.Położyła mnie na łóżku i przykryła kołdrą.
-Śpij Nialler-odpowiedziała i pocałowała mnie w czoło.Powiedziałem coś pod nosem i po chwili odpłynąłem.Nastała ciemność,a ja jako jedyny stałem tam.Zacząłem się rozglądać,gdy zauważyłem jakąś osobę stojącą nie daleko mnie.Gdy podniósł głowę to wstrzymałem oddech,a następnie rzuciłem się na mojego przyjaciela i opiekuna.Zacząłem dziękować Katie za to,że kazała mi iść spać,bo Liam pewnie chciał się ze mną skontaktować.Miałem iść spokojnym krokiem do niego,ale nie udało mi się i po chwili byłem w jego objęciach.Wydawał się taki prawdziwy.Taki jakby naprawdę stał naprzeciwko mnie i mnie przytulał.Po jakiejś chwili odsunąłem się od niego i spojrzałem na jego twarz.Wyglądał tak samo jak go ostatni raz widziałem.
-Jak ty to zrobiłeś?-zapytałem zdziwiony,a po chwili na moich ustach pojawił się uśmiech.
-A co nie chcesz mnie widzieć?Mogę sobie zniknąć-odpowiedział i zaczął się obracać,a ja się na niego rzuciłem i zacząłem go mocno ściskać.-Dobra Nialler...bo mnie udusisz.
-Tylko mnie nie zostawiaj-odpowiedziałem,a chłopak kiwnął głową i przyciągnął mnie do siebie.
-Nialler musicie się dowiedzieć kto jest moją drugą połówką i kto jest drugą połówką mamy Katie i Harry'ego-odpowiedział,a ja zrobiłem duże oczy.
-Jak to mama Katie i Harry'ego?-zapytałem zszokowany,a chłopak pokręcił głową.
-Długa historia Niall-odpowiedział i westchnął-To nie jest jak na razie najważniejsze...musicie znaleźć te drugie połówki...
-Jak?-zapytałem,a Liam wzruszył ramionami.
-Znajdziecie jakiś sposób-próbuje mnie pocieszyć szatyn-dacie radę...wierzę w was.
-Dobrze,że wierzysz,ale wierzenie nic nam nie da jak nie będziemy wiedzieć jak to zrobić-pokręciłem głową,a mój opiekun westchnął.
-Naprawdę wymyślicie coś.
-No dobrze...-odpowiedziałem i zrobiłem chwilową przerwę w naszej rozmowie-A co dalej?!
-No wiesz...-zaczął nie pewnie,a ja westchnąłem i wywróciłem oczami.
-Mamy coś wymyślić bo jesteśmy mądrzy i wierzysz w nas-odparłem,a chłopak pokiwał lekko głową.
-Skąd wiedziałeś?-zapytał zdziwiony,a po chwili na jego ustach zagościł uśmiech.
-Wiesz Liam...zgadywałem-odparłem i pokręciłem głową.-Możesz mi opowiedzieć co powiedziała ci mama Katie i Harry'ego?
-To długa historia,Niall-odpowiedział,a ja przewróciłem oczami.
-Mamy czas Li-odpowiedziałem,a chłopak smutno pokręcił głową.
-no właśnie Niall,nie mamy czas-odpowiedział,a ja się zasmuciłem.
-proszę...-zrobiłem minkę kotka ze Shreka,a chłopak westchnął i przystanął na moją prośbę.
-Mama Katie i Harry'ego zaczęła mi opowiadać jakim sposobem się ja pojawiłem,czemu zostaliśmy rozdzieleni i nic o tym nie wiedzieliśmy i jakim sposobem się pojawiła tam gdzie właśnie jest-odparł,a ja spojrzałem na niego i pokiwałem głową zachęcając go do mówienia dalej-Mój tata i w sumie też tata Harry'ego i Katie pokłócił się z ich mamą i mój ojciec wyjechał z miasta.Znalazł nową kobietę,która mnie urodziła.Po jakimś czasie ojciec dowiedział się,że jego była dziewczyna ma problem więc chciał ze mną wyjechać do niej,ale moja matka nie pozwalała.Zagroziła,że jak wyjedziemy znienawidzi nas i mamy już tutaj nie wracać.Tata postanowił,że wyjedziemy i pomożemy w bitwie mamie Katie i Harry'ego.Mamę Katie i Harry'ego zaatakował Alvan wraz z Drake'm.Gdy właśnie rodzicielka miała wysłać Alvan'a do piekieł nie udało się jej i Alvan zniknął wraz z Drake'm.Postanowili wraz z ojciec rozdzielić nas dla naszego bezpieczeństwa.Czuli ból w sercu,ale jak chcieli nam zapewnić ochronę to musieli nas zostawić.Mnie wysłali do wujka do Hiszpanii,Harry'ego zostawili w sierocińcu w Anglii,a Katie wzięli ze sobą gdzie wiedli później spokojnie życie w trójkę...
-Jak to trójkę?-zapytałem zdziwony-chyba coś ci się poplątało...przecież Katie ma jeszcze dwóch przyrodnich braci...Daniel'a i Matthew'a.
-Wiesz to samo pytanie jej zadałem-odpowiedział,a ja podniosłem do góry brew-jej odpowiedź mnie bardzo zdziwiła i jednocześnie wystraszyła.Wiesz co się okazało?-zapytał,a ja pokręciłem głową-okazało się,że Daniel i Matthew umarli gdy byli małymi dziećmi-odparł a ja wstrzymałem oddech.
-Ale jak?-zapytałem po chwili zszokowany-to kto siedział razem z Katie i zawoził ją na lotnisko,gdy leciała do wujka?
-To zostanie już tajemnicą-odpowiedział,a ja wstałem i zacząłem chodzić w kółko.
-Spokojnie nic jej przecież nie jest-odparł,a ja się zatrzymałem.
-Ale mogło się jej coś stać!-odkrzyknąłem,ale później spojrzałem na niego smutnymi oczami-przeprasza,ale to nawet mógł być Alvan z Drake'm podszywających się pod Daniel'a i Matthew'a.
-Nic się nie stało,a ja cię rozumiem-odpowiedział i podniósł się na proste nogi.
Zaczęliśmy jeszcze gadać o jakiś bzdurach,gdy zauważyłem,że postać Liam'a się zaczyna mienić.
-Liam,mienisz się-zawołałem,a chłopak spojrzał na siebie.
-To chyba już pora na mnie-odpowiedział,a ja spojrzałem na niego z łzami w oczach.-Ej Nialler,przecież się jeszcze zobaczymy-odpowiedział i przyciągnął mnie do siebie.
-A jak nie uda nam się znaleźć sposobu na przywołanie was z powrotem?-zapytałem z łzami w oczach.
-Wymyślicie coś z Katie-odpowiedział i posłał mi uśmiech.Zaczął się jeszcze bardziej mienić,gdy w końcu zaczął znikać.
-Pozdrów tam wszystkich-ostatnie co od niego usłyszałem.
-Dobrze Liam-odpowiedziałem już sam do siebie.Po chwili podniosłem się do siadu na moim i Katie łóżku.Spojrzałem do góry i zauważyłem całą bandę.Katie wtuliła się mocno we mnie,a ja ją objąłem.Po chwili usłyszałem szloch mojego słoneczka.
-Dzięki Bogu...żyjesz-odetchnął Harry,a ja spojrzałem na niego zdziwiony.
-Co się stało?-zapytałem,a Katie odsunęła się ode mnie i spojrzała mi w oczy.
-Nie żyłeś idioto jak przyszłam do Ciebie!-krzyknęła Katie zanosząca się ponownie płaczem.Rozglądnąłem się po wszystkich i spojrzałem na nich przepraszająco.
-Przepraszam...nie chciałem-odpowiedziałem przyciągając mocniej do siebie Katie-Liam się ze mną skontaktował.-odpowiedziałem,a wszyscy zamarli.

~Chyba śnię-usłyszałem głos mojej księżniczki w mojej głowie.

~Nie śnisz,księżniczko-odpowiedziałem,a dziewczyna spojrzała na mnie.

-Jak to?-zapytała po chwili Katie,która wyswobodziła się z moich objęć.
-Mówił,że musimy znaleźć jego drugą połówkę-powiedziałem,a reszta westchnęła.
-A wiesz jak to mamy zrobić?-zapytał Lou,a ja pokręciłem głową.
-Liam sam nie wiedział jak to mamy zrobić,powiedział,że jesteśmy mądrzy i sami coś wymyślimy.-odpowiedziałem z wzruszeniem ramion.
-No to co?-zaczęła Katie,a my spojrzeliśmy na nią-idziemy po moją księgę i idziemy szukać sposobu na uwolnienie Liam'a...


~Oczami Katie~


Zaprowadziłam Niall'a do pokoju,gdy zauważyłam,że biedak prawie mdleje mi na schodach.W odpowiednim momencie pojawiłam się koło niego i złapałam go,gdy nogi się pod nim ugięły.Z moją pomocą położyłam go na łóżku i przykryłam kołdrą.Złożyłam całusa na jego czole,a on odpowiedział mi coś pod nosem,przez co nic nie zrozumiałam.Uśmiechnęłam się do niego i wyszłam z pokoju,idąc do salonu.Usiadłam na kanapie,a Fifi podeszła do mnie.Wzięłam ją na ręce i położyłam koło mnie,na kanapie.Wzięłam pilota i zaczęłam skakać po kanałach,żeby coś obejrzeć.Po chwili zatrzymałam się na bajce animowanej pt. "Zaplątani" i zaczęłam ją oglądać.Gdy się skończyła była 18:00,więc poszłam sprawdzić co z Niall'em.Gdy podchodziłam do niego,zauważyłam,że jego klatka piersiowa się nie rusza.Wystraszona pobiegłam na dół i wzięłam swój telefon.Roztrzęsiona zadzwoniłam do Harry'ego.
-Katie co tam u Ciebie?-zapytał pogodnym głosem.
-Harrryyy-zaczęłam,a z moich ust uciekł szloch.
-O boże Katie,co się stało?-usłyszałam wystraszony głos w słuchawce,a następnie usłyszałam podobny głos Louis'a w tle pytający "co się dzieje?".
-Niall'a głowa bolała i prawie przewróciłby się na schodach,ale go złapałam i pomogłam mu dojść do łóżka i położyć go na nim.On poszedł spać, ja zeszłam na dół i poszłam oglądać telewizję.Po filmie postanowiłam zobaczyć co z nim,ale jak weszłam jego klatka piersiowa się nie ruszała!-zawołałam,a w słuchawce usłyszałam głośne przełykanie śliny.
-Katie,spokojnie.Reanimuj go,a my z Louis'em,Zayn'em i Lidią się tam zaraz pojawimy-odpowiedział i rozłączył się.Włożyłam komórkę do kieszeni i pobiegłam do naszej sypialni.Podbiegłam do Niall'a i zrzuciłam z niego kołdrę,która upadła na ziemię.Wyciągnęłam poduszkę spod jego głowy,która wylądowała tak samo jak kołdra na ziemi.Stanęłam na kolanach i położyłam swoje dłonie na jego klatkę piersiową i zaczęłam uciskać i wpuszczać swój oddech do jego płuc.Robiłam to do momentu,aż Harry z resztą się nie pojawili.Zayn wyszedł z jakąś dziewczynką,żeby nie musiała na to patrzeć,a ja się rozpłakałam jak małe dziecko jak Harry mnie odciągnął od niego.Wtuliłam się w jego klatkę piersiową,a on mnie objął.Płakałam,szlochałam i wrzeszczałam do momentu,aż nie usłyszałam jęknięcie,a Niall podniósł się do siadu i spojrzał na wszystkich.Wyswobodziłam się z Harry'go ramion i wpadłam na Niall'a przytulając się do niego i mocząc jego koszulę moimi łzami.Po chwili nie pewnie mnie objął i spojrzał na wszystkich.
-Dzięki Bogu-odetchnął Harry,a ja pokiwałam głową.
-Co się tutaj stało?-zapytał zdziwiony,a ja się od niego odsunęłam.Nie powinnam się na niego gniewać za to,że nie żył,ale nie dam rady.
-Nie żyłeś idioto jak do ciebie przyszłam!-zawołałam wkurzona,a Niall spojrzał na mnie.
-Przepraszam,Liam się ze mną skontaktował przez sen-odpowiedział,a ja zamarłam.Mój przyrodni brat,którego jakiś cholerny portal wciągnął właśnie skontaktował się z Niall'em.

~Ja chyba śnię-powiedziałam sama do siebie.

~Nie śnisz moja księżniczko-usłyszałam głos Niall'a w głowie i przypomniałam sobie,że Niall słyszy to co do siebie mówię jak mu się chce,tak samo jak ja słyszę jego myśli jak sama chce je słyszeć.Postanowiliśmy,że chcemy wszystko słyszeć,ponieważ i tak nie mamy żadnych tajemnic wobec siebie.

-Jak to?-zapytałam chłopaka i wyswobodziłam się z jego ramion.
-Mówił mi,że mamy znaleźć jego drugą połówkę-odpowiedział,a ja westchnęłam.Wydaje mi się,że nie będziemy się teraz nudzić...
-A wiesz jak to zrobić?-zapytał Lou,a Niall pokręcił głową.
-Liam sam nie wie jak mamy to zrobić,ale wierzy w nas i mówił mi,że jesteśmy mądrz i coś wymyślimy-odpowiedział blondyn i wzruszył ramionami.Okey to jeszcze lepiej się zapowiada...Sam Liam nie wie jak się stamtąd uwolnić...
-No to co?-zaczęłam,a wszystkie pary oczów zwróciły się w moją stronę-idziemy po moją książkę i idziemy szukać jak uwolnić Liam'a.-dopowiedziałam i wstałam z łóżka.Wyszłam z pokoju i zeszłam do salonu.W salonie siedział Zayn i z jakąś dziewczynką,która widziałam ostatnio w salonie jak Harry,Lou spali z tą dziewczynką przytuleni do sobie na kanapie.
-Cześć jestem Katie,a ty?-zapytałam słodko podchodząc pomału do dziewczynki,która wtuliła się w ciało Zayn'a.
-Spokojnie Lidia-powiedział spokojnie i zaczął ją głaskać po główce.-To jest Katie,dziewczyna tego chłopaka,który cię uratował i przyniósł do nas.-dopowiedział,a ja wstrzymałam oddech.Uratował? Kiedy to było? Czyżby Niall nic mi o tym nie powiedział? Nie to nie możliwe! Niall mi o wszystkim mówi! Prawda?
Dziewczynka podniosła główkę i spojrzała mi w oczy.Po chwili wyswobodziła się z ramion Zayn'a i rzuciła się na mnie,przytulając się do mnie.Objęłam ją nie pewnie.
-Jestem Lidia-odpowiedziała dziewczynka,a ja pokiwałam głową.
-Katie-powtórzyłam,a dziewczynka się zaśmiała.
-Mówiłaś to już!-dziewczynka zaczęła się śmiać,a ja zaczęłam ją łaskotać,przez co zaczęła się jeszcze bardziej śmiać.Po chwili w salonie pojawili się wszyscy,a dziewczynka z uśmiechem na ustach podbiegła do Harry'go,który wziął ją na ręce.Niall,który zobaczył dziewczynkę,otworzył szerzej oczy.

~Tak Niall,wyjaśnisz mi wszystko później-odpowiedziałam lekko zdenerwowana.

~Przepraszam Cię księżniczko-odpowiedział,a ja pokręciłam głową.

~Jak mi to później wyjaśnisz to nie będę na ciebie zła-odpowiedziałam,a chłopak kiwnął głową w zgodzie.

-To co znalazłaś książkę?-zapytał Lou,a ja pokręciłam głową.
-Moment-odpowiedziałam i podeszłam do półki z książkami.Wyjęłam grubą,starą,zniszczoną,brązową książkę i położyłam ją na stole.
-Czego w ogóle szukamy?-zapytał Zayn,który spojrzał na mnie,a następnie spojrzał na Niall'a jak na ducha.No właśnie nie powiedzieliśmy mu,że Niall'owi nic nie jest.
-No właśnie Zayn...Nic Niall'owi nie jest-zaśmiałam się,a Niall spojrzał zdziwiony na mnie.-No co? Zayn patrzy na ciebie jakby zobaczył ducha!-zaśmiałam się i spojrzeliśmy na Zayn'a wszyscy,a po chwili wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-Ha ha ha bardzo śmieszne-powiedział z sarkazmem Zayn.Po chwili wszyscy się już uspokoili i zaczęliśmy się zastanawiać jak wyciągnąć Liam'a.
-Co powiecie na to,żeby jakoś sami otworzyć ten portal i,żeby wyrzuciło Liam'a z niego?-zapytał Zayn,a my spojrzeliśmy na niego.
-A wiesz jak to zrobić?-spytał się Harry z podniesioną brwią.
-Hallo mamy tutaj czarownicę-powiedział Zayn,a ja westchnęłam.
-Przecież wiesz Zayn,że jestem początkującą czarownicą tak samo jak opiekunką i nie umiem zrobić jeszcze nie których rzeczy-odpowiedziałam smutno i pokręciłam głową.-Dla twojej wiadomości wszystkiego próbuję i każdej nocy zastanawiam się czemu właśnie ja musiałam być tą czarownicą i opiekunką jak jestem beznadziejną osobą,która nic nie umie zrobić-odpowiedziałam zła i wstałam od stołu,wychodząc z pokoju.Gdy wychodziłam słyszałam jeszcze jak Zayn dostał ochrzan od Harry'ego.Usiadłam na schodach przed domem i podkuliłam nogi do klatki piersiowej.Wiedziałam,że jestem beznadziejną osobą,która nic nie umie dobrze zrobić i jestem bezwartościowa,ale dopiero to do mnie doszło jak to Zayn próbował mi to powiedzieć.Westchnęłam jak poczułam,że kto oplata moją talie swoimi ramionami i kładzie sobie mnie na swoich kolanach.Po perfumach od razu wiem,że to Niall-ale kogo bym się miała spodziewać jak nie swojego chłopaka?
-Katie to nie prawda.Nie jesteś bezwartościową osobą i wszystko umiesz dobrze zrobić-odpowiedział,a ja pokręciłam głową.
-Nie prawda..nawet nie jestem osobą godną zaufania-odpowiedziałam i wstałam z jego kolan.Poprawka chciałam z jego kolan wstać,ale zdążył mnie złapać za biodra i posadzić ponownie na jego kolanach.-Możesz mnie puścić?
-Nie puszczę cię,aż nie wysłuchasz mnie do końca-zaczął,a ja przewróciłam oczami-Katie gdyby nie ty to nie wiem co by było teraz ze mną...Liam'a nie ma przecież.Zostałbym bez opiekuna i może bym dawno już nie żył.Dobra nie wyczułaś,że coś mi grozi jak ratowałem Lidię,ale zdarza się.Gdyby nie Liam to nie poznałbym ciebie i nie zakochałbym się w najpiękniejszej osóbce na tej planecie.Katie może nie wszystko idzie po twojej myśli i nic nie wychodzi tak jakbyś chciała,ale jesteśmy tylko ludźmi i nic na to nie poradzimy.Nigdy nie mów,że jesteś bezwartościową osobą,bo prawda jest taka,że wszyscy chłopacy za tobą lecą i się mnie pytając czy jesteś wolna.Może nie umiesz śpiewać,tańczyć,grać w piłkę nożną ani w golfa...-przerwałam mu.
-A kto powiedział,że nie umiem grać w piłkę nożna?-zapytałam i podniosłam brwi.
-A umiesz?-zapytał zdziwiony.
-Umiem i wiem co to jest spalony,chociaż nie wszystkie dziewczyny umieją to pojąć.-odpowiedziałam,a chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Widzisz nie jesteś bezwartościową osobą,Katie-odpowiedział i dodał-Jakby wszyscy chłopacy się dowiedzieli,że uwielbiasz piłkę nożną i wiesz jak się w nią gra,to nie odpędziłbym ich od ciebie.-zaśmiał się,a ja wraz z nim.
-O to się nie martw...jestem tylko twoja,a ty jesteś tylko mój-odpowiedziałam i pocałowałam go w usta.Po spędzeniu jeszcze 10 minut w swoich objęciach postanowiliśmy wrócić do salonu,gdzie już od wejścia usłyszałam przeprosiny od Zayn'a i jego wyjaśniania.Pokiwałam mu głową i wybaczyłam.Nie umiałabym żyć z kimś z nich w nienawiści.Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się wymyślać nowe pomysły na ściągnięcie Liam z powrotem do domu...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Postanowiłam w te wakacje zakończyć to opowiadania ponieważ w tym roku szkolnym będę mieć sprawdziany gimnazjalne i obawiam się,że nie będę mieć czasu na pisanie...

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłych i udanych wakacji :*

sobota, 9 lipca 2016

II.Rozdział 13.

~Oczami Katie~


Otworzyłam oczy i zauważyłam śpiącego Niall'a.Westchnęłam i wyswobodziłam się z jego objęć.Gdy miałam już wychodzić usłyszałam cichy zachrypnięty głos za sobą.Obróciłam się i spojrzałam na blondyna,który spoglądał na mnie przez przymknięte powieki.Jęknął i usiadł do siadu,a następnie przeciągnął się.
-Gdzie moja księżniczka mi ucieka?-zapytał z podniesioną brwią.
-Miałam zamiar zrobić śniadanie-odpowiedziałam i podeszłam do chłopaka,który pociągnął mnie za rękę przez co się przewróciłam i upadłam na niego.Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.Patrzyliśmy sobie w oczy przez chwilę,gdy bardziej pochyliłam się do niego i pocałowałam go w usta.Niall nie zwlekając zaczął oddawać pocałunki.Wplątałam swoje palce w jego włosy,roztrzepując je jeszcze bardziej niż dotychczas.Gdy zaczynało mi brakować powietrza,odsunęłam się od niego i posłałam mu uśmiech.
-Masz jakiś pomysł co zrobimy z Connor'em i Rachel?-zadaje pytanie po chwili Niall,gdy przenieśliśmy się do kuchni,żeby zrobić coś do jedzenia.Odwracam się do niego i wzdycham.
-Nie mam zielonego pojęcia i na dodatek też musimy ratować Liam'a-przypominam Niall'owi o jego drugim opiekunie.
-O boże...-bierze głęboki oddech i spogląda na mnie wystraszonym wzrokiem-zapomniałem o Liam'ie!
-Spokojnie coś się wymyśli-odpowiadam i podchodzę do niego.Całuje go w usta i wracam z powrotem do kuchenki.Odwracam się do niego.-To co na śniadanko?-pytam,a chłopak zaczyna się zastanawiać.
-A co proponujesz słoneczko?-pyta i posyła mi lekki uśmiech.
-Co powiesz na naleśniki lub gofry?-pytam,a chłopak się krzywi i kręci głową.
-Jemy je przez cały czas na śniadanie-odpowiada,a ja kiwam głową.
-Owszem-odpowiadam i zaczynam się zastanawiać co jeszcze może zjeść na śniadanie.
-Co powiesz na jajecznicę ze szczypiorkiem?-pyta blondyn,a ja kiwam głową i podchodzę do lodówki.Mam już ją otwierać gdy tracę grunt pod nogami i zaczynam piszczeć.Czuje silne ramiona w okół mnie i zaczynam się uspokajać.Spoglądam morderczym wzrokiem na Niall'a,a on pokazuje mi swoje bialutkie ząbki.Wywracam oczami i kręcę głową.
-Możesz mnie postawić?-pytam po chwili,a chłopak kręci głową.Wchodzi na schody i wchodzimy nimi na górę.Wchodzimy do pokoju i kładzie mnie lekko na łóżku.
-Masz tutaj leżeć aż nie przyjdę ze śniadaniem-odpowiada,a ja kręcę głową.
-Mogę przynajmniej przebrać się i nakarmić Fifi?-pytam,a chłopak zaczyna się zastanawiać.
-Okey-odpowiada i wychodzi z pokoju.Wstaję z łóżka i podchodzę do szafy.Zaczynam wybierać ubrania gdy coś uderza o moją nogę.Spoglądam na dół i zauważam Fifi.Klękam i biorę ją na ręce zważając na to,że ma obandażowaną nogę.Kładę ją na łóżku i pośpiesznie się ubieram w byle jakie rzeczy,które wpadły mi w rękę.Po chwili byłam już ubrana w krótkie białe spodenki,ponieważ na polu było ciepło i słońce świeciło oraz koszulkę na ramiączkach w miętowym kolorze.Podchodzę do łóżka i siadam koło Fifi,która na jakiś ruch koło siebie podniosła głowę.Gdy mnie zobaczyła wstała i podążyłam do mnie z jękami.Spojrzałam na nią smutnym wzrokiem i pogłaskałam po głowie,gdy upadła koło mojej nogi.
-Chcesz na moje kolana?-pytam,a ona spogląda na mnie i odszczekuje.Biorę ją na kolana i spoglądam na nią smutnym wzrokiem.
-Boli ją,ale dziękuje ci za to,że ją wzięłaś na kolana-usłyszałam za sobą i spoglądam lekko wystraszonym wzrokiem na chłopaka,który stoi w progu pokoju ze śniadaniem.
-Skąd wiesz?-pytam i zaczynam drapać Fifi za uchem.
-Jestem wilkołakiem-odpowiedział,a ja podniosłam brew-rozumiem i umiem rozmawiać ze zwierzętami telepatycznie.-Odpowiada i podchodzi do nas.Siada koło mnie i obejmuje mnie jednym ramieniem,a drugą ręką zaczyna głaskać Fifi.
-Nie wiedziałam,że tak umiesz-odpowiedziałam,a chłopak spojrzał na mnie.
-Jeszcze nie wszystko o mnie wiesz księżniczko-odpowiedział i uśmiechnął się.
-Możesz coś powiedzieć o sobie?-pytam po chwili,a chłopak kiwa głową.
-Może to nie o mnie,ale...-zatrzymuje się i zaczyna się zastanawiać co powiedzieć dalej-podczas jednej trasy Harry się tak źle czuł,że zwymiotował Louis'owi na buty,a Louis nawet się tym nie przejął.Dopiero po czasie skapnął się,że jego nowe Vansy zostały pobrudzone rzygami i zrobił awanturę choremu Harry'emu,ale widząc jego szklące się oczy,przestał i przytulił go do siebie.Louis siedział z Harry'm do momentu,aż nie uśnie.Niestety gdy Harry usnął to Louis również.Gdy rano poszedłem do Harry'ego żeby go obudzić na śniadanie zastałem Louis'a i Harry'ego przytulonych do siebie i od tego momentu zacząłem coś podejrzewać wobec tej dwójki zakochańców.Nie powiedziałem nikomu o tym co zobaczyłem w pokoju Harry'ego,tylko obudziłem Louis'a,żeby powiadomić go o śniadaniu.Gdy wróciłem do kuchni,usiadłem koło Liam'a i zacząłem pałaszować śniadanie.Później przyszedł Louis z Harry'm i również zaczęli jeść.Nie obyło się bez pytań o samopoczucie loczka.Po minie Harry'ego widać było,że już jest wszystko spoko.-zakończyłem swoją opowieść i zauważyłem,że Katie ma zamknięte oczy i opiera się o moje ramię.Uśmiechnąłem się i położyłem ją lekko na łóżku.Wziąłem Fifi na ręce i położyłem ją na mojej połówce łóżka.Spojrzałem na Katie,a następnie na Fifi i wyszedłem z pokoju,schodząc na dół.Usiadłem na kanapie w salonie i westchnąłem.
-Gdzieś się podziewasz Liam?-szepnąłem i przetarłem twarz dłonią.

~Oczami Liam'a~

Upadłem boleśnie na coś twardego i pośpiesznie podniosłem się na równe nogi.Zacząłem się rozglądać i zauważyłem,że dziwnym trafem nie ma ze mną Alvan'a.
-Czyżby już siedział w piekle?-zapytałem sam siebie i zaśmiałem się cicho,a po chwili spoważniałem-kurde jak ja się stąd wydostanę?
-Wyciągnąć cię może jedynie prawdziwa miłość-słyszę za sobą i wystraszony odwracam się twarzą do osoby.Była to kobieta,na oko miała z 45 lat.Na jej ramiona falami spadały brązowe włosy,a gdy jej oczy spotkały się z moimi-wstrzymałem oddech.Jej oczy bardzo przypominały mi kogoś oczy.Zmarszczyłem brwi,a kobieta gdy się przypatrzyła mi-otworzyła szeroko oczy i zakryła dłońmi usta w zaskoczeniu.Spoglądałem na kobietę nie wiedząc o co jej chodzi i powoli zacząłem się cofać do tyłu.
-Spokojnie nic ci nie zrobię,Liam-odpowiedziała i podeszła bliżej do mnie.
-Skąd pani wie jak się nazywam?-zapytałem lekko wystraszony i gdy kobieta zrobiła krok w moją stronę,ja zrobiłem krok w tył oddalając się od niej.
-Liam...-zaczęła i spojrzała na mnie z iskierkami w oczach,a następnie na jej ustach zagościł uśmiech-jestem rodzicielką Katie i Harry'ego,a twój ojciec po mojej "śmierci" się załamał i znalazł nową dziewczynę,która ciebie urodziła.-powiedziała,a ja usiadłem na ziemi? Czy białą pustkę nade mną można nazwać niebem czy tam sufitem,a również białą pustkę pode mną można nazwać ziemią lub podłogą?Dobra nie ważne...Uznajmy,że usiałem na ziemi...
-Nie możesz w to uwierzyć?-zabrała ponownie głos matka Katie i Harry'ego,która po chwili usiadła na przeciw mnie.
-Nie mieści mi się to w głowie,przepraszam-odpowiadam i kręcąc głową na boki,spoglądam na kobietę smutnym wzrokiem.
-Przyzwyczaisz się-odparła i położyła mi dłoń na ramieniu.
-Jak pani się tutaj pojawiła?-zapytałem po chwili ciszy pomiędzy nami,a kobieta uśmiechnęła się smutno.
-Chroniłam waszą trójkę,żeby Alvan nic wam nie zrobił-odpowiedziała,a ja zmarszczyłem brwi.
-A gdzie podziewał się mój ojciec?-zapytałem dziwiąc się.
-Siedział z wami i was bronił przed Drake'm-odpowiedziała,a ja ponownie zmarszczyłem brwi.
-Jakim sposobem broniłaś mnie przed Alvan'em jak jeszcze ja nie istniałem?
-Liam...pokłóciła się z twoim tatą..on wyjechał i znalazł nową dziewczynę,która ciebie urodziła,a następnie jak dowiedział się,że mam kłopoty chciał przyjechać do mnie,ale niestety twoja matka się na to nie zgadzała.Zagroziła jak wyjedzie to zostawi was i nigdy się do was nie odezwie.Do tego czasu się pewnie nie odzywa.Gdy przyjechał to Alvan nas wszystkich zaatakował.Twój ojciec wziął ciebie,Harry'ego i Katie ze sobą i schowaliście się w jakiejś jaskini gdzie nikt nie mógł was wytropić bo Dominic rzucił na nią czar.Niestety nie udało mi się wysłać Alvan'a do piekła na zawsze,ale zdołałam go osłabić i zniknął wraz z Drake'iem.Po wszystkim zdecydowaliśmy,że rozdzielimy was wszystkich po innych krajach żeby Alvan i jego banda was nie znalazła.Ciebie wysłaliśmy do wujka do Hiszpanii,Harry'ego z bólem serca zostawiliśmy w sierocińcu w Anglii,a Katie wzięliśmy ze sobą,gdzie wiedliśmy spokojnie życie w trójkę.A później zaatakował ponownie Alvan z Drake'iem i wciągnęło mnie tutaj zamiast ich.
-Jak to w trójkę?A przyrodni bracia Katie?-zapytałem po chwili gdy skapnąłem się co powiedziała przed ostatnim zdaniu i zmarszczyłem brwi.
-Katie nie miała przyrodnich braci oprócz ciebie-odpowiada po chwili po woli.
-A Daniel i Matthew?-pytam,a kobieta zamiera na chwilę.
-Skąd wiesz o Daniel'u i Matthew'ie?-pyta z podniesioną brwią.
-Bo Katie przed wyjazdem do Hiszpanii rozmawiała ze mną i mówiła mi,że Daniel zawiezie ją i jej przyjaciółkę na lotnisko.
-Ale Daniel i Matthew nie żyją-odpowiada,a ja zamieram w miejscu.
-Jak to?!-krzyknąłem wystraszony.
-Matthew gdy był mały zmarł bo serce nie wytrzymało,a Daniel chwilę po bracie zmarł gdy był mały,ponieważ wybiegł z mokrymi włosami na mroźny i wiatrowy dzień.-odpowiada a po jej policzku płynie jedna samotna łza.
-To kto zawiózł Katie i Lori na lotnisko?-pytam lekko wystraszony,a kobieta wzrusza ramionami,ale wstaje z "ziemi".Oddycha ciężko i chodzi w kółko,trzymając się za głowę.
-Jest taka możliwość,że przeżyli?-pytam po chwili,a kobieta się zatrzymuje i spogląda na mnie.Kręci głową i zaczyna ponownie chodzić w kółko.-Czy jest jakaś możliwość,żeby dać znać komukolwiek co mają robić?
-Jest tylko jeden sposób-odpowiada,a ja podnoszę brew i zachęcam ją żeby kontynuowała-trzeba dostać się do snu kogoś z kim byłeś bardzo związany.
-Mam taką osobę-odpowiadam,a kobieta spogląda na mnie-jest nią Niall.Jestem jego opiekunem...znaczy byłem do momentu aż mnie tutaj nie wciągnęło,teraz została sama Katie.
-Katie ma już opiekuna?-zapyta zszokowana,a ja kiwam głową.
-I to swojego chłopaka-zaśmiałem się i zacząłem sobie wspominać wszystkie chwilę,które z nimi spędziłem.Myślałbym pewnie dłużej gdyby mama Katie i Harry'ego nie zaczęła machać mi ręką przed twarzą.
-Dobra to łączymy się?-zapytała,a ja pokiwałem głową.Usiedliśmy w kółku i spojrzałem na nią.
-To co mam robić?-pytam,a kobieta zaczyna się zastanawiać.
-Pomyśl o najlepszym wspomnieniu z tą osobą-odpowiada,a ja zamykam oczy i wyobrażam sobie jak wpadam na zdruzgotanego Niall'a,który zbiera pośpiesznie wszystkie książki na ziemi.Pomagam mu,a jak chce mu je oddać spogląda na mnie ze łzami w oczach.Spoglądam na niego z troską i oddaje mu książki,a on odbiega ode mnie.Następne wspomnienie jest gdy Niall opowiada mi czemu płakał i wyznaje mi o swojej mocy.Następne jest gdy proszę Niall'a,żeby odebrał Katie i Lori z lotniska.Pamiętam,że był tak leniwy,że musiałem go aż wyrzucić z domu,a na następny raz co mówiłem,żeby pojechał po Katie to stał już pierwszy przy drzwiach,już ubrany.Ostatnie wspomnienie które widzę to Katie,która pocieszała Niall'a po mojej "śmierci",a ja stałem za ścianą i spoglądałem smutnym wzrokiem na blondyna.
Czuję ostry ból w czaszce,aż chwytam się za głowę i jęczę.Następnie nastaje ciemność i z ciemności wychodzi zdezorientowany Niall,który widząc mnie podbiega do mnie i przytula się,a ja oddaje uścisk....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem czy ten rozdział jest dłuższy niż poprzedni,ale starałam się go napisać jak najszybciej zważywszy na to,że mam wakacje i mi się nudzi XD
Mam nadzieje,że się spodobał i życzę miłej nocy kochani,dobranoc :*