Strona główna

sobota, 19 września 2015

Rozdział 15

Podeszłam do lekarzy i spojrzałam na lekarza Niall'a.
-Co się stało?-zapytałam wystraszona spoglądając na lekarzy a później na Harry'ego.
-Przykro mi Katie-powtórzył to samo zdanie Harry ze smutkiem.Pokręciłam głową.
-Pani chłopak miał zatrzymanie akcji serca.Niestety nie zdołaliśmy go uratować,przykro mi-powiedział jeden z lekarzy.Pokręciłam głową.
-To nie prawda!Niall żyje!-zaczęłam krzyczeć na całą salę i zaczęłam się krztusić łzami-Nieee!!!

Katie...Katie...Katie....
Słyszałam jakiś głos jak przez mgłę.
Katie...słońce...wstawaj proszę!
Czułam jakbym miała zdarte gardło.Piekło mnie cholernie.Trudno było mi oddychać,czułam się jakbym przebiegła maraton.Poczułam jak ktoś zaczyna mnie klepać po policzkach i potrząsać.Pokręciłam głową i usiadłam jak poparzona próbując wziąć głęboki oddech,którego potrzebowały moje płuca.
-Katie,boże!-krzyknął koło mnie jakiś głos a ja próbowałam opanować swoje łzy,które zaczęły spływać po moich policzkach.Odwróciłam głowę w stronę z której usłyszałam głos.Na łóżku siedział wystraszony Liam, a po drugiej stronie siedziała Lori zmartwiona. Zayn wbiegł jak poparzony do pokoju z miską wody.Niestety nie zauważył mojej bluzki przez którą się wywrócił i wylał wodę z miski na swoją bluzkę.
-Po co ci była woda?-zapytałam i podniosłam brwi.Nagle przypomniałam sobie wszystkie opowiadania,które czytałam.Gdy ktoś nie chciał wstać z łóżka to wylewali na niego wodę,zawsze to pomagało.-Chyba nie miałeś zamiaru wylać na mnie tą wodę?
-Nieee?-Powiedział nie pewnie przeciągając ostatnią literę-skąd przyszedł ci ten pomysł?
Przewróciłam oczami i wstałam z łóżka podchodząc do łazienki.Wzięłam papier toaletowy i wytarłam oczy oraz wysmarkałam nos.Wróciłam do pokoju,gdzie wszyscy byli na tych samych miejscach,tylko Zayn teraz siedział koło Lori na moim łóżku.
-Co to było?-zapytał Zayn i przejechał ręką po włosach.
-Nie słyszałeś nigdy słowo "koszmar" ani nie widziałeś reakcji człowieka?-zapytałam podnosząc jedną brew do góry.
-Co ci się śniło?-zapytała Lori zmartwiona.
-To samo co od kilku dni-odpowiedziałam spokojnie i po moim ciele przeszły dreszcze na wspomnienie koszmaru.
-Niall?-odpowiedziała retorycznie Lori.Przytaknęłam głową na jej słowa.
-Co Ci się dokładnie śni?-zapytał Liam i spojrzał na mnie.
-Pokłóciłam się z wujkiem i Lori-zaczęłam-Lori próbowała mnie zatrzymać ale ja i tak wyszłam z domu.Po drodze spotkałam blondyna ze szpitala o imieniu Luke.Skierowałam się do sali Harry'ego i Niall'a i zastałam tam dwóch lekarzy nad Niall'em i smutne oczy Harry'eo.Spytałam się Harry'ego "co się stało?" a on mi odpowiedział "przykro mi".Lekarz wytłumaczył mi,że Niall miał...-zatrzymałam się na chwilę,żeby wziąć głęboki oddech i kontynuowałam-Niall miał zatrzymanie akcji serca.Na początku nie uwierzyłam w słowa lekarza i darłam się jakby ktoś obdzierał mnie ze skóry.
Opowiedziałam i zaczęłam szybko oddychać żeby się uspokoić.
-Spokojnie Katie.-powiedział Liam uspakając mnie i zapewniając-Niall'owi nic nie jest.
                                                      * * *
Oczami Harry'ego.

Fajnie było spotkać swoją biologiczną siostrą,ale zacząłem mieć wątpliwości czy aby na pewno dobrze zrobiłem mówiąc jej o tych wszystkich sprawach.Morze jej teraz zagrażać nie bezpieczeństwo przez ze mnie.Skąd mam wiedzieć,że jak poproszę ją o spotkanie to dojdzie do mnie w całości i żywa?To przeze mnie moi bliscy cierpią!Zraniłem Louis'a ukrywając,że byłem w śpiączce a prawda była inna,chociaż on o tym nie wie i niech tak na razie pozostanie.Moje rozmyślenia przerwał mi głos Niall
-Harry,co jest?-zapytał i odkręcił butelkę z wodą.
-Nic -odpowiedziałem i sztucznie się uśmiechnąłem-a u ciebie co nowego?Jak tam u Ciebie i Katie?
-Co masz na myśli "u Ciebie i Katie"?-odpowiedział i spojrzał na mnie z podniesioną jedną brwią.
-Czy coś pomiędzy Wami jest?-zapytał i przewrócił oczami
-Przyjaźń?-zapytał jakby to było oczywiste. Taaa...pewnie i myśli,że mu w to uwierzę.
-Dla mnie to nie była przyjaźń gdy wymiotowałeś,a ona przez cały czas się o Ciebie troszczyła i nawet pobiegła do pobliskiego sklepu,żeby Ci coś kupić.
-Nie drążmy tego tematu już,proszę-powiedział i spojrzał na mnie z prośbą.
-oh...Okey-westchnąłem i obróciłem się do Niall'a plecami.Leżałem przez klika minut i zacząłem już przysypiać gdy usłyszałam ponownie głos blondyna.
-Harry?-zapytał niepewnie a ja odkrzątnąłem ,żeby wiedział,że go słucham i żeby kontynuował-Jak myślisz?Czy te osoby co się wkradły do mojego domu to były te same co pobiły Gemmę?-zapytał a mi się zatrzymał czas.Siadłem na łóżku krzyżując nogi w kostkach i spojrzałem na Niall'a z wyszczerzonymi oczami.
-Kiedy pobili Gemmę-zapytałem słabo i zbladłem.
-To ty nie wiesz?-zapytał wystraszony a ja pokręciłem głową-Kiedy przyszedłem do Ciebie z Katie.Przysnęło mi się na ziemi.Obudziła mnie Katie i zawiozłem Gemmę do domu.Napadli ją jacyś dwaj bandyci w parku gdy szła do ciebie.
-Nic jej nie jest?-zapytałem dla pewności
-Katie się widziała ostatnio z Gemmą.Z tego co pamiętam to chyba w dzień gdy włamali mi się do domu.
Westchnąłem i podniosłem z półki telefon.Odblokowałem i wyszukałem odpowiedni numer.Podniosłem słuchawkę do ucha i nasłuchiwałem odgłosy połączenia.
-Hallo?-usłyszałem dziewczęcy łagodny głos w słuchawce.
-Katie?Musisz mi powie...-zacząłem nawijać ale przerwał mi głos.
-Przy słuchawce Lori,przyjaciółka Katie-odpowiedziała i zaśmiała się-kto dzwoni?
-Z tej strony brat Katie Harry-odpowiedziałem i spojrzałem na Horan'a,który przysnął sobie. Pokręciłem głową na boki z uśmiechem na ustach.
-Aaa....Hej Harry-przywitała się wesoło-my się już poznaliśmy.Spotkałam Katie gdy uciekałam przed psami i wpadłam do twojej sali oraz Niall'a
-aaa..Hej Lori!Gdzie Katie?-zapytałem i skrzywiłem się gdy Niall chrapnął.
-Pokłóciła się z nami i teraz śpi-odpowiedziała i usłyszałem szmery w słuchawce-Jest to coś ważnego?Jak tak to ją obudzę,nie ma problemu.
-Nie trzeba ale dzięki za powiadomienie-odpowiedziałem i usłyszałem krzyki-co się dzieje!?-zapytałem przerażony dziewczyny.
-Muszę kończyć,Katie śni się koszmar i muszę ją obudzić a na dodatek jeszcze ktoś dzwoni mi do drzwi,pa-odpowiedziała i rozłączyła się.
-Pa-odpowiedziałem już sam do siebie.
Odłożyłem telefon i położyłem się na łóżku i położyłem ręce na twarzy.Usłyszałem szmery koło drzwi.Rozsunąłem palce ręki i zobaczyłem w drzwiach uśmiechniętego Lou.
-Hej kochanie-powiedziałem i usiadłem na łóżku spoglądając na moje słoneczko.
-Hej Misiu jak się czujesz?-zapytał mnie i podszedł do mnie siadając na końcu łóżka.
-Dobrze tylko...-zacząłem i wziąłem głęboki oddech a Lou zamarzł w miejscu-...tylko Horan mi chrapie.
-Nie strasz mnie-zawołał przestraszony i wziął głęboki oddech.
-Przepraszam ale on mnie wnerwia-odpowiedziałem i pokazałem palcem na łóżko Niall'a-Nie wiem jak Katie to wytrzymuje,to chrapie.
-Albo Horan u niej nie spał i nie wie,że Niall chrapie,albo spał u niej a on jest już przyzwyczajona i nic nie słyszała albo jest jeszcze jedna opcja,Katie sama chrapie i nic nie słyszała przez własne chrapanie.-zaczęliśmy się śmiać prawie zbudzając Niall
-Ale wiesz co jest bardzo dziwne?Jak jeździliśmy na koncerty autokarem to Horan nie chrapał.
-Może jest teraz tak zmęczony?-zapytał Louis i ziewnął.
-Widzę,że nie tylko Horan jest zmęczony-odpowiedziałem i przytuliłem mojego misia.jak ja kocham na niego mówić "mój misiu".-Choć się zdrzemnąć-Powiedziałem i przesunąłem się troszkę,żeby zrobić więcej miejsca Lou. na łóżku.
-Dziękuję ale ja spać nie będę-uparł się a ja westchnąłem ciężko.
-Dlaczego?-odpowiedziałem przejęty
-Bo mi się nie chce spać-odpowiedział spokojnie i ziewnął a ja spojrzałem na niego z podniesionymi brwiami.
-Śpij-rozkazałem i pociągnąłem go na łóżko-i żadnych ale...-zacząłem gdy zobaczyłem,że otwierał usta,żeby coś powiedzieć.Westchnął i przewrócił oczami.Przymknął oczy  i nie minęło kilka minuta a moje słoneczko już smacznie spało w moich objęciach.Usłyszałem odgłos mojego telefonu i szybko podniosłem go i odebrałem,żeby nie obudził Lou..
-Hallo?-zacząłem...
                             * * *
Oczami Liam'a.

Siedziałem przed telewizorem i oglądałem jakiś denny film gdy zadzwonił mi telefon.Zmarszczyłem brwi  i go podniosłem z ławy.Spojrzałem na telefon i zobaczyłem,że dzwoni do mnie Katie
-Katie?-zapytałem odbierając telefon.Zaległa cisza w słuchawce-Katie?
-Z tej strony Lori,przyjaciółka Katie-zawołała wystraszona-coś dzieje się z Katie!
Wstałem jak poparzony z kanapy i strąciłem przez przypadek pilota do telewizora,który spadł na puchaty biały dywan.
-Spokojnie Lori-zacząłem uspakając dziewczynę po drugiej stronie słuchawki.Gdy się już trochę uspokoiła zacząłem kontynuować rozmowę-Powiedź mi co się dzieje z Katie?
-Nooo...Harry do Katie dzwonił i chciał z nią porozmawiać,więc podeszłam do jej pokoju a Katie spała i wrzeszczała. Przypuszczam,że śni jej się koszmar ale nie dam rady jej zbudzić z niego!
-Dobra Lori!Zaraz będę u was!-dopowiedziałem i rozłączyłem się.Podniosłem z dywanu pilot i wyłączyłem telewizor.Ubierałem buty gdy usłyszałem dzwonek do drzwi.Westchnąłem i otworzyłem drzwi na oścież.W progu drzwi stał Zayn i zmarszczył brwi gdy mnie zobaczył.
-A ty gdzie?-zapytał a ja wywróciłem oczami
-Idę do Lori i Katie-odpowiedziałem i wyminąłem go w drzwiach-idziesz ze mną czy będziesz stał tutaj aż wrócę?
-Dobra idę z tobą-Odpowiedział i ruszyliśmy do mojego samochodu.Wsiedliśmy i ruszyliśmy w stronę domu Katie i Lori.Po 10 minutach byliśmy przed drzwiami domu.Zadzwoniliśmy na dzwonek i otworzyła nam drzwi przestraszona dziewczyna.
-Co z nią?-zapytałem ściągając buty i wchodząc na górę.Gdy weszłem do pokoju Katie pierwsze co usłyszałem to krzyk.Podeszłam szybkim krokiem do dziewczyny i usiadłem koło niej na łóżku.
-Katie!-zawołałem i potrząsnąłem jej ramieniem.Nic.Dalej wrzeszczy.Do pokoju weszła Lori a później Zayn. Lori usiadła po drugiej stronie dziewczyny a Zayn stał w progu drzwi.
-Nie wiedziałam jak ją obudzić-westchnęła dziewczyna i potrząsnęła dziewczyną-Katie!Wstawaj!
-Katie,Katie,Katie-powtarzałem na okrągło to samo zdanie.
-A ja wiem jak ją obudzić!-zawołał Zayn i wybiegł z pokoju.Zmarszczyłem brwi i wzruszyłem ramionami nie wiedząc o co mu chodzi.
-O co mu chodzi?-zapytała Lori i zaczęła lekko klepać Katie po policzkach.
-Nie mam pojęcia-Wzruszyłem ramionami.Katie zaczęła coś mruczeć pod nosem i kręcić głową.
-Katie pobudka!-powiedziałem i potrząsnąłem ją lekko.Dziewczyna otworzyła oczy i usiadła na łóżku spoglądając na mnie ze zmarszczonymi brwiami.Później spojrzała na Lori.
-Co się stało?-zapytała cicho-i co tutaj robicie?
-Miałaś koszmar-odpowiedziałem jej .
Nagle do pokoju wpadł Zayn z miską w rękach.On chyba nie myślał,że wyleje wodę na nią?
-Po co ci ta woda?-zapytała Katie z przymrużonymi oczami-Mam nadzieje,że nie chciałeś zrobić tego o czym myślę!
-Aaa nie...-odpowiedział i podszedł do niej ale niestety potknął się o coś na ziemi i wylał całą wodę na siebie.-No kurdę!
Wstał z ziemi cały przemoczony i westchnął.
Stwierdziliśmy,że obejrzymy jakiś film na dvd.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej ludzie!Pisałam ten rozdział po trochu w tym tygodniu :)
Mam nadzieje,że się spodoba :3


                                                                                                                                              Katie :*





sobota, 12 września 2015

Rozdział 14

Od 2 godzin siedzimy w sali z Louis'em,który nie odstępuje Harry'ego na krok i zadaje jedno i to samo zdanie "wszystko dobrze?".Harry przez cały czas odpowiada mu spokojnie,że wszystko z nim dobrze i żeby się o niego nie martwił.Po godzinie do pokoju weszli pozostali przyjaciele Hazzy,którzy dowiedzieli się przez telefon,że Harry się obudził.Przywitali się z Harry'm i zajęli wolne miejsca w sali.
-Skąd wiedziałeś Lou,że Harry się obudził?-zapytałam zaciekawiona spoglądając na Tomlinson'a.
-Jakieś dwie dziewczyna mi powiedziały.Jedna była blondynką a druga szatynką.Na początku im nie uwierzyłem,dlatego tak nie pewnie wszedłem do sali.-odpowiedział i uśmiechnął się do Hazzy.
 -Powiadasz blondynka i szatynka-powiedział Liam i spojrzał na mnie i Niall'a. Spojrzałam na Niall'a a on na mnie.
-Stary nie jestem dziewczyną!-zawołał i przejechał ręką po twarzy.Spojrzałam na Liam'a i z uśmiechem pokręciłam głową.
-Pamiętam,że jak któregoś dnia przyszłam do Harry'ego,gdy był nie przytomny-podkreśliła ostatnie słowa.-Dwie dziewczyny siedziały koło jego łóżka.Jedna była blondynką a druga szatynką.Przestały rozmawiać gdy usłyszały otwieranie drzwi.-Odpowiedziałam i spojrzałam na wszystkich po kolei.
Usłyszałam głośne burczenie koło mnie.Obróciłam głowę w stronę dźwięku.Spojrzałam na Horan'a i podniosłam brwi.Spojrzałam na półkę i zauważyłam nietkniętą drożdżówkę,którą przyniosłam.
-Dlaczego nie zjadłeś?-zapytałam i pokazałam głową na drożdżówkę.
-Boje się,że będę wymiotował-przyznał i skrzywił się.
-To masz.Zjedź to!-podałam mu paczkę z biszkoptami,które zostały jeszcze z wczoraj.Podziękował cicho i zaczął powoli przeżuwać.-Później spróbujesz zjeść drożdżówkę.-powiedziałam i uśmiechnęłam się pocieszająco.
-W ogóle o której tutaj przyszłaś Katie?-zapytał Harry i przeciągnął się-i o której wyszłaś z domu?
-A to jakieś przesłuchanie?-zaśmiałam się wesoło i spoważniałam gdy zobaczyłam wzrok Harry'ego-No dobra.Obudziła mnie burza i od tego momentu już nie spałam,więc nie martw się nie obudziłeś mnie.Pomyślałam,że już i tak nie mam co robić więc się przebrałam.Jak przeszła burza,której jak ci mówiłam-strasznie się boję wyszłam z domu,przyczepiając do lodówki kartkę,że już wyszłam z domu.Była 6 gdy weszłam do sklepu i zrobiłam zakupy-przerwałam i pokazałam mu na zakupy,które zrobiłam.-w szpitalu byłam około godziny 6:40.Ściągnęłam kurtkę i położyłam ją na krześle.Gdy stałam przy łóżku Niall'a. Usłyszałam otwieranie się drzwi więc spanikowałam i wskoczyłam pod łóżko podkulając nogi.Miałam ochotę zabić lekarza gdy zaczął Was budzić,ale musiałam się powstrzymać,żeby nie zdradzić swojej obecności w sali.Później gdy was zbadał i wyszedł,musiałam poleżeć pod tym łóżkiem bo mnie kości bolały.Dopiero gdy przestały mnie tak boleć wyszłam z pod łóżka prawie przyprawiając biednego Harry'ego o zawał a Niall by spadł z łóżka ale w porę go złapałam.-Skończyłam mówić długi monolog i spojrzałam na wszystkich. Liam spoglądał na mnie siedząc na krześle,a o jego nogi opierał się plecami Zayn,siedzący na ziemi,który spoglądał na mnie jak Li,opierając twarz o pięść.Louis siedział na łóżku przy Harry'm przytulając się do swojego chłopaka i bojąc się,że nagle Harry mu zniknie. Niall zajadał dalej biszkopty ale gdy zobaczył mój wzrok na sobie przestał i spojrzał na mnie zdezorientowany.
-Wyłączyłeś się,nie?-powiedziałam poważnie próbując ukryć uśmiech,który cisnął mi się na usta .Niall się zarumienił i spuścił  głowę,żebym nie zobaczyła rumieńców na jego twarzy.
-Może...-odpowiedział wymijająco i przygryzł lekko dolną wargę.Pokręciłam głową i zaśmiałam się pod nosem.Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka na telefonie i spłonęłam rumieńcem gdy chłopacy usłyszeli swoją piosenkę Drag Me Down*.Wyciągnęłam pośpiesznie telefon z kieszeni  spojrzałam kto się do mnie dobija 2 razy.
-Wujek,mam przerąbane-powiedziałam do siebie.-zaraz wracam!
Chłopcy kiwnęli głowami z uśmiechem na ustach a ja wyszłam z sali i odebrałam pośpiesznie telefon.
-Gdzieś tyś jesteś!-usłyszałam krzyk mojego wujka zamiast przywitania.
-Jestem odwiedzić mojego przyjaciela i mojego brata w szpitalu.-odpowiedziałam normalnie i zaczęłam się przyglądać moim paznokciom czekając na odpowiedź od wujka.Zaległa cisza na drugiej stronie linii telefonicznej.-Wujku?Jesteś tam?
-Twój jeden z braci jest w szpitalu?-zapytał cicho-który?
-Harry-odpowiedziałam normalnie i podrapałam się po głowie.Lekarz prowadzący Niall'a i Harry'ego podszedł do mnie i chciał coś powiedzieć ale pokazałam u,że rozmawiam przez telefon.Lekarz kiwnął głową i zaczekał aż nie skończyłam.Porozmawiałam jeszcze chwilę z wujkiem i rozłączyłam się.
-Witam panią.-przywitał się lekarz a ja kiwnęłam głową na przywitanie-Pani chłopak ma dzisiaj po południu rehabilitację,chciałem Panią prosić o jedną rzecz.
-W czym mogę Panu Lekarzowi pomóc?-zapytałam i spojrzałam do sali chłopaków.
-Mogłaby pani zostać i wspierać Pana Horan'a.
-Po południu miałam wracać do domu ale zobaczę czy coś się da zrobić-Powiedziałam prawdę bo po to do mnie wujek dzwonił,żebym wróciłam po południu ponieważ mnie potrzebuje w domu wraz z Lori.Lekarz przytaknął i żegnając się odszedł do swoich obowiązków.Wzięłam głęboki oddech i weszłam do sali. Niall się śmiał z resztą pewnie z kiepskich żartów Lou.Zauważyłam,że moje krzesło zajął Zayn. Przekręciłam oczami i usiadłam koło Liam'a  na ziemi.
-Stary bądź  dżentelmenem-zwrócił się do Zayn'a Liam - i puść na krzesło Katie,niech nie siedzi na ziemi!-skarcił go Liam i posłał mu groźne spojrzenie.
-Siedź Zayn-powiedziałam gdy zauważyłam,że wstaje z krzesła-wole siedzieć na ziemi niż na krześle-posłałam mu uśmiech.
-Co chciał od Ciebie wujek?-zapytał Niall a ja spojrzałam na niego.
-Chciał,żebym wróciłam do domu po południu ale ja nie chce Cię zostawiać samego przy rehabilitacji.-odpowiedziałam i westchnęłam.
-Mam rozumieć,że mam dzisiaj pierwszą rehabilitację?-zapytał a ja przytaknęłam
-Zapomniałam!-krzyknęłam i uderzyłam się otwartą dłonią w czoło-Nie przyniosłam Ci rzeczy!Przed pójściem do domu wstąpię do ciebie i wezmę te rzeczy,które chcesz.Jaką ja mam sklerozę!-zawołałam i pokręciłam głową.
-Nic się nie stało-zaczął mnie uspakajać Niall-zdarza się,że się o czymś zapomni.
-Tylko,że ja kiedyś zapomną głowy z domu-odpowiedziałam i zaśmialiśmy się wszyscy.-który dzisiaj jest?
-19 lipca-odpowiedział Liam i spojrzał na mnie pytająco a ja zamarłam w miejscu.
-Boże święty jutro jest 20 lipca!Muszę iść do lekarza!-zawołałam i miałam ochotę siebie  tym momencie uderzyć gdy przypomniałam sobie,że tylko Niall wiedział,że jestem chora. Niall spojrzał na mnie w szoku i ze smutkiem w oczach.
-Dlaczego idziesz do lekarza?-zapytał Zayn
-Po co?-dopytał Louis
-Dlaczego?-dopowiedział Harry
-Co się stało?-Zapytał zmartwiony Li
-Chodź tutaj Katie-powiedział Ni a ja spojrzałam na niego nie pewnie.Wstałam z ziemi i ze spuszczoną głową podeszłam do jego łóżka.Poklepał miejsce koło siebie a ja usiadłam koło niego.W geście otuchy złączył nasze palce razem a w sali zapadła cisza.Siedzieliśmy w ciszy nie wiadomo ile aż ciszę przerwał głos Harry'ego.
-Katie?-zaczął nie pewnie-Co jest?
-Mam im powiedzieć?-szepnął mi do ucha Niall a ja spojrzałam na niego i przytaknęłam głową.
-Katie jest chora-zaczął cicho a ja ścisnęłam mocniej jego dłoń i zaczęłam się bawić naszymi złączonymi palcami.-Ma...-nie mógł tego wymówić więc go poratowałam.
-Mam białaczkę-odpowiedziałam pośpiesznie i odwróciłam wzrok na okno.Zaległa cisza i słyszałam doskonale moje głośno bijące serce.Westchnęłam i odważyłam się spojrzeć na wszystkich.Nie który nie mrugali,nie którzy otwierali usta jakby chcieli coś powiedzieć,ale zaraz je zamykali,inni byli zamyśleni i w swoim pięknym świecie-czyli ja.Do pokoju wpadła zdyszana...
-Lori?-zapytałam ze zmarszczonymi brwiami.-Co ty tutaj robisz?
-Katie?-zapytała ucieszona i rzuciła się na mnie szczęśliwa-Gonił mnie pies!
-Chyba nie Amisia?-zapytał Harry i zrobił usta w dzióbek.
-Nie,nie Amisia Harry....Harry!!-Zawołała w szoku Lori spoglądając na niego a Lou odsunął się od Harry'ego.
-Ona wie,że jesteście razem-zapewniłam chłopaka,który wrócił na swoje miejsce z ulgą-i jest Larry Shippers,jak ja!
Zaśmiałam się wraz z Lori na miny Harry'ego i Louis'a
-Nie wspominałaś mi tego!-zawołał na raz z Louis'em Harry.
-Byłam w szoku i zapomniałam,okey?-zaśmiałam się.
-Więc jutro masz badania?-zapytał dla pewności Louis.
-Jakie badania?-zapytała Lori-nie powiedziałaś im...?
-Przed chwilą przez przypadek powiedziała nam-przyznał Niall siedzący koło mnie.
-Jak to przez przypadek?-zapytał zły Harry.
-Przyznajmy szczerze jakbym pomyślała to może byście w ogóle nie wiedzieli o tym i nikt by się mną nie przejmował-powiedział i wzruszyłam ramionami.
-Ja bym się przejmował i w pewnym momencie,dowiedziałbym się co ci jest-przyznał Niall i spojrzał mi w oczy,które zabłyszczały mu od łez.
-i dlatego nie chciałam Wam mówić-przyznałam i pokazałam głową na Niall'a-przejmowalibyście się mną a ja nie chce użalania się nad sobą.
Usłyszałam dzwonek telefonu i spojrzałam po wszystkich .Liam wyjął telefon i wyszedł z sali pośpiesznie go odbierając.Po kilku minutach przyszedł z powrotem.
-Zayn,Louis wzywa nas do siebie Modest-odpowiedział i usłyszałam jęknięcie Lou.
-Muszę?-zapytał z nadzieją,że nie musi.
-Musisz-odpowiedział smutno Liam-ale później będziesz mógł wrócić do Harry'ego.
-No dobra-powiedział i westchnął.Pocałował Harry'ego w czoło i wyszedł za Liam'em i Zayn'em.
-Katie...wiesz,że zbliża się po południe i powinnyśmy iść już?-zapytała Lori i spojrzała na mnie a ja posmutniałam.
-Idź Katie inni też Cię potrzebują.Nie jestem jedyny na tym świecie-odpowiedział Niall i się uśmiechnął.
-Ale...
-Idź.Jest tutaj Harry gdyby coś się działo to na pewno dam mu znać-przyznał Niall a Harry mu przytaknął.
-Gdyby coś się działo to ty się pierwsza o tym dowiesz!A teraz idź bo wujek cię zabije a ja chce siostrę w całości.-zaśmiał się Harry a ja pokręciłam głową na jego słowa.Przytuliłam Niall a później Harry'ego.Wychodząc rzuciłam,że jeszcze tutaj wrócę,ale później.Zamknęłam drzwi za Lori i wyszłyśmy ze szpitala.W drodze powrotnej przechodziłam koło domu Niall'a. Zatrzymałam się i spojrzałam na Lori.
-Idziesz ze mną czy zostajesz?-zapytałam dziewczynę odwracając się do niej.
-Idę,nie chce mi się samej tutaj stać-powiedziała i podeszła do bramki,otworzyła ją przepuszczając mnie pierwszą.Podeszłam do drzwi i zaczęłam się zastanawiać jak wejść do środka.Nie miałam kluczy ani nie dostałam od Niall'a. Westchnęłam i spojrzałam na Lori.
-Nie masz kluczy?-powiedziała i podniosła brwi do góry a ja jej przytaknęłam.Lori podeszła do drzwi i nacisnęła na klamkę.Weszłam pierwsza i prawie dostałam patelnią w głowę od jakiegoś faceta.Krzyknęłam przerażona i kopnęłam go w nogę przez co upadł na kolana.
-Co tutaj się dzieje?-usłyszałam głos młodej dziewczyny,która nosiła jakiegoś blond chłopczyka.-Kim jesteście?Jak za chwile nie wyjdziecie z tego domu to zadzwonię na policję!
-Kim pani jest?-zapytała Lori a ja się przyjrzałam małemu chłopcu,który wyrywał się z rąk i chciał stanąć na nogach.Nagle mnie oświeciło ten chłopiec to był bratanek Niall'a Theo czyli ten pan,który chciał mnie uderzyć patelnią to był brat Niall'a Greg,a ta pani to żona Grega Denise i matka Theo.
-Boże święty!-zawołałam i uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.Pomogłam wstać Greg'owi z ziemi-Przepraszam Greg! Nie poznałam Cię i się wystraszyłam,że to włamywacz znowu wrócił!
-Co robisz w domu Niall'a?-zapytała ponownie dziewczyna i puściła Theo.Theo nie pewnie podszedł do mnie a ja przykucnęłam przy nim i spojrzałam na chłopca.Tak przypominał Niall'a.
-Cześć Theo!Jestem Katie a tu jest Lori-przywitałam się i pokazałam na moją przyjaciółkę-Jesteśmy przyjaciółmi twojego wujka Niall'a.
-Cześć-powiedział i pomachał nam a my odpowiedzieliśmy mu tym samym z uśmiechem na twarzy-Gdzie jes wujek?
Spojrzałam na Grega i jego żonę nie wiedząc co odpowiedzieć Theo.
-Wiesz Theo Niall teraz...-zaczęłam ale nie wiedziałam jak zakończyć. Szukałam pomocy u Grega,żony Grega a nawet u Lori ale nikt mi nie pomógł.Nikt nie wiedział jak powiedzieć dziecku,że jego wujek teraz leży w szpitalu.-...odpoczywa z Harry'm.
-Czy wujek Niall jes telaz z Hally'm w szpitalu?-zapytał a mi oczy się rozszerzyły na jego słowa.Otworzyłam buzię i spojrzałam na rodziców Theo.Greg podszedł do nas i kucnął koło Theo,żeby miał twarz na wysokość twarzy chłopca.
-Zgadza się Theo-przytaknął Greg i posłał uśmiech swojemu synowi.
-A kiedy Niall wlóci do domu?-zapytał otwierając szerzej oczka i spoglądając na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami.
-Jak poczuje się lepiej-odpowiedziała Lori,kucając koło mnie i położyła na moim ramieniu dłoń.
-Będe mógl go odwiedzic?-zapytał z nadzieją i został zabrany na ręcę Grega.
-Theo to nie najlepszy pomysł-odpowiedziała  Denise podchodząc do swojego męża.Theo zaczął się wyrywać i kopać a nawet prawie ugryzł Grega.Greg postawił go na ziemię a Theo podbiegł do mnie i się do mnie przytulił.
-Będe mógl go odwiedzic?-powtórzył ponownie pytanie spoglądając z nadzieją na mnie.Spojrzałam na Grega i Denise,który westchnęli i przytaknęli na zgodę.
-Zobaczymy co się da zrobić-powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze do chłopca,który przytulił mnie jeszcze mocniej.Objęłam go swoimi ramionami.
-Nie chce być nie miła,ale po co przyszłaś do domu Niall'a?-zapytała Denise spoglądając na mnie.
-Niall mnie prosił,żebym wzięła mu jakąś piżamę i ładowarkę do telefonu-odpowiedziałam a Greg kiwnął głową i obrócił się.Wszedł po schodach na górę.Po niespełna 10 minutach wrócił z ubraniami i ładowarką w reklamówce.Podziękowałam i chciałam już wychodzić gdy usłyszałam głos Theo.
-Lubie cie Katie-odpowiedział słodko a ja się uśmiechnęłam - ciebie tez Loli.
-Też Cię lubimy Theo-odpowiedziałam za Lori i uścisnęłam chłopca na pożegnanie,co później uczyniła również Lori.Pożegnaliśmy się z Greg'iem i Denise.Wyszliśmy z domu i szybkim krokiem poszliśmy do domu.Otworzyłam drzwi kluczem i przepuściłam w drzwiach Lori.Zamknęłam drzwi za nami i ściągnęliśmy buty oraz bluzy.W salonie siedział na kanapie wujek i oglądał mecz koszykówki.
-Dlaczego chciałeś nas widzieć?-zapytałam i usiadłam koło niego na sofie.
-Jakiego brata masz w szpitalu?-zapytał prosto z mostu a ja westchnęłam.
-To długa historia-powiedziałam i spojrzałam na Lori
-Mamy czas-odpowiedział i wyłączył telewizor.
-Gdy byłam w Polsce i wracałam z Lori z zakończenia szkolnego,zadzwoniła do mnie jakaś pani,która mi powiedziała,że mój brat Harry jest w szpitalu.Na początku jej nie uwierzyłam do momentu gdy do mnie nie zadzwonił jeden z moich idoli z zapytaniem czy nie przyjadę do swojego brata,który jest nie przytomny w Hiszpanii.Spotkałam tam swojego idola,który mi wszystko wyjaśnił na spokojnie.Później porozmawiałam ze swoim prawdziwym bratem.Okazało się,że gdy urodziłam się wyjechaliśmy do Anglii gdzie rodzice oddali Harry'ego do domu dziecka i wróciliśmy w 3.Ja i moi dwaj przyrodni bracia.Nie rozumiem dlaczego mama z tatą oddali mi brata i nawet mi o tym nie powiedzieli!-krzyknęłam wściekła i wstałam z sofy.Wzięłam do ręki reklamówkę z rzeczy Niall'a i ruszyłam szybki krokiem do swojego pokoju.Położyłam ubrania na krześle przy biurku i rzuciłam się na łóżko przyciskając twarz do poduszki.Chwyciłam telefon i napisałam do Harry'ego.

Do Harry :P
Od Katie :**

Hey Hazz :D
Co robisz? :*

czekałam z 2 minuty aż Hazz odpisał.

Do Katie :**
Od Harry :P

Hey!Już ci się nudzi? :P


Do Harry :P
Od Katie :**

Można tak powiedzieć XD
Wujek zaczął mnie wypytywać o Ciebie :(
Musiałam w szpitalu powiedzieć,że jestem u ciebie i Niall'a. :)
Nie masz nic przeciwko,że powiedziałam wujkowi? :(

Do Katie :**
Od Harry :P

Nic się nie stało :D
O czym rozmawiałaś z wujkiem? 

Do Harry :P
Od Katie :**

Musiałam opowiedzieć skąd wiem,że jesteś moim bratem i się popłakałam bo musiałam wszystko mówić co ty mi mówiłeś :'(
O Anglii,domu dziecka i powrocie bez Ciebie do Polski :(
Jestem wściekła na rodziców! Mam 17 lat prawie 18 a ja nawet nie wiedziałam,że mam brata :P

Do Katie :**
Od Harry :P

Nie gniewaj się na nich :P
Możesz być smutna ale się na nich nie gniewaj :(
To twoi rodzice oraz moi :3
Miałaś szanse na dorastanie z rodzicami a ja niestety nie,bo mnie oddali :'(


Do Harry :P
Od Katie :**

Co tam u Niall'a :)
Jak się sprawuje w rehabilitacji? XD

Do Katie :**
Od Harry :P

"Jakoś" sobie "radzi" :(

Do Harry :P
Od Katie :**

Dlaczego "jakoś" i "radzi" jest w cudzysłowu? :O

Do Katie :**
Od Harry :P

Bo wcale sobie dobrze nie radzi :(
Popłakał się biedak jak nie mógł utrzymać nogi u góry :/

Do Harry :P
Od Katie :**

Biedak,jak mi go jest szkoda :(
Zaraz będę u was :*

Napisałam do Harry'ego i ruszyłam do łazienki,żeby uczesać włosy z kołtunów.Wyszłam z łazienki i włożyłam komórkę do kieszeni spodni.Wzięłam rzeczy Niall'a i jeszcze czerwona po twarzy i załzawionymi oczami,wyszłam z pokoju kierując się do przedpokoju.Ubrałam pośpiesznie buty i moją bluzę.
-Katie?-usłyszałam za sobą głos Lori gdy już miałam wychodzić na pole-gdzie idziesz?
-Do szpitala-odpowiedziałam i nie odwracając się do niej,wyszłam z domu.Przeszłam kilka kroków  gdy usłyszałam wołanie za mną.Zdziwiona obróciłam się i zobaczyłam jednego z tych chłopaków,którzy podstawili mi nogę w szpitalu.Nie przejmując się nim szłam dalej.Chłopak mnie dogonił i szedł koło mnie tym samym tempem jak ja.
-Przepraszam za mojego kumpla-odpowiedział szczerze chłopak o blond włosach-On zachowuje się jak dziecko.
-Przeprosiny przyjęte od ciebie ale od niego nie-odpowiedziałam spokojnie i spojrzałam na niego,ale sobie przypomniałam,że jestem cała czerwona i mam załzawione oczy.
-Dlaczego płaczesz?-zapytał lustrując mnie czy przypadkiem nie jestem ranna.
-Długa historia i pokłóciłam się z wujkiem oraz moją przyjaciółką.
-Jak masz na imię piękna?-zapytał blondyn
-nie jestem piękna a na imię mi jest Katie.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie a ja się lekko zarumieniłam.
-Sorry stary ale ja mam już kogoś na oku więc...mnie nie bajeruj!-zaśmiałam się i pokręciłam głową-a tobie jak na imię?
-Jestem Luke Hemmings-przedstawił się a ja spojrzałam na niego i próbowałam sobie przypomnieć kto to był.
-Kojarzę ciebie ale nie wiem z czego-powiedziałam i westchnęłam
-Jestem w zespole 5 Second Of Summer.-powiedział a mnie oświeciło.Przecież Lori słucha ten zespół i jej ulubionym jest Ashton Irwin.
-Moja przyjaciółka was słucha i uwielbia-przyznałam i pokiwał głową.
-A kogo najbardziej?-zaczął się dopytywać
-Ashton'a Irwin'a. Nie mów mi,że to ten,który podłożył mi nogę-zagroziłam a Luke tylko przytaknął.-powiedź mu,że u mnie ma już przesrane.
-Ok jak nie zapomnę-zaśmiał się a ja stanęłam koło wejść do szpitala.
-Dobra ja idę.Miło było ciebie poznać Luke-powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem przed szpitalem.Weszłam i skierowałam się pod salę 25 chłopaków. Otworzyłam drzwi i w sali stali dwóch lekarzy koło Niall'a,który miał zamknięte oczy.Spojrzałam na Harry'ego,który spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach.
-Przykro mi Katie....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak myślicie Horan'owi coś się gorszego stało czy nie?Mam tyle wyświetleń a nikt mi nie komentuje,dlaczego!? Jak nie chcecie pisać komentarzy to chociaż zagłosujcie na ankiecie,żebym wiedziała,że ktoś to czyta a nie tylko wchodzi i wychodzi,ale fajnie byłoby nawet jak byście napisali tylko krótkie zdanie,że ci się podoba albo nie podoba.Komentarze motywują do pisania a u mnie słabo jest teraz z motywacją więc...proszę!

                                                                                                                                                   Katie :*
                             1 komentarz - nowy rozdział 








sobota, 5 września 2015

Rozdział 13

Z krainy Morfeusza obudził mnie głośny grzmot na zewnątrz.
-Nieee...tylko nie burza-jęknęłam i zakopałam się głębiej pod kołdrą.Od dzieciństwa bałam się burzy ,zawsze szłam do pokoju mamy i kładłam się koło nich.Niestety po feralnym dniu gdy moi rodzice zginęli w wypadku,chowałam się zawsze podczas burzy pod łóżkiem.Odsłoniłam twarz gdy z boku doszedł mnie dźwięk mojego dzwonka z komórki.Wyciągnęłam dłoń z kołdry i podniosłam się,żebym mogła sobie siąść spokojnie opierając się o ścianę.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam kto do mnie dzwoni o 3 rano.Westchnęłam na numer Hazzy i odebrałam.
-Co jest?-zapytałam zachrypniętym porannym głosem ziewając.Pokręciłam głową i przetarłam dłonią oczy.-Coś z Niall'em?
-Tak,skąd wiedziałaś?-zapytał z poważnym głosem aż wstałam na równe nogi z łóżka potykając się prawie o kołdrę.
-Co jest?-zapytałam przestraszona-Znowu wymiotuje!Wymiotuje krwią!Dostał gorączki?-zaczęłam wymieniać najstraszniejsze sytuacje i chodzić po pokoju w kół.
-Nieee...nic z tych rzeczy-uspokoił mnie Harry,a ja wypuściłam oddech w płucach,który nie wiem kiedy zatrzymałam.-Chrapie mi i nie daje mi spać!Zrób coś z tym!-jęknął w słuchawkę a ja się zaśmiałam a później spoważniałam.
-Jak mogłeś!?Myślałam,że coś się stało Niall'owi!-Zawołałam z wyrzutem do słuchawki.
-Zaraz coś się może mu stać jeśli nie przestanie mi chrapać!-zagroził i usłyszałam jak bierze głęboki oddech,żeby się uspokoić.
-Daj mu spokój i daj dalej spać-zawołałam i ziewnęłam-miał trudny dzień nie dziw się mu!Też taki miałeś na następny dzień po wypadku!
-Nie miałem takiego po wypadku,ponieważ ja byłem w śpiączce!-powiedział i westchnął-źle się czułem jak się obudziłem,ale mi przeszło gdy Cię zobaczyłem.Najpierw się wystraszyłem bo nie wiedziałem kim jesteś ale później przypomniałem sobie,że jesteś moją prawdziwą siostrą.Zapomniałem o tym,że się źle czuję gdy zaczęliśmy rozmawiać.Masz rację!Dam spać Horan'owi,niech się wyśpi bo nie wiadomo jak się będzie dzisiaj czuł.
-I to chciałam usłyszeć-zaśmiałam się do telefonu i poskoczyłam w miejscu gdy usłyszałam grzmot.-boże święty dlaczego nie mam rodziców?-zapytałam sama do siebie.
-Masz mnie Kaite!-usłyszałam w słuchawce głos Harry'ego-Coś się stało?Pomóc Ci w czymś?
-Nie masz jak-powiedziałam i wzruszyłam ramionami-nie mam jak ci wleź do łóżka.
-Dlaczego chcesz wleź do łóżka?-zapytał zdziwiony
-Boje się burzy-powiedziałam i pisnęłam gdy usłyszałam następny grzmot,który rozświetlił mi pokój.-kończę,pa Harry.
-Pa Katie-powiedział i rozłączył się.Podeszłam do szafki odkładając komórkę i włączając lampkę.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania na dzisiaj.


Wzięłam ubrania z szafy.Poszłam do łazienki,włączyłam światło i wzięłam orzeźwiający szybki prysznic.Wytarłam się i ubrałam w wybrane rzeczy.Pomalowałam rzęsy i nałożyłam na usta jasnoróżowy błyszczyk.Wyszłam z łazienki i ubrałam na stopy,odziane w czarne skarpety,buty.Założyłam na uszy kolczyki,po perfumowałam się perfumą i wyszłam z pokoju schodząc po cichu na schodach do kuchni,żeby nikogo nie zbudzić.Włączyłam światło w kuchni i otworzyłam lodówkę wyciągając z niej mleko.Podeszłam do półki i wyciągnęłam z niej miskę a z drugiej półki wyciągnęłam chrupki miodowe.Wsypałam chrupki do miski i zalałam je zimnym mlekiem,które później schowałam z powrotem do lodówki.Usiadłam z miską przy stole i zaczęłam je konsumować powoli.Gdy zjadłam i posprzątałam ze stołu podążyłam do pokoju.Usiadłam przy biurku i wyciągnęłam z szuflady kartkę.Wzięłam długopis i napisałam,krótką wiadomość,że "wyszłam rano i żeby się o mnie nie martwili".Wzięłam ją do ręki i wzięłam telefon z szafki chowając go do kieszeni spodni.Spojrzałam  na zegar w moim pokoju,który znajdywał się na ścianie. .5:10.Skończyło grzmieć i błyskać.Wzięłam karmę i nasypałam psu do miski i wyszłam z pokoju.Zeszłam ponownie do kuchni gdzie zostawiłam kartkę na lodówce i podeszłam do przedpokoju.Ubrałam skórzaną czarną kurtkę na ramiona i wyszłam na pole zamykając drzwi.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i podłączyłam słuchawki.Włączyłam moją playliste na telefonie i pierwszą piosenką,którą usłyszałam ze słuchawek była Ellie Goulding-Love Me Like You Do.Słuchając muzyki podeszłam do tego samego sklepu w którym byłam ostatnio,gdzie kupowałam chusteczki i jedzenie dla Niall'a. Stojąc przed sklepem była godzina 6:00 i właśnie otwierała pani sklep.Przeszłam na drugą stronę przez pasy i podeszłam do drzwi,otwierając je.Przywitał mnie jak zawsze dzwonek nad drzwiami.Przywitałam się ze sprzedawczynią,która siedziała już za kasą.Wzięłam koszyk i podeszłam do półki biorąc 2 butelki wody i 2 drożdżówki,bo pewnie śniadanie w szpitalu nie będzie takie smaczne.Ciastka Delicje i jakieś ciastka zbożowe wrzuciłam do koszyka.Podeszłam do kasy i zapłaciłam za zakupy i dziękując sprzedawczyni wyszłam żegnając się.Stanęłam pod drzwi szpitala 10 minut później.Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam na zegarek.6:35.Weszłam do środka a na recepcji znowu zamieszanie,pewnie jakiś nowy wypadek.Przeszłam zwinnie koło niego i po chwili stałam przed pokojem.Nie pukając weszłam normalnie do sali i zobaczyłam śpiących chłopaków.Pewnie Harry zasnął gdy Niall przestał chrapać.Westchnęłam i ściągnęłam kurtkę zawieszając ją na krześle.Położyłam jedną butelkę i jedną drożdżówkę w woreczku śniadaniowym na półkę Harry'ego.Drugą wodę i drugą drożdżówkę położyłam na półce Niall'a. Spojrzałam na zegarek i zauważyłam godzinę 6:55.Kiedy to minęło,ja się pytam?Usłyszałam,że drzwi pokoju się powoli otwierają.Otworzyłam szerzej oczy i myśląc gdzie się schować,rozglądałam się.Mój wzrok zatrzymał się na łóżku Harry'ego.Do łóżka Harry'ego było za daleko więc wskoczyłam pod łóżko Niall'a w ostatniej chwili.Podkuliłam nogi do piersi,żeby lekarz ich nie zobaczył.
-Pewnie dziewczyna Pana Horan'a zapomniała kurtki wczoraj-powiedział lekarz a ja przeklęłam w myśli.Jak ja mogłam zostawić kurtkę na krześle?.Lekarz podszedł do Harry'ego i zaczął go budzić.Wkurzyłam się na lekarza!Nie może przyjść później niż o godzinie 7:00?Oczywiście nie bo jakże inaczej!.Ugryzłam się w język,żebym się nie wygadała,że jest tutaj ktoś oprócz lekarza i chłopaków.Lekarz pooglądał Harry'ego i zaczęłam budzić Horan'a. Sprawdził Horan'a i zadając mu różne pytania na które odpowiedział Niall,opuścił pokoju.Już miałam wychodzić gdy drzwi pokoju się ponownie otworzyły i pojawiła się pielęgniarka z ciepłą herbatą i niby wyglądającymi kanapkami.Rozdała chłopakom i opuściła pokój a ja westchnęłam cicho.Wyprostowałam nogi i obróciłam się na plecy rozkładając luźno ręce koło tali.Minęły kilka minut gdzie Niall i Harry gadali o Lou gdy wyślizgnęłam się spod łóżka Niall'a i stanęłam na równe nogi.Harry spojrzał na mnie jak na ducha i zbladł prawie spadając z łóżka. Niall przerwał swój monolog patrząc na swojego przyjaciela nie rozumiejąc go aż nie odwrócił się w stronę w którą patrzył Harry.Prawie spadł na ziemię gdy mnie zobaczył ale w samą porę złapałam go za rękę i pociągnęłam w moją stronę.
-Co ty tutaj robisz?-zapytał w szoku Harry spoglądając na mnie a później na zegar-O godzinie 7:20?
-A mam przypomnieć kto mnie kurde obudził o 3 rano ze sprawą,że nie może spać bo ktoś mu tutaj chrapał?-zapytałam i podniosłam brwi uśmiechając się chytrze.
-Czy tutaj chodzi o mnie?-zapytał z wyrzutem Niall spoglądając na mnie.Kiwnęłam głową i spojrzałam na Harry'ego.-Od kiedy ja chrapię?
-Właśnie zastanawiałem się nie dawno czy warto było do ciebie zadzwonić-powiedział z jadem w głosie i uśmiechem na ustach a mi uśmiech zrzedł-i zastanawiałem się od kiedy Niall ty chrapiesz!-Zawołał a ja wywróciłam oczami,przetarłam twarz dłonią i ziewnęłam.
-O której wróciłaś do domu?-zapytał z troską Niall a ja spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
-Nie pospałam sobie długo bo mnie ktoś obudził!-zawołałam i pokiwałam głową-wróciłam po 24 a poszłam spać po 1:00.
-Przepraszam,że Cię obudziłem i wystraszyłem-powiedział Harry i chwycił kanapkę ze szpitala,ugryzł ją i prawie ją wypluł.-Jakie to nie dobre!
-Nie obudziłeś mnie ty!tylko burza!-Zawołałam i przeczesałam włosy,które dzisiaj nie czesałam.-A na półkach macie wodę i drożdżówki bo wiedziałam,że te kanapki nie będą smaczne.
Harry rzucił kanapkę na półkę i rzucił się na swoją drożdżówkę jak wygłodniałe zwierze na swoją ofiarę.Pokręciłam głową z uśmiechem i spojrzałam na Niall'a,który spoglądał z uśmiechem na Harry'ego.
-Jak się czujesz?-zapytałam Niall'a podając mu drożdżówkę za którą podziękował-Masz jedź!Smacznego!
-Dziękuję-powiedzieli oby dwoje i zaczęli konsumować śniadanie,które kupiłam im w sklepie
-A ty jadłaś?-zapytał Niall przestając jeść i spojrzał na mnie.
-Jadłam już,nie martw się-powiedziałam i poczochrałam mu włosy.
-A może jednak,chcesz troszkę?-zapytał Niall
-Nie dzięki-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i w drzwiach pojawiła się twarz Lou,który spojrzał na Harry'ego szczęśliwy.Harry gdy go zobaczył zbladł i spojrzał na mnie wystraszonym wzrokiem.Pewnie miałam taki sam wzrok jak Niall i Harry.Lou szczęśliwy rzucił się na Harry'ego i pocałował go w usta.Przytulił go mocno na co Harry mu odpowiedział tym samym i pocałował go w czoło.
-Cześć kochanie!-zawołał szczęśliwy Lou do Harry'ego,który spojrzał na mnie ze strachem w oczach a ja odpowiedziałam mu tym samym z Niall'em.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Joł joł co tam u was? Jak Wam minął pierwszy tydzień w szkole?Dziękuję za tyle wejść pod ostatnim rozdziałem!Mam nadzieję,że pod tym też będzie dużo :)
Przepraszam za taki krótki rozdział i jakiekolwiek błędy jak się zdarzyły ;)


                                                                                                                                                  Katie :*