Strona główna

sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 7

Następnego dnia obudziłam się bardzo późno,o godzinie 15.Westchnęłam schodząc z mojego kochanego łóżeczka.Wzięłam z torby krótkie jeansowe spodenki z flagą USA  i bokserkę z nadrukiem selfie,poszłam do toalety.Wzięłam prysznic i ubrałam się w ubrania,które wybrałam,na to jeszcze narzuciłam sobie krótki żakiecik w białym kolorze.Zrobiłam sobie lekki makijaż i wyszłam z łazienki zabierając z podłogi moją walizkę,a później zaczęłam rozpakowywać ubrania do szafy.Zeszłam na dół i w salonie na kanapie leżał...
-Niall?!-zapytałam w szoku podchodząc do niego i nie mogąc uwierzyć,że on tutaj jest. Nialler spojrzał na mnie i uśmiechnął się do mnie.-Co tutaj robisz?
-Przyszedłem do Ciebie o 9 ale otworzyła mi Lori i powiedziała mi,że ty jeszcze śpisz i że wróciłaś bardzo późno do domu,więc wraz z Lori siedliśmy w salonie i oglądaliśmy film a później musiało mi się przysnąć-powiedział a ja zrzuciłam jego nogi z kanapy siadając koło niego-A później Lori musiała iść na górę lub wyszła gdzieś bo jej nie ma.
Pokiwałam głową ze zrozumieniem i wstałam z kanapy idąc do pokoju Lori.Zapłukałam ale nie usłyszałam pozwolenia,więc i tak weszłam do środka.Lori siedziała na łóżku ze słuchawkami na uszach i słuchała muzyki przez laptopa.Pokręciłam głową.Gdyby ktoś się włamał i porwał mnie i Niall'a to ona by i tak nic nie usłyszała.Podeszłam do niej i poklepałam ją po ramieniu,podskoczyła wystraszona zrzucając słuchawki na podłogę.
-Chcesz,żebym na zawał padła?-zapytała spoglądając na mnie i trzymając dłoń na swojej klatce piersiowej gdzie powinno być serce.
-Zabije Cię jak coś się stało z moimi słuchawkami-powiedziałam podnosząc słuchawki z podłogi i podłączając pod swój telefon sprawdzając czy działają.Jak usłyszałam muzyczkę ze słuchawek to wypuściłam powietrze z ulgą.-Masz szczęście,idą!
-To już nie moja wina,że mnie wystraszyłaś!-Zaczęła się bronić.
-Przestańmy się znów kłócić-powiedziałam spokojnym głosem aż sama byłam zdziwiona,że umiem się opanować w takich momentach.
-Zgadzam się wystarczy mi kłótni z tobą-zgodziła się ze mną Lori.Zeszła z łóżka i zeszła ze mną na dół.Przywitała się z Niall'em krótkim "cześć" i poszła do kuchni.Ja usiadłam z Niall'em na sofie w salonie i czekaliśmy na Lori.Nie upłynęło 30 sekund gdy Lori weszła do salonu z szokiem na twarzy spoglądając na Niall'a.
-Co..ty..tutaj...robisz?-zapytała w szoku pokazując palcem na Niall'a. Popatrzyłam z Niall'em na nią jakby była nienormalna.
-Emm....Lori bo wiesz...wpuściłaś mnie o 7 rano bo chciałem się zobaczyć z Katie ale ty mi powiedziałaś,że jej nie ma-powiedział podnosząc lewą brew do góry-Później zamknęłaś drzwi i poszłaś na górę do swojego pokoju zostawiając mnie na dole samego.Więc usiadłem na sofie w salonie i tak mi się nudziło,że mi się przysnęło.Obudziłem się jak Katie otwierała drzwi.
-Nie pamiętam,boże musiałeś mnie obudzić i ja zeszłam na dół otwierając tobie drzwi i poszłam dalej spać-Klepnęła się otwartą dłonią w czoło Lori i pokręciła głową-Jakby nas ktoś okradł to nawet bym nie wiedziała.
-Ja bym się nie przejmowała rzeczami tylko Niall'em-pomyślałam
-Dziękuję,że się tak o mnie martwisz Katie-zaśmiał się Niall,a ja sobie uświadomiłam,że powiedziałam to na głos.Zarumieniłam się.Lori z Niall'em zaczęli się śmiać ze mnie.Tupnęłam nogą o podłogę i obróciłam się do nich plecami naburmuszona.
-Katie nie chce,żebyś się na mnie gniewała-powiedział spokojnie Niall
-Było trzeba pomyśleć za nim się zaczęliście śmiać ze mnie!
-Oj tam,oj tam Katie-zaczął Niall przybliżając się do mnie i kładąc swoje dłonie na mój brzuch.Już wiedziałam co miał zamiar zrobić ale nie zdążyłam uciec i po chwili płakałam ze smiechu przez łaskotanie.Przeklęta Lori pokazywała mu gdzie mam największe łaskotki.
-Prze...haha..stań...hahaha-zaczęłam się wydzierać
-A przestaniesz być na mnie zła?-zapytał na chwile przerywając łaskotanie
-Nie!-odpowiedziałam pokazując mu język i to było najgorsze posunięcie w tym momencie Ni zaczął jeszcze bardziej mnie łaskotać.
-Dobra...hahaha...prze...hahaha...stań...haha-powiedziałam kopiąc lekko nogami Ni.Niall przestał mnie łaskotać i spojrzał w moje oczy. Spojrzałam w jego piękne niebieskie oczy jak zaczarowana.Boże czyżbym się zakochała?Nie to nie możliwe.Pokręciłam głową lekko.
Otrząsnęliśmy się gdy Lori odchrząknęłam,Niall poderwał się jak poparzony i podał mi rękę pomagając wstać z podłogi.Nie wspomniałam jak mnie łaskotać to spadliśmy z łóżka na ziemię ja miałam większe szczęście i spadłam na niego.Wstaliśmy i podrapałam się po karku spoglądając to na Niall'a  to na Lori i z powrotem.
-Um...to co robimy?-zapytałam przerywając ciszę.Poklepałam siebie w poszukiwaniu telefonu i porozglądałam się-zaraz wracam!
Pobiegłam na górę i prawie znowu sobie coś zrobiłam ale utrzymałam równowagę.Weszłam szybkim krokiem do mojego pokoju i wzięłam mój telefon z półki nocnej i pobiegłam na dół.Na moje nieszczęście musiałam przywalić sobie w tą rękę,którą mam złamaną.Zawyłam głośno schodząc na dół.Ni podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Co ci?-zapytał z troską spoglądając w moje oczy
-Mam złamaną rękę i uderzyłam przed chwilą nią o ścianę przez przypadek.
-Oj moje biedactwo!-powiedział Niall głaskając mnie po głowie.-lepiej?
-yhymm...dobra ja zaraz wychodzę-powiedziałam i poszłam do pokoju przebierając się w to:

Pomalowałam paznokcie,ubrałam bransoletkę i ubrałam kolczyki.Okulary ubrałam na głowę,na ozdobę.Zeszłam na dół biorą do ręki jabłko i zjadłam je w rekordowym czasie.Ubrałam buty i pożegnałam się krótkim "cześć" i wyszłam.Zamówiłam wcześniej taksówkę więc taksówka stała już pod domem.Weszłam do taksówki i podałam adres do szpitala.Zapłaciłam jak już dojechaliśmy pod szpital i wyszłam żegnając i dziękując kierowcy.Weszłam do szpitala i skierowałam się do sali Harry'ego.Weszłam i zobaczyłam Harry'ego leżącego z zamkniętymi oczami.Podeszłam do niego i usiadłam na krześle obok łóżka.
-Hazz to ja Katie-powiedziałam dotykając jego dłoni.Na raz otworzył oczy i spojrzał na mnie z ulgą.-Nie mów mi,że ciebie obudziłam
-Obudziłaś a ja otworzyłem oczy i spojrzałem na ciebie wystraszony gdy ciebie zobaczyłem poczułem ulgę.Wystraszyłem się,że to Lou,mama,Gemma lub ktoś z zespołu.
-Em..bo Harry wiesz?-zaczęłam niepewnie -bo wiesz tak jakby powiedziałamżesięobudziłeśGemmiealeonasięjużzaczęłatrochędomyślać.
-Huh...co?-zapytał Harry-co powiedziałaś?
-powiedziałam...powiedziałam Gemmie,że się obudziłeś ale ona się już zaczęła trochę domyślać-powiedziałam niepewnie.
-Jak to powiedziałaś?-zapytał słabo
-Musiałam jej powiedzieć bo ona i tak w końcu się by domyśliła....
-Lepiej było by,żeby się dowiedziała razem z wszystkimi
-Ale pomyśl jak już Lou dowie się,że nie jesteś w śpiączce to się wkurzy i będziesz mieć 2 osoby,które będą Cię obroniły.
-Dzięki!-powiedział z sarkazmem
-Hej!to prawda!
-No dobra,dobra-poddał się-Co tam u Lou?
-Szczerze nie wiem-powiedziałam wzruszając ramionami-Ale chwila zadzwonię do niego.
Wyciągnęłam telefon i odblokowałam wyświetlacz.10 nieodebranych wiadomości i 2 wiadomości od...Lou!
-Co masz taką wystraszoną minę?-zapytał Harry spoglądając na telefon i przy okazji zobaczył gips na mojej ręce.-Co Ci się stało w rękę?
-Spadłam ze schodów i Lou też trochę mi pomógł ze złamaniem bo mi za tą rękę pociągnął.
-Boże święty nie masz,żadnego wszcząsu mózgu lub coś takiego?
-Chyba nie
-jak to chyba?
-Powiedziałam lekarzom,ze tylko potknęłam się i źle upadłam na tą rękę.
-Czyż ty jesteś mądra?-zapytał się Harry troszeczkę wściekły.
-nie lubię szpitala od momentu gdy zostałam tylko sama z braćmi!-krzyknęłam i rozpłakałam się
Harry gdy mnie zobaczył przytulił mnie głaskając mnie po plecach.
-Jak to zostałaś sama?
-Moi znaczy nasi rodzice nie żyją
-Jak to?-zapytał ze łzami w oczach
-Zginęli w wypadku samochodowym.
-Jak ty to przeżyłaś sama z braćmi?
-Znaczy zostałam sama...moi bracia to są przyrodni i oni chodzili tylko i wyłącznie do pracy,za bardzo nie zwracali na mnie uwagi.Jeden ma już żonę i dzieci,drugi ma dziewczynę.Tylko ja zatrzymałam się w miejscu po śmierci rodziców.
-Nie prawda...wyjechałaś za granicę i spotkałaś mnie i chłopaków
-W którym się chyba zakochałam-pomyślałam
Harry na mnie dziwnie spojrzał
-Nie mów mi,że to powiedziałam!-powiedziałam głośno do Hazzy
-Ale co?
-No..ten...już nic..
Po chwili do pokoju ktoś wszedł.Harry jak poparzony zamknął oczy a ja wstrzymałam powietrze
-Hej Katie-przywitała się Gemma
-Hej Gem!Co tam u Ciebie?
-A dobrze...on śpi czy udaje?-powiedziała pokazują palcem na Hazze.
-Weź ten palec spod moich ust jak chcesz go mieć w całości-powiedział Hazz spokojnie.Gemma podskoczyła na krześle i szybko wzięła palec spod ust Hazzy.
-Hazz!-krzyknęła przytulając Hazze aż go prawie udusiła.Po minucie oderwała się od niego i zaczęła z nim gawędzić o wszystkim a ja zaczęłam rozmyślać o Niall'u. Boże,stop!O kim?To nie możliwe,że się w nim zakochałam bo on nie odwzajemnia mojego uczucia.Bo kto taki jak Niall Horan by pokochał taką jak ja?Brzydką,grubą i z białaczką.Właśnie znowu wam coś nie powiedziałam.Rok temu znaleźli u mnie białaczkę.Za niedługo będę musiała mieć chemioterapię będę blada i jeszcze brzydsza niż teraz.Miałam wcześniej chłopaka,który mnie zostawił ponieważ miałam białaczkę i teraz mi trudno się zakochać a teraz moje serce się odezwało gdy zobaczyło Niall'a.Nie mogę go pokochać,nie chce go zranić i stracić na zawsze,nie przeżyłabym tego.
-Katie!-usłyszałam krzyk i potrząśnięcie.Pokręciłam głową otrząsając się z myślenia.
-Co?!-zapytałam spoglądając na Harry'ego i Gemme
-Mówimy do Ciebie od kilku minut a ty nic-powiedział Harry  podnosząc ręce
-Nad czym się zastanawiasz słońce?-zapytała Gemma chwytając mnie za rękę
-Nad niczym ważnym

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Napisałam i czekam na komentarze ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz