Oczami Katie
Minęły 2 tygodnie od włamania się do domu Niall'a i dzisiaj Niall miał już wychodzić ze szpitala.Miał po niego przyjechać Liam,który go później odwiezie do mnie,bo Niall pozwolił mieszkać swojemu bratu i jego żonie wraz z Theo w jego domu.Rehabilitacja Niall'a idzie pomyślnie,nie musi już używać wózka tylko gdy będzie chciał chodzić to z pomocą kogoś w pobliżu.Ciekawe czy wypuścili też Harry'ego?Zadziwia mnie fakt,że Harry'ego tak długo trzymali jak mu nic już nie było poważnego.Może coś mu jeszcze jest ale nikt mi nie chce o tym powiedzieć?Moje rozmyślenia przerwało pukanie gdzieś niedaleko mnie.Wystraszona podskoczyła i zobaczyła Johanne z przeszłości.
-Nie strasz mnie!-zawołałam trzymając rękę na klatce piersiowej gdzie jest serce.
-Przepraszam,nie chciałam-powiedziała i podeszła do mnie siadając koło mnie na łóżku-Wszystkiego Najlepszego!-Krzyknęła z uśmiechem i podała mi muffinkę w której była na środku wbita jedna duża świeczka.Byłam w szoku.Jak ja mogłam zapomnieć o moich 18-nastych urodzinach?
-Dziękuję-podziękowałam dalej trochę w szoku-kompletnie o nich zapomniałam...tyle się w moim życiu dzieje.-westchnęłam i miałam już dmuchać świeczkę gdy przerwała mi czynność Johanna.
-Nie zapomnij o życzeniu!-zawołała i spojrzała na mnie z uśmiechem a ja się do niej uśmiechnęłam i zamknęłam oczy.Wzięłam głęboki oddech.
-Chciałabym,żeby Niall później nie cierpiał gdy odejdę z tego świata-pomyślałam w myślach i z zamkniętymi oczami zdmuchnęłam świeczkę.Otworzyłam oczy i spojrzałam na drzwi w których usłyszałam jakieś szmery.W drzwiach stał Liam i spoglądał na mnie a koło niego stała Lori.
-Przywiozłem Niall'a i teraz siedzi na dole na kanapie-odpowiedział i uśmiechnął się-Z wszystkimi chłopakami zapraszamy Cię do domu Lou i Hazzy o godzinie 18-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie wychodząc z mojego pokoju a później z mojego domu.
-Wszystkiego najlepszego!-krzyknęła Lori i rzuciła się na mnie przytulając mnie mocno-Przebierz się i schodź na dół!Twój książę z bajki się nie może Ciebie doczekać!-powiedziała i wychodząc z pokoju pokazała mi język.Zamknęła za sobą drzwi a ja spojrzałam w bok gdzie siedziała Johanna,ale jej nie już nie było.Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wybierając czarne leginsy,szarą bluzkę z napisem selfi ,która odkrywała mi brzuch.Na to wzięłam czarno-miętową bluzę i miętowe vansy. Biorąc ubrania do ręki weszłam do łazienki włączając światło w łazience.Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic ustawiając odpowiednią temperaturę wody.Po kilku minutach wyszłam spod prysznica i wytarłam się puchatym ręcznikiem.Ubrałam bieliznę i ubrałam przyszykowane ubrania na dzisiaj.Rozczesałam włosy szczotką i zrobiłam sobie kłosa.Pomalowałam sobie rzęsy i pomalowałam lekko na czarno powieki.Uznając,że dobrze wyglądam wyszłam z łazienki i wrzuciłam piżamę jak zwykle pod pierzynę.Zaścieliłam łóżko i biorąc telefon z półki wyszłam z pokoju,schodząc po schodach do kuchni gdzie roznosił się śliczny zapach naleśników.W salonie leżał rozłożony na sofie Niall. Twarz miał odwróconą w stronę telewizora.Podeszłam do niego i zobaczyłam,że się zdrzemnął.Podeszłam do fotela gdzie leżał koc i przykryłam nim Niall'a. Uśmiechnęłam się gdy Niall coś powiedział pod nosem i podrapał się po policzku.Obróciłam się i podążyłam za znakomitym zapachem naleśników.W kuchni zastałam Lori,która piekła a przy stole siedział z burzą loków na głowie chłopak,który na włosy miał założoną czerwoną bandamę.Nie wierzyłam w to co widzę!To był ten chłopak,który podłożył mi w szpitalu nogę przez którą się potknęłam.Chłopak podniósł do góry głowę i w szoku spojrzał na mnie.Nawet nie mrugnął ani nic nie powiedział!Nawet głupiego przepraszam za tamto zdarzenie,które miało miejsce w szpital!
-To ty?...-powiedział w szoku i spoglądając dalej na mnie podszedł do mnie.Spojrzał na moją rękę i zblaknął-złamałaś sobie rękę gdy podstawiłem Ci nogę w szpitalu?
-Nie to dawno sobie zrobiłam....-zatrzymałam się w zdaniu i dopowiedziałam-Ashton.
-Skąd znasz moje imię?-zapytał w szoku a ja wzruszyłam ramionami.
-Z Lori oglądamy wasze filmiki na youtube-powiedziałam spokojnie-a ty co robisz w mojej kuchni?
-Em..no bo..ten..-zaczął się plątać i westchnął spoglądając na moją przyjaciółkę.
-Co on tu robi?-zwróciłam się do mojej przyjaciółki,która spojrzała na mnie a później na Ashton'a
-No bo wiesz...-zaczęła ale przerwała biorąc głęboki oddech-Ashton jest moim od niedawna chłopakiem.
Jak to usłyszałam myślałam,że zejdę na zawał!Chłopak,który podłożył mi nogę w szpitalu jest chłopakiem mojej przyjaciółki.Boże święty!Westchnęłam i podeszłam do nich.
-Gratulację!-zawołałam cicho przypominając sobie o Niall'u,który spał w salonie i przytuliłam ich.-Ale czekam na przeprosiny za podstawienie mi nogi w szpitalu-zwróciłam się do Ashton'a i podeszłam do stołu.Usłyszałam ciche "ała" za mną i wiedziałam,że pewnie Ashton dostał lekko od Lori.Nie myliłam się bo po kilku sekundach od powiedzenia "ała" usłyszałam przeprosiny od Ashton'a na które skinęłam głową i uśmiechnęłam się do niego.
-Przeprosiny przyjęty a teraz siadać i jeść bo ja jestem strasznie głodna ale zostawcie z pięć naleśników dla Niall'a-powiedziałam i zaśmiałam się wesoło.Gdy zjadłam 3 naleśniki i byłam pełna usłyszałam jęknięcie z salonu.
-Chyba twój królewicz się obudził-powiedziała Lori a ja zmroziłam ją wzrokiem wstając z krzesła.Trzepnęłam ją lekko w głowę wychodząc z kuchni i poszłam do salonu.Zobaczyłam Niall'a,który próbował wstać z sofy.Podeszłam do niego i kucnęłam przed nim.
-Jak się czujesz?-zapytałam i spojrzałam w jego smutne oczy.
-Jak jakaś kaleka i nieudacznik-powiedział ze smutkiem a ja westchnęłam i chwyciłam go za zdrową rękę i przetarłam swoim kciukiem po jego dłoni w geście otuchy.
-Za kilka miesięcy będzie już lepiej-próbowałam go pocieszyć
-Lekarz powiedział,że nigdy nie wrócę do mojego dawnego stanu zdrowia-westchnął i próbował wstać ale na marne.
-Nie wierz lekarzom...wierz w Boga.Nie lekarze decydują o twoim życiu tylko Bóg.-powiedziałam i przytuliłam go-Ja jestem przykładem...jestem chora ale bogowi się nie śpieszy zrobić ze mnie anioła...-powiedziałam i poczułam smutek gdy zobaczyłam jak Niall'owi pokazują się łzy w oczach-nie płacz,nie warto...
-Bóg nie wszystkich kocha-powiedział i po jego policzku popłynęła łza,którą starłam kciukiem-Ciebie nie chce ocalić...a jesteś taka młoda,miła,uczynna.Dlaczego muszą cierpieć osoby,które nie zawiniły w życiu a nie te które były nie dobre na świecie i zabijały osoby?-powiedział przez łzy a mi się robi coraz smutniej.
-Niall,Bóg jest sprawiedliwy.Bóg w niebie rozdziela osoby,które pójdą do nieba,a które pójdą do piekła bo podczas swojego życia zrobiły komuś krzywdę-odpowiedziałam i starłam ponownie kciukiem łzę,która zaczęła spływać po policzku chłopaka-Niall,spójrz na mnie-poprosiłam i zobaczyła najpiękniejsze oczy,które -według mnie są najpiękniejsze na świecie.-Niall wiedź,że nie ważne co by się działo zawszę będę przy tobie i będę nad tobą czuwać.Będę zawsze się o ciebie martwiła,lubiła a nawet kochała...nie wiemy co nam przyniesie los.Nikt nie wie co się stanie za rok,za miesiąc a nawet nie wiesz co może się stać jutro!-powiedziałam i wstała z podłogi na której siedziałam i podeszłam do półki sięgając po chusteczki.-proszę!
Niall tylko siknął głową w podziękowaniu i wysmarkał nos w chusteczkę.Pomogłam mu wstać z sofy i z moją pomocą pójść do kuchni zjeść naleśniki po których roznosił się jeszcze pyszny zapach po domu.Posadziłam go na krześle i spojrzałam na Lori i na Ashton'a,którzy się na mnie patrzyli.
-Cześć stary-powiedział Niall i zaczął dyskutować z Ashton'em a ja westchnęłam.
-Czy tylko ja nie znałam tutaj Ashton'a?-zapytałam gdy przestali gadać a Niall zaczął jeść swoje naleśniki,które zaczęły być zimne.
-Tak!-zawołali chórem wszyscy a ja przerzuciłam oczami.
-Musisz kiedyś poznać Luka,Michael'a i Calum'a.
-Chce ci przypomnieć,że nie tylko ty siedziałeś w szpitalu jak mi podstawiłeś nogę!-przypomniałam mu i pokręciłam głową.
-To był on co ci podstawił nogę?-zawołał Niall,a ja tylko przytaknęłam i przerwałam Niall'owi,który chciał coś dodać.
-Ale mnie przeprosił!-powiedziałam i spojrzałam na Ashton'a uśmiechając się lekko.-Czy ty się boisz Niall'a?
-Może...-odpowiedział wymijająco
-Okey-zaśmiałam się z resztą z Ashton'a.
-Ale wiesz Ashton...Niall nie jest taki straszny na jakiego wygląda.-powiedziałam i pokręciłam głową.
-Dla Ciebie ta osoba jest straszna?-zaśmiała się Lori i pokazała ręką na Niall'a-On jest słodziutki jak cukierek...
-Nie porównuj mnie z cukierkiem!-zawołał Niall ze śmiechem.
-Dlaczego?...-zaczęła się droczyć Lori z Niall'em a ja nie mogłam uspokoić śmiechu.
-Bo tylko ja tak...haha mogę mówić-odpowiedziałam śmiejąc się.
-Dzisiaj impreza-powiedziała Lori a ja przytaknęłam.
-ooo....ty też jesteś zaproszona?-zawołał Ashton
-Dziwne była by ta impreza bez solenizantki-zaśmiałam się a Ashton chyba nie skumał bo dalej na mnie patrzył nie rozumiejąc.Westchnęłam i pokręciłam głową-ja mam dzisiaj 18-naste urodziny!
-że co...przecież miała mieć urodziny jakaś Katie a ty masz na imię...-zatrzymał się zdając sobie sprawę,że mu się nie przedstawiłam.
-Jestem Katie Styles i dzisiaj kończę 18-nastke.
-Wszystkiego najlepszego!-zawołał a ja podziękowałam mu cicho i poczułam jak ktoś mnie obejmuję ramieniem i zobaczyłam uśmiechniętego Niall'a.
-Wszystkiego najlepszego piękna-powiedział i pocałował mnie w policzek a ja się zarumieniłam.
-Dziękuję-odpowiedziałam i spojrzałam w jego piękne oczy.Czy ja już mówiłam,że kocham jego oczy?Jak nie to właśnie to mówię!
Usłyszałam dźwięk SMS'a i ponownie spaliłam buraka bo mam na SMS'ie piosenkę 5sos Good Girl's.Usłyszałam śmiech Ashton'a a później głośne "ała".
Do Katie :*
Od Gemma ^.^
Hey!słyszałam,że masz dzisiaj 18-nastke!
Wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich marzeń a przede wszystkim zdrowia ! :)
Do Gemma ^.^
Od Katie :*
Dziękuję Gemma! Będziesz na imprezie u Hazzy i Louis'a? :*
Do Katie :*
Od Gemma ^.^
Najprawdopodobniej będę ale mogę się spóźnić więc..poproszę jeden kawałek tortu zostawić dla mnie i schować go przed Horan'em! XD
Do Gemma ^.^
Od Katie :*
Postaram się XD
Zaśmiałam się i odłożyłam telefon blokując go.Nie minęła minuta a usłyszałam Drag Me Down i przewróciłam oczami jak ponownie usłyszałam śmiech ze strony Ashton'a,
Spojrzałam na telefon i zobaczyłam,że ciocia do mnie dzwoni więc pośpiesznie odebrałam i zaczęłam rozmawiać z nią po polsku przez co Ashton i Niall nie rozumieli o czym gadam a Lori przewracała przez cały czas oczami jak Ashton przez cały czas mówił jej coś do ucha.Pewnie związanego z moją rozmową z ciotką.
-...taa ciociu,muszę kończyć!-zawołałam do telefonu i pożegnają się z moją ciotką rozłączyłam się i westchnęłam.Następnie zadzwonił do mnie mój brat a później następny i wypytywali się jak tam u mnie.Porozmawialiśmy trochę i pożegnałam się z nimi rozłączając się.
-Masakra!-zaczęłam już mówić po angielsku.
-Kto dzwonił?-zapytał Horan
-ciotka i moi bracia
-Harry dzwonił-zapytał zdziwiony Niall
-Nie on...zadzwonili do mnie przyrodni bracia...-odpowiedziałam i podrapałam się po policzku.
-Która godzina?zapytała Lori
-Zbliża się 14-odpowiedziałam po sprawdzeniu zegarku na telefonie.
-Dobra my z Ashton'em się zbieramy bo coś musimy zrobić na mieście-powiedziała Lori i wstała z krzesła a za jej krokami poszedł Ashton,który również wstał z krzesła.Pożegnali się z nami i wyszli razem z domu. Pomogłam przejść Niall'owi do salonu.Usiedliśmy na sofie i zaczęliśmy oglądać jakiś film.
-Jak myślisz Ashton i Lori są razem?-zapytał Niall a ja zdałam sobie sprawę,że Ni nic nie wie.
-On są już od niedawna razem-powiedziałam i oderwałam się od telewizora i spojrzałam na Niall'a.
-Jak myślisz co z tymi tajemnicami i sprawą,którą musimy zmienić i nie dopuścić do tego,żeby Lou się zabił?-zapytał Niall przerywając ciszę po między nami.W tle było słysząc jak bohaterowie filmu się kłócą o coś.
-Nie mam pojęcia ale musimy do tego nie dopuścić. Na razie dobrze nam idzie bo Lou nie jest obrażony na Harry'ego bo myśli,że Harry dopiero się obudził a nie miesiąc temu.Co dalej to nie mam pojęcia...
-Kiedy masz wizytę u lekarza?-zapytał Niall a ja zamarłam w miejscu.Dzisiaj są moje urodziny więc dzisiaj mam spotkanie z lekarzem,o kurdę!
-Dzisiaj o boże!-powiedziałam i wstałam z sofy i pobiegłam ubrać buty bo mam na godzinę 14:00 a jest 13:40.-lecę Niall! pa!
Krzyknęłam,wybiegłam z domu i pobiegłam do lekarza ale daleko nie miałam.Wbiegłam zdyszana do środka jak wywołali moje nazwisko.Przywitałam się grzecznie z lekarzem i usiadłam na krześle przy biurku lekarza.
-Witam panią Katie Styles,przyszła pani na badania na białaczkę?-zapytał a ja kiwnęłam głową.
-Dobrze pobierzemy krew a później cię zbadam-powiedział i zawołał pielęgniarkę,która pobrała mi krew.Czekałam 20 minut na werdykt i jak go usłyszałam to aż mi się buzia otworzyła i zaczęłam płakać....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejo!Przepraszam,że nie napisałam rozdziału w tamtym tygodniu ale byłam w wielkim szoku.Miałam w piątek wypadek i w sobotę byłam cała obolała.Na dodatek wena mnie opuściłam jak ją potrzebowałam!Mam nadzieję,że rozdział się wam podoba i przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Katie :*
Super rozdział :)
OdpowiedzUsuńHej!!!!!!
OdpowiedzUsuńCałkiem fajny ten rozdział ;***
Ooooo Żydy czytają twoje opowiadanie xD
Uszanowanko oby tak dalej x
-Wszystkiego najlepszego!-krzyknęła Lori i rzuciła się na mnie przytulając mnie mocno-Przebierz się i schodź na dół!Twój książę z bajki się nie może Ciebie doczekać!- ( to tak bardzo przypomina mnie że aż awwwwwwwww <3 tylko ja mówie księciunio xD
OdpowiedzUsuń