Strona główna

wtorek, 13 października 2015

Rozdział 17

Po godzinie wróciłam do domu od lekarza w wielkim szoku i załzawionymi oczami.Weszłam do domu i w przed pokoju ściągnęłam buty.Z salonu grała po cichu muzyka a ja nie przejmując się nią poszłam do swojego pokoju.Na moje nieszczęście na schodach spotkałam...
-Niall!Powinieneś leżeć!-zawołałam na chłopaka,który spoglądał na mnie z troską.
-Co się stało?-zapytał miękko nie przejmując się moimi słowami.Westchnęłam i pokręciłam głową.
-Nie tutaj...chodźmy do salonu,żebyś się nie przemęczał-powiedziałam i pomogłam chłopakowi dojść do salonu.
-Więc?...-zaczął Niall i pokazał ręką,żebym mówiła.Nie odzywałam się przez kilka minut,a Niall zbladł po twarzy-O bożę ktoś cię napadł i pobił,prawda?!-krzyknął i chwycił w swoje dłonie moją twarz i zaczął się mi przypatrywać doszukując się jakiś obrażeń.
-Nic mi nie jest Niall!Nikt mnie nie napadł ale płaczę z radości-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego .Niall zmarszczył brwi a ja pokręciłam głową z politowaniem-wyzdrowiałam!Nie mam już białaczki!!-Krzyknęłam szczęśliwa i zaczęłam płakać ze szczęścia a Niall siedział z otwartą buzią a później posmutniał.
-To znaczy,że....tak szybko się ciebie nie pozbędę?-powiedział smutno a później wybuchł śmiechem i pokazał palcem na moją twarz-Ale miałaś minę!To było bez cenne!
-ha ha ha-odpowiedziałam i pokręciłam głową.-bardzo śmieszne.
Niall do mnie podszedł i pocałował mnie w policzek a ja się zarumieniłam i spuściłam głowę na dół,żeby nie zobaczył moich policzków,ale musiał je wcześniej zauważyć bo zaczął chichotać pod nosem.
-Zamknij się-krzyknęłam ze śmiechem i uderzyłam go lekko w ramię na co on się za nie chwycił i udawał,że go to zabolało.Pokręciłam głową i wstałam z sofy.-No więc...co robimy?
-Zagrajmy w chińczyka!-usłyszałam koło siebie i zobaczyłam uśmiechniętą Lori.
-Taaaakk!...-Zawołał Niall jak dziecko.
-Okey-odpowiedziałam i odchodząc usłyszałam krzyk radości.
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku schylając się po grę planszową pod łóżkiem.Zaczęłam grzebać w papierach i grach szukając oczekiwanej przez "dzieci"na dole grę.Odnalazłam ją po kilku minutach i podniosłam ją.Podnosząc ją z ziemi wypadła z niej karteczka.Na której było napisane:

   "Białaczka może odeszła ale mnie się tak szybko nie pozbędziesz!
      Będziesz mnie jeszcze błagała o litość dla siebie i swoich                 bliskich.Ciekawe na kogo teraz padnie?Entliczek pentliczek,           czerwony stoliczek,na kogo wypadnie dlatego bęc?Może Lori         albo nie...
      Może jednak Liam?"
                                                      
                                                                                  "J" i "R"

Wstałam z grą na chwiejnych nogach i już miałam z chodzić na dół z karteczką gdy z gry wypadła następna karteczka.

    Aaaaa...i nie waż się nikomu mówić co się tutaj stało
    bo komuś może się stać krzywda szybszym tempie niż
    się spodziewasz...

                                                                    "J" i "R"

~I co ja mam teraz robić?~ pomyślałam i westchnęłam.Wstałam z ziemi na którą usiadłam gdy zobaczyłam drugą karteczkę i otrzepałam się z kurzu,który nagromadził się na podłodze w moim pokoju.
~Kiedyś będę musiała tutaj zrobić porządne porządki~westchnęłam w myślach i spojrzałam na drzwi w których zobaczyłam zaniepokojoną Johanne,która spoglądała na mnie smutnym wzrokiem.
-To się już zaczyna-powiedziała i zniknęła zostawiając mnie z milionami pytań i bez żadnej odpowiedzi na żadne z nich.Westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać.
-O co jej chodziło?-usłyszałam i w drzwiach zobaczyłam Niall'a,który opierał się bokiem o ścianę.Podskoczyłam w miejscu i spojrzałam na niego ze strachem w oczach.
-Od kiedy tutaj stoisz?-zapytałam nie pewnie
-Wystarczająco długo,żebym usłyszał słowa Johanny.-odpowiedział i kulejąc podszedł do mnie.Poklepałam miejsce koło siebie dając mu znak,żeby siadł koło mnie.Usiadł i spojrzał na mnie a ja na niego.Włożyłam w jego dłoń karteczki z groźbami i wtuliłam się w jego bok,nie chcąc widzieć to ponownie.To zostanie mi przed oczami na zawsze.Pierwszy raz dostałam groźbę i mam nadzieję,że ostatni raz jak żyję. Niall zaczął czytać i w pewnym momencie znieruchomiał zostawiając swoją dłoń w moich włosach,którymi się bawił gdy czytał.
-Kiedy to dostałaś?-zapytał i spojrzał na mnie
-Wyciągałam chińczyka i wypadła mi najpierw ta kartka-wskazałam na kartkę,którą trzymał Niall w lewej dłoni-a ta mi wypadła następna z chińczyka-odpowiedziałam i wskazałam na drugą kartkę,którą Niall trzymał w prawej dłoni.
-Trzeba powiedzieć wszystkim-odpowiedział i chciał wstać gdy pociągnęłam go za dłoń.
-Nie mogę!-odpowiedziałam drżącym głosem.
-Musisz....a jak na przykład prześladowcy nie podążą za swoją groźbą i mogą zrobić któremuś z nas krzywdę?-zapytał i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem-ja już mam dość cierpienia...
-A ja myślisz,że nie?...musiałam patrzyć jak mojego przyjaciela,którego najprawdopodobniej kocham zostaje wynoszony na noszach na moich oczach!Później płacz Lou,który był załamany z powodu Harry'ego,płacz i szok Gemmy,która została zaatakowana w parku!Jedyni,którym się nic nie stało to Liam,Zayn,ja,Lori,Harry oraz Lou,ale nie zapeszajmy!!-wykrzyczałam co mi leżało na sercu od dłuższego czasu.-A na dodatek to się wszystko dzieję przeze mnie!Kocham Was i chyba odejdę dla waszego i swojego dobra i bezpieczeństwa!
-Co ty wygadujesz!-krzyknął Niall i chwycił mnie za dłonie,które zaczęły drżeć przez zdenerwowanie.-Nigdzie nie pójdziesz bo może nie zdajesz sobie sprawy ale my wszyscy cię potrzebujemy!Ja cię najbardziej potrzebuję!-krzyknął,puścił moje dłonie i przetarł swoimi dłońmi o twarz-Nie puszczę Cię bo jesteś dla mnie bardzo ważna...Kocham Cię!
Stałam w miejscu i ledwie oddychałam.Byłam w takim szoku,że wstrzymałam oddech i później próbowałam łapczywie złapać oddech.Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami gdy nagle w moich płucach pojawił się tlen.Zaczęłam się uspokajać powoli.Gdy poczułam się lepiej otworzyłam oczy i nad sobą zobaczyłam dwie pary zmartwionych oczów.Niebieskie w których się zakochałam i brązowe należące do Liam'a. Głowę miałam położoną na kolanach Horan'a. Musiałam przyznać,że kolana Niall'a są bardzo wygodne.Wstałam powoli się podnosząc do pozycji siedzącej gdy zakręciło mi się lekko w głowie.Podparłam się jedną ręką z tyłu a drugą się chwyciłam za głowę.Nagle poczułam,że ktoś mnie podnosi.Krzyknęłam wystraszona i zarzuciłam ręce na szyję Niall'a,który mnie podniósł.Zamknęłam oczy zmęczona gdy poczułam coś miękkiego pod plecami i uświadomiłam sobie,że leże na łóżku.Podniosłam powieki i spojrzałam w oczy Niall'a.
-Dziękuję-szepnęłam cicho na co chłopak kiwnął tylko głową.Uśmiechnęłam się do niego-Też cię kocham,ale pozwolisz,że się zdrzemnę.
Usłyszałam chichot ze strony Niall'a i wiedziałam,że to Niall bo on ma zaraźliwy śmiech,które zawsze rozpoznam nawet z zamkniętymi oczami.
-Śpij słońce-odpowiedział i pocałował mnie w czoło wstając z łóżka.-Dobranoc
-Dobrano-odpowiedziałam i spojrzałam na Niall'a,który zaczynał już wychodzić z pokoju.-możesz zostać ze mną?
Niall zatrzymał się i obrócił z uśmiechem na twarzy.
-Z przyjemnością-odpowiedział a później spalił buraka i zaczął się jąkać-znaczy..errr...no wiesz...jak chcesz...
Zaśmiałam się i poklepałam miejsce koło mnie odkrywając kawałek kołdry.
-Wskakuj-zawołałam i zachęciłam chłopaka ręką .Niall podszedł do mnie i położył się koło mnie przykrywając się kołdrą.-dobranoc
-Dobranoc-odpowiedział i zamknął oczy,a ja nie wiedziałam jak się ułożyć.
~Tak źle,tak nie dobrze o tak perfekcyjnie.~pomyślałam i spojrzałam w jakiej pozycji leżę.Spałam na klatce piersiowej Niall'a a on się w ogóle nie przeją,nawet mnie objął ramionami.Czując na ciele jego oddech uspokoiłam się i w spokoju usnęłam w objęcia Morfeusza.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                         * * *
Oczami Liam'a.

Miałem zamiar odwiedzić Katie,Niall'a oraz Lori.Ubrałem się pośpiesznie i wyszedłem z domu zamykając drzwi na klucz,który schowałem pod doniczką.Szybkim krokiem podeszłem do bramki otwierając ją i wychodząc.Szybkim krokiem ruszyłem w drogę do domu Katie bo na dworze było bardzo zimno.Gdzie nie gdzie leżał jeszcze śnieg po wczorajszej zamieci śnieżnej.Usłyszałem dzwonek mojego telefonu więc go pośpiesznie wyciągnąłem.Na wyświetlaczu wyświetlało mi się imię Louis'a.
-Co jest Lou?-zacząłem odbierając telefon
-Liam gdzieś ty jesteś?-zapytał lekko wkurzony-czekam na ciebie w parku od 20 minut!
-Czekaj co?-zapytałem i stanąłem na chodniku przez co usłyszałem przeklęcie na mnie bo ktoś z tyłu na mnie wpadł.-przepraszam!-krzyknąłem do odchodzącego pana.
-Liam jak nie pojawisz się mi tutaj za 10 minut to ci nogi z dupy powyrywam!-odpowiedział i rozłączył się.Westchnąłem skręciłem w lewo w stronę parku.Byłem w parku po 5 minutach wolnego biegu.Z daleka zobaczyłem Louis'a,który siedział wściekły na ławce i przeglądał coś na telefonie.Powoli podeszłem do niego i stanąłem przed nim.
-Cześć!-powiedziałem i spojrzałem na niego-zapomniałem kompletnie o naszym spotkaniu!przepraszam!-zacząłem się tłumaczyć na co chłopak zaczął się śmiać.Przestałem i zmarszczyłem brwi nie rozumiejąc sytuacji.
~Ja się tutaj tłumaczę a on się zaczyna śmiać!Czy to jest normalne?~pomyślałem i przerzuciłem oczami na moje myśli.
-spoko zdarza się-odpowiedział i spojrzał na mnie z uśmiechem-szybko przyleciałeś!
-Bo ktoś przekazał mi,że jak za 10 minut nie pojawię się w parku wyrwie mi nogi z dupy-odpowiedziałem i pokręciłem lekko głowę-a po pierwsze szedłem do Katie,Niall'a i Lori.Miałem po drodze...
Lou pokręcił głową i wstał z ławki.
-Rozumiem,chodźmy do kawiarni-powiedział i zaczął się kierować do bramy parku wychodząc za nie.Ruszyliśmy do pobliskiej kawiarni,którą najbardziej lubiliśmy.Tam zawsze były przepyszne ciasta i cudowne,różnego rodzaju kawy i herbaty.Przywitał nas jak prawie co dzień dzwonek nad drzwiami.Przywitaliśmy się z obsługą i usiedliśmy do stolika przy oknie.Ściągnęliśmy kurtki,szaliki i rękawiczki.Usiedliśmy na krzesłach i po kilku minutach podeszła do nas kelnerka.Miała ładne długie brązowe włosy aż po łopatki,orzechowe oczy i pełne czerwone usta.Policzki i nos miała zarumieniony przez zimno na dworze.
-Witam co podać-przywitała się i uśmiechnęła się do nas.
-Ja poproszę jedno ciasto czekoladowe i kawę czarną parzoną-zaczął mówić Lou a kelnerka zaczęła zapisywać jego zamówienie.
-A dla ciebie?-zapytała i spojrzała na mnie
-Ja poproszę jeden kawałek szarlotki i cappuccino-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do dziewczyny.
Kelnerka zapisała i oddaliła się od nas.Spojrzałem na Lou i zobaczyłem,że mi się przygląda.
-Co?mam coś na twarzy?-zapytałem ze śmiechem i zacząłem trzeć twarz pozbywając się "brudu" z niej.
-Nie!Nie po prost myślę,że ta kelnerka i ty byście tworzyli bardzo ładną parę-odpowiedział i podrapał się po brodzie a ja spojrzałem na niego jak na nie normalnego psychicznie,który uciekł z zakładu psychicznego.
-Co?Chyba żartujesz!-powiedziałem i pokręciłem głową na jego słowa.Miałem już coś mówić gdy koło nas pojawiła się ta sama kelnerka,która ostatnio brała od nas zamówienie.Postawiła przed nami ciasta i kawy za co jej podziękowaliśmy.Odeszła z uśmiechem i puściła oczko Lou.Spojrzałem na Lou,który był w takim szoku,że nie poczuł nawet,że uszczypnąłem go w rękę.Lou gdy się otrząsnął z transu spojrzał na mnie.
-Co to miało być?-zapytał a ja wzruszyłem ramionami.-ona miała przystawiać się do ciebie a nie do mnie!-powiedział głośno na co kilka osób zwróciło na nas uwagę.Miałem nadzieję,że ta kelnerka nie usłyszała naszej rozmowy.Spojrzałem na bar i z  ulgą stwierdziłem,że nie ma nikogo za ladą.Czyli niczego nie słyszała,na szczęście!
-O bożę to Liam i Louis z One Direciton!-Usłyszałem i spojrzałem na Lou z miną " i widzisz co narobiłeś?".Uśmiechnąłem się jak najlepiej umiem i obróciłem się do dziewczyn,które stały za mną.
-Hej dziewczyny!Jak się nazywacie?-zapytałem z uśmiechem spoglądając na blondynkę i szatynkę.
Blondynka miała proste,blond włosy po ramiona i niebieskie oczy,a druga miała kręcone,czarne włosy po łopatki i zielone oczy.Spoglądały na mnie z uśmiechem na ustach.
-Jestem Rachel-zaczęła mówić szatynka
-A ja jestem Jessica-dopowiedziała blondynka i uśmiechnęła się do mnie.-Możemy prosić autografy?
-Oczywiście-zgodził się Lou i odebrał kartkę od szatynki a ja odebrałem od blondynki.Dałem autograf i zamieniliśmy się z Lou kartkami dając autograf na tej drugiej kartce.Oddaliśmy kartki dziewczyną.Pożegnały się z nami,dziękując nam i wyszły z kawiarni biorąc z krzeseł swoje kurtki.Louis dokańczał jeść ciasto gdy rzuciła mi się biała karteczka złożona i położona na talerzyku.Wziąłem ją do ręki i otworzyłem:

                       ### ### ### Zadzwoń do mnie :*

Wybuchłem śmiechem i spojrzałem na Louis'a.
-Ty to może schowaj przed Harry'm!-zaśmiałem się i podałem karteczkę chłopakowi
-No chyba ją pogięło!Jestem Gejem!-powiedział i pokręcił głową wrzucając kartkę do kubka.
-Dobra ja się będę zbierać Lou-powiedziałem i zacząłem ubierać kurtkę.Założyłem na szyję szalik i rękawiczki na ręce.Pożegnałem się z Lou i kazałem przekazać pozdrowienia Herry'emu a on kazał przekazać mi pozdrowienia Niall'owi,Katie i Lori.Zostawiłem wyliczone pieniądze na stoliku i wyszedłem z kawiarni.Poczułem zimne powietrze przez co zadrżałem z zimna.Szybkim krokiem podążyłem do domu moich przyjaciół.Po 20 minutach byłem pod drzwiami.Zadzwoniłem do drzwi i czekałem aż mi ktoś otworzy.Po kilku sekundach usłyszałem,że ktoś idzie.Drzwi mi otworzyła Lori.Przywitała się ze mną i wpuściła do środka.
-Co tam Li?-zapytała gdy weszliśmy do salonu a ja ściągnąłem kurtkę,szalik i rękawiczki.
-Po staremu a u was?-zapytałem siadając na sofie-gdzie podział się Niall i Katie?
-Katie poszła po chińczyka i jeszcze nie wróciła,więc Niall zaczął się o nią martwić i poszedł do niej.Jeszcze nie wrócili na dół,więc....-powiedziała a ja pokiwałem głową spoglądając na telewizor.
Po 10 minutach usłyszeliśmy jak coś spada i krzyk.Podniosłem się i podążyłem do góry po schodach.
Weszłem do środka i zobaczyłem Katie,która próbowała złapać oddech i Niall'a,który ją trzymał.
-Co się stało?-zapytałem i podbiegłem do nich.
-Zaczęliśmy gadać i nagle nie może złapać oddechu-odpowiedział wystraszony a ja spojrzałem na niego.
-Masz inhalator?-zapytałem Horan'a na co on pokiwał głową na "nie".Westchnąłem i pokręciłem głową.
-Wypakowywałeś rzeczy z torby?-zapytałem a Niall pokręcił przecząco-a gdzie masz torby?
-Leżą w salonie!-odpowiedział a ja popędziłem na dół.Wpadłem do salonu i zacząłem szybko przeszukiwać rzeczy Horan'a. Po minucie odnalazłem inhalator po bluzką na samym dole.
Chwyciłem go i szybkim tempem pokonałem odległość od salonu do pokoju Katie.Nie odpowiadałem na pytanie Lori.Wbiegłem do pokoju i podbiegłem do Niall'a podając mu inhalator a on spojrzał na mnie nie rozumiejąc o co mi chodzi.
-Chłopie użyj go!-zawołałem na Niall'a a on w końcu otrząsnął się i użył.Użył go dwa razy.Po kilku minutach oddech Katie się wyrównał i otworzyła oczy.
-Dziękuję-szepnęła dziewczyna spoglądając na  Niall'a-Też cię kocham,ale pozwolisz,że się zdrzemnę.
Niall się zaśmiał a ja siedziałem na ziemi w szoku.Czy ona mu odpowiedziała,że go kocha?Jak ona mu odpowiedziała to on musiał jej powiedzieć? No nie?
Podniósł ją na ręce i zaniósł na łóżko.Katie podczas podnoszenia wystraszyła się objęła rękami szyję Niall'a.
Wyszedłem z pokoju i poszedłem do salonu usiąść koło Lori na sofie.Czekałem aż Niall mi wszystko wytłumaczy ale czas płynął a go dalej nie było...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam nie mogłam się wyrobić w weekend :/
Napisał rozdział i mam nadzieję,że się wam spodoba :)
I mamy Niall i Katie :)
Ktoś wymyśli shipp do tej dwójki? :*
Dozo baczenia do następnej notki :)

                                                                                                                                            Katie :*










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz