Strona główna

sobota, 20 lutego 2016

II. Rozdział 2

~Oczami Katie~

Po rozmowie z Zayn'em wybiegłam z domu.Na dworze nikogo nie było.Zaczęłam się rozglądać i miałam się wracać do domu by się cieplej ubrać,gdy coś przykuło mój wzrok.Podeszłam bliżej i rozpoznałam Niall,a który siedział na ławeczce pochylając się do przodu.
-Niall?-zapytałam spokojnie i położyłam dłoń na jego ramieniu,siadając koło niego.Niall lekko podniósł głowę do góry i spojrzał na mnie nietomnym  wzrokiem.
-Hm?...-zamruczał cicho
-Co się dzieje?-zapytałam kładąc swoją dłoń na jego policzku.
-Słabo mi ale pewnie z tych nerwów,które teraz przeżywam-odpowiedział,a ja położyłam mu dłoń na czole.
-Chodź-powiedziałam i pomogłam mu wstać z ławki.Skierowaliśmy do środka,a ja zostawiłam go w przedpokoju by się ubrał a sama pognałam poszukać Lori lub Ashton'a.Lori dopiero spotkałam gdy wychodziła z łazienki.
-Lori?-zapytałam a ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła się
-Co Katie?-zapytała a ja westchnęłam,a ona zmarszczyła brwi.-Co się stało?
-Niall ma gorączkę i musimy wracać,przepraszam,że już wychodzimy-powiedziałam smutno,a ona pokiwała głową i mnie przytuliła.
-Idź lecz swojego księcia!-zawołała a ja się zaśmiałam.
-Sie wie-odpowiedziałam i żegnając się z nią,poszłam do Niall'a.Ubrałam się i wyszliśmy z domu.Po 20 minutach staliśmy pod naszym pokojem.Niall wszedł i ściągnął bluzkę i spodnie,pozostając w samych bokserkach.Wskoczył pod kołdrę i przykrył się nią.
-Oj mój kochanieńki ubierasz się-powiedziałam i spojrzałam na niego zła-i to już...
Westchnął i wstał z łóżka podchodząc do szafy biorąc piżamę w ręce.Usiadł na łóżku i ubrał się pośpiesznie.Gdy był już ubrany wskoczył pod ciepłą pierzynę,przykrywając się nią aż po szyję.
Pokiwałam głową i ruszyłam na dół.Weszłam do naszej kuchni i zaczęłam przygotowywać gorącą herbatę oraz kanapki.Gdy wszystko było gotowe podeszłam do szafki i zaczęłam przeszukiwać lekarstwa by znaleźć pudełko tabletek przeciwgorączkowych.Gdy odnalazłam wrzuciłam sobie je do kieszeni bluzy i w ręce wzięłam kubek z herbatą a w drugą rękę talerz z kanapkami.Gdy weszłam do pokoju Niall leżał cały rozwalony na naszym łóżku.Zapomniałam wspomnieć,że od kilku tygodni mieszkamy razem z Niall'em w jego domu.Lori po "śmierci" Liam'a wyjechała,lecz po tygodniu wróciła i stwierdziła,że mi wybacza.W dalszym ciągu nie wie o tym o czym ja wiem i niech tak na razie pozostanie. Robię to dla jej bezpieczeństwa.Podeszłam do mojego "księcia" -jak to stwierdziła Lori i usiadłam koło niego.
-Niall wstawaj-powiedziałam spokojnie i położyłam dłoń na jego ramieniu.Zaczął coś mamrotać pod nosem-Zjedź,wypij herbatę,weź tabletkę i możesz iść dalej spać.
Niall usiadł na łóżku i przetarł dłonią twarz.Wziął ode mnie kanapki i zjadł je,a następnie wypił herbatę i połknął tabletkę.Pokiwałam głową i patrzyłam na skarba,który walczył by nie zasnąć.
-Jeżeli chcesz spać to idź-powiedziałam a on pokiwał lekko głową i zamknął oczy.Po chwili słyszałam równomierny oddech.Wstałam z łóżka i podążyłam do kuchni wkładając talerz i kubek do zmywarki.Gdy się odwróciłam dobrze,że niczego nie miałam w rękach.Stał Liam cały zakrwawiony a po jego dwóch stronach stali jacyś czarni gostkowie.Byłam tak zszokowany,że nawet nie wiem kiedy rzucili Liam'em na ziemię.Jeden pokazał na mnie palce,a następnie na górę i zniknęli.

~Mam nadzieję,że nie chodziło o Niall'a~Pomyślałam,a  zaraz usłyszałam głos w głowie.

~O niego chodziło niestety~Usłyszałam bardzo znany mi głos.Liam.

Obróciłam się do niego i spojrzałam na niego.Liam spoglądał na mnie ocierając swój kącik wargi z krwi.Wstał na równe nogi i lekko się zachwiał.Podeszłam do niego pośpiesznie i pomogłam mu usiąść.Usiadłam na przeciw niego i spojrzałam na niego.
-Co się stało i kto to byli?-zapytałam chłopaka po chwili.
-Zaatakowali mnie gdy byłemu ucgóry,wiesz jaka jest sytuacja w tym momencie-zaczął a ja pokiwałam głową-Brama pomiędzy ziemią a niebem jest zachwiana i każdy da radę się tam dostać.
-Wiem...ale czemu zaatakowali ciebie?-zapytałam smutno i spojrzałam na chłopaka,który już lepiej wygląda niż po "przyjściu" do mnie.
-Wiedzą,że jestem "opiekunem" Niall'a-powiedział i zrobił króliczki przy słowie "opiekunem"
Pokiwałam głową i pochyliłam się do przodu opierając ręce na kolana.Westchnęłam i usłyszałam lekki szum w uszach.Nie przejęłam się za bardzo tym,ale Liam to co innego.Poderwał się do pionu i spojrzał na mnie,a ja zmarszczyłam brwi.Wstałam na nogi i spojrzałam na niego nie wiedząc o co mu chodzi.Już otwierał usta,gdy usłyszałam głośny pisk z góry i uderzenie.Rozwarłam oczy i spojrzałam na Liam'a,a następnie pobiegłam na górę.Wpadłam do pokoju i zobaczyłam Niall'a siedzącego na łóżku,który ciężko oddychał i jakąś zieloną istotę pod nogami łóżka.Podeszłam do Niall'a i usiadłam na przeciw niego.Przytuliłam go i odsuwając go od siebie,spojrzałam na niego sprawdzając obrażenia.
-Nic ci nie jest?-zapytałam wystraszona do chłopaka,a on pokiwał głową przecząco.Spojrzałam na postać na ziemi,ale jej już tam nie było.

~Albo Liam ją wziął,albo uciekła~Pomyślałam,a Niall spojrzał na mnie.

~Katie Liam nie żyje...to w jaki sposób mógł ją wziąć?~Zapytał a ja spojrzałam na niego w szoku.

~Zapomniałam...dalej nie pogodziłam się z jego śmiercią~Skłamałam chłopakowi.Jakby się dowiedział prawdy to byłby w większym niebezpieczeństwie niż jest w tym momencie i by się na mnie obraził,a później pewnie wybaczył.

-Oj Katie-powiedział i mnie uścisnął.-Liam'owi tam lepiej,wierz mi.
-Wierzę-Ponownie skłamałam.Ja doskonale wiem,że teraz w niebie jest harmider.Przekonałam się po dzisiejszym "przyjściu" Liam'a z "przyjaciółmi ".-Jak się czujesz?
-Lepiej,dziękuje misiu-powiedział i pocałował mnie w policzek by mnie nie zarazić.
-To ja ocenie czy jest dobrze-zaśmiałam się i położyłam dłoń na jego czole,a następnie na policzkach.
-Chyba jest lepiej,ale moment-powiedziałam i wyszłam z pokoju,kierując się do kuchni.Podskoczyłam gdy zobaczyłam tą postać leżącą na stole,a Liam siedział sobie na krześle opierając ręce na klatce piersiowej.
-Katie...-zaczął i miał już coś dopowiedzieć,lecz mu przerwałam.
-Zaraz pogadamy-powiedziałam pośpiesznie i wyszłam z kuchni z termometrem w dłoni.Weszłam do pokoju i zastałam Niall'a rozłożonego ponownie na całym łóżku-ale wiesz,że masz zostawić mi przynajmniej połowę łóżka wieczorem?
-Wiem-zaśmiał się chłopak,a ja podeszłam do niego.Podałam mu termometr,a on włożył go pod pachę.Czekaliśmy w ciszy aż zacznie piszczeć i gdy to nadeszło,Niall wyciągnął termometr z pod pachy i mi podał.
- 42 stopnie - powiedziałam wystraszona,a chłopak westchnął.
-Nie zapominaj,że jestem wilkiem i ja nie mam takiego stopnia ciała jak wy.Ja mam 37,8 stopni Celsjusza,a wy macie 36,5 , 36,6 , to jest u was stała temperatura.
-Ale nie zmienia to faktu,że masz gorączkę-powiedziałam do chłopaka,a on pokiwał głową.
-Owszem.
Podałam chłopakowi tabletkę i wodę,a on na to spojrzał a następnie na mnie.
-Wypij
-Wiesz,że to na mnie za bardzo nie działa?-powiedział ze śmiechem,a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Jak to?
-Ja się leczę lekami magicznymi.
-Gdzie mogę je znaleźć?
-Poproś Liam'a-powiedział a mnie wmurowało.
-Przecież Liam nie żyje-Ponownie skłamałam mojemu chłopakowi.Będę się smażyć w piekle.
-Ołł...-posmutniał i zaczął bardziej zgaszonym głosem-zapomniałem,to zostaje tylko Ed.
-I ja,ale ja jeszcze dopiero się przyzwyczajam do tego,ale nie ważne-zaczęłam a chłopak się zaśmiał-Gdzie znajdę Ed'a?
-Nie wiem,nie widziałem się z nim od dawna.Ostatnio to się spotkaliśmy na pogrzebie.
-Rozumiem,a masz numer telefonu do niego?-zapytałam,a chłopak pokazał mi swój telefon.Podniosłam i odblokował go.Na zdjęciu blokady było zdjęcie uśmiechniętego Liam'a i Niall'a.Gdy wpisałam kod-czyli datę powstania naszego związku,zobaczyłam na tapecie mnie i Niall'a podczas jednego wypadku ze znajomymi do kina.Spojrzałam na Niall'a,ale on spał.Wyszłam z pokoju i zeszłam do kuchni,po drodze szukając kontaktu o nazwie Ed.Gdy usiadłam na przeciwko Liam'a,ciało na stole się poruszyło a ja pisnęłam cicho.Poderwałam się na równe nogi i stanęłam przy kuchence,trzymając w dłoni nuż.
-On ci nic nie zrobić,jest za słaby-powiedział Liam,a po chwili musiałam dźgnąć nożem tego osobnika,który jest "słaby" ponieważ ja bym była dziabnięta szybciej niż on gdybym nie miała tego noża.Poczułam ostry ból w nodze i spojrzałam na to miejsce.Na łydce zaczęła się pojawiać krew,która zaczęła przenikać przez moje jeansy.-Zwracam honor,dobrze,że miałaś ten nuż.
Spojrzałam na Liam'a i pokręciłam głową.Doczołgując się do krzesła usiadłam i chciałam podwinąć nogawkę,ale nie dałam rady.Spojrzałam na Liam'a,a on na mnie.
-No dobra gdzie masz te nożyczki?-zapytał przewracając oczami.
-W przedpokoju w koszyczku na komodzie.-poinstruowałam chłopaka,a on ruszył w skazane przeze mnie miejsce.Po chwili wrócił z nożyczkami i podał mi je.Podziękowałam i rozcięłam nogawkę.Stwierdziłam,że nogawka jest i tak już ubrudzona krwią i na dodatek ma rozcięcie.Zobaczyłam ciągnącą się od kolana do środka łydki ranę,która bardzo krwawiła.
Liam pokiwał głową i ruszył do toalety.Po chwili wrócił z apteczką i usiadł przed moją prawą nogą.Zaczął mi ją odkażać i tak dalej.Założył mi opatrunek i spojrzał na mnie.
-Przepraszam-powiedział a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Za co mnie przepraszasz?
-Za wszystko-powiedział a ja westchnęłam.
-Nie gadaj głupot!Nie masz za co przepraszać,bo nic nie zrobiłeś!
-Zrobiłem....-powiedział jedno słowo a mnie zszokowało.-Ale nie powiem czego,musisz poczekać...
-Rozumiem nie będę naciskać,ale wiedź,że cokolwiek zrobiłeś nie jesteś sam i zawsze ci pomogę.Nie ważne czy okradłeś bank,zabiłeś człowieka czy porwałeś Obamę....zawsze będę po twojej stronie,bo o to chodzi w przyjaźni.
-Dziękuje-powiedział a ja się do niego uśmiechnęłam.
-Możesz mi podać telefon Niall'a?-Liam pokiwał głową i podał mi o co go prosiłam.
Odblokował telefon i zaczęłam dalej przeglądać numery.Westchnęłam gdy ponownie przeglądając numery nie znalazłam numeru do Ed'a.
-Co jest?-zapytał Li,a ja na niego spojrzałam.
-Nie mogę znaleźć numeru do Ed'a a potrzebuję lekarstwa-powiedziałam wściekła,odłożyłam telefon na stół i zakryłam dłońmi twarz.Poczułam dłoń na ramieniu i podniosłam głowę spoglądając na zatroskanego Liam'a.
-Co mu jest?
-Ma 42 stopnie gorączki-westchnęłam
-Wiesz,że wilki mają inną temperaturę ciała niż człowiek?
-Już jedna osoba mi to dziś przypomniała i następna nie musi-zaśmiałam się-zapamiętałam.
-Ed najprawdopodobniej u Niall'a ma nazwę "Rudo" ale nie dzwoń do niego-powiedział a ja spojrzałam na niego.-Sam zrobię lekarstwo i przede wszystkim takie jakie lubi Ni.
 -Nie pomyślałeś,że Niall może się skapnąć,że smakuje jak twoje?
-To powiesz mu,że znalazłaś to w moim pokoju,gdy przyszłaś po księgę.
-On nie wie,że mam twoją księgę-przypomniałam mu.
-To najwyższy czas by się dowiedział-powiedział i uśmiechnął się-Ja lecę zrobić to lekarstwo a ty leć do swojego księcia.
-Mówisz jak Lori!-zaśmiałam się przypominając sobie Lori,która jeszcze nie dawno to samo mówiła.
-Dobra,dobra...lecę-powiedział i zniknął.
Spojrzałam na ciało,które leży na ziemi,ale go nie było,tylko pozostało po nim pył.Zmiotłam to wszystko na łopatkę i wyrzuciłam do kosza.Podążyłam trochę kulejąc do pokoju mojego i Niall'a.Gdy weszłam Niall leżał na swojej połówce.Położyłam się na swojej i spoglądałam na chłopaka,rozmyślając co mógł zrobić takiego strasznego Liam.Po kilku sekundach,minutach czy godzinach zaczęły mi się zamykać oczy,więc wstałam z łóżka i wyciągnęłam z pod pierzyny piżamę.Przebrałam się i położyłam się koło Niall'a przykrywając się kołdrą po szyję.Przytuliłam się do pleców Niall'a i odpłynęłam do krainy Morfeusza


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jeżeli ktoś mi wziął lub widział moją wenę to dajcie mi znać to ją odbiorę xD
Nienawidzę tego uczucia gdy nie wiem co pisać i siedzę przed komputerem jak głupia przez kilka godzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz