Strona główna

piątek, 5 lutego 2016

II. Rozdział 1

~Oczami Katie~

Odetchnęłam dopiero gdy Niall spokojnie usnął.Od momentu "śmierci" Liam'a,Niall nie spał za dobrze.Martwił się o niego.Obwiniał się za jego śmierć.
-Gdybym nie zasnął tylko bym był przy nim,nic by mu nie było-Twierdził i powtarzał sobie każdego dnia,dołując siebie jeszcze bardziej.
Próbowałam go przekonać,że Liam'owi jest tam dobrze i to nie jego wina.Prawda była taka,że Liam przez cały czas był w naszym otoczeniu,lecz ukrywając się.Jedynie jego podopieczna mogła o tym wiedzieć-którą byłam ja.Liam próbował mi wytłumaczyć co nie co,co się stało gdy wrócił na ziemię.Jedynie mówił coś o kodeksie anioła,podopiecznym i niebezpieczeństwach czyhającym w tym momencie na mnie i Niall'a.Liam dowiedział się od innych aniołów,że jego były podopieczny-Niall,jest w niebezpieczeństwie.Nikt nie wiedział dokładnie co się stanie w najbliższym czasie.Wszystkich przerażała myśl,że Niall może dostać się w niepowołane ręce,jakim jest Alvan i jego zgraja.Westchnęłam i spojrzałam na chłopaka,który spokojnie spał.Nagle łóżko się koło mnie ugięło,a ja spojrzałam na mojego nowego towarzysza.
-Jest źle-zaczął Li,a ja westchnęłam-aniołowie są coraz bardziej przerażeni.
-Siedzę przez cały czas przy nim-powiedziałam i poczułam ramiona obejmujące mnie.
-Wiem...zdrzemnij się-powiedział gdy ziewnęłam i przymknęłam lekko oczy.-Zostanę tutaj,zdrzemnij się i nie martw się.Mam wszystko pod kontrolą.
Kiwnęłam głową i zasnęłam wtulona w Niall'a.


                                                                            * * * 

~Oczami Liam'a~

Siedziałem z 2 godziny koło Niall'a i Katie,gdy ktoś koło mnie się pojawił.Zszokowany wypuściłem zaklęcie przez co osoba uderzyła mocno ciałem,wpadając na ścianę.Spojrzałem najpierw na Natie,ale spali smacznie w swoich objęciach,a następnie zwróciłem uwagę na osobę,która podnosiła się z podłogi.Chwyciłem się za głowę i podszedłem do blondyna.
-Przepraszam Piotr-szepnąłem nie chcą zbudzić Natie.
-Nic nie szkodzi-uśmiechnął się i wstał podpierając się ściany-dobrze się spisujesz w obronie.
-Wiem-zaśmiałem się wraz z blondynem.
-Aniołowie wraz z Panem są przerażeni-zaczął na co pokiwałem głową.-Czują,że za nie długo stanie się coś bardzo strasznego,ale nie mogą stwierdzić czy Niall'owi czy twojej podopiecznej.
Westchnąłem i pokiwałem głową.
-Będę mieć dużo pracy
-Owszem-powiedział Piotr i spojrzał na Niall'a i Katie.-Ładnie razem wyglądają,są razem?
-Tak,pamiętam jak nie dawno się dowiedziałem i byłem w wielkim szoku.
-Teraz masz na oby dwóch oko,przynajmniej-powiedział a ja pokiwałem głową przeciwnie.
-Niall'a obserwuje z kilku metrów,bliżej nie mogę-posmutniałem i przetarłem twarz dłonią spoglądając na naszą zakochaną parę,która spokojnie sobie spała.
-Po jakimś czasie będziesz mógł się pokazać przyjaciołom-powiedział blondyn,a ja spojrzałem na niego zaciekawiony-też tak miałem.Na początku wszyscy zachowywali się wobec mnie delikatnie i uważali na mnie by mi nic nie brakowało,ale to ja powinienem się nimi opiekować nie oni mną.To ja tutaj byłem aniołem stróżem,a nie oni.No cóż już się do tego przyzwyczaiłem,że o mnie też się będą troszczyć,nie tylko ja o nich.
-Czekam z niecierpliwością na ten dzień-odpowiedziałem i usiadłem na ziemi,a koło mnie usiadł Piotr.
 * * *

~Oczami Niall'a~

Jaki ja jestem głupi.Czemu pozwoliłem Liam'owi tak po prostu odejść jak go w tym momencie potrzebuje?Od momentu gdy Liam umarł czuje jakby coś się za niedługo miało stało.Śnią mi się jakieś głupoty,czuje się słaby,mam zawroty głowy.Pewnie wszyscy powiedzieliby mi,że pewnie to są objawy choroby lub osłabienia,ale no cóż...też tak twierdziłem do momentu gdy usłyszałem w swojej głowie jakąś rozmowę przy której czułem,że coś rozrywa mi głowę od środka.Przestraszyłem się nie na żarty,ale nie powiedziałem Katie,bo nie chcę ją martwić.Owszem jest moim opiekunem ale nie chce zamartwiać jej swoimi problemami.Katie od dłuższego czasu zachowuje się dziwnie.Gdy jestem w jej pobliżu wychodzi z pokoju i rozmawia sama do siebie.
Spojrzałem przed siebie i zobaczyłem,że jestem w parku.Jęknąłem i podrapałem się po głowie.
-Skąd się tutaj wziąłem?-zapytałem siebie i westchnąłem odwracając się na pięcie.Zszokowany spoglądałem na osobę przez sobą.Do moich oczów napłynęły łzy,które po chwili spadały w dół po mojej twarzy,kapiąc na bluzkę,którą mam na sobie.Poczułem dłoń na moim policzku.
-Nie płacz,proszę-usłyszałem głos,który tak bardzo mi brakowało od ostatnich tygodni.-Dobrze mi tam jest.
-Brakuje mi Ciebie-powiedziałem zduszonym głosem przez szloch.Poczułem ramiona obejmujące mnie.
-Jestem bliżej niż Ci się wydaje Ni-powiedział i uśmiechnął się do mnie,a później zniknął.
Jęknąłem głośno i wstałem zaspany spoglądając na Katie u mojego boku.Spała tak słodko,że żal mi było ją budzić,ale musiałem.
-Katie wstawaj-powiedziałem i pocałowałem ją lekko w usta.Wymamrotała coś i obróciła się na drugi bok.Westchnąłem i wstałem z łóżka.Na ziemi leżały kwiatki.Zmarszczyłem brwi i  kucnąłem koło nich.Wziąłem jeden płatek niebieskiej róży,który leżał na ziemi i usiadłem na ziemi.
-Tęsknie za Tobą-szepnąłem i spojrzałem do góry.Westchnąłem i przetarłem twarz dłonią,ścierając pojedyncze łzy.Wstałem i podszedłem do Katie i usiadłem na krawędzi łóżka po stronie Katie.
-Kochanie,czas wstać-szepnąłem jej do ucha i pocałowałem ją w usta.
-Która godzina?-zapytała,a ja spojrzałem na zegarek przy łóżku.
-14:45,wstawaj kochanie-powiedziałem i przejechałem dłonią po jej włosach na co zamruczała jak kotek.
Usiadła na łóżku naprzeciwko mnie i przetarła dłonią oczy.Następnie spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.Pocałowała mnie krótko w usta i zeszła z łóżka,podchodząc do szafy.Zatrzymała się w połowie drogi i spojrzała na mnie.
-Rozsypałeś dla mnie płatki róż?-zapytała a ja spojrzałem na nią,a później na kwiatki.
-To nie ja-odpowiedziałem i wstałem.Podszedłem do Katie i stanąłem koło niej,spoglądając z nią na kwiatki.
-Okey-odpowiedziała nie zadając żadnych pytań.
Następna rzecz,którą Katie robi teraz,a nie robiła wcześniej.Na początku zadawała dużo pytań,a teraz jakby wiedziała co się dzieje i to mi się nie podoba,bo może jej grozić niebezpieczeństwo,a ja o tym nie wiem.Nie wiem co bym zrobił jakby coś się jej stało.Liam,później ona....nie przeżyłbym tego.
-Niall...Niall...Niall-słyszałem jak przez cały czas ktoś powtarza moje imię.Otrząsnąłem się z mojego myślenia i spojrzałem na moją dziewczynę.-Słuchasz mnie?
-Tak-odpowiedziałem urywając niepewność
-To co powiedziałam?-powiedziała i oparła dłonie na biodrach,a ja westchnąłem.
-Przepraszam kochanie,nie wiem
-Niall co się dzieje?Od jakiegoś czasu jesteś nieobecny,martwię się o Ciebie-powiedziała a ja się uśmiechnąłem.
-Nic mi nie jest,nie masz o co się martwić-powiedziałem i złożyłem całusa na jej czole.
-Na pewno?
-Na pewno-przytaknąłem i uśmiechnąłem się.

* 2 godziny później*
~Oczami Katie~

Zapłukałam do drzwi i stanęłam koło Niall'a.Po minucie w drzwiach pojawiła się uśmiechnięta buzia Lori.
-Witaj Lori-powiedzieliśmy razem z Niall'em na co się zaśmiała.
-Cześć wam-powiedziała i wpuściła nas do środka.Gdy weszliśmy do środka od razu uderzyła w nas pyszny zapach kurczaka.Ściągnęliśmy kurtki i buty,a następnie weszliśmy do salonu gdzie siedzieli już wszyscy.Wszyscy czyli: Ashton,Luka koło niego siedziała Alice kuzynka Louis'a.Następnie koło Alice siedział Harry z Louis'em,naprzeciwko Louis'a siedział Michael.Koło Michaela siedział Zayn. Uśmiechnęłam się do Zi i usiadłam koło niego,a koło mnie usiadł Ni.
-Hej Zi!Jak ja Ciebie dawno nie widziałam!Gdzie byłeś?-zapytałam chłopaka,który na moje słowa się uśmiechnął.
-Wyjechałem do Francji gdzie przemyślałem wszystko-odpowiedział,a następnie wyczarował kwiatek,który mi podał.-proszę.
-Czuje się zazdrosny-usłyszałam za sobą głos mojego chłopaka.Odwróciłam się i pocałowałam go.-Teraz mniej.
Przewróciłam oczami i spojrzałam na Zayn'a,który spoglądał na ścianę.Odwróciłam głowę i spojrzałam tam gdzie Zayn patrzy.Dostałam prawie zawału gdy zobaczyłam pod ścianą Liam'a,który spoglądał na nas,a później się rozpłyną.
-Widziałem Liam'a-powiedział szeptem,ale wszyscy go usłyszeli ponieważ nastała cisza w salonie.
-Nie wygłupiaj się Zayn-powiedział Luke-Liam nie żyje i musimy się z tym pogodzić.
-On ma racje Zayn-zaczęłam niepewnie-wydawało ci się.
-Może...-powiedział cicho i spojrzał ponownie na tą ścianę,lecz pewnie niczego nie zobaczył ponieważ zwrócił swój wzrok ponownie na stół.
-Kto jest głody?-Usłyszałam głos Lori,a po chwili cały chór krzyków.
Po kilku minutach przede mną pojawił się talerz z kurczakiem,ziemniakami i dwoma surówkami.Jedną z marchewki a druga z czerwonej kapusty.
Zaczęłam przeżuwać powoli i spojrzałam na górę.W tym samym miejscu stał Liam,który pokazał mi palcem na drzwi.Spojrzałam na wszystkich,ale wszyscy byli zajęci jedzeniem.
-Przepraszam,muszę do toalety-odpowiedziałam grzecznie i wyszłam z salonu kierując się do łazienki.Zamknęłam się w łazience i spojrzałam na Li.
-Wiesz,że Zayn cię widział,a ja uratowałam Ci tyłek?-zapytałam na co on pokiwał głową.
-Wiem,przepraszam.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytał chłopaka podnosząc jedną brew do góry.
-problemy
-Jakie?-zapytałam wystraszona.
-Granica pomiędzy ziemią a niebem została naruszona przez co do naszego świata może się dostać Alvan,a to może zniszczyć całe niebo i....
-Ziemię-szepnęłam przerywając chłopakowi na co on pokręcił głową przytakując.
-Dokładnie.
-To co ja mam zrobić?
-Ty...nie martw się niczym i pilnuj Niall'a jak oko w głowie.-powiedział a ja przytaknęłam.
-Dobrze...kocham Cię-powiedziałam na co Li się uśmiechnął.
-Też Cię kocham-szepnął mi do ucha przytulając mnie i znikając przed moimi oczami.
Westchnęłam i wyszłam z łazienki.Weszłam do salonu gdzie wszyscy siedzieli i rozmawiali ze sobą.Szukałam wzrokiem Niall'a,ale go nie znalazłam.Podeszłam do Zayn'a.
-Widziałeś Niall'a?-zapytałam ze strachem.
-Wyszedł przed chwilą,poszedł Cię szukać-odpowiedział a ja wstrzymałam oddech-nie spotkaliście się?
-Kiedy wyszedł?
-Może minęło z 5 minut.
-Dobra ja wychodzę i zaraz wrócę-odpowiedziałam i pośpiesznie wyszłam z salonu.Jak Niall'owi coś się stało to mnie Liam zamorduje...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz