Strona główna

sobota, 3 września 2016

II.Rozdział 20

~Oczami Niall'a~


Wbiegłem do domu,a za mną pobiegł Harry.Gdy wbiegliśmy gwałtownie do domu,koło nas pojawił się ojciec mojej ukochanej oraz Ed.Drake odsunął się od Lou i odwrócił się do nas.
-Idź do Rachel,Jessici,Connor'a oraz Lidii-zawołał Harry do Louis'a.Kiwnął głową i odwrócił się.Miał już przechodzić przez próg gdy usłyszał,że coś jeszcze mówię.
-A gdzie jest Katie?-zapytałem zdziwiony i odrobinę wystraszony.Lou spojrzał za siebie,a następnie odwróciłem się z powrotem do nas.
-Katie otwierała drzwi i Drake ją odepną tak,że przeleciała przez próg salonu i leży teraz nieprzytomna w salonie-odpowiedział,a ja zamarłem i po chwili ruszyłem biegiem do salonu.Lou odsunął się trochę do tyłu,żeby mnie przepuścić do salonu i spoglądał na Harry'ego,który spoglądał z nienawiścią na Drake.Następnie Harry spojrzał na Lou i smutno się do niego uśmiechnął.
-Pilnuj Rachel,Jessici,Connor'a,Katie i przede wszystkim Lidię-zawołał,a on kiwnął głową i ruszył do salonu.W salonie na ziemi leżała w dalszym ciągu nieprzytomna Katie,a nad nią pochylałem się ja.
-Ja z nią zostanę Niall,a ty idź wysłać tego drania do swojego ojca-szepnął do mnie i położył swoją dłoń na moim ramieniu.Kiwnąłem głową i gwałtownie poderwałem się do góry i ruszyłem szybkim krokiem do przedpokoju.Gdy stanąłem przed Drake,wściekłem się i zacząłem go bić,ale chłopak nie robił sobie nic z tego.Po jakimś czasie Harry postanowił mnie odsunąć od Drake,a Ed i ojciec Katie zajęli się nim.Zaczęli go osłabiać swoimi mocami,aż Drake padł nieprzytomny na ziemię .Ed chwycił dłoń ojca mojej dziewczyny i moich przyjaciół.Zamknęli oczy i wypowiedzieli coś pod nosem.Po chwili pod Drake pojawiła się duża czarna dziura,do której wpadł i zniknął Drake.
-Katie nie rób nam tego!-Usłyszałem z salonu zdesperowany głos Louis'a.Spojrzałem na wszystkich i wbiegłem do salonu.Za mną wszedł Harry z krwią na rękach oraz ojciec Katie i Ed.
-Co z nią?-zawołałem ,klękając koło Lou.
-Nie mam pojęcia co robić!-zawołał wystraszony i spojrzał na mnie.
-Ed spróbuj ją uzdrowić!-krzyknął Harry,a Ed pokręcił głową.
-Nie mogę jej kompletnie uzdrowić,mogę jedynie dać jej parę godzin więcej życia-odpowiedział i podszedł do nas.Klęknął koło głowy dziewczyny i położył dłoń na jej czole.Zamknął oczy i coś wymówił niezrozumiałego dla mnie,pod nosem.
-Gotowe...ma z 4 godziny więcej życia-odpowiedział i spojrzał smutnym wzrokiem na mnie.-Przykro mi Niall,nie umiem ją uzdrowić...
Przeczesałem fryzurę Katie,a następnie złożyłem całusa na jej czole.Po moich policzkach zaczęły spływać łzy,a po chwili z moich ust zaczął wychodzić głośny szloch.Położyłem sobie jej głowę na kolanach i spojrzałem na nią.Lou pokręcił głową koło mnie i również wraz z wszystkimi zaszlochał.Po kilku godzinach wszyscy postanowili iść do swoich pomieszczeń gdzie będą mogli spędzić te wszystkie łzy i rozpacz.Ja na początku się nie poddawałem i rzucałem nowymi pomysłami,aby tylko Katie uratować,ale po dziesiątym pomyśle odrzuconym przez wszystkich,poddałem się.Siedziałem koło Katie i głaskałem ją po włosach.Czasem się schylałem i całowałem ją w usta,albo w czoło.Po jakimś czasie Katie zaczęła ledwo oddychać,a ja zalewałem się nowymi łzami.Moglibyśmy zadzwonić na karetkę i przyjechali by tutaj,ale jakbyśmy to wytłumaczyli,że przeleciała przez drzwi i została dziabnięta czymś ostrym w brzuch.Jeszcze oskarżyliby nas i co byśmy zrobili.Wziąłem głęboki oddech i położyłem się koło Katie na ziemi.Odwróciłem się bokiem do niej i zamknąłem oczy.


*Godzinę później* 

~Oczami Harry'ego~

To jest nie sprawiedliwe!Czemu to Katie się musiało przytrafić,a nie mnie?Czemu to zawsze muszą cierpieć bliskie dla mnie osoby?Westchnąłem i spojrzałem na Louis'a,który spoglądał na Lidię,która spała słodko pomiędzy nami i nie zdawała sobie sprawy,że w salonie ktoś umiera.Louis na moje westchnięcie spojrzał mi w oczy.
-To jest moja wina-zaczął Lou rozmowę,a ja zmarszczyłem brwi na jego słowa.
-Czemu tak uważasz?-odpowiedziałem,a Lou wzruszył ramionami.
-Kilka dni wcześniej śniła mi się ta sytuacja,że Katie zostanie ranna i umrze-odpowiedział,a mi coś zaświtało.Faktycznie mówił coś o jakimś koszmarze.
-A nie było mówiono co trzeba zrobić,żeby ją uratować?-zapytałem z nadzieję,ale Lou pokręcił głową.
-Niestety nie było nic...jakbym coś wiedział to bym już dawno o tym śnie wspomniał-odpowiedział,a po jego policzku spłynęła łza,którą starłem wskazującym palcem.
-To nie była twoja wina-odpowiedziałem,a Lou westchnął.
-Chcesz coś może do picia?-zapytałem,a Lou pokiwał głową.-Soku?
-Może być-odpowiedział,a ja kiwnąłem głową i wstałem z łóżka.Przed wyjście z pokoju pocałowałem Lou i Lidię w czoło.Schodząc na dół usłyszałem cichą rozmowę.Wydawało mi się,że znam te głosy,aż za dobrze,ale to jest nie możliwe.Z nadzieją podszedłem po cichu do drzwi i schowałem się za ścianą.
-Tak bardzo tęskniłam-usłyszałem dziewczęcy głos.
-Dziękuje-powiedział nagle chłopak i nastała pomiędzy nimi cisza.
-Za co mi dziękujesz?-zapytała ponownie.
-Za to,że nie zwątpiłaś w wszystko i uwierzyłaś Niall'owi w to,że się ze mną spotkał-odpowiedział,a ja już wiedziałem kto to jest.Z uśmiechem w parowałem do pokoju i przytuliłem dwójkę najważniejszych dla mnie osób,które siedziały na kanapie.Na początku były zdziwione moim towarzystwem w pokoju,ale po chwili przyciągnęli mnie do siebie.
-Katie? Liam?-powiedziałem szeptem zauważając Niall'a śpiącego na ziemi pod kołdrą.-jakim sposobem?
-Liam wrócił i mnie uzdrowił-odpowiedziała Katie i posłała mi uśmiech.
-A ja nie wiem jakim sposobem wróciłem,ale wróciłem-odpowiedział i zaśmiał się.
-A nasza mama?-zwróciłem się do dziewczyny,która wzruszyła ramionami i spojrzała na Liam'a.
-Nie mam zielonego pojęcia-odpowiedział Liam,a my z Katie posmutnieliśmy.
-Może chcecie soku?-zapytałem,a oni pokiwali głowami.Wyszedłem z salonu i w przedpokoju krzyknąłem na Lou,który po chwili pojawił się koło mnie.
-Co się stało?-zapytał,a ja się uśmiechnąłem.
-Weź Lidię na ręce i idź do salonu-odpowiedziałem tajemniczo,a Lou zmarszczył brwi.
-Po co?-zapytał,a ja przewróciłem oczami.
-Weź Lidię to się przekonasz-odpowiedziałem i odwróciłem się od Lou i wszedłem do salonu w którym na krześle siedziała moja i Katie matka,a przed nią siedział naszej trójki nieprzytomny ojciec.Po wejściu do kuchni,moja matka się odwróciła i spojrzała na mnie.
-Harry?-zapytała i podeszła do mnie.Położyła swoją dłoń na moim policzku i spojrzała mi w oczy.
-Tak to ja mamo-odpowiedziałem,a kobieta się uśmiechnęła i mnie przytuliła.
-Jak się tutaj pojawiłaś?-zapytałem,a kobieta się uśmiechnęła i wskazała na mojego ojca.Pokiwałem głową i podszedłem do lodówki,gdzie wyjąłem sok jabłkowy.Położyłem na blacie i podszedłem do półki,gdzie wyjąłem osiem szklanek.Spojrzałem na moją matkę,a ona spojrzała na mnie.
-Oczywiście pomogę ci-odpowiedziała i wzięła sześć szklanek w ręce.Ruszyliśmy do salonu,gdzie już siedział Lou i na jego kolanach spała dalej Lidia.Rozmowy ucichły jak wszedłem do salonu.Wszyscy zamarli na widok mojej i Katie matki.
-Mamo?-zapytała Katie i wstała z kanapy.Podeszła szybkim krokiem do niej i przy okazji omijając śpiącego nadal Niall'a na ziemi.Przytuliła ją i spojrzała na mnie,a następnie nas oby dwóch przytuliła.
-Moment Katie,bo mamy szklanki-powiedziałem szeptem,a dziewczyna odsunęła się od nas i wzięła kilka szklanek ode mnie i naszej mamy.Położyliśmy wszystkie szklanki i sok na ławie.
-Jak się cieszę,że wszystko jest dobrze-odpowiedział Lou,a Katie pokręciła głową.
-No nie wiem czy wszystko jest tak dobrze-odpowiedziała i spojrzała po wszystkich,aż zatrzymała swój wzrok na Niall'u.
-Przecież on śpi-odpowiedział zdziwiony Liam'a,a Katie się zaśmiała i wstała z kanapy.Podeszła do Niall'a i położyła się koło niego na podłodze.Przysunęła się do niego i przykryła się kocem.Przytuliła go mocno i zaczęła go całować po szyi.Po jakimś czasie Niall dalej nie obudził się.Lekko wkurzona Katie wstała na nogi i wyszła z salonu.Po jakiejś minucie wróciła do salonu z szklanką z wodą.Pochyliła się nad Niall'em i pocałowała go w szyję,ale dalej to nic nie dawało.
-Dobra Niall...sam tego chciałeś-odpowiedziała wraz ze śmiechem wylała na blondyna zimną wodę ze szklanki.Niall poderwał się do góry i stanął na proste nogi.Spojrzał najpierw na Katie jakby zobaczył ducha.Nagle ją mocno przytulił i nie chciał puścić.
-Bo ją udusisz Nialler,a ja nie będę ją ponownie ratował-Powiedział Liam,który stał za Katie.Gdy Niall skapnął się do kogo należy głos.odsunął się od Katie i spojrzał na Liam'a.Podbiegł do niego i rzucił się na niego,prawie się razem wywracając.
-Dobra Niall,nic mi nie jest-zaśmiał się chłopak.Po jakimś czasie do salonu weszła Jessica z Connorem przy boku,Rachel,mój ojciec oraz Ed.Wszyscy usiedliśmy na ziemi i zaczęliśmy dziękować Bogu,że to się tak skończyło,a nie inaczej.
-Jak dobrze,że wróciliście wszyscy cali i zdrowi-odpowiedział Niall,a my przytaknęliśmy i utworzyliśmy wielki grupowy przytulas.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej kochani ;* I mamy następny rozdział mam nadzieje,że się podoba.Może mi się uda dzisiaj jeszcze wrzucić epilog,ale nie obiecuje ;/ Jak mi się dzisiaj nie uda to wrzucę go jutro ;*
Może do zobaczenia ^^

! Rozdział dokładnie nie sprawdzany ! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz