-Tak,chyba-westchnęłam-Na razie Niall siedzi u Lou i próbuje go przekonać,żeby się zdrzemnął.
-Mam pomysł!-uśmiechnęła się chytrze Lori.Już wiedziałam o co jej chodzi...
-Nawet o tym nie myśl...-pokazałam na nią palcem-Nie zaciągniesz mnie tam siłą!
-A kto Ci mówił,że siłą?Sama tam ze mną pójdziesz-przewróciła oczami i uśmiechnęła się Lori
-A kto Ci mówił,ze tam pójdę?-zadałam pytanie
-Nie mów mi,że nie chcesz się spotkać z Niallerem-zaśmiała się i puściła mi 3 całusy. w moją stronę.
Kurde dlaczego ona zawsze musi mieć rację?westchnęłam
-No nie wiem-przełamałam się.Lori zrobiła minę z nadzieją,ze się zgodzę.
-No proszę,nie daj się prosić-zrobiła oczka kota ze shreka.
-No dobra....raz się żyje-westchnęłam .Lori na moje słowa zaczęła skakała dokoła mnie jak jakiś kangur.
-Tak!! Udało się!-wrzeszczała na cały dom. Na szczęście mojego wujka nie było w domu bo chyba by dostał zawału od tego krzyku radości.
-Nie chce ci psuć humoru...ale wiesz,że nie wiem gdzie mieszka Lou i Hazz.
-To nic-machnęła ręką Lori-Napiszesz do Niall'a.
-Nie napiszę,chce mu zrobić niespodziankę.
-To nie wiem-posmutniała i zaczęła się intensywnie zastanawiać nad czymś.
-LIAM!!-Krzyknęłyśmy jednocześnie z Lori.Spojrzałyśmy na siebie jednocześnie i zaczęłyśmy się śmiać jak opętane.Po 10 minutach skończyliśmy się śmiać i zaczęłyśmy szukać mojego kochanego telefonu,który leżał pod moją szafką nocną.
Skąd on się tam znalazł?Zaczęłam kręcić głową i chichotać pod nosem z mojej głupoty,pewnie mi spadł jak wychodziłam z toalety i spojrzałam na godzinę.Wzięłam telefon do dłoni i odblokowałam ekran.Weszłam na wiadomości i zaczęłam szukać imienia : Liam :)
Do Liam :)
Od Katie :D
Hey Li to ja Katie!
Mam pytanie podałbyś mi numer zamieszkania Lou i Hazzy?
Do Katie :D
Od Liam :)
A mogę wiedzieć po co ci?
Tak z ciekawości pytam :D
Do Liam :)
Od Katie :D
Możesz,możesz :D
Niall mi pisał,ze jest w domu u Louis'a z Lou.
Pomyślałam ( czytaj: zostałam zmuszona ),ze mogłabym mu potowarzyszyć xxx
Do Katie :D
Od Liam :)
Przez kogo zostałaś zmuszona? XD
Do Liam :)
Od Katie :D
Przez Lori xxx
Do Katie
Od Liam :)
To ona wie,że się przyjaźnimy?
Czyli ty,ja i reszta z zespołu :P
Do Liam :)
Od Katie :D
Już wie..xx
To mogę dostać numer domu i ulicę XD
Do Katie :D
Od Liam :)
Spoko,masz!(podał ulicę i numer domu)
Do Liam :)
Od Katie :D
Dziękuję xx
Zapisałam numer ulicy na karteczce i pobiegłam ( z telefonem ) na dół gdzie siedziała Lori i oglądała telewizję.Prawie rzuciłam się na łóżko potykając się o buta.
Skąd się w salonie znalazł but to ja nie wiem?Zawsze mi się takie coś dzieje.Potykam się o buty,które dopiero ściąg łam z nóg i odłożyłam na odpowiednią półeczkę wskazaną na buty w przedpokoju,a później znajduje je w salonie.Mamy jakieś zwierzątko i ja o tym nie wiem czy co?
-Lori!! Mam adres zamieszkania Larry'ego!-Krzyk łam do Lori.Ona jak poparzona skoczyła z kanapy na mnie przytulając się do mnie i prawie zwalając mnie z nóg.
-Udało Ci się-skakała jak oszalała po salonie.
-To co zbieramy się?-zapytałam kręcąc głową i wyłączając telewizor
-Spoko!Nie idę się przebierać bo nie trzeba,nie?-zapytała mnie a ja tylko przytaknęłam .
-Szykujesz się jakbyś szła na randkę a to jest tylko spotkanie w domu u Larry'ego i iście do szpitala-westchnęłam i pokręciłam głową smutna.Lori to zauważyła,podeszła do mnie i mnie przytuliła.
-Wywinie się.wierz mi,jak już prawie się spalił i spadł ze sceny to wiesz...-powiedziała i poklepała mnie po plecach.-wszystko będzie dobrze.
-dzięki-odpowiedziałam jak już się ogarnęłam.Wzięłam telefon i zadzwoniłam po taksówkę,za ten czas jak jechała w stronę mieszkania wzięliśmy z Lori potrzebne rzeczy i ubraliśmy buty oraz kurtkę.W sam raz jak już mieliśmy się wychodzić taksówka zatrąbiła.Wyszliśmy i wsiedliśmy do taksówki.Podałam panu kartkę na której było napisane adres zamieszkania Lou i Hazzy,po chwili ruszyliśmy.Po 20 minutach byliśmy pod domem,zapłaciliśmy kierowcy i wysiadłyśmy.Podeszliśmy do domofonu.
-Mam nadzieję,że Lou nie śpi,bo jak śpi i my go obudzimy to Niall nas zabiję-powiedziałam i obróciłam się do Lori.Ona spojrzała na mnie.
-To do niego napisz,zeby wyszedł na pole bo mam złe przeczucia do tych 2 facetów,którzy się na nas patrzą-szepnęła do mnie.Nawet nie miałam zamiaru się odwracać i rozglądać po bokach.Wyjęłam telefon z kieszeni kurtki i wybrałam numer Niall'a. Po 3 sygnałach odebrał.
-Hallo?
-Masz mój numer czy nie?-zapytałam przewracając oczami
-Mam,mam nie martw się-zaśmiał się do słuchawki.Boże jego śmiech,kocham.
-Niall mam prośbę wyjdź na pole,pliss-poprosiłam błagalnie bo kątem oka zobaczyłam jak tych dwóch facetów idzie w naszą stronę.
-Po co?..
-Boże musisz pytać?wyłaź!-krzyknęłam wściekła-i rusz swój tyłek!
-Boże kobieto już wychodzę-powiedział i się rozłączył.
Dwóch facetów do nas podeszło.
-A panienki po co tu przyszły?-zapytał się jeden z facetów.Był cały na czarno i miał brązowe włosy.
-My?...-zapytałam drżącym głosem.Jeszcze nigdy nie prosiłam,żeby tutaj pojawił się Niall.
-Tak wy!-powiedział ten drugi.Miał niebieską koszulkę na to miał nałożoną skórzaną kurtkę koloru również czarnego i jasne jeansy.Włosy miał krótko ścięte i miał ciemniejszą karnację niż ja.No dobra,ja to wyglądam jak zombi,a jak wstaje rano z łóżka to już nie wspomnę.koszmarnie!
-Em...my przyszliśmy do Niall'a i Louis'a?Mieliśmy się z Niallem spotkać-powiedziała nie pewnie Lori.
-Każda fanka tak mów,żeby się tylko dostać do środka!A teraz z racji spokoju proszę odejść z pod budynku albo wezwę policję.-powiedział znów ten pierwszy.Boże,Niall gdzie jesteś!
Spojrzałam na Lori ona tylko wzruszyła ramionami.
-Przepraszamy za problemy,już idziemy-przeprosiłam i zaczęliśmy z Lori odchodzić.
Jak jeszcze byliśmy blisko facetów,Lori krzyknęła,że jakby Niall się pytał gdzie jesteśmy to mają go powiadomić,że nas wyrzucili.Jak to usłyszałam przewróciłam oczami z uśmiechem na ustach.Jak już byliśmy prawie przy pasach i mieliśmy zamiar z Lori przechodzić,ktoś mnie pociągnął za ramię,obracając mnie.Zobaczyłam Niall'a zdyszanego.Czy on za nami biegł?Niall po chwili zaczął kaszleć.
-Spokojnie!Oddychaj!usiądź sobie na chodniku-poleciłam mu.On z chęcią przystał na moja propozycję.Po 10 minutach wszystko było już dobrze,oczywiście na to wygląda.
-Wszystko dobrze?-zapytałam a on tylko kiwnął głową na potwierdzenie.
Lori spojrzała na mnie a ja na nią.Uśmiechała się spoglądając na mnie i na Niall'a i z powrotem na mnie i tak w kółko.Przewróciłam oczami.Pomogłam wstać Niallowi.Jak już wstał to jeszcze chwilę trzymał się mojego ramienia.Kiwnęłam głową na Niall'a a później na dom w którym tym momencie pewnie jest Lou.Lori skojarzyła o co mi chodzi i pomogła mi wziąć Niall'a pod pachę.Był lekko przytomny więc oznajmił ochroniarzom,ze jesteśmy jego przyjaciółmi.Jak wchodziliśmy do bramy Lori pokazała język facetom.Ja ponownie przewróciłam oczami w jej stronę.Na szczęście dom był otwarty więc po prostu weszliśmy do środka.Dom był urządzony luksusownie. Przenieśliśmy Niall'a do salonu.Był z nie walający.Daliśmy mu się położyć na kanapie a my z Lori zajęliśmy pufy przy kanapie.Po 20 minutach Niall nie otworzył oczów.
-Chyba zasnął-szepnęła Lori
-Chyba tak,zostań tutaj gdyby się obudził.-powiedziała a ja wstałam z kanapy.
-A ty gdzie?-zapytała zaciekawiona
-A gdzie mam iść?Został tylko Lou-powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-Wiesz gdzie on śpi?-zapytała w szoku.
-Nie?Ale mam nadzieję,że go znajdę w tym ogromnej,ślicznej willi.-powiedziałam i ruszyłam po schodach na górę.
Na górze było 6 drzwi i jeszcze jedne schody.Boże jaki duży dom!
Spojrzałam do 4 drzwi i w środku znajdowały się puste piękne pokoje.
5 drzwi była to łazienka,jak ją zobaczyłam to aż otworzyłam buzię.Była ogromna wanna,jacuzzi i jeszcze prysznic oraz umywalka.Boże jak?
Zostały ostanie drzwi i jeszcze jedne schody.Boże żebyś tam był Lou bo jak wejdę na górę to dostanę zawału jak jeszcze zobaczę 6 drzwi!
Miałam szczęście,że drzwi otwierały się cicho.Na łóżku siedział Lou w opłakanym stanie.Włosy sterczące w różne strony i zaczerwienione oczy od płaczu.Jak mi się go żal zrobiło.
-Kim jesteś?-zapytał bez emocji w głosie.-i co robisz w moim i mojego przyjaciela domu?
-Lou Dobrze kłamiesz ale ja wiem,że ty i Hazz to nie jest tylko przyjaźń-powiedziałam smutno i spróbowałam się uśmiechnąć.
-Skąd?...-zapytał w szoku
-Na początku gdy byłam Directioners zauważyłam te wasze uśmiechy w swoją stronę,wasze spojrzenia pełne miłości,ta chęć bliskości przytulenia się do siebie podczas gali.Chwytanie się za ręce,te smutne spojrzenia w swoją stronę gdy nawet nie możecie koło siebie stanąć podczas zdjęcia,łzy.
-Skąd?...-powtórzył Lou
-Jestem spostrzegawcza i nie tylko ja myślę,że jesteście razem.-uśmiechnęłam się
-Skąd się tutaj dostałaś?Przed moim domem jest ochrona i pewnie nie przepuścili by cię więc?
-Napisałam do Niall'a...
-Skąd masz numer do Niall'a?-zapytał podnosząc jedną brew do góry
-Od Liam'a..
-Skąd masz numer do...-przerwałam mu
-dzwonił do mnie z wiadomością,ze Hazza jest w szpitalu.
-Dlaczego do ciebie?
-Jestem Katie i jestem siostrą Harry'ego,podobno-westchnęłam i podeszłam do niego.
-Aha...Mówisz,że do Niall'a napisałaś-powiedział a ja tylko przytaknęłam-Wiedz gdzie on jest?
-Leży na kanapie,moja przyjaciółka jest z nim na dole.
-Z twoją przyjaciółką?
-Z Lori,przyleciała ze mną tutaj do Hiszpanii.
-Chodź idziemy na dół-Lou podniósł się z łóżka i miał zamiar odejść gdy chwyciłam go za rękę ciągnąc z powrotem na łóżko.
-Ja idę,ty idziesz się zdrzemnąć-powiedziałam i przykryłam go kołdrom,która leżała na ziemi.
-Ale..
-Żadnych ale idziesz się zdrzemnąć...pomyśl jakby się Harry poczuł jakbyś był w takim stanie i on by się obudził-Lou widocznie posmutniał na moje słowa ale pokiwał głową zgadzając się.Położył się i zamknął oczy.Posiedziałam 30 minut dla pewności,że zasnął i mnie nie oszukuje.Wyszłam i zeszłam na dół.Na dole siedział już obudzony Niall i Lori,którzy gadali ze sobą.jak mnie zobaczyli skończyli rozmowę.
-Co tak długo?-zapytała Lori i poklepała miejsce koło siebie na kanapie.
-Louis mnie zagadał a później nie mogłam mu przemówić do rozsądku,żeby poszedł spać,ale mi się udało,ale było trudno.
-Jak?..-zapytał w szoku Niall-Ja nie mogłem mu przemówić do rozsądku aż przez 4 godziny a tobie tylko potrzeba było godzinę.
-Szczerze czekałam z 30 minut aż miałam pewność,że śpi a resztę gadałam z nim.
-Co mu powiedziałaś?Nikogo nie słuchał
-Powiedziałam mu,że Harry nie chciałaby,żeby go zobaczył w takim stanie jeśli się obudzi.
-I co pomogło?-zapytała tym razem Lori
-Jak widzisz,śpi-odpowiedziałam
-Nie mogę w to uwierzyć-powiedział Niall dalej w szoku-ty jesteś chyba aniołem!Wszyscy próbowali go namówić,żeby poszedł spać.Ja,Liam,Zayn,jego rodzina oraz rodzina Hazzy jak go zobaczyli w szpitalu takiego załamanego ale zawsze on ich nie słuchał do momentu aż ty się nie pojawiłaś i on ciebie posłuchał.
-Widzisz,robię cuda-zaśmiałam się-jak chcesz możesz do niego podejść jeśli nie wierzysz
-Wierzę,wierzę-zaśmiał się cicho
-Idę jeszcze do niego zobaczyć czy przypadkiem nie udawał,że śpi,zaraz wracam-powiedziałam i ruszyłam na górę wchodząc w ostatnie drzwi w korytarzu. Zaglądnęłam do środka i co zobaczyłam?Lou,który był słodko przytulony do poduszki i jakiegoś misia z serduszkiem.Na ustach miał uśmiech,pewnie śnił mu się Harry.Mam nadzieję,ze wszystko skończy się szczęśliwie,bo jak pomyślę o moim śnie,który miałam za nim do mnie zadzwonił Liam to mnie aż ciarki przechodzą i płakać mi się chce.Spojrzałam na niego jeszcze raz i zamknęłam drzwi.Schodząc po schodach oczywiści bym się zabiła przez buta swojego.Jak boże!?Wzięłam swojego buta ze schodu i zeszłam na dół z nim.
-Serio?kto robi sobie ze mnie jaja?-zapytałam a Niall i Lori na mnie popatrzyli nie rozumiejąc o co chodzi.
-Ja na pewno nie i Niall również bo siedział cały czas ze mną na dole.-podniosła ręce w górę Lori i po chwili Niall również-Co tam u Lou?
-Śpi i uśmiecha się przez sen przytulając się do poduszki i jakiegoś misia z serduszkiem podejrzewam,ze ten misiu jest pewnie od Hazzy.
-Dobrze podejrzewasz...dostał go od niego na walentynki.
-Ładny misiu-westchnęłam-sama chciałabym mieć takiego.
Nikt się już nie odezwał.Po 10 minutach usłyszałam kroki na górze.Westchnęłam i poszłam na górę.
Weszłam po schodach na górę i weszłam do środka.Na ziemi siedział skulony Lou.Westchnęłam i podeszłam do niego siadając na przeciw niego.Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami.
-Co się stało Lou?-zapytałam go i wyciągnęłam ręce,żeby mógł się wtulić.
-Śnił mi się..-powiedział dławiąc się łzami-na początku było pięknie aż do momentu gdy nie zaczęliśmy się lać wodą po scenie.Rozlałem wodę na podłogę chcąc oblać Niall'a ale nie trafiłem i wszystko wylądowało na ziemi...
spojrzał na mnie.
-Mów Lou,wygadaj się!-poklepałam go po ramieniu.-Będzie ci lżej.
-I Hazz nie zauważył,że ja tam rozlałem i poślizgnął się i wyleciał za scenę.Byłem w szoku,nie mogłem się ruszyć,słyszałem jakby z oddali ktoś do mnie mówił a był tak blisko mnie.Byłem myślami gdzie indziej.Słyszałem karetkę,krzyki,piski,głosy ochrony.Padłem na kolana i zemdlałem obudziłem się w szpitalu.Dowiedziałem się od reszty,ze Harry jest w krytycznym stanie i jest w śpiączce.Od tam tego dnia nie przespałem nawet pół nocy,koszmary mnie nawiedzają.Mam wyrzuty sumienia gdyby nie ja to Harry pewnie teraz siedziałby ze mną w tym momencie na kanapie oglądając telewizję albo bylibyśmy w trasie i wszyscy byli by szczęśliwi-powiedział już rozklejając się na dobre-Ale jakby nie ten wypadek to bym ciebie nie poznał i byś na pewno dalej byś,żyła w nie wiedzy,że Harry to twój brat.
-Prawda sama byłam w szoku gdy jakaś pani do mnie zadzwoniła i mi powiedziała,że mam jeszcze jednego brata
-chwila,chwila....to przypadkiem nie byłaś ty co nakrzyczała na moją kuzynkę?
-Em..może-zarumieniłam się
-Dobra która godzina-zapytał.Wyciągnęłam z kieszeni moją komórkę.
-Jest dokładnie 18
-Jedziemy do Hazzy?-zapytał z nadzieją.
-Dobrze,ale masz mi się o kąpać bo śmierdzisz-zmarszczyłam nos.Lou przewrócił oczami.
-No dobrze,jeszcze coś?
-Ubierz się normalnie...nie w dresy,proszę-zrobiłam oczka ze shreka
-Dobra..
-A i jeszcze umyj włosy...
-Boże kobieto-pokręcił głową i zaczął się śmiać-jesteś wymagająca!współczuję twojego facetowi!
-Lou odszczeknij to!-powiedziałam i zaczęłam go gonić.
Po 5 minutach skończyliśmy biegać i Lou poszedł się o kąpać i ubrać przyzwoicie.
Zeszłam na dół,Nialler oglądał telewizję,a Lori coś pisała na telefonie.
-Co robicie?-zapytałam.Spojrzeli na mnie.
-Oglądam telewizję-odpowiedział Niall
-Piszę na fb.
-Co tak długo?-zapytał Niall
-Siedziałam z Lou i opowiedział mi co się stało w dniu wypadku Harry'ego.
Niall westchnął.
-Obwinia się za wypadek-powiedziałam i posmutniałam
-Dlaczego?-zapytał Niall w szoku
-Bo chciał rozlać wodę na ciebie a ty uciekłeś i rozlała się na ziemię.
-To tylko ja jestem winny-odpowiedział Ni i spuścił wzrok na ziemię.
-Dlaczego?
-Bo się odsunąłem gdybym się nie odsuną to by Harry nie wypadłby za scenę.
-O bożę następny!Ogarnijcie się!-powiedziałam i westchnęłam
Po 30 minutach do salonu wszedł Lou,o kąpany,umyte włosy i ustawione.Ubrany był w jeansy,koszulkę z logiem jakiegoś zespołu i na to jeszcze nałożył kurtkę.Perfekt!
-Ładnie wyglądasz-powiedziałam i podeszłam do niego czochrając jego za bardzo ustawione włosy.-No teraz to perfekt!Włosy w artystycznym nieładzie!
Obróciłam się do tyłu,żeby wsiąść torebkę i zobaczyłam zszokowaną minę Niall'a. Podeszłam do niego i wzięłam torebkę ciągnąc za sobą Lori i Niall'a.
Ubraliśmy buty i kurtki,wyszliśmy na pole i wsiedliśmy do samochodu Niall'a. Niall prowadził,koło niego siedziała Lori,a ja i Lou siedzieliśmy z tyłu.
Po 30 minutach byliśmy pod szpitalem . Niall zaparkował samochód i wyszliśmy z samochodu idąc do szpitala.Skierowaliśmy się na 2 piętro do sali 59.Wzięłam duży oddech i po prostu została popchnięta przez Louis'a do środka.Nie tylko nie to dlaczego?Wszyscy na mnie się patrzyli.Jak ja nie lubię być w centrum uwagi!Wzięłam oddech i usiadłam na krześle przy drzwi.
-Co tak daleko?-zapytał Liam
-Nie wiem-wzruszyłam ramionami.
-Lou?-Powiedział w szoku Zayn-Nie poznałem Cię!Wykapałeś się i nie śmierdzisz..
-Następny-westchnął Lou
-Przyznaj się sam czy ktoś ci kazał?-zapytał Liam
-Noo...Katie mi powiedziała...-powiedział i po chwili wszystkie oczy na mnie spojrzały.Nie no,na serio?!
-Jak ty to zrobiłaś dziewczyno?-zapytał Zayn w szoku
-Spytałem się jej to samo jak Lou poszedł spać-westchnął
-Udało Ci się go dać do spania?-zapytał Li
-Nieee...mi to zajęło 4 godziny i tak nie poszedł spać,a Katie zajęło godzina.
-Chłopaki przestańcie!-krzyknęłam do nich a oni na mnie spojrzeli-Nic nie zrobiłam tylko zaproponowałam!To,że mnie posłuchał to już on sam zdecydował!A teraz przestańmy o tym gadać,bo nieswojo się czuje a jak patrzę na Louis'a on również.
Nagle poczułam jak mnie ktoś smyra po ręce.Popatrzyłam na swoje ręce i miałam je na pościeli przy nogach Hazzy. Później spojrzałam na niego i nic.Znów mnie dotknął palcem.Co się dzieje?Stwierdziłam,że nie będę się przejmować.Po 3 godzinach stwierdzili chłopaki,że już pojadą wraz z Lou.Przytaknęłam i pogroziłam palcem Lou,że jak jutro nie przyjdzie mi w takim stanie jak dzisiaj do szpitala to nie wiem co mu zrobię.Podałam mu jeszcze numer telefonu gdyby nie mógł zasnąć i powiedziałam mu,ze ma do mnie dzwonić gdyby co,zawsze odbiorę nawet o 3 rano.Pożegnałam się z wszystkimi i chłopcy wyszli,zostałam sama z Harry'm nieprzytomnym.W pewnym momencie przypomniała sobie o nodze Hazzy.
-O co ci chodziło z nogą?-zapytałam Hazzy ale on nie odpowiedział bo jak.
westchnęłam.posiedziałam jeszcze z godzinę i miałam już wychodzić gdy przypomniałam sobie o torebce.Obróciłam się i ujrzałam szmaragdowe oczy wgapione we mnie...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj dodałam szybciej! jej w końcu to napisałam!Czekam na komentarze.Przepraszam za jakieś błędy i literówki.
1 komentarz = następny rozdział
Nie chce oglądać horroru !! :((((((
OdpowiedzUsuńA jak chodzi o opowiadanie to fajne i fajnie że będzie Larry a bedzie inny prting?(nwm jak to się pisze xd) ~Nelci ;3
Dzieki
OdpowiedzUsuń