Strona główna

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział 10

Usłyszałam otwieranie drzwi i do pomieszczenia weszła Gemma cała poobijana i zapłakana...


-Boże co Ci się stało?-zapytałam na powitanie i podbiegłam do niej nadeptując niechcący na Niall'a.Niall jęknął i chwycił się za brzuch ale obrócił się na drugą stronę i poszedł spać dalej.Westchnęłam i przewróciłam oczami na Niall'a zachowanie.Po chwili przypomniałam sobie o poobijanej Gemmie.W szybkim tempie znalazłam się koło niej pomagając jej siąść na krześle koło drzwi.-Gemma co Ci się stało?-powtórzyłam pytanie.
-Zostałam zaatakowana w parku niedaleko szpitala-wyszeptała wystraszona spoglądając na boki czy przypadkiem nikt tego nie słyszy ani nie widzi.W pokoju byłam tylko ja,leżący na ziemi Niall oraz leżący na łóżku szpitalnym Harry.No i oczywiście Gemma poobijana.
-Chodź do recepcji-powiedziałam i chciałam pomóc dziewczynie wstać ale ona pokręciła głową przecząco.-proszę
-Już byłam w recepcji i lekarz mnie pooglądał-powiedziała i pokazała mi plaster pod którym jak myślałam były szwy.-Jakbym była pobita to miałabym krew,ale nie mam.
-Krew Ci się leje trochę z nosa-powiedziałam z troską i chciałam jej podać chusteczkę ale zatrzymała mnie ręką.Wyciągnęła z torebki chusteczkę i przyłożyła sobie jedną ręką do nosa a drugą zaczęła grzebać w torbie,którą trzymała w ręce jak weszła do sali.
-Masz-powiedziała po chwili wciskając mi 2 poduszki do ręki.
-Ja tylko żartowałam z poduszkami-zaśmiałam się i pokręciłam głową-Ale dlaczego aż 2?
-Dla Niallera i dla Hazzy-powiedziała wzruszając ramionami i lekko się uśmiechając w moją stronę.Pokręciłam głową rozumiejąc i podeszłam najpierw do Hazzy. Poprawiłam mu kołdrę i go przykryłam szczelniej.Podniosłam lekko jego głowę i wcisnęłam mu poduszkę,którą dała mi Gemma, pod głowę mojego brata. Następnie podeszłam do Niall'a i kucnęłam koło niego.Podniosłam lekko jego głowę jak Hazzy ale to nie byłby Niall gdyby nie zaczął bić rękami po bokach gdy się odwracał w moją stronę.Nie zdążyłam odskoczyć przed uderzeniami,ale na szczęście nie były bardzo mocne ale lekkie też nie były.Dostałam dwa raz w rękę,jeden raz w nogę i dwa razy w brzuch. Zegnę łam się lekko do przodu i podeszłam do Gemmy,która próbowała ukryć uśmiech,który wchodził jej na twarz.Przewróciłam oczami i usiadłam koło niej.
-Wszystko gra?-zapytała z troską spoglądając na mnie i próbując dalej ukryć uśmiech-Bardzo Cię uderzył?
Nie wytrzymała i zaczęła chichotać pod nosem.
-Obiecuje następnym razem nie będę dawać mu poduszki pod głowę-powiedziałam spoglądając na Niall'a i pokazałam na niego.Gemma zaczęła jeszcze bardziej się śmiać.
-Wiesz Katie mam jeszcze dla Niall'a koc,więc...-zaczęła machać mi nim przed nosem i chichotać.
-Dobra,dawaj ten koc!-powiedziałam i westchnęłam podchodząc ponownie do Niall'a,Przykryłam go a on się nie ruszył.Co dla mnie było wielki zacieszem,bo nie uśmiechało mi się jakbym miała ponownie dostać od niego w brzuch.Wstałam i ponownie usiadłam na krześle koło Gemmy spoglądając na Niall'a i na Harry'ego.
-Wiesz kto Ci to zrobił?-zapytałam pokazując na sobie miejsce gdzie Gemma miał ranę.
-Dwóch silnych facetów,Nie widziałam ich twarzy bo mieli maski.Jeden mnie złapał za ręce i wykręcił mi je do tyłu gdzie stał,a drugi zaczął mnie bić w brzuch.Jak już myślałam,że nie dam rady wytrzymać jakaś starsza pani się zjawiła i oni uciekli.-powiedziała drżącym głosem-Chciałam jej podziękować ale jej już nie było.
Przytuliłam ją mocno i siedzieliśmy w ciszy niekiedy zakłócany przez szloch dziewczyny.
-Co powiedział lekarz jak zobaczył twój brzuch?-zapytałam po 20 minutach.
-Powiedział,że to nie groźne ale,żebym się nie przemęczała i leżała w łóżku.-powiedziała wycierając oczy chusteczką i wysmarkując nos.
-Chodź odprowadzę Cię do domu-powiedziałam wstając ze swojego miejsca i podając dziewczynie rękę,żeby wstała.Chwyciła się za głowę i zachwiała się.Chwyciłam ją gdy zobaczyłam,że upada.Posadziłam ją ponownie na krześle i podbiegłam do Niall'a.
-Nawet się nie waż mnie uderzyć bo Ci coś zrobię-powiedziałam w stronę śpiącego Niall'a. Kucnęłam koło niego i zaczęłam go powoli budzić.Nic z tego...obrócił się na drugą stronę  przytulając się do mojej nogi.On sobie robi jaja ze mnie!Wymyśliłam odpowiedni pomysł,który powinien go obudzić.
-Niall naleśniki w kuchni!!!!-Zaczęłam się wydzierać a Niall wstał jak poparzony i miał już wychodzić z sali gdy chwyciłam go za rękę.-Niall,chodź musimy zawieź Gemmę do domu.
Niall popatrzył na mnie jakbym się z drzewa urwała.
-Katie co ty robisz w moim pokoju?-zapytał Niall mrużąc na mnie oczy.
-Niall po pierwsze:nie jestem w twoim pokoju.Po drugie:Jesteś w szpitalu ze mną u Harry'ego,a po trzecie:trzeba zawieź Gemmę do domu-powiedziałam spoglądają na Niall'a,który zaczął się rozglądać po sali w szoku.Przewróciłam oczami i pociągnęłam go lekko za dłoń do Gemmy,która prawie spadała z krzesła na którym siedziała. Niall wyszczerzył oczy na Gemmę.
-Co jej się stało?-zapytał chwytając Gemmę pod pachę i patrząc na mnie wyczekującą.Nie zrozumiałam o co mu chodzi aż po kilku minutach się skapnęłam i pomogłam mu wyjść z dziewczyną ze szpitala.oczywiście nie obeszło się od lekarzy i pielęgniarek ale wytłumaczyłam,że Gemma zapomniała wziąć tabletek i zasłabła.Łatwo złapali mój haczyk i po sekundzie byliśmy przed szpitalem.Podeszliśmy do samochodu i wepchaliśmy Gemmę do tyłu i usiadłam z nią,a Niall usiadł za kierownicą.Zapieliśmy pasy,z Gemmą było trudniej ale się udało i po chwili jechaliśmy w kierunku jej domu.Dojechaliśmy po 20 minutach i wysiedliśmy z samochodu a Niall wziął na ręce Gemmę.Otworzyłam furtkę i przepuściłam Niall'a pierwszego z dziewczyną,zamknęłam furtkę za nami.Podeszliśmy po drzwi i zadzwoniliśmy na dzwonek do domu.Po kilku minutach w drzwiach pojawiła się Mama Gemmy.Gdy nas zobaczyła otworzyła szerzej oczy i zasłoniła dłonią usta.
-Boże co jej się stało?-zapytała Anna spoglądając na Gemmę i na mnie.-Proszę wejdźcie!Nie będziemy stać w przejściu. Niall mógłbyś zanieś Gemmę do jej pokoju na łóżko a ciebie zapraszam do salonu.
Pani Anna przepuściła mnie i Niall'a przez drzwi. Niall poszedł z dziewczyną jak myślę do pokoju Gemy.
-Kawa,herbata?-zwróciła się do mnie Ann.
-A pani jakiś sok?-zapytałam niepewnie spoglądając na nią.
-Nie wstydź się mnie słońce.Mam sok,może być jabłkowy?-zapytała a ja kiwnęłam głową w potwierdzeniu.-A Niall?
-Emm...on chyba też będzie prosił o sok-podjęłam decyzję za Horan'a.
-Dobrze,więc się rozgość z Niall'em w salonie a ja zaraz wrócę-powiedziała i zniknęła za drzwiami jak przypuszczam do kuchni.
Poszłam prosto przed siebie.Dom był bardzo pięknie urządzony w pastelowych kolorach.W salonie znajdowała się średniej długości kanapa ze skóry w kolorze czarnym i ława ze szkła.Przed kanapą wisiał plazmowy średniej wielkości telewizor.Usiadłam niepewnie na kanapie a po chwili koło mnie pojawił się ładny mały szczeniaczek.
Rozpoznałam,że to Husky.Na początku się go wystraszyłam ale jak mnie powąchał i skoczył mi na kolana i się położył na moich kolanach.Zaczęłam go głaskać za uszkiem.Do pokoju wszedł Niall gdy mnie zobaczył z psem na kolanach otworzył buzię.
-Jak ty to zrobiłaś?-zapytał w szoku i spojrzał na psa.Pies gdy go zobaczył zaczął na niego warczeć.
Uspokoiłam psa i ponownie spojrzałam na Niall'a,który siedział najdalej jak się dało ode mnie i psa.Ciekawe czy odsuwa się ode mnie czy od psa?
-Jak się wabi?-zapytałam chłopaka,który zabijał wzrokiem psa.Przewróciłam oczami-Niall?-ponowiłam pytanie gdy nie usłyszałam odpowiedzi od chłopaka.
-Nie wiem jak się wabi-wzruszył ramionami-Wie to tylko Harry.Wszyscy gdy widzą tego psa od razu uciekają.Tam jest diabeł w tym psie!Na wszystkich warczy i próbował mnie ugryźć w tyłek!
Spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać.
-W tyłek?-zaczęłam się bardziej śmiać przez co prawie pies mi spadł z kolan ale zdążyłam go złapać w porę.
-To nie jest śmieszne!Przyszedłem pewnego dnia do Hazzy a nie było nikogo w domu.Gdy Harry poszedł do toalety ten pies się na mnie rzucił i mnie lekko ugryzł w rękę.Na szczęście nic wielkiego mi się nie stało!-westchnął i spojrzał z przymrużonych oczach na psa.
-Ten pies jest milutki!-zapewniłam i spojrzałam na Horan'a pokazując mu gestem ręki,żeby usiadł koło mnie.Horan spojrzał na mnie jak na wariatkę i pokiwał głową na nie.Pokręciłam głową-Chodź tu Nialler!
Horan westchnął i nie pewnie przysiadł się do mnie.Pies na niego tylko spojrzał i zwinął się w kłębek na moich nogach.
-Pogłaszcz go trochę-powiedziałam do Niall'a i odwróciłam głowę w jego stronę.Spojrzał na mnie i pokręcił głową w sprzeciwie.-On ci nic nie zrobi w moim towarzystwie.
-W twoim może nie,ale bez ciebie tak!-zawołał podnosząc ręce w geście rezygnacji.
-Ale teraz jesteś w moim towarzystwie więc nic nie zrobi-uśmiechnęłam się do niego i wzięłam jego dłoń w swoją i dałam ją powoli na futro zwierzęcia.Zaczął go głaskać i drapać za uszkiem-widzisz nic ci nie zrobi!
Do salonu weszła pani Anna i spojrzała na mnie.Zobaczyła psa na moich kolanach i dłoń na jego futrze Niall'a.
-Nic ci nie zrobił?-zapytała przestraszona, pokręciłam głową na nie.-Oooo Niall głaszczesz psa gdy on cie kiedyś ugryzł w tyłek.
Zaczęłam się ponownie śmiać z Horan'a z Mamą Gemmy a Niall zrobił naburmuszoną minę na co zaczęłam się śmiać bardziej.Po kilku minutach śmiania się z Horan'a przytuliłam go w geście pocieszenia.
-Nooo...Nialler nie gniewaj się na nas-powiedziałam i zrobiłam oczka kota ze shreka-proszę!
-Och...ty zawsze mnie musisz przekonać-powiedział i pokręcił głową.
-Więc co się stało Gemmie?-zapytała się Anna nas po chwili.-Ciebie kiedyś przypadkiem nie poznałam?
-Poznała mnie pani w domu Louis'a gdy on spał a ja siedziałam na górze w jego pokoju.Później wywróciłam się na schodach i z nich spadłam.Złamałam rękę i później obudziłam przez przypadek Louis'a,który mnie później zawiózł do szpitala.
-Dokładnie byłam z Gemmą zobaczyć jak się trzyma Lou-przyznała mi rację.-Co z twoją ręką?
-Jak zaczęłam brać leki na bia...złamaną rękę to przestało mnie boleć.-zdążyłam zmienić zdanie i nie powiedzieć o mojej chorobie. Niall na mnie spojrzał smutno,on wie co prawie powiedziałam.Uśmiechnęłam się smutno w jego kierunku.
-Więc Katie opowiadaj co się stało Gemmie-uratował mnie z opresji Niall o Anna miała zadawać mi pytania.
-Em,Okey...wywróciła się przez wystającą płytkę w chodniku i uderzyła głową o chodnik.Byłyśmy z nią w szpitalu jako jeszcze przytomną.Lekarz powiedział,że ma się oszczędzać,jak wracaliśmy zasnęła nam w samochodzie i to by było na wszystko-powiedziałam na raz i spojrzałam na Anne.Pokiwała głową,że rozumie.
-To co Katie zbieramy się?-zapytał mnie Niall po godzinnej rozmowie z panią Ann.
-Tak Niall zbieramy się muszę jeszcze zażyć lekarstwa w domu-powiedziałam i wstałam z kanapy,Położyłam śpiącego psa na ziemię i wraz z Niallem poszliśmy do przedpokoju,żeby ubrać gdy nagle usłyszałam warczenie za Niall'em.Niall spojrzał na mnie i przełknął ślinę.
-Mam prośbę mogłabyś wziąć ze sobą Amisię?-zapytała Anna spoglądając z prośbą w oczach na mnie.-tylko ciebie słucha!U nas tylko słuchała Harry'ego ale wiesz...Harry'ego teraz tutaj nie ma i zaczyna gryźć wszystko co napotka na drodze.
-Nooo dobrze...Amisia chodź tutaj !-zawołałam psa i po chwili pies chodził mi pod nogami.-Kiedy mam go oddać?
-Mogłabyś go zatrzymać chociaż na ten jeden tydzień,proszę
-No dobrze-uśmiechnęłam się do Ann i z psem na rękach wyszłam z posesji Stylesów. Niall szedł za mną.Wsiedliśmy do samochodu i zapieliśmy pasy. Niall ruszył i po chwili jechaliśmy w kompletnej ciszy.
-To był zły pomysł-Odezwał się do mnie Niall po kilku minutach.
-Z czym?-zapytałam nie rozumiejąc -Skręć w lewo!Muszę jeszcze pojechać do szpitala po poduszki Gemmy.
-Skąd się tam wzięły?
-Jak spałeś na ziemi dałam Ci jedną poduszkę i przykryłam kocem od Gemmy a ty mi się fajnie odwdzięczyłeś-zachichotałam ale zaraz z poważniałam-Nigdy więcej tego nie rób!
-Ja nawet nie wiem co zrobiłem!-zaczął się bronić Nialler a ja się zaśmiałam z niby nie winnego Horanka.
-Uderzyłeś mnie dwa razy w rękę,raz w nogę,dwa razy w brzuch i prawie w twarz gdy się odwracałeś w moją stronę.
Horan zaczął się śmiać i mnie przepraszać za swoje zachowanie.Przewróciłam oczami.
-A na dodatek jak Cię przykryłam kocem to się odwróciłeś i przytuliłeś się do mojej nogi jak dziecko-powiedziałam i zaczęłam się śmiać z Horan'a.
Niall zaparkował pod szpitalem i chciałam wyjść z samochodu bez psa.
-Nie zostawisz mnie z tą bestią-powiedział Niall pokazując na psa.
-Niall nie wezmę psa do szpitala nie wpuszczą mnie do środka.Nic ci nie zrobi on śpi.-zaśmiałam się i zamknęłam drzwi i zaczęłam się kierować do szpitala.Przed wejściem obróciłam się i zobaczyłam Niall'a opierającego się o samochód.Pokręciłam głową i weszłam do szpitala.Witając się z recepcją podążyłam do sali Harry'ego.Weszłam do środka i zostałam przywitana przez 2 dziewczyny.
-Kim wy jesteście?-zapytałam podchodząc po koc i poduszkę,która leżała na ziemi.Podeszłam do łóżka i położyłam na łóżku poduszkę dla Hazzy i koc koło jego nóg.Stanęłam koło niego po drugiej stronie i czekałam na odpowiedź dziewczyn.
-Nazywam się Rachel-Odezwała się pierwsza z koło łóżka Harry'ego.Była szatynką z zielonymi oczami.Była ubrana w krótkie zielone jeansowe spodenki do tego biała bokserka.Druga była blondynką o niebieskich oczach.Była ubrana w szare spodnie do kolan i w luźną niebiesko-białą bluzkę w paski.
-A ja jestem Jessica-przedstawiła się blondynka.
-Co tutaj robicie?-zapytałam mrużąc oczy
-Odwiedzamy Hazzę-powiedziała szatynka pokazując na Harry'ego,który chyba dalej spał.
-Jesteście z rodziny?-zapytałam i spojrzałam na Harry'ego,który miał odwróconą twarz w moją stronę.Nagle otworzył oczy i spojrzał na mnie.Pokręcił lekko głową i powiedział bez głośnie "nie znam je!"
-Tak jesteśmy rodziną-skłamała szatynka spoglądając mi w oczy.
-Na pewno?-zapytałam spoglądając na blondynkę,która przełknęła ślinę.-Jessica na pewno?
-No dobra nie jesteśmy nikim z rodziny Harry'ego tylko jesteśmy fankami,które chciały go odwiedzić i zobaczyć co z nim,bo się o niego martwią!-Wygadała się blondynka przez co dostała w ramię od szatynki-Ałł!Bolało!
-Należało Ci się!-zawołała szatynka
-Skąd wiedzieliście,która sala?-zapytałam zdziwiona bo nie wiem czy by im podali w recepcji.
-Emm..no..tak jakby..śledziliśmy Cię?-zapytała nie pewnie blondynka.Szatynka się w ogóle nie odzywała tylko była wkurzona na swoją chyba przyjaciółkę.
-Co?!-wydarłam się na nie.
-Nie wiedzieliśmy jaki numer ma sala Harry'ego,więc cię śledziliśmy-wzruszyła ramionami Rachel.
-Dobra my się będziemy zbierać pomału do domu-zapowiedziała szatynka.Podniosła się z krzesła,chwyciła swoją przyjaciółkę za rękę i wyszły z sali.Harry usiadł na łóżku i spojrzał na mnie.
-Widzisz jakie masz oddane fanki?Są zdolne aż do śledzenia mnie -zaśmiałam się i spojrzałam na chłopaka. Hazz pokręcił głową.
-Przyszłaś na nogach?-zapytał w szoku-o tej godzinie?-powiedział podnosząc z półeczki swoją komórkę.
-Nie jestem z Niall'em ale on siedzi w samochodzie z Amisią-powiedziałam i wyobraziłam sobie Niall'a z psem w środku-znaczy on stoi pewnie na polu a Amisia śpi w samochodzie.
-Chwila-podniósł dłoń do góry-jaka Amisia?Brzmi jak mój pies ale to nie ona.bo ona siedzi teraz w moim pokoju i pewnie nikt jej nie daje jedzenia.
-I tutaj się mylisz Gemma dawała jej jedzenie ale teraz nie da rady na razie...
-Dlaczego nie da rady?
-Bo na razie śpi i nie da rady.
-Aha,już myślałem,że jej się stało-chwycił się za serce Hazz wystraszony.
-Właściwie się jej stało coś...napadli na nią w parku przed szpitalem i pobili ją...
-jak to?Kto?Czemu?-zaczął zadawać pytania Hazz.
-Nie wiem ale będę się zbierać za nim Niall się nie pobije z Amisią.-zaśmiałam się
-Z jaką Amisią?
-Nie musisz mi dziękować za po popilnowanie i zainteresowaniem twojej Amisi-powiedziałam i spojrzałam na niego. Hazz w tym momencie wyglądał komicznie.
-Dlaczego wzięłaś ją z domu?-zapytał w szoku-przecież ona cie pogryzie!
-Twoja mama mnie prosiła,jak zobaczyła,że Amisia zasnęła mi na kolanach i dała się nawet pogłaskać Horan'owi.
-Wow,kobieto nie wieże,że Horan'owi dała się pogłaskać,gdy kiedyś go w tyłek ugryzła.
-Ona jest taka nie bezpieczna czy tak się nie lubią z Horan'em?
-Ona nie lubi nie znajomych za bardzo.
-To dlaczego mi się dała pogłaskać a nie warczały na mnie?
-Nie wiem Katie,nie wiem-pokręcił głową i ziewną
-Zmywam się bo tobie się ziewa a Horan mnie zabije!Miałam tylko podnieść poduszkę i koc z ziemi i wrócić a jestem tutaj chyba 30 minut!Dobra lecę pa!-powiedziałam,podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Zajrzyj jutro do Louis'a,proszę-poprosił mnie Hazzy.
-Dobrze Hazz zajrzę a teraz idź spać!Jednokierunkowych!-powiedziałam i chciałam wyjść ale Hazz mnie znów zatrzymał.
-Jednokierunowych?-zaśmiał się
-Dobra nic!Dobranoc!-zaśmiałam się i wyszłam z sali idąc do samochodu.Gdy zobaczyłam samochód zaczęłam się śmiać gdy zobaczyłam Horan'a siedzącego na ziemi i piszącego na telefonie.
-Dobra jestem możemy jechać!-zawołałam do Niall'a
-Alleluja!-zawołał a ja się zaśmiałam z jego reakcji-co tak długo kobieto?Już zacząłem pisać z Zayn'em bo mi się nudziło!
-Spotkałam w sali 2 dziewczyny i jak wyszły,Hazz mnie nie chciał puścić!
-Dobra jedziemy!-zawołał Niall i wsiadł do samochodu,zrobiłam to samo co on tylko usiadłam po drugiej stronie biorąc dalej śpiącego psa na kolana.
-Zawieź mnie do domu bo mi się spać chce!-powiedziałam i ziewnęłam dla potwierdzenia moich słów.
-Dobrze,dobrze.
-Mam prośbę zawieziesz mnie jutro do Lou?-zapytałam spogladając na Niall'a skupionego na drodze.
-Jak tak ładnie prosisz to oczywiście,ze cię zawiozę!Przecież nie pójdziesz taki kawał na nogach!
-Dziękuję-podziękowałam.Dojechaliśmy pod mój teraźniejszy dom i dziękując chłopakowi,pożegnałam się z nim i zamknęłam drzwi.Podeszłam do furki i otwarłam ją jakoś z psem na rękach.
Odszukałam klucze w torebce i otworzyłam drzwi.Weszłam do środka i w przedpokoju pojawiła się Lori.
-Gdzie byłaś?-zapytała mnie i spojrzała na moje ręce-i co to za pies?
-Byłam z Niall'em u Harry'ego,później u mamy Harry'ego i później ponownie u Harry'ego bo zapomniałam wziąć torebki.
-A ten pies?-powiedziała i pogłaskała psa za uszkiem.Pies się zbudził i spojrzał na Lori.Zamknął oczka po chwili i przytulił się bardziej do jej ręki.
-Alelluja!-zawołałam-ciebie też lubi!
-Kto,pies?
-Tak!Na Horan'a warczy i go ugryzł w tyłek raz!-zaśmiałam się.Chyba się zawsze będę z tego śmiać!
-Co?-zaczęła się śmiać Lori.
-Dobra ja idę spać,bo jestem padnięta-zawołałam i wzięłam z salonu koc z ziemi.Weszłam na schody i weszłam do mojego pokoju.Zrobiłam posłanie na ziemi dla psa i go tam położyłam.Nawet się nie zbudził!Podeszłam do łóżka i odsłaniając kołdrę wzięłam moją piżamę.Wzięłam i poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę.Zrobiłam warkocza z włosów i zmazałam mój makijaż,który prawie mi się już zmazał.Wyszłam z łazienki i włączyłam lampkę na szafce.Wyłączyłam światło i położyłam się na łóżku przykrywając się kołdrą do połowy i biorąc w dłoń moją komórkę.Odblokowałam telefon i zobaczyłam 3 wiadomości.Od Horan'a,od nieznanego numeru i od Louis'a.Zaczęłam czytać wiadomości:

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Spij dobrze,słońce :D

Od Katie :**
Do Niall'a :*

Czy ty się dobrze czujesz? XD
Ale dziękuję i będę śniła o tobie :*
Opss przepraszam...ooo Zayn'ie :)

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Śnij o mnie kochanie a nie o Zayn'ie :*

Od Katie :**
Do Niall :*

Chciałbyś :*

Od Niall'a :*
Do Katie  :**

No pewnie :*
Dobranoc :)

Od Katie :**
Do Niall'a :*

Jednokierunkowych :D
(nie pytaj XD )

Od Niall'a :*
Do Katie :**

Nie pytam :D

Nie odpisałam.Weszłam na SMS od Lou.

Od Lou XD
Do Katie :**

Katie mam pytanie!Przyjdziesz do mnie jutro,proszę :(

Od Katie :**
Do Lou XD

Miałam taki zamiar do ciebie wpaść jutro...więc do jutra!
Dobranoc :*

Lou pewnie śpi już bo nie odpisał po kilku minutach.Weszłam na ostatni SMS.

Od nieznajomy
Do Katie :**

Jednokierunkowych? :*

Od Katie :**
Do nieznajomego

Z kim mam przyjemność pisać?

Od nieznajomego
Do Katie :**

To ja Hazz :P
Więc...jednokierunkowych ? XD

Od Katie :**
Do Hazz  :P

Cicho bądź XD
Jednokierunkowych bo idę spać! :P

Od Hazz :P
Do Katie :**

Jednokierunkowych XD

położyłam komórkę na stolik i zgasiłam lampkę.Położyłam się wygodnie i zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Nie dam rady nie pisać :P Musiałam! To mnie kusi XD
Co wchodzę to mnie woła :)
"napisz mnie,napisz mnie na bloga,napisz mnie,napisz mnie" Zwariować się da XD
Rozdział nie sprawdziany.Przepraszam za błędy !




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz