-Jest już 10?-zapytałam ochrypniętym głosem.Odwróciłam się w bok i poczułam jak coś śliskiego i mokrego przejeżdża po mojej twarzy.Wystraszona podniosłam się do góry i spadłam z łóżka na tyłek.No to pięknie!
-Mój tyłek!-powiedziałam zdenerwowana i wstała masując obolałe miejsce.Niepewnie podeszłam do łóżka i zobaczyłam na nim ciemną,wystraszoną zwiniętą kulkę spoglądając na mnie niebieskimi oczami. Amisia pewnie mnie polizała po twarzy.-Nie strasz mnie tak Amisia!
Westchnęłam i podeszłam do psa głaskając go za uchem.Pies zszedł z łóżka i podszedł do drzwi.Spojrzał na mnie i ponownie na drzwi.
-Co chcesz Amisia?Jeść,pić czy do toalety?-zapytałam psa i podeszłam do drzwi otwierając je.Pies wybiegł z pokoju i pobiegł schodami na dół.
-Katie! Chodź tutaj!-usłyszałam wołanie z dołu.
-Już idę!-odkrzyknęłam i ruszyłam na dół.W salonie siedziała Lori i głaskała Amisie na kolanach.Była ubrana jak Louis,jak był młody,nie mówię,ze teraz jest stary.Broń bożę!
-Ty mnie wołałaś?
-Yhym..Amisia chyba chce do toalety-powiedziała i spojrzała na mnie piwnymi oczami.
-Weź ją na pole,a ja muszę skombinować jej karmę-powiedziałam do dziewczyny,która się skrzywiła.
-Dlaczego ja muszę iść z psem na pole?
-Robi Ci to dużą różnice?Oby dwie będziemy musiały ruszyć tyłek z domu!-powiedziałam i przewróciłam oczami.
-Och...niech Ci będzie-Powiedziała zrezygnowana i ruszyła do przedpokoju.Ubrała swoje niebieskie vansy.
Lori otworzyła drzwi i przepuściła najpierw psa a później wyszła nie chętnie na pole posyłając mi złowrogie spojrzenie.Zaśmiałam się i pobiegłam do swojego pokoju.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej swój ulubione ubrania.
Weszłam do łazienki i położyłam ubrania na półeczce.Podeszłam do umywalki i opłukałam twarz wodą.Przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż.Założyłam dla ozdoby naszyjnik w kształcie sowy i wyszłam z łazienki.Podeszłam do łóżka i wrzuciła do łóżka piżamę.Skierowałam kroki do przedpokoju,żeby ubrać buty gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.Zdziwiona,kto mógłby przyjść.Lori nie,bo ona dopiero z Amisią wyszła na spacer a mój wujek również odpada bo dzisiaj pracuję do późna.Za drzwiami stała..
-Gemma?-zapytałam zaskoczona
-Dziękuję za takie miłe przywitanie!Wiesz nawet na zwykłe "cześć" się nie wysiliłaś-powiedziała urażona i spojrzała na mnie.
-Och...Hej!Nie spodziewałam się Ciebie tutaj.-zaczęłam się tłumaczyć dziewczynie.
-Spoko,spoko nie tłumacz się już tak!-zaśmiała się i spojrzała na mnie-gdzie się wybierasz?
-Muszę iść do sklepu kupić karmę dla psa-westchnęłam i pokręciłam głową-A tak mi się nie chce,ale trudno,pies jak wróci ze spaceru będzie się domagać jedzenia.
-A gdzie jest teraz twój pupil?-zapytała zaciekawiona dziewczyna.
-Poprawka,nie mój pupil tylko Harry'ego-poprawiłam dziewczynę i spojrzałam na pole czy przypadkiem nie leje deszcz-znasz może jakiś sklep,który jest nie daleko?
-Znam,dojdziemy może za 10 minut?-Odpowiedziała mi gdy zamykałam drzwi kluczem.Włożyłam klucze do kieszeni spodni i podążyłam za dziewczyną do bramy.Otworzyłam bramę,najpierw przepuszczając dziewczynę,która podziękowała mi cicho.Zamknęłam i skierowałam się za Gemmą.
-Co tam u Ciebie?-Przerwała ciszę pomiędzy nami Gemma
-Opiekuję się psem Hazzy i muszę dzisiaj podejść do Lou,a później pewnie podejdę jeszcze do Harry'ego do szpitala.-zaczęłam i rozglądnęłam się na pasach.Nie widząc,żadnego nadjeżdżającego samochodu przeszliśmy przez pasy z dziewczyną.-A ty co masz dzisiaj zamiar robić?
-Miałam zamiar zajrzeć do ciebie i podziękować Ci za odwiezienie mnie do domu po tym jak zostałam zaatakowana przez nieznajomych-skrzywiła się na wspomnienie mężczyzn.-A później miałam zamiar wpaść do Harry'ego.
-Nie mi powinnaś podziękować tylko Niall'owi-powiedziałam i poczułam miłe uczucie w brzuchu na wspomnienie imienia Niall'a. Nieee..to nie możliwe nie mogę się w nim zakochać!
-Mu już podziękowałam i powiedział mi,że to większa zasługa twoja.-powiedziała i skręciliśmy w uliczkę i stanęliśmy przed budynkiem z rysunkami przeróżnych zwierząt na oknach.Nad drzwiami był napis "sklep zoologiczny".-To najbliższy sklep z karmą i innymi rzeczami dla zwierząt.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je wchodząc do środka,podtrzymując drzwi,żeby Gemma weszła do środka.Przywitał mnie krótki dźwięk dzwoneczka nad drzwiami i weszłam głębiej do środka.Stanęłam w szoku na widok młodej dziewczyny z brązowymi włosami.
-Witaj Johanna!-Zawołała za mną dziewczyna witając się-Co z tobą Katie?
-Nic-pokręciłam głową na boki-Dzień dobry!
-Dzień dobry i cześć Gemma-przywitała się dziewczyna podnosząc słodkiego króliczka.-Co was sprowadza do mnie?
-Poprosiłabym karmę dla psa-poprosiłam dziewczynę spoglądając na nią.Odłożyła królika na swoje miejsce i podeszła do lady i schyliła się podnosząc karmę dla psa.
-2 euro proszę
Podałam dziewczynie wyliczone pieniądze i biorąc karmę z lady cicho podziękowałam.
-Co tam u Ciebie Gemma?-zapytała dziewczyna moją przyjaciółkę.
-Harry miał wypadek i jest w śpiączce-odpowiedziała smutnym głosem.Ale ona umie kłamać w żywe oczy!
-Boże co mu się stało?-zapytała przejęta dziewczyna.
-Bawili się na scenie wodą i ktoś wylał na ziemię.A Harry jak to Harry nie może ustać na miejscu i musiał zacząć biegać i skakać przez co się poślizgnął i wypadł ze sceny na beton-powiedziałam drżącym głosem-A po pierwsze jestem Katie.
Wyciągnęłam dłoń w stronę dziewczyny a ona ją uścisnęła.
-Johanna.Mam na imię Johanna.
-Miło mi-posłałam jej łagodny uśmiech.
-Mi również.
-Dobra my się zbieramy-oznajmiłam po 40 minutach rozmowy z dziewczyną.-Bo pies pewnie jest głodny.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni i usłyszałam piosenkę Drag Me Down chłopaków.Spojrzałam na dziewczyny i szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni.Na wyświetlaczu było pokazane zdjęcie Liam'a i jego imię.Potrząsnęłam głową i odebrałam telefon.
-Co jest Liam?-zapytałam chłopaka i skarciłam się w myśli.Znowu się nie przywitałam-Hey!Po pierwsze.
-Hey!-przywitał się nerwowym głosem-Gdzie jesteś?
-Jestem w sklepie zoologicznym a co?-zapytał zdziwiona marszcząc brwi.
-Jest z tobą Horan?
-Nie?Jestem z Gemmą. Niall nie odbiera telefonu?-zapytałam zaniepokojona.Zawsze ode mnie odbierał!-Spróbuje zadzwonić do niego!Jak się czegoś dowiem to zadzwonię!-odpowiedziałam i po krótkim "pa"rozłączyłam się z Liam'em.
-Co się dzieje?-zapytała Gemma.
-Niall nie odbiera telefonu i Liam się nie pokoi o niego.-powiedział smutna-Ja lecę!Miło było Cię poznać Johanna!Pa wszystkim!
Pożegnałam i wybiegłam ze sklepu lecąc do domu Niall'a,który był nie daleko sklepu.Zbliżają się do domu Horan'a,zaczęłam słyszeć coraz głośniej odgłosy karetki i widzieć mrugające światła policji.Wystraszyłam się i podbiegłam do jednego z policjantów.
-Co tutaj się stało?-krzyknęłam przerażona
-Było włamanie-odpowiedział spokojnie policjant a we mnie się zagotowało.
-Jak pan może to mówić tak spokojnie!-krzyknęłam na policjanta.
-Niech się pani uspokoi!-krzyknął a ja z łzami w oczach obróciłam się i zobaczyłam jak ratownicy wywożą kogoś na noszach z domu.To nie może być on!Nieee!
Podbiegłam do ratowników i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Co z nim?-zapytałam drżącym głosem i z lejącymi się łzami na policzkach.
-Jest pani kimś bliskim?-zapytał jeden z ratowników.
-Jestem jego..dziewczyną-skłamałam i spojrzałam na ratownika.
-Ma rozwaloną głowę i złamaną prawą rękę.Więcej dowie się pani od lekarza.
-Mogę z wami jechać?-zapytałam z nadzieją trzymając Horan'a za rękę.
-No dobrze ale niech pani nie przeszkadza.
Pokiwałam głową zgadzając się.Wnieśli Niall'a do karetki i podłączyli go do różnych przyrządzeń.Siadłam na krześle koło głowy Niall'a i głaskałam go po jego blond czuprynie.
-Wszystko będzie dobrze Niall-powiedziałam do jego ucha i cmoknęłam go w czoło-Jestem tu...
Karetka pod szpital przyjechała po za ledwie 4 minutach.Wywieźli go z karetki i przywieźli go do recepcji.Stałam koło Niall'a i trzymałam jego dłoń w swojej.Zauważyłam,że jesteśmy w tym samym szpitalu w,którym jest Harry.Po chwili pojawił się lekarz.
-Kim pani jest?-zapytał lekarz spoglądając na mnie a później na Horan'a.
-Jestem jego dziewczyną.
-Dobrze niech pani zostanie na korytarzu i poczeka na jakieś wiadomości a my zajmiemy się..-przerwał i spojrzał na mnie.
-Nazywa się Niall Horan i proszę o ochronę dla niego bo jest sławną osobą.-poprosiłam
-Następna sławna osoba ranna co tutaj się dzieję?Najpierw Harry Styles z najpopularniejszego boysbandu a teraz Niall Horan...
-Z tego samego zespołu.
Lekarz popytał się mnie czy Niall ma na coś uczulenie.Lekarz po chwili zniknął a ja usiadłam na krześle pod salą.Wstałam i ruszyłam do sali Harry'ego w której zastałam wszystkich chłopaków siedzących koło Harry'ego,który udawał albo naprawdę spał.
-Katie znalazłaś Niall'a?-zapytał mnie Liam. Pokiwałam głową w potwierdzeniu i oczy mi się zabłyszczały od łez.
-Gdzie jest?-dopytał się Zayn
-Na sali,ratują go-powiedziałam i rozpłakałam się na dobre.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam!Przepraszam,że tak późno ale wena mi zaginęła!
I Niall w szpitalu :( ciekawe czy wyjdzie z tego?
1 komentarz = Next
Westchnęłam i podeszłam do psa głaskając go za uchem.Pies zszedł z łóżka i podszedł do drzwi.Spojrzał na mnie i ponownie na drzwi.
-Co chcesz Amisia?Jeść,pić czy do toalety?-zapytałam psa i podeszłam do drzwi otwierając je.Pies wybiegł z pokoju i pobiegł schodami na dół.
-Katie! Chodź tutaj!-usłyszałam wołanie z dołu.
-Już idę!-odkrzyknęłam i ruszyłam na dół.W salonie siedziała Lori i głaskała Amisie na kolanach.Była ubrana jak Louis,jak był młody,nie mówię,ze teraz jest stary.Broń bożę!
-Ty mnie wołałaś?
-Yhym..Amisia chyba chce do toalety-powiedziała i spojrzała na mnie piwnymi oczami.
-Weź ją na pole,a ja muszę skombinować jej karmę-powiedziałam do dziewczyny,która się skrzywiła.
-Dlaczego ja muszę iść z psem na pole?
-Robi Ci to dużą różnice?Oby dwie będziemy musiały ruszyć tyłek z domu!-powiedziałam i przewróciłam oczami.
-Och...niech Ci będzie-Powiedziała zrezygnowana i ruszyła do przedpokoju.Ubrała swoje niebieskie vansy.
Lori otworzyła drzwi i przepuściła najpierw psa a później wyszła nie chętnie na pole posyłając mi złowrogie spojrzenie.Zaśmiałam się i pobiegłam do swojego pokoju.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej swój ulubione ubrania.
Weszłam do łazienki i położyłam ubrania na półeczce.Podeszłam do umywalki i opłukałam twarz wodą.Przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż.Założyłam dla ozdoby naszyjnik w kształcie sowy i wyszłam z łazienki.Podeszłam do łóżka i wrzuciła do łóżka piżamę.Skierowałam kroki do przedpokoju,żeby ubrać buty gdy usłyszałam dzwonek do drzwi.Zdziwiona,kto mógłby przyjść.Lori nie,bo ona dopiero z Amisią wyszła na spacer a mój wujek również odpada bo dzisiaj pracuję do późna.Za drzwiami stała..
-Gemma?-zapytałam zaskoczona
-Dziękuję za takie miłe przywitanie!Wiesz nawet na zwykłe "cześć" się nie wysiliłaś-powiedziała urażona i spojrzała na mnie.
-Och...Hej!Nie spodziewałam się Ciebie tutaj.-zaczęłam się tłumaczyć dziewczynie.
-Spoko,spoko nie tłumacz się już tak!-zaśmiała się i spojrzała na mnie-gdzie się wybierasz?
-Muszę iść do sklepu kupić karmę dla psa-westchnęłam i pokręciłam głową-A tak mi się nie chce,ale trudno,pies jak wróci ze spaceru będzie się domagać jedzenia.
-A gdzie jest teraz twój pupil?-zapytała zaciekawiona dziewczyna.
-Poprawka,nie mój pupil tylko Harry'ego-poprawiłam dziewczynę i spojrzałam na pole czy przypadkiem nie leje deszcz-znasz może jakiś sklep,który jest nie daleko?
-Znam,dojdziemy może za 10 minut?-Odpowiedziała mi gdy zamykałam drzwi kluczem.Włożyłam klucze do kieszeni spodni i podążyłam za dziewczyną do bramy.Otworzyłam bramę,najpierw przepuszczając dziewczynę,która podziękowała mi cicho.Zamknęłam i skierowałam się za Gemmą.
-Co tam u Ciebie?-Przerwała ciszę pomiędzy nami Gemma
-Opiekuję się psem Hazzy i muszę dzisiaj podejść do Lou,a później pewnie podejdę jeszcze do Harry'ego do szpitala.-zaczęłam i rozglądnęłam się na pasach.Nie widząc,żadnego nadjeżdżającego samochodu przeszliśmy przez pasy z dziewczyną.-A ty co masz dzisiaj zamiar robić?
-Miałam zamiar zajrzeć do ciebie i podziękować Ci za odwiezienie mnie do domu po tym jak zostałam zaatakowana przez nieznajomych-skrzywiła się na wspomnienie mężczyzn.-A później miałam zamiar wpaść do Harry'ego.
-Nie mi powinnaś podziękować tylko Niall'owi-powiedziałam i poczułam miłe uczucie w brzuchu na wspomnienie imienia Niall'a. Nieee..to nie możliwe nie mogę się w nim zakochać!
-Mu już podziękowałam i powiedział mi,że to większa zasługa twoja.-powiedziała i skręciliśmy w uliczkę i stanęliśmy przed budynkiem z rysunkami przeróżnych zwierząt na oknach.Nad drzwiami był napis "sklep zoologiczny".-To najbliższy sklep z karmą i innymi rzeczami dla zwierząt.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je wchodząc do środka,podtrzymując drzwi,żeby Gemma weszła do środka.Przywitał mnie krótki dźwięk dzwoneczka nad drzwiami i weszłam głębiej do środka.Stanęłam w szoku na widok młodej dziewczyny z brązowymi włosami.
-Witaj Johanna!-Zawołała za mną dziewczyna witając się-Co z tobą Katie?
-Nic-pokręciłam głową na boki-Dzień dobry!
-Dzień dobry i cześć Gemma-przywitała się dziewczyna podnosząc słodkiego króliczka.-Co was sprowadza do mnie?
-Poprosiłabym karmę dla psa-poprosiłam dziewczynę spoglądając na nią.Odłożyła królika na swoje miejsce i podeszła do lady i schyliła się podnosząc karmę dla psa.
-2 euro proszę
Podałam dziewczynie wyliczone pieniądze i biorąc karmę z lady cicho podziękowałam.
-Co tam u Ciebie Gemma?-zapytała dziewczyna moją przyjaciółkę.
-Harry miał wypadek i jest w śpiączce-odpowiedziała smutnym głosem.Ale ona umie kłamać w żywe oczy!
-Boże co mu się stało?-zapytała przejęta dziewczyna.
-Bawili się na scenie wodą i ktoś wylał na ziemię.A Harry jak to Harry nie może ustać na miejscu i musiał zacząć biegać i skakać przez co się poślizgnął i wypadł ze sceny na beton-powiedziałam drżącym głosem-A po pierwsze jestem Katie.
Wyciągnęłam dłoń w stronę dziewczyny a ona ją uścisnęła.
-Johanna.Mam na imię Johanna.
-Miło mi-posłałam jej łagodny uśmiech.
-Mi również.
-Dobra my się zbieramy-oznajmiłam po 40 minutach rozmowy z dziewczyną.-Bo pies pewnie jest głodny.
Nagle poczułam wibracje w kieszeni i usłyszałam piosenkę Drag Me Down chłopaków.Spojrzałam na dziewczyny i szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni.Na wyświetlaczu było pokazane zdjęcie Liam'a i jego imię.Potrząsnęłam głową i odebrałam telefon.
-Co jest Liam?-zapytałam chłopaka i skarciłam się w myśli.Znowu się nie przywitałam-Hey!Po pierwsze.
-Hey!-przywitał się nerwowym głosem-Gdzie jesteś?
-Jestem w sklepie zoologicznym a co?-zapytał zdziwiona marszcząc brwi.
-Jest z tobą Horan?
-Nie?Jestem z Gemmą. Niall nie odbiera telefonu?-zapytałam zaniepokojona.Zawsze ode mnie odbierał!-Spróbuje zadzwonić do niego!Jak się czegoś dowiem to zadzwonię!-odpowiedziałam i po krótkim "pa"rozłączyłam się z Liam'em.
-Co się dzieje?-zapytała Gemma.
-Niall nie odbiera telefonu i Liam się nie pokoi o niego.-powiedział smutna-Ja lecę!Miło było Cię poznać Johanna!Pa wszystkim!
Pożegnałam i wybiegłam ze sklepu lecąc do domu Niall'a,który był nie daleko sklepu.Zbliżają się do domu Horan'a,zaczęłam słyszeć coraz głośniej odgłosy karetki i widzieć mrugające światła policji.Wystraszyłam się i podbiegłam do jednego z policjantów.
-Co tutaj się stało?-krzyknęłam przerażona
-Było włamanie-odpowiedział spokojnie policjant a we mnie się zagotowało.
-Jak pan może to mówić tak spokojnie!-krzyknęłam na policjanta.
-Niech się pani uspokoi!-krzyknął a ja z łzami w oczach obróciłam się i zobaczyłam jak ratownicy wywożą kogoś na noszach z domu.To nie może być on!Nieee!
Podbiegłam do ratowników i zaczęłam jeszcze bardziej płakać.
-Co z nim?-zapytałam drżącym głosem i z lejącymi się łzami na policzkach.
-Jest pani kimś bliskim?-zapytał jeden z ratowników.
-Jestem jego..dziewczyną-skłamałam i spojrzałam na ratownika.
-Ma rozwaloną głowę i złamaną prawą rękę.Więcej dowie się pani od lekarza.
-Mogę z wami jechać?-zapytałam z nadzieją trzymając Horan'a za rękę.
-No dobrze ale niech pani nie przeszkadza.
Pokiwałam głową zgadzając się.Wnieśli Niall'a do karetki i podłączyli go do różnych przyrządzeń.Siadłam na krześle koło głowy Niall'a i głaskałam go po jego blond czuprynie.
-Wszystko będzie dobrze Niall-powiedziałam do jego ucha i cmoknęłam go w czoło-Jestem tu...
Karetka pod szpital przyjechała po za ledwie 4 minutach.Wywieźli go z karetki i przywieźli go do recepcji.Stałam koło Niall'a i trzymałam jego dłoń w swojej.Zauważyłam,że jesteśmy w tym samym szpitalu w,którym jest Harry.Po chwili pojawił się lekarz.
-Kim pani jest?-zapytał lekarz spoglądając na mnie a później na Horan'a.
-Jestem jego dziewczyną.
-Dobrze niech pani zostanie na korytarzu i poczeka na jakieś wiadomości a my zajmiemy się..-przerwał i spojrzał na mnie.
-Nazywa się Niall Horan i proszę o ochronę dla niego bo jest sławną osobą.-poprosiłam
-Następna sławna osoba ranna co tutaj się dzieję?Najpierw Harry Styles z najpopularniejszego boysbandu a teraz Niall Horan...
-Z tego samego zespołu.
Lekarz popytał się mnie czy Niall ma na coś uczulenie.Lekarz po chwili zniknął a ja usiadłam na krześle pod salą.Wstałam i ruszyłam do sali Harry'ego w której zastałam wszystkich chłopaków siedzących koło Harry'ego,który udawał albo naprawdę spał.
-Katie znalazłaś Niall'a?-zapytał mnie Liam. Pokiwałam głową w potwierdzeniu i oczy mi się zabłyszczały od łez.
-Gdzie jest?-dopytał się Zayn
-Na sali,ratują go-powiedziałam i rozpłakałam się na dobre.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Napisałam!Przepraszam,że tak późno ale wena mi zaginęła!
I Niall w szpitalu :( ciekawe czy wyjdzie z tego?
1 komentarz = Next


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz