Strona główna

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 12

Wszyscy siedzieliśmy pod salą operacyjną załamani.Nie przestałam dalej płakać i obwiniać się za to,że wcześniej nie wyszłam z tego sklepu zoologicznego. Liam najbardziej opanowany z nas wszystkich pojechał odwieźć karmę do mojego domu.Louis siedział przez godzinę przed salą ale później stwierdził,że idzie do Harry'ego i jakby coś się działo to mamy go powiadomić. Zayn wyszedł mi po jakąś herbatę i drożdżówkę kilka minut temu,więc zostałam sama.Gemma po drodze od sklepu-jak mówiła mi,przyszła do Harry'ego.Żeby dojść do pokoju Harry'ego musiała przejść koło sali operacyjnej.Nie trudno było mnie nie poznać siedzącej z podkulonymi nogami do klatki piersiowej i łzami w oczach.Z moich ust wydobywał się szloch i można było usłyszeć ciche pociąganie nosem.Dziewczyna podeszła do mnie.
-Katie?-zapytała dla potwierdzenia czy jestem tą osobą o której myśli.Podnosiłam załzawione oczy i przytaknęłam.-Coś się stało z Harry'm?!-zapytała wystraszona.Pokręciłam głową a Gemma usiadła koło mnie na ziemi,gdzie się znajdowałam.Lekarze mnie prosili,żebym usiadła na krześle ale miałam ich gdzieś i siedziałam dalej na ziemi.
-Op..operują...-Nie mogłam wymówić dalszych słów.
-Co się stało?Kogo operują?W jakim jest stanie?-Gemma zasypała mnie pytaniami na które nie dałam rady odpowiedzieć,nie chodzi,że nie wiem co z nim jest ale nie chciały mi te słowa wyjść z ust.Siedzieliśmy w ciszy przez kilka minut a może nawet godzin.Kto to wie?
-Było włamanie w domu Niall'a..-zaczęłam po dłuższej chwili-Niall jest w tym momencie na sali operacyjnej i nie wiem co z nim jest.Lekarze wchodzą,wychodzą.Pielęgniarki biegają od jednej sali do drugiej sali w której jest Niall. Gemma to moja wina!Harry mnie ostrzegał,że czym więcej osób o tym będzie wiedzieć tym będzie gorzej!To ja powiedziałam to cholera Niall'owi i teraz prze zemnie leży na sali operacyjnej!Kurde!-Skończyłam i rozpłakałam się na dobre.Gemma mnie przysunęła do siebie i przytuliła.Położyłam głowę na jej ramieniu i pozwoliła mi się wypłakać.
-No już nic mu nie będzie! To Niall..jak mu na czymś albo na kimś zależy to się postara i wyjdzie z tego.A mu zależy..-szepnęła mi do ucha Gemma głaskając po plecach w geście otuchy.-No już nie płacz..Niall by nie chciał byś płakała przez niego,więc proszę o uśmiech-poprosiła mnie dziewczyna i otarła mi łzy z policzków.Posłała mi szeroki uśmiech.Chcą czy nie chcą odpowiedziałam jej uśmiechem dla Niallera. Louis od czasu do czasu schodził na dół i pytał się czy coś wiadomo.Zawsze widział u mnie smutek w oczach i kręcenie smutnie głową.On gorzej przeżywał ode mnie.Jego chłopak jest w "śpiączce" a jeden z jego przyjaciół jest teraz na sali operacyjnej i nic o nim nie wiadomo .Liam już zdążył wrócić z mojego domu,Zayn zdążył kupić mi herbatę i drożdżówkę z budyniem śmietankowym,a Niall'a dalej operują.Gdy wszyscy siedzieliśmy na krzesłach i niecierpliwiliśmy się,lekarz w końcu wyszedł z sali.Na jego twarzy dominował smutek aż nerwowo przełknęłam ślinę.Lekarz podszedł do nas a my wszyscy wstaliśmy.Chłopaki z krzeseł a ja z podłogi na,której nie dawno siadłam jedząc drożdżówkę i popijając ją gorącą herbatą,którą przyniósł mi Zayn.
-Która z Was jest dziewczyną Pana Horan'a?-zapytał spoglądając na mnie i na Gemmę.
-Ja jestem!-odpowiedziałam i podeszłam bliżej lekarza.Odeszliśmy troszeczkę od mojej grupy i spojrzałam na lekarza.Miał około 45 lat i gdzie nie gdzie na włosach miał siwe kosmyki.Miał ubrany fartuch z przypinką z jego nazwiskiem po lewej stronie.Drzwi się otworzyły i wyjechali z Niall'em z sali kierując się w stronę prawdo podobnie jego sali.
-Jak już Pani wie Pan Horan ma złamaną prawą rękę i rozbitą głowę.Ma założony gips i szwy na głowie. Wzięliśmy go na tomografie na która nic nie wykazała.Wzięliśmy go również na prześwietlenie,które niestety wykazało,że ma trochę uszkodzony kręgosłup.
-Ale nie będzie musiał poruszać się na wózku?-zapytałam wystraszona
-Na szczęście nie,ale będzie musiał mieć rehabilitację.Będzie potrzebować wsparcia i pomocy,żeby przez to przeszedł.Na razie jest jeszcze pod narkozą ale powinien się za niedługo wybudzić i ten moment po wybudzeniu jest najgorszy dla pacjenta.Ma mdłości i złe samopoczucie oraz wszystko go boli.
-Rozumiem.-pokiwałam głową-na pewno go teraz nie zostawię,za bardzo go kocham.
-Życzę Państwu szczęścia i dużo miłości,a teraz muszę przyjmować pacjentów.Pacjent zostanie przewieziony do sali gdzie znajduje się jego przyjaciel z zespołu.Jakby się coś działo to niech Pani powie w recepcji moje nazwisko a mnie zawołają. Dozo baczenia
-Dozo baczenia-odpowiedziałam i patrzyłam na lekarza aż nie zniknął mi za zakrętem.Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam do swoich znajomych.
-Co z nim?-zapytał z troską w głosie Liam spoglądając na mnie smutnym wzrokiem.
-Chodźmy może do niego?
-Ok-odpowiedział krótko Zayn i ruszyli za mną.-W której sali on jest?
-W tej samej sali co Harry-odpowiedziałam i weszłam do sali.Louis siedział po między jednym łóżkiem a drugim.Wzięłam jedno krzesło spod drzwi i położyłam go po prawej stronie łóżka Niall'a. Niall przewrócił twarz w moją stronę ale dalej spał.Podniosłam dłoń i pogłaskałam go po jego blond czuprynie jak w ambulansie. Złączyłam lekko palce jego letniej dłoni z moimi palcami.
-Co z nim?-zapytał Louis spoglądając smutno na Horan'a,Westchnęłam.
-Jak widzicie ma prawą rękę w gipsie,ma kilka szwów na głowie-powiedziałam i lewą dłonią odgarnęłam mu grzywkę z czoła.-Tomografia nic nie wykazała w mózgu ale niestety prześwietlenie wykazało lekkie uszkodzenie kręgosłupa.Będzie potrzebował rehabilitacji oraz wsparcia i pomocy,żeby przez to nie przechodził sam.Najgorszy jest pierwszy dzień po operacji ponieważ ma mdłości i złe samopoczucie oraz wszystko go boli.Musimy skądś wziąć miskę gdyby miał wymiotować.Ktoś by skoczył?-zapytałam z nadzieją spoglądając na wszystkich nawet na Harry'ego,który miał teraz otwarte oczy i spoglądał na mnie a później na Horan'a i tak w kółko.
-Ja pójdę-zaproponował Zayn i wyszedł z sali zamykając drzwi za sobą. Niall zaczął się miotać na łóżku.Wstałam z krzesła i usiadłam na wolnej części łóżka złączając moje palce z palcami Niall'a. Popatrzyłam na twarze chłopaków,które pokazywały zmartwienie.Spojrzałam ponownie na Horan'a i spostrzegłam,że zaczyna lekko otwierać oczy.
-Niall?-powiedziałam i uścisnęłam mocniej jego dłoń. Niall chciał zerwać się z łóżka ale zabroniłam mu kładąc dłonie na jego ramionach popychając go lekko na łóżko.-Leż i nie rób gwałtownych ruchów,proszę.
-Gdzie jestem?-zapytał słabym głosem rozglądając się leżąc.Jego wzrok spoczął na chłopakach-Hej chłopaki!
Nialler próbował usiąść na łóżku ale coś mu się nie udawało Skrzywił się z bólu i zrezygnował z wstania.Zacisnął usta i zamknął oczy biorąc głęboki oddech.
-Niall jesteś w szpitalu-Zaczęłam powoli patrząc w oczy Niall'a-Pamiętasz coś?
-Pamiętam tylko,że byłem w pokoju i usłyszałem tłuczenie szkła.Myślałem,że to któryś z was do mnie wpadł i przez przypadek rozbiliście coś w kuchni,więc zeszedłem na dół i podążyłem do kuchni.Niestety tam nie dotarłem...poczułem ból głowy.Upadłem na ziemię i przed odpłynięciem zauważyłam tylko dwie pary butów.Jak przez mgłę pamiętam sygnał karetki i policji.Gdy wkładali mnie do chyba karetki,usłyszałem dziewczyński głos.Gdy karetka ruszyła to ktoś głaskał mnie po włosach i szeptał:"wszystko będzie dobrze" i później dopowiedział "jestem tu..."-Uśmiechnęłam się szeroko.On mnie słyszał i nawet to wszystko ze mną pamiętał.-Ta dziewczyna chyba była moim aniołem stróżem.
Pokręciłam głową i zburzyłam jego włosy jeszcze bardziej. Niall spojrzał na mnie a ja się do niego uśmiechnęłam.
-Nie jestem twoim aniołem-pokręciłam głową i obróciłam się do niego plecami-Widzisz nawet nie mam skrzydeł-Wesoło się zaśmiałam spoglądając na niego.
-Czekaj..nie rozumiem-pokręcił głową a ja westchnęłam.
-Byłam z Gemmą po karmę dla psa w zoologicznym.Zagadałam się z sprzedawczynią i gadałabym dalej gdyby do mnie nie zadzwonił Liam-spojrzałam na Liam'a posyłając mały uśmiech-Zmartwiłam się gdy Liam mi powiedział,że nie odbierasz od niego telefonu bo zawsze go odbierałeś.Pożegnałam się ze sprzedawczynią i myśląc,że może poszedłeś do kuchni i zostawiłeś telefon w pokoju pognałam do ciebie z uśmiechem.Niestety uśmiech mi zrzedł gdy zobaczyłam przed twoim domem karetkę i wozy policyjne.Wpadłam w szał i wygarnęłam jednemu z policjantów jak może mówić tak spokojnie o tej sytuacji!Policjant próbował mnie uspokoić ale i tak się na niego darłam jak najęta.Przestałam nawijać gdy zobaczyłam,że kogoś wynoszą z domu.Miałam cichą nadzieją,że to nie ty tylko ten włamywacz ale niestety moja nadzieja zgasła gdy zobaczyłam blond włosy.Podeszłam tam i prawie dostałam zawału,ponieważ to kurde byłeś ty!-krzyknęłam rozklejając się ponownie i przykładając do twarzy dłonie-Wzięli mnie z tobą karetką!Przyznajmy szczerze byłam załamana i nie mogłam dopuścić do siebie,że jadę z Tobą karetką i mówiłam do Ciebie!
-Katie...-szepnął Niall. Nie zwróciłam na niego uwagi i mówiłam dalej.
-...Lekarz mówił,że będziesz musiał mieć rehabilitację i wsparcie,które na pewno ci dam...Na szczęście nie będziesz musiał jeździć na wózku.Kilka miesięcy rehabilitacji i będziesz taki jaki byłeś,ale będziesz musiał przestać tak bardzo obciążać kręgosłup.Masz złamaną prawą rękę jak już zauważyłeś i kilka szwów na głowie.Wstrząsu mózgu nie masz tylko z tym kręgosłupem,kurczę!
-Katie...-spojrzałam na bladego Niall'a zaciekawiona-miska...proszę.
Rozszerzyłam oczy i spojrzałam ze strachem na Zayn'a,który jak torpeda podbiegł do mnie podając mi miskę. Niall wychylił się i w ostatnim momencie Liam,który podczas mojego monologu usiadł za mną przysunął mu miskę pod twarz.Wstałam z łóżka Niall'a i pogładziłam go po plecach w celu otuchy.Spojrzałam na wszystkich,którzy ze smutkiem i współczuciem spoglądali na męczącego się Horan'a. Pogładziłam go po plecach i wychodząc rzuciłam,że zaraz wrócę.Biorąc ze sobą mini torebkę o którą poprosiłam Lori,żeby dała Liam'owi ją do ręki,jak się zjawi z karmą.Wyszłam z sali a później ze szpitala.Skręciłam w prawo i idąc ulicą podeszłam do najbliższego sklepu.Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.Dzwoneczek nad drzwiami ponownie mnie powitał tak samo jak w zoologicznym w którym byłam po południu.Wzięłam z pod drzwi  niewielki wózek.Podeszłam do półki odnajdując na nich chusteczki nawilżane.Wrzuciłam je do środka wózka i podeszłam do następnej biorąc z niej 3 butelki wody nie gazowanej,paczkę żelek,ciastka śmietankowe oraz czekoladowego batonika dla siebie,żebym przekąsiła coś po drodze.Stanęłam i zastanawiając się czy coś jeszcze wziąć podeszłam do półki na której były lekarstwa.Odnalazłam opakowanie z tabletkami przeciwbólowymi.Wzięłam jedno opakowanie do ręki i wrzuciłam je do wózka.Podjechałam wózkiem pod kasę i wykładając zakupy przypomniałam sobie o biszkoptach,które jadłam podczas gdy wymiotowałam i nigdy mi nic po nich nie było.Przeprosiłam panią i mówiąc jej,że wezmę jeszcze jeden produkt i wracam,podążyłam po biszkopty.Wzięłam zwykłe biszkopty bez żadnej masy ani nic.Zapłaciłam i dostając reklamówkę od pani, popakowałam zakupy.Dziękując i mówiąc "do widzenia" wyszłam ze sklepu.Wyciągnęłam swojego batonika i otwierając go podążyłam szybkim krokiem do szpital'a.Przed szpitalem wyrzuciłam opakowanie i podeszłam do sali Harry'ego i Niall'a. Bez zbędnych pukań weszłam do środka.Wszyscy byli na tym samym miejscu jak wyszłam.Tylko Niall biedak dalej się męczył.Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do łóżka Niall'a siadając jak przedtem. Niall uchylił się spoglądając kto usiadł mu na łóżku.Gdy spojrzał na moją twarz posłałam mu uśmiech dodający otuchy.Wziął głęboki oddech i położył się z powrotem.
-Nie będziesz już wymiotował Nialler?-zapytał z troską Liam. Niall pokręcił głową.
-Możesz to wziąć i wylać?-poprosił z nadzieją. Liam mu przytaknął i czochrając mu fryzurę wyszedł do łazienki na korytarzu.Spoglądając na jego zmęczoną twarz podałam mu najpierw chusteczkę,którą przyjął z cichym podziękowaniem.Odłożyłam opakowanie chusteczek na półkę,gdyby Niall znowu wymiotował albo chciał się po prostu przemyć.Wytarł nią twarz i nie wiedząc gdzie ją położyć,zaczął wzrokiem szukać koszu na śmieci.Wyciągnęłam dłoń i wyciągając mu z dłoni chusteczkę dałam wodę.Wstałam z łóżka i podeszłam do kosza,który znajdował się w kącie pokoju.Wyrzuciłam chusteczkę i usiadłam ponownie na skraju łóżka.Podziękował mi skinieniem głowy na które uśmiechnęłam się do niego.Połykając wodę położył butelkę na półce. Liam wrócił z czystą miską po kilku minutach.
-Dziękuję Wam wszystkim,że tutaj jesteście-powiedział spoglądając na Hazzę,który się do niego uśmiechnął,Louis'a,Zayn'a, Liam'a,na Gemmę,której nawet wchodząc nie zauważyłam koło Harry'ego i zatrzymał swój wzrok na mnie.Patrzyliśmy sobie w oczy przez kilka minut gdy do sali wszedł lekarz,który operował Niall'a.
-Witam Panie Horan-zaczął lekarz. Niall spojrzał na mnie smutnym wzrokiem i naburmuszony spojrzał na swojego lekarz.Zaśmiałam się cicho i ścisnęłam lekko jego dłoń.
-Dzień dobry-przywitał się miło Niall ściskając moją dłoń.
-Jak pan się czuję?-zaczął zadawać pytania lekarz na które odpowiadał grzecznie Niall. Lekarz pooglądał go i stwierdził,że wymioty minął i mamy się nimi nie przejmować.-Ma pan miłą,pomocną i opiekuńczą dziewczynę Panie Horan. Niech pan się o nią troszczy bo takich dziewczyn jest mało...
Lekarz się do mnie uśmiechnął i wyszedł zostawiając nas wszystkich osłupieniu.
-Dziewczynę?-zapytał zszokowany Niall ale na jego ustach gościł malutki uśmiech.
-Czy ja coś pominąłem?-zapytał Zayn spoglądając na nas.
-Czy ja o czymś nie wiem?-zadał pytanie po chwili Liam.
-Od Kiedy?-zapytał Louis z uśmiechem.
-Mi nic nie powiedziałaś!Wiesz co?-Powiedziała Gemma spoglądając na mnie z oburzeniem ale po chwili pojawił się uśmiech-Od kiedy?Dlatego tak wyleciałaś z tego sklepu jak torpeda?
-Życzę szczęścia-usłyszałam koło Harry'ego.Spojrzałam na Johanne,która się nagle z znikąd pojawiła przy Harry'm,uśmiechając się do mnie i Horan'a. Spojrzałam z szokowana na Niall'a,który patrzył na Johanne jakby zobaczył ducha.Owszem Johanna nie jest duchem a osobą z nie kolorowej naszej przeszłości.
-Nie martwcie się nikt mnie nie widzi-zaśmiała się.Spojrzałam na Harry'ego który patrzył na mnie i Horan'a z otwartą buzią.Zastanawiało mnie,że Liam nie zauważył otwartych oczów Harry'ego ale cóż.Przerzuciłam oczami i pokiwałam głową.
-Dziewczyną?-zapytał dalej z uśmiechem Niall-Od kiedy jesteś moją dziewczyną?I dlaczego ja nic o tym nie wiem?
-Musiałam powiedzieć,że jestem twoją dziewczyną,żeby mnie wzięli z tobą i żeby lekarz powiedział mi co ci jest-powiedziałam i uśmiechnęłam się niewinnie do Niall'a. Niall się zaśmiał i pokręcił głową.
-Awww-zagruchotał Lou
-Szkoda a już myślałam!-usłyszałam oburzony głos Gemmy,która wpatrywała się we mnie morderczym wzrokiem.
-Jestem głodny i będę się pomału żegnał-powiedział Zayn po kilku godzinach wstając z krzesła.Podszedł do Niall'a i poklepał go po ramieniu.Następnie podszedł do mnie i mnie przytulił.Z resztą pożegnał się krótki "cześć" i wyszedł .Liam chcąc jechać z Zayn'em pożegnał się z nami z biegu i wyszedł.Louis zaczął już po mału ziewać i przysypiać na łóżku Niall'a.
-Lou jesteś śpiący!Zadzwonię do Liam'a i powiem,żeby na ciebie poczekali.
Lou nie miał sił nawet się sprzeczać ze mną,żeby został z Niall'em oraz ze swoim chłopakiem.
Wyciągnęłam komórkę z torebki i wybrałam numer Liam'a.
-Hallo?
-Liam jesteście jeszcze pod szpitalem?-zapytałam z nadzieją.
-Noom...a co?
-weźmiecie Lou do domu?-zapytałam i spojrzałam na Louis'a,który miał zamknięte oczy.
-Ok zaraz po niego przyjdę,pa-odpowiedział i rozłączył się.Poklepałam Louis'a po policzkach.Louis spojrzał na mnie nie przytomnym wzrokiem.
-Co jest?-zapytał ziewając
-Zaraz będzie Liam.
Po kilku minutach pojawił się w drzwiach Liam. Wziął Louis'a ze sobą i żegnając się krótko wyszedł z chłopakiem Harry'ego.
-jeść mi się chce i pić-zawołał Harry po zamknięciu drzwi.Rzuciłam w jego stronę ciastka oraz butelkę wody.
-Ciesz się,pomyślałam o tobie w sklepie-pokazałam mu język
-Dzięki-odpowiedział otwierając ciastka i odkręcając butelkę wody.-Jak tam Niall?Martwiłem się o ciebie stary?
-Wszystko jest na razie dobrze-odpowiedział i nachylił się.Podeszłam do niego i podniosłam mu miskę-Albo nie?
Odpowiedział i zaczął znów wymiotować.Poczochrałam mu włos i trzymałam mu miskę.Zadziwiające było to że mi się nic nie działo.Odkąd pamiętam,jak ktoś wymiotował to ja później po nim również zwracałam swoje jedzenie z żołądka.Westchnęłam i pokręciłam głową smutno.
-No już Niall spokojnie-powiedziałam gdy skończył wymiotować.Po jego policzku spłynęła łza,którą szybko starł.
-Jak ja nienawidzę wymiotować!-jęknął Niall i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Jutro będziesz czuł się lepiej!Zawsze tak jest!-próbowałam podnieść go na duchu.
-Przepraszam,że musisz na to patrzeć-wyjęczał słabo ze smutnym tonem.
-Nic się nie stało,każdemu się zdarza-zapewniłam go i spojrzałam w jego niebieskie oczy.-Zaraz wracam.
Wyszłam z pokoju z miską.Idąc korytarzem poczułam uścisk na ramieniu.Zdziwiona obróciłam się.Za mną stał lekarz Niall'a.
-Coś się stało doktorze?-zapytałam lekko ziewając-Przepraszam.
-Pan Niall znowu wymiotował-westchnął lekarz.-Musi dużo pić wody i niech próbuje nie wymiotować chyba,że naprawdę się źle poczuje.
-Dobrze przekażę mu-przytaknęłam głową-mogę iść czy pan chce coś mi pan jeszcze powiedzieć.
-Nie,to wszystko.Chodziło mi tylko,żeby dużo nie wymiotował i dużo pił wody,dozo baczenia.
-Dozo baczenia-odpowiedziałam i weszłam do damskiej ubikacji,gdzie zamykając drzwi wylałam wymiociny do toalety.Spłukałam i otwarłam drzwi kabiny.Podeszłam do umywalki i przemyłam miskę wodą.Idą z miską już pustą, potknęłam się o kogoś nogę i wpadłam na ścianę uderzając moją złamaną ręką o nią.Ugryzłam się w wargę,żeby nie jęknąć i nie dać satysfakcji z tego że mnie zabolało.Usłyszałam śmiechy za moimi plecami.Obróciłam twarz w stronę chłopaków,który mi podłożyli nogę.Było ich czterech.Jeden z nich miał blond włosy i błękitne oczy.Drugi,który siedział koło blondyna miał czarne włosy z niebieskimi końcówkami oraz zielone oczy.Chłopak,który miał wyprostowaną nogę przez którą najprawdopodobniej się potknęłam,miał blond włosy,które były loczkami oraz piwne albo zielone oczy.Nie umiem odróżnić jego koloru oczu.Koło loczka siedział chłopak podobny do azjaty. Miał czarne włosy z blond pasemkiem oraz ciemnobrązowe oczy.Wzięłam oddech i podziękowałam bogu za to,że kupiłam tabletki przeciwbólowe w sklepie.
-Ha ha ha...bardzo śmieszne-zaśmiałam się sztucznie.Obróciłam się plecami i podążyłam pod salę.Weszłam do sali gdzie Niall,Harry i Gemma o czymś dyskutowali.Położyłam miskę na krześle jakby co.Podczas wsłuchiwania się w rozmowę pomiędzy moimi przyjaciółmi myślałam o tych 4 idiotach,który się śmiali na korytarzu ze mnie.Moje rozmyślenia przerwało głośnie burczenie w brzuchu.
-Jeść mi się chce!-zawołał Niall po burknięciu jego brzucha gdy spojrzeliśmy na niego-Ale co zjem to to zwymiotuję!
Westchnęłam i podniosłam z ziemi reklamówkę.Położyłam sobie ją na kolana i zaczęłam wypakowywać zakupy z siatki.Wyciągnęłam biszkopty i otwierając je podałam Niall'owi.
-Po biszkoptach powinno Ci nic nie być,jak nie będziesz wymuszać wymiotowania.-powiedziałam przysuwając paczkę pod prawie jego nos.Wziął jednego z opakowania i zaczął go pomału jeść.Odstawiłam biszkopty na półkę koło łóżka i podałam mu wodę którą nalałam do szklanki,Dopiero teraz ją zauważyłam na półce.-Musisz dużo pić ,żeby się nie odwodnić.
-Jak mam się napić wody,żeby się nie polać?-zapytał podnosząc jedną brew do góry.
-Czekajcie łamagi!Ja Wam pomogę bo coś sobie jeszcze zrobicie!-Zawołał Harry wstając z łóżka i podchodząc do Niall'a. Pomógł mu trochę się podnieść a Niall wypił wodę ze szklanki.Odstawił szklankę na bok i położył się z powrotem.
-A mam przypomnieć kto z nas wyleciał ze sceny?-zapytałam spoglądając na Harry'ego ze złośliwym uśmieszkiem.
-poślizgnąłem się!...-Zaczął się bronić loczek.-A mam przypomnieć kto się wyrżnął przed moją przybraną matką i Gemmą?
-Myślałam,że to Lou się obudził!-zawołałam na swoją obronę-potknęłam się o swoje buty,które położyłam przedpokoju a później były na schodach.O przepraszam!
Zaczęliśmy się wszyscy śmiać z naszej wymiany zdań.Wyciągnęłam z siatki jeszcze żelki,wodę i tabletki.
Żelki położyłam na półce a butelkę odkręciłam wyciągając z opakowania jedną tabletkę.Wrzuciłam tabletkę do ust i popiłam dużą ilością wody.Odwróciłam wzrok i zatrzymałam się na oczach Niall,które ukazywały zmartwienie.
-Boli Cię coś?-zapytał z troską w głosie.
-Tak Niall-westchnęłam i przetarłam ręką twarz-Jakieś matoły na korytarzu wystawiły mi nogę przez którą się potknęłam i uderzyłam ręką w ścianę,ale zaraz mi przejdzie.
Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Gemmę,która zaczynała zasypiać na krześle.
-Gemma!-zawołałam dziewczynę,która poderwała się do góry prawie spadając z krzesła.-Jedź już do domu,zasypiasz.
-Nie,jeszcze zostanę-odpowiedziała i przetarła oczy ręką.
-To był długi dzień dla wszystkich-zaczął Niall spoglądając na wszystkich-A przede wszystkim dla Ciebie Katie.Wracajcie pomału do domu,dziewczyny.
-Czy ty próbujesz nam łagodnie przekazać,że mamy się wynosić?-zapytała w szoku Gemma.
-Niee?...-zdziwił się Nialler-Skąd Ci się to wzięło?Martwię się o Was!
-Dobra Gemma,Chodźmy!-zawołałam a Gemma na mnie spojrzała w szoku,że się nie sprzeciwiam-Dobrze mówi!My powinnyśmy się zdrzemnąć i oni również.
Gemma patrzyła na mnie z otwartą buzią a Niall się do mnie uśmiechał.Harry chyba zasnął bo słychać było ciche chrapanie.
-Harry chyba odpłyną do krainy Morfeusza bo chrapie-stwierdził Niall spoglądając na swojego przyjaciela ziewając-A ja się też bym zdrzemną.
Wstałam z łóżka i podeszłam do Harry'ego wyciągając mu butelkę wody z ręki.
-Cześć Harry-szepnęłam mu do ucha i lekko się do niego przytuliłam.Podeszłam do Niall przytulając go.
-Proszę nie męcz się już z wymiotowaniem-poprosiłam na co Niall przytaknął.Spojrzałam w jego oczy niczym ocean i poczochrałam mu włosy-Przynieść Ci coś z domu?
-Jakbyś mogła to znajdź mi mój telefon,powinien być w moim pokoju-przytaknęłam,że rozumiem-Ładowarkę do telefonu oraz jakąś bluzkę i spodnie do spania,pliss. W tej piżamie czuję się mało... męsko.
Zaśmiałam się na to stwierdzenie ale zgodziłam się,że mu przyniosę ubrania,telefon i ładowarkę.Wzięłam do ręki moją mini torebkę i wodę.
-Przepraszam Cię za to,że wcześniej nie przyszłam do Ciebie tylko gadałam ze sprzedawczynią w zoologicznym-skrzywiłam się i spojrzałam smutnym wzrokiem na chłopaka-Jakbym się nie zagadała,może nie leżałbyś teraz w szpitalu z lekko uszkodzonym kręgosłupem i męcząc się z wymiotowaniem.
-Dziękuję-powiedział zbijając mnie z tropu.
-Za co mi dziękujesz?-zapytałam zdziwiona i zaciekawiona.
-Że nie zjawiłaś się wcześniej-odpowiedział i ziewnął a późnij się do mnie uśmiechnął-Wolę żebym ja się męczył niż ty,mojo dziewczyno.
Zaśmiałam się i wysłałam buziaczka w jego stronę na którego odpowiedział tak samo.Pokręciłam głową i spojrzałam na Gemmę która szczerzyła się do nas jak głupia.Przewróciłam oczami z uśmiechem.Ona byłaby pierwsza u mnie jakby się dowiedziała i pewnie z radości by mnie udusiła.Niestety długo bym sobie nie pożyła z Niall'em...białaczka.Posmutniałam i przetarłam ręką twarz.
-Coś się stało?-zapytał zmartwiony Niall-posmutniałaś nagle.
-Jestem tylko śpiąca...chodź Gemma idziemy!-zawołałam na dziewczynę,która siedziała znów na krześle.-zgasić światło i włączyć lampki oświetlające sufit?
-Jakbyś mogła to dziękuję-uśmiechnął się Niall układając się wygodnie.Wyłączyłam światło i włączyłam lampki-dobranoc Katie,dobranoc Gemma.Dobranoc śpiący Harry.
Zaśmiałam się ale odpowiedziałam mu i wyszłam na korytarz ciągnąc Gemmę za rękę.Gemma poszła na nogach bo miała nie daleko do przyjaciółki a ja zadzwoniłam po taksówkę.Na ulicy było już ciemno.Gdzie nie gdzie latarnie dawały małą ilość światła na chodnik.Na drugiej stronie ulicy szły 4 dziewczyny pijane i wrzeszczące na cały głos.Jeden facet szedł pijany skręcając w uliczkę przede mną.Taksówka podjechała i wsiadłam do środka witając się grzecznie z kierowcą i podając mu mój adres zamieszkania.Po 20 minutach byłam pod moim domem.Zapłaciłam kierowcy i podziękowałam żegnając się.Otwarłam bramę i podeszłam do drzwi.Wyciągnęłam z kieszeni klucze do domu i otworzyłam drzwi wchodząc do środka. Ściągnęłam buty i podeszłam do salonu gdzie świeciły się światła.W salonie siedziała Lori z psem na kolanach.
-Hej co tam?-zapytałam siadając koło niej na sofie.
-Nic nowego a u ciebie?-zapytała spoglądając na mnie.W moich oczach pojawiły się łzy.-Boże co się stało?!
-Niall jest w szpitalu po operacji kręgosłupa ze złamaną ręką i szwami na głowie wymiotując.Jak wychodziłam z Gemmą z pokoju dopiero zasypiał.Muszę podjechać jutro po jego rzeczy i komórkę.
-Co się stało?-zapytała zszokowana i wytarła mi łzy-Nie płacz,Niall by nie chciał.
-Jakbym słyszała Gemmę-zaśmiałam się ze łzami w oczach.-było włamanie do jego domu.
-A on nie ma przypadkiem ochroniarzy przed domem?-zapytała a ja zaczęłam się zastanawiać się jak się dostali do środka.Musieli przejść koło ochroniarzy.
-Nie wiem ale idę spać-zawołałam.Ziewnęłam wstając i kierując się do pokoju a za mną pobiegła Amisia. Otworzyłam drzwi i Amisia wleciała do pokoju na swoje posłanie,które nawet ja nie zrobiłam.Przystanęłam zdziwiona i zastanawiałam się skąd to się wzięło.Wzruszyłam ramionami i podążyłam z piżamą,którą wyciągnęłam spod pościeli do łazienki.Ściągnęłam ubranie i przebrałam się do piżamy.Wzięłam ubranie do ręki i wróciłam do pokoju wyłączając światło i włączając lampkę.Wyciągnęłam z torebki telefon i położyłam go koło lampki.Weszłam pod kołdrę i przykryłam się.Zgasiłam lampkę i ustawiłam się wygodnie do spania.Po chwili odpłynęłam do krainy Morfeusza.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej,hej!Kto się cieszy,że jutro szkoła?Pewnie nikt! :)
Napisałam rozdział bo w najbliższym momencie,rozdział się tak szybko nie pojawi przez szkołę.
Miłego ostatniego dnia wakacji i powodzenia w nowym roku szkolnym :*
Przepraszam za jakiekolwiek błędy!Sprawdzałam rozdział ale mogłam pominąć albo nie zauważyć.
Jakby się jakiś zdarzył to przepraszam ^.^

                                                                                                                                           Katie :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz