Strona główna

sobota, 5 września 2015

Rozdział 13

Z krainy Morfeusza obudził mnie głośny grzmot na zewnątrz.
-Nieee...tylko nie burza-jęknęłam i zakopałam się głębiej pod kołdrą.Od dzieciństwa bałam się burzy ,zawsze szłam do pokoju mamy i kładłam się koło nich.Niestety po feralnym dniu gdy moi rodzice zginęli w wypadku,chowałam się zawsze podczas burzy pod łóżkiem.Odsłoniłam twarz gdy z boku doszedł mnie dźwięk mojego dzwonka z komórki.Wyciągnęłam dłoń z kołdry i podniosłam się,żebym mogła sobie siąść spokojnie opierając się o ścianę.Wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam kto do mnie dzwoni o 3 rano.Westchnęłam na numer Hazzy i odebrałam.
-Co jest?-zapytałam zachrypniętym porannym głosem ziewając.Pokręciłam głową i przetarłam dłonią oczy.-Coś z Niall'em?
-Tak,skąd wiedziałaś?-zapytał z poważnym głosem aż wstałam na równe nogi z łóżka potykając się prawie o kołdrę.
-Co jest?-zapytałam przestraszona-Znowu wymiotuje!Wymiotuje krwią!Dostał gorączki?-zaczęłam wymieniać najstraszniejsze sytuacje i chodzić po pokoju w kół.
-Nieee...nic z tych rzeczy-uspokoił mnie Harry,a ja wypuściłam oddech w płucach,który nie wiem kiedy zatrzymałam.-Chrapie mi i nie daje mi spać!Zrób coś z tym!-jęknął w słuchawkę a ja się zaśmiałam a później spoważniałam.
-Jak mogłeś!?Myślałam,że coś się stało Niall'owi!-Zawołałam z wyrzutem do słuchawki.
-Zaraz coś się może mu stać jeśli nie przestanie mi chrapać!-zagroził i usłyszałam jak bierze głęboki oddech,żeby się uspokoić.
-Daj mu spokój i daj dalej spać-zawołałam i ziewnęłam-miał trudny dzień nie dziw się mu!Też taki miałeś na następny dzień po wypadku!
-Nie miałem takiego po wypadku,ponieważ ja byłem w śpiączce!-powiedział i westchnął-źle się czułem jak się obudziłem,ale mi przeszło gdy Cię zobaczyłem.Najpierw się wystraszyłem bo nie wiedziałem kim jesteś ale później przypomniałem sobie,że jesteś moją prawdziwą siostrą.Zapomniałem o tym,że się źle czuję gdy zaczęliśmy rozmawiać.Masz rację!Dam spać Horan'owi,niech się wyśpi bo nie wiadomo jak się będzie dzisiaj czuł.
-I to chciałam usłyszeć-zaśmiałam się do telefonu i poskoczyłam w miejscu gdy usłyszałam grzmot.-boże święty dlaczego nie mam rodziców?-zapytałam sama do siebie.
-Masz mnie Kaite!-usłyszałam w słuchawce głos Harry'ego-Coś się stało?Pomóc Ci w czymś?
-Nie masz jak-powiedziałam i wzruszyłam ramionami-nie mam jak ci wleź do łóżka.
-Dlaczego chcesz wleź do łóżka?-zapytał zdziwiony
-Boje się burzy-powiedziałam i pisnęłam gdy usłyszałam następny grzmot,który rozświetlił mi pokój.-kończę,pa Harry.
-Pa Katie-powiedział i rozłączył się.Podeszłam do szafki odkładając komórkę i włączając lampkę.Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania na dzisiaj.


Wzięłam ubrania z szafy.Poszłam do łazienki,włączyłam światło i wzięłam orzeźwiający szybki prysznic.Wytarłam się i ubrałam w wybrane rzeczy.Pomalowałam rzęsy i nałożyłam na usta jasnoróżowy błyszczyk.Wyszłam z łazienki i ubrałam na stopy,odziane w czarne skarpety,buty.Założyłam na uszy kolczyki,po perfumowałam się perfumą i wyszłam z pokoju schodząc po cichu na schodach do kuchni,żeby nikogo nie zbudzić.Włączyłam światło w kuchni i otworzyłam lodówkę wyciągając z niej mleko.Podeszłam do półki i wyciągnęłam z niej miskę a z drugiej półki wyciągnęłam chrupki miodowe.Wsypałam chrupki do miski i zalałam je zimnym mlekiem,które później schowałam z powrotem do lodówki.Usiadłam z miską przy stole i zaczęłam je konsumować powoli.Gdy zjadłam i posprzątałam ze stołu podążyłam do pokoju.Usiadłam przy biurku i wyciągnęłam z szuflady kartkę.Wzięłam długopis i napisałam,krótką wiadomość,że "wyszłam rano i żeby się o mnie nie martwili".Wzięłam ją do ręki i wzięłam telefon z szafki chowając go do kieszeni spodni.Spojrzałam  na zegar w moim pokoju,który znajdywał się na ścianie. .5:10.Skończyło grzmieć i błyskać.Wzięłam karmę i nasypałam psu do miski i wyszłam z pokoju.Zeszłam ponownie do kuchni gdzie zostawiłam kartkę na lodówce i podeszłam do przedpokoju.Ubrałam skórzaną czarną kurtkę na ramiona i wyszłam na pole zamykając drzwi.Wyciągnęłam telefon z kieszeni i podłączyłam słuchawki.Włączyłam moją playliste na telefonie i pierwszą piosenką,którą usłyszałam ze słuchawek była Ellie Goulding-Love Me Like You Do.Słuchając muzyki podeszłam do tego samego sklepu w którym byłam ostatnio,gdzie kupowałam chusteczki i jedzenie dla Niall'a. Stojąc przed sklepem była godzina 6:00 i właśnie otwierała pani sklep.Przeszłam na drugą stronę przez pasy i podeszłam do drzwi,otwierając je.Przywitał mnie jak zawsze dzwonek nad drzwiami.Przywitałam się ze sprzedawczynią,która siedziała już za kasą.Wzięłam koszyk i podeszłam do półki biorąc 2 butelki wody i 2 drożdżówki,bo pewnie śniadanie w szpitalu nie będzie takie smaczne.Ciastka Delicje i jakieś ciastka zbożowe wrzuciłam do koszyka.Podeszłam do kasy i zapłaciłam za zakupy i dziękując sprzedawczyni wyszłam żegnając się.Stanęłam pod drzwi szpitala 10 minut później.Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam na zegarek.6:35.Weszłam do środka a na recepcji znowu zamieszanie,pewnie jakiś nowy wypadek.Przeszłam zwinnie koło niego i po chwili stałam przed pokojem.Nie pukając weszłam normalnie do sali i zobaczyłam śpiących chłopaków.Pewnie Harry zasnął gdy Niall przestał chrapać.Westchnęłam i ściągnęłam kurtkę zawieszając ją na krześle.Położyłam jedną butelkę i jedną drożdżówkę w woreczku śniadaniowym na półkę Harry'ego.Drugą wodę i drugą drożdżówkę położyłam na półce Niall'a. Spojrzałam na zegarek i zauważyłam godzinę 6:55.Kiedy to minęło,ja się pytam?Usłyszałam,że drzwi pokoju się powoli otwierają.Otworzyłam szerzej oczy i myśląc gdzie się schować,rozglądałam się.Mój wzrok zatrzymał się na łóżku Harry'ego.Do łóżka Harry'ego było za daleko więc wskoczyłam pod łóżko Niall'a w ostatniej chwili.Podkuliłam nogi do piersi,żeby lekarz ich nie zobaczył.
-Pewnie dziewczyna Pana Horan'a zapomniała kurtki wczoraj-powiedział lekarz a ja przeklęłam w myśli.Jak ja mogłam zostawić kurtkę na krześle?.Lekarz podszedł do Harry'ego i zaczął go budzić.Wkurzyłam się na lekarza!Nie może przyjść później niż o godzinie 7:00?Oczywiście nie bo jakże inaczej!.Ugryzłam się w język,żebym się nie wygadała,że jest tutaj ktoś oprócz lekarza i chłopaków.Lekarz pooglądał Harry'ego i zaczęłam budzić Horan'a. Sprawdził Horan'a i zadając mu różne pytania na które odpowiedział Niall,opuścił pokoju.Już miałam wychodzić gdy drzwi pokoju się ponownie otworzyły i pojawiła się pielęgniarka z ciepłą herbatą i niby wyglądającymi kanapkami.Rozdała chłopakom i opuściła pokój a ja westchnęłam cicho.Wyprostowałam nogi i obróciłam się na plecy rozkładając luźno ręce koło tali.Minęły kilka minut gdzie Niall i Harry gadali o Lou gdy wyślizgnęłam się spod łóżka Niall'a i stanęłam na równe nogi.Harry spojrzał na mnie jak na ducha i zbladł prawie spadając z łóżka. Niall przerwał swój monolog patrząc na swojego przyjaciela nie rozumiejąc go aż nie odwrócił się w stronę w którą patrzył Harry.Prawie spadł na ziemię gdy mnie zobaczył ale w samą porę złapałam go za rękę i pociągnęłam w moją stronę.
-Co ty tutaj robisz?-zapytał w szoku Harry spoglądając na mnie a później na zegar-O godzinie 7:20?
-A mam przypomnieć kto mnie kurde obudził o 3 rano ze sprawą,że nie może spać bo ktoś mu tutaj chrapał?-zapytałam i podniosłam brwi uśmiechając się chytrze.
-Czy tutaj chodzi o mnie?-zapytał z wyrzutem Niall spoglądając na mnie.Kiwnęłam głową i spojrzałam na Harry'ego.-Od kiedy ja chrapię?
-Właśnie zastanawiałem się nie dawno czy warto było do ciebie zadzwonić-powiedział z jadem w głosie i uśmiechem na ustach a mi uśmiech zrzedł-i zastanawiałem się od kiedy Niall ty chrapiesz!-Zawołał a ja wywróciłam oczami,przetarłam twarz dłonią i ziewnęłam.
-O której wróciłaś do domu?-zapytał z troską Niall a ja spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
-Nie pospałam sobie długo bo mnie ktoś obudził!-zawołałam i pokiwałam głową-wróciłam po 24 a poszłam spać po 1:00.
-Przepraszam,że Cię obudziłem i wystraszyłem-powiedział Harry i chwycił kanapkę ze szpitala,ugryzł ją i prawie ją wypluł.-Jakie to nie dobre!
-Nie obudziłeś mnie ty!tylko burza!-Zawołałam i przeczesałam włosy,które dzisiaj nie czesałam.-A na półkach macie wodę i drożdżówki bo wiedziałam,że te kanapki nie będą smaczne.
Harry rzucił kanapkę na półkę i rzucił się na swoją drożdżówkę jak wygłodniałe zwierze na swoją ofiarę.Pokręciłam głową z uśmiechem i spojrzałam na Niall'a,który spoglądał z uśmiechem na Harry'ego.
-Jak się czujesz?-zapytałam Niall'a podając mu drożdżówkę za którą podziękował-Masz jedź!Smacznego!
-Dziękuję-powiedzieli oby dwoje i zaczęli konsumować śniadanie,które kupiłam im w sklepie
-A ty jadłaś?-zapytał Niall przestając jeść i spojrzał na mnie.
-Jadłam już,nie martw się-powiedziałam i poczochrałam mu włosy.
-A może jednak,chcesz troszkę?-zapytał Niall
-Nie dzięki-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i w drzwiach pojawiła się twarz Lou,który spojrzał na Harry'ego szczęśliwy.Harry gdy go zobaczył zbladł i spojrzał na mnie wystraszonym wzrokiem.Pewnie miałam taki sam wzrok jak Niall i Harry.Lou szczęśliwy rzucił się na Harry'ego i pocałował go w usta.Przytulił go mocno na co Harry mu odpowiedział tym samym i pocałował go w czoło.
-Cześć kochanie!-zawołał szczęśliwy Lou do Harry'ego,który spojrzał na mnie ze strachem w oczach a ja odpowiedziałam mu tym samym z Niall'em.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Joł joł co tam u was? Jak Wam minął pierwszy tydzień w szkole?Dziękuję za tyle wejść pod ostatnim rozdziałem!Mam nadzieję,że pod tym też będzie dużo :)
Przepraszam za taki krótki rozdział i jakiekolwiek błędy jak się zdarzyły ;)


                                                                                                                                                  Katie :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz