Od 2 godzin siedzimy w sali z Louis'em,który nie odstępuje Harry'ego na krok i zadaje jedno i to samo zdanie "wszystko dobrze?".Harry przez cały czas odpowiada mu spokojnie,że wszystko z nim dobrze i żeby się o niego nie martwił.Po godzinie do pokoju weszli pozostali przyjaciele Hazzy,którzy dowiedzieli się przez telefon,że Harry się obudził.Przywitali się z Harry'm i zajęli wolne miejsca w sali.
-Skąd wiedziałeś Lou,że Harry się obudził?-zapytałam zaciekawiona spoglądając na Tomlinson'a.
-Jakieś dwie dziewczyna mi powiedziały.Jedna była blondynką a druga szatynką.Na początku im nie uwierzyłem,dlatego tak nie pewnie wszedłem do sali.-odpowiedział i uśmiechnął się do Hazzy.
-Powiadasz blondynka i szatynka-powiedział Liam i spojrzał na mnie i Niall'a. Spojrzałam na Niall'a a on na mnie.
-Stary nie jestem dziewczyną!-zawołał i przejechał ręką po twarzy.Spojrzałam na Liam'a i z uśmiechem pokręciłam głową.
-Pamiętam,że jak któregoś dnia przyszłam do Harry'ego,gdy był nie przytomny-podkreśliła ostatnie słowa.-Dwie dziewczyny siedziały koło jego łóżka.Jedna była blondynką a druga szatynką.Przestały rozmawiać gdy usłyszały otwieranie drzwi.-Odpowiedziałam i spojrzałam na wszystkich po kolei.
Usłyszałam głośne burczenie koło mnie.Obróciłam głowę w stronę dźwięku.Spojrzałam na Horan'a i podniosłam brwi.Spojrzałam na półkę i zauważyłam nietkniętą drożdżówkę,którą przyniosłam.
-Dlaczego nie zjadłeś?-zapytałam i pokazałam głową na drożdżówkę.
-Boje się,że będę wymiotował-przyznał i skrzywił się.
-To masz.Zjedź to!-podałam mu paczkę z biszkoptami,które zostały jeszcze z wczoraj.Podziękował cicho i zaczął powoli przeżuwać.-Później spróbujesz zjeść drożdżówkę.-powiedziałam i uśmiechnęłam się pocieszająco.
-W ogóle o której tutaj przyszłaś Katie?-zapytał Harry i przeciągnął się-i o której wyszłaś z domu?
-A to jakieś przesłuchanie?-zaśmiałam się wesoło i spoważniałam gdy zobaczyłam wzrok Harry'ego-No dobra.Obudziła mnie burza i od tego momentu już nie spałam,więc nie martw się nie obudziłeś mnie.Pomyślałam,że już i tak nie mam co robić więc się przebrałam.Jak przeszła burza,której jak ci mówiłam-strasznie się boję wyszłam z domu,przyczepiając do lodówki kartkę,że już wyszłam z domu.Była 6 gdy weszłam do sklepu i zrobiłam zakupy-przerwałam i pokazałam mu na zakupy,które zrobiłam.-w szpitalu byłam około godziny 6:40.Ściągnęłam kurtkę i położyłam ją na krześle.Gdy stałam przy łóżku Niall'a. Usłyszałam otwieranie się drzwi więc spanikowałam i wskoczyłam pod łóżko podkulając nogi.Miałam ochotę zabić lekarza gdy zaczął Was budzić,ale musiałam się powstrzymać,żeby nie zdradzić swojej obecności w sali.Później gdy was zbadał i wyszedł,musiałam poleżeć pod tym łóżkiem bo mnie kości bolały.Dopiero gdy przestały mnie tak boleć wyszłam z pod łóżka prawie przyprawiając biednego Harry'ego o zawał a Niall by spadł z łóżka ale w porę go złapałam.-Skończyłam mówić długi monolog i spojrzałam na wszystkich. Liam spoglądał na mnie siedząc na krześle,a o jego nogi opierał się plecami Zayn,siedzący na ziemi,który spoglądał na mnie jak Li,opierając twarz o pięść.Louis siedział na łóżku przy Harry'm przytulając się do swojego chłopaka i bojąc się,że nagle Harry mu zniknie. Niall zajadał dalej biszkopty ale gdy zobaczył mój wzrok na sobie przestał i spojrzał na mnie zdezorientowany.
-Wyłączyłeś się,nie?-powiedziałam poważnie próbując ukryć uśmiech,który cisnął mi się na usta .Niall się zarumienił i spuścił głowę,żebym nie zobaczyła rumieńców na jego twarzy.
-Może...-odpowiedział wymijająco i przygryzł lekko dolną wargę.Pokręciłam głową i zaśmiałam się pod nosem.Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka na telefonie i spłonęłam rumieńcem gdy chłopacy usłyszeli swoją piosenkę Drag Me Down*.Wyciągnęłam pośpiesznie telefon z kieszeni spojrzałam kto się do mnie dobija 2 razy.
-Wujek,mam przerąbane-powiedziałam do siebie.-zaraz wracam!
Chłopcy kiwnęli głowami z uśmiechem na ustach a ja wyszłam z sali i odebrałam pośpiesznie telefon.
-Gdzieś tyś jesteś!-usłyszałam krzyk mojego wujka zamiast przywitania.
-Jestem odwiedzić mojego przyjaciela i mojego brata w szpitalu.-odpowiedziałam normalnie i zaczęłam się przyglądać moim paznokciom czekając na odpowiedź od wujka.Zaległa cisza na drugiej stronie linii telefonicznej.-Wujku?Jesteś tam?
-Twój jeden z braci jest w szpitalu?-zapytał cicho-który?
-Harry-odpowiedziałam normalnie i podrapałam się po głowie.Lekarz prowadzący Niall'a i Harry'ego podszedł do mnie i chciał coś powiedzieć ale pokazałam u,że rozmawiam przez telefon.Lekarz kiwnął głową i zaczekał aż nie skończyłam.Porozmawiałam jeszcze chwilę z wujkiem i rozłączyłam się.
-Witam panią.-przywitał się lekarz a ja kiwnęłam głową na przywitanie-Pani chłopak ma dzisiaj po południu rehabilitację,chciałem Panią prosić o jedną rzecz.
-W czym mogę Panu Lekarzowi pomóc?-zapytałam i spojrzałam do sali chłopaków.
-Mogłaby pani zostać i wspierać Pana Horan'a.
-Po południu miałam wracać do domu ale zobaczę czy coś się da zrobić-Powiedziałam prawdę bo po to do mnie wujek dzwonił,żebym wróciłam po południu ponieważ mnie potrzebuje w domu wraz z Lori.Lekarz przytaknął i żegnając się odszedł do swoich obowiązków.Wzięłam głęboki oddech i weszłam do sali. Niall się śmiał z resztą pewnie z kiepskich żartów Lou.Zauważyłam,że moje krzesło zajął Zayn. Przekręciłam oczami i usiadłam koło Liam'a na ziemi.
-Stary bądź dżentelmenem-zwrócił się do Zayn'a Liam - i puść na krzesło Katie,niech nie siedzi na ziemi!-skarcił go Liam i posłał mu groźne spojrzenie.
-Siedź Zayn-powiedziałam gdy zauważyłam,że wstaje z krzesła-wole siedzieć na ziemi niż na krześle-posłałam mu uśmiech.
-Co chciał od Ciebie wujek?-zapytał Niall a ja spojrzałam na niego.
-Chciał,żebym wróciłam do domu po południu ale ja nie chce Cię zostawiać samego przy rehabilitacji.-odpowiedziałam i westchnęłam.
-Mam rozumieć,że mam dzisiaj pierwszą rehabilitację?-zapytał a ja przytaknęłam
-Zapomniałam!-krzyknęłam i uderzyłam się otwartą dłonią w czoło-Nie przyniosłam Ci rzeczy!Przed pójściem do domu wstąpię do ciebie i wezmę te rzeczy,które chcesz.Jaką ja mam sklerozę!-zawołałam i pokręciłam głową.
-Nic się nie stało-zaczął mnie uspakajać Niall-zdarza się,że się o czymś zapomni.
-Tylko,że ja kiedyś zapomną głowy z domu-odpowiedziałam i zaśmialiśmy się wszyscy.-który dzisiaj jest?
-19 lipca-odpowiedział Liam i spojrzał na mnie pytająco a ja zamarłam w miejscu.
-Boże święty jutro jest 20 lipca!Muszę iść do lekarza!-zawołałam i miałam ochotę siebie tym momencie uderzyć gdy przypomniałam sobie,że tylko Niall wiedział,że jestem chora. Niall spojrzał na mnie w szoku i ze smutkiem w oczach.
-Dlaczego idziesz do lekarza?-zapytał Zayn
-Po co?-dopytał Louis
-Dlaczego?-dopowiedział Harry
-Co się stało?-Zapytał zmartwiony Li
-Chodź tutaj Katie-powiedział Ni a ja spojrzałam na niego nie pewnie.Wstałam z ziemi i ze spuszczoną głową podeszłam do jego łóżka.Poklepał miejsce koło siebie a ja usiadłam koło niego.W geście otuchy złączył nasze palce razem a w sali zapadła cisza.Siedzieliśmy w ciszy nie wiadomo ile aż ciszę przerwał głos Harry'ego.
-Katie?-zaczął nie pewnie-Co jest?
-Mam im powiedzieć?-szepnął mi do ucha Niall a ja spojrzałam na niego i przytaknęłam głową.
-Katie jest chora-zaczął cicho a ja ścisnęłam mocniej jego dłoń i zaczęłam się bawić naszymi złączonymi palcami.-Ma...-nie mógł tego wymówić więc go poratowałam.
-Mam białaczkę-odpowiedziałam pośpiesznie i odwróciłam wzrok na okno.Zaległa cisza i słyszałam doskonale moje głośno bijące serce.Westchnęłam i odważyłam się spojrzeć na wszystkich.Nie który nie mrugali,nie którzy otwierali usta jakby chcieli coś powiedzieć,ale zaraz je zamykali,inni byli zamyśleni i w swoim pięknym świecie-czyli ja.Do pokoju wpadła zdyszana...
-Lori?-zapytałam ze zmarszczonymi brwiami.-Co ty tutaj robisz?
-Katie?-zapytała ucieszona i rzuciła się na mnie szczęśliwa-Gonił mnie pies!
-Chyba nie Amisia?-zapytał Harry i zrobił usta w dzióbek.
-Nie,nie Amisia Harry....Harry!!-Zawołała w szoku Lori spoglądając na niego a Lou odsunął się od Harry'ego.
-Ona wie,że jesteście razem-zapewniłam chłopaka,który wrócił na swoje miejsce z ulgą-i jest Larry Shippers,jak ja!
Zaśmiałam się wraz z Lori na miny Harry'ego i Louis'a
-Nie wspominałaś mi tego!-zawołał na raz z Louis'em Harry.
-Byłam w szoku i zapomniałam,okey?-zaśmiałam się.
-Więc jutro masz badania?-zapytał dla pewności Louis.
-Jakie badania?-zapytała Lori-nie powiedziałaś im...?
-Przed chwilą przez przypadek powiedziała nam-przyznał Niall siedzący koło mnie.
-Jak to przez przypadek?-zapytał zły Harry.
-Przyznajmy szczerze jakbym pomyślała to może byście w ogóle nie wiedzieli o tym i nikt by się mną nie przejmował-powiedział i wzruszyłam ramionami.
-Ja bym się przejmował i w pewnym momencie,dowiedziałbym się co ci jest-przyznał Niall i spojrzał mi w oczy,które zabłyszczały mu od łez.
-i dlatego nie chciałam Wam mówić-przyznałam i pokazałam głową na Niall'a-przejmowalibyście się mną a ja nie chce użalania się nad sobą.
Usłyszałam dzwonek telefonu i spojrzałam po wszystkich .Liam wyjął telefon i wyszedł z sali pośpiesznie go odbierając.Po kilku minutach przyszedł z powrotem.
-Zayn,Louis wzywa nas do siebie Modest-odpowiedział i usłyszałam jęknięcie Lou.
-Muszę?-zapytał z nadzieją,że nie musi.
-Musisz-odpowiedział smutno Liam-ale później będziesz mógł wrócić do Harry'ego.
-No dobra-powiedział i westchnął.Pocałował Harry'ego w czoło i wyszedł za Liam'em i Zayn'em.
-Katie...wiesz,że zbliża się po południe i powinnyśmy iść już?-zapytała Lori i spojrzała na mnie a ja posmutniałam.
-Idź Katie inni też Cię potrzebują.Nie jestem jedyny na tym świecie-odpowiedział Niall i się uśmiechnął.
-Ale...
-Idź.Jest tutaj Harry gdyby coś się działo to na pewno dam mu znać-przyznał Niall a Harry mu przytaknął.
-Gdyby coś się działo to ty się pierwsza o tym dowiesz!A teraz idź bo wujek cię zabije a ja chce siostrę w całości.-zaśmiał się Harry a ja pokręciłam głową na jego słowa.Przytuliłam Niall a później Harry'ego.Wychodząc rzuciłam,że jeszcze tutaj wrócę,ale później.Zamknęłam drzwi za Lori i wyszłyśmy ze szpitala.W drodze powrotnej przechodziłam koło domu Niall'a. Zatrzymałam się i spojrzałam na Lori.
-Idziesz ze mną czy zostajesz?-zapytałam dziewczynę odwracając się do niej.
-Idę,nie chce mi się samej tutaj stać-powiedziała i podeszła do bramki,otworzyła ją przepuszczając mnie pierwszą.Podeszłam do drzwi i zaczęłam się zastanawiać jak wejść do środka.Nie miałam kluczy ani nie dostałam od Niall'a. Westchnęłam i spojrzałam na Lori.
-Nie masz kluczy?-powiedziała i podniosła brwi do góry a ja jej przytaknęłam.Lori podeszła do drzwi i nacisnęła na klamkę.Weszłam pierwsza i prawie dostałam patelnią w głowę od jakiegoś faceta.Krzyknęłam przerażona i kopnęłam go w nogę przez co upadł na kolana.
-Co tutaj się dzieje?-usłyszałam głos młodej dziewczyny,która nosiła jakiegoś blond chłopczyka.-Kim jesteście?Jak za chwile nie wyjdziecie z tego domu to zadzwonię na policję!
-Kim pani jest?-zapytała Lori a ja się przyjrzałam małemu chłopcu,który wyrywał się z rąk i chciał stanąć na nogach.Nagle mnie oświeciło ten chłopiec to był bratanek Niall'a Theo czyli ten pan,który chciał mnie uderzyć patelnią to był brat Niall'a Greg,a ta pani to żona Grega Denise i matka Theo.
-Boże święty!-zawołałam i uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.Pomogłam wstać Greg'owi z ziemi-Przepraszam Greg! Nie poznałam Cię i się wystraszyłam,że to włamywacz znowu wrócił!
-Co robisz w domu Niall'a?-zapytała ponownie dziewczyna i puściła Theo.Theo nie pewnie podszedł do mnie a ja przykucnęłam przy nim i spojrzałam na chłopca.Tak przypominał Niall'a.
-Cześć Theo!Jestem Katie a tu jest Lori-przywitałam się i pokazałam na moją przyjaciółkę-Jesteśmy przyjaciółmi twojego wujka Niall'a.
-Cześć-powiedział i pomachał nam a my odpowiedzieliśmy mu tym samym z uśmiechem na twarzy-Gdzie jes wujek?
Spojrzałam na Grega i jego żonę nie wiedząc co odpowiedzieć Theo.
-Wiesz Theo Niall teraz...-zaczęłam ale nie wiedziałam jak zakończyć. Szukałam pomocy u Grega,żony Grega a nawet u Lori ale nikt mi nie pomógł.Nikt nie wiedział jak powiedzieć dziecku,że jego wujek teraz leży w szpitalu.-...odpoczywa z Harry'm.
-Czy wujek Niall jes telaz z Hally'm w szpitalu?-zapytał a mi oczy się rozszerzyły na jego słowa.Otworzyłam buzię i spojrzałam na rodziców Theo.Greg podszedł do nas i kucnął koło Theo,żeby miał twarz na wysokość twarzy chłopca.
-Zgadza się Theo-przytaknął Greg i posłał uśmiech swojemu synowi.
-A kiedy Niall wlóci do domu?-zapytał otwierając szerzej oczka i spoglądając na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami.
-Jak poczuje się lepiej-odpowiedziała Lori,kucając koło mnie i położyła na moim ramieniu dłoń.
-Będe mógl go odwiedzic?-zapytał z nadzieją i został zabrany na ręcę Grega.
-Theo to nie najlepszy pomysł-odpowiedziała Denise podchodząc do swojego męża.Theo zaczął się wyrywać i kopać a nawet prawie ugryzł Grega.Greg postawił go na ziemię a Theo podbiegł do mnie i się do mnie przytulił.
-Będe mógl go odwiedzic?-powtórzył ponownie pytanie spoglądając z nadzieją na mnie.Spojrzałam na Grega i Denise,który westchnęli i przytaknęli na zgodę.
-Zobaczymy co się da zrobić-powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze do chłopca,który przytulił mnie jeszcze mocniej.Objęłam go swoimi ramionami.
-Nie chce być nie miła,ale po co przyszłaś do domu Niall'a?-zapytała Denise spoglądając na mnie.
-Niall mnie prosił,żebym wzięła mu jakąś piżamę i ładowarkę do telefonu-odpowiedziałam a Greg kiwnął głową i obrócił się.Wszedł po schodach na górę.Po niespełna 10 minutach wrócił z ubraniami i ładowarką w reklamówce.Podziękowałam i chciałam już wychodzić gdy usłyszałam głos Theo.
-Lubie cie Katie-odpowiedział słodko a ja się uśmiechnęłam - ciebie tez Loli.
-Też Cię lubimy Theo-odpowiedziałam za Lori i uścisnęłam chłopca na pożegnanie,co później uczyniła również Lori.Pożegnaliśmy się z Greg'iem i Denise.Wyszliśmy z domu i szybkim krokiem poszliśmy do domu.Otworzyłam drzwi kluczem i przepuściłam w drzwiach Lori.Zamknęłam drzwi za nami i ściągnęliśmy buty oraz bluzy.W salonie siedział na kanapie wujek i oglądał mecz koszykówki.
-Dlaczego chciałeś nas widzieć?-zapytałam i usiadłam koło niego na sofie.
-Jakiego brata masz w szpitalu?-zapytał prosto z mostu a ja westchnęłam.
-To długa historia-powiedziałam i spojrzałam na Lori
-Mamy czas-odpowiedział i wyłączył telewizor.
-Gdy byłam w Polsce i wracałam z Lori z zakończenia szkolnego,zadzwoniła do mnie jakaś pani,która mi powiedziała,że mój brat Harry jest w szpitalu.Na początku jej nie uwierzyłam do momentu gdy do mnie nie zadzwonił jeden z moich idoli z zapytaniem czy nie przyjadę do swojego brata,który jest nie przytomny w Hiszpanii.Spotkałam tam swojego idola,który mi wszystko wyjaśnił na spokojnie.Później porozmawiałam ze swoim prawdziwym bratem.Okazało się,że gdy urodziłam się wyjechaliśmy do Anglii gdzie rodzice oddali Harry'ego do domu dziecka i wróciliśmy w 3.Ja i moi dwaj przyrodni bracia.Nie rozumiem dlaczego mama z tatą oddali mi brata i nawet mi o tym nie powiedzieli!-krzyknęłam wściekła i wstałam z sofy.Wzięłam do ręki reklamówkę z rzeczy Niall'a i ruszyłam szybki krokiem do swojego pokoju.Położyłam ubrania na krześle przy biurku i rzuciłam się na łóżko przyciskając twarz do poduszki.Chwyciłam telefon i napisałam do Harry'ego.
Do Harry :P
Od Katie :**
Hey Hazz :D
Co robisz? :*
czekałam z 2 minuty aż Hazz odpisał.
Do Katie :**
Od Harry :P
Hey!Już ci się nudzi? :P
Do Harry :P
Od Katie :**
Można tak powiedzieć XD
Wujek zaczął mnie wypytywać o Ciebie :(
Musiałam w szpitalu powiedzieć,że jestem u ciebie i Niall'a. :)
Nie masz nic przeciwko,że powiedziałam wujkowi? :(
Do Katie :**
Od Harry :P
Nic się nie stało :D
O czym rozmawiałaś z wujkiem?
Do Harry :P
Od Katie :**
Musiałam opowiedzieć skąd wiem,że jesteś moim bratem i się popłakałam bo musiałam wszystko mówić co ty mi mówiłeś :'(
O Anglii,domu dziecka i powrocie bez Ciebie do Polski :(
Jestem wściekła na rodziców! Mam 17 lat prawie 18 a ja nawet nie wiedziałam,że mam brata :P
Do Katie :**
Od Harry :P
Nie gniewaj się na nich :P
Możesz być smutna ale się na nich nie gniewaj :(
To twoi rodzice oraz moi :3
Miałaś szanse na dorastanie z rodzicami a ja niestety nie,bo mnie oddali :'(
Do Harry :P
Od Katie :**
Co tam u Niall'a :)
Jak się sprawuje w rehabilitacji? XD
Do Katie :**
Od Harry :P
"Jakoś" sobie "radzi" :(
Do Harry :P
Od Katie :**
Dlaczego "jakoś" i "radzi" jest w cudzysłowu? :O
Do Katie :**
Od Harry :P
Bo wcale sobie dobrze nie radzi :(
Popłakał się biedak jak nie mógł utrzymać nogi u góry :/
Do Harry :P
Od Katie :**
Biedak,jak mi go jest szkoda :(
Zaraz będę u was :*
Napisałam do Harry'ego i ruszyłam do łazienki,żeby uczesać włosy z kołtunów.Wyszłam z łazienki i włożyłam komórkę do kieszeni spodni.Wzięłam rzeczy Niall'a i jeszcze czerwona po twarzy i załzawionymi oczami,wyszłam z pokoju kierując się do przedpokoju.Ubrałam pośpiesznie buty i moją bluzę.
-Katie?-usłyszałam za sobą głos Lori gdy już miałam wychodzić na pole-gdzie idziesz?
-Do szpitala-odpowiedziałam i nie odwracając się do niej,wyszłam z domu.Przeszłam kilka kroków gdy usłyszałam wołanie za mną.Zdziwiona obróciłam się i zobaczyłam jednego z tych chłopaków,którzy podstawili mi nogę w szpitalu.Nie przejmując się nim szłam dalej.Chłopak mnie dogonił i szedł koło mnie tym samym tempem jak ja.
-Przepraszam za mojego kumpla-odpowiedział szczerze chłopak o blond włosach-On zachowuje się jak dziecko.
-Przeprosiny przyjęte od ciebie ale od niego nie-odpowiedziałam spokojnie i spojrzałam na niego,ale sobie przypomniałam,że jestem cała czerwona i mam załzawione oczy.
-Dlaczego płaczesz?-zapytał lustrując mnie czy przypadkiem nie jestem ranna.
-Długa historia i pokłóciłam się z wujkiem oraz moją przyjaciółką.
-Jak masz na imię piękna?-zapytał blondyn
-nie jestem piękna a na imię mi jest Katie.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny-odpowiedział i uśmiechnął się do mnie a ja się lekko zarumieniłam.
-Sorry stary ale ja mam już kogoś na oku więc...mnie nie bajeruj!-zaśmiałam się i pokręciłam głową-a tobie jak na imię?
-Jestem Luke Hemmings-przedstawił się a ja spojrzałam na niego i próbowałam sobie przypomnieć kto to był.
-Kojarzę ciebie ale nie wiem z czego-powiedziałam i westchnęłam
-Jestem w zespole 5 Second Of Summer.-powiedział a mnie oświeciło.Przecież Lori słucha ten zespół i jej ulubionym jest Ashton Irwin.
-Moja przyjaciółka was słucha i uwielbia-przyznałam i pokiwał głową.
-A kogo najbardziej?-zaczął się dopytywać
-Ashton'a Irwin'a. Nie mów mi,że to ten,który podłożył mi nogę-zagroziłam a Luke tylko przytaknął.-powiedź mu,że u mnie ma już przesrane.
-Ok jak nie zapomnę-zaśmiał się a ja stanęłam koło wejść do szpitala.
-Dobra ja idę.Miło było ciebie poznać Luke-powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem przed szpitalem.Weszłam i skierowałam się pod salę 25 chłopaków. Otworzyłam drzwi i w sali stali dwóch lekarzy koło Niall'a,który miał zamknięte oczy.Spojrzałam na Harry'ego,który spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach.
-Przykro mi Katie....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak myślicie Horan'owi coś się gorszego stało czy nie?Mam tyle wyświetleń a nikt mi nie komentuje,dlaczego!? Jak nie chcecie pisać komentarzy to chociaż zagłosujcie na ankiecie,żebym wiedziała,że ktoś to czyta a nie tylko wchodzi i wychodzi,ale fajnie byłoby nawet jak byście napisali tylko krótkie zdanie,że ci się podoba albo nie podoba.Komentarze motywują do pisania a u mnie słabo jest teraz z motywacją więc...proszę!
Katie :*
1 komentarz - nowy rozdział
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz