Strona główna

niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 18

Oczami Katie

Obudziłam się czując lekki i równomierny oddech na twarzy.Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy siadając na łóżku patrząc na śpiącego Niall'a przy moim boku.Przeciągnęłam się i cicho wstałam z łóżka stękając gdy usłyszałam jak moje kości strzelają.Podeszłam do łazienki i z pralki wzięłam poukładają bluzkę w paski i czarne leginsy.Zamknęłam się w łazience i ubrałam się pośpiesznie.Pomalowałam lekko oczy i potuszowałam rzęsy tuszem.Spojrzałam na lustro i zobaczyłam swoje odbicie na,którym pod powiekami miałam cienie od niewyspania się.Od kilku dni męczą mnie koszmary,że dwie postacie knują przeciwko mnie,Harry'emu i Louis'owi a później nagle pojawia mi się Liam,który klęczy nad ciałem ciemnowłosego chłopaka.Był nim Zayn. Spojrzał na mnie z bólem w oczach i wykrzyknął mi prosto w twarz
-Nienawidzę Cię!To twoje wina!-krzyczał zrozpaczony.
Wyszłam z pokoju dalej myśląc o moim śnie i zderzyłam się z Liam'em w salonie.Przestraszona aż podskoczyłam w miejscu przez mój snem i popatrzyłam niepewnie na niego.
-Katie!-zawołał a ja spojrzałam na niego wystraszonymi oczami.-Gdzie jest Niall?!
-Emmm....śpi?-odpowiedziałam zmieszana-w moim pokoju.
-Co się stało w twoim pokoju?-zapytał zatroskany-Od kiedy masz astmę?
-Nie mam astmy-odpowiedziałam i pokręciłam wolno głową spoglądając na Li.
-Wcześniej jak upadłaś miałaś napad astmy i dobrze,że Niall choruje na astmę i miał inhalator bo byś się udusiła.-odpowiedział a mi się oczy szerzej otworzyły.Ja i astma?nic mi o tym nie wiadomo...
-jak to?-wykrztusiłam-od kiedy tutaj siedzisz?-zmieniłam temat
-Od momentu gdy odzyskałaś przytomność a później poszłaś spać,a ja czekałem na Niall'a-odpowiedział i zmarszczył brwi.
-Niestety ale Niall'owi się przysnęło koło mnie-zaśmiałam się cicho
-Co ja?-nagle usłyszałam śpiący i zachrypnięty głos Niall'a za nami.Obróciliśmy się z Liam'em w jego stronę.
-Już nie śpisz?-zapytałam spoglądając na niego,podeszłam do niego i przeczesałam mu roztrzepane ,w wszystkie strony, kosmyki włosów.
-Obudziłem się bo zabrakło mi ciepła,które przez cały czas leżało na mnie-odpowiedział wesoło a ja się zarumieniłam się-a tak na serio przywaliłem głową w szafkę-odpowiedział i przyłożył do głowy rękę.Stanęłam na palcach u jego boku chcąc zobaczyć czy sobie głowy nie rozciął,ale jestem za niska i nie dosięgnę do jego włosów lecz do twarzy.
-Mógłbyś się trochę schylić chciałabym zobaczyć czy nie rozciąłeś głowy czy skończy się tylko na guzie.-powiedziałam a Niall spełnił moją prośbę uginając nogi w kolanach.Sprawdziłam i stwierdzając,że niczego nie ma,pozwoliłam chłopakowi powrócić do wyprostowanych nóg.-masz szczęście!Skończy się tylko na guzie.
Poklepałam go po ramieniu i usłyszałam głośne burczenie w brzuchu. Byjąc pewna,że to Nialler spojrzałam na niego z politowaniem a on popatrzył na mnie i pokręcił głową.
-To nie ja!-odpowiedział a ja spojrzałam na Liam'a.
-Przepraszam-odpowiedział ze skruchą.Westchnęłam i chwyciłam Niall'a po jednej stronie a Liam'a po drugiej i poszłam z nimi do kuchni.Wskazałam im siedzenia i kazałam usiąść.
-Co sobie życzycie?-zapytałam spoglądając do lodówki-tosty,naleśniki,kanapki,omleta,jajecznicę?-zaczęłam wymieniać.
-Naleśniki-odpowiedzieli równo
Pokiwałam głową i podeszłam do lodówki wyjmując potrzebne produkty do zrobienia naleśników.
Wzięłam mikser z górnej półki nad zlewem i miskę z dolnej półki.Położyłam patelnie na ogniu wcześniej wyciągając ją z półki.Wsypałam wszystkie produkty i zaczęłam je miksować.Gdy ciasto było już gotowe,a patelnia rozgrzana nalałam trochę oleju na patelnie a później nalałam ciasto,rozprowadzając go po całej powierzchni patelni.Gdy naleśniki zaczęły się smażyć usiadłam sobie koło Liam'a przy stole.Spojrzałam na chłopaków,którzy zacięcie o czymś gadali.Jedyne o czym usłyszałam to koncert i Modest,więc stwierdziłam,że rozmawiają o zespole.Podeszłam do kuchenki i obróciłam naleśnika.Zaczęłam zastanawiać się o co chodziło w moim śnie.Co ja mogłabym zrobić Zayn'owi,że Liam by się na mnie obraził?Gdzie był Niall,Harry,Lou?Nawet nie wiem kiedy w mojej ręce pojawił się nóż,przecież nic nie kroiłam!
 -Katie!-usłyszałam krzyk i poczułam ból w ręce.

                                                                         * * *
Oczami Louis'a.


Siedziałem w szpitalu koło śpiącego Harry'ego,którego zaczęła głowa boleć.Siedziałem,siedziałem,siedziałem i siedziałem.Zaczynało mi się nudzić bo mój misiek dalej spał,gdy drzwi do pokoju się otworzyły i do środka weszły dwie dziewczyny.Rozpoznałem w nich te dwie dziewczyny,które prosiły mnie i Liam'a o autograf w kawiarni.
-Co tutaj robicie?-zapytałem i spoglądając morderczym wzrokiem na dziewczyny.Dziewczyny podskoczyły na mój głos i powoli się odwróciły.
-O Lou!-zawołała szatynka,a ja się skrzywiłem.Niech mi obudzą mojego skarba to zabiję!-Jesteś tutaj! to nie będziemy Ci przeszkadzać-odpowiedziały i w szybkim tempie ulotniły się z pokoju gdy chciałem się czegoś spytać.Wzruszyłem ramionami i spojrzałem na Hazzę,spał dalej jak  niewiniątko.
Nagle dostałem SMS'a.Odblokowałem telefon i otworzyłem wiadomość.

Do Louis
od nieznajomy

Nie ciekawi Cię dlaczego Harry się nie budzi?
Może jednak nie boli go głowa ale co innego i się nie budzi?
Kocham cię słoneczko i miłego cierpienia...

Siedziałem na miejscu w szoku.Spojrzałem na Hazze i wstałem jak poparzony podbiegając do niego.Obróciłem go na plecy-ponieważ leżał bokiem i sprawdziłem puls.Był słaby ale był i sprawdziłem czy oddycha.

O cholera on nie oddycha!-krzyknąłem w myślach sprawdzając jeszcze raz czy oddycha ale niczego nie usłyszałem.
Nacisnąłem czerwony guzik nad łóżkiem i zacząłem próbować przywrócić oddech ale to nic nie dawało!Przez łzy niczego nie widziałem,rozmazywał mi się obraz.Do pokoju wbiegł lekarz i dwie pielęgniarki.
-Co się stało?-zapytał mnie lekarz a ja wziąłem drżący oddech.
-Nie wiem!Bolała go głowa więc się położył a teraz nie oddycha!Ratujcie goo!-krzyknąłem zalewają się łzami
-Wyprowadźcie go!-zawołał lekarz a jedna z pielęgniarek podeszła do mnie i próbowała mnie wyprowadzić ale ja nie stawiałem oporu.Sam wyszedłem nie robiąc w środku zamieszania.Lepiej,żeby zajęli się Harry'm  niż mną.Siadłem sobie na krześle i wyciągnąłem iPhone z kieszeni spodni. Po chwili wyszedł lekarz,podbiegłem do niego.
-I co z nim?-zapytałem ze strachem
-Przykro mi ale Panu Styles'owi nie udało nam się przywrócić oddech,ale jest podłączony ponownie do aparatury,która będzie podtrzymywać mu oddech.
-Dziękuję za powiadomienie mnie-odpowiedziałem smutno-mogę do niego wejść?
-Oczywiście jutro będą badania dlaczego Pan Styles przestał oddychać,dowiedzenia-odpowiedział i odszedł zostawiając mnie z samym sobą na korytarzu. Wszedłem do sali i zobaczyłem ten sam widok,który widziałem jeszcze nie dawno.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że coś cię boli oprócz głowy-zapytałem szlochając-Nic ci by nie było teraz,jakbym zawołał lekarza od razu,a nie kazał tobie się zdrzemnąć,przepraszam słoneczko-odpowiedziałem i wybuchnąłem większym płaczem.Odblokowałem telefon,który trzymałem w dłoni i wybrałem numer do Katie.Czekałem aż odbierze ale nie odebrała.Spróbowałem jeszcze i po chwili usłyszałem łagodny głos w słuchawce.
-Tak słucham?-zapytała a ja cicho zaszlochałem-Lou co jest?!
-Mogłabyś przyjechać do szpitala?-zapytałem z nadzieją w głosie-i przyjść do pokoju Harry'ego?
-Zaraz będę-odpowiedziała i rozłączyła się.Nie minęło kilka minut a w sali pokazała się Katie z Niall'em i Liam'em.
-O Bożę!Co się tutaj stało!?-zapytała i podeszła do Harry'ego.
-Bolała go głowa więc powiedziałem mu żeby się zdrzemną,a później długo się nie budził i zauważyłem,że nie oddycha!To jest moja wina bo zamiast wołać lekarza to kazałem mu się zdrzemnąć!
-Lou-spokojnie powiedział Niall i podszedł do Lou-to nie twoja wina!Nikt by tego nie przewidział nawet duch z przyszłości-odpowiedział i spojrzał na mnie przez chwilę-więc się nie obwiniaj!
-Może jednak tylko go głowa bolała i przez głowę przestał oddychać a nie na przykład stało mu się coś z płucami.-dopowiedziałam i spojrzałam smutno na Hazze-Hazz wyjdzie z tego,jest silny i ma dla kogo walczyć-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się smutno ocierając łzę,która wypłynęła mi z oka.
-Miałem do Ciebie przyjść dzisiaj ty...ty świnio!-zawołał Liam wycierając łzę z policzka a ja się cicho zaśmiałam.
-O Katie nie masz już gipsu!-zmienił temat Lou
-Taaaa...za to mam szwy na połowie ręki-odpowiedziałam i pokazałam mu prawą dłoń.
-Coś ty robiła?-zapytałem w szoku spoglądając na jej dłoń.
- Zamyśliłam się i nie wiem skąd się wziął w mojej dłoni nóż -odpowiedziała i wzruszyła ramionami.
Usiadłem na krześle i zrobiło mi się słabo.
-Lou dobrze się czujesz?Zbladłeś-zapytała Katie zatroskana.
-Jesteście samochodem tutaj?-zapytałem z nadzieją
-Jesteśmy-odpowiedziałam i podeszłam do Lou-chodź odwieziemy Cię
Przytaknąłem i wstałem z krzesła żegnając się z moim misiem i zapewniając go,że jutro przyjdę.
Reszta również się z nim pośpiesznie pożegnała i ruszyliśmy do samochodu szybkim krokiem.
Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy w stronę mojego i Hazzy domu.Po 5 minutach byliśmy pod moim domu.Podziękowałem i wysiadłem z samochodu,żegnając się z wszystkimi. Wszedłem do środka zamykając za sobą drzwi na klucz.Podążyłem do pokoju i przebrałem się w lekki dres i zdarty podkoszulek.Wyłączyłem światło i oddałem się Morfeuszowi.

                                     * * *
Oczami Niall'a

-To było bardzo dziwne-zacząłem rozmowę gdy Lou opuścił samochód.
-Aż za bardzo-odpowiedziała sennie Katie obok mnie.Spojrzałem na nią.Kleiły jej się oczy.Przysunąłem się bliżej jej i zaoferowałem jej swoje ramię.Z przyjemnością go przyjęła kładąc głowę na nim i zamykając oczy.Moja księżniczka....znaczy nie moja.Może w przyszłości...ale ją kocham a teraz tak słodko i niewinnie wygląda gdy śpi mi na ramieniu.Pogłaskałem ja po głowie gdy usłyszałem głos Li.
-Słodko razem wyglądacie-powiedział szeptem,żeby nie zbudzić Katie.
-Dziękujemy-odpowiedziałem za nas dwóch
-Kochasz ją a on kocha Ciebie-odpowiedział i spojrzał na nas w lusterku-widać to.
-Aż tak to widać u mnie?-zapytałem i ziewnąłem lekko.
-Tak,u Katie również-odpowiedział a ja westchnąłem-Kochasz ją to dlaczego nie zapytasz się jej czy zostanie twoją dziewczyną?
-Bo nie jestem pewny czy ona kocha mnie-odpowiedziałem a Katie zaczęła się nie spokojnie ruszać.Zacząłem ją lekko głaskać po włosach,żeby się nie zbudziła.Zadziałało i dziewczyna przestała się niespokojnie ruszać.Po kilku minutach podjechaliśmy pod dom Katie i Lori.Wysiadłem z Katie na rękach i miałem już ruszać do drzwi gdy Liam mnie zatrzymał.
-Przemyśl co Ci mówiłem.Katie cię kocha ty też ją kochasz....-odpowiedział i ruszył do swojego samochodu gdy zatrzymał się jeszcze przed drzwiami-i uważaj na swój kręgosłup.
Pokiwałem głową i ruszyłem do drzwi,żegnając się z Liam'em. Wszedł do środka i ściągnąłem buty.Podążyłem do pokoju dziewczyny i położyłem ją lekko na łóżku ściągając jej tylko buty.Przykryłem ją kąłdrą i podążyłem do salonu.Położyłem się na sofie i odpłynąłem do krainy Morfeusza.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,że w tamtym tygodniu nie dodałam nic :/ Na Wattpad'zie otworzyłam ten blog więc jakby ktoś miał ochotę zamiast tutaj czytać rozdziały,lecz na wattpad'zie to zapraszam serdecznie :)
Ale tam dopiero jestem na 3 rozdziale więc możecie zacząć czytać od początku :)
Oto link Opowiadanie na Wattpad'zie :) Do zobaczenia w następnym poście :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz