Strona główna

piątek, 29 kwietnia 2016

II.Rozdział 7.

~Oczami Niall'a~

Siedziałem z Liam'em przez kilka godzin,rozmawiając co się działo jak się nie widzieliśmy.Wytłumaczył mi,że Katie wiedziała o tym,że on jest wśród nas.Na początku byłem lekko zdenerwowany na Katie,ale przeszło mi.Nie mógłbym gniewać się na mojego skarba.No właśnie! Co z Katie!? Spojrzałem na Li,a on spojrzał na mnie.
-Katie śpi najprawdopodobniej-odpowiedział,a ja kiwnąłem głową.

~Najprawdopodobniej dalej mnie słyszy~pomyślałem,a Li kiwnął głową.

~Owszem~odpowiedział,a ja lekko się uśmiechnąłem.

-Co z chłopakami?-zapytałem,a Liam lekko drgnął.-Co jest?-zapytałem lekko poddenerwowany.
-Z chłopakami spoko,zastanawiają się gdzie możemy cię znaleźć-odpowiedział,a ja kiwnąłem głową nie przekonany,że wszystko mi powiedział.-Chłopaki od dwóch dni wiedzą,że jestem zawsze z wami,wcześniej nic nie wiedzieli-odpowiedział pośpiesznie,a ja podniosłem brwi do góry.
Nagle jęknąłem i spojrzałem na Liam'a,który również marszczył brwi.
-Ty to czujesz?-zapytał zdziwiony,a następnie wstał z łóżka.Wstałem za nim i spojrzałem na niego.
-Muszę wracać coś się dzieje w domku-odpowiedział,a ja wystraszony kiwnąłem głową.Po chwili go już koło mnie nie było.Położyłem się na łóżku i spoglądałem na szare kawałki schodzącej farby z sufitu,który niegdyś był biały,a teraz jest w odcieniu szarego.Czułem pulsujący ból w skroniach,ale przymknąłem oczy.Był to wielki błąd.Po kilku chwilach poczułem ból i lepką ciecz na mojej nodze.Podniosłem głowę z jękiem i spojrzałem na nogę.Zobaczyłem całą rozciętą nogę,a następnie twarz ubranego na czarno pomocnika Alvan'a.Spoglądał na mnie ze swoim chytrym uśmieszkiem i świecącymi na szaro oczami.Prawie podchodziły pod kolor czerni.Następnie podszedł do mojej prawej ręki i wykręcił mi ją tak,aż usłyszałem dźwięk łamanej kości.Jęczałem,krzyczałem i płakałem na zmianę.Wiedziałem,że najprawdopodobniej Katie i Liam'a również to boli.Może nie tak bardzo jak mnie,ale w jakimś stopniu na pewno.Gdy myślałem,że już przestał i wyszedł,poczułem lepką ciecz na twarzy oraz ból.Wiedziałem,że w tej chwili rozciął mi policzek.Poczułem metaliczny smak na wargach,a następnie na języku.Po kilku minutach usłyszałem zamknięcie zamka w drzwiach i byłem pewien,że pomocnik mojego porywacza i największego wroga,wyszedł.Próbowałem się podnieść ale nie dałem rady.Każda komórka ciała krzyczała z bólu i ze zmęczenia.Alvan dokładnie wiedział,że będę mógł się zregenerować i po jakimś czasie wstać o własnych siłach i w takim samym stanie co przed moim napadem przez jego pomocnika.Jęcząc oparłem się o ścianę i zamknąłem oczy ze zmęczenia.Po godzinie usłyszałem wielki huk więc otwarłem oczy.Pomocnik Alvan'a Nathan rzucił jakąś blond włosom postacią o ziemię i trzasnął drzwiami zamykając je na wszystkie spusty.Podszedłem kulejąc nie pewnie do dziewczyny i kucnąłem koło niej.Obróciła się na plecy,a ja zobaczyłem jej twarz z licznymi ranami na policzkach oraz czole.Była to blondynka,która była zaczarowana,a Liam ją odczarował,a następnie jej przyjaciółka wbiła mu nóż.Gdy mnie zobaczyła,pisnęła i przysunęła się do ściany.Schowała głowę pomiędzy nogami i chwiała się do przodu i do tyłu.
-Spokojnie nic ci nie zrobię-odpowiedziałem i chciałem podejść do dziewczyn,ale dziewczyna zaczęła krzyczeć.-Spokojnie-odpowiedziałem i oddaliłem się jeszcze bardziej z podniesionymi rękoma do góry.Usiadłem na łóżku i spoglądałem na dziewczynę,która w dalszym ciągu kiwała się.Może po 10 minutach dziewczyna przestała płakać i spojrzała na mnie nie pewnie.
-Gdzie jesteśmy?-zapytała już spokojnie.
-Nie wiem,ale moi przyjaciele próbują się tego dowiedzieć.-odpowiedziałem,a dziewczyna kiwnęła głową.-Słyszałaś jakieś dźwięki jak jechałaś tutaj?
-Słyszałam szum,ale nie mogę zidentyfikować czy to był szum morza czy oceanu,a może nawet jakiegoś stawu.
-Byłaś przez całą drogę przytomna?-zapytałem,ale dziewczyna pokręciła głową przeciwko.Westchnąłem i pokręciłem głową.
-Obudziłam się jedynie przed lasem-odpowiedziała,a ja kiwnąłem głową.
-To nic nam nie daje-odpowiadam smutno,a dziewczyna spogląda na mnie.-obudziłem się w tym samym momencie co ty.
-Liczyłam ile jechaliśmy o początku lasu,aż do tego miejsca-odpowiedziała,a ja poniosłem szybko głowę.Zakręciło mi się w głowie.Zapomniałem,że jestem ranny.-Doliczyłam do 125.-odpowiedziała,a ja kiwnąłem głową i położyłem się z jękiem na łóżku.Dziewczyna nie pewnie do mnie podeszła i stanęła nade mną.-Co ci się stało?
-Pomocnik Alvan'a.-odpowiedziałem,a dziewczyna spojrzała na mnie dziwnie.-Nie wiesz kto to jest Alvan?-odpowiedziałem,a dziewczyna pokręciła głową przecząco.Przesunąłem lekko jęcząc,by dziewczyna mogła się koło mnie usiąść.
-Jessica?-zapytałem,a dziewczyna kiwnęła głową-Alvan to zła postać w świecie nadprzyrodzonym.Jest najsilniejszym demonem z piekieł,ale zdarza się też silne,dobre postacie.
-Na przykład jakie?-zainteresowała się dziewczyna.
-Na przykład archanioły-odpowiedziałem,a dziewczyna wytrzeszczyła oczy.
-To one istnieją?-zapytała,a ja kiwnąłem głową.
-Na przykład są też opiekunowie,którzy opiekują się i bronią przed złem,postacie jak na przykład ja.Ja mam dwóch opiekunów.Moją dziewczynę Katie i mojego najlepszego przyjaciela Liam'a.
-To wy się nie poznaliście w X-factorze?-zapytała zbita z tropu.
-Z Liam'em poznaliśmy się w szkole po śmierci mojego przyjaciela.Pomógł mi wyjść z dołka po stracie.
-Nie rozdwoję się przecież!-usłyszałem głos Liam'a.-Jedna jest nie przytomna i nie da się jej obudzić,a drugi jest bardzo daleko-zaczął nawijać Liam i spojrzał na nas.-...i siedzi z jakąś dziewczyną-dopowiedział ze zmarszczonymi brwiami.
-Przecież nie musisz reagować na każde wypowiedziane przeze mnie imię twoje-odpowiedziałem i przewróciłem oczami.Spojrzałem na Jessicę,która siedziała z otwartą buzią.Faktycznie widziała Liam'a martwego,przecież jej przyjaciółka zadźgała go nożem.
-Później ci wytłumaczę-powiedziałem do dziewczyny,która nie reagowała na moje słowa.Spojrzałem gdzie patrzy Jessica i zamarłem.Za Liam'em ktoś stał.
-Liam ktoś jest za tobą!Uciekaj!-zawołałem,a Liam zamiast od razu mnie posłuchać i zniknąć-obrócił się.
-Zostaw ich!-zawołał i plecami zaczął do nas podchodzić.
-Wiesz,że nigdy ich nie wypuszczę?-pyta z szyderczym śmiechem Alvan.
-A założysz się?-pyta Liam z podniesionym głosem.
-Nie muszę się zakładać ja to wiem-odpowiedział Alvan.Liam z Alvan'em zaczęli do siebie podchodzić,aż stanęli twarzą w twarz.
-Szkoda,że moi ludzie są tacy głupi i nie wzięli tej strzykawki,której powinni.Umierałbyś w męczarniach i w końcu byś wykorkował ze zmęczenia-odpowiedział z jadem w głosie i z uśmieszkiem na ustach.Alvan był wysoki i na ciało miał narzuconą czarną pelerynę z kapturem,która zakrywała mu łysą pomarszczoną głowę.Miał troje czarnych oczów,które każde z osobna mogły patrzyć w inną stronę,przez co było trudniej mu uciec.Z kącika ust co chwilę wypływała czarna krew,która spływała mu po twarzy i spadała na ziemię.Przyznajmy szczerze wyglądał okropnie. Nie chcielibyście go zobaczyć na własne oczy,mówię wam.Nagle Liam i Alvan zaczęli rzucać w siebie swoimi mocami.

~Uciekajcie!-słyszę krzyk Liam w swojej głowie.

~A co z tobą?-krzyknąłem w myślach.

~Ja w pewnym momencie zniknę i pojawię się koło was-odpowiedział i spojrzał na mnie.Kiwnąłem głową i spojrzałem na dziewczynę,która w dalszym ciągu się nie ruszała.

-Jessica musimy uciekać-mówię jej szeptem do ucha,a ona lekko podskakuje.Spogląda na mnie i kiwa głową.Pomagam jej wstać sam kulejąc.

~Boże co Ci się stało?-ponownie usłyszałem głos Liam w głowie.Spogląda na mnie przez chwilę,gdy Alvan podnosi się z ziemi po uderzeniu Liam'a.

~Pomocnik Alvan'a-odpowiadam,a chłopak nagle robi się jeszcze bardziej wściekły na Alvan'a.

~Zabije go-słyszę głos jakby mówiony przez zęby,a następnie słyszę ponownie głos mojego opiekuna-uciekajcie już!

Spoglądam i widzę jak Liam rzucił się na Alvan'a i szarpią się po ziemi.Spoglądam ostatni raz na Liam'a i ciągnąć za dłoń dziewczynę,wybiegam.
-Biegnij!-zawołałem do dziewczyny,zatrzymując się.Dziewczyna zatrzymała się i spojrzała na mnie.
-Czemu nie biegniesz ze mną?-pyta,a ja wzdycham.
-Nie mogę tak zostawić Liam'a samego!-odpowiadam i wracam się.Gdy jestem przy drzwiach widzę oślepiające światło.Zakrywam oczy i nie zdaję sobie sprawy,że ostatni raz mogę w tym momencie popatrzyć na Liam'a.Gdy światło jest mniej oślepiające widzę w dalszym ciągu szarpiące się postacie.Liam i Alvan.Czuje ostry ból w głowie i ostatnie co widzę to,że Liam wrzuca Alvan'a do światła,a Alvan zdąża go chwycić za dłoń i oby dwoje wpadają w światło,które następnie znika.Mdleję.

~Oczami Harry'ego~

Liam ponownie zniknął.Mówił nam,że może się kontaktować z nim w jakiś sposób.Katie w dalszym ciągu spała,a ja,Lou i Zayn szukaliśmy rozwiązania gdzie może przebywać Niall.
-Mówili,że to jest w lesie-wzdycha Zayn,a ja kręcę głową.
-Blisko nas znajdują się z 6 lasów i to długich-mówi Louis,a ja przytakuję.
-To jest jak szukanie igły w stogu siana-słyszymy kobiecy głos.Spoglądamy na Katie,która ziewa.
-Dokładnie-odpowiadam,a dziewczyna siada koło mnie przy stole.Opiera swoje łokcie o stół i podpiera jedną dłonią głowę.Spoglądam na nią,a ona spogląda na ścianę.
-Nad czym się zastanawiasz?-pytam,a on spogląda na mnie.
-Wydaje mi się,że coś się stało,albo stanie-odpowiada zmartwiona.Obejmuje ją ramieniem,a ona kładzie głowę na moim ramieniu.
-Nic się nie stanie-próbuję ją zapewnić i siebie przy okazji.
-Która godzina?-pyta Zayn,który przeciera oczy dłonią.Podnoszę telefon z stołu i spoglądam na wyświetlacz.
-21-odpowiadam,a Zayn zdycha.
-Dobra chłopaki idźcie się spać-mówi Katie,a my spoglądamy na nią,
-Na pewno?-pytam,a ona kiwa głową przytakująco lekko się do nas uśmiechając.
Wziąłem Lou za dłoń i poszliśmy do pokoju.Położyliśmy się przytuleni.
-Jak myślisz co teraz robi Niall?-słyszę głos Lou.Podnoszę głowę i spoglądam na jego twarz.
-Nie wiem Lou-odpowiadam smutno.
Słyszę westchnięcie i sam wzdycham.
-Musimy go znaleźć-mówi Lou,a ja przytakuję.
-Oczywiście nie zostawimy go tam-odpowiadam i nastaję cisza.
-Dobranoc-słyszę przy uchu,a następnie pocałunek na czole.
-Dobranoc Lou-odpowiadam cicho i zamykam oczy.
Nie wiem ile mija,ale nagle czuję jak gwałtownie się podnosi i oddycha.Otwieram zaspane oczy i widzę Louis'a siedzącego z założonymi rękoma na twarzy.Przesuwam się na łóżku i obejmuję go od tyłu.
-Co się stało?-pytam,a mój chłopak spogląda na mnie.
-Miałem koszmar-odpowiada,a ja go jeszcze
 bardziej przytuliłem.
-Co Ci się śniło?-pytam szeptem i całuję go w policzek.
-Że znęcali się nad Niallem.Nagle pojawiła się jakaś dziewczyna.Wyglądała podobnie do tej dziewczyny,która była przyjaciółką tej dziewczyny,która zabiła Liam'a.Uciekającego Niall i tą dziewczynę,a następnie Alvan'a i Liam'a wpadających w jakieś światło.
-Nie przejmuj się to tylko sen-odpowiadam,a Lou kiwa głową i następnie kładzie się ponownie na łóżku i momentalnie zasypia jak po dotknięciu czarodziejską różdżką.Kładę się koło niego i zastanawiam się nad snem Lou.
-Miejmy nadzieje,że to się nie stało i nie stanie-powiedziałem szeptem do siebie.
Mija z 10 minut i zasypiam z prośbą by to się już nie stało,ani nie stanie.

~Oczami Jessici~

Niall mnie zostawił.Zaczęłam się rozglądać na boki,ale niczego nie zauważyłam.Miałam iść tak jak mi powiedział Niall,ale nie mogłam go tutaj zostawić nawet jakby tutaj był Liam.Poszłam za nim i pierwsze co zobaczyłam coś oślepiającego,później to zniknęło,a następnie jak ciało blondyna upada na posadzkę.Podbiegłam do niego i ukucnęłam koło niego.Oddychał i miał puls.Odetchnęłam z ulgą i podniosłam go bez żadnego wysiłku.Zastanawiacie się dlaczego?Otóż gdy mnie i Rachel Liam odczarował zaczęliśmy się w pełnie w coś zamieniać.Zaczęliśmy też często przyłapywać się na tym,że słyszeliśmy co się dzieje za oknem i czuć przeróżne zapachy.Umiem wyczuć zapach strachu,szczęścia,bólu,radości,smutku,załamania i nawet głodu,gdy ktoś niedaleko mnie jest głodny.Próbowaliśmy z Rachel dojść do tego czym jesteśmy,ale na marne.Każda nasza próba kończyła się nie powodzeniem wobec nas.Niall w dalszym ciągu był nie przytomny.Wyszłam z budynku wraz z chłopakiem po kilku bitwach w których wygrałam,ale zostałam lekko rana.Miałam rozcięcie na brzuchu,które piekło niemiłosiernie,a na twarz pewnie dużo zadrapań i siniaków.Gdyby mnie ktoś spotkał to na pewno pomyślałby sobie,że zostałam porwana(czym jest prawda),albo w gorszym przypadku,że oszalałam i zamieniłam się w psychopatę,który biega po lesie i nosi swoje ofiary,by później je dobić.Gdy spojrzałam na Niall'a uświadomiłam sobie,że to dziwne,że dziewczyna nosi chłopaka,więc musiałam znaleźć nam jakieś bezpiecznie schronienie do momentu aż blondyn się nie ocknie.Nie wiem z ile chodziłam,ale w końcu znalazłam przyzwoitą jaskinie,która wydawała się pusta i bezpieczna dla nas.Oparłam chłopaka o ścianę jaskini i oddalając się od niego,chciałam sprawdzić czy aby na pewno jaskinia jest pusta.Ryzykowałam wiele zostawiając nie przytomnego chłopaka samego na pastwę losu,ale chciałam się upewnić.W szybkim tempie upewniłam się czy aby na pewno jaskinia jest pusta i bezpieczna,a następnie wróciłam do chłopaka,który w dalszym ciągu jest nie przytomny.Naglę usłyszałam odgłos i skapnęłam się,że mam przy sobie telefon.Wyjęłam go szybko ze spodni i zauważyłam,że mam 20 nieodebranych połączeń od Rachel i 4 nieodebrane połączenia od nieznanego mi numeru.Co do wiadomości to nie wspomnę...Było 30 wiadomości od Rachel,które brzmiały podobnie.

Od Rachel ;*
Do Jessica *,*

Jessica gdzie jesteś?! Martwię się!


Następna brzmiała:

Od Rachel ;*
Do Jessica *,*

Kobieto gdzie się podziewasz?Nie ma Ciebie 10 dni!Martwię się!Odpisz!

Weszłam w następną i odczytałam co napisała moja ukochana przyjaciółka:

Jeżeli za 4 godziny się nie odezwiesz idę na policję zgłosić twoje zaginięcie..

-Może by nas przynajmniej znaleźli-myślę do siebie.

Zainteresowana czy dziewczyna zgłosiła moje zaginięcie weszłam w wiadomość następną:

Tak jak mówiłam...policja została poinformowana i nastają poszukiwania Ciebie i Niall'a Horan'a z czego policja mi mówiłam i pytała czy moglibyście razem gdzieś uciec.Nie wierzę,że byś mnie zostawiła samą po tym wszystkim ;(

Miałam już wybierać jej numer gdy pokazał się czarny ekran,a następnie pusta bateria na telefonie.No pięknie bateria mi padła i co ja mam teraz zrobić?Wzdycham i spoglądam na nieprzytomnego chłopaka.
-Przepraszam-szepczę cicho i zamykam oczy.Zostałam przez coś obudzona.Otworzyłam z klejone oczy i spojrzałam na chłopaka,który zaczął się wierzgać i coś krzyczeć.Podeszłam do niego i uklękłam koło niego.Wstrzymałam oddech i odskoczyłam od niego wystraszona.Jego rana zamiast czerwona była zielona i zamiast czerwonej krwi płynęła czarna.Wiedziałam co to oznacza.Chłopak nie długo umrze jeżeli czegoś nie wymyślę.Przedmioty,które zadały mu rany i ból zostały zatrute.Podeszłam do chłopaka i wstrzymałam oddech by zobaczyć i ocenić ile mu pozostało.Ledwo oddychał została mi najwyżej doba może więcej.Skąd ja cholera mam znaleźć lekarstwo w lesie,nawet nie wiem gdzie się znajduje.
-Myśl Jessica!-krzyczała moja podświadomość.Nagle moje ręce zaczęły się świeci i wydobyć się z nich przyjemne ciepło.Podniosłam dłonie nad rany blondyna,które zmieniły się w jasny żółty.
-Czyli jest lepiej-pomyślałam i nagle światło zgasło,a ja próbowałam zrobić to jeszcze raz,ale nie dawałam rady.Podniosłam się i spojrzałam na wyjście.Jakbym wyszłam i poszukała odpowiednich składników to by może udało by się go uratować.Ostatni raz spojrzałam na niego i wyszłam z jaskini.Podążyłam w głąb lasu i zaczęłam szukać potrzebnych mi składników:kwiatu leśnego,liściu paproci i śliny ptaka leśnego*.Z tym ostatnim było najgorzej.Musiałam po ciemku wejść na drzewo i znaleźć gniazdo ptaka leśnego,a następnie gdy śpi,szybko ją wziąć z jego dzioba.
Schodząc z drzewa zahaczyłam nogą o konar i spadłam na ziemię.Na szczęście malutka buteleczka ze śliną ptaka się nie rozbiła.Trzymając wszystko pognałam szybko do blondyna.Niall majaczył coś pod nosem.Wrzuciłam do buteleczki listek paproci i kwiat leśny,a następnie rozmieszałam patykiem,który oskubałam z kory, na papkę.Gdy mikstura była już gotowa nałożyłam część mikstury na rany Niall'a,a część na swoje. Zmniejszył się ból i mogłam na spokojnie usnął.Gdy następnego dnia się obudziłam przede mną siedział Niall i spoglądał na mnie.
-Cześć-mamroczę,a chłopak kiwa mi głową.
-Cześć-odpowiada,a ja staję i opieram się o ścianę.-Jesteś głodny?-pytam,a Niall lekko kiwa głową.
-Chodź coś znajdziemy-odpowiadam i wstaje z ziemi.Niall nie wstaje i spogląda na mnie-Dobrze się czujesz?-pytam zaniepokojona jego zachowaniem.
-Boli mnie wszystko-odpowiada i westchnieniem.
-Dobra zostań tutaj a ja się postaram szybko wrócić i nie zagłodzić cię-odpowiadam,a chłopak kiwa głową.Wychodzę z jaskini i zaczynam polować.Zaczynam podchodzić do jakiegoś ptaka i skaczę na niego.Ptak próbuje się uwolnić z pode mnie,ale nie udaje mu się bo łamię mu kark.Ptak przestaje się ruszać,a ja nie wierzę co ja zrobiłam.Zabiłam ptaka.Biorę go ze sobą i wracam do jaskini.Gdy wchodzę Niall spogląda na mnie.Gdy zauważa ptaka w mojej ręce,przełyka ślinę i spogląda na mnie.
-Nie mamy zamiaru jeść tego ptaka,co nie?-pyta nerwowo,a ja przewracam oczami.
-Jedź-mówię mu,a on rozszerza oczy.
-Nie tknę się tego-odpowiada,a ja biorę głęboki oddech.
-Nie marudź-mówię,a on kręci głową.
-Nie zjem tego-odpowiada a ja nie wytrzymuję.
-To sobie znajdź co chcesz!-krzyknęłam na niego,a on spojrzał na mnie z przymrożonymi oczami.
-Dobra-odpowiada wściekły i wstaje z ziemi,krzywiąc się.
-Dobra!-krzyczę przez zęby i kręcę głową.Chłopak wychodzi z jaskini i mija 4 godziny,a go dalej nie ma.Zaczynam się niepokoić. Wstaję z ziemi i wychodzę z jaskini.Idę prosto i słyszę głosy z daleka.Podchodzę bliżej i widzę Rachel i jakiegoś chłopaka.Podbiegam do nich i rzucam się na Rachel,która odwraca się do mnie i ze zmarszczonymi brwiami pyta:
-Czy my się znamy-jestem zdezorientowana,a gdy widzę jej fioletowe oczy utwierdzam się w przekonaniu,że coś tutaj nie gra.


*Kwiat leśny,liść paproci i ślina ptaka leśnego została wymyślona przeze mnie na potrzeby książki.Nie mam pojęcia czy taka mikstura istnieje i w ogóle czy ptaki mają ślinę :D


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam,że dopiero dodaje ten rozdział,ale nie miałam czasu i nie miałam pomysłu na niego :)
Nie wierzę,że napisałam w końcu rozdział i zabiłam w nim ptaka +,+
Nie sprawdzałam dokładnie rozdziału,za co przepraszam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz