Strona główna

niedziela, 27 marca 2016

II.Rozdział 6

~Oczami Katie~

Marszczę brwi i zaczynam się rozglądać dookoła.Pomieszczeniu było ciemne i jedynie przez małe okienko z kratami przedzierało się światło z zewnątrz.Pod jedną ścianą stało jedno łóżko,na którym ktoś leżał.Zmarszczyłam brwi i podeszłam do łóżka .Już daleka zauważyłam blond włosy.Przyśpieszyłam kroku i stanęłam zszokowana przy łóżku.Na łóżku leżał mój chłopak oraz mój podopieczny-Niall.Usiadłam koło niego przy jego nogach i położyłam swoją dłoń na jego.Na mój dotyk zmarszczył brwi i jęknął,a następnie jego wzrok skierował się na moją osobę.Zmarszczył brwi i usiadł.Spojrzał na mnie i pokręcił głową.
-Punkt dla Ciebie Alvan!-zawołał,a ja zmarszczyłam brwi-Teraz będziesz udawał moją opiekunkę i dziewczynę?-Nastała cisza,a ja próbowałam zrozumieć o co chodzi Niall'owi i skąd znam imię "Alvan".Niall'owi wydaje się,że jestem jego porywaczem więc porywacz nie jest człowiekiem-ponieważ umie się zamieniać w innych ludzi,tylko nadprzyrodzoną osobą.

~Alvan,Alvan,Alvan....Skąd ja kojarzę to imię?-zapytałam sama siebie.

Nagle mnie oświeciło.Przez cały czas Niall albo Liam wspominali to imię.Nie trudno się domyślić,że jak to Niall lub Liam o tym imieniu mówili,to mam się go daleko trzymać.

-Co dalej mnie będziesz torturował?-zapytał wściekły,ale w jego oczach zobaczyłam ból,strach i łzy.
-Niall to ja Katie-Odpowiadam cicho,a on zaśmieje się cicho.
-Nie wydurniaj się!-woła i kręci głową-gdybyś była Katie to byś mi odpowiedziała co się stało w domku przy klifie.
-Przyprowadziłeś mnie na "randkę".Miałeś mi powiedzieć ważną rzecz,którą okazała się twoją wilczą naturą.Następnie pojawił się Liam,który myślał,że zagraża ci niebezpieczeństwo,ale tylko mnie zobaczył i stwierdziliśmy razem,że to tylko ja robiłam.Niestety się myliliśmy i ja dostałam ogromnego krwotoku,przy którym prawie mdlałam.Okazało się,że jednak ktoś był jeszcze oprócz nas i rzucił na mnie zaklęcie.Liam rzucił zaklęcie na mnie i poszedł zrobić miksturę,żeby mnie uwolnić z tego zaklęcia.Wiem,że przez cały czas leżałeś koło mnie pod postacią wilka i mnie ogrzewałeś.Nie wiem jakim sposobem-bo byłam nie przytomna,pojawił się Harry wraz z Louis'em i Harry zrzucił ze mnie dwa zaklęcia.-wytłumaczyłam wszystko chłopakowi,a on spoglądał na mnie przez cały czas.
-Dalej jestem nie przekonany-odpowiada,a ja wzdycham
-To co ci mam jeszcze powiedzieć byś mi uwierzył?-pytam,a on spogląda na mnie i przysuwa się do mnie.
-Pocałuj mnie tak jak zawsze całuje  Katie-odpowiada,a ja wbijam się w jego usta z utęsknieniem.Całujemy się lekko i delikatnie.Teraz całując go,wiem ile dla mnie naprawdę znaczy i widzę jak mi go przez te kilka godzin mi brakowało przy swoim boku.Wszystko od wstrzyknięcia Liam'owi strzykawki z trucizną się pomiędzy nami z Niall'em pozmieniało.Zaczęliśmy się bardziej martwić o Liam'a,przez co zaczęliśmy się od siebie oddalać.Całowałabym go przez całe swoje życie,ale zaczęło mi brakować powietrza w płucach i ze smutkiem musiałam się od niego odkleić,by zaczerpnąć "świeżego" powietrza.Lekko dysząc spoglądał na mnie ze łzami w oczach.
-Katie?-powiedział ze łzami w oczach,a ja przytaknęłam.Poczułam jak coś mnie obejmuje w pasie i przyciąga do siebie,a następnie chowa swoją głowę w moją szyję.Czuję trochę niestabilny oddech na swojej szyi,przez co,przez mój kręgosłup przechodzi miły dreszcz.Po chwili moja koszulka zaczyna mi się kleić do ciała i na szyi czuję łzy.Oddalam lekko Niall'a by spojrzeć mu w załzawione oczy.Spoglądam na niego z troską i ocieram z policzka-płynącą na dół łzę.
-Nialler,nie płacz-mówię cichym głosem,a z jego ust ucieka cichy szloch.
-Jak tutaj się znalazłaś?-zapytał po chwili,gdy się uspokoił.
-Szczerze nawet nie wiem-odpowiadam,a w jego oczach ponownie pojawiają się łzy.
-Pewnie mi się śnisz i nie wpadniecie na trop,gdzie mogę być więziony-odpowiada,a ja kręcę głową.
-Owszem żadnego tropu gdzie się podziewasz nie mamy,ale jestem pewna,że jestem tutaj naprawdę,albo połączyliśmy się przez sen razem.-odpowiadam,a chłopak spogląda na mnie.
-To takie coś istnieje?-pyta,a ja wzruszam ramionami.
-Nie jestem pewna-odpowiadam,ale uśmiecham się-ale jak tutaj z tobą siedzę na tym łóżku,to najprawdopodobniej takie coś istnieje.
Leżeliśmy przytuleni z Niall'em na niewygodnym łóżku i opowiadaliśmy sobie co się działo,jak się nie widzieliśmy.On mi opowiadał jak się czuł,gdy dowiedział się,że został porwany.Płakałam przez całą jego historię.Gdy trochę się uspokoiłam,zaczęłam mu opowiadać co się działo u mnie,u Harry'ego,Louis'a oraz Zayn'a.Nie drążył tematu z Liam'em przez co byłam mu bardzo wdzięczna bo nie wiem co bym mu odpowiedziała.Nie mogę nic wspomnieć o Liam'ie bo kodeks nieba na to nie pozwala i Liam'owi mogłoby się stać coś strasznego.
-Możesz trochę opowiedzieć o dziwnych dźwiękach lub coś co słyszałeś,gdy cię tutaj wieźli?-zapytałam,a Niall się zastanowił na chwilę.
-Jak się nie mylę-zaczął,a ja spojrzałam na niego z nadzieją w oczach-Słyszałem śpiew ptaków i dźwięk łamanych patyków oraz głośny szum.Nie wiem dokładnie czego,bo miałem zamknięte oczy opaską.
-Rozumiem-odpowiadam i całuję go w policzek.Podnoszę się do siadu gdy czuję lekki ból w głowie.Chwytam się za nią i spoglądam na Niall'a,który lekko zdenerwowany siada koło mnie i spogląda na mnie z troską oraz ze strachem w oczach.Pokazuje dłonią,że zaraz mi minie,ale to nie mija i po chwili mdleje.Ostatnie co czuję to strach i pocałunek na ustach,a następnie ciemność przed oczami i lekki szum w oczach.

Otwieram oczy i zastanawiam się ile byłam nie przytomna.Zauważam,że leżę na kanapie w moim i Niall'a domu.Wzdycham smutno i podnoszę się do siadu.Przecieram łzy w oczach i wstaję na równe nogi.Wchodzę do kuchni i zastaję ją pustą.Na lodówce zauważyłam wiszącą karteczkę.Podchodzę do niej i czytam.

Spałaś słodko.Nie mieliśmy serca Cię budzić i bez pożegnania wyszliśmy z twojego i Niall'a domu.Nie martw się przez cały czas zastanawiamy się,gdzie może znajdować się Niall ;)Gdy się obudzisz zadzwoń do mnie i nie wychodź z domu :)

                                      Harry 

Wzdycham i podążam do salonu gdzie znajduję mój telefon na stole.Wchodzę w wybierane kontakty i wciskuje numer Harry'ego.Po trzecim sygnale odbiera.
-Co jest siostro?-pyta,a ja wzdycham.
-Nie wiem sam mi kazałeś zadzwonić jak się obudzę-odpowiadam,a na linii nastała cisza.
-Katie,my nie zostawialiśmy Ci żadnej kartki-Słyszę spanikowany głos mojego brata.
-Jak to nie?Na kartce piszę : "Spałaś słodko.Nie mieliśmy serca cię budzić i bez pożegnania wyszliśmy z twojego i Niall'a domu.Nie martw się przez cały czas zastanawiamy się,gdzie może znajdować się Niall.Gdy się obudzisz zadzwoń do mnie i nie wychodź z domu."....To nie od Ciebie?
-Na litość boską kobieto!To nie jest nasze!-słyszę lekko zirytowany głos w słuchawce-chwila moment...czy na końcu piszę byś nie wychodziła z domu?-pyta lekko spanikowanym głosem.
-Owszem piszę-odpowiadam nie wiedząc o co mu chodzi.
-Szlak Katie!Ubieraj się szybko,będę za 5 minut u Ciebie-odpowiada pośpiesznie,ale go zatrzymuję by się nie rozłączył.
-Czemu mam się ubierać i wychodzić z domu?-pytam ze zmarszczonymi brwiami chociaż chłopak o tym nie wiem,bo mnie nie widzi.
-Ponieważ najprawdopodobniej ktoś chce cię porwać lub zrobić ci coś złego,bo zakazał ci wyjścia z domu!-Odpowiada i rozłącza się,a ja spoglądam chwilę na telefon i otrząsając się biegnę na górę,by się przebrać w inne cuchy.Po 2 minutach ubrałam się.Ubrałam pierwsze lepsze spodnie,bluzkę oraz naciągnęłam przez głowę bluzę.Zleciałam po schodach i usłyszałam dźwięk odbezpieczającego pistolet,a następnie huk i mocny ból i ramieniu.Pobiegłam do butów i z lekkim utrudnieniem,ubrałam je.Narzuciłam na ramiona kurtkę i wybiegłam z domu.Harry'ego jeszcze nie było,a ja byłam bardzo spanikowana.Obracałam się ze strachem w oczach przez cały czas.Gdy za szóstym razem obróciłam się,zauważyłam gostka z zplówą wymierzoną w moją stronę.
-A teraz pożegnaj się ze swoim życiem-odpowiada,a ja słyszę huk i żegnam się ze wszystkimi,których kocham.Przez 10 minut mam zamknięte oczy i nie czuję nigdzie bólu!Co jest granę!Otwieram oczy i znajduję się w domu u Harry'ego i Louis'a w objęciach Liam'a.Wypuszcza mnie powoli,a ja wydaję zduszony szloch.Zakrywam twarz dłońmi i próbuje się uspokoić,ale coś mi za bardzo to nie idzie.Czuje ramiona mnie obejmujące i czuję,że robię się coraz słabsza i wiem,że to jest sprawka Liam'a i jego mocy.Ostatnie co czuję to,że jestem noszona i odpływam.

Gdy otwieram ponownie oczy jest już ciemno na dworze,a w pokoju w którym leżę oświtla tylko jedna lampka na stole.Wzdycham i siadam na kanapie.Na fotelu siedzi Liam i spogląda na mnie.
-Ile spałam?-pytam,a on spogląda na zegar,który wisi na ścianie.
-5 godzin-odpowiada,a ja przytakuję.
-Dziękuje-odpowiadam,a on kiwa głową-macie jakiś trop co do Niall'a?
-Niestety w niebie nawet nie wiedzieli,że został porwany,a chłopaki nie znaleźli żadnej wskazówki-odpowiada smutno,a ja robię dzióbek z ust.
-Niall mi mówił,że słyszał śpiew ptaków i dźwięk łamanych patyków oraz jakiś szum,który nie umiał zidentyfikować skąd on mógł dochodzić-odpowiadam,a Liam spogląda na mnie,nie rozumiejąc mnie.-Mam pytanie czy opiekun może łączyć się przez sen z sen swojego podopiecznego?
-Może-odpowiada,a ja kiwam głową.
-To właśnie się z jego snem połączyłam i rozmawialiśmy trochę.-odpowiadam nie pewnie,a on podnosi brwi do góry-i powiedział mi,że słyszał śpiew ptaków i dźwięk łamanych patyków oraz jakiś szum ale nie umiał go zidentyfikować.
-Chociaż coś mamy-wyszeptuje Liam i spogląda na okno.-Gdzieś ty jest Ni?
-Wydaje mi się,że musieli jechać przez las lub park,ponieważ tam właśnie znajdują się drzewa i ptaki-odpowiadam,a chłopak kiwa głową.
-To co?Chodźmy oznajmić tą genialną informację chłopakom-odpowiada chłopak i wstaje,a po chwili ja znajduje się koło niego.Kierujemy się w stronę drzwi,a następnie w kierunku salonu.Wszyscy siedzieli przy telefonach lub na komputerach.Gdy weszliśmy wszystkie spojrzenia skierowały się na nas.Wzdycham cicho i siadam koło Louis'a.
-Katie coś ma-zaczyna rozmowę Liam,a wszystkie spojrzenia skierowane są na mnie.
-Połączyłam mój i Niall'a sen i spotkałam się z nim-zaczynam,a wszyscy podnoszą wzrok na mnie.
-I co w związku z tym?-pyta Zayn,a ja spoglądam na niego jak na głupka,którym jest.
-Idioto,może dowiedziała się przez to gdzie znajduje się Niall?-kręci głową Harry,a ja spoglądam na niego z wdzięcznością.
-A więc kontynuując...-zaczynam,ale ponownie ktoś mi przerwał.
-Liam mam informację!-koło mnie pojawia się anioł Piotr.Spogląda na mnie,a następnie rozgląda się za Liam'em.Gdy go znajduje,kontynuuje-Niall został przewieziony przez las-odpowiada,a ja załamuje ręce.

~Gratulacje!Ja już z Liam'em o tym wiemy!-pomyślałam i zaczęłam kręcić głową.

~Część z tego wiemy Katie-słyszę głos Liam'a i spoglądam na niego.Jego wzrok jest skierowany na moją osobę.

-Miałam to powiedzieć,ale mnie prześcignąłeś-odpowiadam,a anioł na mnie spogląda.-Owszem miałam domysły gdzie może znajdować się Niall,ale brałam pod uwagę las albo park.
-To teraz wiesz jedną wskazówkę gdzie znajduje się twój chłopak-słyszę głos Louis'a koło siebie.Spoglądam na niego i kiwam głową.
-Owszem-odpowiadam,a Piotr marszczy brwi.
-Coś się dzieje u mojej rodziny-odpowiada,a Liam wstaje z krzesła.
-Mam iść z Tobą?-pyta,ale Piotr kiwa głową przecząco.
-Nie potrzebnie,pewnie się pokłócili-odpowiada i kręci głową.
-Ale jak coś poważniejszego się tam dzieje to wołaj-odpowiada mój opiekun,a anioł kiwa głową z lekkim uśmiechem na ustach.
-Tak jest mój przyjacielu-odpowiada i znika nam z oczów.Spoglądam na Liam'a,który marszczy brwi.
-Co jest?-pytam niespokojnie,ale Liam pokazuje dłonią,że jest dobrze.Nie jestem przekonana,ale nie drążę tego tematu.Nagle Liam wstaje i kieruje się w stronę drzwi.Marszczę brwi i idę za nim.Gdy dochodzimy do kuchni Liam nagle osuwa się na ziemię.Podbiegam do niego,ale jest nie przytomny.Wołam wszystkich zgromadzonych w salonie.Gdy dobiegają do kuchni,zauważają Liam'a i przenoszą go na kanapę w salonie.Siadam koło niego,siedzę i czekam aż się zbudzi.Mija 5 godzin i nie wytrzymuje i zasypiam na podłodze koło kanapy.


~Oczami Liam'a~

Nie wiem czemu,ale poczułem się słabo.Wyszedłem z salonu i przeszedłem do kuchni.Wiedziałem i czułem,że za mną poszła Katie.Gdy byłem na środku kuchni,całkowicie zrobiło mi się ciemno przed oczami i poczułem jak uderzam o posadzkę.
Otwieram oczy i widzę,że znajduje się w ciemnym pomieszczeniu,gdzie znajduje się jedynie jedno łóżko i metalowe drzwi.Na łóżku ktoś się znajduje.Podchodzę bliżej i zauważam blond włosy Niall'a. Marszczę brwi.

~Czyżbym połączył się ze snem Niall'a?-pomyślałem i jak na moje zawołanie Niall otwiera oczy i siada na łóżku.

-Katie?-pyta z lekką chrypką w głosie i ze strachem w oczach.Nie mam wyjścia muszę się ujawnić.W końcu mnie w tym pokoju zauważy.
-Nie to nie Katie-odpowiadam,a wzrok Niall'a znajduje moje oczy.Spogląda na mnie lekko wystraszony i zaczyna kręcić głową.
-Teraz będziesz mi wmawiać,że Liam jest tutaj ze mną-krzyczy,a ja marszczę czoło.Podchodzę do niego i siadam koło niego na łóżku.On lekko oddala się ode mnie i przysuwa się bliżej zimnej ściany.
-Ni to ja Liam-zaczynam,a on prycha.
-Bo Ci uwierzę!-woła,a ja przewracam oczami.
-Niall jestem prawdziwym Liam'em!Wróciłem na ziemię ponieważ Katie została moją podopieczną,ale to nie oznacza,że ty dalej nie masz u mnie opiekuna.Dalej pełnie tą rolę!Owszem trochę mi nie wyszło i nie wyczułem,że coś ci grozi,ale Katie również tego nie wyczuła.Jeszcze raz przepraszam,że Cię okłamywałem,ale kodeks nieba mi zabraniał!Pewnie i tak dostanę ochrzan na górze,że Ci to powiedziałem,ale teraz lepiej się czuje na sercu.-mówię,a Niall przybliża się do mnie i mnie przytula.
-Dalej Ci lekko nie wierzę,ale tęskniłem za Tobą-odpowiada mi z głową na moim ramieniu,przytulonym do mnie jak miś koala...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Więc Miśki moje...Wesołych Świąt i smacznego jajka :D






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz