Strona główna

czwartek, 26 maja 2016

II.Rozdział 10

~Oczami Katie~

-Usiądźcie-proponuje Lou pokazując na kanapę.Chłopacy kiwają głową i siadają,a następnie spoglądają na nas.
-To gdzie jest Connor?-pyta brunet.
-Musieliśmy go wraz z przyjaciółką mojej koleżanki odnieś do lasu-odpowiadam,a wszystkie pary oczów spoczęły na mnie.-Tak właściwie jestem Katie.
-Nazywam się Brad-odpowiada brunet,a ja kiwam głową.
-Wiem kim jesteście oraz jak się nazywacie-odpowiadam,a Brad posyła mi lekki uśmiech.
-Wracając do Connor'a-zaczyna Niall i kładzie mi dłoń na ramieniu-Musieliśmy Connor i Rachel przenieś do lasu,ponieważ są pod czarem.Gdy wyszliśmy z lasu Connor nam zemdlał wraz  z Rachel i wraz z moją dziewczyną Katie doszliśmy do tego,że oni są związani z lasem przez czar...
-Gdy wyjdą zaczynają nam mdleć-dopowiadam i spoglądam na wszystkich.Trisian marszczy brwi.
-Czar? Magia? Czy takie coś istnieje w ogóle?-pyta,a ja kiwam głową i zauważam,że mój chłopak spogląda na mnie,a gdy spojrzałam na niego,mrugnął do mnie.

~Masz zamiar się zmienić w wilka?-pytam się Niall'a przez myśli.Spoglądam na niego,a on kiwa głową na potwierdzenie.

Po chwili odwraca się ode mnie i kieruje się do łazienki.Obserwuję go,aż nie dociera do niej i zamyka drzwi.Odwracam się do pozostałych,którzy o czymś rozmawiają.Zaczynam poszukiwać wolnego miejsca i zauważam go przy Brad'zie.Podchodzę do bruneta i siadam koło niego i zaczynam się przysłuchiwać o czym rozmawiają.
-Co tam u Ciebie?-słyszę koło siebie i odwracam się do Brad'a.
-Martwię się bo moja koleżanka nie dała mi znaku życia,a rozdzieliśmy się dzisiaj rano jak poszliśmy do lasu wraz z Connor'em i Rachel.-odpowiadam,a chłopak kiwa mi głową po woli.
-Spokojnie nic się im nie stało-pociesza mnie,a następnie słyszę lekkie drapanie o drzwi i domyślam się,że to Niall.

~Możesz mi pomóc?-słyszę głos Niall'a w głowie.

Wstaję a Brad spogląda na mnie zdziwionym wzrokiem.Podchodzę do drzwi i otwieram je na oścież.Spoglądam na dół i widzę białego wilka.Wychodzi przede mną,a ja kucam koło Nandoo i spoglądam na wszystkich.Harry,Lou oraz Zayn nie zdawali się,żeby byli zdziwieni tym,że Niall miał zamiar się zmienić.Za to Brad,Tristan i James wyglądali jakby mieli zamiar mdleć.
-Spokojnie to tylko Nandoo-odpowiadam,a Nandoo mnie polizał po policzku.Odwróciłam się i pocałowałam go w pysk.
-Jesteś jakąś czarownicą,że Nandoo jest twoim stróżem?-pyta Brad,a ja marszczę brwi.
-Skąd wpadłeś na taki pomysł?-pytam,a chłopak podnosi brwi do góry.
-A jesteś?-zadaje pytanie James,a ja kiwam lekko głową.
-Ale Nandoo nie jest moim stróżem lecz ja jestem jego-odpowiadam spokojnie i spoglądam na Nandoo.
-Nandoo jest Niall'em-dopowiada Louis,a ja kiwam głową.
-Dokładnie-mówię pod nosem.
Siedzimy przez kilka minut w całkowitej ciszy gdy słyszę dzwonek telefonu Niall'a.Spoglądam na niego z pozwoleniem,a on kiwa lekko głową.Prostuje nogi i podchodzę do telefonu Niall'a,który leży na ławce.Chwytam go i odblokowuje.Pierwsze co rzuca mi się w oczy to nasze zdjęcie.Było zrobione na naszej pierwszej randce w której dowiedziałam się,że Niall zmienia się w wilka.Wchodzę w wiadomości i zaczynam czytać.


Niall to znowu ja.Nie wiem co mam robić! Nie mam numeru do Katie,a Connor mi zemdlał.Od kilku minut próbujemy go wraz z Rachel ostudzić ale nie dajemy rady.              
                                                                                                                            Jessica.

Gdy odczytałam wiadomość spojrzałam przerażonym wzrokiem na Niall'a.

~Co się stało? Kto to?-usłyszałam w swoich myślach głos Niall'a.

~Jessica napisałam,że Connor im zemdlał i nie mogą go ostudzić-odpowiadam i spoglądam na Niall'a,który wraca do łazienki i próbuje zamknąć drzwi.

Podchodzę do niego i zamykam mu drzwi.Po chwili stoi koło mnie i próbujemy wyjść z pokoju niespostrzeganie,ale nam się nie udało.
- Gdzie się wybieracie?-słyszę głos Harry'ego.Odwracam się wraz z Niall'em do niego,a następnie spoglądam na Niall'a wystraszonymi oczami.
-Idziemy na spacer-odpowiada i złącza nasze palce,a następnie ciągnie mnie za sobą do drzwi.Ubieramy pośpiesznie buty i prawie,że wybiegamy z domu.Idziemy z rękę do lasu szybkim krokiem.
-Dobrze,że nie powiedzieliśmy im,że coś jest nie tak z Connor'em-wzdycha z ulgą Niall.
-Zamartwiali by się tylko-odpowiadam,a chłopak kiwa głową.-W ogóle gdzie jest ten dom?-pytam po chwili wzdychając,a Niall wychodzi przede mną i staje mi na drodze przez co musiałam przystanąć.
-Nie martw się,nic mu nie będzie,a domek znajduje się koło rzeki-odpowiada spokojnie,a ja wcale nie staję się spokojniejsza.Kiwam jedynie głową i idziemy dalej.Po 10 minutach znajdowaliśmy się przed domem koło rzeki.
-Czy to na pewno tutaj?-pytam,a chłopak wzrusza ramionami.
-Módlmy się,żeby tak było-odpowiada i puka do drzwi.Po chwili pojawia się wystraszona blondynka,która gdy nas widzi wzdycha z ulgą.
-To tylko wy-odpowiada i wpuszcza nas do środka.
-Co się stało?-pytam,a dziewczyna kręci głową.
-Nie mam pojęcia-odpowiada,a w jej oczach się pojawiają łzy-byliśmy na spacerze wszyscy w trójkę i nagle Connor nam zemdlał.
-Zaprowadź nas do niego-odpowiada Niall,a Jessica kiwa głową i rusza w nieznanym mi kierunku.
W pokoju zastajemy Connor'a nieprzytomnego na łóżku,a koło niego siedziała Rachel,która w dalszy ciągu próbowała go zbudzić.Gdy weszłam do pokoju zakręciło mi się w głowie.Upadłabym gdyby mnie Niall nie złapał w ostatnim momencie.Posadził mnie powoli na ziemi,a ja westchnęłam.
-Musicie mnie stąd wyprowadzić tak samo jak Connor'a-odpowiadam,a Niall wkłada jedną rękę pod moje kolana,a drugą pod plecy i podnosi.Wychodzimy z tego domu i od razu czuje się lepiej.Niall mnie postawia na ziemię,ale w dalszym ciągu mnie asekuruje gdybym miała upaść.Spoglądam na Connor'a,który jęknął i obrócił się na bok.Podeszłam do niego w tym samym momencie co Jessica uklękła koło niego.
-Connor-powiedziała spokojnie-otwórz oczy.
-Nie chce mi się mamusiu,jeszcze godzinka-wymamrotał i obrócił się na brzuch.
-CONNOR!-krzyknęła wściekła Jessica,a Connor podniósł się jak poparzony,uderzając przy okazji Jessicę w czoło.-Ała!-Jęknęła,a Connor zakrył usta dłonią.
-Nic ci nie jest?-zapytał z troską i odciągnął jej dłoń od czoła. Na Jessicii czoło było całe czerwone i oznaczał się mały guz.
-Nic mi nie jest-zapewniła i usiadła na trawie.
-Co właściwie się stało i co tutaj robicie?-zadał pytanie zdziwiony Connor.
-Zemdlałeś i nie wiedzieliśmy co robić-odpowiedziała Rachel-Więc napisaliśmy do Katie i Niall'a.
-Twoi znajomi się już pojawili-Mówi Niall z założonymi rękami.
-Coś mówili?-zadaje pytanie i wstaje na równe nogi,a następnie pomaga wstać z ziemi Jessice.
-Pytali się gdzie jesteś-odpowiadam i kierujemy się do domku.Gdy Connor wraz z Jessicą mieli już przechodzić przez próg,stanęłam im na drodze.
-Przepuść nas-mówi Connor i próbuje mnie obejść,lecz ponownie zagradzam mu drogę.
-Nie mogę was tam wpuścić-odpowiadam,a Niall staje za mną.
-Czemu?-pyta zdziwiony chłopak.
-Tam jest za dużo magii i może się wam coś stać jak tam wejdziecie-odpowiada blondyn za mną.
-Dalej nie rozumiem-odpowiada Connor kręcąc głową.
-Przez to,że tam weszliśmy zemdlałeś,a następnie po tobie Katie by zemdlała.-tłumaczy Rachel,która odezwała się po długim czasie milczenia.
-Dobra trochę kumam-odpowiada i wzdycha-To gdzie mamy się podziać?-pyta smutno.Spoglądam na Niall'a,a on na mnie.
-Może mi się uda z was ściągnąć ten czar albo przynajmniej go osłabić-odpowiadam i prowadzę Connor'a i pozostałych na wolną przestrzeń.Stajemy w kółku,a ja zaczynam się zastanawiać co mam robić.
-Nie wiesz jak to robić-pyta retorycznie Jessica,a ja gromię ją wzrokiem.
-Od niedawna wiem,że jestem czarownicą-syczę przez zęby.
-Może ci przyniosę księgę?-podsuwa pomysł Niall,a ja kiwam głową.
-Jakbyś mógł to by było świetnie.-odpowiadam i po chwili Niall'a koło nas nie było...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam,że takie krótkie,ale chciałam to dzisiaj napisać bo później mogę nie mieć czasu.Za dużo nie mam co pisać,ale dziękuje za wszystkie wyświetlenia,tylko szkoda,że nikt nie komentuje.Smutno mi :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz