Strona główna

sobota, 9 lipca 2016

II.Rozdział 13.

~Oczami Katie~


Otworzyłam oczy i zauważyłam śpiącego Niall'a.Westchnęłam i wyswobodziłam się z jego objęć.Gdy miałam już wychodzić usłyszałam cichy zachrypnięty głos za sobą.Obróciłam się i spojrzałam na blondyna,który spoglądał na mnie przez przymknięte powieki.Jęknął i usiadł do siadu,a następnie przeciągnął się.
-Gdzie moja księżniczka mi ucieka?-zapytał z podniesioną brwią.
-Miałam zamiar zrobić śniadanie-odpowiedziałam i podeszłam do chłopaka,który pociągnął mnie za rękę przez co się przewróciłam i upadłam na niego.Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.Patrzyliśmy sobie w oczy przez chwilę,gdy bardziej pochyliłam się do niego i pocałowałam go w usta.Niall nie zwlekając zaczął oddawać pocałunki.Wplątałam swoje palce w jego włosy,roztrzepując je jeszcze bardziej niż dotychczas.Gdy zaczynało mi brakować powietrza,odsunęłam się od niego i posłałam mu uśmiech.
-Masz jakiś pomysł co zrobimy z Connor'em i Rachel?-zadaje pytanie po chwili Niall,gdy przenieśliśmy się do kuchni,żeby zrobić coś do jedzenia.Odwracam się do niego i wzdycham.
-Nie mam zielonego pojęcia i na dodatek też musimy ratować Liam'a-przypominam Niall'owi o jego drugim opiekunie.
-O boże...-bierze głęboki oddech i spogląda na mnie wystraszonym wzrokiem-zapomniałem o Liam'ie!
-Spokojnie coś się wymyśli-odpowiadam i podchodzę do niego.Całuje go w usta i wracam z powrotem do kuchenki.Odwracam się do niego.-To co na śniadanko?-pytam,a chłopak zaczyna się zastanawiać.
-A co proponujesz słoneczko?-pyta i posyła mi lekki uśmiech.
-Co powiesz na naleśniki lub gofry?-pytam,a chłopak się krzywi i kręci głową.
-Jemy je przez cały czas na śniadanie-odpowiada,a ja kiwam głową.
-Owszem-odpowiadam i zaczynam się zastanawiać co jeszcze może zjeść na śniadanie.
-Co powiesz na jajecznicę ze szczypiorkiem?-pyta blondyn,a ja kiwam głową i podchodzę do lodówki.Mam już ją otwierać gdy tracę grunt pod nogami i zaczynam piszczeć.Czuje silne ramiona w okół mnie i zaczynam się uspokajać.Spoglądam morderczym wzrokiem na Niall'a,a on pokazuje mi swoje bialutkie ząbki.Wywracam oczami i kręcę głową.
-Możesz mnie postawić?-pytam po chwili,a chłopak kręci głową.Wchodzi na schody i wchodzimy nimi na górę.Wchodzimy do pokoju i kładzie mnie lekko na łóżku.
-Masz tutaj leżeć aż nie przyjdę ze śniadaniem-odpowiada,a ja kręcę głową.
-Mogę przynajmniej przebrać się i nakarmić Fifi?-pytam,a chłopak zaczyna się zastanawiać.
-Okey-odpowiada i wychodzi z pokoju.Wstaję z łóżka i podchodzę do szafy.Zaczynam wybierać ubrania gdy coś uderza o moją nogę.Spoglądam na dół i zauważam Fifi.Klękam i biorę ją na ręce zważając na to,że ma obandażowaną nogę.Kładę ją na łóżku i pośpiesznie się ubieram w byle jakie rzeczy,które wpadły mi w rękę.Po chwili byłam już ubrana w krótkie białe spodenki,ponieważ na polu było ciepło i słońce świeciło oraz koszulkę na ramiączkach w miętowym kolorze.Podchodzę do łóżka i siadam koło Fifi,która na jakiś ruch koło siebie podniosła głowę.Gdy mnie zobaczyła wstała i podążyłam do mnie z jękami.Spojrzałam na nią smutnym wzrokiem i pogłaskałam po głowie,gdy upadła koło mojej nogi.
-Chcesz na moje kolana?-pytam,a ona spogląda na mnie i odszczekuje.Biorę ją na kolana i spoglądam na nią smutnym wzrokiem.
-Boli ją,ale dziękuje ci za to,że ją wzięłaś na kolana-usłyszałam za sobą i spoglądam lekko wystraszonym wzrokiem na chłopaka,który stoi w progu pokoju ze śniadaniem.
-Skąd wiesz?-pytam i zaczynam drapać Fifi za uchem.
-Jestem wilkołakiem-odpowiedział,a ja podniosłam brew-rozumiem i umiem rozmawiać ze zwierzętami telepatycznie.-Odpowiada i podchodzi do nas.Siada koło mnie i obejmuje mnie jednym ramieniem,a drugą ręką zaczyna głaskać Fifi.
-Nie wiedziałam,że tak umiesz-odpowiedziałam,a chłopak spojrzał na mnie.
-Jeszcze nie wszystko o mnie wiesz księżniczko-odpowiedział i uśmiechnął się.
-Możesz coś powiedzieć o sobie?-pytam po chwili,a chłopak kiwa głową.
-Może to nie o mnie,ale...-zatrzymuje się i zaczyna się zastanawiać co powiedzieć dalej-podczas jednej trasy Harry się tak źle czuł,że zwymiotował Louis'owi na buty,a Louis nawet się tym nie przejął.Dopiero po czasie skapnął się,że jego nowe Vansy zostały pobrudzone rzygami i zrobił awanturę choremu Harry'emu,ale widząc jego szklące się oczy,przestał i przytulił go do siebie.Louis siedział z Harry'm do momentu,aż nie uśnie.Niestety gdy Harry usnął to Louis również.Gdy rano poszedłem do Harry'ego żeby go obudzić na śniadanie zastałem Louis'a i Harry'ego przytulonych do siebie i od tego momentu zacząłem coś podejrzewać wobec tej dwójki zakochańców.Nie powiedziałem nikomu o tym co zobaczyłem w pokoju Harry'ego,tylko obudziłem Louis'a,żeby powiadomić go o śniadaniu.Gdy wróciłem do kuchni,usiadłem koło Liam'a i zacząłem pałaszować śniadanie.Później przyszedł Louis z Harry'm i również zaczęli jeść.Nie obyło się bez pytań o samopoczucie loczka.Po minie Harry'ego widać było,że już jest wszystko spoko.-zakończyłem swoją opowieść i zauważyłem,że Katie ma zamknięte oczy i opiera się o moje ramię.Uśmiechnąłem się i położyłem ją lekko na łóżku.Wziąłem Fifi na ręce i położyłem ją na mojej połówce łóżka.Spojrzałem na Katie,a następnie na Fifi i wyszedłem z pokoju,schodząc na dół.Usiadłem na kanapie w salonie i westchnąłem.
-Gdzieś się podziewasz Liam?-szepnąłem i przetarłem twarz dłonią.

~Oczami Liam'a~

Upadłem boleśnie na coś twardego i pośpiesznie podniosłem się na równe nogi.Zacząłem się rozglądać i zauważyłem,że dziwnym trafem nie ma ze mną Alvan'a.
-Czyżby już siedział w piekle?-zapytałem sam siebie i zaśmiałem się cicho,a po chwili spoważniałem-kurde jak ja się stąd wydostanę?
-Wyciągnąć cię może jedynie prawdziwa miłość-słyszę za sobą i wystraszony odwracam się twarzą do osoby.Była to kobieta,na oko miała z 45 lat.Na jej ramiona falami spadały brązowe włosy,a gdy jej oczy spotkały się z moimi-wstrzymałem oddech.Jej oczy bardzo przypominały mi kogoś oczy.Zmarszczyłem brwi,a kobieta gdy się przypatrzyła mi-otworzyła szeroko oczy i zakryła dłońmi usta w zaskoczeniu.Spoglądałem na kobietę nie wiedząc o co jej chodzi i powoli zacząłem się cofać do tyłu.
-Spokojnie nic ci nie zrobię,Liam-odpowiedziała i podeszła bliżej do mnie.
-Skąd pani wie jak się nazywam?-zapytałem lekko wystraszony i gdy kobieta zrobiła krok w moją stronę,ja zrobiłem krok w tył oddalając się od niej.
-Liam...-zaczęła i spojrzała na mnie z iskierkami w oczach,a następnie na jej ustach zagościł uśmiech-jestem rodzicielką Katie i Harry'ego,a twój ojciec po mojej "śmierci" się załamał i znalazł nową dziewczynę,która ciebie urodziła.-powiedziała,a ja usiadłem na ziemi? Czy białą pustkę nade mną można nazwać niebem czy tam sufitem,a również białą pustkę pode mną można nazwać ziemią lub podłogą?Dobra nie ważne...Uznajmy,że usiałem na ziemi...
-Nie możesz w to uwierzyć?-zabrała ponownie głos matka Katie i Harry'ego,która po chwili usiadła na przeciw mnie.
-Nie mieści mi się to w głowie,przepraszam-odpowiadam i kręcąc głową na boki,spoglądam na kobietę smutnym wzrokiem.
-Przyzwyczaisz się-odparła i położyła mi dłoń na ramieniu.
-Jak pani się tutaj pojawiła?-zapytałem po chwili ciszy pomiędzy nami,a kobieta uśmiechnęła się smutno.
-Chroniłam waszą trójkę,żeby Alvan nic wam nie zrobił-odpowiedziała,a ja zmarszczyłem brwi.
-A gdzie podziewał się mój ojciec?-zapytałem dziwiąc się.
-Siedział z wami i was bronił przed Drake'm-odpowiedziała,a ja ponownie zmarszczyłem brwi.
-Jakim sposobem broniłaś mnie przed Alvan'em jak jeszcze ja nie istniałem?
-Liam...pokłóciła się z twoim tatą..on wyjechał i znalazł nową dziewczynę,która ciebie urodziła,a następnie jak dowiedział się,że mam kłopoty chciał przyjechać do mnie,ale niestety twoja matka się na to nie zgadzała.Zagroziła jak wyjedzie to zostawi was i nigdy się do was nie odezwie.Do tego czasu się pewnie nie odzywa.Gdy przyjechał to Alvan nas wszystkich zaatakował.Twój ojciec wziął ciebie,Harry'ego i Katie ze sobą i schowaliście się w jakiejś jaskini gdzie nikt nie mógł was wytropić bo Dominic rzucił na nią czar.Niestety nie udało mi się wysłać Alvan'a do piekła na zawsze,ale zdołałam go osłabić i zniknął wraz z Drake'iem.Po wszystkim zdecydowaliśmy,że rozdzielimy was wszystkich po innych krajach żeby Alvan i jego banda was nie znalazła.Ciebie wysłaliśmy do wujka do Hiszpanii,Harry'ego z bólem serca zostawiliśmy w sierocińcu w Anglii,a Katie wzięliśmy ze sobą,gdzie wiedliśmy spokojnie życie w trójkę.A później zaatakował ponownie Alvan z Drake'iem i wciągnęło mnie tutaj zamiast ich.
-Jak to w trójkę?A przyrodni bracia Katie?-zapytałem po chwili gdy skapnąłem się co powiedziała przed ostatnim zdaniu i zmarszczyłem brwi.
-Katie nie miała przyrodnich braci oprócz ciebie-odpowiada po chwili po woli.
-A Daniel i Matthew?-pytam,a kobieta zamiera na chwilę.
-Skąd wiesz o Daniel'u i Matthew'ie?-pyta z podniesioną brwią.
-Bo Katie przed wyjazdem do Hiszpanii rozmawiała ze mną i mówiła mi,że Daniel zawiezie ją i jej przyjaciółkę na lotnisko.
-Ale Daniel i Matthew nie żyją-odpowiada,a ja zamieram w miejscu.
-Jak to?!-krzyknąłem wystraszony.
-Matthew gdy był mały zmarł bo serce nie wytrzymało,a Daniel chwilę po bracie zmarł gdy był mały,ponieważ wybiegł z mokrymi włosami na mroźny i wiatrowy dzień.-odpowiada a po jej policzku płynie jedna samotna łza.
-To kto zawiózł Katie i Lori na lotnisko?-pytam lekko wystraszony,a kobieta wzrusza ramionami,ale wstaje z "ziemi".Oddycha ciężko i chodzi w kółko,trzymając się za głowę.
-Jest taka możliwość,że przeżyli?-pytam po chwili,a kobieta się zatrzymuje i spogląda na mnie.Kręci głową i zaczyna ponownie chodzić w kółko.-Czy jest jakaś możliwość,żeby dać znać komukolwiek co mają robić?
-Jest tylko jeden sposób-odpowiada,a ja podnoszę brew i zachęcam ją żeby kontynuowała-trzeba dostać się do snu kogoś z kim byłeś bardzo związany.
-Mam taką osobę-odpowiadam,a kobieta spogląda na mnie-jest nią Niall.Jestem jego opiekunem...znaczy byłem do momentu aż mnie tutaj nie wciągnęło,teraz została sama Katie.
-Katie ma już opiekuna?-zapyta zszokowana,a ja kiwam głową.
-I to swojego chłopaka-zaśmiałem się i zacząłem sobie wspominać wszystkie chwilę,które z nimi spędziłem.Myślałbym pewnie dłużej gdyby mama Katie i Harry'ego nie zaczęła machać mi ręką przed twarzą.
-Dobra to łączymy się?-zapytała,a ja pokiwałem głową.Usiedliśmy w kółku i spojrzałem na nią.
-To co mam robić?-pytam,a kobieta zaczyna się zastanawiać.
-Pomyśl o najlepszym wspomnieniu z tą osobą-odpowiada,a ja zamykam oczy i wyobrażam sobie jak wpadam na zdruzgotanego Niall'a,który zbiera pośpiesznie wszystkie książki na ziemi.Pomagam mu,a jak chce mu je oddać spogląda na mnie ze łzami w oczach.Spoglądam na niego z troską i oddaje mu książki,a on odbiega ode mnie.Następne wspomnienie jest gdy Niall opowiada mi czemu płakał i wyznaje mi o swojej mocy.Następne jest gdy proszę Niall'a,żeby odebrał Katie i Lori z lotniska.Pamiętam,że był tak leniwy,że musiałem go aż wyrzucić z domu,a na następny raz co mówiłem,żeby pojechał po Katie to stał już pierwszy przy drzwiach,już ubrany.Ostatnie wspomnienie które widzę to Katie,która pocieszała Niall'a po mojej "śmierci",a ja stałem za ścianą i spoglądałem smutnym wzrokiem na blondyna.
Czuję ostry ból w czaszce,aż chwytam się za głowę i jęczę.Następnie nastaje ciemność i z ciemności wychodzi zdezorientowany Niall,który widząc mnie podbiega do mnie i przytula się,a ja oddaje uścisk....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie wiem czy ten rozdział jest dłuższy niż poprzedni,ale starałam się go napisać jak najszybciej zważywszy na to,że mam wakacje i mi się nudzi XD
Mam nadzieje,że się spodobał i życzę miłej nocy kochani,dobranoc :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz