~Oczami Louis'a~
-Pan?-zapytałem zdziwiony.
-Witaj Louis-przywitał się ze mną,a ja nie pewnie przepuściłem go w drzwiach.-Jest może Katie?
-Jestem-odpowiedziała niepewnie szatynka wchodząca do przedpokoju z salonu.
-Witaj Katie-przywitał się ponownie ojciec Katie,Liam'a i mojego chłopaka.
-Czego chcesz?-syknęła wściekła i spojrzała na niego złowrogo.
-Chciałem pogadać-odpowiedział,a ja spojrzałem na dziewczynę,która mi kiwnęła głową. Od kiwałem jej i poszedłem do salonu,gdzie reszta zajęła miejsca na kanapie.Po chwili do salonu weszła wściekła dziewczyna i jej ojciec.
-Teraz niby się o niego martwisz!Nie widziałeś się z nim przez kilka lat,dlatego,że nas wszystkich rozdzieliście! Liam umarł i doskonale o tym wiesz!-zawołała dziewczyna i zaczęła chodzić w kółko.Spojrzeliśmy wszyscy pozostali na siebie.
-Wiem,że jakimś sposobem macie z nim jeszcze kontakt!-zawołał,a ja i reszta wstrzymaliśmy oddech.Katie się zatrzymała i spojrzała na niego.
-A jak to co!? I tak się z nim nie spotkasz bo jest uwięziony!-zawołał,a ja westchnąłem.Spojrzałem na Harry'ego,który bawił się z Lidią w papier,kamień i nożyce i uśmiechnąłem się na ten widok.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-powiedział szeptem Niall,a wszyscy spojrzeliśmy na niego,a on po chwili podniósł wzrok i spojrzał na Katie.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Katie,a Niall westchnął.
-Twoja mama jest tam również uwięziona-powiedział chłopak,a ja poczułem jak wszyscy zamarli w miejscu.O czym on mówi?!
~Oczami Niall'a~
Usłyszeliśmy dzwonek i Louis zbiegł na dół.Zeszliśmy z Harry'm i Katie na dół i Katie ruszyła do drzwi.Po jakimś czasie do salonu wrócił sam Lou.Spojrzałem na niego,a on pokręcił głową.Po chwili do salonu weszła wściekła moja księżniczka,a za nią jej...ojciec?!Kłócili się o coś.Ale po chwili usłyszałem wzmiankę o imieniu Liam'a i domyśliłem się,że pewnie chodzi o jej przyrodniego brata,a mojego jednego z opiekunów.Wziąłem głęboki oddech przy zmiance o uwięzionym Liam'ie.
-Tak na prawdę to nie tylko Liam jest tam uwięziony-wtrąciłem się,a reszta spojrzała na mnie.Nie mogłem znieść ich wzroku,więc schyliłem głowę i nastała pomiędzy nami cisza.
-O czym ty mówisz Nialler?-zapytała Kate,a ja westchnąłem i podniosłem wzrok na nią.
-Twoja mama również tam jest-odpowiedziałem,a reszta jakby zamarła.Patrzyli na mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Skąd ty to wiesz?-zapytał Harry zdziwiony.
-Pamiętasz jak Katie zadzwoniła do Ciebie,że nie oddycham,a później wam wyznałem,że rozmawiałem z Liam'em?-zapytałem,a gdy chłopak kiwnął głową,kontynuowałem-to właśnie w tym momencie rozmawiałem o tym z Liam'em...
-Rozmawiałeś z moją mamą?-zapytała z nadzieją Katie,a ja pokręciłem smutno głową.
-Niestety nie,przykro mi-odpowiedziałem,a Katie tylko pokiwała głową.
-Macie pomysł jak wyciągnąć ich?-zapytał ojciec mojej dziewczyny,mojego opiekuna i mojego przyjaciela,a ja pokręciłem z resztą głowami smutno.Mężczyzna usiadł na ziemi i westchnął.
-Przydała by się nam kogoś pomoc-zaczął Harry,a Katie pokiwała głową i spojrzała na swojego ojca.
-Umiałbyś zrzucić silny czar z moich znajomych?-zapytałem,a ojciec wzruszył ramionami.
-Nie jestem pewny,bo teraz jestem słabym czarownikiem i potrzebowałbym kogoś pomoc-odpowiedział,a ja pokazałam na siebie.
-Niestety Katie,ty nic nie zdziałasz,przykro mi....-odpowiedział mężczyzna,a Katie westchnęła i podeszła do mnie.Usiadła na moich kolanach,a ja objąłem ją ramionami i pocałowałem w szyję.
-Oni tak zawsze mają?-zapytał ojciec dziewczyny.
-Miej więcej-odpowiedział ze śmiechem Harry.
Po jakimś czasie ciszy i cieszenia się swoim towarzystwem,zadzwonił dzwonek.Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na pozostałych.Lou zaczął nerwowo obgryzać paznokcie,a Harry go przytulił.Katie zeszła z moich kolan,a wstałem i podszedłem do drzwi wejściowych.Wziąłem głęboki oddech i gwałtownie je otworzyłem.W drzwiach stał Ed i spoglądał na mnie zdziwiony.
-Coś ty taki wystraszony?-zapytał,a ja wzruszyłem ramionami i poczułem ulgę na sercu.Ed ściągnął buty i wraz z nim wszedłem do salonu,gdzie w dalszym ciągu była cisza.Usiadłem tam gdzie siedziałem,a Katie usiadła mi na kolanach i pocałowała mnie w usta.Oddałem pocałunek i spojrzałem na pozostałych.
-Cześć Ed-przywitał się Harry wraz z Louis'em na kolanach.Lidia zainteresowana przywitaniem kogoś nowego podniosła swój wzrok na Ed'a z kolorowanki,którą nie wiem czemu znalazłem w jakieś półce w komodzie.
-Dzień dobry!-przywitała się dziewczynka.Ed na nią spojrzał,a następnie spojrzał na mnie i Katie.My pokręciliśmy głową i wskazałem głową na Harry'ego i Louis'a.Ed pokiwał głową i uśmiechnął się do dziewczynki.
-Hej mała...jak masz na imię?-zapytał i podszedł do niej.
-Mam na imię Lidia-odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego słodko.
-A ja Ed-odpowiedział chłopak i usiadł na ziemi.
-Co cię do nas sprowadza Ed?-zapytała Katie,a Ed wzruszył ramionami.
-Przyszedłem odwiedzić was-odpowiedział,a ja pokiwałem głową.
-Dasz radę odczarować naszych znajomych?-zapytała moja księżniczka,a Ed pokiwał nie pewnie głową.
-To super!-zawołała i wyplątała się z moich objęć,wstając na równe nogi.Ed wstał za nią,a po chwili również i reszta się podniosła do góry.Spojrzeliśmy wszyscy na nią.
-Gdzie są te osoby?-zapytał Ed,a Katie wzruszyła ramionami.
-Muszę zadzwonić do Jessici-odpowiedziała i poszła do kuchni po swój telefon.Po jakimś czasie wróciła i spojrzała na nas.-Są jak zwykle w lesie...
-To ruszamy do lasu?-zapytałem,a Katie pokiwała głową i spojrzała na pozostałych.
-My z Louisem i Lidią....-zaczął Harry,a Louis za niego dokończył.
-Nie jesteśmy wam tam potrzebni...jedzcie w czwórkę-dopowiedział jeszcze Harry,a Katie przewróciła oczami,ale się do nich uśmiechnęła.Spojrzała na mnie i podeszła do mnie,całując mnie w policzek.Po chwili wyszliśmy z domu i ruszyliśmy do najbliższego lasu,gdzie właśnie tam przebywa Jessica z Connor'em i Rachel....
~Oczami Katie~
Ruszyliśmy do lasu wraz z Niall'em,moim ojcem i Ed'em.Spojrzałam na wszystkich i zatrzęsłam się lekko.Z moich ust uciekł dymek,bo teraz noce robiły się już chłodniejsze.Niall do mnie podszedł i ściągnął z siebie i założył ją na mnie.W podzięce pocałowałam go w policzek i uśmiechnęłam się do niego.
-A tobie teraz nie będzie zimno?-zapytał mój ojciec,a Niall pokręcił głową z uśmiechem.
-Zamrożenie mi nie grozi-odpowiedział,a mój ojciec podniósł brwi do góry.
-On umie się zamienić w wilka,więc mu jest przez cały czas ciepło-wyjaśniłam mojemu ojcu,który się zatrzymał i spojrzał na mnie,a następnie na Niall'a.
-Umawiasz się z zmiennokształtnym?-zapytał lekko zdezorientowany.
-Od jakiegoś czasu i jestem jego opiekunem,tak jak twój drugi syn-odpowiedziałam,a ojciec spojrzał na mnie.
-Harry jest kogoś opiekunem?-zapytał zdziwiony.
-Nie Harry,tylko Liam-wyjaśnił Niall i spojrzał na mnie.
-Okey-odpowiedział mój ojciec i pomiędzy nami nastała cisza.
Szliśmy jakiś czas i doszliśmy do polany o której opowiadała mi Jessica.Po jednym drzewem opierała się trójka moich przyjaciół.Podeszliśmy do niech i usiedliśmy przed nimi.Spojrzeli na nas i zmarszczyli brwi.
-Co chcieliście od nas?-zapytała Rachel.Ed spojrzał na mnie,a ja kiwnęłam głową.Podszedł do niej i przyłożył jej dłoń do czoła.Wymówił coś i po chwili Rachel siedziała i spoglądała na nas jak na idiotów.
-Co w tutaj robicie?-zapytała,a po chwili jej oczy się rozszerzyły i rozglądnęła się dookoła-Co JA tutaj robię!?
-Spokojnie Rachel byłaś pod zaklęciem...jesteś w lesie z nami-odpowiedziała,a dziewczyna jedynie pokiwała głową.Ed spojrzał na mnie nie wiedząc,która jest tą drugą osobą.
-Chłopak-odpowiedziała,a Ed pokiwał głową i podszedł do Connor'a.Położył mu dłoń na czole i tak jak Rachel,wymówił jakieś zaklęcie.Po chwili wszystko było dobrze i mogliśmy już spokojnie wracać do domu...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Postanowiłam napisać już całe opowiadanie do końca wakacji ;)
Mam nadzieje,że się spodobał rozdział i zapraszam na następne ;*
Życzę miłej nocy i do zobaczenia kochani ^^
PS.Rozdział nie sprawdzany-przepraszam!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz