*Tydzień później*
~Oczami Katie~
Spoglądam na Niall,który śpi przy moim boku.Od tygodnia nie mamy pojęcia jak wyciągnąć Liam'a i jak to powiedział Niall,moją matkę.Wzdycham i kładę się bokiem do Niall'a.A jakby iść do tego samego magika,którego prosiliśmy o pomoc w związku z Harry'm?Podnioszę się gwałtownie,przez co budzę Nialler'a,który siada gwałtownie i spada z łóżka.Wstaje z ziemi z jękiem siada koło mnie.Spogląda na mnie z podniesionymi brwiami i zaczyna przecierać najprawdopodobniej obolały łokieć,po tym jak spadł z łóżka na ziemię.
-Co się stało Katie?-pyta z troską i obejmuje mnie.Przysuwam się do niego i przytulam się mocnej.
-Myślałam o Liam'ie i o mojej mamie...a jakby zrobić tak,że pójdziemy do tego magika co szliśmy do niego o pomoc w związku z Harry'm?
-Hm....dobry pomysł Katie-odpowiada i wstaje z łóżka.Podchodzi do krzesła i zakłada na siebie spodnie oraz zmienia koszulkę.Również wstaje z łóżka i podchodzę do niego.Całuje go w policzek i kieruje się do naszej wspólnej szafy.Ubieram podziurawione jeansy i białą koszulkę z dużym sercem,które składa się ze słów.
Biorę te ubrania do łazienki i korzystam z toalety,ubieram się,a następnie robię lekki makijaż.Wychodzę z łazienki i wracam do pokoju,gdzie Niall zaściela łóżko.Spoglądam na zegar na mojej półce i się śmieję.Niall spogląda na mnie i marszczy brwi.
-Z czego się śmiejesz?-pyta,a ja kręcę głową.
-Niall jest godzina 4:37,a ty już się ubierasz i ścielisz łóżko-odpowiadam,a Niall pośpiesznie się odwraca do zegara i po chwili rzuca się na łóżko.
-Jaja sobie ze mnie robisz Katie? Budzić mnie o tej godzinie?-woła,a ja kręcę głową i podchodzę do mojej biżuterii.Wyciągam z niej moją srebrną bransoletkę z kamyczkami i do tego kolczyki z perełkami.Zakładam biżuterię i siadam na krześle.Schylam się i z pod krzesła wyciągam moje trampki,które od razu naciągam na moje stopy odziane w skarpetki.Wychodzę z pokoju i z szuflady wyciągnęłam moją szarą czapkę beanie i naciągam ją na swoją głowę.Schodzę na dół i ruszam do kuchni.Po drodze dołącza do mnie Fifi i wraz z nią wchodzę do kuchni.Od dwóch dni Fifi już chodzi bez gipsu i ma się dobrze.Polubiła nas i uwielbia się z nami bawić piłką.Narzuciłam jej karmę do miski i dolałam wody do drugiej miski,a następnie podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej jajka,masło i kiełbasę.Postanowiłam zrobić jajecznicę,bo dawno jej nie jadłam,a mam teraz na nią taką ochotę.Wyciągnęłam z półki patelnię i położyłam ją na palniku.Włączyłam palnik i odkroiłam mały kawałek masła.Podczas gdy masło się roztapiało,zaczęłam kroić kiełbasę i niestety nie zdążyłam odsunąć palca,przez co ciachnęłam sobie nim w palca.Momentalne pojawiła się krew,która zaczęła powoli się gromadzić i spadać mi po dłoni.Jęknęłam i upuściłam przez przypadek nóż na ziemię,który zrobił dużo hałasu.Podbiegłam do kranu i odkręciłam kran.Po chwili do kuchni wpadł Niall,którego wzrok od razu znalazł się na mnie.Szybkim krokiem do mnie podszedł i spojrzał na moją rękę.
-Co się stało?-zapytał wystraszony,jak zobaczył ile krwi leje się z mojego palca i farbuje wodę czerwienią.
-Przecięłam się jak kroiłam kiełbasę do naszego śniadania.-wytłumaczyłam i wyciągnęłam palca z pod wody.Powoli zaczynało przestawać się lać krew,ale i tak to było dużo.Niall wyłączył palnik i podniósł nóż z ziemi.Następnie podszedł do półki i wyciągnął wodę utlenioną oraz bandaż.Spojrzałam na niego zdziwiona,a on podniósł brwi z zapytaniu.
-Czemu bandaż,a nie zwykły plaster?-pytam,a chłopak wzrusza ramionami i podchodzi do mnie bliżej.
-Skończyły się plastry-tłumaczy i leje mi po ranie wodą utlenioną.Krzywię się i lekko jęczę,a następnie chłopak podnosi moją dłoń i owija mi ją bandażem.Po skończonym opatrywaniu mojej rany,dziękuje Niall'owi i siadam przy stole.
-To może ja skończę nasze śniadanie?-mówi i kontynuuje śniadanie zaczęte przeze mnie.Po jakimś czasie śniadanie jest gotowe,a my je szybko zjadamy.Niall odkłada talerze do zlewozmywaka i siada przede mną.Spogląda na mnie,a mój wzrok jest skierowany na moją dłoń,która jest obwiązana w bandaż.Podnoszę wzrok i spoglądam w piękne błękitne tęczówki mojego chłopaka,a następnie przenoszę swój wzrok na zegar na kuchence.6:03. Czy ja naprawdę robiłam śniadanie z godzinę?Wstałam z siedzenia i usiadłam na kolanach u Niall'a.Niall przyciągnął mnie do siebie bardziej,żebym nie spadła i objął mnie ramionami w pasie.Przytuliłam się do niego,uważając na mój nieszczęsny palec.Po chwili odsunęłam się od niego i pocałowałam go w usta.Całowaliśmy się przez jakiś czas i odsunęliśmy się od siebie jak zabrakło nam powietrza w płucach.Pocałowałam ostatni raz Niall'a w usta i wstałam z jego kolan.Podeszłam do Fifi i wzięłam ją na ręce.Ruszyłam z nią do salonu i usiadłam na kanapie.Po chwili w salonie pojawił się również Niall i rękach trzymał ciepły i jednoczesnie mój ulubiony kocyk.Podziękowałam i przykryłam się nim,a Niall zajął miejsce koło mnie.Fifi zeszła z moich kolan i weszła na kolana Niall'a,a następnie położyła się na kocyku koło niego.Wyciągnęłam rękę po pilota i włączyłam telewizor,a następnie zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś fajnego filmu.W końcu z Niall'em postanowiliśmy obejrzeć jakiś przygodowy film.Po jakimś czasie nie wiem nawet kiedy,zamknęłam oczy i zasnęłam.
Obudziłam się około godziny 14 bo słońce świeciło do środka mieszkania.Podniosłam się do siadu i przetarłam twarz dłonią.Wstałam z kanapy i ruszyłam do kuchni.Na stole leżała jakaś kartka.Podeszłam do stołu i podniosłam białą kartkę z czarnymi literami.
Jestem u Larry'ego.Potrzebowali mnie,a ja nie miałem serca Cię budzić.Jak się obudzisz to sobie coś zjedź i przyjdź do Larry'ego ;*
Kocham Cię.Twój Niall
Westchnęłam i zgniotłam kartkę.Wyrzuciłam ją do kosza i podeszłam do lodówki.Wyciągnęłam jogurt i zaczęłam się nim zajadać.Gdy go zjadałam,wyrzuciłam opakowanie do kosza,a łyżeczkę wrzuciłam do zlewozmywaka.Poszłam do przedpokoju i z torebki wyciągnęłam klucze do domu.Komórkę wsadziłam do kieszeni i mogłam już wychodzić.Wyszłam z domu i zamknęłam dom na klucz,a klucz wrzuciłam do kieszeni moich jeansów.Ruszyłam szybkim krokiem do domu Larry'ego i po 10 minutach znajdowałam się przed bramą mojego brata i jego chłopaka.Weszłam na ogródek i nie pukając do drzwi,weszłam po prostu do środka.W domu słychać było głosy i śmiechy.Ściągnęłam moje trampki i po cichu weszłam do salonu.Oparłam się bokiem o próg i spojrzałam na moich przyjaciół.Harry z Niall'em siedzą na kanapie i spoglądają na Louis'a,który łaskocze Lidię,która płaczę już ze śmiechu.Z uśmiechem na ustach,kręcę głową i ujawniam swoją obecność w salonie,siadając przy Harry'm,który podskakuje wystraszony i spogląda na mnie jak na jakiegoś ducha.
-Katie!Nie strasz mnie tak!-zawołał Harry trzymając się za klatkę piersiową,gdzie ma serce.Zaśmiałam się.
-Jak się spało misiu?-zapytał Niall,a ja spojrzałam na niego.
-Lepiej się by spało jakbyś do końca ze mną leżał na tej kanapie-odparłam i wystawiłam mu język.Chłopak przewrócił oczami,a ja się zaśmiałam.
-Myśleliśmy o tym twoim pomyśle i stwierdziliśmy,że wpadniemy do tego magika jak się obudzisz-odpowiedział Harry,a ja pokiwałam głową i wstałam z łóżka.
-No to chodźmy-oznajmiłam,a wszyscy pokiwali głowami i wstali z kanapy.Uzgodniliśmy,że Louis zostanie z Lidią wraz z Connor'em,Rachel i Jessicą.Ubraliśmy pośpiesznie buty i wyszliśmy z domu.Po jakimś czasie pojawiliśmy się w jakimś starym budynku z którego spadał tynk.Spojrzałam zniesmaczona na brudne ściany i od razu spojrzałam na Niall'a.Ruszyliśmy do następnego pomieszczenia gdzie siedział jakiś starszy człowiek.Jego włosy były siwe,a skóra była naciągnięta i pomarszczona.Przeszedł mnie dreszcz i Niall musiał to zaważyć,bo podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Czego potrzebujecie dzieci?-usłyszałam donośny stary głos.Spojrzałam na Nialla,który spoglądał na Harry'ego.
-Potrzebujemy twojej pomocy.Nasz przyjaciel i moja matka zostali uwięzieni w innym świecie i nie wiemy jaki ich uwolnić-odpowiadam po chwili.Nastaje cisza,a ja się boję,że ten magik już nie żyje,ale uspokajam się gdy zaczyna coś mówić.
-Jak mają na imię wasz przyjaciel i twoja matka?-zapytał ponownie głośnym tonem.
-Liam Payne i Dagmara Styles-odpowiadam,a magik kiwa głową i wypowiada coś na głos,ale nie umiem tego zrozumieć.Spoglądam na Niall'a i widzę,że ma taką samą minę jak ja,więc wiem,że on również tego nie rozumie jak ja.
-Przykro nie umiem wam pomóc-odpowiada,a my spoglądamy na niego.-Ten czar jest silniejszy ode mnie...
-Przecież jesteś najsilniejszym magikiem na tej ziemi-woła Harry roztrzęsiony,a magik kręci głową przecząco.Spoglądam na niego zdziwiona,a on pokazuje na mnie,a następnie na Niall'a.Spoglądam na Niall'a,a on spogląda na mnie.
-Co to ma znaczyć?-zapytam zdezorientowana,a magik kręci głową.
-Nie mogę wam więcej nic powiedzieć,musicie się domyślić-odpowiada,a następnie pomiędzy nami nastaje cisza.
-Możesz dać nam jeszcze małą wskazówkę,prosimy-proszę w imieniu nas wszystkich,a magik wzdycha i lekko kiwa głową.
-Niech wam będzie....jest to pomiędzy wami-odpowiada,a ja marszczę brwi.
-Dalej nie rozumiem-odpowiadam wzdychając,a Harry spogląda na magika.
-Czy to jest uczucie?-pyta,a magik nie pewnie kiwa głową.
-Już po tej podpowiedzi wiem co to jest-zaczyna Harry,ale zatrzymuj się na chwilę,a po chwili dodaje szybko-co jest pomiędzy wami i jest to uczucie?
-Chodzi ci o miłość?-pytam,a Harry kiwa głową.
-Czyli musimy znaleźć miłość Liam'a i naszej matki?-pytam dla potwierdzenia,a gdy Harry potwierdza głową,dodaje-no to fajnie!-odpowiadam z sarkazmem i odwracam się do wyjścia i wychodzę ze starego budynku....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani...tak jak mówiłam postanowiłam dokończyć to opowiadanie w te wakacje...
Do końca opowiadania pozostało 2 rozdziały i epilog ^.^
Do następnego kochani,dobranoc ;*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz