-To może wydawać się dziwna rozmowa dla Ciebie,ale wierzysz w wilkołaki,wampiry,czarownice i tak dalej?-zapytał a ja wiedziałam już,że będzie ta rozmowa związana z moim snem.Znaczy miałam taką nadzieję...
Spojrzałam na niego i kiwnęłam lekko głową spoglądając mu w oczy nie pewnie.
-Wierzę-przyznałam szczerze i westchnęłam- i zawsze chciałam zostać wampirem,czarodziejką lub wilkiem.-przyznałam i zarumieniłam się a Niall się zaśmiał.Spojrzałam na niego zdezorientowana. ~Z czego się on śmieje?~pomyślałam i zmrużyłam oczy.
-Nie do wiary-zaśmiał się cicho-myślałem,że będzie gorzej-odpowiedział i odetchnął z ulgą.
Siedziałam na miejscu przez kilka dobrych minut nie rozumiejąc sytuacji i o co chodzi Niall'owi,a on się ze mnie przez cały czas śmiał.
Niall widząc moją minę zlitował się i zaczął opowiadać.
-Wiesz gdy miałem może z 15 lat,pierwszy raz się zamieniłem.To było straszne.Nie wiedziałem co się ze mną dzieję i jak mam na to zareagować gdy zaczęły mi się pojawiać kły i bardzo dobrze słyszałem wszystko.Każdy szelest liści na dworze,każde szczekanie psa w ogrodzie mojego sąsiada kończąc na znienawidzonym jak dla mnie chrapaniem moich rodziców w pokoju obok.Uciekanie z lekcji do łazienki,żeby nikt później nie pokazywał na mnie palcem i się nie śmiał.Moja szkoła nie była tolerancyjna.Jak byłeś inny niż inni z twojego otoczenia pokazywali na ciebie palcem i obgadywali na każdym kroku.Mój były najlepszy przyjaciel jest najlepszym przykładem,niestety nie wytrzymał wytykania palcami i następnego dnia gdy przyszedłem do szkoły zostałem poinformowany,że popełnił samobójstwo w domu.Byłem załamany gdy w mojej szkole pojawił się Liam. Wszystkie Directioners myślały,że poznałem Liam'a gdy przyszedłem na przesłuchania do X-Factora,lecz to nie prawda.Jesteś jedyną osobą,która o tym wie prócz Liam'a.-odpowiedział a ja siedziałam na przeciwko niego z otwartą buzią.Przełknęłam ślinę i spojrzałam na niego.
-A reszta zespołu wie?...-zapytałam nie pewnie
-Wie...byli w wielkim szoku ale jakoś pogodzili się z zaistniałą sytuacją.Oczywiście dowiedzieli się po przesłuchaniach do X-Factora i do powstania zespołu nie wiedzieli o tym.Dopiero po.Wracając do Liam'a...Pomagał mi się podnieść po stracie najlepszego przyjaciela i pogodzenia się z zaistniałą sytuacją.Nie wiem czy sobie Liam życzy żebym mówił o nim ale nie zamierzam.Jak będzie chciał sam Ci powie.-odpowiedział a ja pokiwałam głową rozumiejąc.
-Czy jak się dzisiaj obudziłam ze snu to ty naprawdę się zamyśliłeś?-zapytałam podejrzanie i zmrużyłam na niego oczy.
-Może?....-stwierdził niepewnie drapiąc się po karku.
-Jak tam twój kręgosłup?-zapytałam spoglądając na niego
-już jest dobrze.Jestem wilkiem więc...szybko wyzdrowiałem.Mój organizm jest inny niż wasz i szybko się regeneruje.-odpowiedział a ja pokiwałam głową i przysunęłam się do niego.Chciałam się do niego przytulić ale się przesunął dalej.Nie powiem zabolało...
-Zaraz przyjdę-powiedział i ruszył do drzwi na przeciw.Jak się domyślam to są drzwi do łazienki.Drzwi od łazienki nie zostały dokładnie zamknięte tylko przymknięte.Siedziałam może sama z 7 minut i zaczęłam się denerwować bo Niall'a dalej nie było,gdy poczułam jak coś smyra mi po nodze.Odruchowo spojrzałam na dół i zobaczyłam trochę większego wilka niż są u nas.Miał białą sierść i niebieskie jak ocean oczy,które spoglądały na mnie niepewnie.To był ten wilk z mojego snu,którego Liam wołał do siebie.Chyba nazywał się....Nandoo!!Nandoo jak Nandos!Czyli...to Niall!
-Chodź tu Nandoo!-zawołałam wilka i poklepałam siedzenie koło siebie.Wilk wskoczył na miejsce,które wskazywałam i spojrzał na mnie nie pewnie.Przewróciłam oczami i przytuliłam go głaskając go po plecach.Gdy odsunęłam się od Niall'a pod postacią wilka zostałam przez niego polizana po twarzy.
-Niall!-zaśmiałam się przecierając twarz.Nagle ktoś zaczął się dobijać do drzwi.Spojrzałam na wilka a on spojrzał na drzwi.Nagle wszystko ucichło i usłyszałam jakby w moich myślach.
~Otwórz,spokojnie to tylko Liam,a ja zaraz wrócę~spojrzałam na wilka,który zeskoczył na podłogę i wszedł do łazienki usiłując zamknąć drzwi.Zaśmiałam się i podeszłam do drzwi przymykając je.
Nie pewnie otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się we własnej osobie Liam,który spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co tutaj robisz?-zapytał wchodząc do środka i zamykając drzwi.
-Przyjechałam z Nialler'em.-odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
-A on jest?...-odpowiedział i zaczął się rozglądać dookoła.
-Zaraz wróci,jest w łazience-odpowiedziałam i usiadłam na łóżku przejeżdżając ręką po pościeli.
Liam usiadł koło mnie i zaczął się natarczywie spoglądając w ścianę naprzeciwko,a ja się trochę spięłam.Nie wiedziałam gdzie ręce włożyć.Liam to zauważył i spojrzał na mnie.
-Nie denerwuj się przecież nic ci nie zrobię-odpowiedział i objął mnie ramieniem.
-Nie denerwuję się tylko czuję się nieswojo-sprostowałam i zgięłam łokieć w ręce opierając się o kolano.Westchnęłam i spojrzałam na otwierające się drzwi łazienki.Po chwili pokazał się w drzwiach blondyn,który uśmiechnął się w moja stronę.Usiadł po mojej prawej stronie i westchnął.Nastała niezręczna cisza pomiędzy nami.
-Więc?...-podjął się rozmowy Niall po kilku minutach,gdy nikt nie miał ochoty się odezwać.Spojrzeliśmy z Liam'em na Niall'a w tym samym czasie.
-Więc...co?-zapytałam i podrapałam się po głowie.
-Wierzysz mi?-zapytał a ja załamałam ręce.
-Jak widziałam Nandoo to chyba Ci wierzę,nie?-odpowiedziałam retorycznie
-Co się stało Liam?-zapytał Niall spoglądając na swojego przyjaciela na którego również spojrzałam.
-Wyczuwałem kogoś koło ciebie i się wystraszyłem,że Ci grozi niebezpieczeństwo ale to tylko Katie-odpowiedział Liam a ja pokiwałam tylko głową.
-Taaa...to tylko ja-przytaknęłam głową-skąd wiedziałeś,że za drzwiami był Liam?-zwróciłam się do Niall'a.
-Liam jest moim opiekunem i wyczułem go a on może wyczuć niebezpieczeństwo koło mnie.-odpowiedział a ja przesunęłam się na łóżku i oparłam się plecami o ścianę kładąc głowę na niej.Westchnęłam i przetarłam oczy ręką ziewając.
-Ktoś się nie wyspał-powiedział Liam a ja przetarłam dłońmi twarz.Położyłam się na boku twarzą zwróconą w stronę chłopaków,którzy zacięcie rozmawiali o czymś.Po kilku minutach poczułam jak coś kapie mi nosa,myśląc,że to po prostu katar przetarłam palcem pod nosem.Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam krew na palcu.Gwałtownie wstałam i zastraszająco szybkim tempem przecisnęłam się pomiędzy chłopakami,którzy przestali rozmawiać gdy wstałam gwałtownie i pobiegłam do łazienki urywając kawałek papieru toaletowego.Przyłożyłam sobie pod nos i usiadłam na brzegu wanny pochylając się do przodu.Po chwili do łazienki wszedł Niall,który zatroskaną miną podszedł do mnie i kucnął,żeby miał twarz na wprost mojej.
-Co jest słońce?-zapytał i położył dłoń na moim kolanie.
-Krew mi się leje z nosa-odpowiedziałam i odsunęłam papier od nosa sprawdzając czy dalej krew mi się leje.Niestety intensywnie mi się lało i po chwili cały papier był czerwony.Niall zerwał kawałek i podał mi go.Podziękowałam kiwnięciem głowy i z pomocą Niall powoli wstałam z brzegu wanny przechodząc ten kawałek od łazienki do pokoju siadając na łóżku.
-Co jest?-zapytał Liam,który spojrzał dopiero na nas
-Leje się jej krew i nie wiem jak zatamować krwawienie-odpowiedział Niall a mi się zrobiło lekko słabo,że się prawie przewróciłam do tyłu uderzając głową o ścianę.Pewnie byłoby tak gdy Liam nie miał dobrego refleksu i nie złapałby mnie.Niall usiadł koło mnie przytrzymując mnie,żebym się za bardzo nie odchyliła do tyłu i nie uderzyła głową o ścianę albo,żebym się za bardzo nie przechyliła do przodu i żebym nie spadła z łóżka na twarz.Byłam słaba,że nie miałam siły trzymać wacika w ręce.
-Liam zrób coś!Przecież ona się wykrwawia!-krzyknął Niall jak zaczęłam tracić orientacje w terenie i zamykały mi się oczy.
-Co miałbym zrobić?Przecież to żadne zaklęcie tylko Katie nie wysypia się!-krzyknął a mi zawdzięczało w uszach.
~Słabo?Jak tak to dobrze,bo ma~usłyszałam szyderczy głos i szyderczy śmiech po chwili.Spojrzałam na chłopaków,którzy dalej się kłócili czy to zaklęcie czy nie,ale ja już wiedziałam,że to zaklęcie i to mi się wcale nie podoba,bo ktoś chce się mnie pozbyć.
-Niall-powiedziałam cicho a chłopaki przestali się kłócić i spojrzeli na mnie. Niall usiadł koło mnie a ja spojrzałam raz na niego i raz na Liam'a.-To zaklęcie-odpowiedziałam słabo i nastała ciemność.
* * *
Oczami Niall'a
Byłem w szoku,że mi uwierzyła.Szczerze kamień spadł mi z serca bo się tej rozmowy obawiałem.Myślałem,że mnie wyśmieję i wyzwie od dziwadła,a tu jaka niespodzianka.Specjalnie,żeby mi bardziej uwierzyłam zamieniłem się w Nandoo. Szczerze nie wiem kto wymyślił tą nazwę,ale chyba Liam. Siedziałem pod postacią wilka koło Katie gdy usłyszałem pukanie do drzwi.Spojrzałem w tym samym momencie na drzwi jak Katie.Wyczułem,że to Liam za nimi stoi więc przemówiłem do Katie w myślach,żeby się nie bała i otworzyła ponieważ to tylko Liam i przeszedłem do łazienki się zmienić w człowieka.Niestety gdy się jest wilkiem nie jest takim dużym i nie dosięgałem do klamki,więc Katie z chichotem przymknęłam drzwi za mną.Zmieniłem się z powrotem w człowieka i ubrałem w poprzednie ubrania.Wyszedłem z łazienki i usiadłem koło dziewczyny.Spytałem się dziewczyny czy wierzy mi a ona odpowiedziała odpowiedzią retoryczną.
Oparła się o ścianę z tyłu i po chwili leżała na boku twarzą do nas.Spojrzałem na nią chwilę i zacząłem rozmawiać z Liam'em o Lou.Nagle Katie gwałtownie wstała i wbiegła do łazienki nie zamykając jej.Spojrzałem na Liam'a który spojrzał na mnie.Wstałem z łózka i podszedłem do drzwi i zobaczyłem Katie przechyloną do przodu.W ręce miała papier toaletowy zwinięty,który zaczął po woli przemakać.Podałem dziewczynie następny kawałek za który podziękowała skinięciem głowy.Po kilku minutach pomogłem dziewczynie wstać z brzegu wanny i przejść na łóżko koło Liam'a,który dopiero zwrócił uwagę na naszą dwójkę.Zacząłem się kłócić z moim opiekunem,że to zaklęcie bo krew z nosa przecież leje się nie dłużej niż 5 minut a jej się lała z 10 minut i się zaraz wykrwawi jak czegoś nie zrobimy.Katie bladła z każdą kolejną minutą a krew nie przestawała się lać.Dziewczyna mnie zawołała więc usiadłem koło niej i powiedziała tylko,że to zaklęcie a po chwili zemdlała na moich rękach.Jak kiedyś powiedziałem,że się boję to teraz mówię,że jestem więcej niż przerażony.Moja przyjaciółka,którą kocham zemdlała na moich rękach.Spojrzałem na Liam'a,który miał oczy jak pięciozłotówki.Podbiegł do nas i uklęknął.Położył dłoń na głowie Katie i nic nie mówił a ja się przyglądałem jego poczynaniom.Pokiwał głową i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Miała rację to jest zaklęcie,nie wiem czemu go nie wyczułem,przepraszam-powiedział ze skruchom a ja pokiwałem tylko głową.-będę musiał wrócić do domu i przygotować lekarstwo bo to bardzo mocne zaklęcie i nie wystarczy,że powiem jakieś zaklęcie,a na razie Katie będzie w stanie hibernacji i przestanie się jej lać krew.
Pokiwałem głową ze zrozumieniem i głośno westchnąłem.Spojrzałem na Katie,którą Liam przygotowuje do stanu hibernacji.Była blada jak kreda i ledwo oddychała.Gdy Liam skończył wstał i ruszył do drzwi gdy zatrzymałem chłopaka.
-Liam ale Katie nie straci oddechu?-zapytałem ze łzami w oczach.
-Nie wiem Niall,przepraszam ale nie mam pojęcia-odpowiedział i uśmiechnął się pocieszająco ale nie udało mu się.Wiem,że Katie też była ważna dla Liam'a. Gdyby nie Liam nie poznałbym nawet jej,to on ją przekonał,żeby się z nami spotkała i uwierzyła nam.-Ale gdyby tak się stało to wołał mnie i...nie wiem spróbuj reanimacji i przywróć jej oddech.-Odpowiedział i zniknął na moich oczach kiwając mi głową na pożegnanie.Westchnąłem i spojrzałem na dziewczynę,która zaczęła coś mówić pod nosem.Wstałem z łóżka i poszedłem do łazienki.Przemieniłem się w wilka i ułożyłem się koło niej żeby ją trochę ogrzać.Zamknąłem oczy i usłyszałem głos.
~I co jak się czujesz z tym,że osoba,którą kochasz leży nie przytomna?Źle?Czyli wiesz jak się ja czuję gdy zrobiłeś to mojemu bracie,kochaniutki~Usłyszałem chytry głos i otworzyłem oczy rozglądając się dookoła,ale niczego podejrzanego nie zobaczyłem.Spojrzałem na dziewczynę gdy usłyszałem Drag Me Down i wiedziałem,że to telefon Katie.Podniosłem się i wszedłem do środka przemieniając się w człowieka i ubierając się pośpiesznie.Doskoczyłem do telefonu w ostatniej sekundzie odbierając.Na wyświetlaczu wyświetlał się numer Louis'a.
-Halo?-zapytałem po odebraniu telefonu.
-Katie!Harry się obudził-zawołał szczęśliwy a ja zmarszczyłem brwi..Jak to się obudził?
-Jak to się obudził?-spytałem nie rozumiejąc
-Niall?to ty?-zapytał Lou a ja pokiwałem głową ale przypomniałem sobie,że przecież on tego nie widzi.
-Tak to ja-odpowiedziałem i spojrzałem na Katie.
-Możesz dać mi Katie?-zapytał niepewnie
-Mógłbym dać ją wcześniej jakbyś zadzwonił ale teraz to jest nie wykonalne-odpowiedziałem ze smutkiem.
-Dlaczego?-zapytał przestraszony a w słuchawce usłyszałem cichy głos Harry'ego.
-Co jest z moją siostrą?-usłyszałem pytanie Hazzy
-Jest w tym momencie w stanie hibernacji.
-ponieważ?...
-Ktoś rzucił na nią czar i Liam,żeby ją ratować z hibernował ją-odpowiedziałem i nastała cisza pomiędzy nami.
-Gdzie jesteście?-usłyszałem po chwili głos Harry'ego
-W naszym domku przy klifie-odpowiedziałem i zauważyłem że Katie zaczęła się kręcić na boki.
-Zaraz będę-odpowiedział i rozłączył a ja spoglądałem na zakończoną rozmowę na telefonie w szoku.
~Ale jak?Przecież on jest w szpitalu?~pomyślałem i podrapałem się po brodzie.Podeszłem do Katie i usiadłem koło niej chwytając jej dłoń.Była zimna jak lód a jednocześnie ciepła.To było bardzo dziwne.Po 10 minutach do domku wpadł zdyszany Harry a za nim Lou.Otworzyłem usta z wrażenia.
~Jak przecież on był w szpitalu~pomyślałem a Harry spojrzał na mnie.
-Wypisali już mnie-odpowiedział i wzruszył ramionami podchodząc do Katie.Siadł koło niej i po jego policzku spłynęła łza.-Co się stało?
-Przyjechałem z Katie tutaj i wszystko jej powiedziałem-zacząłem i spojrzałem na Harry'ego a później na Louis'a,który kiwnął głową,żebym kontynuował.-Pojawił się później Liam,który wyczuł koło mnie niebezpieczeństwo i chyba miał rację bo coś zaatakowało Katie.Puściła się jej krew z nosa i później zemdlała na moich rękach.-opowiedziałem wszystko Harry'emu ze szczegółami.Harry położył rękę na głowie siostry i wyszeptał coś.Po chwili pod jego dłonią pojawił się kwiatek z lodu,który później się stopił na głowie Katie.Otworzyłem buzię i spojrzałem na Harry'ego,który spojrzał na mnie.
-No co?Pomogłem jej-odpowiedział i po prostu wstał podchodząc do Louis'a.Oparł się o jego ramię i spojrzał na mnie.
-Od kiedy ty masz moc lodu?-zapytałem podnosząc brew.
-Szczerze od niedawna-odpowiedział i wzruszył ramionami.
-A ty Lou?-zapytałem a Lou pokręcił głową.
Nagle usłyszałem kaszel za nami i odwróciłem się.Katie patrzyła się na nas swoimi piwno-zielonymi oczami.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział niesprawdzany,przepraszam za jakieś błędy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz