Strona główna

czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 25

~Oczami Niall'a~

Budząc się czułem pulsujący ból w skroniach,może dlatego,że nie przespałem prawie całej nocy tylko kilka godzin.Nie mogłem spać gdy mój przyjaciel jak i opiekun umiera mi na oczach!Westchnąłem i przeczesałem włosy palcami.Wstałem z łóżka zauważając,że na ziemi śpi...
-Katie?-zawołałem i klęknąłem koło niej.Katie wydała zduszony krzyk i poderwała się do siadu przez co oberwałem w nos.Jęknąłem i chwyciłem go.Gdy poczułem na palcach ciepłą ciecz stwierdziłem,że jest źle.Nie przejmując się za bardzo nosem,pomogłem wstać Katie,która zaczęła stęczeć.
-Było tyle sypialni,a ty właśnie wybrałaś ziemię w pokoju w którym spałem,czemu?-zapytałem krzywiąc się na kłamstwo.
-Nie kłam!Gdy tutaj przyszłam siedziałeś na łóżku i próbowałeś wymyślić sposób na uratowanie Liam'a!-Powiedziała i pokazała na mnie palcem.-Miałam Ci przesłać przeprosiny od Liam'a za tamten pamiętny dzień.
-Liam z tobą mówił?-zawołałem i chciałem ruszyć do Liam'a gdy Katie gwałtownie mnie pociągnęła przez co prawie straciłem równowagę.
-Doszliśmy do tego z Li i Zayn'em,że gdy Zayn'a nie ma przy Liam'ie,Liam staje się nie sobą-odpowiedziała i uśmiechnęła się w moją stronę a ja westchnąłem.
-Katie co ja mam zrobić?-Jęknąłem i w moich oczach pojawiły się łzy-Nie chce go stracić!
-Wiedź,że nie tylko ty-powiedziała i przytuliła mnie uśmiechając się smutno.-Ale wiedź,że wszyscy próbują znaleźć odtrutkę.
-Musicie się wszyscy razem zebrać bo tak to nic z tego nie wyjdzie.-Usłyszałem za sobą i spojrzałem w tym samym czasie co Katie.Zobaczyliśmy w drzwiach Johanne.
                                               * * *
~Oczami Katie~

Co ona tutaj chce do diabła!Byłam tak wkurzona na nią,że mnie nie powiadomiła,że musiałam się spytać czemu.
-Dlaczego nikogo z nas nie ostrzegłaś?-zawołałam przez zęby i z rozpaczą.
-Dostałaś SMS'a i mówiłam Ci w śnie,że coś się stanie na imprezie-powiedziała i uśmiechnęła się smutno do mas.Podeszła do nas i kucnęła przed nami.Spojrzałam wymownie z Niall'em na nią na co się zaśmiała-Nie martwcie się!Widać mnie jako ponad pięćdziesiątkę ale kości mam jak dwudziestolatka.
-Jakiego SMS'a?-Zapytał Niall podnosząc brew do góry i spoglądając na mnie.
-Eeee...od...nikogo ważnego--zaczęłam się jąkać.
-Katie?-ostrzegł mnie Niall a ja westchnęłam.
-Dostała groźbę,tylko nie związku z nią-prychnęła Johanna a ja spojrzałam na nią niepewnie.
Nagle usłyszeliśmy krzyk z dołu.Spojrzeliśmy po sobie z Niall'em i w szybkim tempie zbiegliśmy po schodach.Wpadliśmy do salonu w którym był Liam i Lou.
-Co się dzieje?-zawołał Niall a Liam zaczął jeszcze głośniej krzyczeć i robić ruchy jakby chciał jak najdalej być od nas.
-Chciałem dać mu tylko śniadanie-powiedział wystraszony Lou.
-A ja twierdzę,że stadium drugie się zaczęło-powiedziałam i spojrzałam smutnym wzrokiem na Liam'a,któremu po policzkach płynęły łzy-Spokojnie Liam to tylko my,twoi znajomi-zaczęłam się powoli do niego podchodzić a On zaczął znów płakać i głośno krzyczeć.Westchnęłam i spojrzałam smutnym wzrokiem na Lou i przeniosłam smutny wzrok na Niall'a kręcą głową na boki.
-On się nas boi-powiedziałam i odwróciłam się ponownie do Liam'a,który spoglądał na mnie niepewnie.-Nie wiem czy będzie się bać Zayn'a...
Odwróciłam się do Liam'a plecami i spojrzałam na Lou a później na Niall'a.Podeszłam do Lou i wzięłam od niego talerz z kanapkami i herbatę.
-Spokojnie Liam,daje tylko na stół jedzenie dla Ciebie-powiedziałam i zaczęłam się powoli poruszać do Liam'a.Położyłam na stole talerz i kubek.Wróciłam się do chłopaków i po prostu wyszłam z pokoju.
                                                 * * *
~Oczami Niall'a~
Spojrzałem na Liam'a,który spoglądał na mnie.Uśmiechnąłem się do prawdziwego Liam'a,żeby wiedział,że wszystko będzie dobrze i,że u mnie jest spoko,jak na razie.Louis wyszedł z salonu i ruszył schodami do góry,a ja miałem już wychodzić gdy mnie zatrzymał głos.
-Niall-powiedział drżącym głosem a ja obróciłem się do niego twarzą.Powoli zacząłem do niego podchodzić a on nie reagował na to.Nawet nie mrugnął oczami!Niepewnie usiadłem koło niego na łóżku i po chwili poczułem dłonie na plecach.Schował głowę w mój obojczyk i po chwili poczułem jak moja koszulka staje się pomału mokra.Przyciągnąłem go do siebie i objąłem ramionami.
-Ile mi zostało?-zapytał drżącym głosem a ja pokręciłem głową
-Nie masz lepszych tematów?-zapytałem przewracając oczami.
-Zastanawiałem się przez ten czas co leżałem:co jest po drugiej stronie?-powiedział spokojnie a ja zacząłem powstrzymywać łzy.-Ale u Ciebie wszystko w porządku co nie?Nie obwiniaj się o nic jak mnie zabraknie,ale wiedź,że zawsze będę nad tobą czuwał-powiedział i poczochrał mi fryzurę a mi spłynęła pierwsza łza po policzku.
-Przeżyjesz Liam!Próbujemy coś wymyślić ze wszystkimi!Rozumiesz?!-zacząłem krzyczeć załamany i po moich policzkach zaczęło coraz więcej łez spadać.
-Niall-westchnął Liam i przyciągnął mnie do siebie.-Dla mnie nie ma ratunku!
-Nie mów tak!
-Niall pogódź się z tym i daj mi w spokoju odejść,a może zdarzy się jakiś cud?
-Dokładnie stanie się cud bo nie odejdziesz!Nie pozwolimy Ci ze wszystkimi!
                                                                         * * *
~Oczami Liam'a~

Nie wiem jak to zrobię ale Niall musi się pogodzić z zaistniałą sytuacją!Ja umieram!Ja umrę a on zostanie wraz z moimi przyjaciółmi.Nie da się oszukać przeznaczenia!Niall był już taki załamany i niespokojny,że musiałem to zrobić.Musiałem zrobić,żeby zasnął i przespał w spokoju całą noc.Należy mu się po tym wszystkim.Niestety wszystkim się należy ale nie dam rady wszystkim zrobić.
-Niall-zacząłem spokojnie patrząc mu w oczy i jednocześnie go usypiać czarami.Po chwili Niall ledwo widział na oczy.
-Katie!-krzyknąłem-weź Niall'a!-zawołałem za nim Katie się zjawiła a ja się spłoszyłem ponownie jak jeleń.
Katie pokiwała głową i ledwo zaczęła z nim iść.Po chwili prawie się zabili o drzwi ale na pomoc przyszedł im Harry.Zmusiłem się kiwnąć głową na podziękowanie i zakopałem się po głowę w kocu.Leżałem spoglądając w sufit i rozmyślałem nad tym,że za niedługo umrę.Może po godzinie usłyszałem pukanie.Spojrzałem w tamtą stronę normalnie.Czyli albo Niall wrócił albo Zayn przyszedł.Mulat usiadł koło mnie i spojrzał na mnie a później na kanapki.
-Liam czemu nie jesz?-zapytał a ja spojrzałem na kanapki i wzruszyłem ramionami-Musisz jeść!
Przewróciłem oczami i stękając podniosłem się do siadu by podnieść kubek,ale niestety kubek wypadł mi z ręki i rozbił się na ziemi,a herbata rozlała się na koc oraz trochę na spodnie Zayn'a.
-Przepraszam-powiedziałem ze skruchą i próbowałem zetrzeć herbatę z koca.
-Nic się nie stało-powiedział i uśmiechnął się do mnie.Wstał i ruszył do góry-zaraz wracam!
Pokiwałem głową i czekałem na niego.Może po 3 minutach wrócił z nowym kocem.
-Nasz nowy koc a ten daj-powiedział a ja pokiwałem głową oddając mu.Nagle zauważyłem bandaż na jego ręce,ale stwierdziłem,że zapytam się go gdy wróci.Po chwili wrócił z nową herbatą i spojrzał na mnie z podniesioną brwią.Posprzątał kawałki szkła z podłogi i wyszedł je wyrzucić.
-Przepraszam za moją niezdarność-powiedziałem i skrzywiłem się gdy Zayn wrócił.
-Myślę,że nie jesteś niezdarny tylko to przez chorobę-odpowiedział i podał mi kubek.Chwyciłem go lekko ale na szczęście go nie upuściłem.-Jak się czujesz?
-Z myślą,że umieram?Wiesz nawet dobrze,mogło być gorzej-stwierdziłem i pokręciłem głową.-Za to gorzej się trzyma Niall.
-A jak myślisz?Jesteś jego przyjacielem od szkoły a później stałeś się jego opiekunem,który zawsze ratował mu tyłek i nie tylko jemu-powiedział i przypomniałem sobie pamiętny dzień gdy Zayn chciał wyjść z jakimś kumplem do klubu ale Modest się nie zgodził,więc Zayn sobie zażyczył,żebym go krył przed Modestem i takim sposobem się wydało przez to,że Zayn zamiast do mnie zadzwonić,żebym po niego do klubu przyjechał.Zadzwonił do menadżera,który się na niego wkurzył,oskarżył go o nie po słuszność i chciał wyrzucić z zespołu,ale ja uratowałem mu tyłek przez kilka sugestii po których Zayn został w zespole ale nie odzywał się do mnie przez tydzień.Pamiętam te dwa dni jakby były one wczoraj.
Uśmiechnąłem się na to wspomnienie i chwyciłem jedną kromkę do ręki.
-Wracając do Niall'a-zacząłem i ziewnąłem-Mam do Ciebie prośbę, jakbym umarł to zaopiekuj się Niall'em,proszę
-Nie spełnię tej prośby-powiedział a ja się zasmuciłem-ponieważ dalej będziesz jego opiekunem,bo nie pozwolimy Ci umrzeć.
-Ale jakbym już umarł,zaopiekujesz się?-zapytałem a on kiwnął głową z łzami w oczach na zgodę-Dziękuję!
Żal mi po prostu ich,ja się pogodziłem z zaistniałą sytuacją,a oni nie.
-Liam!!!-usłyszałem krzyk dziewczęcy i spojrzałem na drzwi.W drzwiach stała Katie z telefonem w ręce i spoglądała na niego w szoku.
-Hm?..
-Skąd fani wiedzą,że zostałeś otruty!?-zaczęła chodzić w kółko-i każda strona internetowa o tym trąbi!
Spoglądałem na nią w szoku.
-A nie wiedzą,że umieram?-zapytałem ciężko oddychając
-Li,spokojnie-zaczęła ale ja już wiedziałem,że fani wiedzą.
-Li wejdź na twitter'a i trochę uspokój swoich fanów,proszę-powiedziała a ja przytaknąłem spoglądając na nią.Spoglądałem na nią z podniesionymi brwiami.-Czemu nie piszesz?
-A na czym?Nie mam telefonu przy sobie-powiedziałem i uśmiechnąłem się kręcąc głową,a ona się klepnęła w czoło.
-Gdzie masz?-zaśmiała się.
-W kurtce na dole-pokiwała głową i po chwili jej nie było.
-To straszne!-szepnął wystraszony Zayn spoglądając na swój telefon.-Mam Ci chyba przekazać ze sto jak nie więcej pozdrowień i wracania do zdrowia,jak i przekleństw na oprawców.Skąd oni wiedzą,że to kilka oprawców a nie jeden?!
Otworzyłem szerzej oczy i nie mogłem uwierzyć,że tyle fanów się o mnie nie pokoi.
-Przykro mi Liam ale nie napiszesz swoją komórką-powiedziała Katie pokazując mi mój telefon,który nie miał ekranu z przodu.Niech to szlak!
Po chwili Zayn wręczył mi swój telefon do ręki.
-Dzięki-powiedziałem i zalogowałem się na swoje konto.

"Nie martwcie się o mnie,wszystko będzie dobrze :)
Cieszę się za wszystkie wiadomości do mnie i moich znajomych z zespołu. Kocham Was wszystkich,zawsze będziecie moimi księżniczkami i nigdy o Was nie zapomnę.
Na zawsze wasz Liam "

Wysłałem i po chwili miałem już z 20 tysięcy podań dalej i 10 tysięcy polubień oraz 3 tysiące wiadomości o różnych treściach.Uśmiechnąłem się smutno i oddałem telefon Zayn'owi wcześniej wylogowując się z konta.
-Nie,nie przyjedziemy!-usłyszałem krzyk z góry-Was tylko obchodzi zespół i kasa,a nie zdrowie Liam...nie,mam was dość!zostawcie nas na chwile samych a faną powiedźcie,że robimy sobie krótką przerwę....co proszę!..Jak to!?...Nic nie mówiliśmy...taa przekażę a teraz bye!
Nie minęła minuta a do salonu wszedł,nie on wpadł Harry spoglądając na mnie.
-Na tt mam z 20 tysięcy jak nie więcej wiadomości o twoim stanie-powiedział Harry podchodząc do mnie i pokazując mi telefon.Stanął koło mnie i popatrzył na mnie.
-Nie,nie mam zamiaru krzyczeć na twoją osobę-powiedziałem i przewróciłem oczami.-Napisałem już na twitter'ze do fanów.
-Dzwonił Modest?-zapytał Zayn a Harry przytaknął.
-I Simon-dopowiedział Hazz.
Pokiwałem głową nie pytając z jakiego powodu ponieważ dokładnie wiedziałem z jakiego.
Nagle poczułem mocny ból w skroniach i jęknąłem chwytając się za głowę.Po chwili była ciemność.

                                                   * * *
~Oczami Katie~

Podeszłam do lodówki z zamiarem czegoś zjedzenia.Otworzyłam i zobaczyłam tylko trzy serki.Westchnęłam i wyjęłam jeden o smaku truskawki.Zjadłam go i miałam zamiar wychodzić gdy skapnęłam się,że nie mam pieniędzy na jedzenie.Westchnęłam i zaczęłam się zastanawiać od kogo pożyczyć.Jedna osoba nasuwała mi się na myśl. Niall,ale on śpi.
~Może jednak już nie śpi?~usłyszałam głos podobny do Niall'a. Przewróciłam oczami i poszłam w stronę pokoju,gdzie wraz z Harry'm go położyliśmy. Niall siedział ze skrzyżowanymi nogami na łóżku i spoglądał na ścianę.
-Musisz siedzieć w moich myślach?-zapytałam chłopaka siadając koło niego na łóżku.
-Teraz mnie nie ma-odpowiedział spokojnie i spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami.-Tutaj masz kartę kredytową-odpowiedział wyciągając z tylnej kieszeni spodni brązowy portfel i podając mi żółtą kartę.-i kup coś do jedzenia i sobie-powiedział i uśmiechnął się do mnie a ja spojrzałam na niego w szoku.
-Dziękuję-odpowiedziałam i przytuliłam go.Odsunęłam się od niego i spojrzałam na niego.-Może pójdziesz ze mną?
-Nie,idź sama-odpowiedział i posłał mi uśmiech-ja muszę coś przemyśleć.
-Eh...no dobra-westchnęłam i ostatni raz spojrzałam na niego i wyszłam.
Schodziłam schodami gdy usłyszałam w mojej głowie ponownie głos Niall.

~Tylko Katie,pamiętaj jakby coś się działo to wołaj!Nie ważne ile kilometrów jesteś ode mnie,ja ciebie usłyszę~usłyszałam i uśmiechnęłam się na jego słowa.

-Zapamiętam!-krzyknęłam i zeszłam z ostatniego schodka.Wyszłam z domu i podążyłam do sklepu.Weszłam i wzięłam koszyk.Wzięłam różne owoce i warzywa.Podeszłam do mięs i serów.Wzięłam trzy podwójne filety z kurczaka.Dwie różnego rodzaju szynki jak i seru.Podeszłam do półki z napojami.Wzięłam trzy soki. jeden sok-pomarańczowy,drugi-jabłkowo-miętowy,trzeci-multiwitaminę.Wzięłam jedną butelkę wody gazowanej jak i niegazowanej oraz colę.Podeszłam do słodyczy i wzięłam trzy paczki żelek,sześć batonów kit katów,dwie paczki pop corn'u oraz ciastka orzechowe.Podeszłam do zamrażarek i wzięłam różnego rodzaju serków.Dwa mleka,paczkę jajek,masło,śmietanę,dwie margaryny i pudełko serka waniliowego do sernika,z sześć ryb oraz frytki.Skierowałam się po cukier,mąkę,bułkę tartą,herbatę owocową i zwykłą,olej,miód,dżem truskawkowy,kakao,chrupki czekoladowe i zbożowe,kawę,przyprawę do mięsa i ryb oraz ciasto do robienia babeczek.Podeszłam do kasy i wzięłam z dziesięć bułek i dwa chleby.Sprzedawczyni spojrzała na mnie jak na wariatkę wraz z ludźmi za mną.Skasowała wszystko i zapłaciłam.Spakowałam i obciąża wyszłam ze sklepu wpadając na rudego chłopaka.
-O Katie!-zawołał a ja spojrzałam na niego i po chwili skapnęłam się,że to Ed.
-Ed!Jak tam u Ciebie?-zapytałam i podniosłam trzy reklamówki z żywnością.
-A spoczko!Co tam u Ciebie z reszty zgrai?-zapytał a ja się skrzywiłam.
-No cóż na razie wszyscy mamy załamanie nerwowe,przede wszystkim Niall-powiedziałam smutno.
-Czemu?-zapytał wystraszony i wziął ode mnie dwie reklamówki,które wydawały się najcięższe.
-Liam umiera-odpowiedziałam i spojrzałam na niego-nie byłeś na tt?-zapytałam zdziwiona a on pokręcił głową-pożegnał się już.
-Co mu jest?
-Jak był napad na mojej imprezie to Liam'owi włamywacz wbił w szyję zatrutą strzykawkę w której była trucizna. Niestety,Zayn się dowiedział,że nie ma na to odtrutki i Liam umrze.
-Może ja spróbuję pomóc-odpowiedział a ja spojrzałam na niego.-Wiesz o Niall'u,nie?
-Chodzi Ci,że jest wilkiem a Liam jest jego opiekunem?-zapytałam niepewnie.
-O to mi chodziło-powiedział i przeczesał swoje włosy-Jestem czarodziejem jak Liam.
Zatkało mnie i zatrzymałam się na środku ulicy.
-Serio?-zapytałam a on pokiwał głową.-wierzę Ci,nie martw się nikomu nie powiem.
Szliśmy parkiem do domu Larry'ego,gdy w drodze na mnie napadł pies,którym okazała się Amisia.Za nią biegła Lori.Zatrzymała się przed nami i spojrzała na mnie morderczym wzrokiem.
-Gdzieś ty była!Nie ma Ciebie w domu przez tydzień!-krzyknęła a ja podniosłam brwi.
-Nie ma mnie z dwa dni-odpowiedziałam spokojnie,a ta zaczęła się śmiać.
-Dwa dni?To nie były dwa dni!To był cholerny tydzień!-zaczęła na mnie krzyczeć,a ja spojrzałam na Ed'a,który pokiwał w potwierdzeniu.
-To nie możliwe-odpowiedziałam i pokręciłam głową
-A jednak Katie-powiedział Ed
-Masz tego kundla!-powiedziała i odeszła.-Wyjeżdżam do Londynu wraz z Ashton'em!Czuję się samotna!Olewasz mnie przez cały czas!Nie masz na mnie czasu!Jest tylko Niall,Larry,Niall,Liam,Niall,Zayn,Niall,Niall,Niall i jeszcze raz Niall!A ja to co:pies!?
Otwierałam usta,żeby coś powiedzieć gdy mi przerwała.
-Nie mów,wyjeżdżam-Krzyknęła i odeszła szybkim krokiem.Spojrzałam na Amisię,która siedziała przede mną i spoglądała na mnie.
-Chodźmy do domu mam dość!-powiedziałam i skierowałam się wraz z Ed'em i Amisią do domu Larry'ego.Myślałam sobie,że jak wrócę to będzie cud miód i malina,ale się myliłam.Jest gorzej....


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem!Miałam napisać w wigilię lub podczas świąt ale się nie udało :(
Mam smutną wiadomość,pozostało do zakończenia opowiadania z 4-5 rozdziałów i epilog.

Chciałam złożyć serdeczne życzenia wszystkim moim czytelnikom,którzy czytają moje wypociny.

Życzę Wam, żeby spełniały się marzenia - te małe, o których wstydzimy się mówić głośno 
i te wielkie, które być może teraz wydają się niemożliwe.
Życzę także dobrych stopni w nauce,zdania jak najlepiej testów szóstoklasisty, zdania testów gimnazjalnych jak i zdania jak najlepiej matury. A w życiu rodzinnym spokoju i bezpieczeństwa.Tego życzę Wam w 2016 roku.
PS :Nie opić mi się! :D

Życzy Autorka :*












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz