~2 dni później~
~Oczami Katie~
Z Liam'em jest coraz gorzej.Już jest przedostatni stadium choroby,ostatni jest śmierć.Nic się nie zmienia.Wszyscy próbują choć trochę ulżyć Liam'owi mocząc ścierki lub szmatki.Próbują go przekonać by coś zjadł,a nawet karmią-ale to nic z tego.Liam nic nie chce połykać,ani jedzenia ani picia. Zaczyna się odwadniać,a na dodatek wczoraj z naszej winy go zatruliśmy przez kebaba,którego zamówiliśmy i wymiotuje dzisiejszego dnia od samego rana.Wszystkich po tym kebabie brzuchy bolą tylko Liam się zatruł.
~Przecież nawet nie zjadł więcej od nas i wymiotuje~pomyślałam smutno.
Nie będę wspominała,kto zamówił kebaba,bo to nie jest na razie najważniejsze.Najważniejszy jest teraz Liam z którym zostałam sama w domu bo reszta poszła szukać odtrutki do jakiś czarownic,czarowników czy tam magów.A kto to wie!Chciałam iść z nimi ale Niall mnie błagał bym została z Liam'em.Przed wyjściem Zayn poleciał po jakieś krople na żołądek,czy coś.A co do Lori to kiepsko.Nie chce ze mną rozmawiać ani osobiście,ani przez telefon.Od wczoraj nie słychać nawet sygnału tylko od razu wybija.Piszę SMS to nie dochodzą.
Usłyszałam odruchy wymiotne i westchnęłam podążając do salonu gdzie znajdował się Liam.Na szczęście w tym stadium nie jest,że nie da rady z nami rozmawiać bo od razu zamienia się w spłoszonego jelenia ani,że się nas boi.Szczerze jeszcze tego by brakowało.Weszłam do salonu i zobaczyłam bladego jak ściana Liam'a z zarumienionymi na ciemny czerwony kolor policzkami,czołem i nosem.Liam gdy mnie zobaczył usiadł i zakrył ręką usta.Podeszłam do niego pośpiesznie i podniosłam miskę z ziemi,podając ją mu.Podziękował mi skinieniem głowy i zaczął wymiotować do miski.Usiadłam koło niego na kanapie i zaczęłam pocieszająco pocierać jego plecy.
-No już,zwymiotuj wszystko co pozostało w żołądku-szepnęłam pocierając jego plecy.Po dość długich minutach Liam przestał i odstawił na ziemię miskę.Zamoczyłam w wodzie ścierkę,która znajdowała się w misce,a miska znajdowała się przy kanapie.Ponieważ mi się nie chce,jak tym gamoniom latać tak i z powrotem z mokrą ścierką po całym domu.Podałam ścierkę Liam'owi,który przetarł twarz i wrzucił ją z powrotem do miski z wodą.-Połóż się a ja zaraz wrócę.
Wstałam i wyszłam wraz z miską do łazienki.Wylałam zawartość do toalety i przepłukałam w prysznicu.Wróciłam do pokoju i zastałam Liam'a,który leżał z pół przymkniętymi powiekami.
-Jak chcesz spać,to idź-uśmiechnęłam się do niego,a on pokiwał głową.
-Muszę do rodziny zadzwonić-odpowiedział a ja pokiwałam głową podając mu swój telefon.
-Dzwoń z mojego,mam za darmo do wszystkich sieci.
-Dziękuję-odpowiedział zachrypniętym głosem,a ja kiwając głową wstałam z kanapy wychodząc,żeby zostawić go samego.
Weszłam do kuchni i przyrządziłam sobie i Liam'owi jedną kanapkę z masłem oraz herbatę gorzką.
Westchnęłam i przetarłam twarz rękami.Zjadłam swoją jedną kanapkę i wypiłam pół herbaty.Następnie wzięłam sobie tabletkę przeciwbólową.Z westchnieniem ruszyłam do salonu gdzie Liam przestał już rozmawiać ze swoją rodziną.Gdy zobaczył,że idę z talerzem z kanapką i kubkiem gorącej herbaty,pokiwał głową.Odstawiłam to na stole i usiadłam koło niego.
-Musisz coś jeść,Li-powiedziałam smutno,a on pokiwał głową
-Nie chcę-odpowiedział a ja westchnęłam.
-Jak nie dla siebie to dla Niall'a-odpowiedziałam a on westchnął.Podałam mu talerz z kanapką,a swój kubek z herbatą wzięłam w ręce,trochę je ocieplając i upiłam łyk letniej herbaty.Liam z połową kanapki męczył się z 30 minut aż pokręcił głową i odłożył kanapkę na talerz.Odłożyłam swój,już pusty kubek z herbaty i podałam jego kubek.
-Nie!-krzyknął a ja zrobiłam minkę zbitego pieska.
-Li?-pomrugałam rzęsami
-Nie chce-westchnął,a ja przysunęłam bliżej niego kubek.
-Ploose-powiedziałam słodkim głosem jak mała dziewczynka.
-Eh....dawaj to-odpowiedział po kilku minutach a ja pisnęłam szczęśliwa,a on przewrócił oczami z uśmiechem.Wypił całą herbatę i odstawił kubek na stolik.
-Zaraz wrócę-jęknęłam i poszłam do kuchni po krople na żołądek.
Wzięłam butelkę i łyżkę.Weszłam do pokoju i usiadłam koło Liam'a,który gdy zobaczył co przyniosłam pokiwał głową.
-Na to masz jak w banku,że nie wypiję tego-odpowiedział i zakrył się kocem.Już miałam go prosić gdy nagle się odezwał-i nie pomoże proszenie.
Zasmuciłam się i wydymałam wargę do przodu,robiąc smutną minę.
-To też mnie nie przekona-zaśmiał się,przerzuciłam oczami.
-Za Niall'a?-Spróbowałam
-Nie,to jest ohydne!-zaczął zrzędzić.-Dobra wezmę lecz nie na łyżce.
Już miałam się cieszyć gdy usłyszałam dalszą wypowiedź.
-Jakim ja sposobem mam dać ci te krople,jak nie na łyżce?-powiedziałam z wyrzutem i podniosłam jedną brew.
-Główkuj się-zaśmiał się i przykrył się pościelą,którą wczoraj Harry mu przyniósł zamiast koca,gdy zwymiotował i dostał gorączkę.
-Wymyślę coś,nie martw się-odpowiedziałam i wyszłam z salonu do kuchni.
Usiadłam na krześle przy stole i usłyszałam głos prezentera a później jakiś film.Pewnie Li włączyć telewizor.Zaczęłam główkować aż nie wpadłam na genialny pomysł!Podeszłam do lekarstw,modląc się żeby Harry wraz z Louis'em to mieli.Pisnęłam szczęśliwa gdy to zobaczyłam i wyciągnęłam z półki.Poszłam z powrotem do salonu po krople.
-I co poddałaś się już?-zaśmiał się Li,a ja mu pokazałam środkowy palec.
-Jeszcze nie i obiecuję Ci,że to wypijesz-powiedziałam i pokazałam na niego palcem-powiedziałeś sam,że jak coś wymyślę to to wypijesz.
-No tak-odpowiedział a ja zaśmiałam się
- I to wypijesz,może nie przez przegranie jako karę,tylko za Niall'a-odpowiedziałam i wyszłam z salonu biorąc z półki krople.Weszłam do kuchni i chwyciłam moje znalezisko.Wsypałam cukier i kilka kropel przez co stało się to wodne.Wzięłam wodę oraz tabletkę na gorączkę i z uśmiechem na ustach ruszyłam do salonu.
-Dopiero teraz się poddałaś?-zawołał znudzony
-Zaraz ci się nie będzie nudzić-powiedziałam i podeszłam do niego-A teraz za Niall'a i otwieraj tą buźkę!
-Serio?-zawołał ze śmiechem i oburzeniem jednocześnie-strzykawka dla maluszków?Jestem dorosły!
-Sam się o to prosiłeś!Nie chciałeś z łyż....-zacięłam się gdy uświadomiłam sobie,że on się boi łyżek.Zrobiłam face palm.Jak ja mogłam o tym zapomnieć!?-Przepraszam,zapomniałam...
-Nic się nie stało-odpowiedział i wziął ode mnie strzykawkę z lekarstwem.-Więcej się tych kropel nie dało?
-No przepraszam,ale to musiało być wodniste!-zawołałam i skrzyżowałam dłonie na klatce piersiowej.
Miał zamiar wziąć lekarstwo gdy podałam mu tabletkę z wodą.Spojrzał na mnie nie rozumiejąc.
-Tabletka na gorączkę-sprostowałam
Wziął tabletkę i przełknął ją dużą ilością wody w szklance.
-Dobrze a teraz krople-powiedziałam i pokazałam na strzykawkę,którą trzymał w ręce.
Przewrócił oczami i "wstrzyknął" sobie lekarstwo do buzi.Skrzywił się i zaczął kaszleć a jego oczy zaszły łzami.Po kilku sekundach przestał kaszleć i spojrzał na mnie,a ja się uśmiechnęłam.
-No i po sprawie.Było tak strasznie?-zapytałam i go przytuliłam.
-Tak-odpowiedział i jeszcze raz kaszlną.
-Jak nie chcesz mieć powtórki to polecałabym nie wymiotować-odpowiedziałam i potarłam jego plecy.
-Łatwo mówić,gorzej zrobić-odpowiedział a ja się skrzywiłam i kiwnęłam głową.
-Owszem-przyznałam
-Gdzie są wszyscy w ogóle?-zapytał ponownie po kilku minutach patrzenia się w telewizor.
-Pojechali do czarownic,czarodziejów,magów czy kto to jest-zaśmiałam się a po chwili usłyszałam pukanie w drzwi.Spojrzałam na Liam'a i wstałam.
Zatrzymałam się koło drzwi salonu i spojrzałam na niego.
-Nie wyczuwam nikogo złego-odpowiedział a ja podążyłam do drzwi.Otworzyłam a za nimi stał chłopak o rudych włosach.
-Witaj Katie!-Przywitał się a ja się uśmiechnęłam
-Cześć Ed-odpowiedziałam i wpuściłam go do środka zamykając za nim drzwi.
-Gdzie wszyscy?
-Pojechali szukać pomocy u czarodziejów i magów,a Liam ogląda telewizje w salonie.
-Jak się czuje?Spotkałem Niall'a i mówił,że jest kiepsko.Nie je,nie pije,nie bierze lekarstw-zaczął wyliczać a ja pokiwałam głową przecząco.Spojrzał na mnie zdziwiony.-Niall by nie kłamał.
-Owszem ale dopiero teraz udało mi się go namówić na kanapkę,herbatę i lekarstwa.Owszem męczył się z kanapką i zjadł połowę,ale zjadł!Herbatę wypił bez problemu,gorzej było z lekarstwami,ale je również jakoś połknął
-Jestem pod wrażeniem!Niall mówił,że nikt go,ani nic nie chciało przekonać do zrobienia chociaż jednego gryza kanapki.
-Widzisz jak ja działam na niejadków!-zawołałam głośniej ostatnie słowo.
-Słyszałem!-usłyszałam oburzony głos Liam'a
-Bo miałeś!-odpowiedziałam i weszłam wraz z Ed'em do salonu.
-Witaj Li!-Zawołał Ed koło mnie i podszedł do Liam'a przybijając sobie żółwika.
-Cześć Ed,co tu robisz?-zapytał a ja zrobiłam w tył zwrot.
-2 dni temu spotkałem Katie pod sklepem spożywczymi i zgadaliśmy się.Powiedziała mi o Tobie a dzisiaj na mieście spotkałam jeszcze Niall'a.
Zrobiłam jeden krok,zrobiłam drugi i miałam robić trzeci gdy usłyszałam za sobą głos.Obróciłam się i rozglądnęłam się na boki.Liam gadał o czymś z Ed'em.
~Po...mo..cy~usłyszałam słaby głos i zmarszczyłam brwi rozglądając się.Nagle uświadomiłam sobie,że słyszę go w głowie.
~Najbliżsszy lass....od...Larry'ego~spojrzałam na Liam'a,który spoglądał na mnie.
~Niall...to jaa...Ni~Usłyszałam i prawie oczy mi wyszły z orbit.
-Boże Niall,potrzebuje pomocy-powiedział Liam i miał już wstawać gdy go popchnęłam na kanapę.
-Co ty robisz?-zawołał na mnie a ja przewróciłam oczami.
-Ja po niego pójdę-sprostowałam i ruszyłam w stronę drzwi.Ubrałam kurtkę,buty i otworzyłam drzwi.
-Gdzie ty idziesz,nie wiesz gdzie on jest!?-powiedział Li,który opierał się o fragmunte drzwi salonu.
-Najbliższy las od tego domu,a teraz pa,wrócę jak najszybciej-odpowiedziała i wyszłam zostawiając zszokowanego Liam'a oraz Ed'a,który brzdąkał sobie na gitarze.Nagle zatrzymałam się w miejscu....skąd on ma cholera gitarę?A....no tak....magia.Przyśpieszyłam krok i szłam za moimi przeczuciami,gdy nagle zobaczyłam blond włosy.Podeszłam bliżej i zobaczyłam Niall'a,który siedział i opierał się o drzewo plecami.
-Niall?-podeszłam do niego i kucnęłam klepiąc lekko go po policzkach.Nagle z jego ust uciekł jęk-Niall otwórz oczy!-powiedziałam wystraszona a po chwili zobaczyłam jego błękitne tęczówki.
-Co ci?-zapytałam i usiadłam przed nim.
-Głowa mnie boli,zimno mi i kostka mnie boli-odpowiedział a ja westchnęłam.
-Pokaż mi tą kostkę-powiedziałam próbując lekko ściągnąć lewego buta.Niestety mi się nie udało,jęknął.-przepraszam.
Ściągnęłam do końca buta i podwinęłam skarpetkę.
-Możesz stanąć na tej nodze?-zapytałam wstając i pomagając mu wstać z ziemi.Gdy położył nogę na ziemi jęknął ale mógł ją trzymać,więc,,,
-Możesz stać ale cię boli?-zapytałam podchodząc do niego i biorąc go pod pachę.
-Yhym...
-To masz zwichniętą-odpowiedziałam i małymi kroczkami ruszyliśmy do domu Larry'ego.
Po godzinie i 30 minutach byliśmy w środku.Było by szybciej ale z 5 razy zatrzymywaliśmy się,ponieważ Niall nie dał rady dalej skakać na jednej nodze.Po chwili w przed pokoju zjawił się zatroskany Liam,a za nim reszta.
-Co się stało?-zapytał Li,który podtrzymał Niall'a bym mogła swobodnie ściągnąć kurtkę i buty.
-Pokłóciliśmy się z chłopakami i potknąłem się o wystający korzeń z ziemi.Wywróciłem się i chyba musiałem zasnąć bo później pierwsze co zobaczyłem to wystraszony wzrok Katie.
-Jak spałeś to jakim sposobem zawołałeś mnie i Liam'a?-zapytałam zdezorientowana.
-Przecież ja nikogo nie wołałem i sam byłem zdziwiony co ty robisz w lesie sama.-odpowiedział i ugięła mu się prawa noga,przez co prawie się przewrócił lecz Liam go w sam raz złapał a ja mu pomogłam.Objęłam go od lewej strony i pomogłam mu wraz z Liam'em dojść na kanapę.
Usiadł a ja powoli ściągnęłam mu skarpetkę z nogi to co zobaczyłam przeraziło mnie.....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak tam minęło wam te dni w nowym roku? U mnie jako tako :)
Czemu pod ostatnim rozdziałem jest jedno wyświetlenie?
Czemu nie ma żadnych komentarzy pod ostatnimi postami?
Zasmuciliście mnie :(
Napiszcie przynajmniej : "." albo głupie "super" albo "głupie" bo nie sądzę by wszystkim się to opowiadanie podobało ;)
Pozdrawiam serdecznie i do następnego postu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz