* 3 godziny po wydarzeniu w ostatnim rozdziale *
~Oczami Katie~
Siedziałam w kuchni opierając łokieć na stole,a głowę na dłoni,przysypiając na siedząco.Poszłabym spać ale obiecałam sobie,że będę przez całe dnie i noce czuwać nad Liam'em.Harry,Lou,Zayn i Niall śpią.Przy tym ostatnim musiałam dosypać środki usypiając,ponieważ by nie zasnął.Ziewnęłam i przetarłam oczy.Nagle usłyszałam u góry huk i huk spadającego szkła na ziemię.Otworzyłam szeroko oczy i pobiegłam na górę.Wszyscy powychodzili z pokojów prócz Niall'a.Wzięłam głęboki oddech i przełknęłam ślinę.Weszłam do pokoju i prawie zawału dostałam.Drzwi wypadły mi z zawiasów,okna były porozbijane,stolik był rozwalony a komoda była przewrócona.Na łóżku nikogo nie było. Niall'a nie było.Nagle w rogu pokoju coś się poruszało.Nie pewnie tam podeszłam i zobaczyłam dwie postacie.Poczułam ulgę,jedną był Niall,a drugą była Jessica.Niall trzymał dziewczynę za ręce,które wykręcił jej do tyłu.Otworzyłam oczy w szoku,a za mną podeszli chłopcy,którzy zabrali dziewczynę od chłopaka.Lou spoglądał na Jessice w takim samym szoku co ja.
-Jessica?-zapytałam,a ona spojrzała na mnie.Spojrzałam na nią,a ona na mnie.Jej źrenice były bardziej rozszerzone.-Czekajcie chłopaki!-Rozkazałam a oni zatrzymali się.Podeszłam o nich i chwyciła podbródek Jessici. Spojrzałam na jej oczy,a ona odwróciła wzrok.
-Trzeba wezwać Ed'a-powiedziałam a oni spojrzeli na mnie dziwnie.
-Czemu?-zapytał Harry podnosząc jedną brew.
-Gdy była ze swoją przyjaciółką u Ciebie,gdy ty udawałeś nieprzytomnego...-zaczęłam a po chwili dotarło do mnie co powiedziałam.Nikt z tą nie wiedział,że Harry obudził się wcześniej niż go Lou przyłapał,oprócz Mnie,Niall'a,Gemmy oraz oczywiście Harry'ego i Johanny,ale Johanne tylko ja z Niall'em widzimy.Harry spoglądał na mnie wściekły,a Niall spoglądał na mnie w szoku.Pewnie sama tak wyglądałam jak Niall,ponieważ ja tego nie chciałam powiedzieć.Po prostu mi się wymknęło!
-Jak to udawał nie przytomnego? Harry o co chodzi?!-zawołał Lou wściekły i jednocześnie smutny.
-No..bo..-zaczął i się zaciął.Westchnęłam i spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
~Harry może powinniśmy już im o tym powiedzieć?~usłyszałam głos Niall'a w głowie.Harry spojrzał na mnie oraz Niall'a i pokręcił głową przecząco.
~Oni zasługują na prawdę~Dodałam i spojrzałam na niego,a jak pokiwał ponownie głową przecząco.Wzięłam sprawy w swoje ręce.
-Harry tak na prawdę nie chciał nikogo okłamywać i ranić-zaczęłam mówić,a Harry chciał mi przerwać.-Nie Harry oni zasługują na prawdę,nawet na tą najgorszą!
-Ok,ale to ja tak zdecydowałem,żeby tak cierpieli,nie ty!Więc się nie wtrącaj nie w swoje sprawy!-krzyknął a ja poczułam gniew. Niall do mnie podszedł i objął od tyłu.
~Nie zaczynaj Katie,bo pogorszysz sprawę~usłyszałam w głowie głos Niall,który cmoknął mnie w policzek.
-A mam Ci przypomnieć kto potrzebował mojej pomocy?!Kto potrzebował pomocy w odzyskaniu swoich sił?!Kto codziennie wysyłał mnie do Lou,sprawdzając czy wszystko u niego spoko?!Ja!Wszystko było na mojej głowie!-zaczęłam krzyczeć przez łzy,a Harry już miał otwierać usta,gdy mu przerwałam-Wiesz mój kochany braciszku?!pierdol się!
Krzyknęłam i z łzami w oczach wybiegłam z pokoju.Zbiegłam ze schodów i podbiegłam do kurtki oraz butów,ubierając je.Za nim wybiegłam,słyszałam krzyki z góry.Wybiegłam i zamykając bramkę w rozbitym szkle zobaczyłam jak na mnie spogląda Niall i wybiega z pokoju.Wiedząc,że Niall pewnie pobiegnie za mną,pobiegłam ile sił w nogach.Trzy osoby mi wpadły do głowy kto mógłby mnie przenocować.Lori,Ed i Johanna ze sklepu zoologicznego.Najpierw pobiegłam do domu,ale drzwi były zamknięte,a ja zapomniałam klucz.Nikt nie otwierał drzwi,pewnie już wyjechali.Odeszłam spod domu i pobiegłam do sklepu zoologicznego przypominając sobie,że przecież nie wiem gdzie Ed mieszka.
-Czyli ostatnia nadzieja w Johannie-szepnęłam i biegiem ruszyłam do sklepu. Otworzyłam drzwi i wbiegłam do sklepu.Za ladą siedziała Johanna,która wstała z siedzenia gdy usłyszała dzwonek nad drzwiami.Gdy zobaczyłam moją sylwetkę to się uśmiechnęła przypominając sobie,że to ja,lecz gdy zobaczyła moją zapłakaną twarz.Podbiegła do mnie.
-Boże Katie!-zawołała,a ja się do niej przytuliłam.-Co się stało?
-Pokłóciłam się z bratem-odpowiedziałam i zaszlochałam-przenocujesz mnie,proszę?!
-Dlaczego nie pójdziesz do Gemmy,przyjaciółki lub któregoś z 1D?
-Do 1D odpada,bo wszyscy są razem z Harry'm,do Gemmy nie,bo od razu pewnie tam pójdą,a z przyjaciółką się pokłóciłam i wyjechała ze swoim chłopakiem i jego przyjaciółmi do innego państwa.
-Przykro mi-powiedziała a ja pokiwałam głową
-Mi również-odpowiedziałam i pokręciłam głową-to przenocujesz mnie? Proszę!
-Oczywiście,od początku miałam zamiar cię przenocować jak weszłaś i powiedziałaś-powiedziała i uśmiechnęła się,a ja odwzajemniłam.
-To choć bo już miałam zamykać sklep-odpowiedziała,a ja pokiwałam głową i podeszłam do drzwi.
Dziewczyna posprawdzała wszystkie klatki czy są dobrze pozamykane i wyszliśmy zamykając sklep na klucz.
-O co dokładnie się pokłóciliście?-zapytała jak szliśmy parkiem.
-Nie chcę o tym rozmawiać na razie
-Dobrze,nie będę zmuszać
-Dzięki.
Po 20 minutach byliśmy u Johanny w domu przemarznięte.Ściągnęłyśmy kurtki i buty.Dziewczyna poprowadziła mnie schodami na górę i otworzyła jedne z dwóch drzwi.
-Tutaj możesz przenocować-powiedziała a ja byłam jej wdzięczna.
-Dziękuję tak bardzo,nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła!Pewnie teraz bym siedziała pod mostem.
-Nie ma za co-odpowiedziała i wyszła z pokoju,zostawiając mnie na chwile.Po chwili wróciła i podała mi jakieś spodenki i bluzkę.
-Weź prysznic i przebierz się-powiedziała i wręczyła mi ubrania.-Łazienka jest na dole.Pierwsze drzwi od schodów.Ręczniki masz u góry na półce w łazience.
-Dziękuję-powiedziałam i zeszłam schodami na dół.
Trochę zajęło mi szukanie tych drzwi bo były tak jakby przedsionku.Zapaliłam światło i zamknęłam drzwi na klucz.Rozebrałam się i położyłam rzeczy na pralce.Weszłam pod prysznic i ustawiłam na letnią wodę.Czułam jak kropelki wody spływają po moim ciele,aż spadają.Wzięłam szampon do włosów i umyłam nim włosy.Spłukałam i zaczęłam namydlać się żelem pod prysznic.Po spłukaniu piany z siebie,wyszłam spod prysznica.Wysuszyłam włosy ręcznikiem i zrobiłam z niego turban.Wzięłam z półki ręcznik i zaczęłam się wycierać.Gdy wytarłam się,założyłam swoją bieliznę i ubrałam to co dała mi Johanna na przebranie.Zwykłe zielone spodnie do kolan i zwykła szara bluzka z krótkim rękawkiem.Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju,gdy usłyszałam swoje imię.Obróciłam się i za mną stała Johanna.
-Chodź na kolację-powiedziała a ja pokiwałam głową ruszając za nią.
Usiadłam na krześle na przeciw niej i na talerzu znalazły mi się naleśniki.
-Smacznego-powiedziała a ja pokiwałam głową.
-Dziękuję i wzajemnie-odpowiedziałam i ugryzłam kęs naleśnika-pyszny!
-Dziękuję-zaśmiała się.
Gdy zjadłam kolację,Johanna zaproponowała oglądanie filmu,ale ja się wykręciłam,że chce mi się spać.Weszłam do pokoju,który mi udostępniła dziewczyna i położyłam się na łóżku.Dobrze,że w kieszeni spodni noszę zawsze komórkę.Odblokowałam ją i zobaczyłam z 30 nieodebranych połączeń od Niall'a,22 nieodebrane połączenia od Zayn'a,7 nieodebrane od Lou i 2 nieodebrane od Hazzy.On by do mnie dzwonił,pewnie za namową Niall'a i reszty.Przewróciłam oczami i położyłam się na łóżku.Weszłam na Fb,Twittera,Instagrama,Snapa oraz Wattpada.Zobaczyłam,że dziewczyna napisała następny rozdział do mojego ulubionego opowiadania o Niall'u. Włączyłam go i wyłączyłam lampkę koło łóżka.Gdy przeczytałam,zaczęłam szukać jakiś ciekawych opowiadań.Gdy nic nie znalazłam,odłożyłam na szafkę komórkę,gdy miałam już zasypiać,usłyszałam wibracje koło siebie.Podniosłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz.Dzwoni Harry. Taaa jasne bo pomyślę,że się o mnie martwi.Ale z ciekawości co ma mi do powiedzenia,odebrałam.
-Czego?!-powiedziałam niemiło gdy odebrałam.Usłyszałam jak ktoś wstrzymuje oddech i nie odzywa się-Zabrakło języka w gębie?Ostatnio co się widzieliśmy to było go aż za dużo.
-Katie,przestań-powiedział a ja pokręciłam głową-zdenerwowałem się,wróć do domu,do nas.
-Nie,nie wrócę-zaczęłam i zacisnęłam usta-Może kiedyś.
-Katie,potrzebujemy Cię wszyscy-usłyszałam szelest,jakby odbieranie telefonu z ręki do ręki i głos Niall'a na który stanęło mi serce.-Nie wiemy co robić z Jessicą,a z Liam'em jest coraz gorzej!
-Tak szybko nie wrócę do was,przepraszam-powiedziałam i wzruszyłam ramionami-Jessicę związcie i wezwijcie Ed'a,niech ściągnie z niej zaklęcie,a Liam'em przecież nic nie dam rady zrobić.
-Nie chcesz być przy nim gdy umrze-powiedział wściekły.
-Niall on nie umrze-powiedziałam spokojnie.
-Czemu tak sądzisz?
-Gdyby miał umrzeć to by dawno umarł!-powiedziałam i rozłączyłam się.Wyciągając baterię z komórki.Była może już po drugiej gdy jeszcze nie spałam.Nie chciałam tego powiedzieć Niall'owi. Wiem,że się martwi o Liam'a,ale ja trochę racji miałam.Gdyby miał umrze,dawno by nie żył już.Westchnęłam i wstałam z łóżka.Ubrałam spodnie i bluzkę.Wyszłam z pokoju,a na dole spotkałam Johannę.
-A ty gdzie?-zapytała a ja pokręciłam głową.
-Przepraszam ale przyjaciel mnie potrzebuje,nie mogę zostawić go samego.-powiedziałam płaczliwym głosem,a Johanna pokiwała głową.
-Rozumiem
-Nie jesteś zła?-zapytałam niepewnie
-Czemu miałabym?-zapytała zdziwiona
-Ponieważ chciałam u Ciebie nocować,a byłam tylko na 8 godzin...
-To nic naprawdę-uśmiechnęła się do mnie,a ja to odwzajemniłam.Ubrałam kurtkę,buty i pożegnałam się z Johanną jeszcze raz jej dziękując.Wyszłam z jej domu.Wiedziałam mniej więcej gdzie jestem.Szłam tą drogą do lasu po Niall'a,gdy skręcił kostkę.Nie było tak daleko do domu Larry'ego.Gdy byłam w połowie drogi zastąpili mi drogę dwaj faceci w kominiarce.Jeden mnie chwycił za ręce,a drugi za nogi.Zaczęłam się szarpać i krzyczeć,ale wiedziałam,że nikt mnie nie usłyszy.Nawet Niall,bo on słyszy mnie gdy chce,ale teraz na pewno tak nie jest.Wzięłam głęboki oddech i gdy poczułam,że jednemu facetowi wypada moja noga,uderzyłam nią z całej siły w jego twarz,przez co złamałam mu nos.Stanęłam na nogach i trochę się pochylając do przodu przerzuciłam drugiego.Kopnęłam jednego i drugiego i zaczęłam uciekać najszybciej jak umiałam,pragnąc,żeby znaleźć się w ramionach Niall'a.Gdy myślałam,że uciekłam poczułam ostry ból w ramieniu i wystrzał.Strzelili do mnie.Zaczęłam jeszcze szybciej biec,przez co zgubiłam ich w zaułkach.Gdy wiedziałam,że nie ma nikogo wyszłam z kryjówki i biegiem pokonałam ostatnie metry od domu reszty.Wbiegłam do bramki i zamknęłam ją.Gdy miałam wbiegać do domu poczułam następny ostry ból w okolicy łydki.Nie przejmując się nią,weszłam do środka kulejąc i padając na kolana w ostatnim momencie by ominąć strzał z lodu,który przeleciał mi koło głowy.Nie mogąc wytrzymać bólu,jęknęłam i zemdlałam.Ostatnie co usłyszałam to jęknięcie Niall'a i Liam'a oraz padnięcie koło mnie.
* * *
~Oczami Harry'ego~
Byłem wściekły na Katie,że mnie wydała,ale to jest moja siostra,nie dam rady długo się na nią gniewać.Gdy Niall skończył rozmawiać z Katie przez mój telefon,oddał mi go i poszedł do pokoju.
Opowiedziałem mojemu skarbu czemu to zrobiłem.Oczywiście był zły na mnie,ale wiem,że mu przejdzie.Gdy skończyliśmy rozmawiać z Lou,usłyszeliśmy strzał koło domu.Poszliśmy do salonu w którym po chwili wbiegł Niall.
-Co to było?-zapytał zdyszany
-strzał-odpowiedziałem
-To już wiemy,Hazz-odpowiedział Lou.
Po chwili drzwi się otworzyły i ktoś wszedł.Nie patrząc strzeliłem lodem w tą osobę.Usłyszałem trzy jęki i huk spadających ciał.Spojrzałem kto oberwał i zobaczyłem,że lód jest na drzwiach,a pod drzwiami leży z zamkniętymi oczami Katie.Podbiegłem do niej sprawdzając puls.Żyje,a po chwili zobaczyłem,że na podłodze pokazuje się kałuża krwi.Sprawdziłem skąd krwawi i zobaczyłem postrzelenie w ramię i w łydkę.Lou podbiegł do Niall,sprawdzając tętno, ja pobiegłem do salonu,gdzie Liam siedział i patrzył na mnie.
-Liam,obudziłeś się-powiedziałem,ale nie dałem rady się uśmiechnąć gdy wiedziałem,że w przedpokoju są dwie osoby nieprzytomne w tym jedna z dwoma kulami.
-Ale się ucieszyłeś-powiedział sarkastycznie.
-Sorry Li,ale w przedpokoju mamy dwie nieprzytomne osoby w tym jedną z dwoma kulami.-powiedziałem szybko,a Liam wstał z łóżka i poszedł do przedpokoju,a ja razem z nim.
-Boże Niall i Katie!-krzyknął i podbiegł do nich.Klęknął pomiędzy nimi i położył na jednym i drugim rękę.Zamknął oczy.-Będą żyć,są tylko nieprzytomni.Znaczy wiem,że Katie zemdlała na pewno,ale czemu Niall?
-Może z przemęczenia?-zaproponował Lou.
-Nie to nie możliwe-odpowiedział i pokręcił głową.
-Czemu?Katie wraz z Niall'em nie spali już od momentu gdy zasnąłeś i nie obudziłeś się. Niall więcej spał ponieważ Katie się wygadała,że dorzucała Niall'owi środki nasenne do herbaty,by mógł chociaż przespać te 6 godzin,za to Katie siedziała czasem z tobą lub czasem w kuchni,nie śpiąc-odpowiedziałem,a Li posmutniał.
-Wiecie,że będzie powtórka?Gdy oni oprzytomnieją to ja ponownie zasnę?-odpowiedział,a my wraz z Lou spojrzeliśmy na niego.
-Czemu miałbyś zasnąć?-zapytał Lou.
-Nie zauważyliście,że jak oni upadli i zemdlali to ja się obudziłem?-zapytał i podniósł jedną brew.
-To nie oznacza,że znów zaśniesz-odpowiedziałem i spojrzałem na Lou.
-Kochanie zadzwoń po swojego przyjaciela ze szpitala,ponieważ moja siostra się wykrwawia!-zawołałem na Lou,który oprzytomniał i pobiegł po komórkę.
-Hazz ja mogę to zrobić-powiedział Li,a ja spojrzałem na niego.-Mogę wyciągnąć kulę,odkazić,zszyć,obandażować i jest bez głupich pytań i policji.
-Ok,to ja lecę po Lou-odpowiedziałem i wbiegłem na górę schodami. Wszedłem do pokoju i Lou miał już wybierać gdy ja zawołałem.
-Nie dzwoń,Li to wszystko zrobi
-Spoko i tak nie mogę się dodzwonić,pewnie ma jakąś operację-powiedział i zeszliśmy na dół,gdzie Li próbował ostudzić Niall'a.Po chwili Niall wziął głęboki oddech i otworzył oczy,a Liam stał się słabszy.
-Li-powiedziałem i podbiegłem do niego.Posadziłem go na ziemi,a on spojrzał po wszystkich.
-Mówiłem,że jak oni się obudzą to ja zapadnę ponownie w sen?
Westchnąłem,a Niall patrzył na Liam'a jak na kosmitę.
-Niall nie wydaje ci się,tu naprawdę jest Li-zaśmiał się mój skarb.Po chwili Niall rzucił się na Liam'a prawie go dusząc od przytulenia.
-Nie rób nigdy tak więcej-powiedział i zamknął oczy,a Li westchnął.-W ogóle kto wszedł do przedpokoju
-Niall-zaczął spokojnie Li-Nie panikuj,nic jej nie będzie.
-Nie tylko nie to!To nie może być Katie!-krzyczał głośno,a Li go przytulił.Po chwili Niall zaczął zasypiać.Wziął go na ręce i poszedł na górę.Wziąłem wszystko ze stołu z kuchni i z pomocą Lou przenieśliśmy Katie.Li po chwili do nas wrócił.
-Lou co robi związana dziewczyna,którą spotkaliśmy w kawiarni u was w domu?-zapytał,a Lou westchnął.
-Dokładnie to nie wiem,ale wiem,że chyba chciała coś zrobić Niall'owi.-powiedział Lou,a Li otworzył szerzej oczy i pobiegł na górę.Po chwili wrócił z powrotem.
-Gdzie byłeś?-zapytałem a Li westchnął.
-Przenieś Niall'a jak najdalej od tej psychopatki.
-Li będziesz później mógł zrzucić czar z niej?-zapytał Lou,a ja kiwnąłem głową podłączając się do pytania.
-To ona jest pod czarem?-zapytał a my wzruszyliśmy ramionami.
-Z tego co Katie mówiła to chyba tak-powiedziałem,a Li zbliżył się do niej.
-Dobra to zaczynajmy-powiedział,a ja przytaknąłem.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
2 rozdziały w jednym tygodniu?Szaleję! :)
Od 18 stycznia mam ferie i spodziewajcie się rozdziałów :)
Będziecie chcieli następną część czy dać sobie spokój?
Czekam na komentarze :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz